Dodaj do ulubionych

na złość?

25.01.06, 20:08
Odkąd urodziłam dziecko nie mam ochoty na sex. Dodatkowo biorę tabletki
anty., które całkowicie osłabiły popęd. Właściwie na sex miałam ochotę tylko
podczas 7 dniowej przerwy. Wiem, że mąż chciał częściej. TEraz jakos tak
wyszło,że nie kochaliśmy się pnad miesiać.
Ostatnio usłyszałam od męża,że on wcale nie ma ochoty.
Co o tym myslicie? Na złość tak powiedział?
Obserwuj wątek
    • witkacy1975 Re: na złość? 25.01.06, 20:14
      Możliwe :)))) Nie jestem pewien, ale chyba mógłbym być złośliwy w takiej
      sytuacji, aczkolwiek jeszcze mi się nie przytrafiła... na razie to wciąż ja
      chcę...
    • robertopal Re: na złość? 25.01.06, 20:26
      Tak byłoby w moim przypadku, zawsze kiedy moja żona odmawia obiecuję sobie że jej odmówię (kiedy ona będzie w potrzebie) tak jak ona mi. (na złość)
      Ale jak do tej pory nigdy mi się to nie udało do końca, tzn: mówić mówię, ale ona ma swoje sztuczki i tyle z moich obietnic.

      Podsumowując kobiety mają łatwiej!
      • marciochaa Re: na złość? 25.01.06, 22:33
        Ja mam to samo, tzn. nie mam ochoty na seks odkąd urodziłam synka...ale dzięki
        bogu jak mnie "ścisneło" nie usłyszałam od męża, że nie ma ochoty...ja
        odebrałabym to jako złośliwy żart.I myślę, że tak było, chciał Ci pokazać jak
        to jest jak ktoś ma ochote a Ty dajesz mu kosza...
    • kamao1 Re: na złość? 25.01.06, 22:36
      Być może jako kobieta stroniaca od seksu straciłaś swą seksualność i po prostu
      go przestałaś pociągać. Albo już zdążył sobie kogoś znaleźć na zastępstwo.
    • abdulian Re: na złość? 26.01.06, 00:00
      No ja bym tak na bank odpowiedziałi byłoby to z pewnością na złość :) Ku mojej
      satysfakcji i rozpaczy jednocześnie :))))))))))))))))
    • your_and Re: na złość? 26.01.06, 07:38
      Nikt nie czuje sie dobrze w sytuacji wyżebranego i wyproszonego seksu.
      Seks staje sie w końcu kartą przetargową a w tle są zawiedzione oczekiwania i
      rozżalenie.
      Nie oczekuj że bedzie miesiącami czekał aż ci się zachce.

      Polecam artykuł który doskonale opisuje ten efekt:
      kafeteria.pl/namarginesie/obiekt.php?id_t=87
    • lonia777 Re: na złość? 26.01.06, 08:09
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
      Zależy mi bardzo na popraiwe tych stosunków. Na razie odstawiam tabletki i
      czekam na "odlowacenie". Dodam,że przez ciążą a nawet w ciąży byłam kobietą
      lubiącą sex i mnie rónież ta sytuacja w gruncie rzeczy nie odpowiada.
      Popowiedzcie, jak naprawić tą sytuację.
      • krybara Re: na złość? 26.01.06, 09:14
        na złość, oraz byś odczuła jak nieprzyjemnie jest gdy ktoś odmawia
      • marciochaa Re: na złość? 26.01.06, 09:54
        Normalnie jakbym czytała o sobie;)ale tak jak wspomniałam wcześniej mój mąż
        nigdy nie powiedział , że nie ma ochoty;)bynajmniej jak narazie.A ja też
        myślałam, że to wina pigułek, nie biore już 2 m-c....zimno...niestety.Pisze bys
        wiedziała, że nie jesteś sama, natomiast niestety nie wiem jak Ci pomóc bo
        sobie również nie potrafie...
    • krybara Re: na złość? 26.01.06, 09:59
      może spróbuj zmienić pigułki np na spiralę? Bynajmniej nie będziesz się truć,
      oraz jest o wiele wygodniejsza od pigułek /nie trzeba o niej pamiętać/
      • nikita371 Re: na złość? 26.01.06, 12:40
        Zaczęłam brać tabletki anty jakieś 10 lat temu, kiedy mąż miał wrócić do domu
        po półrocznym wyjeżdzie służbowym. Chciałam cieszyć się seksem bez lęku o
        ewentualną kolejną ciążę. Brałam je przez kilka lat. Mój temperament był raczej
        nie wysoki. Robiliśmy to w miarę często, głównie dlatego że nie chciałam
        odpychać męża. Mąż starał się bardzo, sporadycznie bywałam zaspokojona. Po
        kilku latach lekarz kazał mi odstawić tabletki bo mi nie służą ( głównie plamy
        wątrobowe na twarzy, ale nie tylko). Jakieś 3-4 miesiące po odstawieniu
        tabletek zaczęłam coraz częściej odczuwać potrzebę seksu (dla mnie to coś
        zupełnie nowego).Teraz rozkwitłam.Seks jest dla mnie frajdą, odkrywam go na
        nowo.Mąż zachwycony. Bo choć nigdy specjalnie mu go nie brakowało, to
        największą frajdą jest to, że teraz to ja jestem inicjatorką zabaw. Założyłam
        spiralkę i żałuję, że przez te okropne tabletki straciłam tyle lat fajnego
        seksu. Nie twierdzę, że u Ciebie będzie tak samo, napewno trzeba trochę czasu,
        aby organizm wrócił do równowagi hormonalnej. Zyczę Ci jeszcze wiele radości ze
        wspólnego baraszkowania.
        • lonia777 Re: na złość? 26.01.06, 12:56
          Ja czuję potrzebę sexu tylko podczas tej 7-mioniowej przerwy, więc zakładam,że
          po odstawieniu moja libido wzrośnie.
          Tylko jak "przekonać " do siebie na nowo męża, dla którego już pewnie straciłam
          swoją sexualność?
          • krybara Re: na złość? 26.01.06, 14:02
            pewnie to w złości powiedział, nie dołuj się, tylko spróbuj
            • your_and Re: na złość? 26.01.06, 14:08
              krybara napisała:
              > pewnie to w złości powiedział

              To nie po prostu złość, to utrata bliskości
              Jescze raz polecam, opis mechanizmu i proponowana receptę:
              kafeteria.pl/namarginesie/obiekt.php?id_t=87
              • tomek_abc Re: na złość? 26.01.06, 16:16
                Każdy reaguje indywidualnie, ale trudno przypuszczać, że
                po kilku(nasto)miesięcznym okresie niedoboru, facet przestaje mieć (trwale)
                ochotę na seks.
                Choć z drugiej strony, nie jest też tak pieknie, że można bez konsekwencji
                kogoś w nieskonczonośc odrzucać, wiezi słabną stale....
              • lonia777 Re: na złość? 26.01.06, 16:18
                your_and artukuł świetny, trafnie dobrany do mojej sytuacji. Myślę jednak,że
                obrazony mąż nie będzie chciał tego czytać- pomyśli- znowu chce się
                usprawiedliwiać.
                Idea słuszna, jednak baardzo trudna do zrealizowania, bo tu potrzebna jest
                aktywna rola mężczyny.
    • lonia777 Re: na złość? 26.01.06, 16:22
      zapytam inaczej:
      Wyobraźcie sobie ,że jesteście w takiej sytuacji jak mój mąż. Co by Was
      udobruchało? Intencje moje są naprawdę szczere, baaardzo tęsknię do dawnej
      siebie.
      • robertopal Re: na złość? 26.01.06, 17:02
        Myślę, że rozwiązaniem byłaby rozmowa -> szczera.
        to tyle teorii, z praktyki wiem ze trudno tak naprawde porozmawiac.

        Ewentualnie podaj mu link na to forum.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka