Dodaj do ulubionych

jestem idiotka

08.04.06, 07:29
jestesmy ze soba trzy lata,dwa miesiace po slubie.i mam ochote zlozyc
papiery rozwodowe.problemy z sexem ok.roku(wiem popelnilam blad wychodzac za
maz wiedzac to)milosc jest glupia i slepa.wczesniej byla gra wstepna i sex-
bylo super.niewiem co jest powodem tej ozieblosci.probowalam spokojnie
rozmawiac i pytac czemu.i slysze tylko ze wszystko jest ok.nie jestem
betonem.dzisiaj pierwszy raz wynioslam sie sypialnie.nie moge spac z jedna
osoba w lozku tak jak koledzy,jezeli pragne tej osoby.nie rozumiem i to jest
najgorsze.gdybym wiedziala gdzie jest problem mozna by bylo sprobowac go
naprawic.sex raz na miesiac ewentualnie dwa razy i po takim sexie czuje sie
jak zwykla szmata.boli i to bardzo
Obserwuj wątek
    • metalin Re: jestem idiotka 08.04.06, 08:58
      Będziesz, jeśli bez logicznego wyjaśnienia z jego strony dasz na to przyzwolenie...
      A może jest ktoś , kto skutecznie pozbawia go sił witalnych i ochoty na Ciebie?

      Pozdrawiam.
    • muki2 Re: jestem idiotka 08.04.06, 09:02
      w tym problem niewiem-probowalam spokojnie z nim rozmawiac-twierdzi ze nie ma
      zadnego problemu.o kochanke go nie podejrzewam,problemy w pracy nie.wiem ze
      onanizuje sie-moze to mu wystarcza
      • metalin Re: jestem idiotka 08.04.06, 09:12
        Jeśli się onanizuje , cóż jego problem , ale Ty nie powinnaś być przez to
        zaniedbywana.
        Zobacz ,w innym wątku (o problemach ze wzwodem) ,że facetowi zależy , a Twój
        zwyczajnie z jakiegoś powodu odpuścił...pytanie dlaczego!?Nie możesz tego
        pytania pozostawić bez odpowiedzi.
        • ex_is Re: jestem idiotka 08.04.06, 09:32
          Być może jako ludzie z dużym temperamentem wysyłamy naszym partnerom
          podświadomy sygnał: "jestem łatwa!!!/jestem łatwy!!!". Może z tego powodu
          zainteresowanie naszego partnera podświadomie spada. Porad można ułożyć tyle
          ile par chodzi po świecie ale może skuteczne będzie:
          1. Interesujesz się nim bardzo ? - PRZESTAŃ - zajmij się sobą i swoimi
          sprawami - ale szczerze a nie na pokaz. Prędzej czy później się zaniepokoi -
          jeśli kocha.
          2. Pomimo punktu nr 1 bądź dla niego miła - nie bądź obrażona, bo inaczej on
          jeszcze bardziej przestanie cię rozumieć.
          3. Nie rób mu wyrzutów - wszelkie rozmowy na temat seksu muszą mieć
          podtekst: "Nikt z nas nie jest winien".
          4. Przepraszam że się mądrze - sam, póki co, mam problemy ;-).
          • anula36 Re: jestem idiotka 08.04.06, 09:53
            ad 4.

            a moze wlasnei przez to ze sami mmay/mielismy problemy jestesmy ciut madrzejsi?
          • pianome ex_is,dawno nie czytałam tak mądrej rady. 08.04.06, 12:41
            Serio,moje uznanie za logiczność i empatię.

            Dokładnie to samo radzę autorce wątku. Mam wrażenie,że jesteś mocno
            rozgoryczona i poirytowana ; to na pewno nie sprzyja porozumieniu...
            A tak na marginesie... Podejrzewanie faceta o kochankę,gdy tylko zaczyna cos
            szwankować w łóżku,jest bardzo krótowzroczne. Coś mi się zdaje,że to wcale nie
            o to chodzi w Twoim przypadku,ale oczywiście nie jestem jasnowidzem :)
            Za mało o Was napisałaś; o Nim- jaki jest dla Ciebie na codzień...Dlatego
            trudno radzic, sądować z dużą pewnością...

            Jeśli będziesz miała ochotę,napisz cos więcej- postaram się obiektywnie (to
            pewne) spojrzeć i poradzić :)

            Pozdrawiam.
            • metalin Re: ex_is,dawno nie czytałam tak mądrej rady. 08.04.06, 13:31
              Rada ex_is jest dobra , zakładając ,że to problemy przejściowe, natury
              zdrowotnej.Ale dziwnym jest ,że skoro było tak dobrze , nagle dobrze być
              przestało! Mimo wszystko,subtelnie i delikatnie, starałabym się dociec przyczyny.

              Zastosowanie owych podchodów w przypadku ,skrajnym(ta druga!?) -potwierdziłoby
              jedynie to, co w tytule wątku autorka o sobie napisała.

              Rozumiem i współczuję, ale nie daj się zbyć niczym.

              .
          • killarney5 Re: jestem idiotka 08.04.06, 14:09
            Nie ma to jak dobre rady, ktore nakazuja mila reakcje na widoczne lekcewazenie
            i zaniedbania partnera. Daje mu to wyrazny sygnal: mozesz mnie traktowac jak
            chcesz, jak i tak Cie kocham i nic tego nie zmieni. Przy takiej reakcji,
            partner moze spokojnie zaniedbywac zone/meza nadal: po co mialby cos zmieniac,
            skoro atmosfera jest nadal taka przyjemna?

            > 1. Interesujesz się nim bardzo ? - PRZESTAŃ - zajmij się sobą i swoimi
            > sprawami - ale szczerze a nie na pokaz. Prędzej czy później się zaniepokoi -
            > jeśli kocha

            Jesli... No coz, jakos slabo wyobrazam sobie, ze mlody mezczyzna, ktory kocha
            swa partnerke, nie inicjuje z nia seksu tygodniami, a na jej pytanie dlaeczego
            tak jest, odpowiada, ze wszystko jest w porzadku. Rozumiem, ze wszystko jest w
            porzadku dla niego, a ze jest w porzadku dla niej, to juz go najwidocznej nie
            obchodzi.

            > 2. Pomimo punktu nr 1 bądź dla niego miła - nie bądź obrażona, bo inaczej on
            > jeszcze bardziej przestanie cię rozumieć

            Bardzo przepraszam, a czegoz to on nie rozumie? Przecfiez dala mu jasno znac,
            ze brak jej seksu. Rozumie doskonale, tylko jej potrzeby malo go obchodza.

            > 3. Nie rób mu wyrzutów - wszelkie rozmowy na temat seksu muszą mieć
            > podtekst: "Nikt z nas nie jest winien".

            A czemu ma sluzyc to klamstwo? Utwierdzeniu pratnera w przekonaniu,ze ma racje
            i wszystko jest w porzadku - czyli moze spokojnie nadal ja zaniedbywac.

            > 4. Przepraszam że się mądrze - sam, póki co, mam problemy ;-).

            To moze byloby lepiej, gdybys nie radzil komus w ten sposob. W zwiazku, gdzie
            jedna strona wyraznie zaniedbuje druga, takie metody sluza tylko utrwaleniu tej
            sytuacji.

            • killarney5 Re: jestem idiotka 08.04.06, 14:13
              sorry, oczywiscie mialo byc:

              Rozumiem, ze wszystko jest w porzadku dla niego, a ze NIE jest w porzadku dla
              niej, to juz go najwidocznej nie obchodzi.
            • ex_is Re: jestem idiotka 08.04.06, 19:07
              Dużo jest gniewu w twojej wypowiedzi. I co? Pomaga ten gniew w twoim przypadku?
              Najgorsze jest że my bierzemy ślub nie z daną osobą tylko z naszym wyobrażeniem
              tej osoby - jaka będzie, jak będzie się zachowywała itd. itp. A potem
              przychodzi szara codzienność i ta osoba jakoś coraz mniej pasuje do tego jak ją
              sobie wyobrażaliśmy. Ale wg mnie gniew tylko zaogni trudną sytuację ...
              Spróbuj namówić kogoś kto nienawidzi czytać, żeby się zapisał do biblioteki...
              • killarney5 Re: jestem idiotka 08.04.06, 23:47
                Dużo jest gniewu w twojej wypowiedzi. I co? Pomaga ten gniew w twoim przypadku?

                Ja nie mam zadnego "przypadku" w sensie tu opisywanym. Gniew faktycznie czuje -
                o upokorzenie kobiet zaniedbywanych latami przez mezow, ktore maja starac sie
                o ich wzgledy, gdy oni od nich sie odsuwaja bez zdanych wyjasniene czy staran
                o poprawe sytuacji.

                > Ale wg mnie gniew tylko zaogni trudną sytuację ...

                A bez takiego gniewu sytuacja czesto slimaczy sie latami bez zmian - czy to
                naprawde lepiej?


                • ex_is Re: jestem idiotka 09.04.06, 09:18
                  To cieszy że nie masz żadnego takiego przypadku. Życzę ci żeby tak było do
                  końca twojego życia.
                  Nie znam sytuacji autorki wątku bo opisała swój problem zbyt oględnie. Z jej
                  wypowiedzi nie wynika jasno i wyraźnie, że:
                  - on ją ignoruje i w sposób chamski zbywa - jeżeli tak by było to autorka wątku
                  musi porozmawiać poważnie z mężem o przyszłości związku a nie o seksie,
                  - rozmowy o problemach w sferze seksualnej kończą się kłótnią - bez sensu, taka
                  kłótnia prowadzi do jeszcze większego zamknięcia się w sobie obu partnerów.
                  Killarney, jak napisałem, mam problemy w sferze seksu póki co, bo już z żoną
                  opracowaliśmy "plan działania" na najbliższe dni. Nie uzyskałem tego gniewem,
                  agresją i obrażaniem się tylko cierpliwym tłumaczeniem jej mojego problemu,
                  opisywaniem co czuję - ale bez obwiniania jej, no i - poważnie - pokazaniem
                  tego forum. Jak zobaczyła jak bardzo zbieżne jest to co ludzie tu piszą z tym
                  co ja jej mówię to jej szczęka opadła (ja tu pierwszy raz wszedłem pięć dni
                  temu).
                • ex_is Re: jestem idiotka 09.04.06, 09:37
                  Jeszcze w ramach uzupełnienia, rozmowy tego typu prowadzimy od kilku miesięcy,
                  od czasu do czasu wydaje się, że wszystko wróciło do normy, żona przez kilka
                  dni ma prawdziwą (już pisałem w którymś wątku po czym poznaję, że ona nie
                  udaje) ochotę dzień w dzień, po czym następuje miesiąc - półtora miesiąca
                  posuchy. Nie wiem czy tak długo ładuje akumulatory po kilku "aktywnych" dniach.
                  Fakt faktem, że namówiłem ją, nawet pokazując to forum - cel uświęca środki -
                  że musimy coś z tym zrobić.
                  • anula36 Re: jestem idiotka 09.04.06, 10:29
                    forum przeciez neijest tajne;) a jak sie poczyta jeszcze o tych stadach
                    kochanek dybiacych an niedopieszczonych mezow to moze zadzialac:)
                    • muki2 Re: jestem idiotka 09.04.06, 11:39
                      nie podejrzewam go o to aby mial kochanke.wczoraj dalam mu do przeczytania-
                      stwierdzil ze mam paranoje.byl sex 2-3minutowy i mam byc zadowolona do
                      nastepnego razu.chcialam spokojnie o tym porozmawiac ale mnie zbyl.przed slubem
                      dwa tygodnie bylo dobrze a po slubie tak jest okolo roku.zapytalam go czy mam
                      sobie do lozka kogos znalesc odp. byla nie
                  • killarney5 Re: jestem idiotka 09.04.06, 13:43
                    Jesli w przypadku problemu partnerzy sa nadal razem psychicznie, wyrazaj
                    otwarcie swe uczucia i oboje staraja sie poprawic sytuacje - to "rokowania" sa
                    na pewno dobre - jak w twoim przypadku. Natomiast autorka watku jasno napisala,
                    ze w odpowiedzi na swoje pytania slyszala tylko, ze wszystko w porzadku. A
                    ponieaz taka sytuacja trwa dosc dlugo, wedlug mnie widac wyraznie, ze
                    maz "odseparowal sie" od niej nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Na pewno
                    nie warto zaczynac od klotni - ale na forum opisano bardzo wiele przypadkow,
                    gdzie cale lata staran JEDNEJ strony nie daly nic - bo do tanga trzeba dwojga.

                    Uwazam wiec, ze po uplywie pewnego czasu - nie dziesieciu, i nawet nie pieciu
                    lat, ale roku czy dwoch bezowocnych jednostronnych staran - warto zachowac sie
                    bardziej asertywnie i dac drugiej stronie znac, ze tak dalej byc nie moze, i
                    trzeba podjac jakas decyzje: albo staramy sie OBOJE cos zmienic, albo sie
                    rozstajamy. A na forum widze jakos zbyt malo takich przypadkow, a zbyt wiele
                    przykladow biernego tkwienia latami w beznadziejnych zwiazkach w niczym nie
                    uzasadnionej nadziei, ze "moze on/ona sie kiedysz zmieni". Naprawde, szkoda
                    zycia...
                    • ex_is Re: jestem idiotka 09.04.06, 16:20
                      Współczuję autorce wątku, chociaż może za dużo powiedziane, bo nie potrafię
                      sobie do końca wyobrazić jak czuje się kobieta w takiej sytuacji - domyślam się
                      tylko że podle i beznadziejnie - ale to wszystko. Przykro mi i chciałbym
                      wierzyć że los do autorki wątku wreszcie się uśmiechnie czego jej serdecznie
                      życzę.
                      TO CO NAPISAŁEM PONIŻEJ TO TYLKO MOJE PRZYPUSZCZENIA.
                      Wciąż nie znamy sytuacji autorki wątku. Być może jej mąż w ewentualnym
                      poprzednim związku przejechał się na byciu zbyt otwartym i szczerym. Na świecie
                      jest pełno wrednych ludzi (obu płci), którzy bez zmrużenia oka wykorzystają
                      wiedzę o nas, którą powierzyliśmy im w największym zaufaniu. Być może jej mąż w
                      ewentualnym poprzednim związku odniósł porażkę w sferze seksualnej, być może
                      został dogłębnie zraniony i się całkowicie psychicznie zablokował - i sam teraz
                      rani swoją żonę. A boi się o tym powiedzieć, w ogóle boi się za dużo mówić, z
                      obawy przed kolejnym zranieniem.
                      PS. Wymyśliłem to na poczekaniu, bo nigdy przed związkiem z moją żoną nie byłem
                      w żadnym innym związku.
                      • pianome Może się boi,może tak być. 09.04.06, 18:22
                        A może po prostu to typ introwertyka.
                        Jedno jest pewne- stawiając sprawę ostro,posługując się niepohamowaną
                        złością,niczego się nie osiągnie prócz pogłębienia problemu.
                        Nie piszę tego,zapewniam,by obwiniać autorkę wątku,o nie... Dobrze wiem,co może
                        zrobić nagromadzony żal i frustracja... Ale mimo tego zrozumienia uważam,że bez
                        powściągnięcia emocji Wasze komunikowanie się ze sobą nie jest możliwe...

                        Jeśli szukasz sposobu na tę sytuację,to moim zdamiem to powściągnięcie i jasne
                        komunikowanie się to jest coś na dobry początek -oby...

                        Pozdrawiam.
                        .....
                        gg 7440584
                        • glamourous Re: Może się boi,może tak być. 09.04.06, 19:22
                          A ja jestem zwolenniczka metody dwustopniowej : jeszcze raz podjac probe
                          spokojnej i rzeczowej rozmowy, wylozyc facetowi kawe na lawe, a jezeli to nie da
                          rezultatu( a pan bedzie nadal utrzymywal, ze skoro z jego strony problem nie
                          istnieje, to znaczy ze wszystko jest OK) to wtedy walnac mu przyslowiowa piescia
                          w stol. I to porzadnie! Na takich niereformowanych uparciuchow, egiostow z
                          kompletnym zanikiem empatii metoda jest tylko jedna - trzeba porzadnie nimi
                          potrzasnac, wtedy moze cos do nich dotrze.
                          Mialam juz z kims takim do czynienia w przeszlosci. Facet tygodniami odmawial mi
                          seksu, a na probe moje delikatne (dzis juz wiem, ze ZBYT delikatne) proby
                          dialogu odburkiwal cynicznie :"moim zdaniem wszystko jest OK, a jezeli TY masz z
                          tym jakis problem to idz do seksuologa" Ten facet to byl troche taki
                          pseudomaczo, a z takimi to trudno jest delikatnie rozmawiac. Trzeba po prostu
                          mowic ich jezykiem, inaczej nie zrozumieja...
                          • ikcaj Re: Może się boi,może tak być. 10.04.06, 01:35
                            ale powiedz co chcialabys takim wlanieciem piescia w stol osiagnac ? zmusic go ?
                            kazac mu odrobic prace domowa ? przeciez to do niczego nie prowadzi. Jesli w
                            zwiazku partner odmawia seksu to robi to z jakiegos powodu, a nie ze zlosci czy
                            lenistwa. I to trzeba wyciagnac, to trzeba probowac naprawic. Sprawa jest trudna
                            bo wymagajaca maksimum precyzji i delikatnosci. Jak chcesz walic piescia w stol
                            to podejrzewam, ze dlugo ze soba nie pobedziecie.
            • ewolwenta Re: jestem idiotka 08.04.06, 21:04
              Jasne! Zróbmy gościowi awanturę, i najlepiej nawyzywajmy od impotentów. Tak w
              ramach pokazywania, że czujemy się zaniedbane.
              Jaki będzie efekt?

              Jak ma problemy ze zdrowiem, to zacznie się obwiniać stresować, czuć
              zawstydzony. Skutek dalsze wyparcie problemu, wściekłość na partnera, zacięcie
              się w sobie z urażoną męską dumą. (Jak ma kochankę to poczuje, że ona kochanka
              taka dobra a żona zołza ciągle ma coś pretensje).

              Czy stwierdzenie „nikt nie jest winien” jest zawsze kłamstwem”?
              Kiedy w grę wchodzą problemy ze zdrowiem to raczej nim nie jest. Pomyślałaś o
              tym killarney5 ?


              >> 4. Przepraszam że się mądrze - sam, póki co, mam problemy ;-).

              >To moze byloby lepiej, gdybys nie radzil komus w ten sposob. W zwiazku, gdzie
              >jedna strona wyraznie zaniedbuje druga, takie metody sluza tylko utrwaleniu
              tej
              >sytuacji.

              PRZEPRASZAM killarney5 ale to TY bardzo grubo się mylisz. Tak właśnie
              postępując jak powiedział ex_is doszłam do jakiś rozwiązań. POTWIERDZAM TO
              DZIAŁA!!!


              • muki2 Re: jestem idiotka 09.04.06, 21:48
                kochany maz jak zwykle-super niedziela.wizyta u seksuologa nie wchodzi w
                gre.moze to ze mna cos nie tak,moze mam za duze wymagania-niewiem -niewiem-
                niewiem
                • ex_is Re: jestem idiotka 09.04.06, 22:29
                  A czy on się spodziewa że seksuolog mu coś każe, do czegoś go zmusi? Nie wiem
                  ile i jak o tym rozmawialiście. Czy mówiłaś mu że do seksuologa trzeba iść
                  RAZEM, obojętnie kto z partnerów ma jaki problem i jaki temperament? Że
                  seksuolog żeby zastosować dobrą terapię musi znać punkt widzenia obu stron? Że
                  seksuolodzy skupiają się przede wszystkich na likwidacji barier psychicznych i
                  wcale im się nie spieszy do faszerowania ludzi lekarstwami?
                  • muki2 Re: jestem idiotka 10.04.06, 00:56
                    to samo mu powiedzialam.....on uwaza ze jest wszystko okey.jest super
                    facetem.wczesniej byl pod kazdym wzgledem........zebym znala powod ale nie znam
                    i dlatego niewiem jak rozwiazac ten problem........wydaje mi sie ze przez ten
                    rok bylam za bardzo cierpliwa
                    • muki2 Re: jestem idiotka 10.04.06, 23:18
                      dziekuje za wasze rady.odwiedzilam dzisiaj psychologa-niewidzi mojej winy ani
                      powodu do tej sytuacji ale rowniez powiedzial ze musi wysluchac drugiej strony-
                      zadzwonilam do meza zapytaniem czy sie wybierze-odpowiedz byla nie.dzisiaj
                      wrocilam do domu o godz.22.co nigdy nie zdarzylo sie-obecnie pan obrazony nie
                      odzywa sie.<nie posunelam sie do zdrady za bardzo go kocham.zobaczymy co z tego
                      wyjdzie.
                      • ex_is Re: jestem idiotka 10.04.06, 23:36
                        Dobrze. A jutro idź do perfumerii i spędź tam mnóstwo czasu szukając swojego
                        ulubionego zapachu. A pojutrze to samo w sklepie z ciuchami. Kup sobie coś
                        fajnego. I wracaj wieczorem. Tylko nie rób tego z zemsty! Zrób to dla samej
                        siebie - zasługujesz na to.
                        • muki2 Re: jestem idiotka 10.04.06, 23:50
                          ex_is napisał:

                          > Dobrze. A jutro idź do perfumerii i spędź tam mnóstwo czasu szukając swojego
                          > ulubionego zapachu. A pojutrze to samo w sklepie z ciuchami. Kup sobie coś
                          > fajnego. I wracaj wieczorem. Tylko nie rób tego z zemsty! Zrób to dla samej
                          > siebie - zasługujesz na to.
                          nie robie tego z zemsty-mam dosc uzalania sie nad soba i obwiniania sie.czas
                          okaze czy moja obojetnosc bedzie dobra-dzieki-wyzalenie sie na tym forum i
                          wizyta duzo pomogla-zobaczymy na ile.
    • grzesiek_wiacek Re: jestem idiotka 10.04.06, 23:55
      Odpowiedż dla Muki.Może przydala by CI się szczera i spokojna rozmowa z twoją drugą osobą On przecież również może mieć jakieś swoje problemy O miłość trzeba także zabiegać iją pielęgnować.Trzy lata to jeszcze krótki okres pożycia.Nie niszcz tego co udało Ci się zbudować.narka powodzonka trzym się cieplutko.pa
      • muki2 Re: jestem idiotka 11.04.06, 11:38
        grzesiek_wiacek napisał:

        > Odpowiedż dla Muki.Może przydala by CI się szczera i spokojna rozmowa z twoją
        d
        > rugą osobą On przecież również może mieć jakieś swoje problemy O miłość
        trzeba
        > także zabiegać iją pielęgnować.Trzy lata to jeszcze krótki okres pożycia.Nie
        ni
        > szcz tego co udało Ci się zbudować.narka powodzonka trzym się cieplutko.pa
        szczerych i spokojnych rozmow bylo tysiace-nic nie pomaga.przeczytalam wiele
        postow na tym forum.nie posiadam wielu problemow co autorzy.od kiedy jestesmy
        ze soba potrawimy porozumiec sie<nie bylo awantur,nie odzywania sie>jakby to
        napisac potrawilismy i potrawimy rozmawiac od glupich do powaznych
        rzeczach,wczesniej rozmawialismytez o tematyce sexu co ktoremu sprawia
        przyjemnosc.teraz nic nie zmienilo sie oprocz tego ze moj malzonek nie chce sie
        ze mna kochac i nie chce wyjawic czemu.i to wlasnie zajebiscie boli.jak narazie
        probuje byc silna,mam wielka nadzieje ze wyjasni sie ta sytuacja<zaczynam byc
        zmeczona ta sytuacja.pozdrowienia muki
        • grzewi Re: jestem idiotka 11.04.06, 18:24



          >
          > szczerych i spokojnych rozmow bylo tysiace-nic nie pomaga
          >

          I tych rozmów jest jeszcze mało Bądż cierpliwa nie przejmuj się nie wiem po której stronie leży wina A może przyczyna leży po twojej stronie?Może było między wami jakieś nieporozumienie , które wpłyneło na wasz związek dla Ciebie może bylo to mało znaczące ,ale jego mogło urazić do żywego.trzeba to wyjaśnić innego wyjścia nie ma SPRAWA BŁACHA W REZULTACIE UROŚNIE DO WYSOKIEJ GÓRY.Mogło to być nawet nie istotne słowo dla Ciebie(ty możesz już nie pamiętać)ale jego mogło to ugryżć do żywego.NARKA TRZYM SIĘ CIEPLUTKO.
          • muki2 Re: jestem idiotka 11.04.06, 22:05
            grzewi napisał:

            >
            >
            >
            > >
            > > szczerych i spokojnych rozmow bylo tysiace-nic nie pomaga
            > >
            >
            > I tych rozmów jest jeszcze mało Bądż cierpliwa nie przejmuj się nie wiem po
            któ
            > rej stronie leży wina A może przyczyna leży po twojej stronie?Może było
            między
            > wami jakieś nieporozumienie , które wpłyneło na wasz związek dla Ciebie może
            by
            > lo to mało znaczące ,ale jego mogło urazić do żywego.trzeba to wyjaśnić
            innego
            > wyjścia nie ma SPRAWA BŁACHA W REZULTACIE UROŚNIE DO WYSOKIEJ GÓRY.Mogło to
            być
            > nawet nie istotne słowo dla Ciebie(ty możesz już nie pamiętać)ale jego mogło
            t
            > o ugryżć do żywego.NARKA TRZYM SIĘ CIEPLUTKO.
            jak lezy po mojej stronie wina niech powie
            • ex_is Re: jestem idiotka 11.04.06, 22:15
              Muki, musisz spojrzeć prawdzie w oczy. Czy znasz przeszłość swojego męża? Czy
              jego zamknięcie się w sobie może wynikać z tego że był przed poznaniem Ciebie w
              jakimś toksycznym związku? Ja przed zwiąkiem ze swoją żoną nie byłem w żadnym
              innym ale myślę, że człowiek jest w stanie bezgranicznie się otworzyć tylko
              raz. Porażka poniesiona we wcześniejszych związkach może człowieka całkowicie
              zablokować psychikę człowieka. Jeżeli to co piszę byłoby prawdą, to musisz mu w
              jakiś sposób udowodnić, że można Ci ufać, że informacje które on Tobie powierzy
              są bezpieczne jak w szwajcarskim banku. Jeśli on się otworzy, to droga do
              waszej współpracy nad problemem który Cię męczy stanie się bardzo szeroka.
            • grzewi Re: jestem idiotka 11.04.06, 22:33
              Myślisz że jest,łatwo drugiemu powiedzieć,ot tak z rękawa co go boli?Jak by tak prosto można było załatwiać wiele spraw to by nie było ludzi bez problemów.w każdym związku są jakieś kłótnie.Zastanów się czy jest między wami jeszcze jakieś uczucie.A jeżeli jest to musicie go nie zmarnować.Sprawa jest bardzo delikatna NARKA.
              • muki2 Re: jestem idiotka 15.04.06, 22:19
                grzewi napisał:

                > Myślisz że jest,łatwo drugiemu powiedzieć,ot tak z rękawa co go boli?Jak by
                tak
                > prosto można było załatwiać wiele spraw to by nie było ludzi bez problemów.w
                k
                > ażdym związku są jakieś kłótnie.Zastanów się czy jest między wami jeszcze
                jakie
                > ś uczucie.A jeżeli jest to musicie go nie zmarnować.Sprawa jest bardzo
                delikatn
                > a NARKA.
                moj maz ma dziecko,teraz wiem czemu sa problemy
                • maheda Re: jestem idiotka 15.04.06, 22:36
                  wiedziałaś o tym dziecku wcześniej?
    • skakanka6 o cholera! współczuję... 16.04.06, 19:32
      • muki2 Re: o cholera! współczuję... 18.04.06, 18:32
        to wszystko jest tak pomieszane.dziecko pojawilo sie przed moim poznaniem,on o
        tym niewiedzial,dowiedzial sie rok temu i jak twierdzi bal sie
        przyznac.nierozumiem jego wie zebym zrozumiala,nie rozumiem tej kobiety
        spotkalam sie z nia dzisiaj zapytalam czemu nie powiedziala tego wczesniej-to
        byla slodka zemsta.nie mam ochoty juz zyc.dziekuje za wasze rady.pozdrawiam
        • ex_is Re: o cholera! współczuję... 18.04.06, 20:41
          Muki, bardzo Ci współczuję a z tego co piszesz to wszystkie problemy to tylko i
          wyłącznie wina Twojego męża. Właściwie w tej chwili tylko od Ciebie zależy czy
          będziesz umiała mu wybaczyć i dalej z nim być. Zostałaś oszukana i jeżeli nie
          widzisz swojej przyszłości w tym związku to masz w ręku bardzo poważne
          argumenty do unieważnienia małżeństwa i ułożenia sobie życia na nowo.
          Tak to już jest, łączymy się w pary z pełnym zaufaniem do naszego partnera a
          wiemy o nim tylko tyle, ile on nam chce o sobie powiedzieć. Wiążąc się z kimś
          nigdy nie wiemy czy zostaniemy oszukani, czy nie, jedni z nas mają więcej
          szczęścia, inni mniej. Są tacy którzy nigdy się nie dowiedzą, że zostali
          oszukani - czy tak jest lepiej? Nie wiem. Czy lepiej znać prawdę? Nie wiem.
          W każdym razie nie obwiniaj siebie. Będę trzymał kciuki za Ciebie, zebyś
          podjęła dobrą ze swojego punktu widzenia decyzję dotyczącą Twojej przyszłości.
          • muki2 Re: o cholera! współczuję... 18.04.06, 21:20
            exis dziekuje ci bardzo.niewiem czy moge mu wybaczyc klamstwo,bo zdrady nie
            bylo .boli jak cholera.niewiem co zrobic,jak narazie kazalam mu sie
            wyprowadzic,przeprasza ale mysle co bedzie dalej -tez mi nic niepowie bo bedzie
            sie bal?jest tez drugi problem ja tez jestem w ciazy.jeszcze przed slubem
            rozmawialismy o malenstwie.powinnam byc szczesliwa a siedze i wyje.jak mozna
            kochac kogos i oszukiwac
            • ex_is Re: o cholera! współczuję... 18.04.06, 21:46
              Muki, więc Ty też jesteś w ciąży... Wiem że łatwo powiedzieć ale choćby ze
              względu na dziecko staraj się nie denerwować. Jak wiadomo, denerwowanie się to
              jest mszczenie się na własnym zdrowiu za głupotę innych. Staraj się więc nie
              robić sobie samej i swojemu dziecku dodatkowej krzywdy z powodu bólu, który
              zadał Ci Twój mąż. Ty już dowiedziałaś się prawdy - być może kiedyś będziesz
              wdzięczna losowi, że ją poznałaś - i tego Ci życzę z całego serca.
            • gammma1 Re: o cholera! współczuję... 18.04.06, 21:51
              Uhmmm.... Mój problem w porównaniu z twoim wydaje się drobnostką. To straszne,
              jak można tak kogoś oszukać i kompletnie nie liczyć się z jego uczuciami!
              Muki! TRZYMAJ SIĘ i bądź silna!!!!
              Pozdrawiam
              • muki2 Re: o cholera! współczuję... 18.04.06, 23:40
                probuje wziasc sie w garsc-nie moge-nie moge ani jesc ani spac.probuje byc
                silna ale nic mi nie wychodzi.mielismy za tydzien jechac na urlop po co aby
                zastanawiac sie czy klamie czy mowi prawde..........co ja komu zrobilam zlego
                ze los dal mi tkiego kopniaka w dupe.........przepraszam ze zawracam wam
                tylki........nie mam komu sie wygadac
                • muki2 Re: o cholera! współczuję... 27.04.06, 23:32
                  boli
    • bad.woman Re: jestem idiotka 28.04.06, 14:20
      Nie wiem czy to na miejscu dopisywać się do tego wątku, bo autorka jak się
      okazało ma powazny problem (życze słusznych wyborów i powodzenia Muki :)) ale
      mam podobną sytuację i nie chcę powielać wątków o tej samej tematyce.
      Problem z brakiem seksu mam już od jakiegoś czasu. Od jakichś 2,3 lat sytuacja
      stale się pogarsza. Jestesmy małżeństwem 6. Względnie dobrze było, kiedy
      inicjatywa była z mojej strony. Kiedy ja jestem obojętna to seku nie ma.
      Obecnie jestem w ciąży. Mój mąż od bardzo dawna chcial mieć dziecko. W końcu
      ustabilizowaliśmy jakoś sytuację bytową i mieliśmy zacząc starania. I cholera
      przy pierwszej próbie po odstawieniu antykoncepcji zaszłam w ciąże. Przyznaję,
      że liczyłam, że praca nad potomkiem zajmie nam wiecej czasu i zmobilizuje meza
      do działania. A tu na dobre nawet jeszcze nie zaczęliśmy... Jasne że teraz,
      sprawy walki o seks odlożyłam na potem. Ale, jak było do tej pory? Mąż nie miał
      żadnych problemów z erekcją. Bardzo mnie kocha i jest bardzo czuły (pocałunki,
      prz. Żadnego olewania itp. Przerabialiśmy i poważne i spokojne rozmowy i
      awantury. Nic nie pomaga. Mąż twierdzi, że nie ma zwyczajnie ochoty.
      Jednocześnie zaprzecza jesli pytam wprost czy go już nie pociągam? Moje nawet
      drobne piszczoty powodują że jest w stanie gotowości ;) ale nawet wtedy
      twierdzi, że teraz mu się nie chce! Nie ogląda porno, nie onaznizuje się.
      Oglądaliśmy niedawno program w tv o problemach i poradach dotyczących seksu, po
      czym mąz właczył inny kanał "bo to nudne". Zachowuję się zupełnie spokojnie,
      jakby ten temat go nie ruszał. To że nie ma ochoty na seks nie jest dla niego
      problemem! No i co tym fantem zrobić?
      • muki2 Re: jestem idiotka 09.05.06, 13:50
        CHCIALAM PODZIEKOWAC WAM OSOBOM NIEZNAJOMYM ZA WSPARCIE.do tej pory nie jest
        wszystko okey.opamietalam sie jak o maly wlos nie przyplacilam tego
        poronieniem.maz wrocil do domu byly dlugie rozmowy,minol krotki czas ale widze
        ze probuje naprawic swoje zlo.pozwolilam mezowi wrocic dlatego ze go kocham a
        nie dlatego ze jestem w ciazy.probuje zaufac.podobno czas leczy rany.buziaczki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka