Dodaj do ulubionych

zdrada przez neta.czy to możliwe?

20.11.06, 14:35
2 miesiace temu urodzila synka.wiec od 2 miesiecy w naszym malzenstwie nie
bylo seksu.nie bylo go tez przez ostatnie 3 miesiace ciazy.porod nie btyl
ciezki jednak maly urodzil sie z przylozona raczka do glowy przez co zostalo
mi zalozonych mnostwo szwow w srodku i na zewnatrz.dlugo sie mi to goilo a i
nawet do tej pory wychodza mi szwy co powoduje u mnie strach przed
wspolrzyciem.niby wiem ze wszystko jest w porzadku,ale jednak strach
zwycieza,jednak nie na ten temat chciałam Was prosić o radę.Dzis siedzac przy
kompie zawiesił sie toteż go zresetowałam.Gdy się właczył przez przypadek na
pasku gdzie pozostaja wybrane adresy kliknelam na adres www.randki sex
zone.pl.Kiedy moim oczom ukazała sie ta owa strona postanowiłam poklikac po
ikonkach widniejacych po bokach i wogól nie zauważyłaz ze moj mąz jest tam
zalogowany.Zaczełam wiec lazic po tych pornograficznych stronach i natknełam
sie na ogłoszenie mojego meza,ze szuka kobiety stanu wolnego z naszego
województwa, heteroseksualnej, nie sponsoruje, do ostrego rrzniecia ( tak
doslownie bylo napisane), eksperymentów a pasek ktory wskazuje wiarygodnośc
byl prawie pełny.Gdy to przeczytałam łzy napłynely mi do oczu i wogóle jest mi
strasznie zle. Nie wiem co zrobic.Czy powiedzic mezowi ze znalazłm jego
ogłoszenie czy zatrzymac to w tajemnicy i udawac ze nic sie nie stało?.Ato ze
lubi ogladac filmy porno wiedzialam jeszcze przed slubem jednak nie sadzilam
ze doposci sie az czegos takiego.Prosze pooradzcie cos lub moze macie jakies
namiary gdzie moglby mi kktos pomoc. Z gory dziekuje.
Obserwuj wątek
    • justyna302 Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 20.11.06, 14:54
      Na pewno nie udawać że się nic nie stało! Chcesz zwariować z niepewności,
      natrętnych myśli i rozpaczy? Takie ogłoszenie to już nie oglądanie rozebranych
      panienek na erotycznych stronach.. Ja bym natychmiast wyłożyła kawę na ławę.
      Może nic się nie stało, a może jesteś dawno oszukiwana. Masz prawo to
      natychmiast wyjaśnić.
      • duska22 Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 20.11.06, 15:03
        ale jak to zrobić??Jak zacząć??Mam kompletną pustę w głowie a myśli krążą mi
        wokól tego ze moj maz wcale moze nie byc w pracy (jest przedstawicielem
        handlowym) tylko u jakies kobiety.To mnie chyba przerosło.Jesteśmy młodym
        małżeństwem z krótkim stażem 5 miesiecznym.Czuje sie niepenie i zle.Dodam
        jeszcze ze ja mam 21 lat a on 28 i dlatego nigdy bym sie po nim tego nie spodziewała
        • jasch Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 20.11.06, 15:09
          Nie wiem czy 2mce po porodzie to dobry moment na kryzys
          malzenski, moze po prostu trzeba miec odtad oczy otwarte.
          p.s.) Faceci sa naprawde beznadziejni..
          J.
          • duska22 Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 20.11.06, 15:12
            Tak też przyszło mi to do głowy z tym, że od dziś już mu raczej nie zaufam. Nic
            nie poradzę na to, że jjestem wrażliwą osobą, łatwo mnie zranić, ale mam prawo
            do szcęścia w taki a nie inny spośó i jeśli będe musiał to z niego skorzystam.A
            to tak strasznie boli...
            • avide Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 20.11.06, 15:27
              Wiesz co. Przyszło mi do głowy coś takiego.
              Załóż własne konto i odpowiedz mu. Uwodź go. Wreszcie się z nim umów. Anonimowo
              oczywiście. Na spotkanie spóźnij się żeby był pierwszy w umówionym miejscu.
              Zdębieje jak Cię zobaczy. Wtedy wszystko bedziesz miała jasne. Złapiesz go za
              jaja i już. Skoro zrobił coś takiego znaczy że sporo o tym myślał. Bądź później
              ostra. Ale daj mu szanse. Pierwszy raz można. Może następnym razem 5 razy sie
              zastanowi nim zrobi coś podobnego. Nie mów skąd wiesz, bo on następnym razem o
              ile bedzie następny raz (może zrozumie i sobie odpóści,) będzie ostrożniejszy i
              dokońca swoich dni bedziesz czuła niepweność. Każdy ma prawo do błędu. Ty masz
              teraz to szczęście w tym nieszczęściu że możesz temu przeciwdziałać. Jeśli
              sytuacja się powtórzy znaczy że juz zawsze bedzie ciągneło wilka do lasu. Tak
              dasz mu szanse na zrozumienie błędu. Masz teraz nad nim przewagę. Wykorzystaj
              to. Taka nauczka zmusza do refleksji.
              Pozdrawiam.
              Ps. A jak już się przekonasz znowu do seksu, to daj mu to ostre rżnięcie, żeby
              nie miał prawa narzekac.
            • novocaine83 Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 20.11.06, 15:37
              dokładnie wiem w jak trudnej sytuacji teraz sie znajdujesz... Przede wszytskim
              uważam, że powinnas mu powiedzieć, że wiesz. Bez wyrzutów, spokojnie dowiedzieć
              dlaczego...
              Co do zaufania...myslę, że utracone zaufanie niełatwo jest odbudować. Wymaga to
              chęci i ciężkiej pracy obydwojga partnerów. Taka sytuacja zawsze pozostawia
              bliznę... czas zrobi swoje emocje opadną. Ale blizny maja to do siebie, że
              pozostają do końca zycia, niewazne jak bardzo będziesz chciała sie ich pozbyć.
              trzymaj sie, masz moje wsparcie
              • duska22 Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 22.11.06, 18:52
                Wielkie dzięki za słowaotuchy.Już jakoś mi to przeszło i póki co to czekam
                cierpliwie i mam oczy otwarte.Jednak już mi ciężko mu zaufać.Nie ważne czy to
                tylko zabawa z jego strony czy nie mnie to już zabolało i długo będzie boleć,ale
                mam wspaniałego syna i to on jest dla mnie najważniejszy.Jeszcze raz dzięki!!
            • irys28 Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 20.11.06, 16:56
              ale Twoja dorada jest super-sama gdybym musiała to bym z niej skorzystała
        • gomory Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 20.11.06, 15:17
          Nie musisz od razu popadac w skrajna rozpacz. Wiem, ze to brzmialoby jak naiwne
          tlumaczenie, ale tak dla pocieszenia moge Ci opisac historie pewnego znajomego
          (choc moze to za szumne okreslenie - znalem go tylko z rozmow w necie). Lubil
          sobie niecodziennie "ubarwiac" zycie. Dzwonil np. do agencji tow. i dopytywal
          sie ze szczegolami co panie moglyby mu zrobic. Przy czym nie mial zamiaru z
          tego korzystac. Dawal tez w necie ogloszenia podobnej tresci, zadowalajac sie
          odpowiedziami i zdjeciami jakie ta droga udalo mu sie wysepic. Moze Twoj ma
          podobnie ;). Wiem, ze to malo wiarygodna pociecha, ale moze wystarczy go
          troszke ustawic do pionu. Wiesz ten internet i idaca za nim pewna anonimowosc
          powoduje, ze ludzie sa bardziej sklonni do nietypowych dla siebie, bardziej
          ekstemalnych zachowan. Moze to tylko taki okres, wszystko sie ulozy i bedzie
          OK :).
        • killarney5 Spójrzmy na sprawę od strony męża 25.11.06, 09:53
          Jesteśmy młodym
          > małżeństwem z krótkim stażem 5 miesiecznym.Czuje sie niepenie i zle.Dodam
          > jeszcze ze ja mam 21 lat a on 28 i dlatego nigdy bym sie po nim tego nie
          spodzi
          > ewała

