Dodaj do ulubionych

Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku seksu

26.02.06, 09:19
Stawiam taką tezę.Dlaczego?
Nigdy nie stosowaliśmy (żona) pigułek antykoncepcyjnych ani innych metod.
Ja nie używałem prezerwatyw.
Jako główny sposób na unikniecie ciąży stosowaliśmy naturalny kalendarzyk.
Doszlismy do perfekcji w znajomości cyklu miesięcznego u małzonki.Z
obserwacji wiedzielismy kiedy nastapiło jajeczkowanie i kiedy już można :)
Cóz. taki sposób zapobiegania ciąży powodował, że seks nie mógł byc uprawiany
zawsze i wszędzie. Trzeba się trzymać zasad. I przyznam ( ja-facet) że dla
mnie to było trochę za mało.
I myślę, że takie podejście do seksu spowodowało, że dzisiaj mając po 40+
lat nadal mamy bardzo udany seks.


Co sądzicie o takim postepowaniu?
Obserwuj wątek
    • nadya2 Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 26.02.06, 11:05
      u mnie tez tak bylo na poczatku ze nie moglismy zawsze i wszedzie a jak zaczelam brac tabletki to byl sex codziennie przez dlugi czas a niedawno zaczela sie rutyna i nie bylo juz tak dobrze...nie wiedzialam na poczatku czemu tak?ale zorientowalam sie ze to przez czestotliwosc,przestalismy na jakis czas i teraz jest raz lub 2 w tyg i jest super
    • domix Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 26.02.06, 11:29
      Dokładnie tak. Mamy identycznie i identycznie, mimo 40+ mamy bardzo, bardzo,
      udany seks ( i nie tylko ).
      Pzdr.
      • anula36 Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 26.02.06, 12:05
        a ja mysle ze poprostu bardzo dobrze sie dobraliscie jako para czego efektem
        byla torerancja, wyrozumialosc, empatia, wspodzialanie i zaufanie - bez czego
        nie ma szans na stosowanie NPR a konsekwecja tego wszystkiego jest to ze jest
        wam wciaz dobrze w zyciu i seksie.
    • sutra Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 26.02.06, 13:15
      A u mnie zbyt mały dostęp do seksu powoduje, ze nie jestem się w stanie
      właściwie wczuć i po krótkim czasie pożycie seksualne leży. Jak widać, są
      ludzie i berety. U mnie NPR spowodowałaby więcej szkód, niż korzyści, nie
      mówiąc o tym, że nie jest to stuprocentowo skuteczna metoda antykoncepcyjna, a
      ja na dzieci nie jestem sobie w stanie w tej chwili pozwolic. Nie mam ochoty
      żyć z duszą na ramieniu, czy tym razem nie zaszłam; nie mam ochoty ani czasu
      koncentrować sie na swoim cyklu miesięcznym bardziej, niż on na to zasługuje, a
      poza tym nie widzę uzasadniającej takie starania moralnej różnicy między
      unikaniem ciąży przy pomocy matematyki i biologii (NPR) a unikaniem jej przy
      pomocy chemii (tabletka anty) lub fizyki (prezerwatywa). Spirala to co innego,
      ale tej nie mam zamiaru zakładać.

      MSZ Kościół dopuścił się odstępstwa od swoich zasad, bo w celu niedopuszczenia
      do "grzechu Onana", tj. marnowania nasienia, nie powinien zezwalać na żadną
      metodę antykoncepcji, w tym NPR.
    • searena Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 26.02.06, 14:32
      A to ciekawa teoria :) Jednak zadziwia mnie ten kalendarzyk, osobiście nie
      wierzę w żadne metidy naturalne, wystarczy stres, zmiana miejssca pobytu,
      zwykłe przeziembienie i u kobiety juz się wszystko przesuwa. Chyba raczej
      mieliście cud że nigdy nie wpadliście, albo stosujecie jakies strasznie
      pracochłonne metody typu mierzenie temperatury, obserwacja itp, ale to można
      oszaleć :) Nie nie. Ale przymusowa okresowa wstrzemięźliwość nie jest zła, ale
      co ciekawe niestety albo stety sprzyja zajściu w ciążę. Nasienie jest wtedy
      bardzioej bogate w plemniki, zaleca się coś takiego parom, które mają trudności
      z zajściem w ciążę, sex 3 razy w tyg. nie częściej.
      • woman-in-love Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 26.02.06, 14:42
        coś mi to na propagande wygląda. Życie samo ogranicza seks, nie potrzeba
        dodatkowych barier sztucznie stwarzać. A zawodnośc watykańskiej ruletki jest
        powszechnie znana. Przyczyną braku seksu są zablokowania tkwiace w
        podświadomosci.
    • yogi.net Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 26.02.06, 15:09
      Tu nie chodzi o metodę antykoncepcji jaką kto stosuje. W przypadku
      "kalendarzyka" kobieta mam większe możliwości wymówek.
      Udany seks wymaga zgodności pomiędzy partnerami. Nie ma wpływu metoda
      antykoncepcji. Mogę tylko pogratulować zgodnego doboru...
      Pozdr.
      • kropek35 Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 26.02.06, 17:07
        skoro ten sex jest nie zawsze kiedy macie ochote i nie zawsze tak jak macie
        ochote ale jest regulowany i hamowany to dlaczego nazywasz go udanym ?
    • 1dama Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 26.02.06, 20:04
      Popieram w 100% założyciela tematu.nie mam jeszcze 40-tki ale 30-kę ale coś n
      iecoś na ten temat już wiem. A jeśli chodzi o stosowanie metod anty to od 7 lat
      jesteśmy z mężem na NPR i jak narazie żadnej wpadki. Mało tego...tak poznałam
      swój organizm (bez mierzenia temperatury itp.),że wiem kiedy co możemy
      robić.Kiedy chcemy mieć dziecko "trafiamy za pierwszym razem":-)
      Mamy bardzo udany sex pomimo "ograniczeń"
      • sutra Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 26.02.06, 20:41
        1dama napisała:

        > robić.Kiedy chcemy mieć dziecko "trafiamy za pierwszym razem":-)

        Ile razy już się to wam udało, ciekawa jestem?
    • ewolwenta Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 09:10
      Ile par mających nieograniczony dostęp do seksu świetnie sobie pożycie układa.
      Nasza paramy zapomniała chyba, stawiając swą odkrywczą tezę, że znalazła się na
      specyficznym forum które ni jak nie może być reprezentatywną próba do
      uogólnień.

      A co państwo powiedzą na baaardzo liczne posty pań i panów, których pożycie
      zupełnie się nie układa, głównie z powodu lęku przed ciążą. Seks kojarzy się
      kobiecie ze stresem i go panicznie unika a mężczyzna jest sfrustrowany – często
      z resztą nie wie co się dzieje.

      Wiele pań odczuwa wzmożoną przyjemność współżycia w czasie owulacji. Co takie
      pary mają zrobić? Seks z zakończony szczytowaniem tylko mężczyzny, często dla
      niego samego jest zupełnie niesatysfakcjonujący.

      Albo np. co z paniami, które mają np. nieregularny lub krótki cykl miesięczny?
      Mają zupełnie zrezygnować z seksu aby zapewnić sobie udane pożycie? (!)

      Też mam odruch porannego pomiaru temperatury. Z powodu zaburzeń hormonalnych i
      uczuleń byłam skazana na metody naturalne. Dzieci nie mam (10 lat w stałym
      związku) ale właśnie tym metodom zawdzięczam kłopoty z seksem.
      • 1dama Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 09:22
        > Wiele pań odczuwa wzmożoną przyjemność współżycia w czasie owulacji. Co takie
        > pary mają zrobić? Seks z zakończony szczytowaniem tylko mężczyzny, często dla
        > niego samego jest zupełnie niesatysfakcjonujący.

        A można przecież uprawiać w tym czasie wiele rodzajów sexu np.oral i będzie
        przyjemnie obojgu.

        Albo np. co z paniami, które mają np. nieregularny lub krótki cykl miesięczny?
        > Mają zupełnie zrezygnować z seksu aby zapewnić sobie udane pożycie? (!)

        Mam cykle 24 dniowe i niczego sobie nie muszę odmawiać.
        Pozdrawiam
        • ewolwenta Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 09:59
          Ciesz się wiec.
          Nie wiem jednak czy zauważyłaś, że paramy sugeruje właśnie „odmawianie sobie”
          jako drogę do szczęścia.

          Poza tym jest to kwestia osobistych potrzeb - bardzo różnych u ludzi.
        • sutra Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 10:59
          1dama napisała:

          > A można przecież uprawiać w tym czasie wiele rodzajów sexu np.oral i będzie
          > przyjemnie obojgu.

          I Kościół wam na to pozwala??!! Przecież to grzech Onana jak nic.
          • 1dama Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 11:53
            A dlaczego od razu mieszasz do tego Kościół? Nikt do tej pory nic takiego nie
            napisał. NPR wybraliśmy dlatego żeby nie zatruwać swojego organizmu np.chemią.
            Jeśli chodzi o współczucie z okazji "trafionych pierwszych razów" to całkiem
            niepotrzebnie bo niczego nie muszę sobie odmawiać przez całe 9 miesięcy.
            Jak dla mnie trzy miesiące starań o dzidzię to długawo.....czyzbys po
            tabletkach i zbyt dużym dostępie do sexu miała jakieś problemy?
            • sutra Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 17:01
              1dama napisała:

              > Jeśli chodzi o współczucie z okazji "trafionych pierwszych razów" to całkiem
              > niepotrzebnie bo niczego nie muszę sobie odmawiać przez całe 9 miesięcy.

              A ja to musiałam niby? Też nie, i do tego doszło jeszcze 3 miesiące starań,
              bardzo przyjemnych.

              > Jak dla mnie trzy miesiące starań o dzidzię to długawo.....czyzbys po
              > tabletkach i zbyt dużym dostępie do sexu miała jakieś problemy?

