summarum
31.01.07, 00:31
Mamy w tym roku się pobrać. Data niby ustalona, zero działań i rozmów na temat.
Długo by opowiadać, w każdym razie problem bliski jak na "wystawionym rachunku".
Nie ustalę już gdzie i kiedy pojedziemy na wakacje, jak urządzić mieszkanie,
co robimy w weekend. Nie pojadę już więcej do marketu budowlanego. Sama. O
wszystko będę pytać, nie będę sama podejmować decyzji. W najdrobniejszych
sprawach będę szukała współodpowiedzialnego za podjętą decyzję.
Jestem zmęczona, ręce mnie bolą, na naszej łajbie jest jeszcze roczne dziecko.
Jest mnóstwo spraw, za które sama się biorę i często obrywam, bo robię nie
tak. Ostatnio nic nie robiłam dobrze. Pretensja o sianie paniki i chęć
wezwania lekarza do chorego dziecka przelała kielich.
Jestem zmęczona.