          Zatem ponieważ dziecko ma dwa miesiące, ty nadal boisz się seksu, a przed
          porodem 3 miesiące seksu też nie było - oznacza to, że Twój mąż od dnia ślubu
          nie mógł uprawiać z Tobą seksu. Sma przyznajesz, że obecnie wiesz, że wszystko
          jest w porządku - a nadal się boisz. Czy przed porodem było podobnie? Bo w
          normalnym przypadku 3-miesięczna przerwa przed porodem nie jest potrzebna. I
          czy przy lęku przed pełnym stosunkiem starasz/starałaś się zastąpić to seksem
          oralnym czy pieszczotami ręcznymi? Bo jeśli nie, to twój mąż mógł dojść do
          wniosku, że osiągnęłaś, co chciałaś: "stablizację" swojej sytuacji przez
          zostanie jego żoną i dziecko - i doszłaś do wniosku, że już nie musisz się
          starać o zaspokajanie jego potrzeb. W związku z tym on też doszedł do wniosku,
          że w tej sytuacji może zająć się tym sam - co właśnie zaczął robić.

          Wiem, że zaraz się tu na mnie posypią gromy, bo jako jedyna nie potępiam męża i
          gloryfikuję autorki wątku - ale może zamiast unoisć się świętym oburzeniem
          warto pomyśleć, jak wygląda sprawa ze strony męża. Tu natomiast przeczytałam
          opinie "Ty urodziłaś mu dziecko" - tylko jemu? tylko on chciał tego dziecka?;
          "Ty oddałaś mu całą siebie" - przed ślubem tak, ale nie po ślubie, jak wynika z
          powyższego rachunku.

          Więc nie unośmy się świętym oburzeniem i nie oceniajmy ludzi na zasadzie
          czarnew-białe, tylko patrzmy na sprawę z obu stron - gdyż inaczwj problemu się
          nie rozwiąże.
          • your_and Re: Spójrzmy na sprawę od strony męża 25.11.06, 11:09
            > opinie "Ty urodziłaś mu dziecko" - tylko jemu? tylko on chciał tego dziecka?;
            > "Ty oddałaś mu całą siebie" - przed ślubem tak, ale nie po ślubie, jak wynika z
            > powyższego rachunku.

            Dobre podsumowanie.
            Jak rozpoznajemy czyjeś potrzeby i chcemy je zaspokoić to się nazywa pomoc.
            Jak dajemy z tego co nam jedynie zbywa a gromadziliśmy to z myślą o sobie to sie
            nazywa jałmużna.

            Wiele rozżalonych kobiet jest tu przekonanych że "daja całą siebie".
            Jakim wiec cudem faceci tego co potrzebują znajdują u innej?

            Nie uczciwiej powiedzieć mamy inne cele oczekiwanie marzenia i nie sposób ich
            pogodzić razem? Skoro nie chce mu dac tego czego on chce, bo duma, wychowanie
            brak czasu, ochoty itd?
            A nie miec żal ze jak on śmie mieć inne oczekiwania niz ja? Przecież JA wiem co
            dla nas najlepsze!
            • petar2 Re: Spójrzmy na sprawę od strony męża 25.11.06, 14:32
              >> opinie "Ty urodziłaś mu dziecko" - tylko jemu? tylko on chciał tego
              >> dziecka?; "Ty oddałaś mu całą siebie" - przed ślubem tak, ale nie po ślubie,
              >> jak wynika z powyższego rachunku

              > Dobre podsumowanie.

              Gdzie wyczytaliście to "Ty urodziłaś mu dziecko" czy "Ty oddałaś mu całą
              siebie"?? Coś mi umknęło?
              Kiepsko już pamiętam ostatnią ciążę żony i się nie znam, ale 3 ostatnie
              miesiące ciąży bez seksu można chyba jakoś zrozumieć i nie traktować
              automatycznie jako zaniedbanie obowiązków małżeńskich?
              Poród z problemami i wiele szwów, 2 miesiące wstrzemięźliwości po jest
              wystarczająco jasne.

              Co powinna zrobić kobieta gdy z przyczyn obiektywnych nie może w pełni oddać
              się seksualnie a hormony, problemy z porodem i sytuacja ukierunkowują ją
              jednotorowo i w 100% w zupełnie inną stronę? To kwestia bardzo idywidualna
              związku, tego jak się dogadują razem, na ile otwarcie mogą o tym rozmawiać i
              wyrazić swoje potrzeby. Wcale nie jest oczywiste, że żona powinna wykazywać się
              inicjatywą, zaangażowaniem i troską, stoczyć samotny bój z własnym instynktem
              żeby odstawionemu, młodemu tatusiowi czasem jajka w spodniach nie eksplodowały
              albo nie był kuszony przez łatwiejsze oferty seksu. Tym bardziej, że tatuś
              niedojrzały bo zaledwie 28 latek mu wybiło i to 21-latka powinna wiedzieć jak
              zaspokoić potrzeby dwojga dzieci w domu.

              Tatuś może sobie jakoś poradzić, może wyrazić swoje potrzeby i coś zaproponować
              biorąc pod uwage sytuację. Oczywiście, że to nietypowa sytuacja dla tatusia,
              trochę inaczej to sobie wyobrażał. Dziecko fajnie, pieluchy, płacz, karmienie,
              to jeszcze jakoś do przeżycia, ale odstawienie od łoża? Trauma dla 28-latka?

              Oczywiście Your_and podeśle parę linków o dramatycznym wzroście kryzysów
              małżeńskich w ostatnich latach, powodowanych pierwszym dzieckiem. Tylko czy
              przyczyna leży w tym, że to mamusie się zmieniły i nagle zaczęło im się
              wydzielać 5 razy więcej hormonów czy też może tatusiom współczesność źle
              poukładała w główkach, że parę miesięcy bez seksu to dramat, depresja, klęska
              własnego ego i usprawiedliwienie do małego riki-tiki-tak na boku??
              • kici10 Re: Spójrzmy na sprawę od strony męża 25.11.06, 15:35
                Brawo Petarze.
                Z tego co piszą przedmówcy wynika, że wszelkie choroby, czy niedyspozycje
                narządu rodnego upoważniają do natychmiastowego szukania sobie zastępstwa, a
                czasami do całkowitego rozwalenia rodziny.
                Jeśli chorujemy, to sami sobie jesteśmi winni, wszak moglibyśmy być zdrowi,
                tylko nam się nie chce. Na złość.
                Czy czasowa niemoc faceta, też upoważnia do natychmiastowego szukania sobie
                zastępstwa? Czy wam się ludzie w głowach popieprzyło? Czy chory zasługuje tylko
                na to, by go kopnąć w dupę?
                • dismutase_and_catalase Re: Spójrzmy na sprawę od strony męża 27.11.06, 09:00
                  > Czy wam się ludzie w głowach popieprzyło?
                  Rzecz ściślej i krótkowościowo ujmując: pojebało się.
                  Abstrahując od tej konkretnej sytuacji, to prawdziwy problemem jest postrzeganie
                  seksu przez pryzmat tylko i wyłącznie stosunku płciowego i nie dostrzeganie
                  całego wachlarza innych możliwości. Zaspokojenie faceta w inny sposób jest
                  arcybanalne, a jedyny problem to taki, że pozostają po tym plamy.