              Idź na www.nasz-bocian.pl/, zapoznaj się z podstawowymi wiadomościami
              nt. niepłodności i jej możliwych przyczyn. To ci pozwoli rozwiać twoje przesądy.
    • 1dama Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 09:18
      Jestem w drugiej ciąży a planujemy trójkę dzieci w odstępie ok 2 lat.
      A dlaczego pytasz? Myślałaś,że już siódemka? :-)))
      • sutra Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 10:58
        Tak to wyszło. Bo żeby napisać, że kiedy chcecie mieć dziecko, trafiacie od
        pierwszego razu, trzeba mieć jednak coś na poparcie tego twierdzenia. Dwie
        ciąże to stanowczo za mało.

        A ja po trzymiesięcznym staraniu się o dziecko moge powiedzieć, że nie ma nic
        przyjemniejszego, niż takie starania. Współczuję trafień od pierwszego razu.
    • petar2 Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 10:36
      Mamy z żoną również 40+ i od 18 lat naturalne metody uzupełniane ewentualnie
      innymi w

      okresie potencjalnie płodnym.
      Ich niezawodnośc porównywalna jest z prezerwatywami i nazwanie tych metod
      watykańską ruletką

      świadczy o ignorancji a może również rozgoryczeniu związanym z niedojrzałością
      partnera.

      Codzienny rzut oka na wygląd śluzu przy porannym siusianiu i zaznaczenie w
      zeszycie nie jest

      chyba "jakąś strasznie pracochłonną metodą". Choć przeczytanie poradnika czy
      dowiedzenie się

      wymaga już trochę wysiłku i to może być faktycznie barierą. Główna przeszkoda
      to jednak

      postawa partnera więc rozumiem, że nie jest to metoda dla każdego.

      Para_my dotknął jednak czegoś więcej niż technicznego aspektu antykoncepcji.
      Chodzi tu raczej o istotę seksu w związku, o jego rolę.

      Dla większości jest zrozumiałe, że nie można pić alkoholu kiedy tylko przyjdzie
      na to

      ochota. 3 drinki codziennie wieczorem to po pierwsze prosta droga do
      alkoholizmu, po drugie

      ryzyko wpadki lub wypadku drugiego dnia rano, nie mówiąc już o innych
      zagrożeniach.
      Natomiast jeśli chodzi o seks nabraliśmy przekonania, ze to jakiś naturalny
      przywilej w

      związku, nieograniczone prawo do seksu kiedy przyjdzie nam ochota. Jeśli
      przyjdzie ta ochota

      a akurat jest okres płodny, my nie chcemy zmienić sposobu lub zastosować srodka

      antykoncepcyjnego to tragedia, załamka, ograniczenie wolności!

      Evo, to nie tyle "odmawianie sobie" jest drogą do szczęścia co właśnie
      partnerstwo o którym

      zwolennicy seksu bez ograniczeń tyle piszą (sic!), wspólna odpowedzialność,
      przełożenie

      jakosci nad ilość. Sama zauważyłaś już przecież, że w wiekszości problemy z
      seksem są tylko odzwierciedleniem problemów w innych aspektach życia, są raczej
      skutkiem a nie przyczyną.
      I jakoś wątpię by metoda naturalna była tym, co sprawiło u Ciebie problemy z
      seksem.
      • domix Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 10:54
        Lepiej bym tgo nie napisał. Dokładnie tak. 20 lat bez wpadki a czasochlonność
        żadna. A frajda super bo bez stresu ( bez chemii i gumy ).
      • sutra Małe pytanie do wszystkich NPR-owców 27.02.06, 11:00
        petar2 napisał:

        > Evo, to nie tyle "odmawianie sobie" jest drogą do szczęścia co właśnie
        > partnerstwo o którym
        >
        > zwolennicy seksu bez ograniczeń tyle piszą (sic!), wspólna odpowedzialność,
        > przełożenie
        >
        > jakosci nad ilość.

        Skoro jest wam tak dobrze, to co robicie tak tłumnie na forum, na którym
        rozmawia się o problemie z długotrwałym brakiem seksu w małżeństwie?
        • petar2 Re: Małe pytanie do wszystkich NPR-owców 27.02.06, 11:12
          > Skoro jest wam tak dobrze, to co robicie tak tłumnie na forum, na którym
          > rozmawia się o problemie z długotrwałym brakiem seksu w małżeństwie?

          No tak, brak wiedzy o tym co głosi Kościół na temat seksu i antykoncepcji oraz
          wypisywanie bzdur o tym nie było przypadkowe.

          Po pierwsze forum jest nie tylko o problemach z seksem, po drugie może właśnie
          opinie czy wskazówki tych, którzy poradzili sobie z problemami pomogą
          zmagającym się.
          • anula36 Re: Małe pytanie do wszystkich NPR-owców 27.02.06, 11:19
            to sie nazywa profilaktyka;)
          • sutra Re: Małe pytanie do wszystkich NPR-owców 27.02.06, 17:03
            petar2 napisał:


            > Po pierwsze forum jest nie tylko o problemach z seksem,

            Jak to nie? Umiesz czytać, przeczytaj sobie opis forum. Zresztą sam tytuł
            powinien wystarczyć.

            > Po pierwsze forum jest nie tylko o problemach z seksem, po drugie może
            właśnie
            > opinie czy wskazówki tych, którzy poradzili sobie z problemami pomogą
            > zmagającym się.

            Leczenie cholery dżumą jest z reguły mało skuteczne.
            Pozostałej część postu, obraźliwej i niczego nie wmoszącej do dyskusji, nie
            komentuję.
            • petar2 Re: Małe pytanie do wszystkich NPR-owców 27.02.06, 17:33
              Jak to nie? Umiesz czytać, przeczytaj sobie opis forum. Zresztą sam tytuł
              > powinien wystarczyć.

              Tytuł brzmi "Seks w małżeństwie". Tekst w nawiasach dodaje drugi kontekst.
              Problemy z seksem bywają różne, niekoniecznie jest to długotrwały brak seksu
              jak napisłaś. Niektórzy na przykład próbują zniechęcić partnera do seksu
              analnego albo zastanawiają się jak delikatnie skłonić go do umycia fiutka przed.

              > Leczenie cholery dżumą jest z reguły mało skuteczne.

              Podstawą skutecznego leczenia jest prawidłowe rozpoznanie. To zmora dzisiejszej
              medycyny, zamiast porządnego wywiadu, badań, testów, konsultacji przepisuje sie
              po prostu serię antybiotyków, sterydów albo innego świństwa. Na tym forum
              też "siłowe" sposoby rozwuazywania problemów mają dużo zwolenników.

              > Pozostałej część postu, obraźliwej i niczego nie wmoszącej do dyskusji, nie
              > komentuję.

              Pierwsza część mojego postu była komentarzem na Twoje wypowiedzi o stanowisku
              Koscioła w odniesieniu do seksu. I to te wypowiedzi rodem z grubiańskiej
              broszurki antykerykalnej własnie nic nie wnoszą do dyskusji.
              • sutra Re: Małe pytanie do wszystkich NPR-owców 27.02.06, 18:19
                Masz niski poziom rozumienia czytanego tekstu. Pisałam o tym, co moim zdaniem
                Kościół powinien ludziom mówić, zeby być konsekwentny, a nie - co mówi. Drobna
                różnica, prawda? Zanim zaczniesz być grubiański, uprzejmie przeczytaj, na co
                odpowiadasz.

                Tak, forum jest o "problemach z seksem w długotrwałych zwiazkach", co jest
                wyjasnieniem dodanym do tytułu i razem tworzy logiczną całość, wyjaśniającą, o
                co mniej więcej moze chodzić. Jestem na tym forum prwaie od początku (kiedyś
                pod innym nickiem) i do tej pory raczej nie było takich problemów
                interpretacyjnych, jakie wprowadzasz obecnie.

                Leczenie braku seksu powstrzymywaniem się od seksu jest idiotyczne. Niezaleznie
                od rozpoznania, nie można leczyć dżumy ospą. Poczytaj sobie o prawdziwych
                problemach ludzi z brakiem seksu w małżeństwie, a będziesz wiedział, o co mi
                chodzi, o ile oczywiście misjonarstwo nie zaślepiło cię kompletnie.
                • petar2 Re: Małe pytanie do wszystkich NPR-owców 27.02.06, 19:19
                  > Masz niski poziom rozumienia czytanego tekstu. Pisałam o tym, co moim zdaniem
                  >Kościół powinien ludziom mówić, zeby być konsekwentny, a nie - co mówi. Drobna
                  > różnica, prawda?

                  Żadna różnica. Jeśli napiszę, że policja nie łapie złodziei to co to oznacza?
                  Onan sprzeniewierzył się Bogu, ta sprawa ma tyle wspólnego z antykoncepcją co
                  Platforma Obywatelska z platformą wiertniczą. Gratuluję natomiast dosłownego
                  czytania Starego Testamentu pisanego parę tysiecy lat temu w zupełnie innej
                  epoce i tradycji i odnoszenia tego wprost do współczesności. Proponuję sięgnąć
                  dużo bliżej, do XIX-wiecznych podręczników medycyny i leczyć się według nich.

                  > Tak, forum jest o "problemach z seksem w długotrwałych zwiazkach", co jest
                  >wyjasnieniem dodanym do tytułu i razem tworzy logiczną całość, wyjaśniającą, o
                  > co mniej więcej moze chodzić. Jestem na tym forum prwaie od początku (kiedyś
                  > pod innym nickiem) i do tej pory raczej nie było takich problemów
                  > interpretacyjnych, jakie wprowadzasz obecnie.

                  Proszę bardzo, 10 wątków aktualnie na "topie":
                  • Nie kocha ! (98) abpmw
                  • Zdradziłam męża z.... własną koleżanką. (53) problem.z.loginem
                  • dowcipy znow:) (7) anula36
                  • wiem, ze zdradza- co robic?? (190) halszka17
                  • dlaczego zawsze winny meżczyzna?? (53) jag_24
                  • Czy powinnam czuć się winna? (46) monia1377
                  • Seksuolog poszukiwany... (1) ilona1111
                  • Seksualny Hyde Park Znudzonych Zielonych Waleni (580) abdulian
                  • Wątek dla znudzonych tygrysów. (201) anais_nin666

                  1 wątek o problemie w małżeństwie tylko częściowo dotyczącym seksu, 3 o
                  zdradzie, 1 z zapytaniem o seksuologa, 2 optymistyczne o tym, że może być ok i
                  3 wątki typu hyde park. Różnorodność duża.

                  > Leczenie braku seksu powstrzymywaniem się od seksu jest idiotyczne.

                  To Ty masz problemy z rozumieniem czytanego tekstu. To o czym napisał Para_my
                  ma tyle wspólnego z "leczeniem braku seksu przez powstrzymywanie" co
                  przypowieść o Onanie z podejściem religii do seksu.

                  Można napisać każdą bzdurę o Kościele ale próba sprostowania to misjonarstwo?

                  • sutra Re: Małe pytanie do wszystkich NPR-owców 27.02.06, 20:56
                    petar2 napisał:
                    > Onan sprzeniewierzył się Bogu, ta sprawa ma tyle wspólnego z antykoncepcją co
                    > Platforma Obywatelska z platformą wiertniczą.

                    Mam wrażenie, ze dawno nie czytałeś Biblii. Onan stosował jedyną dostępną w
                    tamtym czasie metodę antykoncepcyjną (jaka szkoda, ze Bóg nie objawił od razu
                    NPR ludziom w Biblii i nie zesłał kilku termometrów), za co został potępiony
                    przez Boga, ponieważ sprzeniewierzył mu się marnując nasienie i zapobiegając
                    zapłodnieniu. Równiez właśnie zapobieganie zapłodnieniu mają na celu wszystkie
                    metody antykoncepcyjne (z NPR włącznie) z wyjątkiem wczesnoporonnych.

                    Odswież sobie może przypowieść o Onanie, bo mam wrażenie, że nie wiesz, o czym
                    piszesz.

                    Proponuję sięgnąć
                    > dużo bliżej, do XIX-wiecznych podręczników medycyny i leczyć się według nich.

                    Kulą w płot - ja nie jestem katoliczką, właśnie dlatego, ze widzę poważne
                    niekonsekwencje w nauce Kościoła, których akceptacja obrażałaby mnie jako osobę
                    myślącą.

                    Poza tym skoro Biblia jest przestarzała, to może w ogóle wyrzućmy ją na
                    śmietnik. Zawiera same recepty i porady sprzed 2 tysięcy lat, zinnej epokii i
                    tradycji, zupełnie dziś nieprzydatne.

                    > Proszę bardzo, 10 wątków aktualnie na "topie":
                    > • Nie kocha ! (98) abpmw
                    > • Zdradziłam męża z.... własną koleżanką. (53) problem.z.loginem
                    > • dowcipy znow:) (7) anula36
                    > • wiem, ze zdradza- co robic?? (190) halszka17
                    > • dlaczego zawsze winny meżczyzna?? (53) jag_24
                    > • Czy powinnam czuć się winna? (46) monia1377
                    > • Seksuolog poszukiwany... (1) ilona1111
                    > • Seksualny Hyde Park Znudzonych Zielonych Waleni (580) abdulian
                    > • Wątek dla znudzonych tygrysów. (201) anais_nin666

                    Szkoda, ze nie zadałeś sobie trudu przeczytania treści tych wątków. Tytuły nie
                    zawsze odzwierciedlają prawdziwy problem, który za nimi stoi.

                    To o czym napisał Para_my
                    > ma tyle wspólnego z "leczeniem braku seksu przez powstrzymywanie" co
                    > przypowieść o Onanie z podejściem religii do seksu.

                    Przypowiesć o Onanie ukształtowała podejscie Kościoła w stosunku do onanizmu i
                    równiez w stosunku do antykoncepcji (akceptacja NPR to pewien wyłom, który
                    dokonał się ostatnio i jest moim zdaniem wyraze niekonsekwencji Kościoła).
                    Trzeba urodzić się wczoraj albo nie wiedzieć nic o swiecie, zeby o tym nie
                    wiedzieć.

                    > Można napisać każdą bzdurę o Kościele ale próba sprostowania to misjonarstwo?

                    Misjonarstwo to wchodzenie na fora i zakładanie wątków nie na temat
                    zachwalających NPR. Taka propaganda NPR znaczy się. Na forum o NPR takie watki
                    byłyby znacznie bardziej na miejscu, a każdy, kto chce się czegoś o NPR
                    dowiedzieć, i tak by tam trafił. Weź pod uwagę, ze są typy osób, na które
                    nachalna propaganda działa wręcz odwrotnie, tzn. na trwałe zniechęca do
                    propagowanej idei.

                    A jeszcze raz ci wyjaśniam, że bzdury o Kościele wymyślasz sobie sam, bo ja
                    pisałam tylko, jak moim zdaniem Kościół POWINIEN podchodzić do antykoncepcji, a
                    nie - jak podchodzi.
                    • petar2 Re: Małe pytanie do wszystkich NPR-owców 27.02.06, 21:55
                      > Mam wrażenie, ze dawno nie czytałeś Biblii.

                      "Lewirat jest to przepis prawny według którego w wypadku śmierci mężczyzny
                      żonatego i bezdzietnego, jego brat miał obowiązek poślubienia wdowy i nadania
                      synowi narodzonemu z tego małżeństwa imienia i dziedzictwa zmarłego. Taki
                      przepis czy norma nie jest czymś wyłącznym dla prawodawstwa Mojżeszowego, ale
                      istniał on prawie u wszystkich starożytnych narodów Wschodu i podyktowany był
                      wielką troską o kontynuację rodziny. Jego stosowanie jest udokumentowane w
                      epoce patriarchalnej tam, gdzie w Księdze Rodzaju mówi się o niegodziwości i
                      przestępstwie Onana, który z polecenia ojca swego Judy ożenił się z żoną swego
                      zmarłego brata Era, “aby zapewnić potomstwo dla swego brata” (Rdz 38, 8).
                      Wiedząc, że “potomstwo nie będzie uważane za jego”, kiedy zbliżał się do żony
                      swego brata, unikał jej zapłodnienia, a w konsekwencji potomstwa (Rdz 38, 9)."

                      Grzechem, który wzbudził gniew Boga, było złamanie przez Onana prawa lewiratu,
                      czyli obowiązku spłodzenia potomstwa w imieniu zmarłego, bezdzietnego brata.
                      To naprawdę nie ma żadnego związku z antykoncepcją i postawą Kościoła wobec
                      niej. Stary testament to zupełnie inna mentalność, epoka. Nie da się tego
                      interpretować posiadając jedynie umiejętność czytania, uwierz mi.

                      >Kulą w płot - ja nie jestem katoliczką, właśnie dlatego, ze widzę poważne
                      >niekonsekwencje w nauce Kościoła, których akceptacja obrażałaby mnie jako osobę
                      >myślącą.

                      Wytłumacz mi jak Twoja akceptacja mogłaby Cie obrażać. Tylko tak w prostych
                      słowach bo ja w przeciwieństwie do Ciebie to z myśleniem na bakier ...

                      > Poza tym skoro Biblia jest przestarzała, to może w ogóle wyrzućmy ją na
                      > śmietnik. Zawiera same recepty i porady sprzed 2 tysięcy lat, zinnej epokii i
                      > tradycji, zupełnie dziś nieprzydatne.

                      Tak jak na tragedii antycznej powstał współczesny teatr, na prawie rzymskim
                      nowoczesne prawo tak i na Biblii powstały religie, etyka, część filozofii.
                      A Ty proponujesz karać stosunek przerywany śmiercią?

                      >Szkoda, ze nie zadałeś sobie trudu przeczytania treści tych wątków. Tytuły nie
                      >zawsze odzwierciedlają prawdziwy problem, który za nimi stoi.

                      Zadałem sobie ten trud, część śledzę a resztę przejrzałem. 3 do 5 wątków można
                      zaliczyć do problemu braku seksu w małżeństwie.

                      >Przypowiesć o Onanie ukształtowała podejscie Kościoła w stosunku do onanizmu i
                      >równiez w stosunku do antykoncepcji

                      Bzdura. Kościół faktycznie nie propaguje metod polegających na zabezpieczeniu
                      się w przypadku przygodnego seksu czy wypadu do burdelu, poleca natomiast NPR.
                      Ale nie ma tu sztywnych przykazów.

                      > Trzeba urodzić się wczoraj albo nie wiedzieć nic o swiecie, zeby o tym nie
                      > wiedzieć.

                      A tu się zgodzę. I dodam: żeby zasłyszane mity brać za rzeczywistość.

                      > Misjonarstwo to wchodzenie na fora i zakładanie wątków nie na temat
                      >zachwalających NPR. Taka propaganda NPR znaczy się. Na forum o NPR takie watki
                      > byłyby znacznie bardziej na miejscu, a każdy, kto chce się czegoś o NPR
                      > dowiedzieć, i tak by tam trafił. Weź pod uwagę, ze są typy osób, na które
                      > nachalna propaganda działa wręcz odwrotnie, tzn. na trwałe zniechęca do
                      > propagowanej idei.

                      Gdzie ta propaganda? Śmieszna jesteś. Wątek bardziej na temat niż 50% innych.

                      >A jeszcze raz ci wyjaśniam, że bzdury o Kościele wymyślasz sobie sam, bo ja
                      >pisałam tylko, jak moim zdaniem Kościół POWINIEN podchodzić do antykoncepcji, a
                      >nie - jak podchodzi.

                      Logika się kłania moja panno. A jaką to bzdurę wymyśliłem?
                      • sutra Re: Małe pytanie do wszystkich NPR-owców 27.02.06, 22:31
                        petar2 napisał:

                        > Grzechem, który wzbudził gniew Boga, było złamanie przez Onana prawa
                        lewiratu,
                        > czyli obowiązku spłodzenia potomstwa w imieniu zmarłego, bezdzietnego brata.

                        Rdz 38,9-10:
                        Onan wiedząc, że potomstwo nie będzie jego, ilekroć zbliżał się do żony swego
                        brata, unikał zapłodnienia, aby nie dać potomstwa swemu bratu. Złe było w
                        oczach Pana to, co on czynił i dlatego także zesłał na niego śmierć.

                        a teraz komentarz z serwisu Mateusz:
                        "Gdzie jest grzech zasługujący na śmierć? W niezgodnym z naturą uprawianiu
                        współżycia! Onan mógł przecież po prostu odmówić ojcu, wtedy obowiązek ten
                        przeszedłby na kolejnego krewnego. Ale on wolał skorzystać z przyjemności
                        • petar2 Re: Małe pytanie do wszystkich NPR-owców 27.02.06, 23:08
                          > Ale w świętej ksiedze KK jest taki tekst i każdy myślący katolik
                          > powinien sie z nim zmierzyć. Ale tu już wchodzimy na dyskusje religijne.
                          > Nie to forum.

                          Nie to forum to po kiego zaczynasz bzdurną dyskusję? Co ma wspólnego NPR z
                          Onanem?
                          Prowokowałaś dwukrotnie, więc dałem Ci wykładnię przypowieści o Onanie.
                          Wyrywanie z kontekstu fragmentów Biblii to ulubiona zabawa antyklerykałów.
      • ewolwenta Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 12:17
        Partnerstwo jak najbardziej jest podstawą udanego współżycia, i wcale nie
        twierdzę, że nie ma ziarnka prawdy w tym „limitowaniu”. Choć bardziej
        podporządkowała bym to sferze psyche niż biologii. Ale uogólnienia to nie jest
        coś co mi tu pasuje.

        A że metoda była przyczyną (jedną z kilku oczywiście) to niestety jest prawdą.
        • para_my Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 12:40
          Mając już ponad 40 lat dojrzałem do wniosku,ze to że nie zawsze możan było,że
          trzeba się było pilnować i ograniczać spowodowało,że można (trzeba) było
          stosować "zamienniki".No, chciażby doprowadzać się ( a szczególnie małżonkę do
          szczytowania poprzez tylko pieszczoty) To wczale nie takie proste.To jednak
          pozwoliło poznać jej reakcje a i wychować.Ona zresztą mnie też
          wychowywała.Czerpalismy i "czerpiemy z tego szczęśćia co tkwi pomiędzy
          wyciągnietą ręką i zerwanym jabłkiem".
          Jabłko też zrywamy :)

          Dopisze później - praca wzywa:)


          Małżeństwa
          • para_my Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 13:10
            Wydaje mi się ,że takie niograniczone możliwości, sięganie po seks kiedy tylko
            przyjdzie najmniejsza ochota, taka łatwość załatwienia tych spraw prowadzi
            właśnie do tego, że oczekiwania rosną bez możliwości ich spełnienia.Pojawiają
            się frustracje . Dodatkowo literatura daje konkretne wskazówki "Jak osiagnąć
            orgazm, jak być ciekawym obiektem seksualnym itd. itp" Wiem, My, Wy jestśmy
            dorośli, lecz takie wskazówki mają już 10-12 latki.Sięgnijmy do Bravo itp pism.
            Seks stał się komercją, spożywaniem , strawą. Cóż, strawa powszechna coraz
            mniej smakuje.
          • ewolwenta Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 14:14
            >Mając już ponad 40 lat dojrzałem do wniosku,ze to że nie zawsze możan było,że
            >trzeba się było pilnować i ograniczać spowodowało,że można (trzeba) było
            >stosować "zamienniki".No, chciażby doprowadzać się ( a szczególnie małżonkę do
            >szczytowania poprzez tylko pieszczoty) To wczale nie takie proste.To jednak

            Nie jest proste? Tu mnie zaskakujesz. Dla mnie odkrywanie siebie było
            najbardziej naturalnym i pięknym procesem, który nadal trwa. Nigdy z wzajemnym
            zaspokojeniem się nie mięliśmy problemu a penetracja to tylko jedna z dróg. Nie
            oznacza to, że szczęście zawsze trawa. Kryzysy to coś nieuniknionego. A
            umiejętność radzenia sobie z nimi to wielka sztuka. Skoro tak wam się dobrze
            układa to gratuluję wielkiego szczęścia. Możecie spróbować opowiedzieć jak je
            osiągnęliście. Wątpię jednak byście byli wstanie powiedzieć jakich błędów i w
            jaki sposób, należy unikać. Nie znacie wszystkich przypadków, nie wyobrażacie
            sobie wszystkich przyczyn. Przypominam, że forum jest niereprezentatywne.
            Przecież wiele par zabezpieczających się pigułką cieszy się seksem równie
            udanym ja Wasz, tyle że bez biologicznych limitów.

            >pozwoliło poznać jej reakcje a i wychować.Ona zresztą mnie też
            >wychowywała.Czerpalismy i "czerpiemy z tego szczęśćia co tkwi pomiędzy
            >wyciągnietą ręką i zerwanym jabłkiem".
            >Jabłko też zrywamy :)

            Ślicznie powiedziane, ale przez kogoś kto miał szczęście mięć dobrego
            nauczyciela w partnerze. A cóż jeśli ktoś nigdy nie miał szansy odkryć tego, co
            po prostu nazywa się intymnością. Często dlatego że partner nie dał mu szansy?
            Sama tez nie wiem jak to jest ale dopuszczam myśl, że ludzie odtrąceni przez
            partnera bardzo cierpią.

            >Wydaje mi się ,że takie niograniczone możliwości, sięganie po seks kiedy tylko
            >przyjdzie najmniejsza ochota, taka łatwość załatwienia tych spraw prowadzi
            >właśnie do tego, że oczekiwania rosną bez możliwości ich spełnienia. Pojawiają
            >się frustracje .

            Nie zapomniałeś, że czasem przyczyny są zupełnie pozaseksualne? A moim zdaniem
            głównie takie. Choroba, stres, rozłąka, brak porozumienia w innych
            płaszczyznach, zmiana sytuacji i postaw życiowych. To co napisałeś można
            skwitować określeniem: przesyt, nuda rutyna. Zwróć uwagę, że te pojawiają się
            gdy zakochanie mija a partnerzy nie chcą tego zaakceptować i zmienić sposobu
            postrzegania związku. Przyczyna nie tkwi w nadmiarze seksu a w micie
            niegasnącej miłości. Miłości która nie słusznie utożsamiana jest z zakochaniem.

            >Dodatkowo literatura daje konkretne wskazówki "Jak osiagnąć
            >orgazm, jak być ciekawym obiektem seksualnym itd. itp" Wiem, My, Wy jestśmy
            >dorośli, lecz takie wskazówki mają już 10-12 latki.Sięgnijmy do Bravo itp pism.

            Co jest przerażające, zwłaszcza że uczy czysto instrumentalnego podchodzenia do
            partnera. My jednak jeszcze nie jesteśmy pokoleniem wychowanym na bravo a
            raczej na Wisłockiej i...
            Słodowym oraz psu Pankracym :)

            >Seks stał się komercją, spożywaniem , strawą. Cóż, strawa powszechna coraz
            >mniej smakuje.

            Z tym się zgodzę. Drażni mnie wykorzystywanie gołych tyłków i cycków w reklamie
            opon samochodowych, albo zastanawia co ma kawa do gołego torsu faceta?
            Rzeczywiście takie traktowanie seksualności odziera to tę sferę życia z jej
            wyjątkowości, sprawia że powszednieje.
    • drak02 Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 14:13
      To dosyć daleko idące uogólnienie. Na jednych jest to rozwiązanie dla innych
      nie.
      Planowie współżycia z kalendarzem pod pacha i termometrem w pochwie jest dosyć
      mało spontaniczne. Seks to właśnie w dużej mierze spontaniczność
      • para_my Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 18:53
        drak02 napisał:

        > To dosyć daleko idące uogólnienie. Na jednych jest to rozwiązanie dla innych
        > nie.
        > Planowie współżycia z kalendarzem pod pacha i termometrem w pochwie jest dosyć
        > mało spontaniczne. Seks to właśnie w dużej mierze spontaniczność

        Przecież wiadomo kiedy jest owulacja.Każda młoda, zdrowa kobieta, obserwując
        się, prędzej czy później, nauczy się własnego ciała. Owulacja to czas maks 3
        dni, trzeba się powstrzymać kilka dni przed planowanym terminem owulacji.Jak już
        nastąpi ból owulacyjny, a do tego pojawi się odrobina krwi, to mamy już "z
        górki" i można bara bara na całego.
        Zastrzegam opisuję subiektywnie własne doświdczenia.
        Co do stresu opisywanego wcześniej - żona właśnie mi podpowiada,że nigdy nie
        miała stresu z powodu obawy o ciążę.
        • woman-in-love Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 19:23
          A czy para_my słyszał o dodatkowej owulacji? I że zajśc w ciążę mozna nawet
          podczas menstruacji?
          • petar2 Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 19:29
            A czy Woman słyszała, że nie ma metod 100-procentowych i zginąć można również
            siedząc na wygodnym fotelu w swoim ogródku od spadającego meteorytu?
        • searena Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 19:26
          Człowieku, ale zrozum że każdy organizm jest inny, to że twoja żona funkcjonuje
          jak szwajcarski zegarek nie znaczy że każda kobieta tak samo. Ja rzadko czuje
          ból owulacyjny i nie jestem w stanie go rozpoznac pośród innych drobnych
          pobolewań. Żadnej krwi nie miewam. Gdy prowadzę regularny tryb życia to też mam
          wszystko mniej więcej regularne, ale wystarczy że coś się wydarzy i się zmienia.
          Kalendarzyk to mit i nie działa. A może wy juz bezpłodni dawno??
          • woman-in-love Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 19:36
            mam do czynienia z klerem i znam na pamięć ich gadki. To, co pisze para_my jest
            utopijną teotyjka z dziedziny - jak sobie ksiądz prpboszcz wyobraża współzycie
            małżeńskie. Ładne to, lecz nierealne, niestety.
            • petar2 Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 19:50
              Metody naturalne rozwineli specjaliści i lekarze.
              Ale jasne, że jak ksiądz proboszcz powie to nic tylko albo utopijna teoryjka
              albo kler manipuluje ciemnym motłochem. Nie to co bezinteresowne
              uszczęśliwianie światlejszej części narodu przez biznes farmaceutyczny,
              lateksowy i lobby lekarskie.

              Para_my, ja czy Domix to zapewne jakieś przedpotopowe dinozaury.
              • marcin1973 Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 21:23
                ejże! dinozaurów jest więcej - można ich potraktować jako Starych Narnijczyków
                (bo teraz aktualnie z Trollami Księcia Kaspiana przerabiamy).
                Generalnie metoda - u nas przynajmniej - bezwpadkowa.
                petar2 napisał:

                > Metody naturalne rozwineli specjaliści i lekarze.
                > Ale jasne, że jak ksiądz proboszcz powie to nic tylko albo utopijna teoryjka
                > albo kler manipuluje ciemnym motłochem.>
                > Para_my, ja czy Domix to zapewne jakieś przedpotopowe dinozaury.
            • domix Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 21:04
              W 100% realne. A pani jaki koncern farmaceutyczny reprezentuje?
        • ewolwenta Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 19:28
          Niestety ale nie wszystkie kobiety czują owulację.
          Jednoznacznie rozpoznaję dzień jajeczkowania tylko po skoku temperatury,
          ponadto ochota na seks staje się bardzo duża. Żadnego bólu czy krwawienia nie
          mam. Śluz pojawia się ale nie zawsze.
    • nie_poskromiona Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 19:01
      oooooch to dziś ten dzień;)
    • anais_nin666 Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 19:54
      Cóz. taki sposób zapobiegania ciąży powodował, że seks nie mógł byc uprawiany
      > zawsze i wszędzie. Trzeba się trzymać zasad. I przyznam ( ja-facet) że dla
      > mnie to było trochę za mało.
      > I myślę, że takie podejście do seksu spowodowało, że dzisiaj mając po 40+
      > lat nadal mamy bardzo udany seks.
      >Co sądzicie o takim postepowaniu?

      Sądzę, że na Wasze udane pozycie seksualne wpływ miało wzajemne zrozumienie, a
      nie metoda antykoncepcji.
      Gdyby żona powiedział Ci "nie", bo boli ją głowa zapewne byś to zrozumiał, tak
      jak i ona zrozumiałaby Twoje zmęczenie czy niechęc danego dnia do bliskości
      fizycznej.
      Piekne jest Wasze wspólne poszanowanie potrzeb. Sądzę, że gdybyście stosowali
      jakąkolwiek inną forme antykoncepcji nic by sie w tej mierze nie zmienilo.
      Nie sądze by mozliwośc częstszego kochania od razu spowodowała nieustającą
      kopulację;-)
      Samo życie wprowadza mnóstwo ograniczeń - dzieci, złe samopoczucie, częste
      wyjazdy małzonków itd.
      Dla mnie naturalna metoda anykoncepcji ma jedna wielka wadę - "przymus" seksu w
      danym czasie. Ten czas może wypaść w dni kiedy np. nie chcę widziec męża na
      oczy, bo sie pokłócilismy lub w dniu gdy mam pełny dom gości i nie ma mozliwości
      realizacji potrzeb;) albo podczas nieobecności jednego z nas czy choroby
      któregoś. Dla mnie taki seks jest odarty ze spontaniczności, sprowadzony do
      sztywnych ram - tu i teraz, a potem wara od ciała. Fakt - sa pieszczpty i mozna
      w ten sposob się spełniać, ale to dobre dla tych, których temperament nie ponosi.
      Zatem każda metoda ma swoje plusy i minusy.
      Na szczęscie mamy wybór.
    • sagittka Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 27.02.06, 22:04
      Jeśli chodzi o tezę główną, to zbyt duży dostęp do seksu u niektórych moze być
      przyczyną braku seksu, tak samo jak u innych zbyt mały dostęp będzie taką
      przyczyną.
      To, że jak pisze autor "dzisiaj mając po 40+ lat nadal mamy bardzo udany seks",
      zależy pewnie od wielu innych rzeczy (miłości, zrozumienia, zaufania, wzajemnej
      atrakcyjności, itp), a nie jedynie dostępności seksu.

      Jesli chodzi o dyskusję poboczną, to nie wiem dlaczego, ale większość osób,
      które słyszy o NPR (nie ma nic wspólnego z kalendarzykiem), od razu robi
      równoważnik z kościołem, ciomnogrodem, dziecioróbstwem itp.
      Należałoby najpierw poznać takie metody, przynajmniej teoretycznie, żeby sie o
      nich tak jednoznacznie wypowiadać.

      W ciągu kilkunastu lat przetestowałam różne metody antykoncepcji.
      Brałam pigułki przez wiele lat. We wczesnym okresie związku, gdy seks był
      bardzo częsty, były idealnym rozwiązaniem, bo nie było ograniczeń czasowych.
      Potem, po urodzeniu dzieci, przestały mieć sens.
      Obecnie po kilkunastu latach pożycia seks jest średnio 2 razy w tygodniu. Dla 8
      razy w miesiącu nie będę brała hormonów, które mi nie służą. Znając swój
      organizm i prowadząc obserwacje (śluz, temperatura) mogę wyznaczyć okresy
      różnej płodności i dostosować do nich różne metody antykoncepcji.
      Np. w okresie względnie niepłodnym - prezerwatywa, w okresie bezwzględnie
      niepłodnym - luz, w okresie płodnym - seks oralny, itp.
      Dostęp do seksu jest właściwie nieograniczony, zmieniają się jedynie jego
      formy. To wymusza urozmaicenie, a także porozumienie partnerów.

    • 1dama Do sutra... 28.02.06, 13:03
      Wiem,że postanowiłaś nie pisać już w tym watku ale w dalszym ciągu nie wiem
      dlaczego w swoich wypowiedziach aż tak bardzo naskoczyłaś na Kosciół. Możesz mi
      to wytłumaczyć. Napisałaś,że nie jesteś katoliczką. A kogo to na tym forum
      obchodzi? Tak jak pisali moi przedmówcy to jest forum o sexie lub jego braku.
      To,że napisałam o NPR wcale nie znaczy, że kogokolwiek do tego namawiam a do
      propagandy mi daleko. NPR jest taką samą metodą antykoncepcji jak każda inna.
      Każdy wybiera to co mu odpowiada najlepiej. Jeśli o mnie chodzi to (jak już
      pisałam) staram się prowadzic możliwie jak najbardziej ekologiczny tryb życia i
      ograniczyć do minimum wszechobecną chemię(oprócz tej którą czuje do swojego
      meża:-)))))
      Jak widzisz głos zabrały na forum również osoby które stosują naturalne metody
      w połączeniu z prezerwatywą, oralem , pettingiem itp. Czy Oni wszyscy są dla
      Ciebie Katolikami siejącymi propagandę ponieważ stosują NPR?
      Pozdrawiam i życzę trochę więcej tolerancji na przyszłosć
      • sutra Re: Do sutra... 28.02.06, 13:44
        1dama napisała:

        Napisałaś,że nie jesteś katoliczką. A kogo to na tym forum
        > obchodzi?

        Nikogo - jest częścią dyskusji, odpowiedzią na retorykę rozmówcy, który
        sugerował mi równiez dla celów dyskusyjnych dosłowniejsze słuchanie Biblii.

        Jeśli o mnie chodzi to (jak już
        > pisałam) staram się prowadzic możliwie jak najbardziej ekologiczny tryb życia
        i
        >
        > ograniczyć do minimum wszechobecną chemię(oprócz tej którą czuje do swojego
        > meża:-)))))

        Jeśli tak, to ok. Natomiast stosowanie na niereligijnych forach ukrytej
        propagandy religijnej uważam za niesmaczne i nieuczciwe.
        • para_my Re: Do sutra... 28.02.06, 15:05
          sutra napisała:

          > Jeśli tak, to ok. Natomiast stosowanie na niereligijnych forach ukrytej
          > propagandy religijnej uważam za niesmaczne i nieuczciwe.


          Mam nadzieję,że mnie nie oskarżysz o klerykalizm.
          Moje wypowiedzi nie są propagandą zasad katolickich.
          • 1dama Re: Do sutra... 28.02.06, 15:15
            Twierdzisz tak tylko na podstawie, ze kościół popiera NPR. Jeszcze raz
            powtarzam, nie uprawiam żadnej propagandy, to jest forum i cześć mojej
            wypowiedzi.
            A tak na marginesie...to co Ci ten KK tak zaskórzył?
            • sutra Re: Do sutra... 28.02.06, 19:37
              1dama napisała:

              Jeszcze raz
              > powtarzam, nie uprawiam żadnej propagandy, to jest forum i cześć mojej
              > wypowiedzi.

              Ty nie uprawiasz.
              Ale powiedz mi, jakim cudem NPR może być rozwiązaniem na typowe problemy braku
              seksu w małżeństwie, np. z tych wątków:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=37642114
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=37277472
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=36739959
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=36387533
              Bo jak dla mnie NPR jest zupełnie w tych przypadkach irrelewantny. To znaczy ma
              się jak pięść do nosa. A forum jest przede wszystkim dla takich ludzi. Dlatego
              nie rozumiem takich osób, jak para_my, które radośnie wchodzą na to forum, i
              obwieszczają, że osoby o problemach opisanych np. w watkach powyżej mają tak
              naprawdę... za dużo seksu (sic!). Zbyt dostępny. I na tym polega problem. Przy
              całym szacunku dla sympatycznego pożycia małżeńskiego para_my, trzeba być
              idiotą, żeby coś takiego proponować jako receptę na udane pożycie małżeńskie
              żonom, których mąz od lat nie chce, albo z którymi uprawiał seks dwa razy, żeby
              mieć dwoje dzieci (przejaskrawiając).
              • petar2 Re: Do sutra... 28.02.06, 21:16
                trzeba być idiotą żeby odczytywać wypowiedź Para_my jako receptę na powszechne,
                szczęśliwe współżycie seksualne.
                Rozumienie tekstu czytanego nie polega jedynie na umiejętności czytania.
              • para_my Re: Do sutra... 01.03.06, 08:42
                sutra napisała:
                Dlatego
                > nie rozumiem takich osób, jak para_my, które radośnie wchodzą na to forum, i
                > obwieszczają, że osoby o problemach opisanych np. w watkach powyżej mają tak
                > naprawdę... za dużo seksu (sic!). Zbyt dostępny. I na tym polega problem.

                Nie wchodze radośnie jak piszesz a stawiam temat pod dyskusję, stawiam tezę.
                Nic nie obwieszczam, nic nie ganię ani nie promuję.
                Wywiązała się ciekawa dyskusja i to mnie cieszy:)


                Przy
                > całym szacunku dla sympatycznego pożycia małżeńskiego para_my, trzeba być
                > idiotą, żeby coś takiego proponować jako receptę na udane pożycie małżeńskie

                A ja proponuję jako receptę?????
                Użyłem powyżej słowo " subiektywny"- to jest moje, nasze, doświadczenie które
                opisałem. Ot wszystko.
                • sutra Re: Do sutra... 01.03.06, 10:42
                  para_my napisał:
                  > Nie wchodze radośnie jak piszesz a stawiam temat pod dyskusję, stawiam tezę.

                  No więc radośnie stawiasz tezę, która nie wykazuje żadnej przydatności w
                  problemach, nad którymi dyskutuje się na tym forum. Ma się do nich jak pięść do
                  nosa, to znaczy nijak.

                  > Przy
                  > > całym szacunku dla sympatycznego pożycia małżeńskiego para_my, trzeba być
                  >
                  > > idiotą, żeby coś takiego proponować jako receptę na udane pożycie małżeńs
                  > kie
                  >
                  > A ja proponuję jako receptę?????

                  A co robisz? proponujesz dyskusję czysto bezinteresownie, poniewaz cię z -
                  rozumiem - nadmiaru wolnego czasu zaoszczędzonego na rezygnacji z uprawiania
                  seksu naszła wena na poteoretyzowanie bez żadnego celu praktycznego - w tym
                  celu wszedłeś na przypadkowe forum i założyłeś wątek? Nie żartujmy sobie. Ale
                  nic, obiecałam EOT, tylko zaczęłam rozmawiać z 1damą, która zadała mi konkretne
                  pytanie. Znikam zatem. Papa.
              • moderatorzy_forum Re: Do sutra... uwaga 01.03.06, 08:49
                proszę powstrzymać się od epitetów
        • petar2 Re: Do sutra... 28.02.06, 15:36
          > Jeśli tak, to ok. Natomiast stosowanie na niereligijnych forach ukrytej
          > propagandy religijnej uważam za niesmaczne i nieuczciwe.

          1. Gdzie tutaj była ukryta propaganda religijna? Przeczytaj wypowiedzi
          Kawitatora w wątku o agresji, może rodzaj agresji strachliwej będzie jakimś
          wytłumaczeniem tej fobii wyszukującej wszędzie propagandę religijną?

          2. Nie ma czegoś takiego jak fora niereligijne tak jak nie ma for
          nieortograficznych czy for praworęcznych. Religia jest atrybutem człowieka,
          wpływa na jego postrzeganie świata. Nie da się tego wyłączyć. Oczywiście nie ma
          również potrzeby epatowania tym przy byle okazji.

          3. Aspekt religijny to Ty poruszyłaś w tym wątku. I to w sposób jak z ulicznej
          propagandy antyklerykalnej, coś zasłyszane o Onanie i powtórzone bez związku,
          nie do obrony merytorycznej.

          Oj, Sutro, pogubiłaś się kompletnie.
          • woman-in-love Re: Do sutra... 28.02.06, 20:18
            Napiszę do ewentualnych "uzytkowników" metody Kalendarzyka. A tak na
            marginesie: oświeccie nieoświeconą co u licha znaczy NPR?
            Metoda uprawiania seksu bez żadnych zabezpieczeń z wyjatkiem omijania dni
            płodnych jest CAŁKOWICIE NIESKUTECZNA. Jeśli jesteście studentami, ludzmi
            niesamodzielnymi ekonomicznie, rozpoczynajacymi współzycie, jeśli spotykacie
            sie po długiej rozłące (dodatkowa owulacja!) wiedzcie o tym, ze
            prawdopodobieństwo zajścia w ciążę jest 50-procentowe. Doradzacze metod
            naturalnych nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za swoje światłe rady. To wy
            bedziecie się borykac z problemami niechcianej ciąży w nieprzyjaznym
            społeczeństwie.
            • tomek_abc Re: Do sutra... 28.02.06, 20:43
              woman
              ale zaraz sie zerwie ktoś i powie .... a my stosujemy 20 lat kalendarzyk i mamy
              tylko 2 kę dzieci (planowanych oczywiscie);)

              ps. W obliczu ujemnego przyrostu w Polsce, może promowanie NPR (nie mylić z LPR)
              ma sens? 1,2 (o ile dobrze pamietam) dziecka / 1 kobietę toż to skandal.
              Zatem jestem za a nawet przeciw
              ps 2 Cała ta dyskusja jest bez sensu, niech sobie kazdy stosuje co chce.Jeden
              woli kawałek metalu inny kawałek gumy, a jesli ktoś lubi dresczyk emocji to
              niech kocha sie zgodnie z naturą.


            • petar2 Re: Do sutra... 28.02.06, 21:13
              NPR = naturalne planowanie rodziny (usłyszałem o tym skrócie wczoraj)

              Napisałaś:
              > Metoda uprawiania seksu bez żadnych zabezpieczeń z wyjatkiem omijania dni
              > płodnych jest CAŁKOWICIE NIESKUTECZNA.

              Podana przez Ciebie metoda jest w 100% pewna. Jest to zdanie równie prawdziwe
              jak to że dziś w Polsce jest 28 lutego 2006 roku.
              Problem w tym, jak określić dni płodne. Nie wiem co rozumiesz przez metody
              kalendarzyka. Od lat 60-tych metody te oparte są o obserwację śluzu, pomiar
              temeratury (z doświadczenia wiem, że wystarczy obserwacja śluzu).
              Skuteczność metody 97-99% - porównywalna z prezerwatywą.
              Za wikipedią:
              "Badania wskazują, że metody naturalne (objawowo-termiczna, Billingsa,
              Roetzera) porównywalną a nawet mają lepszą skuteczność od najskuteczniejszych
              metod antykoncepcyjnych."
              pl.wikipedia.org/wiki/Naturalne_planowanie_rodziny
              Przy 50% procentowej szansie zajścia w ciążę po 18 latach miałbym z tuzin
              dzieci.
              Antykoncepcja tak jak większość sfer życia, biznes i praktycznie każda
              aktywność człowieka związana jest z zarządzaniem ryzykiem. Każdy musi sobie
              przekalkulować prawdopodobieństwo zajścia niekorzystnego zdarzenia oraz jego
              konsekwencje i wybrać sposób zabezpieczenia/ubezpieczenia.

              Metody naturalne wymagają pewnej wiedzy, konsekwencji, regularności i chwilkę
              czasu codziennie. Powiedzmy 2 minuty więcej niż łyknięcie tabletki.
              Nie są również dobrą metodą dla partnerów niewyżytych seksualnie lub
              nierozumiejących problemu i niepotrafiących współuczestniczyć w
              odpowiedzialności.
              Metody naturalne mozna uzupełniać w dni potencjalnie płodne innymi sposobami
              zabezpieczeń.

              Metody te nie nadają się również dla kobiet które wolą oddać troskę o swój
              organizm farmakologom, chemikom i lekarzom. Mając za soba pewne doświadczenie
              wiem, że troska o swój i dzieci organizm, obserwacja go (mówię o żonie, nie o
              sobie) pozwala radzić sobie dobrze z chorobami i dolegliwościami redukując
              oficjalną medycynę do minimum.
              • anais_nin666 Re: Do sutra... 28.02.06, 21:55
                Metody naturalne wymagają pewnej wiedzy, konsekwencji, regularności i chwilkę
                > czasu codziennie. Powiedzmy 2 minuty więcej niż łyknięcie tabletki.
                >
                Oczywiście. Zapomniałeś tylko dodac najważniejszego - nie są dla kobiet, które
                mają nieregularne cykle, prowadzą nerwowy tryb zycia niepozwalający na
                miarodajny pomiar temperatury itd.

                Nie są również dobrą metodą dla partnerów niewyżytych seksualnie lub
                > nierozumiejących problemu i niepotrafiących współuczestniczyć w
                > odpowiedzialności.
                Nie są dobra metodą dla osób lubiących często, bez względu na czas sie kochać.
                Wspóluczestniczyc w odpowiedzialnosci mozna na wiele roznych sposobow. Panowie
                mogę np. zakladac prezerwatywe. Zajmuje to mniej niz 2 min.

                Podpisuje sie pod tym co powiedzial Tomek - każda para powinna wybrać metodę
                najbardziej im odpowiadającą. Dyskusja co jest lepsze (a kazdy bedzie uwazal, co
                widac w tym watku wyraznie, wlasna metode antykoncepcji za najwalsciwsza) jest
                rownie bezcelowa jak dyskusja co bardziej szkodliwe sol czy cukier.
                • jacek30wawa Re: Do sutra... 28.02.06, 23:05
                  Podpisuję się całkowicie pod powyższą wypowiedzią anais_nin666, a szczególnie
                  pod poniższym cytatem opisującym jeden z minusów kalendarzyka / NPR:

                  "Dla mnie naturalna metoda anykoncepcji ma jedna wielka wadę - "przymus" seksu w
                  danym czasie. Ten czas może wypaść w dni kiedy np. nie chcę widziec męża na
                  oczy, bo sie pokłócilismy lub w dniu gdy mam pełny dom gości i nie ma mozliwości
                  realizacji potrzeb;) albo podczas nieobecności jednego z nas czy choroby
                  któregoś. Dla mnie taki seks jest odarty ze spontaniczności, sprowadzony do
                  sztywnych ram - tu i teraz, a potem wara od ciała. Fakt - sa pieszczpty i mozna
                  w ten sposob się spełniać, ale to dobre dla tych, których temperament nie
                  ponosi.
                  Zatem każda metoda ma swoje plusy i minusy."

                  Kiedys miałem wątpliwą przyjemność brać udział w poradni małżeńskiej (jako
                  element przygotowania do slubu koscielnego), z surowym wewnetrznym
                  postanowieniem ze nie bede wchodzil w dyskusje, a tylko wysłucham i wyjdę...
                  Czułem się jak na spotkaniu z akwizytorami, chącymy za wszelką cenę sprzedać mi
                  coś co mnie nie interesowało - na koniec skwitowałem kalendarzyk tak:
                  "Na jedzenie lodów mamy największą ochotę latem, gdy gorąco. Kalendarzyk to tak
                  jak namawianie nas na jedzenie lodów zimą - też może być przyjemne, ale nie tak
                  jak latem.... bo wiadomo ze w czasie tym najbadziej płodnym kobieta ma
                  największą ochotę..."

                  A wracając do głównego wątku - to u mnie jest tak, ze gdy seks jest za rzadko
                  to jego jakość drastycznie spada (zbyt wczesny wytrysk - bom wygłodzony).
                  Satysfakcjonujący seks pojawiał sie gdy był w miare czesto i regularnie...

                  A co do samego faktu ze jest atrakcyjny mimo wielu lat ze sobą - to normalne
                  jak się go tak dawkuje - ja bym jednak nie byl szczesliwy w ten sposób. Mam
                  potrzeby znacznie wieksze niz żona i to mnie bardzo frustruje. Moim zdaniem
                  znacznie wiekszym wyzwaniem jest nieodmawianie sobie seksu w imię tego, zeby
                  się nie przejadł, ale takie jego kultywowanie / rozwijanie / trenowanie zeby z
                  roku na rok był coraz piekniejszy, glebszy, inny... Bez staran - nie ma bata:
                  rutynowy seks z tą sama kobieta / mezczyzna przejje się jak codzinnie spożywana
                  taka sama owsianka...
                • petar2 Re: Do sutra... 01.03.06, 08:13
                  > Oczywiście. Zapomniałeś tylko dodac najważniejszego - nie są dla kobiet, które
                  > mają nieregularne cykle, prowadzą nerwowy tryb zycia niepozwalający na
                  > miarodajny pomiar temperatury itd.

                  Moja żona ma cykle 24-32 dni, metoda uwzglednia nieregularność. Nie mierzy
                  temperatury.
                  Ale jeszcze raz powtórzę, metoda nie dla każdej pary.

                  > Nie są dobra metodą dla osób lubiących często, bez względu na czas sie kochać.

                  Zgadza się.

                  >Podpisuje sie pod tym co powiedzial Tomek - każda para powinna wybrać metodę
                  >najbardziej im odpowiadającą. Dyskusja co jest lepsze (a kazdy bedzie uwazal,co
                  > widac w tym watku wyraznie, wlasna metode antykoncepcji za najwalsciwsza) jest
                  > rownie bezcelowa jak dyskusja co bardziej szkodliwe sol czy cukier.

                  Celem dyskusji nie jest wybranie najlepszej metody lecz podzielenie się
                  doświadczeniem, zdobycie informacji zarówno teoretycznych jak i praktycznych,
                  rozwianie pewnych mitów i opinii dawno nieaktualnych. I dotyczy to nie tylko
                  tego wątku, wcześniej były omawiane pigułki antykoncepcyjne i trochę się o nich
                  dowiedziałem. Stąd dyskusja co gorsze, sól czy cukier, miałaby też duży sens.

                  A uwaga Tomka, cóż, albo infantylna albo nieprzemyślana. No bo co znaczy "niech
                  sobie kazdy stosuje co chce"?
                  Tomek zakłada, że są pary stosujące metody których nie chcą?
                  Czy też może to że wszystkie metody są równoprawne?
                  Radziecka metoda typu "jak wpadnę to usunę" również?
                  Tomek zapewne chciał powiedzieć że dobór metody to sprawa indywidualna. I z tym
                  się zgadzam. Tylko żeby podjąć decyzję, dobrze wybrać lepiej więcej wiedzieć
                  niż mniej. Stąd nie rozumiem tego "Cała ta dyskusja jest bez sensu".
                  • anais_nin666 Re: Do sutra... 01.03.06, 11:35
                    Celem dyskusji nie jest wybranie najlepszej metody lecz podzielenie się
                    > doświadczeniem, zdobycie informacji zarówno teoretycznych jak i praktycznych,
                    > rozwianie pewnych mitów i opinii dawno nieaktualnych. I dotyczy to nie tylko
                    > tego wątku
                    Gdyby w tę stronę szła dyskusja - to ok, ale idzie w nico inną. Większośc
                    dyskutantów z tego wątku uważa, że metoda, która stosuje jest właśnie tę
                    najlepszą i stara się przekonać innych, że ta a nie inna ma same plusy. A tak
                    naprawdę, o czym wszyscy wiedza, nie ma metody z samymi plusami, kazda z nich
                    ma swoje minusy. Dla jednych mniejsze dla drugich większe.

                    A uwaga Tomka, cóż, albo infantylna albo nieprzemyślana.
                    Uwaga Tomka to powiedzenie, ze dobór metody to sprawa indywidualna. Uzyl
                    niefortunnych slow, ale i tak zrozumiales;).

                    Tylko żeby podjąć decyzję, dobrze wybrać lepiej więcej wiedzieć
                    > niż mniej. Stąd nie rozumiem tego "Cała ta dyskusja jest bez sensu".
                    Bez sensu jest przekrzykiwanie sie i wyklocanie o "jedynosci" wlasnej metody
                    antykonc., a to wlasnie dzieje sie w tym watku.
                    No, ale przynajmniej jest wesolo;)
                    • petar2 Re: Do sutra... 01.03.06, 12:16
                      > Gdyby w tę stronę szła dyskusja - to ok, ale idzie w nico inną. Większośc
                      > dyskutantów z tego wątku uważa, że metoda, która stosuje jest właśnie tę
                      > najlepszą i stara się przekonać innych, że ta a nie inna ma same plusy.

                      Kto tak uważa?
                      Gdzie wykłócanie, gdzie twierdzenia o jedyności?
                      Przeczytaj jeszcze raz co napisali w pierwszej częsci dyskusji Para_my,
                      Nadya,Domix, 1dama czy ja. Napisali o własnych doświadczeniach i odczuciach. I
                      nic więcej. Nie klasyfikowali, nie porównywali z innymi metodami, nie
                      dezawuowali innych metod.
                      Póxniej odpowiadali na konkretne zarzuty takie jak podobno duża zawodność, brak
                      możliwości seksu w okresie płodnym, skomplikowanie czy czasochłonność
                      obserwacji.
                      Wątki typu "propaganda" czy "grzech Onana" to inna historia.

                      Skąd więc to poczucie u Ciebie o próbie przekonywania innych?
                      Gdzie wykłócanie, gdzie twierdzenia o jedyności?

                      Kazdy powinien poprzedzić swoją wypowiedź tekstem: "absolutnie nie uważam NPR
                      za najlepszą metodę ani nawet za lepszą od jakielkolwiek innej i moim celem nie
                      jest przekonywanie kogokolwiek do niej ani sugerowanie jakichkolwiek jej zalet
                      ale chciałbym tylko nieśmiało napisać że ..."?

                      > Uwaga Tomka to powiedzenie, ze dobór metody to sprawa indywidualna. Uzyl
                      > niefortunnych slow, ale i tak zrozumiales;).

                      Uwaga Tomka okazywała zniecierpliwienie czy irytację omawianym tematem. Nie
                      miał nic konkretnego do powiedzenia więc walnął swoją uwagę, która w wolnym
                      tłumaczeniu znaczy: "w zasadzie to nie mam nic do powiedzenia o dyskutowanym
                      problemie, ale irytuje mnie ten temat i pochlebne wypowiedzi o NPR i nawet nie
                      wiem dlaczego ale chciałem wam to powiedzieć"
                      • tomek_abc Re: Do sutra... 01.03.06, 13:38
                        Oczywiscie nie mam nic do powiedzenie w sprawach antykoncepcji.
                        Myśle , że antykoncepcja nie jest tematem "subiektywnym".
                        Jesli ktoś napisze "on/ona nie chce sie ze mna kochać"...
                        każdy moze odpisać....
                        "nie chce sie kochać, bo ple ple"
                        "u mnie tez tak jest bo coś tam"
                        ale...
                        aby dyskutować o antykoncepcji trzeba sie na tym znać, zatem nie mieszajmy
                        młodym (starym juz nie namieszamy) w tym temacie.
                        Pewnie nikt z dyskutujących nie jest ginekologiem.
                        Dając przykład - nic juz w tym temacie nie powiem , bom inzynier a nie lekarz


                • sagittka Re: Do sutra... 01.03.06, 14:40
                  anais_nin666 napisała:
                  > Oczywiście. Zapomniałeś tylko dodac najważniejszego - nie są dla kobiet, które
                  > mają nieregularne cykle, prowadzą nerwowy tryb zycia niepozwalający na
                  > miarodajny pomiar temperatury itd.

                  Czyli takich jak ja :)
                  Jednak wtedy metoda tez może być wysoce skuteczna, ale zakładając, że mówimy
                  tylko o stosunku, to faktycznie zostaje niewiele pewnych dni (kilka i to pod
                  rząd). Dlatego, nie opieram się na samym NPR, tylko jak pisałam wyżej, łączę to
                  z innymi metodami i formami seksu.
    • sonner Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 01.03.06, 01:03
      Moim zdaniem poza dopasoawnie itd, to fajne jest to podniecenie, niepewnosc.
      Niby wie sie ze nie bedzie ciazy , a jednak :)).
      • drobiazg Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 01.03.06, 07:37
        sonner napisał:

        > Moim zdaniem poza dopasoawnie itd, to fajne jest to podniecenie, niepewnosc.
        > Niby wie sie ze nie bedzie ciazy , a jednak :)).

        Jasne to jak pędzić 200 autostradą i to po wódeczce niby sie ma sprawne auto ,
        a jednak....
        bez sensu naprawdę tak uważasz ?? ciąża to wielka odpowiedzialność, zmiana
        wszystkiego , myślę, że żadna kobieta by tak nie napisała a facet który dba o
        swoją partnerkę również !
        • kawitator Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 01.03.06, 10:05
          > Jasne to jak pędzić 200 autostradą i to po wódeczce niby sie ma sprawne auto ,
          > a jednak....
          > bez sensu naprawdę tak uważasz ?? ciąża to wielka odpowiedzialność, zmiana
          > wszystkiego , myślę, że żadna kobieta by tak nie napisała a facet który dba o
          > swoją partnerkę również !
          Jeżeli chodzi o sprawy antykoncepcji to rzeczywiście odpowiedzialność obu
          wysokich bzykających się stron niezbędna Na autostradzie 200 to nie problem.
          Oczywiście w Niemczech ale samochód ma być sprawny i o wódeczce ani myśl bowiem
          są tam też inni. Jeżeli chodzi o dreszczyk emocji mogę polecić to co sam
          stosowałem. Wtedy kiedy byłem 20 lat i 20 kilo młodszy zjazd żlebem Pod palcem
          do doliny Kasprowej. Teraz kiedy to latek wagi i forsy przybyło moim ulubionym
          momentem jest wyczekanie na duuuuużej górze na moment kiedy to juz wyciągi
          stanęły godzinę temu. Ratraki nie wyjechały a noc księżycowa jasna. Wtedy można
          zjechać tak jak chcesz czyli bez zbędnych zakrętów Adrenalina wali bo jak sie
          pomylisz lub coś nie tak pójdzie to znajdą cie rozsmarowanego na drzewie dopiero
          rano Baby tego nie pojmą wiec nie do nich pisze.
          Poza tym ciekawa wielce dyskusja w tym wątku Bardzo ciekawa.
          • drobiazg Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 01.03.06, 10:50
            Oj Kawi Tobie się nawet nie śniło jakie rzeczy są zdolne pojąć, zaakceptować i
            polubić KOBIETY ;-)
            • yogi.net Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 01.03.06, 12:22
              Jest tyle innych, znacznie ciekawszych sposobów na pojawienie się adrenaliny w
              żyłach niż NPR. Nie.... to już nie dla mnie ....
    • jacek30wawa Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 01.03.06, 14:07
      (...) A wracając do głównego wątku - to u mnie jest tak, ze gdy seks jest za
      rzadko
      to jego jakość drastycznie spada (zbyt wczesny wytrysk - bom wygłodzony).
      Satysfakcjonujący seks pojawiał sie gdy był w miare czesto i regularnie...

      A co do samego faktu ze jest atrakcyjny mimo wielu lat ze sobą - to normalne
      jak się go tak dawkuje - ja bym jednak nie byl szczesliwy w ten sposób. Mam
      potrzeby znacznie wieksze niz żona i to mnie bardzo frustruje. Moim zdaniem
      znacznie wiekszym wyzwaniem jest nieodmawianie sobie seksu w imię tego, zeby
      się nie przejadł, ale takie jego kultywowanie / rozwijanie / trenowanie zeby z
      roku na rok był coraz piekniejszy, glebszy, inny... Bez staran - nie ma bata:
      rutynowy seks z tą sama kobieta / mezczyzna przejje się jak codzinnie spożywana
      taka sama owsianka...

      mówi się, że satysfakcjonujace (po)życie seksualne bywa niezbędne do ogólnego
      poczucia spełnienia w zyciu / szczęścia, wywołuje pogode ducha, radość za dnia
      i optymistyczne podejście do swiata...

      satysfakcjonujące (dla mnie) to oznacza odpowiadające naszym potrzebom, a
      najlepiej przerastające oczekiwania :)

      brak satysfakcjonujacego seksu = frustracja, złość, wyżywanie sie na innych
      itd...

      mówi się też: "jak kobieta w nocy nie jęczy to za dnia warczy"... jest w tym
      duzo prawdy, to czasem widać po kolegach, koleżankach czy szefach w pracy :)))


      • woman-in-love Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 01.03.06, 14:55
        a tak w ogóle to nie wiadomo, co para_my uważa za "bardzo udany seks"; co czyni
        dyskusję bezprzedmiotową. Jeśli chodzi o Naturę, to ona juz tak wszystko
        obmysliła, żeby w dzień płodny zapomnieć na moment o kalendarzykach i
        termometrach. To jest silniejsze od człowieka, a o umiejętności powstrzymania
        sie przed (podczas dni płodnych) "pójściem na całośc" może bredzić tylko ten,
        kto nie ma pojęcia o namiętności.
    • thistle Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 01.03.06, 19:29
      przykra się trochę dyskusja zrobiła:(
      przyznaję,że czesci z dyskusją nt KK itp. przewijałam.
      Nie ma metody antykoncepcyjnej dla wszystkich. NPR też jest dobry tylko dla
      cześci populacji: umiarkowanie "temperamentnych" i przeciętnie płodnych
      zdrowych ludzi. Wtedy ma 100% skuteczności i nie jest żadną ruletką.
      Zgadzam sie z ewolwentą: wasze szczescie prawdopodobnie nie ma wiele wspólnego
      z metodą antykoncepcji,jaką wybraliscie.b Wystarczyłby ponadprzeciętny
      temperament jednego z was,i pewnie to forum miało by dodatkowego uczestnika.
      Osobiscie seks poza okresem owulacyjnym moze dla mnie nie istnieć. Musząc się
      kochać w innich terminach byłabym nieszczęśliwa. Raczej nie miało by to dobrego
      wpływu na satysfakcję ze związku. Częstotliwoscią raczej was nie przebijamy,
      choć NPR w moim przypadku mija się z celem;)
    • dixia A miałem już siedzieć cicho... 02.03.06, 09:28
      1. Gratulacje dla para_my. Warto czasem wrzucić wątek o tym co dobre i jak do
      tego się dochodzi w życiu.
      2. Sutra - niepoważna... Ale ja jestem starym zatwardziałym klerykałem w
      moherowym berecie więc nie jestem w stanie zrozumieć jej wrogiej postwawy.
      Przypomina mi się jedynie dowcip jak koleś w gabinecie lekarskim oglądał
      pokazywane obrazki. Na pytanie z czym mu się to kojarzy odpowiadał, że z seksem.
      Lekarz zdziwiony zapytał: - jak to? Na co pacjent - no bo mi się wszystko z
      seksem kojarzy... I tak jest z Sutrą. Jej się wszystko z Kościołem kojarzy i z
      kryptopropagandą... Żenada.
      3. Wszystkim czytającym chciałbym powiedzieć, że moje pierwsze dziecko poczęte
      zostało w czasie używania pigułek!!! Klasyczna wpadka. Skuteczność pigułki to
      99% i jest napisana małym druczkiem w ulotkach. Teraz na dniach pojawi się nam
      drugie dziecko - planowane. Pewnie za jakiś czas wróci problem zabezpieczenia
      antykoncepcyjnego i chcemy stosować metodę "kalendarzykową"!!!
      • petar2 Re: A miałem już siedzieć cicho... 02.03.06, 11:59
        Witam w gronie dinozaurów :)
        Co do Sutry to parafrazując znane powiedzenie: "Antyklerykałowie są nudni bo
        ciągle gadają o Kosciele".
      • sagittka Re: A miałem już siedzieć cicho... 02.03.06, 18:25
        dixia napisał:
        > drugie dziecko - planowane. Pewnie za jakiś czas wróci problem zabezpieczenia
        > antykoncepcyjnego i chcemy stosować metodę "kalendarzykową"!!!

        Tylko lepiej nie używać nazwy kalandarzyk, bo ta metoda, polegająca jedynie na
        liczeniu jest bardzo zawodna (wtedy rację mają przeciwnicy nazywając ją
        watykańską ruletką i twierdząc, że to tylko dla kobiet, u których wszystko
        chodzi jak w zegarku).
        Lepiej pisać o metodach naturalnych, które mogą być wysoce skuteczne.
        • dixia Re: A miałem już siedzieć cicho... 03.03.06, 15:14
          OK - zgadzam się. Napisałem o kalendarzyku posługując się obiegowym określeniem :o))
    • dadaczka Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 12.03.06, 02:37
      gdy przeczytalam pierwszy post cisneło mi się na usta: "bzdura"

      ale nie chce obrażać założyciela, każdy ma swoje poglądy i doświadczenia.

      Z moich wynika, że jedno z drugmi nie ma NIC wspólnego. I to bardzo, bardzo NIC.
      • j.g.k Re: Zbyt duży dostep do seksu przyczyna braku sek 12.03.06, 18:43
        masz racje to jakies pomylenie z poplataniem. nawet nie chcialo mi sie zabierac
        glosu, ale widze ze ta dyskusja ciagnie sie jak guma. proponuje zamknac temat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka