isolde76
07.12.05, 12:09
Jestem od jakiegos czasu z facetem, od okolo dwoch tygodni kochamy sie. I,
niestety, nie wychodzi to najlepiej. Probowalismy juz wiele razy. Na samym
poczatku on mial za wczesnie wytrysk a ja nie mialam orgazmu. Potem dwa razy
sie udalo nam obojgu. Po kilku dniach przerwy (mialam okres) zaczelismy sie
ponownie kochac ale tym razem on ma niepelna erekcje i nie moze we mnie
wejsc, przynajmniej nie na tyle abysmy mogli dojsc do finalu. Bardzo sie
niepokoje ta sytuacja. Widze, ze on tez jest podlamany po wczorajszej nocy.
Boje sie , ze to moja wina - u mnie dosc dlugo trwa, zanim osiagne orgazm. On
o tym wie ale twierdzi, ze ze mna jest wszystko w porzadku a problem lezy po
jego stronie. Powiedzial, ze powinnismy sobie zrobic przerwe. Nawet nie wiem,
czy bedzie sie chcial dzis ze mna spotkac. Zaczynam sie bardzo denerwowac, ze
sie od siebie oddalimy. To prawda, oboje jestesmy zmeczeni, duzo pracujemy i
jestesmy niewyspani. Moze ja go przestalam podniecac i nie chce tego
powiedziec? Wczoraj probowalismy 2 razy, bylo bardzo namietnie ale ani on nie
mial pelej erekcji, ani ja orgazmu. On niezbyt chce sie piescic bez
perspektywy spelnienia. Twierdzi, ze gdy mnie piesci, to sie podnieca i
wowczas nie chce tego zakonczyc na tym etapie. Kilka dni temu twierdzil, ze
moglby sie kochac codziennie ale nie udaje mu sie to - mnie zreszta tez nie,
od kilku dni tez jest mi sie trudno podniecic.
Prosze, doradzcie, co mozna zrobic w tej sytuacji? Moze mieliscie podobne
klopoty? Czy to zle wrozy na przyszlosc?