                  >Czy chory zasługuje tylko na to, by go kopnąć w dupę?
                  Tak, ciąża to śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową.
                  • your_and Re: Spójrzmy na sprawę od strony męża 27.11.06, 10:09
                    > seksu przez pryzmat tylko i wyłącznie stosunku płciowego i nie dostrzeganie
                    > całego wachlarza innych możliwości. Zaspokojenie faceta w inny sposób jest
                    > arcybanalne, a jedyny problem to taki, że pozostają po tym plamy.

                    Brawo.
                    Ufff. Co za ulga że to ktoś wreszcie napisał.
                    Potrzebne tylko checi. Ale właśnie ich brakuje.
                    • petar2 Re: Spójrzmy na sprawę od strony męża 27.11.06, 10:48
                      Brawo, brawo!!!
                      Zupełnie nie rozumiem dlaczego nie można bez pytania czy prośby z drugiej
                      strony wziąść do buzi między karmieniami (albo i w trakcie)?? Coś przez to
                      ubędzie, szwy puszczą??

                      Oj niedobra kobieta i jakaś zacofana.
                      Że co, że plamy?? No żesz ty ... luuudzie ... paaanie ....
                      W którym wieku wy żyjecie ludziska? To połkąć nie można?!? Na proszku
                      oszczędzimy a i dar poświęcającego się tatusia w postaci dawki cennych białek i
                      mikroelementów nie do zlekceważenia w przypadku karmienia piersią!

                      Kontunując arcybanalne sposoby utrzymania zadowolenia męża, oddaję głos
                      specjaliście z Cosmopolitan (sorry jeśli ktoś czyta to już 3 raz, ale
                      rozumiecie, sprawa poważna):

                      "Drogie Cosmo: Pytanie: Mój mąż chce spróbować w łóżku trójkąta z moją
                      najlepszą przyjaciółka i mną.
                      Odpowiedź: Jest dla mnie oczywiste, że Twój mąż nigdy nie ma Cię dość!
                      Wiedząc, że jesteś tylko jedna, sięga po Twoją najlepszą przyjaciółkę,
                      która jest do Ciebie bardzo podobna. Wspólny seks może Was bardzo zbliżyć.
                      Dlaczego nie zaprosić także współlokatorek ze studiów? Jeżeli nie jesteś
                      pewna, może powinnaś pozwolić mu na razie robić to ze swoimi przyjaciółkami
                      bez Ciebie? A jeżeli ciągle brak Ci przekonania, kochaj go oralnie i
                      przygotuj mu smaczny posiłek myśląc o tym.

                      P: Mój mąż bez przerwy chce bym brała mu do buzi.
                      O: Rób to. Sperma pomoże Ci schudnąć i jest świetna na cerę. Co ciekawe,
                      mężczyźni wiedzą o tym. Propozycja Twojego męża jest więc całkowicie
                      bezinteresowna. Pokazuje ona, jak bardzo Cię kocha. Najlepszą rzeczą jaką
                      możesz zrobić to zaspokajać go w ten sposób dwa razy dziennie, a potem
                      ugotować mu jego ulubiony posiłek.

                      P: Mój mąż spędza mnóstwo czasu z kolegami.
                      O: To naturalne I zdrowe zachowanie. Mężczyzna jest myśliwym, musi ciągle
                      udowadniać swą wartość i porównywać się z innymi mężczyznami. Noc spędzona na
                      uganianiu się za młodymi i samotnymi dziewczynami jest świetnym sposobem na
                      odreagowanie stresu. Pamiętaj, że nic tak nie cementuje związku, jak mężczyzna
                      poza domem przez dzień czy dwa (to także świetna okazja na posprzątanie
                      domu)! Zobacz jak szczęśliwy jest Twój mąż, gdy wraca do domowego zacisza. To
                      najlepsza chwila na oralne zaspokojenie go i przygotowanie smacznego posiłku.

                      P: Mój mąż nie jest zainteresowany zabezpieczaniem się.
                      O: Jesteś złą osobą, a z twego listu widzę, że przydałby Ci się trening
                      delikatności. Zabezpieczenie jest dla mężczyzny tematem stresującym i
                      niepotrzebnie zabierającym czas. Sex powinien być dostępny dla Twego męża na
                      każde zawołanie, bez głupich pytań o zabezpieczenie. Myślę, że znaczy to, że
                      nie kochasz swego męża, a on jest dla ciebie za dobry. Przestań być taka
                      samolubna! Może uda Ci się to Mu wynagrodzić seksem oralnym i miłym posiłkiem.

                      P: Mój mąż zawsze ma orgazm, a potem odwraca się plecami do mnie i zasypia
                      nigdy do końca nie zaspokajając mnie.
                      O: Nie jestem pewny czy zrozumiałem Twoje pytanie. Może zapomniałaś ugotować
                      mu dobrego posiłku? "
                      • your_and Re: Spójrzmy na sprawę od strony męża 27.11.06, 11:16
                        > Zupełnie nie rozumiem dlaczego nie można bez pytania czy prośby z drugiej
                        > strony wziąść do buzi między karmieniami (albo i w trakcie)?? Coś przez to
                        > ubędzie, szwy puszczą??(...)
                        > Oj niedobra kobieta i jakaś zacofana.

                        Jak ktoś jest tak koserwatywny i "zacofany" że uważa że powinen zaspokajać
                        potrzeby uczuciowe, seksulane, bezpieczeństwa a nie tylko materialne w związku
                        ze ślubnym to powinien (powinna) się nad tym zastanowić.

                        Moje najmłodsze ma 5 miesięcy. A szwów było na około 40 minut szycia. I jakoś
                        wszystko u nas świetnie gra.
                        A Twoje najmłodsze?
              • your_and Re: Spójrzmy na sprawę od strony męża 25.11.06, 16:45
                > Tylko czy
                > przyczyna leży w tym, że to mamusie się zmieniły i nagle zaczęło im się
                > wydzielać 5 razy więcej hormonów czy też może tatusiom współczesność źle
                > poukładała w główkach, że parę miesięcy bez seksu to dramat, depresja, klęska
                > własnego ego i usprawiedliwienie do małego riki-tiki-tak na boku??

                :)
                Wspołczeność wypromowała wizję miłości romantycznej zaspokajania potrzeb
                uczuciowych , materialnych, i uczuciowych z jedna osobą, w przeszłości jak
                twierdzą socjolodzy powszechnie akceptowany był bardziej luźny związek,
                małżeństwo zabezpieczało interesy i pozycję a romanse i domy publiczne reszte
                potrzeb.

                > stoczyć samotny bój z własnym instynktem
                > żeby odstawionemu, młodemu tatusiowi czasem jajka w spodniach nie eksplodowały
                > albo nie był kuszony przez łatwiejsze oferty seksu.

                Czy nie jest tak że to obie strony muszą toczyć w skrajnej sytuacji bój z
                instynktem żeby związek sie uczuciowo nie rozpadł?
                Instynkt mówi matce ze powinna zająć się tylko dzieckiem, a facetowi rozsadza
                jajka? Oczywiście zależy jak jest siła tego instynktu. U jednych problem jest
                taki niewielki że nie wiedzą o czym inni w ogóle mówia...
                • petar2 Re: Spójrzmy na sprawę od strony męża 27.11.06, 09:09
                  > Wspołczeność wypromowała wizję miłości romantycznej zaspokajania potrzeb
                  > uczuciowych , materialnych, i uczuciowych z jedna osobą, w przeszłości jak
                  > twierdzą socjolodzy powszechnie akceptowany był bardziej luźny związek,
                  > małżeństwo zabezpieczało interesy i pozycję a romanse i domy publiczne reszte
                  > potrzeb.

                  Zgadza się. Cenne spostrzeżenie. Powinni to przeczytać wszyscy, a szczególnie
                  kobiety, którym wydaje się problem zdrady jest prosty i jednoznaczny jak
                  kradzież w hipermarkecie.

                  > Czy nie jest tak że to obie strony muszą toczyć w skrajnej sytuacji bój z
                  > instynktem żeby związek sie uczuciowo nie rozpadł?
                  > Instynkt mówi matce ze powinna zająć się tylko dzieckiem, a facetowi rozsadza
                  > jajka? Oczywiście zależy jak jest siła tego instynktu. U jednych problem jest
                  > taki niewielki że nie wiedzą o czym inni w ogóle mówia...

                  Oczywiście, że oboje powinni "stoczyć bój". Pierwsze dziecko to trudna próba,
                  jak często zresztą pisałeś. Młodej mamie często nie udaje się kontrolować siły
                  instynktu i hormonów kierujących ją w stronę dziecka i absorbujących
                  całkowicie. Tatuś nie dość, że bez seksu to jeszcze odtrącony emocjonalnie.
                  Przy czym jest świadom całej gamy oczekiwań w stosunku do niego: opiekuńczości,
                  odpowiedzialności, pomocy więc głupio mu upomnieć się o taką niską potrzebę.
                  Rozdzwięk między "sacrum" i "profanum" rośnie więc próba realizacji na boku.
                  Tylko jak się nie zaciera śladów to problem jak widać.
                  • your_and Re: Spójrzmy na sprawę od strony męża 27.11.06, 10:07
                    > Rozdzwięk między "sacrum" i "profanum" rośnie więc próba realizacji na boku.
                    > Tylko jak się nie zaciera śladów to problem jak widać.

                    Często nie zacieranie śladów to podświadowe zwrócenie na siebie uwagi bo wcale
                    mu ta sytacja nie pasuje, doskwiera życie w wewnętrzej sprzeczności, ale nie
                    widzi innego wyjścia.
    • socata duska 20.11.06, 15:40
      a jak długo w ogóle trwa Wasz związek? Jesteście 5 miesięcy po ślubie a 2
      miesiące temu urodziłaś synka więc zakładam że wpadliście? Masz 21 lat więc tym
      bardziej moje założenie wydaje mi się prawdopodobne... Ale może się mylę.
      Pobraliście się po iluś tam latach znajomości a dziecko było planowane?
      • duska22 Re: duska 22.11.06, 18:56
        Fakt!!Znaliśmy się krótko bo tylko rok,ale dziecko nie było wpadką.Było w pełni
        świadomym wyborem.To nie żadna wpadka.Ja poprostu potrzebowałam stabilizacji i
        czułam iż pomimo mojego młodego wieku chce mieć rodzinę przy czym abyś sobie nie
        pomyślałam ja go do niczego nie zmuszałam i dziecko absolutnie nie było powodem
        do tego by go przy sobie zatrzymać.
    • duska22 Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 20.11.06, 15:41
      mam taka nadzieje ze wszystko bedzie ok ale trudno mi bedzie zapomniec...te
      mysli wciaz sie mi klebia po glowie od chwili gdy to odkrylam:co robi, czy
      faktycznie jest w pracy, dlaczego ja, co z nami bedzie jesli tak jest gdy
      jestesmy mlodzi a co pozniej itp.
      • novocaine83 Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 20.11.06, 15:46
        pewnie zastanawiesz sie dlaczego to robi, choc mowi ze kocha. dajesz mu cala
        siebie, a on tego niedocenia. Niepotrafie zrozumiec, chcialabym poznac meski
        punkt widzenia na ten temat
        • anula36 Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 20.11.06, 15:55
          a poza dzieckiem byly w tym zwiazku jakies przeslanki do slubu?
          • duska22 Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 22.11.06, 18:58
            My i tak chcieliśmy wziąć ślub nawet bez dziecka.
        • duska22 Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 22.11.06, 18:57
          Ojjjj chyba nie tylko Ty byś chciała...
      • irys28 Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 20.11.06, 16:06
        witam!Duska ,avida ma rację ja bym zrobiła dokładnie to co ona Ci doradza,super
        sprawa to by męzowi w 100% dowaliło-dla mnie jest to pomysł w dyche.
        • avide Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 20.11.06, 16:23
          niespodzianka
          avide to facet. :))))))))))))))))))
          buziaczek
          :)))))))))))
          • irys28 Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 20.11.06, 16:50
            domyśliłam się!!!!!!!!!
            • avide Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 20.11.06, 16:56
              No nie wątpie. :))
              Tylko mnie ta "avida" i "ONA" tak jakoś zastanowiła w Twoim poście. :)))) Nie to
              żbym sie czepiał. Nic z tych rzeczy. Tak się tylko uśmiechnąłem. ;-)))

              >"witam!Duska ,avida ma rację ja bym zrobiła dokładnie to co ona Ci doradza,super
              >sprawa to by męzowi w 100% dowaliło-dla mnie jest to pomysł w dyche."

              Pzdr.

              PS. Więcej uśmiechu Irysku :))))) bo tak jakos pochmurnie sie zrobiło :)).
            • irys28 Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 20.11.06, 16:57
              ale Twoja dorada jest super sama gdybym musiała to bym z niej skorzystała
              • irys28 Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 20.11.06, 17:04
                oj oj avide czepiasz się to już nie można się pomylić?????????pzd.Irys
                • novocaine83 Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 20.11.06, 17:34
                  a nie uważacie, że skoro duska jest wrazliwa osoba, taka sytuacja może ja
                  kosztowac sporo nerwów?jesli nie jest odporna psychicznie, to moze ja to
                  jeszcze bardziej złamać. mysle ze niewarto....
    • marzycielka25 Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 20.11.06, 18:04
      jezuuuuuuuuuu!!! trzymajta mnie, bo urwe temu facetowi jaja
      mi sie to w glowie nie misci..
      Ty, kochana zona, rodzisz mu dziecko...a on wyprawia takie rzeczy
      szok!!!!!!!!
      Duska radze jak bylo wczesniej, umow sie z nim pod dobrym nikiem itd, przyjdz
      spozniona i wtedy bedziesz miala czarne na bialym
      wspolczuje i trzymam kciuki
      • mreck Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 21.11.06, 12:52
        jakie rzeczy marzycielko. ma facet wybujała fantazje erotyczna. urywanie
        czegokolwiek jest karalne.
        i z nowu jak kobieta sie puszcza to znaczy wina jej męża -fajtłapa, a jak on
        tylko pomysli to jest zbokiem.
        • aska372 Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 21.11.06, 12:55
          Mreck nie wszystkie kobiety takie są-odnosze wrażenie ,ze Ty masz głęboką
          awersje do nas lub ukryte pretensje do poprzedniej partnerki?
          • your_and Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 22.11.06, 22:31
            > Mreck nie wszystkie kobiety takie są-odnosze wrażenie ,ze Ty masz głęboką
            > awersje do nas lub ukryte pretensje do poprzedniej partnerki?

            To widocznie tu piszą te mniej wrażliwe.
            A w kwestii oceniania zdrady przez babki na tym forum Mreck nie jeden ma takie
            spostrzeżenia.
          • mreck Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 26.11.06, 12:19
            a co ciebie Asiu to obchodzi? wszak nie ja poddałem pod dyskuję swoje anioły i
            demony?
    • kaatrin Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 26.11.06, 07:06
      Ludzie!
      Ja jakbym taka rewelacje znalazla, nie usiedzialabym spokojnie 10 minut!
      Zazadalabym natychmastowych wyjasnien, a awantura bylby taka, ze wiory by
      lecialy!
      Nie moge tych waszych komentarzy i liczenia: 3 ostatnie miesiace ciazy + 2
      miesiace to 5 miesiecy dla faceta to za dlugo, a w ogole to 21 lat to mloda i
      po co za maz wyszla... popukajcie sie w czolko...
      Duska nie zastanawiaj sie nawet, takie akcje jak twoj maz urzadza sa
      niedopuszczalne w malzenstwie. Jesli gomory ma racje i nic sie nie wydarzylo z
      tymi kobietami (oby), to i tak nalezy sie solidna awantura, taka z wystawieniem
      pana walizek z domu na jakis czas - niech zmyka do mamusi przemyslec sobie
      swoje niegodne postepowanie. Jak sie nastraszy, pozaluje i ukorzy, moze go
      zechcesz przyjac z powrotem.
      Jesli rzeczywiscie umawial sie na rzniecie - duska przykro mi, ale nie sadze
      zebys chciala miec dluzej przyjemnosc z tym panem.
      Jest jasne, ze musisz wyjasnic sytuacje.

      Trzymam kciuki.
      • kaatrin Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 26.11.06, 07:20
        Strasznie mnie zasmucil twoj post. Szczegolnie, ze masz malego synka i zamiast
        sie nim wspolnie cieszyc, zamartwiasz sie. Jesli nie zdecydowalas sie jeszcze
        wylozyc mazowi kawe na lawe, to moim zdaniem powinnas z kims porozmawiac o tym,
        co odkrylas - z mama, siostra lub z przyjaciolka, nie dusic tego w sobie, to
        jest najgorsze. Zezloscic sie, wyrzucic to z siebie.
        Pozdrawiam Cie serdecznie!


        • mreck Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 27.11.06, 10:55
          rada pani dla pani. owszem wygadanie sie ulży. ale sprawa wyjdzie poza rodzine
          popłynie swoim zyciem rozniesie sie i klapa. rzecz w tym, czy zrobił to:
          1 z ciekawosci,
          2, z nudów,
          3, pod wpływem chwili i mu sie spodobało - wszak podniecaja nas rzeczy zakazane.

          może nie jest to zdrada?
          moze to tylko wybujała fantazja?
          ale musi byc cos na rzeczy, ze seks z toba i bycie z toba nie do końca jest
          szczesliwe i spełnione.
          • kaatrin Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 27.11.06, 19:52
            ale musi byc cos na rzeczy, ze seks z toba i bycie z toba nie do końca jest
            > szczesliwe i spełnione.

            dlaczego od razu zwalasz na dziewczyne? To z facetem jest cos nie tak, jesli
            takie ogloszenia zamieszcza. Nawet jesli bycie z nia nie jest spelnione, to
            niech ja skonfrontuje, a nie zamieszcza ogloszen o ostrym rznieciu.

            Z ciekawosci to sobie mozna poogladac zdjecia w internecie, po co zamiescil
            ogloszenie? A jak ktos takie rzeczy zamieszcza z nudow, to swiadczy o jego
            glupocie. Pod wplywem chwili? Zawsze sie tak mozna tlumaczyc.

            • your_and Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 27.11.06, 20:07
              kaatrin napisała:
              > Nawet jesli bycie z nia nie jest spelnione, to
              > niech ja skonfrontuje, a nie zamieszcza ogloszen o ostrym rznieciu.

              Pewno jak przebąkiwał dusce o ostrym rżnęciu to mu zaraz zmyła głowę i pogoniła
              do pieluch i tak się skończyło skonfrontowanie :)
              • dismutase_and_catalase Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 28.11.06, 09:03
                > do pieluch i tak się skończyło skonfrontowanie :)
                Tak na dobrą sprawę niewiele wiadomo na temat tej konfrontacji :)

                Z tego co zauważam, to tam gdzie pojawia się temat dzielący kobiety i mężczyzn,
                pojawia się cała masa stereotypów. Przez pewien czas w ogóle nie zaglądałem na
                Forum, ale jak wszedłem to właśnie to mnie w pierwszej chwili "uderzyło".
                I tutaj jest podobnie, w innych wątkach również. Nie chodzi o negatywną ocenę
                kogokolwiek z piszących tutaj, czy udzielających się gdzie indziej. Ale jak
                popatrzeć chłodnym okiem, to widać to bardzo wyraźnie. Zero chęci zrozumienia
                racji drugiej strony. Jeżeli mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus, to gdzie
                do cholery podziali się Ziemianie?
                Chyba trzeba zacząć od podstaw i zacząć sobie uświadamiać ze sprzecznych potrzeb
                obu stron, w końcu młody tata musi zrozumieć, że nic już nie będzie takie jak
                dawniej, jest dziecko i ono jest bardzo ważne w ich życiu, jak widać zdarza się
                i tak, że kobieta nie ma w ogóle ochoty na seks po porodzie, są też przypadki
                totalnej niechęci do męża, wręcz obrzydzenia, takie sytuacja może trwać dobrą
                chwilę np. rok. Z drugiej strony myślę, że nawet nie jest to kwestia tylko i
                wyłącznie seksu, ale poczucie odsunięcia się emocjonalnego matki. Widzimy to w
                innych wątkach, poza dzieckiem świat nie istnieje, facet tylko przeszkadza,
                mamusia chce spać z dzieckiem, bo ono tego "potrzebuje". Mężczyzna może być
                oczywiście potrzebny, bo np. płaci rachunki i dba o inne przyziemne sprawy, ale
                biada mu jeśli czegoś chce lub robi coś źle przy dziecku. Na forach dla mam
                słychać w takich przypadkach wręcz koncerty żalów i pretensji - "tatuś taki
                głupi, nakarmić nie potrafi" itp.
                Możemy sobie tu wspólnie dogryzać tylko kto na tym coś zyska?
                Myślę, że w miarę normalny facet jest w stanie wiele oddać dla swojej rodziny i
                nie mieć na każdym kroku pretensji o brak seksu jeżeli się dostrzega jego
                starania i minimum potrzeb, zwłaszcza tych emocjonalnych. Jak się kogoś
                zupełnie przestaje dostrzegać, to taki ktoś potrafi nawet nieświadomie zrobić
                różne głupie rzeczy, by tylko zwrócić na siebie uwagę.

                [jeżeli głupio gadam, to mi już nie polewajcie]
            • mreck Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 28.11.06, 14:30
              wiesz katrin, ja go nie bronię.ale kiedys jak sie nudziłem wszedłem do ilove.pl
              tam, zeby komukolwiek cos napisać trzeba załozyc profil. i dostałem troche
              meili. nawet od jednego rybyxxx (xxx to numerki) który był facetem. wiec ja
              napisałem mu czy napweno wie z kim koresponduje (tam sa profile meskie i
              zeńskie), a on dalej brnął i prawił mi kmplimenta. wiec po pieciokrotnej
              wymianie korespondencji zapytałem wprost: czy chce zrobic to z facetem? zachnął
              sie i się skonczyło. po kilku miesiacach zajrzałem na tamten profil. całkiem
              zapomiałem o tej "przygodzie". czytałem te korespondencję i rzeczywiście
              nigdzie nie było mozna sie zorientować, ze ja to facet jesli sie nieuwaznie
              weszło. o dziwo byłem zdumiony tym co napisałem bo wychodził z e to ja chce z
              facetem!.
              no co by było gdyby moja to zobaczyła?

              hehe
              ja nie tłumaczę tego faceta ale widać gosciu chce sie unurzać w seksie, moz
              nazbyt perwersyjnym, zeby wprost powiedzieć o tym zonie. i ja go rozumiem.
              wszak wszyscy mamy diabełka przy jednym uchu a aniołka przy drugim.
              problem w tym, ze na forum kazdego faceta spotyka potepienie ze strony kobiet z
              założenia. cokolwiek zrobi czy nie zrobi. a kil ma zawsze dwa końce.
              • kaatrin Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 28.11.06, 20:04
                problem w tym, ze na forum kazdego faceta spotyka potepienie ze strony kobiet z
                >
                > założenia. cokolwiek zrobi czy nie zrobi. a kil ma zawsze dwa końce.

                Moze taka niestety jest widownia tego forum - kazda z kobiet miala jakies zle
                doswiadczenia z facetami i podejrzliwe jestesmy.
                Jednak gdyby facet napisal, iz odkryl, ze jego zona ma profil i
                oczekuje "ostrego rzniecia" to moja reakcja nie bylaby inna niz byla w tej
                sytuacji.
                Wszystko rozbija sie o to czy gosciu realizowal/zamierzal realizowac swoje
                fantazje, czy tylko sie bawil jak ty z tym ryba :-DD.

                BTW O co chodzi z tym wskaznikiem wiarygodnosci z postu autorki?
                • mreck Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 29.11.06, 11:38
                  zakładam, ze jezeli poda sie nr telefonu, gg, e-maila, zamiesci zdjęcie to
                  wiarygodność tego ze ktoś chce pobrombronić jest wysoka i ze nie jest to "zart"
                  niektóre serwisy, nie tylko erotyczne przyznaja wysoki wskaxnik wiarygodnosci
                  za wypełnienie wszystkich pól w ankiecie.

                  co do twojego :DD, nie bawi mnie ogladanie twojego języczka. a jezeli chodzi o
                  symetrię, tz co byłoby gdyby to ona zamiesciła taki anons to mimo podobieństwa
                  sytuacji zwaz na istotna asymetrię relacj kobieta - mężczyzna.
                  zdaje się ze psychika kobiet nie jest nastawiona na rznięcie tylko na relacje,
                  inaczej niz biologia mężczyzn.
                  • kaatrin Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 29.11.06, 18:19
                    > zdaje się ze psychika kobiet nie jest nastawiona na rznięcie tylko na
                    relacje,
                    > inaczej niz biologia mężczyzn.

                    jesli jest to do konca prawda, to zadna nie odpowie na anons o rznieciu...
                    w takim razie zamieszczanie takiego anonsu jest bez sensu.
                    Chyba, ze sa kobiety ktore sa nastawione na rzniecie. Pewnie jednak ktos na te
                    anonse odpowiada.
                    Ja jednak uwazam, ze sytuacje da sie odwrocic. Moze nasza hipotetyczna
                    bohaterka zamiast pisac, ze ma ochote na rzniecie, napisalaby, ze ma ochote na
                    ognisty romans... to by sie tez zadnemu mezowi nie podobalo.
                    • mreck Re: zdrada przez neta.czy to możliwe? 30.11.06, 13:21
                      myślę, ze wiekszość kobiecych anonsów to zwykła podpucha cwaniaków żerujacych
                      na męskich chuciach.
                      i nie sadzę, zeby w ten sposób udało się namówić jakakolwiek kobietę (zwykłą,
                      normalnie myslącą. nie taka co chce sobie dorobić) na ostry seks bez zachamowań.
                      natomiast wiekszość męskich anonsów to anonse seksualnych frustratów co to by,
                      nawet z kozą.
                      niestety tak działa testosteron.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka