Dodaj do ulubionych

Seksualny Hyde Park Znudzonych Zielonych Waleni

    • dixia ? 28.02.06, 10:46
      ??
      • drobiazg Re: ? 28.02.06, 10:49
        dixia napisał:

        > ??

        Rozumiem, że to podkreślenie Twojego kompletnego braku agresji ;-)

        • misssaigon Re: ? 28.02.06, 12:26
          hm..ten watek stał sie Teatrem Jednego Aktora - a liczba widzow tez znikoma....
          • dixia Re: ? 28.02.06, 15:09
            Jak najbardziej - ale za to dla dwóch widzów!!!
    • dixia Re: ech chyba trzeba zamknąć teatr :) 01.03.06, 08:22
      Właśnie!!! Jestem za tym by wywalic ten wątek!!! Ludziom się nie podoba, jest
      juz nie potrzebny i spełnił swoja rolę!
      • anais_nin666 Re: ech chyba trzeba zamknąć teatr :) 01.03.06, 11:44
        Hehe. Dixia dyspozytor.

        Walenie same Dixia wypłyną gdy przyjdzie na nie pora. Może czekaja na wiosnę?
        Szkoda zabijać takie fajne zwierzaki. Więcej humanitaryzmu:D!
        A póki co może niech pozimują jeszcze. Na siłe nie ma co budzić, bo będą
        niemrawe!
        • kawitator Re: ech chyba trzeba zamknąć teatr :) 02.03.06, 12:03
          Teoretycznie walenie są pod ochroną Ale japończycy i Islandczycy w celach tylko
          naukowych ubijają wycinaja a potem jedzą. Zastanawiam się więc która z adminek
          ma skośne oczkai harpun w dłoni.
          • marcin1973 Re: ech chyba trzeba zamknąć teatr :) 02.03.06, 12:59
            podobno woman-in-love, ale tego nikt nie wie na pewno bo od kilkudziesięciu lat
            nie pokazuje się bez woalki.



            > Teoretycznie walenie są pod ochroną Ale japończycy i Islandczycy w celach
            tylk
            > o
            > naukowych ubijają wycinaja a potem jedzą. Zastanawiam się więc która z adminek
            > ma skośne oczkai harpun w dłoni.
    • dixia Hurraaa!!!!!!! 03.03.06, 15:14
      Wczoraj o 10.15 rano urodził się mi drugi syn. Tymoteusz Paweł!!! 3250g i 52cm
      10pkt Wszyscy czują się dobrze tylko mnie trochę głowa boli i mam taką dziwna
      suchość w ustach... ;o)))

      • ewolwenta Gratulacje Dixia Mamusi i Tobie :) 03.03.06, 16:15
        • anais_nin666 Re: Gratulacje Dixia Mamusi i Tobie :) 03.03.06, 17:26
          Gratuluję:))
          • drobiazg Re: Gratulacje Dixia Mamusi i Tobie :) 03.03.06, 19:16
            Niech rośnie zdrowo ;-) A żona niech sie trzyma trzech szkodników straszna
            sprawa ;-)
            • marcin1973 Re: Gratulacje Dixia Mamusi i Tobie :) 04.03.06, 22:28
              Gratuluję!!!!! Też mam dwóch!
      • kawitator Re: Hurraaa!!!!!!! 03.03.06, 16:17
        Gratulacje Przede wszystkim dla Mamy Co prawda za sobą mamy juz ten okres
        kiedy to matka była pewna ale ojciec tylko domniemany wiec można Już z całą
        pewnością powiedzieć że też miałeś w tym swój udział. Z drugiej strony to tak
        jak byś dostał 25 lat . Tyle czasu trwa wychowanie i osiągnięcie samodzielności
        przez młodego człowieka. Chyba ze powierzysz wychowanie osobom nieodpowiednim na
        przykład zonie lub innym kobiałkom wtedy to masz dożywocie
        • dixia Re: Hurraaa!!!!!!! 03.03.06, 16:37
          NIe przesadzajmy znowu. Nie jest tak źle :o))) Zawsze można wziąc urlop i
          pojechac na ryby ;o)))
          • kawitator Re: Hurraaa!!!!!!! 03.03.06, 17:01
            Jak kupisz wiecej wędek to dlaczego nie. Z moich doświadczeń wynika że jak tylko
            odrosły o piędź od ziemi to zawsze ciagneły się za mną. Na narty czy na żagle
            wszytko jedno. Ale to fajne jest, a potem masz radochę jak na przykład wachta
            nocna z synem gdzieś na wyspach. Taki dwunastolatek a posadziłeś na sterze i bez
            problemów było. Na nartach teraz to tylko widzę kurniawe przed soba jak
            dzieciaki zapieprzają. Poczekają na dole, piwko zamówią same przyjemnosci.
    • dixia Dzięki za słowa otuchy i wsparcia 06.03.06, 07:58
      Wszystkim forumowiczom dziękuję za ciepłe słowa w związku z narodzeniem mego
      syna nr. 2. Wszyscy jesteśmy już w domku (no ja co prawda nawiałem do pracy) ;o)).

      PS: Kawi - na wędki przyjdzie czas. Na żagle również. Jednak najpierw będę
      musiał sowić moją połówke z wodą i nauczyć ją pływać.
      • woman-in-love Re: Dzięki za słowa otuchy i wsparcia 06.03.06, 19:44
        Już ją lubię:-) też mam problemy gdy wszyscy wskakują do wody. Pozdrowienia i
        do pampersów i butelek Dixia a nie dekować się w pracy!
      • kawitator Re: Dzięki za słowa otuchy i wsparcia 06.03.06, 20:33
        Jednak najpierw będę
        > musiał sowić moją połówke z wodą i nauczyć ją pływać.
        Lata temu to przeszedłem. Albo zwariujesz albo zostaniesz, świętym stoikiem i
        flegmatykiem Ja zwariowałem i dobrze mi z tym. Kiedyś przypadkiem odkryłem
        tajemnice sprawnego nauczania sportów. Po tygodniu ćwiczeń i pokazywania jak
        dział deska a jak żagiel i ze razem to też działa zupełnie zmarnowany na
        pytanie miejscowego greckiego ratownika z prośba o użyczenie deski powiedziałem
        oki stary ale za to pouczysz ją trochę Jak to poskutkowało!!! Tu pokazał tam
        błysnął opalonym bicepsem i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki
        chwyciła i popłynęła. I jeszcze jak zadowolona była ,tylko nie wiem dlaczego
        jak ja tak samo błyskałem bicepsami to tarzała sie ze śmiechu nas plaży.
        • marcin1973 wątek zamiera i inne 08.03.06, 22:59
          chyba jednak Dixia siedzi w pieluchach!!!!
          A to ile masz wszystkich dzieci Dixia?
          My chcieliśmy mieć 3-kę, ale nie będę ryzykował osierocenia trójki. Życie po
          nowotworze, nawet takim którego juz nie ma podobno jakoś nie nastraja mnie do
          długofalowych planów.

          Marcin
          • wiesia42 Re: wątek zamiera i inne 09.03.06, 01:55
            Dlaczego to napisałeś?
            • kawitator Re: wątek zamiera i inne 09.03.06, 06:22
              Widocznie pokonał nowotwór nie tylko fizycznie ale też psychicznie Gratulacje
              admin
              • wiesia42 Re: wątek zamiera i inne 09.03.06, 10:45
                nowotworu nigdy do końca nie pokonasz, wiem coś na ten temat
                • kawitator Re: wątek zamiera i inne 09.03.06, 13:31
                  Gówno prawda ;-))))) Też cos wiem o tym ale widocznie moje coś jest zupełnie
                  inne niż Twoje coś
                  • drobiazg Re: wątek zamiera i inne 09.03.06, 14:34
                    A ja uważam, że nie mówienie o nowotworze nie spowoduje, że on zniknie ! Wiec
                    jeśli ktoś ma ochote się podzielić informacją, że ma walkę lub jakiś jej etap
                    za sobą to niech sie dzieli, chce wiedzieć, że są ludzie którym sie udało, że
                    badanie histopatologiczne to nie wyrok skazujący .
                  • wiesia42 Re: wątek zamiera i inne 09.03.06, 20:27
                    ale po co ta agresja?
                    • ewolwenta Re: wątek zamiera i inne 09.03.06, 20:54
                      agresja??!!!
                      wiesia42 pomyśl czasem chwilę to na prawdę nie boli

                      teraz jestem agresywna bo mnie wkurzyło
                      • wiesia42 Re: wątek zamiera i inne 10.03.06, 00:49
                        po pierwsze pisałam w dobrej wierze, po drugie nie podoba mi się to że ktoś
                        pisze, że coś miałam na myśli a wcale tak nie było(zapytałam tylko :dlaczego to
                        napisał?, miałam swoje powody ku temu, nigdy nie twierdziałam, ze nie podoba mi
                        się że ktoś o tym pisze, czy mówi, uważam wręcz przeciwnie), po trzecie nikt z
                        Was nie wie w jakim stopniu mnie dotyczy ta choroba. Daliście sobie patent na
                        osądzanie innych, a dyskusja na forum nie polega tylko na sądach, ale na
                        rozmowie i to byłoby na tyle. Pozdrawiam, życze troche pokory i żegnam
                  • ewolwenta Re: wątek zamiera i inne 09.03.06, 20:52
                    kawitator napisał:

                    > Gówno prawda ;-))))) Też cos wiem o tym ale widocznie moje coś jest zupełnie
                    > inne niż Twoje coś

                    Dokładnie Kawi zgadzam się z Tobą.
    • dixia Chwilę mnie nie było a tu zadyma.... 09.03.06, 22:15
      Siemacie Ludzie!
      (Jak zwykł witać publiczność ś.p. Rysiek Riedel)
      Gwoli wyjasnienia - nie zamotałem się w pieluchach jeno jestem na urlopie i
      probuję odgruzować nawarstwione zaległe sprawy. Do kompa mnie nie ciągnie aż na
      tyle by codziennie lukać na forum. Aliści widzę, że już sie kłócą ;o)))
      Spokojnie!! Bez nerw!!! Don't panic!!! Ladies and children first!!!
      .........
      Takie małe spostrzeżenie... Ostatnio sporo wątków ociera się o temat: "Kościół
      Katolicki przyczyną wszelkiego zła w małżeństwie"... Może ktos rozwinie ten
      temacik, co???
      • kawitator Re: Chwilę mnie nie było a tu zadyma.... 09.03.06, 22:42
        Ostatnio sporo wątków ociera się o temat: "Kościół
        > Katolicki przyczyną wszelkiego zła w małżeństwie"... Może ktos rozwinie ten
        > temacik, co???
        Ryzykant z Waszeci Zaraz tu pojawi sie Petar i w sposb kompetenty z odsyłaczmi
        wyjaśni,że takie zdanie to zabobon umysł ćmiący. Trudno się z nim spierać na tym
        polu bowiem widocznie wie co mówi. W tym nie ryzykuję choć w innych tematach z
        chęcia krzyżuję słowa i palba na argumenty odchodzi.
        • your_and Re: Chwilę mnie nie było a tu zadyma.... 10.03.06, 08:14
          Trochę tu do mnie to sie odnosi bo wziąłem osatnio udział w dyskusjach w tym
          kierunku.
          Ale w życiu bym sie nie zgodził z twierdzeniem "Katolicki Katolicki przyczyną
          wszelkiego zła w małżeństwie".
          Osobiście myśle że z KK jest jak z demokracją. Każdy widzi jej niedostaki, ale
          nikt lepszego systemu nie wymyślił. Podobnie z KK, nikt nie wymyślił nic
          lepszego żeby zagospodarować dziedzictwo chrześcijaństwa i posłannictawo Jezusa.

          Natomiast z tworzeniem trwałych wzorców rodzinnych uważam że jednak jest duży
          problem. Teoria często nieznana przez wiernych mija sie z praktyką i przykładem.
          Wróce do tego co kiedyś napisałem:
          Czytałem ciekawy wywiad z Hellingerem który zwraca uwagę na ten fakt że Polacy i
          Włosi wychowani w takiej kulturze matriarchatu i kultury Maryjnej mają
          szczególne problemy z budowaniem i podtrzymywaniem bliskości w związkach kiedy
          pojawia się w nim dziecko , a także podczas budowania relacji kiedy to mężczyźni
          maminsynki nie potrafią zerwać pępowiny z matką. Zwrócił on uwage że słabsze
          wiezi miedzypokoleniowe w innych społeczeństwach powodują ze partnerzy sa
          bardziej zdeterminoani w inwestowaniu, szukaniu oparcia i bliskości w relacji z
          partnerem. Poświecanie sie jest ślepą uliczką.
          (przypomnę że Hellinger był protestanckim misjonarzem który spędził wiekszośc
          życia w Afryce, ale stwierdził ze ludzie są tam znacznie bardziej wewnętrze
          szczęśliwi i wrócił czynić misję w Europie)
          Polecam "Maminsynki - włoski problem narodowy":
          www.poetamuratore.it/poetapolacco.html
        • drobiazg Re: Chwilę mnie nie było a tu zadyma.... 10.03.06, 09:02
          kawitator napisał:

          > Ostatnio sporo wątków ociera się o temat: "Kościół Katolicki przyczyną
          > wszelkiego zła w małżeństwie"... Może ktos rozwinie ten temacik, co???
          > Ryzykant z Waszeci Zaraz tu pojawi sie Petar i w sposb kompetenty z odsyłaczmi
          > wyjaśni,że takie zdanie to zabobon umysł ćmiący. Trudno się z nim spierać na
          > tym polu bowiem widocznie wie co mówi

          Nawet kompetentyny wywód z odsyłaczami nie musi powodować, że ktoś nie ma prawa
          mieć odmiennego zdania ;-) Mnie akurat Kościół Katolicki nie przeszkadza ale
          równiez nie pomaga w budowaniu pozytywnych relacji i z partnerem i ogólnie z
          ludźmi. Nieco zdrowego rozsądku, empati i zwykłej radości życia ;-) A jak ich
          akurat nie ma to potem jest za co przepraszać ;-)
          Nie demonizowałabym roli Kościoła i w związku małżeńskim i partnerskim i we
          wszystkich aspektach życia, zwłaszcza, że zmienia się na przestrzeni wieków. A
          ponieważ zostaliśmy obdarzeni wolna wolą to my sami decydujemy i to my ponosimy
          konsekwencje naszych decyzji.
          • petar2 Re: Chwilę mnie nie było a tu zadyma.... 10.03.06, 09:22
            No tak, Walenie się ożywiły.
            Dixia, gratulacje Stary Wiarusie! Trzeba to będzie uczcić jakimś browarem jak w
            do stolycy zawitam. Choć piwo ... hmmm.... zakwasza i ochładza, niezdrowe to.
            Żona od lat zagłębia tajniki zdrowia i jakby nie patrzeć - najważniejsza dieta.
            Efekty są, zaryzykuję więc twierdzenie, że dla pomyślności związku ważniejsza
            jest odpowiednia dieta niż seks. Ten drugi jest pochodną diety a więc zdrowia,
            zadowolenia i dobrego samopoczucia a nie odwrotnie.

            Kawi - mam naturę polemiczną (chyba tatuś mi w genach przekazał i muszę się
            męczyć cholera) więc jakby zdarzyło Ci się napisać przypadkiem coś zbyt
            pochlebnego o KK to oczekuj pojedynku słownego! ;-)

            Your_and - lubię czytać Twoje dywagacje i trafne wnioski podparte wiedzą
            psychologiczną. KK bronię z wrodzonej przekory gdy trendy jest lekceważyć,
            osmieszać i poniżać religię w ogóle a KK w szczególności. Znam przypadłości,
            słabości Koscioła, trudne wyzwania jakie przed nim stoją.
            Pisząc, że w katolicyźmie można ze wszystkiego się wyspowiadać, dotknąłeś
            pewnej istotnej jego cechy a mało rozumianej szczególnie przez krytyków.
            KK stawia bardzo wysoko poprzeczkę, celem jest nie tyle osiągnięcie jej co
            zbliżanie się. Więc stan taki, że cały czas brakuje nam mniej lub więcej do
            poprzeczki jest naturalny, nierozgarnięci albo złośliwi krytykanci uważają, że
            katolik powinien być nad poprzeczką.

            Drobiazg - witamy miły, żrównoważony i ciepły kobieco głos w dyskusji :)
            • dixia Re: Chwilę mnie nie było a tu zadyma.... 10.03.06, 20:21
              Witojcie, witojcie!
              Walenie się ozywiły - ale myślę, że stalo się tak głównie z uwagi na dość mało
              lotne tematy, które ostatnimi czasy się pojawiały.... Ze swej strony ciekaw
              jestem kto z moderatorów wyciął tak wspaniale zapowiadający się wątek (dla
              prześmiewców i szyderców przede wszystkim) dotyczący "Rozdziewiczania". Niemniej
              jednak gratuluję refleksu inaczej byłaby kolejna jatka... ;o)))
              Co do tematu kościelnego to niebawem w Waleniach poruszę go raz jeszcze.
              Tymczasem potraktujmy te nasze ostatnie wypowiedzi jako zapowiedź - zajawkę ;o)))
              ................
              Dziś miałem niezły ubaw oglądając wiadomości w TV (różne stacje) gdzie Lepper
              stał na straży porządku osłaniając, niemalże własnym ciałem Balcerowicza. Zaiste
              przepiekny widok. :o)))
    • dixia Dywagacje 14.03.06, 09:16
      Witam wszystkich ponownie po krótkiej przerwie. Tak jak obiecałem chciałbym
      trochę rozwinąć temat Kościoła. Na początku chciałbym zaznaczyć, ze jestem osoba
      wierzącą - a więc w oczach wielu mam spaczona optykę w postrzeganiu KK.
      Co jakiś czas na szanownym forum "(B)Swm" przewija się temat wpływu Kościoła na
      nasze małżeństwa. W większości przypadków są to głosy negatywne. No bo
      faktycznie KK nie popiera lub jawnie zakazuje:
      - seksualnych kontaktów przedmałżeńskich
      - używania środków antykoncepcyjnych w małżeństwie
      - odmawiania seksu żonie/mężowi
      Nie bez kozery napisałem wcześniej iż mam wrażenie, że dla wielu osób żródłem
      wszelkiego zła w związku jest stanowisko KK. Trochę mnie to śmieszy ponieważ mam
      świeżo w pamięci nauki przedmałżeńskie. Wysłuchałem ich z wielkim
      zainteresowaniem i uważam, że jest w nich sporo racji. Zauważmy, że KK jako
      jedyna instytucja wymaga czegokolwiek przed zawarciem małżeństwa. Ktos napisął
      na forum, że aby prowadzić samochód potrzebne jest prawo jazdy. Aby zawrzeć
      związek lub mieć dzieci nie potrzeba nic... Dlatego śmieszy mnie postawa ludzi,
      którzy obarczają KK. Zwłaszcza w kwesti "niepotrzebnych" nauk... Mi akurat one
      nie przeszkadzają - przeciwnie! Stosując kilka sugestii tam przekazanych żyję mi
      się zdecydowanie lepiej.
      A po za tym. Hmm - dlaczego uważamy, że odmawianie sobie czegoś jest złe? Tu
      nawiązuję do długiego wątku nt. NPR. Dieta - owszem jest wskazana. Nikt nie
      będzie z tym polemizował. Ale wstrzemięźliwość seksualna - toż to zamach na moje
      ego... Radosne to wszystko... :o)))
      No i co teraz?
    • dixia Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 14.03.06, 15:41
      Poszła w cholerę... A nowa kosztuje w serwisie 890zł... Co robić? Gdzie szukać -
      wiem - ale znaleźć nie mogę? Może ktoś mi podpowie... co?
      Roleta bagaznika do volvo 850 lub v70 (rocznik 97-00)
      pozdrawiam - wujek....
      • woman-in-love Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 15.03.06, 15:11
        dixia - to do Twoich dywagacji. Owszem, żeby urodzic iw ychowac dzieci potrzeba
        wiele wiedzy, zdrowia itd. Pisze o tym np. S Lem w swoich futurystycznych
        powieściach. Byle kto nie może sie rozmnażac. Wczoraj słyszałam w radiu
        Katolickim audycje propagandową pod hasłem "nie lekajcie się" chodziło o
        (cytuje) "ojcostwo otwarte na zycie". Pokracznośc tego zwrotu jest równa
        bezczelności w namawianiu do posiadania dużej ilosci dzieci. Jako samotna matka
        wychowałam "tylko" dwoje. Nie znałam normalnego zycia przez wiele lat. Tylko
        harówa. W audycji owej panie mówiły, że oprócz ekonomii ludzkiej istnieje
        jeszcze "boska ekonomia". Nie sprecyzowały tylko na czym ona polega. A ja
        powiem klerowi:"nie lekajcie się". Zakładajcie rodziny! To nie takie straszne!
        Pokażcie w praktyce na czym polega "boska ekonomia".
        • dixia Re: Nie lękajcie się.... 15.03.06, 15:24
          WiL - sprecyzuję jedną rzecz w Twojej wypowiedzi, otóż nie potrzeba zgoła żadnej
          wiedzy by urodzić dzieci... CO do wychowania to zgadzam sie w całej rozciągłości.
          Widzisz - ja mam bardzo wiele szczęscia w życiu. Jedni moga to nazwać szczęsciem
          (niezasłużonym zapewne) inni Łaską.... Mam wspaniałą, kochającą żonę, dwóch
          synów, pracę, mieszkanie, samochodzik (bez rolety...;o))) ) Zdaje sobie sprawę z
          ogromu wyzwań przede mną. Wiem, że życie co rusz przynosi jakieś problemy i
          tragedie. Ale na przekór wszystkiemu jestem optymistą (ufam Bogu).
          I własnie przez to, że ufam - staram się być lepszy. Dobrym mężem, dobrym
          ojcem... Nie zawsze mi to wychodzi - jednak chcę!!! I ufam, że życie przyniesie
          mi dobre rzeczy - takie jakie ja niosę innym....
          Podobnie jak Ty jestem za tym by księża mogli mieć normalne rodziny (co prawda
          nie wyobrażam sobie jak by to wyglądało). Pewnie za parę lat i zapewne dożyjemy
          tych czasów gdy będa mogli normalnie sie żenić.
          Jednak jestem przeciwny powtarzaniu, że księża nic nie wiedzą o życiu
          rodzinnym!! Przeciwnie - wiedzą czasem za dużo i przez to sami ze sobą nie radzą
          ponieważ niszą brzemie innych...
          pozdrawiam amarantowo!!!
          • woman-in-love Re: Nie lękajcie się.... 15.03.06, 15:37
            Dlaczego nie wyobrażasz sobie księzy z rodzinami? Byłyby takie same jak
            świeckie tylko lepsze! I oparte na "boskiej ekonomii"! A nasza "ludzka
            ekonomia" miałaby się na czym wzorować. ja przerobiłam te ludzka: czywiecie, ze
            kiedy umiera któreś z rodziców nasze kochane państwo czyli ZUS wypłaca Rentę
            rodzinna? Ta jałmuzna jest taka sama BEZ WZGLĘDU NA ILOŚC OSIEROCONYCH DZIECI.
            A więc nie lękajcie się! Mnie się udało! Moje dzieci to przeżyły.
            • dixia Re: Nie lękajcie się.... 15.03.06, 20:55
              Ta renta to czasem nie tzw "zasiłek pogrzebowy"?
              Co do ekonomii zbawienia - to naprawdę ciężko jest mi mówić (pisać) o czymś co
              jest dla nas wszystkich zupełnie nie do pojęcia. Ale podam przykład:
              Mój kuzyn miał się żenić. Na 2 grudnia (sobota) były zaplanowane zaręczyny.
              Tymczasem jego Mama 30 listopada uległa ciężkiemu wypadkowi. Zaręczyny
              przełożono. W czasie gdy była w szpitalu mój kuzyn poznał inną dziewczynę. W
              styczniu jego Matka umarła. W lutym rozstał się z tą, z którą był zaręczony. W
              październiku poślubił dziewczynę poznaną podczas pobytu jego matki w szpitalu.
              Teraz są szczęśliwi, mają 2 dzieci itd. Wszyscy są przekonani, że gdyby nie
              śmierć jego Matki to poślubił by tą pierwszą... W tym przypadku - czyjaś śmierć
              była zaczątkiem innego dobrego życia. I pytanie: kim jesteśmy by podważać coś co
              jest niezmierzone i nieodgadnione w Swej mądrości jeśli nie możemy tego pojąć i
              nie widzimy szerszego aspektu sprawy?
              • anais_nin666 Re: Nie lękajcie się.... 15.03.06, 21:33
                Wszyscy są przekonani, że gdyby nie
                > śmierć jego Matki to poślubił by tą pierwszą... W tym przypadku - czyjaś śmierć
                > była zaczątkiem innego dobrego życia
                Oraz przyczyna rozpaczy dla porzuconej narzeczonej nr 1.
                Ciekawe jak wygladaloby jego zycie z ową narzeczoną? Pewnie równie dobrze jak z
                narzeczoną nr 2. A może narzeczona nr 3 będzie jednak ta idealną? Może spotka ją
                podczas narodzin dziecka?
                Ludzie lubią widzieć wokól siebie znaki, które stają się łatwym rozgrzeszeniem.
                Człowiek porzucił narzeczoną i dopatrzyl się w smierci bliskiej osoby znaku.
                Ciekawe czy zagłuszyło to jego wyrzuty sumienia.

                Kaznodziejski ton Twej opowieści Dixia...wzrusza;)
                • dixia Re: Nie lękajcie się.... 15.03.06, 21:47
                  No cóż... Spodziewałem się takiego a nie innego odzewu. Chcesz litować nad
                  kobnietą, którą on zostawił? Prosze bardzo! Ja nie zamierzam. Cieszę się, że
                  facet ułożył sobie życie, że znalazł wpaniałą żonę i jest z nią szczęśliwy!!!
                  W przypadku "narzeczonej nr 1" był on w pewnym sensie zmuszany do ożenku.
                  Właśnie przez swoją Matkę... A w odczuciu moim np owa biedna i pozostawiona w
                  rozpaczy kobietka - nie stanowiła "dobrego materiału na żonę"...
                  I wiesz co? czasem warto zapytać - po prostu...
                  • anais_nin666 Re: Nie lękajcie się.... 15.03.06, 22:15
                    No cóż... Spodziewałem się takiego a nie innego odzewu
                    A oczekiwałeś tekstu "dobrze zrobił chłopina"?

                    I wiesz co? czasem warto zapytać - po prostu...
                    O co zapytać??

                    Zmuszony do ożenku przez matke? W kontekście wcześniejszej opowieści brzmi
                    groźnie...

                    A w odczuciu moim np owa biedna i pozostawiona w
                    > rozpaczy kobietka - nie stanowiła "dobrego materiału na żonę"..
                    Zatem jako marny materiał na zonę została porzucona i nie ma co jej żalować.
                    • dixia Re: Nie lękajcie się.... 15.03.06, 23:17
                      Nie no - oczywiście należy biadolić nad tym faktem do końca życia. Teraz facet
                      powinien się rozwieść by połączyć się z tamtą, którą śmiał porzucić. A za parę
                      lat któreś z nich będzie rozżalone pisać na forum o braku seksie w małżeństwie i
                      ciekawe dlaczego....
                      • anais_nin666 Re: Nie lękajcie się.... 16.03.06, 08:12
                        Można biadolić, można też doszukiwac się znaków w dość banalnej historii;) Do
                        wyboru do koloru:)
                        • dixia Re: Nie lękajcie się.... 16.03.06, 08:24
                          Ja preferuje wariant następujący:
                          - usiąść wygodnie i zajadać popcorn przygladając się uważnie!
                          • anais_nin666 Re: Nie lękajcie się.... 16.03.06, 10:27
                            Pasuje mi! Do tego sok z marchwi (pepsi bardziej by pasowała, ale paskudna...,
                            więc sok!).
                            Na gorąco będziemy relacjonować widowisko?
                            • woman-in-love Re: Nie lękajcie się.... 16.03.06, 10:38
                              Ta renta, dixia (jałmużna) to nie był zasiłek pogrzebowy a wypłacana co
                              miesiąc "renta rodzinna" w wysokości która uragała mojemu poczuciu własnej
                              godności. Wypłaca się taką rentę sierotom w wysokosci jednakowej dla rodziny
                              niezależnie czy dzieci jest sztuk jedno czy siedmioro.
                              • dixia Re: Nie lękajcie się.... 16.03.06, 10:53
                                Hmmm... nie wiem co Ci napisać... Moge Cie jedynie pocieszać - ale czy o to chodzi?
                                • woman-in-love Re: Nie lękajcie się.... 16.03.06, 11:01
                                  Tu chodzi o konkrety. O to, by ci, którzy bredzą o "boskiej" ekonomii użyli
                                  swoich niemałych wpływów w sejmie i w ogóle w kręgach władzy i zmienili
                                  barbarzyńskie prawo. To jest łatwo wyliczalne. Ile wynosi minimum bilogiczne?
                                  Juz nie socjalne nawet? Minimum biologiczne to skrajna bieda. Wiec renta
                                  sieroca dla moich dzieci nie sięgała nawet minimum biologicznego. Mąz był
                                  człowiekiem pracy i umarł młodo. Nie był nicponiem. Ta "boska" ekonomia wyraża
                                  się w beztroskim porzekadle:"dał Bóg dzieci, da i na dzieci". Fakt.
                                  Wytrzymaliśmy to. Jednak nie ośmieliłabym się wyrażać publicznie zdań typu:
                                  przyjmijcie kolejne dziecko z radoscia. Nie lękajcie się! Ja raczej
                                  powiedziałabym: dobrze sie zastanówcie.
                            • kawitator Re: Nie lękajcie się.... 16.03.06, 11:04
                              Ale was fajnie napuściło na siebie Jakie znaki??? Może jeszcze palec Boży
                              wepchnął brzydką teściową pod samochód To też nie przeznaczenie ani fatum.
                              Nasze losy w sensie jednostkowym chociaż toczą się w pewnych ramach czasowych
                              (od urodzin do śmierci) i fizycznych (wyżej jajek nie podskoczysz) przypominają
                              bardziej ruchy Browna niż uporządkowany trakt po którym to kroczymy świadomie.
                              Jak wiadomo z teorii chaosu ;-))))))) Gdzieś tam nad pustynia Gobi lata sobie
                              motylek którego linia ograniczająca skrzydło jest nieskończona ( fraktale sie
                              kłaniają) Zwany on jest motylkiem huraganowym albowiem jak tylko machnie
                              skrzydełkami to nad Atlantykiem formuje się kolejny huragan pustoszący brzegi
                              ( sprytnie zerżnąłem z Pracheta nieprawdaż) Wobec tego nie wiemy które i jakie
                              nawet drobne wydarzenie lub decyzja waży o naszym życiu . Dopiero po latach
                              oglądając się w tył widzimy ze drobna na pozór życiowa decyzja spowodowała ze
                              żyjemy tak a nie inaczej. Sam mogę wskazać taki monet kiedy to podejmując
                              drobną na pozór decyzje – piję z kumplami czy idę z dziewczyna na prywatkę
                              ukierunkowałem swoje życie na następne kilkadziesiąt lat I wcale nie widze w
                              tym zrządzenia losu, nie spowodowała tego pozycja planet gdy to Mars w
                              opozycji do Saturna w znaku tygrysa w chwili moich urodzin się ustawił ani
                              aniołek stróż nie namawiał mnie słodkim głosikiem . To był przypadek jeden z
                              wielu które spotykają co dnia co godzinę Polecam film „Przypadkowa dziewczyna”
                              oparty właśnie na takim pomyśle który tu rozpatrywaliście co by było gdyby
                              Teściowa in spe nie miała wypadku.
                              • woman-in-love Re: Nie lękajcie się.... 16.03.06, 11:25
                                W mojej rodzinie zdarzyło się (trzykrotnie!) Była sobie para z kilkuletnim
                                stażem, mysleli o małżeństwie. Poszli na pielgrzymke do Częstochowy i...
                                narzeczeństwo diabli wzięli, a za trzy miesiące ślub z kim innym. Ki diabeł?
                                • dixia Re: Nie lękajcie się.... 16.03.06, 11:38
                                  A czy to nie potwierdza tego, że Bóg moze mieć inne plany wobec nas? On widzi to
                                  z większej perspektywy i czasem dopuszcza cierpienie (jako tzw. dobro trudne) by
                                  zapobiec gorszej katastrofie...?
                                  A co do związków rodzących się w ten sposób - niezbadane sa ścieżki... :o)))
                                  Byłem na pielgrzymkach kilka razy - to potrafie zrozumiec :o)))
                              • dixia Re: Nie lękajcie się.... 16.03.06, 11:36
                                Fizyka nie wyklucza np. podróży w czasie. Należy jednak zlikwidować związek
                                przyczynowo skutkowy pomiędzy jednym wydarzeniem a drugim. W świetle teorii
                                przypadek Matki mojego kuzyna jest jak najbardziej do przyjęcia. Stożek czasowy
                                mógł przecinać te dwa punkty wzajemnie zależne. I widac tak się stało....
            • your_and Re: Nie lękajcie się.... Powrót 20.03.06, 14:42
              > Dlaczego nie wyobrażasz sobie księzy z rodzinami? Byłyby takie same jak
              > świeckie tylko lepsze!

              Polecam ciekawe o celibacie:
              www.magazyn.ekumenizm.pl/content/article/20031123173904652.htm%3Cbr%20/%3E
              Większa część dotychczasowej historii chrześcijaństwa to jednak jakoś właśnie
              ksieża z rodzinami.

              > kiedy umiera któreś z rodziców nasze kochane państwo czyli ZUS wypłaca Rentę
              > rodzinna? Ta jałmuzna jest taka sama BEZ WZGLĘDU NA ILOŚC OSIEROCONYCH DZIECI.

              kochane państwo jest jedynym bodajże w UE które nie uzależnia wysokości
              płaconych podatków o ilości dzieci na utrzymaniu. Wiec wpisuje się to głębiej w
              pańtwową ogólną politykę "rodzinną". Ciekawe że wyciągało to na afisz już AWS w
              swojej kampanii parlamentarnej.

              • petar2 Re: Nie lękajcie się.... Powrót 21.03.06, 08:48
                > Większa część dotychczasowej historii chrześcijaństwa to jednak jakoś właśnie
                > ksieża z rodzinami.

                Celibat na zachodzie stał się powszechny ok VIII wieku a jako formalny wymóg w
                XII wieku.

                >kochane państwo jest jedynym bodajże w UE które nie uzależnia wysokości
                >płaconych podatków o ilości dzieci na utrzymaniu. Wiec wpisuje się to głębiej w
                >pańtwową ogólną politykę "rodzinną". Ciekawe że wyciągało to na afisz już AWS w
                >swojej kampanii parlamentarnej.

                W Czechach jest podobnie. LPR i PIS mają projekty zmian w tym względzie.
                • your_and Re: Nie lękajcie się.... Powrót 21.03.06, 09:45
                  > Celibat na zachodzie stał się powszechny ok VIII wieku a jako formalny wymóg w
                  > XII wieku.

                  Tak. To w ogóle ciekawa historia jak celibat bocznymi drzwiami wszedł do
                  chrześcijaństwa. Przez pierwsze wieki ilość dzieci (także duchowieństwa) były
                  dowodem pobożności i łask bożych. Monastycyzm był obrzeżem i raczej
                  charakterystyczny dla pogaństwa. Dopiero gdy chrześcijaństwo stało się religią
                  państwową Rzymu, wiara kluczem do kariery, w szereg chrześcijan wstąpiło wielu
                  wątpliwie nawróconych rządnych posad i korzyści, istniejących licznie mnichów
                  konwertowano na chrześcijaństwo, na biskupów siłą zaczęto (demokratycznie!)
                  wybierać opatów, jako nie zepsutych pokusami. Ci zaś zaczęli głosić zasady
                  pobożności klasztornej jako wzór dla całego społeczeństwa. co już wtedy przez
                  pozostałą cześć niemosnastyckiego duchowieństwa było krytykowane jako
                  niepotrzebny rygoryzm prowadzący do hipokryzji.
                  Już wtedy biskupi w listach pisali coś co dziś jest jak najbardziej aktualne że
                  wierni tłumnie uczęszczali na kazania mnichów kaznodziei i pustelników
                  podziwiając ich pogożność, ale na codzienną wiarę i życie wpływali lokalni
                  duchowni wzorem życia podobnego do ich a nie słowami.

                  > W Czechach jest podobnie. LPR i PIS mają projekty zmian w tym względzie.

                  Nie przypadkiem wspomniałem o AWS. LPR jest na wylocie. Samoobrona jest przeciw
                  bo rolnicy nie płacą PIT. Boję się ze tym razem też skończy sie na obietnicach
                  PiS. Becikowe to jedynie łata na dziurawych portkach.

                  MPiPS przedstawiło w ubiegłym tygodniu propozycję wprowadzenia kwoty wolnej w
                  podatku PIT w wysokości 2.800 zł na każde dziecko. Wicepremier, minister
                  finansów Zyta Gilowska sceptycznie jednak odniosła się do tego projektu
                  twierdząc, że obecnie nie ma środków, aby go sfinansować.
                  www.money.pl/podatki/wiadomosci/artykul/ile;bedzie;kosztowac;ulga;na;dzieci,63,0,137279.html
                  • petar2 Re: Nie lękajcie się.... Powrót 21.03.06, 10:09
                    > istniejących licznie mnichów konwertowano na chrześcijaństwo

                    ?
                    Celibat nie jest dogmatem natomiast stanowi faktycznie wyzwanie dla
                    współczesnego KK. Nie mam zdania na ten temat. Ewentualne zniesienie celibatu
                    pociągnęło by duże zmiany w Kościele.

                    > Nie przypadkiem wspomniałem o AWS. LPR jest na wylocie. Samoobrona jest
                    przeciw
                    > bo rolnicy nie płacą PIT. Boję się ze tym razem też skończy sie na obietnicach
                    > PiS. Becikowe to jedynie łata na dziurawych portkach.

                    Becikowe przegłosowane siłami PO to nawet nie łata.
                    • your_and Re: Nie lękajcie się.... Powrót 21.03.06, 10:24
                      > Celibat nie jest dogmatem natomiast stanowi faktycznie wyzwanie dla
                      > współczesnego KK. Nie mam zdania na ten temat.

                      "Chociaż celibat nie jest istotowo wymagany przez kapłaństwo, to jednak w
                      tradycji Kościoła Zachodniego została przyjęta praktyka łączenia powołania do
                      kapłaństwa z powołaniem do celibatu".
                      www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/celibat_apd_02.html
                      Jan Paweł II wydał rekordową ilość dyspens z celibatu także wobec biskupów
                      szczególnie na Afrykę i Am. Południową.
                      Ponieważ znam troche duchownych osobiście, mam swoje zdanie o emocjonalnym
                      zabarwieniu.
                      • petar2 Re: Nie lękajcie się.... Powrót 21.03.06, 10:43
                        Rozumiem, że zgodziłeś się z moją wypowiedzią.
                        Co do emocjonalnego zabarwienia to nie przejmuj się, nikt nie jest do tego
                        wolny. Nie ma problemu póki to zabarwienie nie wypiera rzeczowej dyskusji i nie
                        podsuwa nierzetelnych argumentów.
                    • your_and Re: Nie lękajcie się.... Powrót 21.03.06, 10:47
                      > > istniejących licznie mnichów konwertowano na chrześcijaństwo
                      > ?

                      W Kościele czasów przed konstantyńskich nie istniały zgromadzenia
                      chrześcijańskie , za to liczne były Westy (i innych, nie pamiętam, głównie
                      męskie). W ramach nawracania tych pogańskich owieczek po Konstantynie biskupi
                      przyzwolili niechętnie na "tymczasowy" kult Marii, płynnie zastepujący kult
                      różnoraki tradycyjny dla ludów indoeuropejskich kultu Matki-Rodzicielki, ale
                      obcy ówczesnemu chrześcijaństwu. W wiekszości przypadków obeszło się płynnie i
                      bezkrwawo.

                      (Źródło: Wipszycka -> www.petlaczasu.pl/u/b6786)
        • your_and Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 00:03
          > A ja
          > powiem klerowi:"nie lekajcie się". Zakładajcie rodziny! To nie takie straszne!
          > Pokażcie w praktyce na czym polega "boska ekonomia".

          Nie mogę sie powstrzymać:

          Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i
          kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą Mt 23, 3-4
          • dixia Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 07:39
            A jakież to ciężary wielkie i nie do uniesienia wiążą wobec nas?
            • petar2 Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 08:57
              Your, ten cytat nie dotyczy krytyki celibatu (bo wtedy nie było takiego wymogu).
              Rozumiem rozczarowanie i głęboki uraz Woman w stosunku do mężczyzn a w tym
              wypadku księży bo miała nielekko w życiu i winę zrzuca na faceta (a pewnie tak
              naprawdę, choć nie do końca świadomie na swoją długoletnią naiwność i
              krótkowzroczność).

              Ale Ty? Argumentacja takim nietrafionym cytatem?
              • your_and Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 10:11
                Cytat mi przypasował bo łatwo innych zachecać do wielodzietności zza drugiej
                linii, jezeli na namowach tylko sie kończy.
                Akurat znam wewnętrze animozje z hierarchią tych którzy chcieliby zaangażować
                sie w Kościele w działanośc opiekuńczą nad domami samotnych matek.
                Faktem jest że w kościołach wchodnich i u protestantów gdzie jednak duszpasterze
                mają dzieci dużo umiarkowaniej wzywają do "dzietności".
                W jednej z olbrzymich parafi w mojej okolicy probosz wymyślił takie panaceum:
                jedynacy maja przyjść z wpięta czerwoną wstążeczką bo ich rodzice grzeszą,
                używaja środków antykoncepcyjnych i "zamykają sie na dar życia", albo jeszcze
                gorzej.
                • dixia Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 10:25
                  Wiecie co? Spór o to co mówią księża nawołując do większej dzietności jest dość
                  dziwaczny moim zdniem. Owszem, jest to bardzo chwytliwy temat. Wszyscy moga się
                  wypowiedzieć. Wykrzyczeć swoje zdanie. Bo co mi jakis klecha będzie mówił o tym
                  co mam dziecku mówic i prawic komunały mi tu będzie jak sam ich nie ma....
                  To sa bzdety...
                  Problem tkwi gdzie indziej. Popatrzmy na to w ten sposób:
                  1. - kto ma najwięcej dzieci we współczesnym świecie?
                  2. - które rodziny są najliczniejsze?
                  3. - jak duże były rodziny naszych dziadków?

                  Gros osób odpowie:
                  ad.1. - kraje III Świata...
                  ad.2. - najgłupsi, najbiedniejsi, alkoholicy, rodziny patologiczne itp
                  ad.3. - duże bo nie mieli elektryczności i w ogóle ciemni byli...
                  No i dochodzimy do wniosku, że jak ludzie są głupi i biedni to mają dużo dzieci
                  bo to jest ich jedyna przyjemność... Po za tym nie znają antykoncepcji... Nie
                  planują rodziny... Nie wiedzą, że istnieja "zabiegi"... itp...

                  A ja odpowiem w ten sposób:
                  - mają je ci, którzy rezygnują z siebie na ich rzecz...


                  Europę stać na rodziny wielodzietne tylko nam się nie chce...
                  • your_and Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 11:21
                    > A ja odpowiem w ten sposób:
                    > - mają je ci, którzy rezygnują z siebie na ich rzecz..

                    Nieliczna świadoma decydowania o swym losie garstka... :-)
                    • dixia Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 11:27
                      Byt okresla świadomość... Gdzieś to słyszałem ;o)))
                • petar2 Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 10:30
                  Rozumiem, że Ci pasował bo wiekszość łyka bezrefleksyjnie wszystko co krytyczne
                  wobec Kościoła, a jak w dodatku podparte cytatem z Biblii, nieważne że od
                  rzeczy, to miodzio.

                  Bywam w 2 parafiach w dużym mieście i w wiejskiej parafii gdzie mam letnisko i
                  jakoś tych zachęcań do wielodzietności nie słyszałem.
                  A ta historia z czerwonymi wstążkami absurdalna. Może z Radia Erewań zasłyszana?

                  Czy mam polemizować z argumetami typu "co może ginekolog wiedzieć o miesiączce,
                  nadżerkach i ciąży skoro nie ma waginy i macicy oraz nigdy nie rodził"?
                  • your_and Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 11:09
                    > A ta historia z czerwonymi wstążkami absurdalna. Może z Radia Erewań zasłyszana
                    > ?

                    Ursynów. Znajomi nie wysłali dziecka na msze (ze wstażką) i oburzeni o tym wtedy
                    opowiadali.

                    > Czy mam polemizować z argumetami typu "co może ginekolog wiedzieć omiesiączce,
                    > nadżerkach i ciąży skoro nie ma waginy i macicy oraz nigdy nie rodził"?

                    Czekałem kiedy wyciagniesz tą argumentację :-)
                    Nie chodzi o kompetencję, tu potrzeba cos wiecej przykładu życia i wiary który
                    pociąga. Ostrzegać łatwo, dać przykład, trudno.
                    Przykład ma olbrzymie znaczenie. Stworzenie mechnizmu dowodzenia z pierwszej
                    linii, wysłanie oficerów do szczeblu dywizji razem ze swoimi żołnierzami w
                    wozach dowodzenia było np. źródem spektakularnych i niewiarygodnych sukcesów
                    armii niemieckiej o ktrórym uczą jako przykładzie (dla struktur Nato) do dziś.
                    Ale wiekszośc oficerów woli siedziec bezpiecznie w sztabie...
                    • dixia Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 11:26
                      Chyba pierwowzorem był imć Aleksander Wielki...
                      Ale od razu powiem, że to nie moja działka - ja ongis specjalizowałem się w
                      Marynarce Wojennej. A tam każdy oficer jest na pierwszej linii... Słyszałem o
                      przypadkach gdzie dowództwo w bitwie obejmował 12 w kolejce starszeństwa
                      ponieważ resztę rozwaliła celna salwa w mostek dowodzenia...
                    • petar2 Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 11:47
                      Your, a znasz się na wojskowości? Bo coś z tymi granatami to niebardzo.
                      Dla potrzeb polemiki wprowadzasz dysonans między "złymi" oficerami co to
                      chronią dupę w sztabach i "dobrych" na linii ognia, takich co to ramię w ramię
                      z ludem miast i wsi ...

                      Nie chcę umniejszać roli przykładu, jest ważny tak samo jak wiedza i podstawy
                      teoretyczne. W Kościele jest wiele przykładów rodzin wielodzietnych z wyboru.
                      Świeccy są także częścią Kościoła, nie zapominaj o tym.
                      Nie twórz sztucznego muru między "sztabem" i "frontem", potrzebne są obydwa.

                      Stalin dość późno to zrozumiał, masowe czystki w wojsku i wycięcie trzonu
                      dowódczego w 37r było jedną z przyczyn gigantycznych strat po stronie
                      rosyjskiej.
                      • dixia Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 11:58
                        No podoba mi się jak temat sobie spokojnie faluje... :o)))
                        Od rolety bagaznika przez Kościół po Stalingrad - nieźle :o)))
                        ..................
                        Traz brakuje tylko Misssaigon by stwierdziła, że to wszystko przez to, że nie ma
                        równouprawnienia a my jesteśmy mizogynistami albo jakoś tak...
                      • dixia Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 12:06
                        Tak sobie własnie pomyślałem, że w sumie hitlerowskie Niemcy sa dobrym
                        przykładem. Mieli wpsaniałą armię, takież morale. Sztabowcy szli ramie w ramię
                        i... przegrali wojnę... Bo "góra" spartaczyła robotę...
                        Dlatego ważne jest wspóldziałanie i komunikacja. I co najważniejsze: konsekwencja!
                        • petar2 Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 12:20
                          Dokładnie.
                          Zaniedbali "sztab" i dlatego hitlerowskie Niemcy istniały 12 lat a KK 2000.
                          Więc trochę pokory w radosnym reformowaniu tej instytucji :-)
                          • your_and Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 12:29
                            > Więc trochę pokory w radosnym reformowaniu tej instytucji :-)

                            Dlatego mnie osobiście szczególnie interesują i intygują czasy przed wszelkimi
                            reformami, czyli chrześcijaństwo do V wieku. Potem to już reforma po reformie. I
                            kolejne schizmy obrońców "tradycji" :-)


                            • dixia Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 12:49
                              Jeśli czasy przed reformami - to warto poczytac Biblię :o)))
                            • petar2 Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 12:53
                              Bodajże do 80 roku ne nie istniała Biblia w wersji pisanej. Chrześcijaństwo
                              zmieniało i zmienia się cały czas, d poczatku a nie od V wieku.
                              Chrzescijaństwo przez wieki było głównym jesli nie jedynym nośnikiem kultury,
                              wiedzy, nauki. Ogarnęło całą owczesną zachodnią cywilizację od Uralu po
                              półwysep Iberyjski. Naturalne więc, że nie mogło rozwijać się w taki sam sposób
                              wśród nieoświeconego chłopstwa na bezkresnych obszarach wschodnich, wśród
                              zamożnych kupców i rzemieślników w Niderlandach i w walce przeciwko agresywnemu
                              islamowi w Hiszpanii i Bizancjum.
                              Podziały były nieuchronne i naturalne.
                              Zobacz co stało się w ciągu ostatniego pół wieku w sferze seksu od purytańskich
                              lat powojennych przez rewolucję seksualną, szok wywołany AIDS po wyciąganie
                              z "niebytu" innych preferencji.
                              A Ty mówisz o chrześcijaństwie z V wieku ...
                              • dixia Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 13:02
                                Zgadza się. Pierwsze ustalenia oraz rozdźwiek pomiędzy "tradycją" i "nowym" sa
                                opisane w Dz.Apostolskich. Np. kwestie: obrzezania pogan, którzy przechodzą na
                                Chrześcijaństwo czy powstrzymywania się od spożywania "nieczystych" zwierząt. W
                                kółko powstaja nowe kwestie, nowe problemy. Ostatni jaki wydaje mi się ciekawy
                                to problem następujący: - czy sklonowany człowiek ma duszę?
                    • petar2 Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 12:16
                      >Ursynów.Znajomi nie wysłali dziecka na msze (ze wstażką) i oburzeni o tym wtedy
                      >opowiadali.

                      Wybacz ale powątpiewam. Masz tendencję do koloryzowania i przeinaczania, parę
                      razy wyszło. Poczynając od tego jakoby Kościół w średniowieczu dawał pozwolenia
                      na otwieranie burdeli. Okazało się, że był jeden przypadek jak rajcy Krakowa
                      wystąpili do biskupa z zapytaniem. Oczywiście żadna zgoda z jego strony nie
                      była im potrzebna.

                      Ja przez 8 lat zapłaciłem 2 mandaty drogowe (a co roku 3-4 razy w łapę), raz
                      przed posterunkiem a raz starszy policjant mi się tłumaczył że nie może wziąść
                      bo młody jakiś dziwny.
                      Co powinienem sądzić o policji?
                      Przy wyciąganiu wnoisków z absurdalnych przypadków, nawet jesli autentyczne,
                      należy stosować umiar i rozsądek.

                      • dixia Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 12:25
                        U mnie w parafii był Proboszcz, który potrafił odmówić Mszy podczas pogrzebu!
                        Alez było oburzenie!! Petycje do biskupa, ostentacyjne potepianie, nie chodzenie
                        w niedziele do parafialnego kościoła itd. I co? nic. Po jakimś czasie wszystko
                        się unormowało. Ludzie zrozumieli, że ksiądz wymaga od nich minimum
                        zaangażowania, czyli:
                        - przyjmowania księdza po kolędzie PRZYJMOWANIA ALE NIE KOPERTY!!!!
                        - chodzenia do kościoła w niedziele
                        Zbyt dużo? Chyba nie... :o)))
                        A w tym słynnym przypadku, który tak oburzył społeczność - to ksiądz miał
                        pisemne oświadczenie gościa, który za swego życia odciął się od Kościoła... Ale
                        jak wiadomo: pogrzeb, chrzciny, pierwsza komunia a czasem ślub - to są imprezy
                        dla ludzi a nie dla samych zainteresowanych...
                      • your_and Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 12:59
                        > Wybacz ale powątpiewam. Masz tendencję do koloryzowania i przeinaczania, parę
                        > razy wyszło. Poczynając od tego jakoby Kościół w średniowieczu dawał
                        > pozwolenia

                        To był szczególny przykład dobrze udokumentowany z naszego polskiego podwórka do
                        tematu nieczystość (prostytutki) lepsze aniżeli cudzołóstwo (puszczanie się z
                        czyjąś żoną). Przyzwolenie to nie pozwolenie. Burdele miejskie w państwie
                        kościelnym czasów czasów Borgia to szersza historia do poczytania także w
                        oficjalnej historii KK o jego zepsuciu. Oczekiwałeś rysu historycznego?

                        > Wybacz ale powątpiewam. Masz tendencję do koloryzowania i przeinaczania, parę
                        > razy wyszło.

                        Parę? Zniechecasz mnie faktycznie inwektywami do dyskusji. Klasyka zakończenia
                        dyskusji zakończenie rozmowy o faktach i argumentach, a przeniesienie na temat
                        osoby z którą sie dyskutuje. Klasyka. Któryś raz cię na tym łapię i nie
                        podejmuję dalej tematu.

                        > Co powinienem sądzić o policji?
                        > Przy wyciąganiu wnoisków z absurdalnych przypadków, nawet jesli autentyczne,
                        > należy stosować umiar i rozsądek.

                        Czy ja czepiam sie duchowieństwa albo KK jako całości? Mam prawo wyrazić swoje
                        poglądy na aspekty które mi się zupełnie nie podobają. Bedziesz tłumaczył też
                        tych policjantów? Mieszkałem chwilę w południowych Niemczech. Tam jakos byłem
                        przekonany ze za próbe dania w łapę trafiłbym natychmiast do aresztu. A dlaczego?
                        • dixia Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 13:07
                          Nie wypowiem się w kwestiach osobistych... Bo nie mnie dotyczą :o)))
                          Jednakowoż: "Mieszkałem chwilę w południowych Niemczech. Tam jakos byłem
                          przekonany ze za próbe dania w łapę trafiłbym natychmiast do aresztu. A dlaczego?"
                          Ponieważ tam jest inna kultura...
                          Ja mieszkałem chwilę w Indiach i tam nie próbując dać w łapę natychmiast
                          trafiłbym do aresztu... ;o)))
                  • dixia Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 11:10
                    Argument przy ginekologu jest taki, że on skończył 6 letnie studia a potem długo
                    praktykował... :o)))
                    I nie jest ważne, że to bezsensowny argument - ważne, że chwytliwy!!! ;o)))
                    • dixia Re: Roleta bagażnika.... Na gwałt potrzebna.... 21.03.06, 11:19
                      Jednak jakoś nie rozumiem co to wszystko ma wspólnego z roletą bagażnika do volvo...
                      Może ktoś mnie oświeci?
                      :o)))
    • dixia Wydarzenia cudowne lub niewytłumaczalne... 16.03.06, 11:40
      Czy zdarzyło się Wam przeżyć coś takiego albo mieć udział w czymś co możecie
      nazwać cudem?
      • dixia Re: Wydarzenia cudowne lub niewytłumaczalne... 16.03.06, 12:42
        Zdarzyło parę razy cudem nie brać udziału w wypadku. Kiedyś spadła tuż koło mnie
        betonowa półka o wadze około 500kg.

        Ale najbardziej się zdziwiłem gdy raz grałem w brydża i na moje otwarcie "bez
        atu" mój partner odpowiedział "pas" pomimo posiadania 11 punktów... Wtedy cudem
        go nie zabiłem... :o)))
        • e.globtrotuar Re: Wydarzenia cudowne lub niewytłumaczalne... 16.03.06, 16:09
          Zwazywszy ile samochodow mogloby nas przejechac, betonowych belek przytrzasnac,
          wirusow dopasc lub zloczyncow nozem pchnac cudem jest dozywanie konca kazdego
          dnia. Z tymi Boskimi planami to czesciej sa one jednak paskudne i niezrozumiale
          malostkowe niz z kategorii laskawych - vide krewny zawdzieczajacy dobra zone
          smierci mamusi.
          • dixia Re: Wydarzenia cudowne lub niewytłumaczalne... 16.03.06, 20:06
            Hmmm - ale jednak mamy zwykle za mało danych by ocenić... Takie jest moje
            zdanie, moja wersja i będę się jej trzymał ;o)))
      • marcin1973 Re: Wydarzenia cudowne lub niewytłumaczalne... 16.03.06, 23:57
        dixia napisał:

        > Czy zdarzyło się Wam przeżyć coś takiego albo mieć udział w czymś co możecie
        > nazwać cudem?
        Mnie podobno tak - było to ustąpienie/wyleczenie/zalecznie chwilowe/ nowotworu.
        Hipotezy są dwie - moja (po prostu dobrze dobrana terapia), mojej babci (woda
        ze Świętej Góry Grabarki, którą mnie półprzytomnego napojono).
        • dixia Re: Wydarzenia cudowne lub niewytłumaczalne... 17.03.06, 07:41
          Zawsze istnieje możliwośc, że jedno i drugie okazało się skuteczne!!!
          A ze swej strony gratuluję!!! 3maj sie mocno i dzielnie!!!
        • kawitator Re: Wydarzenia cudowne lub niewytłumaczalne... 17.03.06, 07:54
          Może być jeszcze trzecia przyczna bowiem na temat wody z Sanktuarkum na Górze
          Garbarki się nie wypowiadam, a o terapiach nie mam pojecia. U normalnego
          zdrowego człowieka rocznie rowija sie okło 30 mikro nowotworów Układ obronny
          organizmu daje sobie z nimi radę bez problemów. Nowotwór zaczyna sie rozwijać w
          momencie osłabienia sił obronnych organizmu. Jest wiele przypadków że
          osłabienie o wynikało z chwilowego działania czynników zewnetrznych. Po
          powrocie organizmu do stanu równowagi sam przy niewielkiej pomocy terapii
          doskonale daje sobie z raczkiem radę. I człek żyje potem długo i szczęsliwie
          umierając co w koncu każdego z nas czeka na zupełnie inna chorobe lub co gorsza
          zupełnie zdrowy
          • dixia Re: Wydarzenia cudowne lub niewytłumaczalne... 17.03.06, 09:06
            Nie jest za bardzo istotne co mu pomogło - ważne, że udało się!!! :o)))
            A co do powodów, na które przychodzi nam opuścić ten najpiękniejszy ze światów -
            to faktycznie zwykle jest tak jak napisałeś. W moim przypadku wolałbym jednak
            zejść jakoś normalnie - tzn nie otrzymać Nagrody Darwina :o))
            • petar2 Re: Wydarzenia cudowne lub niewytłumaczalne... 17.03.06, 09:23
              Dixia, nie tylko zejście kwalifikuje się do Nagrody Darwina.
              Jedna z zabawniejszych nominacji:

              "Kobieta zatrzymana za prowadzenie w stanie nietrzeźwym dokonała dziwnego
              wyboru, gdy zadzwoniła do znajomego, by zabrał ją z posterunku policji. Betty
              zwróciła się o pomoc do Kena, z którym piła przed aresztowaniem. Gdy Ken
              wtoczył się na posterunek, nikt nie miał wątpliwości, że jest pijany. Alkomat
              wykazał to niezbicie. Co więcej, rutynowe czynności doprowadziły do
              stwierdzenia, że Betty niedawno uzyskała orzeczenie sądu, które nakazywało
              Kenowi trzymać się od niej z daleka. Nie mogliśmy pozwolić na kontakt między
              nimi - wyjaśnił sierżant policji. Nawet, gdy ona wyraziła zgodę. Ken został
              oskarżony o naruszenie orzeczenia sądu i prowadzenie samochodu w stanie
              upojenia. Powstaje pytanie: kto z tej dwójki jest większym głupcem?"
              • dixia Re: Wydarzenia cudowne lub niewytłumaczalne... 17.03.06, 09:31
                No zgadza się. Jednak zwykle wygrywają ci, którym udało się w spektakularny
                sposób zejść z tego świata. Moim faworytem jest jeden Bułgar. Kupił Trabanta i
                to oblewał. Skończyła się gorzałka więc stwierdził, że pojedzie nowym nabytkiem
                po dolewkę... Nie chciał jednak prowadzić "po haczyku" więc otworzył szybę i
                pchał samochód... Cała rzecz odbywała się w szczerym polu. Facet spychał
                Trabiego z jakiejś górki i samochodzik mu się lekko wymknął spod kontroli.
                Uczepił się jego i tak pomykali w dół. Pech chciał, że na poboczu tej polnej
                drogi stał Kamaz... No i gościu się wpasował w Kamaza jakoś tak z boku "na
                przycierkę"... W efekcie koleś zginął. Co najciekawsze był na zewnątrz samochodu...
                :o)))
          • marcin1973 Re: Wydarzenia cudowne lub niewytłumaczalne... 18.03.06, 00:38
            Jest przyczyna trzecia, ale zbieżna z wodą z Sanktuarium - jest to pewna ikona,
            którą mój zacny przodek posłując do Bizancjum ukradł był z jakiejś cerkiewki.
            Ikona podbno ma cudwne własciwości - dosc, że potomek (domniemany) owego
            przodka posłując z kolei do Tatarów przeżył a jego potomek (znów domniemany) na
            dworze Iwana Groźnego miał jedynie zad ogolony ale głowę na szyi. Ową ikonę
            moja prababcia podobno ujrzała we śnie płonącą, zatem ją zabrała (na wszelki
            wypadek bez wiedzy ówczesnych włascicieli ktorzy jej serdecznie nienawidzili-
            czyli teściów- bo i pare innych rzeczy tez drapnęła) i wraz z dziećmi wyniosła
            się przy kreatywnych wykorzystaniu drapniętych przedmiotów w kierunku Polski
            jako, że zblizał sie koniec pierwszej wojny i wiadome wypadki. W związku z
            ikoną - podobno ma zwyczaj ocalania swoich właścieli (aktualnych). Wobec czego
            dziadkowie mi ową ofiarowali.
            kawitator napisał:

            > Może być jeszcze trzecia przyczna bowiem na temat wody z Sanktuarkum na Górze
            > Garbarki się nie wypowiadam, a o terapiach nie mam pojecia. U normalnego
            > zdrowego człowieka rocznie rowija sie okło 30 mikro nowotworów Układ obronny
            > organizmu daje sobie z nimi radę bez problemów. Nowotwór zaczyna sie rozwijać
            w
            >
            > momencie osłabienia sił obronnych organizmu. Jest wiele przypadków że
            > osłabienie o wynikało z chwilowego działania czynników zewnetrznych. Po
            > powrocie organizmu do stanu równowagi sam przy niewielkiej pomocy terapii
            > doskonale daje sobie z raczkiem radę. I człek żyje potem długo i szczęsliwie
            > umierając co w koncu każdego z nas czeka na zupełnie inna chorobe lub co
            gorsza
            >
            > zupełnie zdrowy
            • dixia Re: Wydarzenia cudowne lub niewytłumaczalne... 18.03.06, 17:14
              No, no! Historia bywa pokrętna. Jednakowoż tak czy siak - moje gratulacje i
              serdeczne życzenia "co bysmy wszyscy zdrowi byli" !!!
    • dixia Komiczne historyjki... 17.03.06, 09:41
      Petar podsunął mi pewien pomysł. Może zechcemy podzielic się jakimiś komicznymi
      sytuacjami jakie miały miejsce, co? I tak:
      Rzecz miała miejsce w latach 80'ych. Do jednego z Urzedów Wojewódzkich
      przyjechali przedstwaiciele jednej z gmin z nietypową prośbą. Otóż bardzo
      zasłużył się im jeden Niemiec z RFN. Chcieli jakos go specjalnie ugościć.
      Wiadomo koleś dewizowy itd. Ów Niemiec miał hobby - był zapalonym myśliwym. W
      jednej z rozmów przyznał się, że jeszcze nigdy nie ustrzelił niedźwiedzia...
      Niedźwiedzie były w PRL pod ochroną. Co zrobić? Ale ktoś wpadł na pomysł, że w
      jednym z cyrków jest stary niedźwiedź. Był na tzw "dożywociu". Już nie
      występował tylko siedział w klatce. Towarzystwo doszło do wniosku, że go
      wystawią... Kwestia jak w "Nie ma mocnych". Pomysł w sumie niezły. Niemiec
      będzie siedział w ambonie. Podwiezie się niedźwiedzia w pobliże wypuści a
      Niemiec go upoluje... Tak też zrobiono. Niedźwiedzia przywieźli jakimś żukiem i
      wypuścili. Miś sobie pochodził w pobliżu samochodu a potem poszedł wzdłuż drogi.
      Wszystko było OK. Jednak pech chciał, że drogą na rowerku jechał sobie
      listonosz... Gdy zobaczył "grubego zwierza" rzucił rower i trymiga wlazł na
      najbliższe drzewo. A niedźwiedź? Wziął jego rower, wsiadł na niego i pojechał...
      Wyobraźcie sobie zdziwienie Niemca i reszty towarzystwa w amobonie gdy czekając
      na niedźwiedzia owszem doczekali się jak podjechał na rowerze...
      • dixia Re: Komiczne historyjki... 20.03.06, 22:54
        Dziś miałem napisać pismo uzasadniające stanowisko mojego działu w/s likwidacji
        terminala, który został skradziony. W pliku dokumentów znalazłem uzasadnienie
        dyrektora Oddziału Gdańsk o następującej treści (przytaczam całość):
        "W dniu ....02.2006 o godz. 7.30 pracownica firmy p. Stanisława R. otwierając
        lokal stwierdziła brak terminala."

        ... i to było całe uzasadnienie wniosku o zdjęcie z rzeczowych aktywów trwałych
        terminalu...
        Umarłem ze śmiechu :o)))
    • dixia Dni zaczepne... 20.03.06, 08:42
      Czy Wy też macie tak, że czasem od rana jesteście zaczepni? Denerwują pierdoły,
      drobne nieporozumienie urasta do rangi mega problemu? I uwaga nie chodzi mi o
      PMS'y czy ciąże!!!
      Ja dziś jestem wypoczety (wyspany) mam humor nawet OK - ale jestem zaczepny...
      • misssaigon Re: Dni zaczepne... 20.03.06, 08:57
        najlepiej wtedy zaczepić sie o robotę ....
        • woman-in-love Re: Dni zaczepne... 20.03.06, 09:21
          a czosnku próbowałes?
          • kawitator Re: Dni zaczepne... 20.03.06, 12:46
            Czy to w nawiązaniu do osinowego kołka czy tak zwanej antykocepcji
            odstraszającej ;-)))))
            • dixia Re: Dni zaczepne... 20.03.06, 13:11
              A Pan ma jakiś problem? ;>
              • kawitator Re: Dni zaczepne... 20.03.06, 21:06
                A Pan ma jakiś problem? ;>
                Oczywiście tysiące!!! Mam zacząć wymieniać ???? Własnie dlatego że jest ich
                tak wiele siedze sobie spokojnie sącząc czysty wegetariański napój bez
                konserwantów. Bez syntetycznych dodatków ale za to ze sporą zawartością
                substancji rozweslającej. Słucham spokojnej muzyczki co to na flet, saks
                tenorowy, alt niewątpliwiem damski i sekcję rytmiczna zapodają Moje dzieci już
                wyrośnięte. Pan Panie Dixia nie zaczepiać zgryźliwych starych tu na forum
                tylko do pieluch. Żonie pomagać. Plusy zbierać Cieszyć się małym dzieciakiem
                bowiem wielce słuszne przysłowie jest: Małe dzieci mały kłopot
                • marcin1973 Re: Dni zaczepne... 20.03.06, 21:13
                  Coś to potomstwo Dixiana wątpliwe - bo szanowny koleżka nic z forumowej
                  aktywności nie stracił i wyspany do tego? hę?
                  CHoć w wyspanie mogę uwierzyć - bo moje Trolle idealne były i są do spania.
                  Śpią godzinami (jedzą zresztą też i to już mniej budujące).
                  Ale zapewne bez kolki jeszcze i innych przyjemności.



                  Pan Panie Dixia nie zaczepiać zgryźliwych starych tu na forum
                  > tylko do pieluch. Żonie pomagać. Plusy zbierać Cieszyć się małym
                  dzieciakiem
                  > bowiem wielce słuszne przysłowie jest: Małe dzieci mały kłopot
                  • kawitator Re: Dni zaczepne... 20.03.06, 21:46
                    Coś to potomstwo Dixiana wątpliwe
                    Sugerujesz ze potomstwo nie jego jest
                    Uważaj Waść bo na udeptaną ziemie może pozwać pomimo forumowej rangi ;-))))
                    Siedzę sobie i czytam Zobaczyłem, że wątek "jestem kochanką" który z nudów
                    porzuciłem po przeczytaniu kilku postów, pięknie się rozwinął. Kilku zacnych
                    forumowiczów kopie tam skrzyżowało. Żal że przegapiłem i swoich trzech groszy
                    nie wrzuciłem aby atmosferę podgrzać
                    • dixia Re: Dni zaczepne... 20.03.06, 22:50
                      Wielce Szanowny Waszeci,
                      Zalibżdy niech szceznę jeślibym miał Waszmości czynić jakoweś anse! Jam proch
                      mizerny, pachołek drobny i chłopek zaściankowy! Niechaj się Acan nie unosi i me
                      przeprosiny przyjmie bowiem wielce zasmucony iż mnie źle zrozumieć Pan raczył!!!
                      ....
                      Mając na względzie Waszmościów rozważania na temat potomstwa mego już rad jestem
                      wyjasnić, że:
                      - śpię nie z tym nowonarodzonym jeno z tym co zeszłorocznego jest chowu
                      - wyspałem się raz bowiem na spoczynek wczas się udałem
                      ....
                      Jednakowoż nie rozumiem wycieczek co do prowiniencyj mych synów... :/ dlatego
                      rad będę poczekac na słowo Waszmościów - zanim za karabele siegnę i porządek tu
                      sprawię... ;o)))
                      • marcin1973 Re: Dni zaczepne... 21.03.06, 21:59
                        oj na szabelki ze mną nie radzę!!
                        coś tam niecoś uczono mnie za młodu dla sportu - jutro zresztą zdejmę znad
                        kompa wiszącą szablę i poćwiczę nieco ku uciesze Trollii
                        i zgrozie żony.

                        A tak na serio? To masz dzieciaki rok po roku? Gratuluję wytrzymałości w tymże
                        wypadku a skąinąd wnoszę żeś waćpan bądź młody bardzo bądź ku 40-stce.
                        (ja mam 33)
                        dixia napisał:

                        > Wielce Szanowny Waszeci,
                        > Zalibżdy niech szceznę jeślibym miał Waszmości czynić jakoweś anse! Jam proch
                        > mizerny, pachołek drobny i chłopek zaściankowy! Niechaj się Acan nie unosi i
                        me
                        > przeprosiny przyjmie bowiem wielce zasmucony iż mnie źle zrozumieć Pan
                        raczył!!
                        > !
                        > ....
                        > Mając na względzie Waszmościów rozważania na temat potomstwa mego już rad
                        jeste
                        > m
                        > wyjasnić, że:
                        > - śpię nie z tym nowonarodzonym jeno z tym co zeszłorocznego jest chowu
                        > - wyspałem się raz bowiem na spoczynek wczas się udałem
                        > ....
                        > Jednakowoż nie rozumiem wycieczek co do prowiniencyj mych synów... :/ dlatego
                        > rad będę poczekac na słowo Waszmościów - zanim za karabele siegnę i porządek
                        tu
                        > sprawię... ;o)))
                        • dixia Re: Dni zaczepne... 21.03.06, 22:45
                          Siema, siema ;o))
                          Cóż, szabelki u mnie tez wiszą. Mam taką fajna sikhijską. Bardziej kordelas albo
                          piracka wersja do walki w tłoku. Najbardziej jednak lubię nóż khukri. Ma około
                          40cm :o)) Ale przeciez nie będziemy się licytować, prawda? Atoli broń biała to
                          fajna rzecz!!
                          Rocznikowo... Hmmm - 1972, więc jakby starszy od Szanownego Ojca Założyciela ;o))
                          A dzieci? Cóż - Bóg dał!!! Ja tam chciałbym miec jeszcze 1... Ale żona ostatnio
                          sie narowi... i odmawia współpracy ;o))
                          Z innych dobytków mam jeszcze 2.5 rocznego doga niemieckiego i rozgladam sie za
                          następnym pieskiem bo wczoraj musiałem uspić stareńkiego wilczura :o((
                          • marcin1973 Re: Dni zaczepne... 22.03.06, 00:45
                            Trójka dzieci to było nasze marzenie (moje, ja mam dwóch braci -30 i 22 lata -i
                            też chciałem mieć troje dzieci) ale nie będzie spełnione. Bóg dał, Bóg wziął i
                            nie ma co biadolić. Trauma straszna została - a że kolejna próba wg lekarza
                            moze się z dużą pewnością skończyc podobnie nie będę już nas na to narażał. Ty
                            przynajmniej masz jeszcze szansę - ja już wiem, ze trzeciego nie będzie. Smutno
                            mi się zrobiło. Ehhh tak trzy Trolle w domu.


                            > Rocznikowo... Hmmm - 1972, więc jakby starszy od Szanownego Ojca
                            Założyciela ;o
                            > ))
                            > A dzieci? Cóż - Bóg dał!!! Ja tam chciałbym miec jeszcze 1... Ale żona
                            ostatnio
                            > sie narowi... i odmawia współpracy ;o))
                            > Z innych dobytków mam jeszcze 2.5 rocznego doga niemieckiego i rozgladam sie
                            za
                            > następnym pieskiem bo wczoraj musiałem uspić stareńkiego wilczura :o((
                            • dixia Re: Dni zaczepne... 22.03.06, 07:44
                              Szczerze współczuję... Nie potrafię w swojej empatii wyobrazić sobie taką
                              stratę. Miałem drugiego brata, który po urodzeniu żył 3h... Nie wiem jak moi
                              rodzice sobie poradzili z tym... Trudne to wszystko.
                              Ale może nie dołujmy w tych klimatach.
                              ..........
                              POnoć wiosnę niektórzy czują... ;o)) Ja tam takiego wechu nie mam - zwłaszcza o
                              poranku, kiedy wyciągam autko z garażu i chrupie mi lód pod nogami...
                          • ewolwenta Re: Dni zaczepne... 22.03.06, 17:46
                            nie do wiary Dixia Ty masz 34 lata ???? :-O
                            a ja myślałam, że jakieś 26 ;P
                            • dixia Re: Dni zaczepne... 22.03.06, 19:40
                              No jestem młody duchem chociaż... W przeciwieństwie do niektórych "starych
                              malutkich" ;o))) ;p
                              • ewolwenta Re: Dni zaczepne... 22.03.06, 22:13
                                niepozostaje mi nic innego jak potraktwać to jak komplement
                                • dixia Re: Dni zaczepne... 23.03.06, 07:40
                                  Ano nic innego nie pozostaje ;o)))
          • dixia Re: Dni zaczepne... 20.03.06, 13:12
            Dziś nie jest dzień "pejsakówki" więc czosnek odpada... :o(((
      • your_and Re: Dni zaczepne... 21.03.06, 00:06
        Z ludźmi jak z granatami, są te z definicji zaczepne i te obronne.
        Jedni kierują złość i nerwy na innych drudzy zwracają przeciw samym sobie.
        Ale bez tych pierwszych jakżeby życie było nudne...
        • petar2 Re: Dni zaczepne... 21.03.06, 08:59
          Nie łapię analogii. Granaty zarówno zaczepne jak i obronne mają razić
          przeciwnika. Róznica polega jedynie w zasięgu rażenia i środku rażącym.
          • dixia Re: Dni zaczepne... 21.03.06, 09:28
            No są jeszcze łzawiące... :o)))
            • petar2 Re: Dni zaczepne... 21.03.06, 09:38
              > No są jeszcze łzawiące... :o)))

              A te to przeciwko formacjom kobiecym.
          • your_and Re: Dni zaczepne... 21.03.06, 11:17
            > Nie łapię analogii. Granaty zarówno zaczepne jak i obronne mają razić
            > przeciwnika. Róznica polega jedynie w zasięgu rażenia i środku rażącym.

            przypadkowo sieją odłamki
            często ranią tych co nie moją doświadczenia jak się przed nimi chronić
            tak jak ci co mają zaczepne dni...
            • dixia Re: Dni zaczepne... 21.03.06, 11:20
              A jadalne? ;o))
            • petar2 Re: Dni zaczepne... 21.03.06, 11:30
              > przypadkowo sieją odłamki
              > często ranią tych co nie moją doświadczenia jak się przed nimi chronić
              > tak jak ci co mają zaczepne dni...

              Bez urazy Your ale czasami przypadkowo siejesz argumenty ;-)
              • your_and Re: Dni zaczepne... 21.03.06, 11:39
                Jak to na forum ;-)
                Argumenty są najczesciej cieniem i odbiciem własnych przeżyć i skojarzeń wiec
                owa przypadkowość ma swoje reguły.
    • dixia Prośba do Waleni!!! 21.03.06, 13:09
      Słuchajcie quasi Rypki me kochane - dyskutujmy ale bez zajadłości i wycieczek
      osobistych bo zaraz będzie dym ;o))
      • kawitator Re: Prośba do Waleni!!! 21.03.06, 15:01
        Jakże to tak bez wycieczek i złosliwości Czy to kółko różańcowe a może koło
        gospodyń wiejskich choć nawet tam rwą czasem pierze aż się kurzy. Ja proszę o
        krwistą dyskusję tylko bez rękoczynów
        • dixia Re: Prośba do Waleni!!! 21.03.06, 15:06
          Hmmm... Ponoć po otrzymaniu rany szarpanej krwawienie jest największe...
        • dixia Re: Prośba do Waleni!!! 21.03.06, 15:07
          czyżby Krwitator się pojawił? ;o)))
    • dixia Kto narzeka na drogi? 21.03.06, 14:04
      Jeśli narzekamy na dziury w jezdni albo na koleinki - to przecxzytajcie to cuś
      poniżej....

      motoryzacja.interia.pl/news?inf=730097
      • e.globtrotuar Re: Kto narzeka na drogi? 21.03.06, 15:34
        Swoja droga to ta dziura bardzo metaforyczna. Na powierzchni taka sobie
        dziurka, a glebiej jaskinia.
        U mnie juz pojawila sie wiosna, czlek sie rozdzial z roznych betow i futerek,
        przeciagnal sie rozkosznie w pierwszym ciepelku, a tu dzisiaj ta wredna zima
        zrobila w tyl zwrot i zkosila wszystkie magnolie. Blado rozowe kwiecie zamienilo
        sie w brazowe szmatki :(.
        Za to w domu spozniony amarylis peka w szwach. Grube, soczyste paki rozwijaja
        sie powoli w tak zmyslowy sposob, ze ciarki chodza po plecach. No i co tu robic
        z tym wszystkim - juz nawet kwiaty doniczkowe mi sie kojarza... Co sobie
        czlowiek te metaforyczna dziurke w jezdni czyms zalepi, to ni z gruszki, ni z
        pietruszki dochodzi go gluche dudnienie z jaskini - uuuuuuuu! Stara juz chce byc
        - bez jaskini - cholera by to wziela !
        Pozdrawiam i prosze o wybaczenie - musialam sie gdzies wyzalic...
        • drobiazg Re: Kto narzeka na drogi? 21.03.06, 15:53
          A ja sie nie poddaje , choć zmarzłam dziś rano to wywaliłam już zimowe kubraki
          na górę szafy ! WIOSNA i już. Hormony szaleją, żonkile w wazonie i przestało
          być ciemno jak wychodzę z pracy (mam nadzieję, że palantunio tego nie przeczyta
          bo jeszcze uzna że mam do 20,00 siedzieć ;-)
          Pozdrawiam Wszystkich wiosennie


          (swoją drogą jak by uznać palantunia za Marzanne...)
          • e.globtrotuar Re: Kto narzeka na drogi? 21.03.06, 16:26
            Drobiazg, jezeli palant narcyz, to przekonaj go, ze doskonale mu w slomianych
            badylkach i fryzurze ala mokry Wloch - sam do wody wskoczy ! Nawet jezeli sie
            nie utopi, to przynajmniej dobrze przeziebi.
        • your_and Re: Kto narzeka na drogi? 21.03.06, 16:33
          > U mnie juz pojawila sie wiosna, czlek sie rozdzial z roznych betow i futerek,
          > przeciagnal sie rozkosznie w pierwszym ciepelku, a tu dzisiaj ta wredna zima
          > zrobila w tyl zwrot i zkosila wszystkie magnolie.

          Ja też spedziłem tydzień z dala od naszej zimy i najbardziej wiosennie
          urzekający był ten zapach i widok kwitnących magnoli.
          • dixia Re: Kto narzeka na drogi? 21.03.06, 18:07
            Alez się wiosennie i poetycko zrobiło! hohoho
            A wszystko to za sprawą dziury w jezdni :o)))
            Zadziwiacie mnie Rypki moje Kochane. Od rolety po Stalingrad i od dziury w
            jezdni po magnolie... Rewelka!!!
            • e.globtrotuar Re: Kto narzeka na drogi? 21.03.06, 18:32
              Zwiazek dziury z magnolia jest oczywisty, tylko troche jak nowe szaty cysorza -
              nie kazden widzi :). Bo juz ta zima koscia wgardle, a dziura w asfalcie -
              wlasnie zaczal padac snieg. Sypie rowno po forsycjach, zonkilach i pierwszych
              zielonych krzaczkach. I znowu trzeba te bety na grzbiet - ech...
              • e.globtrotuar Re: Kto narzeka na drogi? 21.03.06, 19:03
                Niedawno pojawil sie na forum watek w ktorym autorka szukala skutecznych
                substytutow seksu. Watek padl. Ja, po namysle, postanowilam przesublimowac te
                sfrustrowana energie na dzialalnosc artystyczna i zapisalam sie na kurs
                zlotnictwa. Chwalac sie pierwszym wlasnorecznie wykonanym pierscionkiem ujrzalam
                go w swiezym swietle i oto co zmajstowalam: gruby, wysoki slupek zwienczony
                perla... Taki pierscionek-czlonek (z ramienia, a scislej z palca). No i tyle by
                bylo w kwestii substytutow. Smierc hormonom !
                • drobiazg Re: Kto narzeka na drogi? 21.03.06, 19:45
                  e.globtrotuar napisała:

                  ... Chwalac sie pierwszym wlasnorecznie wykonanym pierscionkiem ujrzalam
                  > go w swiezym swietle i oto co zmajstowalam: gruby, wysoki slupek zwienczony
                  > perla... Taki pierscionek-czlonek

                  Ciekawe co byś upiekła jak byś poszła na kurs pieczenia ciast ;-) Eklerka ze
                  śmietaną ???
                  Pierścionek jest napewno piekny i WIOSNA !
                  • your_and Re: Kto narzeka na drogi? 21.03.06, 23:08
                    Złotnictwo? zadziwiająca sublimacja.
                    Wiosna niestety jakaś taka na razie wirtualna...
      • dixia Re: Kto narzeka na drogi? 24.03.06, 09:18
        Znalazłem na necie komentarz do tej dziury :o)))


        "Pod Górą Św. Anny tez takie dziury się robiły. To tzw. studnie krasowe. Jedna
        taka dziura zrobiła się po zimie na polu obok mojego domu. Wpadło tam dziecko
        wracające z sanek. Na szczęscie je wyciągnęli w porę. Potem do dziury robiły się
        całe pielgrzymki, najpierw dziennikarze lokalnej gazety, potem już z
        województwa, potem zaczęly telewizje przyjeżdżać, geolodzy, niedzielni
        spacerowicze, całe rodziny... Przyjechał też jeden naukowiec - geolog i coś
        badał, oglądał... Towarzyszył mu mój sąsiad i wciąz sie dopytywał o tę dziurę.
        Geolog mówi: "Niech Pan patrzy, to jest studnia krasowa, rzadkie zjawisko
        goeologiczne. A tu wokół dziury, to są kamienie, które przyniósł lodowiec
        kilkadzisiąt tysięcy lat temu". A mój sasiad Józek na to: "A gdzie tam Panie
        lodowiec! To Gienek w zeszłym roku przyczepe kamieni nawiózł, bo chciał te
        dziure zasypać!" :)"
    • dixia Jak się nudzą Wasze żony? 22.03.06, 11:12
      Mam pytanie do brzydszej części Waleni: co robią Wasze szanowne małżonki gdy się
      nudzą? Moja np jest allegroholiczką... Non stop dostaje od niej linki via gg...
      a to telefon komórkowy (który wybiera już kwartał) a to kolejny wózek (mamy już
      3...) a to grzejnik... A jak jest u Was???
      • misssaigon Re: Jak się nudzą Wasze żony? 22.03.06, 14:22
        hmm..jak dla mnie to powazna sprawa z Twoja zona...zapewne sobie biedaczka
        kompensuje jakies braki...w ten sposob..tylko co ona moze sobie
        kompensowac ..moze to co w tytule naszego ulubionego forum????? co ty na to?
        • dixia Re: Jak się nudzą Wasze żony? 22.03.06, 14:26
          Może i tak. Nie wiem. Kobiety sa dość skomplikowane w tej materii...
      • marcin1973 Re: Jak się nudzą Wasze żony? 22.03.06, 16:11
        Moja się nie nudzi!!!! Nie dajemy jej na to szans.

        > Mam pytanie do brzydszej części Waleni: co robią Wasze szanowne małżonki gdy
        si
        > ę
        > nudzą? Moja np jest allegroholiczką... Non stop dostaje od niej linki via
        gg...
        > a to telefon komórkowy (który wybiera już kwartał) a to kolejny wózek (mamy
        już
        > 3...) a to grzejnik... A jak jest u Was???
        • dixia Re: Jak się nudzą Wasze żony? 22.03.06, 19:43
          W domu tez jej nie daję... Ale gdy jestem w fabryce - ciężko zarabiając na
          chlebek to ona siedzi w necie... :o(((
          • marcin1973 Re: Jak się nudzą Wasze żony? 22.03.06, 21:29
            dixia napisał:

            > W domu tez jej nie daję... Ale gdy jestem w fabryce - ciężko zarabiając na
            > chlebek to ona siedzi w necie... :o(((

            Ta! potomstwo podobno jest przy cycu a drugie małoletnie bardzo i
            przedprzedszkolne? to gdzie tu czas na net?

            Ot ja teraz- żona panie dzieju jak co środa dyżur w śpitalu, Trolle poddane
            męskiemu rygorowi po dzienniku w łożeczkach i żyć nie umierać.
            Moja żona jak już ma wolną chwilę to udaje że pisze doktorat który rozpoczęła
            ładne parę lat temu i rzekomo przez Trolle nie zakończyła. Udaje, bo gydy się
            solidnie za to zabrała i nie myślała o niepomalowanym suficie w tym czasie -
            byłoby dawno po sprawie.
            • dixia Re: Jak się nudzą Wasze żony? 22.03.06, 22:14
              Ażebyś wiedział Wielce Czcigodny Ojcze Założycielu... Trzyma niemowlę pod pachą
              i karmi piersią jednocześnie klikając po allegro... (ze mną też co nieco
              plotkuje via gg)
              Drzewiej to kubity z zawiniątkiem na plecach kopały ziemniaki a teraz siedzą
              przed ekranem i robia zakupy... Chciałoby sie rzec: o tempora o mores... :o)))
    • dixia Aborcja... 23.03.06, 08:13
      Przeczytałem dziś artykuł na wp.pl (a potem w ozonie) na temat zespołu
      poaborcyjnego. Wstrząsające... Polecam kazdemu!!!
    • dixia Tirlitirli... 23.03.06, 22:34
      No co tam? Cicho jakoś? Nikt się nie czepia? WiL ostatnio nie widać ani nie
      słychać... Evo cicho siedzi... Czy żeście skapcanieli coś tak jakoś?
      • marcin1973 Re: Tirlitirli... 23.03.06, 23:07
        Evo ma swoje problemy a WiL pewnie wnuki bawi (albo też prawnuki, kto ją tam
        wie).

        dixia napisał:

        > No co tam? Cicho jakoś? Nikt się nie czepia? WiL ostatnio nie widać ani nie
        > słychać... Evo cicho siedzi... Czy żeście skapcanieli coś tak jakoś?
        • dixia Re: Tirlitirli... 24.03.06, 07:43
          A Abdul? Tez się schował?
          • your_and Re: Tirlitirli... 24.03.06, 10:34
            Wszyscy czekaja aż wiosna obudzi w nich na nowo chęć do życia...
            • dixia Re: Tirlitirli... 24.03.06, 10:44
              A zima trzyma...
          • marcin1973 Re: Tirlitirli... 24.03.06, 12:32
            Może poszedł po rozum do głowy i chce ojczyźnie obrońców przysłużyć.
            Myśmy Waszeć Dixia obywatelski obowiązek spełnili - może nie az tak wzorowo,
            ale nie najgorzej. I żaden nie ma bliźniaków!!!!

            dixia napisał:

            > A Abdul? Tez się schował?
            • dixia Re: Tirlitirli... 24.03.06, 12:36
              Fakt... Ale bliźniacy nie sa trendy ostatnio... Przynajmniej nie na portalu GW ;o)))
              • marcin1973 powiedzonka 24.03.06, 12:42
                kiedys się mówiło " za cara Mikołaja byly kiebłasa i jaja"
                teraz się powinno mówić " za prezydenta Kaczora gospodarka była chora"
      • ewolwenta Re: Tirlitirli... 24.03.06, 18:13
        a jakoś faktycznie gadać mi się mało chce :) przesilenie wiosenne musi być
        • dixia Re: Tirlitirli... 24.03.06, 19:53
          Takie czasy Pani Dziejku ;o)))
    • dixia Facet to świnia a kobieta to zła kobieta... 24.03.06, 11:32
      Na podstawie dyskusji jaka się wywiązała w wątku "ptysi", naszła mnie taka
      refleksja. Czy ludzie mają szanse na udane małżeństwo? Czy dobór partnera jako
      własny wybór jest z góry narzucony? Zauważmy, że jeśli jest poczciwy facio to
      musi mieć babę heterę i na odwrót gdy mamy doczynienia z zacną kobietą to na
      bank ma męża, który nią poniewiera. Wybieramy więc przeciwieństwa na zasadzie
      "odmienne przyciąga się". Z drugiej strony podobno mamy mózg i potrafimy uczyć
      się i wyciągac wnioski. Dlaczego więc dokonujemy złych wyborów? Czy wszyscy źli
      ludzie tak dobrze się maskują i dopiero po ślubie wychodzą z nich demony?
      • misssaigon Re: Facet to świnia a kobieta to zła kobieta... 24.03.06, 11:44
        dlaczego dokonujemy złych wyborów:
        - miłość - zakochujemy sie i pzrepadło - nawet najbrzydszy i najgłupszy jest
        dla nas alfa i omega (czynnik emocjonalny)
        - rozsądek - bo wydaje sie byc dobrym kandydatem na meza - zaradny, zasobny,
        lubi dzieci itd itp - (czynnik racjonalny)
        - bo trzeba by w koncu wyjsc za maz - kolezanki maja juz dzieci a ja sama dalej
        do kina chodze (czynnik ? desperacja;))
        Nawet testowanie osobnika kilka lat przed slubem niczego nie gwarantuje bo
        niektórzy dobrze sie maskuja, inni po slubie systematycznie rozleniwiaja i
        gnusnieja...
        Jak dla mnie przepis na sukces to : szczescie (jak do wygranej w Totka) i
        niewygórowane wymagania.
        • dixia Re: Facet to świnia a kobieta to zła kobieta... 24.03.06, 11:47
          Ale podstawowym warunkiem szczęścia jest rozsądek....
          • petar2 Re: Facet to świnia a kobieta to zła kobieta... 24.03.06, 12:45
            Taaaak, szczęście ...
            Takie znaczenie przypisywane szczęściu sugeruje, że pomyślność związku zależy
            od trafienia na tą właściwą połówkę. Jakby umyka przy tym fakt, że związek to
            nie połączenie 2 osób któr pasują albo nie ale nowa jakość, nowy twór. Związek
            powstaje z wykucia dwóch osobowości, z ich wspólnego dojrzewania i przeżyć.
            Pomaga w tym determinacja i świadomość pewnej nieodracalności.

            Natomiast przy przyjęciu założenia, że trzeba znaleźć swoją połówkę, naturalnym
            w kryzysie jest dylemat: "czy to na pewno ta połówka? A może zamiast tracić
            czas powinnam/enem rozstać się i poszukać właściwej?"
            • dixia Re: Facet to świnia a kobieta to zła kobieta... 24.03.06, 13:03
              Tia... Niektórzy są wiecznymi poszukiwaczami....
            • drobiazg Re: Facet to świnia a kobieta to zła kobieta... 24.03.06, 14:00
              petar2 napisał:

              > Taaaak, szczęście ...
              > Takie znaczenie przypisywane szczęściu sugeruje, że pomyślność związku zależy
              > od trafienia na tą właściwą połówkę. Jakby umyka przy tym fakt, że związek to
              > nie połączenie 2 osób któr pasują albo nie ale nowa jakość, nowy twór.
              Związek
              > powstaje z wykucia dwóch osobowości, z ich wspólnego dojrzewania i przeżyć.
              > Pomaga w tym determinacja i świadomość pewnej nieodracalności.

              W pomyślności związku pomaga wyrozumiałość, tolerancja, akceptacja samego
              siebie i partnera, ... jak podstawą związku jest determinacja w stylu "musze to
              na siłe utrzymać bo tak wypada" i determinacja aby to uczynić to ....wcale nie
              jest fajnie ...
              • kawitator Re: Facet to świnia a kobieta to zła kobieta... 24.03.06, 16:25
                Jakby umyka przy tym fakt, że związek to
                nie połączenie 2 osób któr pasują albo nie ale nowa jakość, nowy twór.
                Związek
                Jak zwykle Petar celnie Rozwinę
                W różnorakich układach miedzy ludzkich każdy z nas podświadomie stara sie zająć
                jak najbardziej dogodna pozycje Jeżeli ktoś robi cos za mnie szczególnie jak
                jest to cos uciążliwego to dlaczego mam to sam robić jeżeli ktoś nakłada na
                siebie dodatkowe zobowiązania to mogę to docenić ale nie będę tego brał na
                własne barki To te wspaniałe poświęcające się żony wychowują sobie mężów
                satrapów którzy przy innych bardziej wymagających partnerkach byli by zupełnie
                inni. Zycie to nie je bajka to je bitwa drogie Panie
                • e.globtrotuar Re: Facet to świnia a kobieta to zła kobieta... 24.03.06, 16:42
                  Czesc Kawi - swinto prawda ! Ale ja sie chyba za duzo bije, a za malo poswiecam
                  ... No i jak tu ten ulotny zloty srodek przygwozdzic ?
                • dixia Re: Facet to świnia a kobieta to zła kobieta... 24.03.06, 19:54
                  W dodatku niekończąca się bitwa...
                  Ciekaw jestem czy bardziej przypomina Cuszimę czy tez Bitwę o Atlantyk...
                  • marcin1973 Re: Facet to świnia a kobieta to zła kobieta... 24.03.06, 21:26
                    Wojnę Dwóch Róż.
                    dixia napisał:

                    > W dodatku niekończąca się bitwa...
                    > Ciekaw jestem czy bardziej przypomina Cuszimę czy tez Bitwę o Atlantyk...
                    • dixia Re: Facet to świnia a kobieta to zła kobieta... 24.03.06, 22:52
                      Tam było trochę więcej bitew niz jedna :))
    • dixia Poniedziałek i takie tam... 27.03.06, 07:51
      Witam rypki! Co tam słychać na poligonie życia? Dziś jakoś nikt pewnie nie ma
      weny twórczej (przez duże tfu...) Wiosna idzie (wraz z listopadowa pogodą).
      Korki są jak były... Na 16 świateł stałem na 14... Jakoś marnie tak coś dzisiaj, co?
      • drobiazg Re: Poniedziałek i takie tam... 27.03.06, 08:13
        Zaraz marnie ;-) Trzeba tylko zobaczyć coś pięknego ;-) Za oknem mgła ,
        mlecznie - biało , bajkowo, świat wygląda jak krajny z książek fantazy, trzeba
        co prawda jechać wolniej bo nie widomo czy jakiś Gandalf nie przegalopuje przez
        drogę ale zawsze istnieje nadzieja, że palantunio zabłądzi we mgle ...
        • dixia Re: Poniedziałek i takie tam... 27.03.06, 08:39
          Zobaczyć coś pięknego? Hmmm... Może pismo gdzie w treści są słowa "przyznana
          podwyżka w kwocie 2500zł netto"... Albo wiadomość, że Romuś z Jarosławem
          poprosili o azyl w Sudanie i został im przyznany... Lub telefon od operatora,
          który informuje, że "abonent wygrał wycieczkę dla dwóch osób na Seszele"...
          Tia... się rozmażyłem ;o)))
          • woman-in-love Re: Poniedziałek i takie tam... 27.03.06, 11:59
            Za to Pałac Kultury zasłoniety,,, też cos warte :-)
            • dixia Re: Poniedziałek i takie tam... 27.03.06, 12:22
              Akurat ja gdy jadę to nie mam widoku na ten wspaniały budynek im.J.Stalina :o))
              Z drugiej strony nie przeszkadza mi on aż tak bardzo. Wolę Pajac niż te
              nowoczesne biurowce z Mariottem na czele...!!!
            • kawitator Re: Poniedziałek i takie tam... 27.03.06, 12:30
              Warsiawiaki to maja przechlapane. Jak mgła to depresja a jak nie ma mgły to
              widać Pałac Kultury i nauki im Józefa Stalina. Może by takie okularki co to
              górne partie mają zasłonięte pozwoliły by im równowagę emocjonalną uzyskać
              Zresztą taki symbol falliczny z jajami sterczący w środku miasta może źle
              wpływać na co bardziej wrażliwych osobników płci męskiej. Może mieszkańcy
              Warszawy płaci obojga aby pozostać w temacie forum wypowiedzieli by się jak
              taka pała stercząca i narzucająca się z każdego punktu miejsca wpływa ma
              częstość bzykanka
              • dixia Re: Poniedziałek i takie tam... 27.03.06, 12:52
                Ma taki sam jak wpływ życia seksualnego termitów na dorożkarstwo w Polsce...
                • kawitator Re: Poniedziałek i takie tam... 27.03.06, 13:00
                  Dlaczego tak od razu pozbawiasz mnie zabawy ?. Już się szykowałem na takie
                  freudowskie analizy a ty z w łeb bez opamietania.
                  • dixia Re: Poniedziałek i takie tam... 27.03.06, 13:20
                    No cóż... Ja po prostu nie lubię gdy sie w czambuł potępia tą naszą nieszczęsną
                    "Warsiafkę"...
                    • kawitator Re: Poniedziałek i takie tam... 27.03.06, 13:42
                      Przewrażliwiony jesteś jakiś. Może niedospany przy poniedziałku? Buraki są
                      wszędzie. Mam trochę fajnych znajomych w W-wie są super tylko dziwne że żaden z
                      nich nie zrozumiał takiego prostego dowcipu
                      Po plantach w Krakowie przechadza się dwóch nobliwych profesorów Jeden mówi do
                      drugiego
                      szanowny kolego byłem wczoraj na konferencji przepraszam za brzydkie słowo w
                      Warszawie
                      • dixia Re: Poniedziałek i takie tam... 27.03.06, 14:04
                        Antagonizmy są wszędzie. A buraków to fakt - nigdzie nie brak. Z drugiej strony
                        obrywa nam się za nie swoje grzechy... Potocznie mówi się np "w warszawie coś
                        tam wymyslili" albo "Warszawa zadecydowała" a myśli się o rządzie... Tylko kogo
                        my mamy w rządzie z Warszawy? Zdaje się, że w III/IV RP tylko Mazowiecki był z
                        Wawki... Reszta premierów? Żaden... Ale nam się zbiera...
                        A to, że na metro chcemy za dużo a to na most... A to, że "cały naród buduje
                        swoją stolicę"... Kurde no!!! A za moment dostanie nam się za przegranie Bitwy
                        po Olszynka Grochowską - no bo to w stolicy...
                        A dowcip? Cóż.. Mało śmieszy :o)))
                        • petar2 Re: Poniedziałek i takie tam... 27.03.06, 14:20
                          Nie przegraliśmy Bitwy pod Olszynką Grochowską.
                          Co do symbolu fallusa w środku stolicy ... ostatnio na forum ktoś zazdrościł
                          japończykom święta p ... pe ... penisa (uff, przeszło mi przez gardło) tylko że
                          mimo święta (a może dlatego) statystyczny japończyk kocha się 2,5 raza rzadziej
                          niż polak.
                          Dixia, czy w zagonionej Warszawce też z tym problemy bo widzę szeroko zakrojone
                          działania w propagowaniu i podkręcaniu aktywności seksualnej przez zatykanie za
                          wycieraczki niezliczonej liczby fotek, broszurek, ilustrowanych wizytówek?
                          • dixia Re: Poniedziałek i takie tam... 27.03.06, 14:26
                            Te to kuszą głównie przyjezdny. Tych co "w delegacji" ;o)))
                • misssaigon Re:PKiN a bzykanie 27.03.06, 14:30
                  poniekad i troche ma wspolnego bo skutecznie zaglusza sygnal radiowy i
                  telewizyjny w okolicznych budynkach...niestety nie ma wplywu na internet :D
                  • misssaigon Re:PKiN a bzykanie 27.03.06, 14:32
                    ale za to moze miec wplyw na ogromne zageszczenie agencji towarzyskich w okolicy
                    • woman-in-love Re:PKiN a bzykanie 27.03.06, 14:44
                      kiedy się wyjedzie windą na góre to mozna za niewielką opłata podglądać przez
                      lunetę ludziki w wieowcach ( nie zasłaniaja okien, bo mysla ze nikt ich nie
                      widzi hi hi)
                    • dixia Re:PKiN a bzykanie 27.03.06, 14:53
                      I zapewne ma!! Teraz wypada nam omówić dokładnie temat pt:
                      "Pajac Kulturwy a bzykanie w agencja towarzyskich (które PiS chce zamknąć tak BTW)".
                      • misssaigon Re:PKiN a bzykanie 27.03.06, 14:59
                        a moze by tak wszystkie agencje przeniesc do PKiNu i miec je na oku?? czynsz
                        bylby w terminie..zamiast wiekowych pisuardess bylyby fajne laski w seksownej
                        bieliznie...a jako popisowy numerek - seks w windzie miedzy 1 a 30 tym pietrem -
                        kto sie zmiesci w czasie - drugi ma extra
                      • woman-in-love Re:PKiN a bzykanie 27.03.06, 15:00
                        a swoją drogą to można się wkurzyć na te małe wizytóweczki z gołymi d...
                        codziennie pod wycieraczkami. Do cholery "Straż Miejska" przechadza się w całym
                        majestac ie, ściga babcie z czosnkiem a tego jakoś nie widzi.
                        • petar2 Re:PKiN a bzykanie 27.03.06, 15:14
                          >a swoją drogą to można się wkurzyć na te małe wizytóweczki z gołymi d...
                          >codziennie pod wycieraczkami. Do cholery "Straż Miejska" przechadza się w całym
                          >majestac ie, ściga babcie z czosnkiem a tego jakoś nie widzi.

                          A to teraz rozumiem dlaczego Dixia co chwilę z czosnkiem wyjeżdża ...
                          Dixia, niecnoto, pracujesz w Staży Miejskiej i konfiskujesz czosnek babciom??

                          Z żoną praktykuję ostatnio kuchnię wg pięciu przemian, sporo przypraw (jak
                          lubię) a i czosnku też niemało. Odkupię po cenach hurtowych trochę
                          skonfiksowanego ... ;-)
                          • dixia Re:PKiN a bzykanie 27.03.06, 15:16
                            Niestety czosnek sprzedałem do takiego państwa na I... ;o)))
                        • dixia Re:PKiN a bzykanie 27.03.06, 15:16
                          A te wizytówki to faktycznie plaga...
                          • woman-in-love Re:PKiN a bzykanie 27.03.06, 19:16
                            Petar i jak wam idzie z tymi przemianami? ja też usiłuję tzn. robie tradycyjne
                            polskie dania (bezmięsne) z tym, ze kolejnośc według "Zywiołów" ;czasem
                            wymiękam... Masz jakąś dobrą książkę dla mało zdolnej polskiej gospodyni?
                            • petar2 Re:PKiN a bzykanie 28.03.06, 01:14
                              Woman, całkiem nieźle.
                              Na początek rys historyczny. Mój młodszy syn urodził się 10 lat temu z alergią.
                              Od tego czasu żona, która ma ponadstandardowy instynkt macierzyński, oddała się
                              walce z chorobą. Nie pracowała 10 lat więc było łatwiej. Przy okazji wyszły
                              inne dolegliwości układu pokarmowego i fakt, że tak naprawdę wszyscy jesteśmy
                              po części alergikami. Odwiedziliśmy (i przejeździliśmy) tabun lekarzy ale
                              efekty mizerne. Coraz więcej sterydów a stan lekko się pogarszał. 1,5 roku temu
                              trafiliśmy na lekarza z prawdzwego zdarzenia. Odpowiednia dieta + homeopatia.
                              Po kilku miesiącach zdecydowana poprawa i odstawienie wszelkich leków poza
                              homeopatycznymi, zero kaszlu (dlatego czasem moje wtręty o medycynie). Leczyć
                              zaczęła się u niego żona i starszy syn.

                              No i polecił nam 5 przemian.
                              Podstawy pochodzą ze wschodu (filozficzne założenia nie dla mnie) ale
                              przeniesione do naszych warunków. Dieta oparta na uwarunkowaniach
                              geograficznych. Minimum produktów nie z naszej sfery klimatycznej i
                              odpowiednich do pory roku (owoce południowe), wychładzających i zakwaszających
                              (kiszonki, surówki, soki, pieczywo pszenne). Dieta oparta szeroko na
                              przyprawach i odpowiedniej kolejności serwowania przy przygotowywaniu 5 smaków:
                              kwaśnego, gorzkiego, słodkiego, ostrego i słonego.

                              Korzyści ze zdrowego żywienia nie są szybkie ale to co wyszło w ciągu 3
                              miesięcy:
                              - kompletny zanik wzdęć u żony
                              - zdecydowana poprawa samopoczucia
                              - stałem się kucharzem! sporo czasu spędzam w kuchnii z dużą przyjemnością i
                              satysfakcją

                              żródła:
                              Anna Ciesielewska "Filozofia zdrowia", "Filozofia życia".
                              Można zamówić przez internet.
                              Dużo przepisów.

                              Jak jutro coś wklepię ze sprawdzonych to wstawię na forum.
                              Nie chcę zanudzać forumowiczów, Woman, chetnie się podzielę doświadczeniami
                              przez email.
                              • petar2 Re:PKiN a bzykanie 28.03.06, 01:16
                                Aha, nie ma nic o eliminacji mięsa. Najlepiej jak nieprzetworzone ale jest też
                                sposób na "uszlachetnianie" wędlin ze sklepu.
                                • dixia Swobodne przenikanie tematów! 28.03.06, 07:44
                                  No rypki - zadziwiacie mnie :o))) Od PeKiNu do filozofii 5 smaków w kuchni i
                                  diecie!!! Po drodze co prawda były agencje towarzyskie - ale to tak mimochodem.
                                  Co do diety to kiedyś schudłem około 17kg w przeciągu niecałych 3 m-cy. Wagę
                                  utrzymałem przez prawie 2 lata!!! A dieta polegała na:
                                  - nie jedzeniu więcej niż 1 posiłek dziennie (wieczorem zresztą)
                                  - w ciągu dnia 2-3 kawy
                                  - wieczorkiem setka wódeczki lub 2 piwa
                                  - rowerek (średnio 50km tygodniowo)
                                  Efekt był rewelacyjny :o)))
                                  Teraz chcę powtórzyć tę dietę (no może bez środków rozweselających)...
                                  ...............
                                  Dziś na 16 świateł stałem tylko na 11 - rewelacja!!! W pracy byłem o 7.29!!!
                                  • petar2 Re: Swobodne przenikanie tematów! 28.03.06, 07:58
                                    > Co do diety to kiedyś schudłem około 17kg w przeciągu niecałych 3 m-cy.

                                    Ja niepisałem o diecie odchudzającej tylko zdrowotnej. A raczej zdrowej po
                                    prostu.
                                    Twoja nie wygląda na zdrową. Dorzuć jeszcze fajki to może dojdziesz do 20kg ;-)
                                    • dixia Re: Swobodne przenikanie tematów! 28.03.06, 08:45
                                      Fakt, zapomniałem o fajkach... No więc należy kopcić jeszcze około ramki
                                      dziennie! Ja osobiście kurzę R1 minima.
                                      • petar2 Re: Swobodne przenikanie tematów! 28.03.06, 08:50
                                        Ja vogue. Boję się rzucić bo podobno liczba nałogów jest stała, czort wie co
                                        nowego się przypląta.
                                        • dixia Re: Swobodne przenikanie tematów! 28.03.06, 09:11
                                          Vogue? Cieniuśko przędziesz Waszeci, cieniuśko... ;o))
                                          Co do nałogów. Hmmm... Stała powiadasz? No to policzmy:
                                          - fajki
                                          - pisanie na forum (B)SwM
                                          - spanie do późna
                                          ...
                                          • petar2 Re: Swobodne przenikanie tematów! 28.03.06, 09:20
                                            Spanie do późna wykreślam.
                                            Dodam:
                                            - brydż
                                            - flirtowanie i postrzeganie w pierwszym odruchu dużej części kobiet pod kątem
                                            atrakcyjności seksualnej. Mam tak kurde od jakiegoś czasu i nie ma znaczenia
                                            czy wyposzczony jestem czy nie.
                                            • dixia Re: Swobodne przenikanie tematów! 28.03.06, 09:22
                                              Przecież nie napiszę tego co Ty bo mnie żona zabije... Ona czyta czesto to forum
                                              i juz wie pod jakim nick'iem piszę :o)))
                                              • petar2 Re: Swobodne przenikanie tematów! 28.03.06, 12:04
                                                Całe szczęście, że moja żona nie czyta tego forum :-)))))
                                                ... z pewnością nie czyta ... interesują ją tylko fora o zdrowiu ...
                                                ... po co zresztą miałaby czytać, temat forum jej nie dotyczy .. a zresztą
                                                gdyby czytała to już bym nieżył ...
                                                a jakbym nieżył to nie pisałbym tego posta, chyba to wystarczający powód że nie
                                                czyta ...
                                                w każdym bądź razie to wspaniała kobieta, wyrozumiała, doceniająca moje
                                                poczucie humoru, zrozumiałaby że czasem żartuję i nie wszystko co pisałem jest
                                                prawdą ....
                                                tak, na pewno nie czyta!
                                                ...
                                                wieczorem sprawdzę historię stron a teraz lecę pisać maila do jakiegoś
                                                anonimowego Moderatorzy_forum@gazeta.pl (kto to wymyślił??) żeby mi wykasował
                                                kompromitujące posty <przerażony!!!>
                                                • dixia Re: Swobodne przenikanie tematów! 28.03.06, 12:33
                                                  Spokojnie... Bez nerw :o)))
                                                  Nawet jeśli niektóre komentarze sa takie a nie inne zawsze można powiedzieć, że
                                                  to żart... Albo "takie tam gadanie z nieznajomymi z netu" :o)))
                                                  A teraz pytanie:
                                                  Którego roku umarła babka stróża?
                                                • kawitator Re: Swobodne przenikanie tematów! 28.03.06, 14:53
                                                  Może mała uproszczona analiza/
                                                  W Polsce żyje 20 milionów ludzi w wieku produkcyjnym czyli w wieku 20- 65 lat
                                                  Można przyjąć ze forum odwiedzane jest przez ludzi w wieku 30-45 lat poza
                                                  oczywiście wyjątkami takimi jak piszący ale to nie zmienia ogólnego oglądu sprawy
                                                  Ludzi takich biorąc proporcjonalnie jest około 6.700 tysięcy. Tylko 46% ludzi
                                                  w Polsce ma dostęp do internetu i potrafi posługiwać się w stopniu podstawowym
                                                  kompem. Daje to nam 3 100 tysięcy użytkowników mogących zajrzeć na to forum
                                                  Ponieważ jak gdzieś czytałem jest około 2000 osób zaglądających na FSM to co
                                                  1550 osoba w wieku odpowiednim i z możliwością zagląda tutaj. Każdy z nas ma
                                                  średnio 20 znajomych mogących go rozpoznać Z reguły jest tak, że posiadają
                                                  podobne do nas możliwości finansowe wiek i wykształcenie. Więc wszystkich można
                                                  zaliczyć do grupy mogących tu zajrzeć Wynika z tego że szansa, że na forum
                                                  znajdzie sie ktoś mogący nas rozpoznać po naszych postach wynosi jak 1 do 78 To
                                                  jest mniej więcej tyle jak szans a trafienia z odległości kilometra w puszkę po
                                                  piwie z karabinu Ryzykant z waszeci Petarze oj ryzykant !!!!!
                                                  • petar2 Re: Swobodne przenikanie tematów! 28.03.06, 15:20
                                                    Dołóż do tego prawdopodobieństwo że ten znajomy rozpozna osobę, zakładam 0,1
                                                    oraz że powiadomi żonę, powiedzmy 0,5. Wychodzi 1 do 1560. Dochodzi jeszcze
                                                    współczynnik jednoczesności ale pomińmy.

                                                    A teraz ryzyko napatoczenia sie na znajomych na randce, nawet w dużym mieście?
                                                    Sporo większe, więc weteran ze mnie (w stanie spoczynku);-)

                                                    Do pełnego obrazu trzeba by uwzgledić korzyści z podejmowanego ryzyka oraz
                                                    ewentualne straty w przypadku wpadki. Ale wnioski zostawię sobie.
                                                  • kawitator Re: Swobodne przenikanie tematów! 28.03.06, 16:20
                                                    No risk no fun ;-))))))))))))))))
                                                  • kawitator Re: Swobodne przenikanie tematów! 28.03.06, 16:21
                                                    No risk, no fun
                                                  • dixia Re: Swobodne przenikanie tematów! 28.03.06, 17:37
                                                    Funny risk after all... :o)))
                        • marcin1973 Re:PKiN a bzykanie 27.03.06, 23:24
                          hehe wiadomo już co w-i-l robi jak nie siedzi na Forum lub/i bawi (pra)wnuki.
                          Handluje czosnkiem, cebulą i kaczymi łapkami.

                          woman-in-love napisała:

                          > a swoją drogą to można się wkurzyć na te małe wizytóweczki z gołymi d...
                          > codziennie pod wycieraczkami. Do cholery "Straż Miejska" przechadza się w
                          całym
                          >
                          > majestac ie, ściga babcie z czosnkiem a tego jakoś nie widzi.
                          • woman-in-love Re:PKiN a bzykanie 28.03.06, 19:15
                            ach Ty Paskudo, a ja cie tak lubiłam!
    • dixia Oscar Wilde na wtorek!! 28.03.06, 12:38
      "W życiu towarzyskim chodzi zawsze albo o polowanie na męża, albo na ucieczkę
      przed nim".

      Jak to bardzo w temacie forum...
    • dixia Wilde na dziś 29.03.06, 07:44
      Wierzy sie w coś nie dlatego, że jest to racjonalne, lecz dlatego, że często
      powtarzane.


      PS: Dziś o dziwon stałem tylko na 3 światłach...
      • woman-in-love Re: Wilde na dziś 29.03.06, 10:08
        a po przyjeżdzie na miejsce od razu bierzesz sie za robotę na forum :-)))
        • dixia Re: Wilde na dziś 29.03.06, 10:09
          To już część mojej codziennej prasówki :o)))
    • dixia Refleksja? Kwestia filozoficzna...? 29.03.06, 10:37
      Tak czytam sobie forum i naszła mnie taka kwestia. Czy można zrobic coś
      połowicznie? Czy można zdradzić nie do końca np?
      Kiedyś mój przyjaciel opowiadał mi arcykomiczną sytuację. Rzecz miała miejsce w
      latach 80'ych. Jego koleś poszedł na metę na Ząbkowskiej w W-wie (dla
      niewtajemniczonych to dzielnica "świszczących scyzoryków") kupić flaszkę.
      Meliniara nie miała wydać reszty więc w zamian "zrobiła laskę"... Gdy w innym
      gronie opowiedziałem tą zabawną historyjkę mój kolega zaczął się zastanawiać nad
      takim problemem: "załóżmy, że miała mu wydać 10zł i tyle wynosiła ówczesna cena
      rynkowa tej usługi. Ale co byłoby gdyby miała wydać 5zł? Zrobiłaby wówczas pół
      laski?
      Może to przydługa opowiastka - lecz ciekawi mnie ten temat. Czy można zdradzić w
      50%? Jak myślicie rypki?
      • petar2 Re: Refleksja? Kwestia filozoficzna...? 29.03.06, 10:52
        Dixia, jasne że można.
        Stosując najlepsze narzędzie jakie znam do opisu tego zjawiska czyli matematykę
        można powiedzieć że zdrada nie ma wartości dyskretnej tylko ciągłą (czy
        rozmytą).
        Była swego czasu dyskusja na forum co jest zdradą. Skrajny pogląd przedstawiał
        jako zdradę już myśl czy fantazję o tym że można by coś takiego zrobić
        (niezwykle rzadkie zjawisko u kobiet i facetów).
        Mnie taka fantazja ogarnia za każdym razem (kilka razy dziennie) gdy widzę
        koleżankę z pokoju obok. Powiedzmy że taka zdrada ma wartość 1%. W ciągu
        tygodnia uzbiera się na Twoje 50%.
        • dixia Re: Refleksja? Kwestia filozoficzna...? 29.03.06, 11:05
          No nie. Ja bym bardziej optował za wartościami logicznymi 0 lub 1. Idąc Twoim
          tropem to średnio raz na 2-3 tygodnie mamy 100% zdradę... Niby statystycznie i
          matematycznie się zgadza ale nijak logiki w tym nie widać...
          Pewnie jest tak, że każdy inaczej widzi zdradę. Anal np to nie zdrada - ale
          lodzik już tak... Albo odwrotnie... A moźe zdrada jest wówczas jak osiągniemy
          wynik 75.1% jako wiekszość bezwzgledną? Czyli np laska z połykiem?
          Bzdury. Wypadałoby to jakoś jasno określić. Może dziedzinę? Tylko co będzie
          jesli zbiorem rozwiązań jest zbiór pusty? Stworzymy dziedzinę zespoloną?
          • kawitator Re: Refleksja? Kwestia filozoficzna...? 29.03.06, 14:14
            o nie. Ja bym bardziej optował za wartościami logicznymi 0 lub 1.
            Nie zgodzę sie Przejscie zero jedynkowe istnieje tylko w matematyce jako tak
            zwana delta Diraca . W rzeczywistym świecie nie istnieje Bardziej mojemu
            widzeniu rzeczywistości odpowiada proponowane przez Petara rozmycie. Wynika to z
            samej konstrukcji naszej mowy - sposobu porozumiewania się gdzie poszczególne
            pojęcia mają bardzo rozmyte pojęcie znaczeniowe. Wynika stąd zresztą trudność w
            precyzyjnym wyrażaniu się poza matematyka czy logiką formalną. Widziałem juz
            takie próby gdzie do prostego zdania dołączano sążniste elaboraty wyjaśniające i
            precyzujące znaczenie użytych wyrazów Widać tą rozmytość wyraźnie na forum gdzie
            sporo dyskusji rozwija się w ten sposób ze każdy z dyskutantów widzi w
            wypowiedzi partnera cos innego niż chciał przekazać piszący
            • dixia Re: Refleksja? Kwestia filozoficzna...? 29.03.06, 14:32
              Kawitatorze!
              Wszystko zależy od przyjętych definicji albo dziedziny.
              Generalnie albo wszystko możemy sprowadzić do sytuacji zdań logicznych lub do
              rozmycia... Zależy jak się umówimy :o)))
              "w jaki sposób ustalimy wybór metody głosowani" - Rejs :o)))
              • petar2 Re: Refleksja? Kwestia filozoficzna...? 29.03.06, 14:57
                Dixia, problem w tym że nie da się uzgodnić definicji.
                Widać to wyraźnie po próbie zdefiniowania pojęcia "zdrada".

                Wydawałoby się to proste:
                Zdrada to akt seksualny z obcą osobą odbyty bez wiedzy i akceptacji partnera/ki.

                Oczywiście zaraz się kłania co to akt seksualny więc tworzę:
                Czynność w kontakcie bezpośrednim, podejmowana przez conajmniej dwoje ludzi w
                celu osiągnięcia przynajmniej przez jedną z nich satysfakcji seksualnej
                (najczęściej orgazm).

                Dlaczaego więc ciągle wraca temat co to jest zdrada?
                Bo to pojęcie bardzo uzależnione od naszych emocji!!!
                • dixia Re: Refleksja? Kwestia filozoficzna...? 29.03.06, 15:27
                  No tak - dlatego nasze dywagacje, pomimo tego iż są bardzo płodne, do niczego
                  nie prowadzą ponieważ każdy człowiek inaczej rozumie pojęcia!!!!
                  Do tego też zmierzała moja kwestia. Określmy najpierw dziedzinę, w której
                  będziemy szukac rozwiązań. Przy zbiorach rozłącznych nie ma co szukać
                  rozwiązania... Nie uważasz?
                  ;o)))
                  • woman-in-love Re: Refleksja? Kwestia filozoficzna...? 29.03.06, 15:47
                    czyli przelewamy z pustego w próżne?
                    • petar2 Re: Refleksja? Kwestia filozoficzna...? 29.03.06, 16:24
                      A gdzież tam!

                      Zawsze mamy do czynienia z rozmyciem pojęć, różnym doświadczeniem życiowym,
                      innymi potrzebami, siedzącymi gdzieś pod spodem schematami i pułapkami
                      psychologicznymi i emocjami.
                      Samo życie. A ja kocham życie :-)

                      To co proponuje Dixia to utopia. Dobra dla sfrustrowanych intelektualistów nie
                      mających nic innego do roboty. A potem wielogodzinne ich wywody i teorie biorą
                      w łeb gdy na ulicy trafią na osiłka z tekstem "wyskakuj gościu z komóry!!!"

                      Dwaj totalnie znudzeni intelektualiści siedzą w kawiarni,
                      zapadła dłuższa chwila milczenia. W pewnym momencie jeden mówi do drugiego:
                      - Słyszałem, że przespałeś się z moją żoną...
                      - Tak - odpowiada drugi - I co z tego?
                      - A nic, tak mi się przypomniało...
                      • dixia Re: Refleksja? Kwestia filozoficzna...? 29.03.06, 20:34
                        No nie... Petar!!! Ja i utopia? Pragmatyk i filozof to tak ale utopista?
                        Przytocze słowa Osła do Shreka "zraniłes mnie na wskróś" :o)))
                        Jednak nie rozumiem Twojego stwierdzenia o osiłkach na ulicy i niecheci do
                        filozofii. Z drugiej strony to co my uprawiamy na forum jak nie domorosła
                        filozfia i szermierkę słowną???
                        WiL - a czy Ty nie odnosisz wrażenia, że my często właśnie przelewamy z pustego
                        w próżne?
    • dixia Wilde prowokator! 30.03.06, 07:53
      "Kobiety były zawsze malowniczym zaprzeczeniem zdrowego rozsądku".



      Czy jest może tu gdzieś Kazia Szczuka? Co ona na to??? ;o)))
      • petar2 Re: Wilde prowokator! 30.03.06, 08:15
        Kazia ma dualne podejście do zdrowego rozsądku.

        Wykazując zanik zdrowego rozsądku, neurotyczne stany i frustrację kompleksami
        tworzy w ten sposób zdroworozsądkowo wizerunek crazy woman, skrajnej feministki
        i niewyparzonej gęby. Szuka miejsca w mediach i odnosi jakieś sukcesy.
        Znudzonej publice podobają się takie błazeństwa w stylu Szczuki, Wojewódzkiego,
        Gretkowskiej. Niektórzy nawet dopatrują się w tym niezaleznego myślenia
        (buuuhahaha) i odwagi (buuuhahaa).
        • dixia Re: Wilde prowokator! 30.03.06, 08:54
          A tam! Dopatrujesz się w niej rzeczy, których jej brak!! Kazia i zdrowy rozsądek
          ma się do siebie tak jak wektor do ślimaków...
          Ale podoba mi się ta postać. To przykład na promocję schizofrenii ale
          jednoczesnie nad wielkim miłosierdziem mass mediów dla osób pokrzywdzonych przez
          los...


          Kazia rules!!!
          • petar2 Re: Wilde prowokator! 30.03.06, 09:16
            Nie no, głupa nie jest. No i jakiś wkład do kultury na swoim koncie ma. Swego
            czasu w wywiadzie z Gretkowską w Pegazie wyciągnęła z lamusa już trochę
            zapomniane słowo "pizda". To mniej więcej tej kategorii wkład do kultury ale
            zawsze.

            Trochę więcej o Kazi:
            www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_060325/plus_minus_a_3.html
            • dixia Re: Wilde prowokator! 30.03.06, 09:54
              Znam ten artykuł. Czytałem w "Angorze" :o))) Wywiad też czytałem. W zasadzie nie
              wiadomo o co szło każdej z nich... Ale cóż. Obie Panie mają prawo mówić i pisać
              o czym im się żywnie podoba :o)))
              Wracając do Kazi to znów podeprę się cytatem O.Wilde'a:
              "Kobieta ta zachowała pozostałości rzeczywiście wyjątkowej brzydoty".

              :o)))
    • dixia Na zakończenie dnia - zgadnijcie kto :o))) 30.03.06, 15:09
      "Każda kobieta jest buntownikiem, zwłaszcza w stosunku do samej siebie".

      O.W.
      :o)))


    • dixia Piatek... 31.03.06, 07:57
      "Lubię mówić o niczym Jest to jedyna rzecz, o której cokolwiek wiem".
      O.W.
      ................
      Czasem mam wrażenie, że gros z nas może śmiało podpisać się pod tym zdaniem...
      Ja zresztą uczynie to pierwszy. Czy jeszcze ktoś się przyzna???
    • dixia Facet to świnia! 31.03.06, 11:08
      Ponownie poruszam ten temat. Tak patrząc na forumowe wypowiedzi to jawi się
      następujący obraz faceta:
      - facet pinokio - drewniany kochanek: nieczuły, niezgrabny, niestaranny, nie
      umiejący wyjść naprzeciw kobiecym pragnieniom... itd
      - facet góra lodowa: nie osiągający orgazmu ze swoją partnerką...
      - facet pedofil...
      - facet zboczeniec: chce by jego partnerka była bardziej sexy... albo o zgrozo
      chodzi na boki do agentur...
      itd itp...
      Kurcze normalnie forum przekształca się w manifest feministyczny...
      • misssaigon Re: Facet to świnia! 31.03.06, 14:17
        a ty gdzie sie wpisujesz????w ktory typ? ;P
        • dixia Re: Facet to świnia! 31.03.06, 14:28
          Ja? facet pedofil ani chybi... ;p
      • dixia Re: Facet to świnia! 01.04.06, 10:00
        Myślę, że ten mój prowokacyjny post bardzo koresponduje z wątkiem Ewolwenty nt
        udawania facetów w łóżku...
        • misssaigon Re: Facet to świnia! 01.04.06, 10:04
          a kogo to ci sie udało sprowokowac????
          • dixia Re: Facet to świnia! 01.04.06, 11:36
            Misssaigon zapewne... ale chyba nie znasz jej, co?
      • marcin1973 Re: Facet to świnia! 01.04.06, 14:21
        To zaprośmy nieocenioną Kazię na adminkę!!!!
        Będzie super feministycznie, I kilku gogusiów feministów z tych co to o owych
        WO pisały jakieś 2 tyg. temu.






        dixia napisał:

        > Ponownie poruszam ten temat. Tak patrząc na forumowe wypowiedzi to jawi się
        > następujący obraz faceta:
        > - facet pinokio - drewniany kochanek: nieczuły, niezgrabny, niestaranny, nie
        > umiejący wyjść naprzeciw kobiecym pragnieniom... itd
        > - facet góra lodowa: nie osiągający orgazmu ze swoją partnerką...
        > - facet pedofil...
        > - facet zboczeniec: chce by jego partnerka była bardziej sexy... albo o zgrozo
        > chodzi na boki do agentur...
        > itd itp...
        > Kurcze normalnie forum przekształca się w manifest feministyczny...
        • dixia Re: Facet to świnia! 01.04.06, 16:25
          Kazię??? No cóż... Chyba byłoby to porównywalne z Gestapo albo czasami lat
          stalinowskich...
          • marcin1973 Re: Facet to świnia! 01.04.06, 22:59
            ejże przesadziłeś! toż Kazia Sz. to pannica z PAN-u. Idealnie oddaje ideę tej
            instytucji, gdzie można zajmować się wszystkim byle nie nauką no i zarabiać
            znaczniej więcej niż prymitywni wyrobnicy na uniwersytetach bądź polibudach,
            którymi się gardzi z PAN-owskiej swojej wyższości. To taka inna twarz Kazi.

            dixia napisał:

            > Kazię??? No cóż... Chyba byłoby to porównywalne z Gestapo albo czasami lat
            > stalinowskich...
            • woman-in-love Re: Facet to świnia! 02.04.06, 16:14
              a ja znam Kazie osobiście. Nie jest taka straszna jak ją malują ;-0
              • marcin1973 Re: Facet to świnia! 02.04.06, 21:17
                nie mówimy, ze jest straszna. Aleś Ty chyba nie feministka???

                woman-in-love napisała:

                > a ja znam Kazie osobiście. Nie jest taka straszna jak ją malują ;-0
                • woman-in-love Re: Facet to świnia! 03.04.06, 13:11
                  ależ skąd! Uwielbiam mężczyzn!
                  • anais_nin666 Re: Facet to świnia! 03.04.06, 16:28
                    woman-in-love napisała:

                    > ależ skąd! Uwielbiam mężczyzn!
                    A feministki ich nie lubią?? Co za teoria...
                    • your_and Re: Facet to świnia! 03.04.06, 17:04
                      > A feministki ich nie lubią?? Co za teoria...

                      W obiegowym przekonaniu to nie lubią. Sztandarowe wojujące femistki innaczej o
                      mężczynach niz krytycznie się nie wypowiadają.
                      • anais_nin666 Re: Facet to świnia! 03.04.06, 19:19
                        Większośc znanych mi feministek to matki i zony. To nie współgra z niechęcia do
                        mezczyzn.
                        Walka o prawa kobiet to nie niechęc do facetów.
                        • kawitator Re: Facet to świnia! 04.04.06, 09:54
                          Walka o prawa kobiet to nie niechęc do facetów.
                          czy mozesz mi przybliżyć o jakie to konkretnie prawa walczysz ?
                          Wybacz ale mnie feminizm w wydaniu naszych lewicowych feministek nieodmienie
                          kojarzy się z poniższym tekstem.

                          Zasady poprawności feministycznej
                          1 feminizm jest wartościową nadrzędną
                          1a feminizm jest droga jednokierunkowa: zawiera poglądy feministek w
                          kierunku 'postępowym'
                          1a kierunek 'anty postępowy' jest wstecznictwem, faszyzmem, seksizmem i przez
                          ludzi kulturalnych powinien być pomijany milczeniem [ewentualnie można potępić w
                          jakimś liście 'intelektualistów']
                          2 kobieta jest równa mężczyźnie we wszystkich dziedzinach życia
                          2a tam gdzie równa nie jest obiektywnie zrównać należy ustawowo.
                          2b kobieta będąc obiektywnie inna od mężczyzny zasługuje na specjalne przywileje
                          i ochronę urzędową
                          2c tam gdzie kobieta przypadkowo jest w lepszej wyjściowej pozycji od mężczyzny
                          regulacje równościowe należy zawiesić
                          3 krytyka jest niezbywalnym elementem dysputy publicznej
                          3a każda feministka ma prawo i obowiązek krytycznie oceniać rzeczywistość
                          3b krytyka feminizmu lub dowolnej feministki jest forma seksizmu, rasizmu,
                          antysemityzmu oraz ogólnego niedorozwoju
                          4 Feministki reprezentują ogoł polskich kobiet
                          4a kobiety nie nieutożsamiające sie z poglądami feministek [choćby ich była
                          przypadkiem większość] są niedojrzale
                          5 niezgoda z poglądami feministek jest oznaka ciasnoty umysłowej i braku
                          zdolności do samodzielnego myślenia.
                          • petar2 Re: Facet to świnia! 04.04.06, 10:45
                            Zamnieniłem w Twoim tekście 3 słowa:
                            feminizm -> socjalizm
                            kobieta -> robotnik
                            mężczyzna -> burżuj, wyzyskiwacz
                            i wyszło jakoś znajomo :-)

                            Ruch się radykalizuje, chce zrównać tym razem nie klasy lecz płci a
                            odstępczynie nie ulegające radykalizmowi czy refleksyjnie podchodzące do
                            zagadnienia wyklucza i piętnuje:
                            www.ozon.pl/a_tygodnikozon_2_14_1359_2006_12_1.html
                          • morbius1 Re: Facet to świnia! 04.04.06, 10:52
                            gdybym mogl dalbym ci za ten tekst nobla :-)
                            • kawitator Re: Facet to świnia! 04.04.06, 11:32
                              Z nieutulonym żalem muszę się przyznać ze to plagiat Kopistą jestem nie
                              autorem choć mogę sie pod tym podpisać
                              Co do wykrytych bez trudu przez Petera związków z niechlubnej pamięci zbodnicza
                              utopia marksistowską Toz to jest dokładnie to samo Podzial ludzi na klasy
                              zupenie bez sensu Wytłumaczenie ze jedna grupa jest uciskana. Działanie na
                              rzecz tej grupy bez pytania czy chce tej pomocy. Toz to taka walka o pokój do
                              czasu aż kamien na kamieniu nie pozostanie . Tylko co w tym gronie robi nasza A
                              Mam nadzieję, że młoda i zmądrzeje to jej przejdzie jeszce się tego bedzie
                              wstydzić
                              • petar2 Re: Facet to świnia! 04.04.06, 11:48
                                Anais po prostu nie zauważyła że pojęcie feminizm zostało zawłaszczone przez
                                agresywny, wojujący aktyw próbujący ugrać póki się ludzie nie połapią jak
                                najwięcej popularności, władzy a co za tym idzie - kasy.
                                • anais_nin666 Re: Facet to świnia! 04.04.06, 17:05
                                  Jestem feministką.
                                  Uwielbiam facetów.
                                  Mam piersi;)
                                  Nie pragnę, by mężczyźni rodzili za mnie dzieci;)
                                  Nie należę do frakcji agresywnej, ale cicho nie siedzę.
                                  Feminizm w moim rozumieniu to prawo wyboru do życia wedle własnego pomysłu i
                                  szansa na jego realizację bez rozbijanie sie o teksty typu: to nie dla Ciebie
                                  kochanie, zajmij sie domem itd. Zmiana poglądu na role kobiety w świecie to dla
                                  mnie ważne.
                                  To taki maly wtret w Wasza dyskusje o nieobecnej A.
                                  Kawitator - nie wciagaj mnie w dyskusje. Agitki za nami;)
                              • drobiazg Re: Facet to świnia! 04.04.06, 12:49
                                Drodzy panowie a Wam sie przypadkiem nie za szybko postawił znak równości
                                między feminizm a fanatyzm ???
                                To nie jest tak, że każdy sanitariusz z kartetki zabija pavulonem, każdy facet
                                po 40 to napalony na młodsze blondyny leszcz, a każda feminstka to brzydula bez
                                piersi ze światopoglądem faszysto/komunisty ;-)
                                • dixia Re: Facet to świnia! 04.04.06, 13:54
                                  Cóż... Ale za to są najbardziej widoczne i w moim przekonaniu wyrządzają wiele
                                  krzywdy kobietom!!! Co do Waszej dyskusji nt feminizmu to polecam definicje
                                  jakie można znaleźć w wikipedii. Tam jest dość fajnie wyjaśnione pojęcie
                                  feminizmu socjalistycznego i marksistowskiego (sic!)
    • marcin1973 Dixian pierze pieluchy 03.04.06, 16:20
      bo milczy dziś nasz koleżko!! widać wreszcie go dopadły obowiązki małżeńskie..
      • dixia Re: Dixian pierze pieluchy 03.04.06, 20:08
        Nie pieluchy tylko rwa kulszowa... :o((((
        A po za tym jak widzę świetnie sobie radzicie beze mnie!!! Chyba rację ma
        Misssaigon, że tylko zaśmiecam forum swoimi wypowiedziami...
        • marcin1973 Re: Dixian pierze pieluchy 03.04.06, 21:34
          A co to rwa kulszowa??
          W tym wieku???
          Coś to mi wygląda,że albo się koleżka wymiguję od prac przedświątecznych
          zawczasu albo wiek nieco podrasował.

          dixia napisał:

          > Nie pieluchy tylko rwa kulszowa... :o((((
          > A po za tym jak widzę świetnie sobie radzicie beze mnie!!! Chyba rację ma
          > Misssaigon, że tylko zaśmiecam forum swoimi wypowiedziami...
          • dixia Re: Dixian pierze pieluchy 03.04.06, 21:41
            Rwa może dopaść w każdym wieku. Ale po krótce wyjaśnię w czym rzecz. Otóż w
            rdzeniu kręgowym jest płyn. Ten płyn czasem się wylewa i uciska nerwy. I tak
            jest w moim przypadku. Jak mnie ponformowano "z tym się żyje aż do śmierci" :o))
            i pewnie kiedyś podniosłem coś i się wypsło w kręgosłupie....
            • marcin1973 Re: Dixian pierze pieluchy 04.04.06, 10:15
              heheh to jak z nowotworem -też się żyje aż do śmierci
              dixia napisał:

              > Rwa może dopaść w każdym wieku. Ale po krótce wyjaśnię w czym rzecz. Otóż w
              > rdzeniu kręgowym jest płyn. Ten płyn czasem się wylewa i uciska nerwy. I tak
              > jest w moim przypadku. Jak mnie ponformowano "z tym się żyje aż do
              śmierci" :o)
              > )
              > i pewnie kiedyś podniosłem coś i się wypsło w kręgosłupie....
              • dixia Re: Dixian pierze pieluchy 04.04.06, 10:23
                Nie zawsze... Czasem nowotwór można wyleczyć... :o)))
                • kawitator Re: Dixian pierze pieluchy 04.04.06, 12:05
                  Dixianie takie uszkodzenie delikatne kręgosłupa skutkujące rwą kluszową też się
                  da może nie wyleczyć ale skutecznie zaleczyć Możesz o tym zapomniec na lata
                  Wiem bo mam, tylko ja wiem dokładnie dlaczego mam ( narty czyli przez sport do
                  kalectwa). Rada jest jedna. Dobry instruktor fitnes dobra siłownia i ćwiczenia
                  na mięśnie wokół kręgosłupa. Nie bój się nie bedziesz wyglądał jak dres Masz
                  budowac wytrzymałośc i siłe a nie masę To naprawde skutkuje pod warukiem
                  oczywiście że bedziesz systematyczny i prowadzony przez dobrego instruktora
                  • dixia Re: Dixian pierze pieluchy 04.04.06, 13:57
                    Wiem o tym Szanowny Kawitatorze!
                    Co jakiś czas jednak odzywa się i wówczas trzeba pocierpieć. Ćwiczenia owszem -
                    jeno trzeba znaleźć czas i chęci... :o)))
                    Co do powstania urazu to parę razy dźwignęłem coś ciężkiego ponad miarę bez
                    rozgrzewki i stąd to mam. Na nartach nie jeżdżę i pewnie nie nauczę się bo boję
                    się, że wówczas permanentnie będę chodził obolały :o))) Zaś inne sporty - czemu
                    nie? ;o)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka