Dodaj do ulubionych

a moze udawac niedostępną?

17.02.07, 20:52
mam ten sam problem co inni piszacy na forum. mój mąż najchetniej uprawiałby
seks raz w miesiacu. a ja chciałabym raz w tygodniu przynajmniej. oczywiscie
kiedys było lepiej. jestesmy dopiero 3 lata po slubie, ammy roczne dziecko.
Wiekszosc zblizen inicjuje ja. Ostatnio postanowiłam olac sprawe i zapomniec o
seksie. Zobaczymy czy sie łaskawy pan obudzi... co do rozmów na ten temat, to
raczej nie potrafię, wydaje mi sie ze byłoby to moje czcze gadanie. Czy
wziecie go na przeczekanie ma w ogóle sens?
Obserwuj wątek
    • lolab2 Re: a moze udawac niedostępną? 17.02.07, 20:57
      acha, mąż przestał tez dbac w innych dziedzinach o nasz zwiazek. kiesdys były
      kwiaty, niespodzianki, pamietał o kazdym swiecie. teraz zapomina. czasem mam
      wrazenie ze stałam sie dla niego tylko matka jego dziecka
      • on3x Re: a moze udawac niedostępną? 17.02.07, 21:04
        moze on ma cos na boku?? moze przemeczony praca jest?
        • lolab2 Re: a moze udawac niedostępną? 17.02.07, 21:10
          nie ma nikogo. wiem to. Pracuje rzeczywiscie duzo, jest lekarzem, mnóstwo
          dyzuruje.Ale ja tez ciagne dwa etaty a i tak kochałabym sie czesto. Wiec dla
          mnie to nie jest wytłumaczenie.
          • on3x Re: a moze udawac niedostępną? 17.02.07, 21:12

            wiesz uwazam wiec ze to praca go wykancza, mam podobnie
            • lolab2 Re: a moze udawac niedostępną? 17.02.07, 21:15
              i co robisz? inicjujesz za kazdym razem? mnie sie juz nie chce, bo czuje sie
              przez to mąło atrakcyjna, tak jakbym przestała mu sie podobac, a do łóża idzie
              bo głupio mu odmówic. Nigdy nie odmówił, ale tez rzadko jest to zacheta z jego
              srony. Njbardziej sie boje, ze jak ja jeszcze myslec o seksie, to wtedy
              czestotliwosc spadnie do ...?
              • on3x Re: a moze udawac niedostępną? 17.02.07, 21:17
                u mnie jest pol na pol, inicjuje raz ja a raz zona, choc faktycznie ostatnio
                ona czesciej
          • on3x Re: a moze udawac niedostępną? 17.02.07, 21:14
            czekac bym nie czekal, zaproponowalbym urlop, odreagowanie od stresu zwiazanego
            z praca, mysle ze to by pomoglo
    • lolab2 Re: a moze udawac niedostępną? 17.02.07, 21:20
      no własnie. Ale czy nie zatraca sie gdzies twoja rola zdobywcy? Szczerze mówiac
      wolałabym go podejsc psychologicznie,zaczekac z rozmowami, ale jak zachecic go
      do seksu? czy czekac biernie? jedynie to teraz przychodzi mi do głowy. A
      najgorsze ze seks stał sie moja obsesja
      • on3x Re: a moze udawac niedostępną? 17.02.07, 21:24

        pamietam ze kiedys po takiej posusze, pomocne okazaly sie roznego rodzaju
        zabawki, ciekawa bielizna, ale tez kiedys pamietam rozmowe, podczas ktorejni
        to w zartach malzonka stwierdzial " uwazja bo sobi ezmienie na mlodszy model"
        • lolab2 Re: a moze udawac niedostępną? 17.02.07, 21:25
          a jak czesto sie kochacie? i co bardziej pomogło? rozmowa czy posucha?
          • on3x Re: a moze udawac niedostępną? 17.02.07, 21:28

            roznie to bywa raz kilka razy w tygodniu, a czasem jest przerwa 2 tygodnie -
            mysle ze posucha bardziej pomaga, bo jednak cos jednak nas ku sobie ciagnie
            • lolab2 Re: a moze udawac niedostępną? 17.02.07, 21:30
              wiec chyba oleje go po po prostu , tylko bedzie mi bardzo ciezko. dobrze ze jest
              praca i dziecko.
            • lolab2 Re: a moze udawac niedostępną? 17.02.07, 21:31
              dodam, ze jak juz był seks, to było rewelacyjnie i jemu tez sie bardzo podobało.
              Tym bardziej nie rozumiem dlaczego tak rzadko
              • on3x Re: a moze udawac niedostępną? 17.02.07, 21:33

                a sama nigdy nie probowalas sie zaspokoic np w nocy w luzku? tak aby on sie
                obudzil? na mnie to dziala np
              • on3x Re: a moze udawac niedostępną? 17.02.07, 21:39

                stawiam wiec na zmeczenie pracą, i moze jakies afrodyzjak proponuje mezewi
                zaaplikowac
    • glamourous do lolab2 17.02.07, 22:28
      U mnie podzialalo. Jakis czas temu mialam podobny problem, z ta roznica ze moj
      maz najchetniej chcial sie kochac srednio 2 razy w tygodniu, a dla mnie wtedy
      bylo to za rzadko ;-)

      Aha, gwoli wyjasnienia : po slubie jestesmy kilka miesiecy, mieszkamy ze soba od
      poltora roku, razem jestesmy od lat 5, dzieci na razie brak.

      Probowalam roznych sztuczek - inicjowanie, bielizna, striptease'y, budzenie go w
      nocy fellatio i inne takie, powiedzialabym dosc naturalne u mnie zachowania.
      No ale denerwowala mnie ta zazwyczaj moja inicjatywa, to ze czesto dostawalam
      "po lapach" bo on zmeczony, ze musialam sie niezle nagimnastykowac zeby miec
      codzienny seks, to ze on tak sam z siebie to raz na kilka dni...

      Oczywiscie rozmowy tez byly, a jakze. Nawet w nadmiarze. Nie polecam Ci zreszta
      zbyt czestego walkowania tego tematu, bo motyw przewodni takich rozmow, czyli
      "kochanie potrzebuje wiecej seksu niz jestes w stanie mi ofiarowac" tylko faceta
      doluje, blokuje i potem jest jeszcze gorzej, bo seks mu sie z presja i
      panszczyzna kojarzy ;-)

      No wiec najpierw zastosowalam taka strategie, ze kilka razy odegralam farse pt.
      "mam blokade psychiczna" ;-) Powiedzialam mu, ze sie zablokowalam tym ciaglym
      wymuszaniem seksu, ze ciagle ja inicjuje, ze mam dosyc i stracilam libido. On
      oczywiscie wtedy dostawal "kopa" i natychmiast przystepowal do akcji zeby
      udowodnic mi i sobie ze sie myle ;-) Wtedy ja niestety szybko sie lamalam i
      zazwyczaj jeszcze tego samego wieczoru po takiej deklaracji nastepowal upojny
      seks ;-)

      Az w koncu jakos tak naturalnie przestalam go prowokowac, zaczelam zachowywac
      sie jakby seks niewiele mnie obchodzil, w koncu sama jakos paradoksalnie w to
      uwierzylam i...moje motylki oraz dawna ciagla chec na seks odlecialy w sina dal,
      na oslode zostalo mi tylko to, ze za to maz teraz chce mnie prawie codziennie,
      Ale co mi z tego, skoro przestalo mi na tym tak bardzo zalezec...;-/

      Czyli metoda udawania niedostepnej dziala, ale wiaze sie z nia pewne
      niebezpieczenstwo ze slowa "kochanie dzisiaj jakos nie mam ochoty" za bardzo
      wejda Ci w krew ;-)))

      Przemysl na czym Ci bardziej zalezy. Na samym seksie, czy na ponownym wzbudzeniu
      mezowskiego pozadania, bo jesli bardziej na tym drugim to udawanie niedostepnej
      moze naprawde pomoc. Chociaz wcale nie musi, bo wszystko zalezy od ogolnej
      temperatury waszego zwiazku i stanu Waszych uczuc.

      Bo kazdy zwiazek jest inny.

      Powodzenia i pozdrawiam :-)
      glam
      • mszbl Re: a moze udawac niedostępną? 18.02.07, 11:24
        Ja mam też tego typu problem. Jestem ze swoim facetem prawie sześć lat. Mieszkamy razem od półtora roku. Nie mamy dzieci.
        Proponujecie udawać niedostępną? Przypuszczam, że wtedy nie uprawialibyśmy sex-u przez dobrych kilka miesięcy. Czasem mam już dość. Próbowałam wielu rzeczy. Rozmowa- nie przyniosło żadnego efektu. On mówi, że po prostu nie ma ochoty. Średnio uprawiamy sex co jakiś miesiąc, dwa miesiące. Moje potrzeby są większe, nie mówię, że musimy się kochać codziennie. Próbowałam wielu rzeczy np. budowania nastroju, namiętne sms-y w ciągu dnia, bielizna, striptease'y. Po czym najczęściej słyszę to samo – nie mam ochoty. Czasem zaczynają się wymówki – może nie boli mnie głowa  ale tego typu: mam dużo pracy, muszę się uczyć – sesja się zbliża, jestem zmęczony, stresuję się i nie myślę teraz o tym itp. Robi się to naprawdę bardzo meczące. Oboje mamy nieco ponad 20 lat. Wydaje mi się, że faceci w tak młodym wieku mają większe potrzeby – chyba że się mylę . Ostatnio dowiedziałam się, że on nie lubi gry wstępnej. Załamuję już ręce nie wiem co robić. Po za tym zmniejsza się moja samoocena, wydaje mi się, że nie jestem atrakcyjna skoro nie mogę namówić mojego faceta do intymnego zbliżenia. Czasem zastanawiam się, czy ze mną jest wszystko ok, bo może to moja wina?
        • glamourous do mszbl 19.02.07, 16:55
          Wydaje mi sie cokolwiek dziwne, ze facet nieco po dwudziestce jest AZ TAK
          obojetny na seks. Przeciez to u faceta wiek najwiekszych testosteronowych
          fajerwerkow. Moj maz jest tuz przed trzydziestka i zwyczajnie fizjologicznie by
          nie wytrzymal dluzej niz kilka dni bez seksu. A jesli by podejrzanie
          wytrzymywal, to dla mnie oznaczaloby tylko jedno - ze sie sam zaspokaja na
          wlasna reke (a raczej wlasna reka ;-)

          Sadzac z twojego opisu wszytsko wskazuje, ze Twoj facet byc moze tez to robi.
          Moze jest uzalezniony od masturbacji? To sie ponoc facetom, wlaszcza mlodym
          czesto zdarza. Poobserwuj go troche (bron boze nie namawiam do jakiejs
          permanentnej inwigilacji ;-)) ale polecam takie dyskretne "oczy otwarte", czyli
          dyskretne wyczulenie na jego zachowanie. Pewnie sie okaze, ze robi to np.
          codziennie rano pod prysznicem i wystarczy byc moze szczera rozmowa, zeby
          przestal lub ograniczyl swoja reczna aktywnosc - na Twoja i na WASZA korzysc.

          W moim zwiazku tez byla taka sytuacja. Narzekalam ze maz niewrazliwy na
          ponczochy i striptizy, ze w lozku wieczorami wykrecal sie sianem. Do momentu
          kiedy nie przylapalam go jakis rok temu na uprawianiu "niecnego procederu" z
          samym soba. I wtedy zrozumialam skad sie bierze jego lenistwo ;-) Odbylismy
          wtedy powazna rozmowe, ja mu powiedzialam ze wolalabym aby zamiast egoistycznie
          robic sobie dobrze powinien mial raczej odruch wykorzystania wlasnej kobiety
          kiedy mu sie zachce seksu. I nie wazne, czy w nocy, czy w czasie spaceru czy
          podczas obiadu. Mnie bynajmniej nie przeszkadza mi rola seksualnego obiektu
          mojego faceta, nie mam tez nic przeciwko braku gry wstepnej. Wiec niech sie nie
          krepuje tylko sobie mnie bierze, kiedy tylko chce. I pomoglo. Po takim dictum
          maz zaprzestal swoich zabaw z samym soba - tak przynajmniej twierdzi( choc ja
          nie wymagam od niego deklaracji i niczego mu tez zabraniam, aczkolwiek mam
          swoje dyskretne sposoby zeby sprawdzic ;-) No i nasze pozycie malzenskie bardzo
          na tym skorzystalo - teraz juz wiem ze kilka dni bez seksu i go az skreca ;-)
          • glamourous Re: do mszbl 19.02.07, 17:07
            jeszcze raz podkreslam, ze tu nie chodzi o zabronienie facetowi masturbacji.
            Ale o uswiadomienie ze majac u swojego boku atrakcyjna, chetna kobiete (ktora w
            dodatku skarzy sie na seksualne niewyeksploatowanie!) warto moze przestac
            zachowywac sie jak pietnastoletni pryszczaty onanista. Ze moze warto dojrzec do
            roli zonatego, dojrzalego, heteroseksualnego mezczyzny, ktory dba o partnerke i
            o zwiazek.

            Na mojego meza takie przedstawienie sprawy bardzo podzialalo. Meski honor
            okazal sie silniejszy niz frenetyczna chec latwego zaspokojenia sie za plecami
            zony ;-)
      • tlustaklucha Re: do lolab2 19.02.07, 03:30
        > "mam blokade psychiczna" ;-) Powiedzialam mu, ze sie zablokowalam tym ciaglym
        > wymuszaniem seksu, ze ciagle ja inicjuje, ze mam dosyc i stracilam libido. On
        > oczywiscie wtedy dostawal "kopa" i natychmiast przystepowal do akcji zeby
        > udowodnic mi i sobie ze sie myle ;-) Wtedy ja niestety szybko sie lamalam i
        > zazwyczaj jeszcze tego samego wieczoru po takiej deklaracji nastepowal upojny
        > seks ;-)

        Hej, a ja naprawdę od tego straciłam libido.. Nawet, jeśli już raz na miesiąc
        uda mi sie wyprosić, to zwykle i tak nic nie czuję, bo mam wrażenie, że on sie
        zmusza, a ja bym chciała, żeby był mna podniecony..
        U mnie przegłodzenie partnera NIC nie dało, bo on chyba głodu w ogóle nie
        odczuwa. Nawet gorzej: w końcu mu powiedziałam, że chciałabym się w końcu
        kochać, a on mi na to, że przecie przez dwa miesiące nic nie mówiłam, więc w
        czym problem??
        Ręce mi odadają.
        Dodam, że u mnie nic w ogóle nie skutkuje, bo każda rozmowa o seksie kończy sie
        jego rozdrażnieniem, jak mnie widzi w pończochach albo w kaberetkach na gołe
        ciałao, to się cały kurczy i ucieka do innego pokoju.
        Jak go dotykam, to się załamuję totalnie...
        Ratunku!
        • tlustaklucha Re: do lolab2 19.02.07, 03:33
          tzn. on się załamuje, jak go dotykam, nie ja.
    • marianko1 Re: a moze udawac niedostępną? 18.02.07, 08:24
      W szpitalach na nocnych dyżurach różnie bywa,w końcu mają dobre warunki,seks raz
      w miesiącu to zdecydowanie mało jak na młodych ludzi,proponuję poszukaj sobie k...
    • lolab2 Re: a moze udawac niedostępną? 18.02.07, 21:56
      u mnie jest tak, że nigdy mi nie odmówił, problem tylko w tym ze to ja inicjuje
      i gdyby nie to seks byłby rzadko
    • lolab2 Re: a moze udawac niedostępną? 19.02.07, 13:38
      postanowiłam olac go, nie bede sie wiecej ponizac. zaczekam, zobacze. w koncu to
      młody facet, powinien miec jakies potrzeby. Wiecie co najbardziej mnie dołuje?
      Ze mamy dziecko, wiec musze walczyc o ten zwiazek i jakby co- zyc uprawiajac
      seks bardzo rzadko.Dlaczego faceci po slubie sie zmieniaja? A własciwie po
      urodzeniu dziecka.
      • woman-in-love Re: a moze udawac niedostępną? 19.02.07, 14:23
        To nie działa. Szkoda czasu.
      • avide Re: a moze udawac niedostępną? 19.02.07, 14:52
        Potwierdzam. To nie zadziała. Szkoda czasu.
        Widzisz, trafił ci sie zwykły leniuszek. Tak to wygląda. Gdyby uciekał gdy
        inicjujesz to byłby facet z niskiem libido a to = dramat, przynajmniej dla ciebie.
        Tak przynajmniej nie odmawia, ale przyzwyczajaj się. że to Ty będziesz inicjowała.
        No możesz próbować walczyć z jego lenistwem ale jak dla mnie to walka z
        wiatrakami. Starych drzew się .... znasz to.
        Mam nadzieje że Cię nie zdołowałem za bardzo. Ciesz się że hydraulika mu działa
        jak należy i masz seks kiedy chcesz. Cóż wiem że chciałbyś żeby seks był również
        kiedy On chce ... ale czasami nie mozna mieć zwyczajnie wszystkiego.
        Ja tez czasami mam ochotę by ta moja kochana żona mnie zwyczajnie zerżnęła...
        mogę sobie chcieć. Ale podobnie jak u ciebie przynajmniej mi nie odmawia. Marne
        to jednak dla mnie pociesznie...:(( Zwłaszcza jeśli ma się swoje pragnienia,
        marzenia czy niespełnione fantazje (nie takie znowu wyuzdane i perwersyjne)...
        Pozdarwiam.
      • your_and nie bede sie wiecej ponizac 19.02.07, 18:51
        > postanowiłam olac go, nie bede sie wiecej ponizac. zaczekam, zobacze. w koncu t
        > o
        > młody facet, powinien miec jakies potrzeby. Wiecie co najbardziej mnie dołuje?
        > Ze mamy dziecko, wiec musze walczyc o ten zwiazek i jakby co- zyc uprawiajac
        > seks bardzo rzadko.Dlaczego faceci po slubie sie zmieniaja? A własciwie po
        > urodzeniu dziecka.

        Obawiam się że wcześniej się zainteresuje kimś na boku jak tak postawisz sprawę,
        zwłaszcza w jego zawodzie.
        Obawiam się że problem jest nie z seksem a z bliskością miedzy wami. Nie czuje
        sie dla ciebie najważniejszy, nie możesz sie opowiedzieć uczuciowo, wybierasz
        wiezy z ojcem i synem jako te ważniejsze. On nie jeezt pewny kim jest dla ciebie
        w zyciu i dla czego ma rezygnować z tak wielu rzeczy skoro ty nie potrafisz
        wybrać i postawić go na pierwszym miejscu.
        Pozdrawiam
        • glamourous Re: nie bede sie wiecej ponizac 19.02.07, 20:43
          your_and napisał:

          On nie jeezt pewny kim jest dla ciebi
          > e
          > w zyciu i dla czego ma rezygnować z tak wielu rzeczy skoro ty nie potrafisz
          > wybrać i postawić go na pierwszym miejscu.

          You_and ty chyba zartujesz???

          Facet jawnie kobiete olewa, jest gluchy i slepy na jej wolanie o odrobine
          zainteresowania nia jako partnerka seksualna, jako kobieta, jako zona. Ona nie
          czuje sie pozadana, doceniona, zauwazona, a Ty jej wyjezdzasz ze to ONA jest
          winna, bo... co? Bo "nie potrafi wybrac"??? Czego nie potrafi wybrac? To ona ma
          jakis wybor pomiedzy meżem a dzieckiem??? Ma meża postawic na pierwszym miejscu,
          przed dzieckiem (jak rozumiem?), i jeszcze bardziej jasnie panu nadskakiwac i
          sie narzucac? I co wtedy - mosci pan, mile polechtany jej - wreszcie
          wystarczajacym, bo prawie psim - oddaniem, laskawie zgodzi sie na seks? Niby
          taka nagroda i kara, co?

          I z czego on niby ma tak heroicznie i bolesnie rezygnowac w imie odrobiny
          inicjatywy i seksu dla żony?

          Zupelnie nie rozumiem, co Ty tu dziewczynie sugerujesz.

          Ze ona niewystarczajaco sie stara? Alez stara sie, a czytajac jej posty mam
          wrazenie ze tylko ONA sie stara. Ja mam takie odczucie ze to wlasnie JEJ zalezy
          - na seksie, na bliskosci, na temperaturze ich zwiazku. A on ignoruje w niej
          kobiete - zero pozadania, zero drobnych gestow, zero uwodzenia. Traktuje ja jak
          mebel, dodatek do wspolnego zycia bez bliskosci plynacej seksu. Ona zas jest
          aktywna i walczy o ten zwiazek - a to jej maż ma moim zdaniem klopoty ze
          zdefiniowaniem kim ona jest dla niego.

          A Ty jej tu wmawiasz poczucie winy, ze niewystarczajaco sie stara.

          Widzisz, a z moich obserwacji tak akurat wynika, ze im kobieta bardziej sie
          stara, zabiega i nadskakuje, tym facet mniej ja pożada - taka ta ludzka
          psychologia jest pokrętna ;-/

          Wiec moze przeczytaj wypowiedzi loli raz jeszcze i przemysl swoje rady dla
          kobiety, ktora czuje sie olewana przez meza.

          Pozdrawiam :-)

          PS. Ja tam loli doradzam - moze nie OLAC, ale odsunac sie troszke emocjonalnie i
          nic na razie nie inicjowac. Jezeli maz kocha i zalezy mu na zonie, powinien sie
          zaniepokoic takim niecodziennym chlodem i przynajmniej sprowokowac jakas
          dyskusje w stylu "kochanie, co jest nie tak? jestes ostatnio jakas dziwna...".

          A to moze byc juz punkt wyjscia do podjecia dialogu i wypracowania jakiegos
          konsensusu...
          • your_and Re: nie bede sie wiecej ponizac 19.02.07, 21:38
            glamourous napisała:

            > You_and ty chyba zartujesz???

            Nie nie żartuję Piszę z punktu widzenia mężczyzny, który jest całkiem inny. Nie
            gorszy lub lepszy : Inny.

            > Czego nie potrafi wybrac? To ona ma
            > jakis wybor pomiedzy meżem a dzieckiem??? Ma meża postawic na pierwszymmiejscu
            > przed dzieckiem (jak rozumiem?), i jeszcze bardziej jasnie panu nadskakiwac i
            > sie narzucac?

            Związek w którym na pierwszym planie są dzieci, lub rodzice (najczęściej matka
            dla mężczyzny) i w krytycznych momentach jest większa bliskość z nimi niz
            małzonkeim związek nie ma prawa się udać na dłuższa męte. To podstawowa prawda
            psychoterapii rodzinnej i typowy problem.

            U niej do problemu dziecka dochodzi jeszcze rozdarcie uczuć i lojalności miedzy
            mezem i a własnym ojcem ojcem.


            > Ze ona niewystarczajaco sie stara? Alez stara sie, a czytajac jej posty mam
            > wrazenie ze tylko ONA sie stara. Ja mam takie odczucie ze to wlasnie JEJ zalezy
            > - na seksie, na bliskosci, na temperaturze ich zwiazku.

            Źle oceniasz tą sytuację, zakłądając że ona sie stara a on nie. Na tym polega
            kryzys pierwszego dziecka każdy chce dobrze, a wychodzi jak widać, bo jak
            przychodzi co do czego trzeba przełamać zranione uczucia i rozczarowania żeby
            wykonać pierwszy krok, co nie jest łatwe, jak sie obrasta w obronną skorupę I
            wystarczy poczytać jakiekolwiek poradnictwo rodzinne w tej kwestii. Obie strony
            czuja sie odtrącone, nieważne, niedocenione (tyram jak głupi a ona tylko w
            żalach że za mało).
            Raz zranione odrzuceniem uczucia goją się nie tak łatwo. Większości mężczyzn
            też nie smakuje seks bez bliskości. A tu masz tego typowy schemat.

            > Widzisz, a z moich obserwacji tak akurat wynika, ze im kobieta bardziej sie
            > stara, zabiega i nadskakuje, tym facet mniej ja pożada - taka ta ludzka
            > psychologia jest pokrętna ;-/

            Z facetem jest to samo. Pantoflarze zapewniają wygodne zycie. Ale seksu sie z
            nimi nie chce.

            Tu chodzi o coś zaś zupełnie innego.

            Glam, jesteś kobietą - wspierasz, ja facet analizuje na podstawie zdobytych
            informacji, przeżyć. Nie po żeby wpędzać w poczucie winy ale aby przedstawić jak
            to wygląda z drugiej strony, pomóc zrozumieć i znaleźć rozwiązanie.

            PS
            A tak przy okazji, pozdrawiam starą oazową gwardię!

            • wahb Re: nie bede sie wiecej ponizac 20.02.07, 00:15
              zlitujcie sie 1
              facet nie wyrabia, pada na pysk, a baba sie czepia. trzeba bylo znależc sobi
              ekogos kto sypia po nocach, a w pracy przekłada papiery z kupy na kupę, po pracy
              zas zapomina o wysokosci rzeczonej kupy. jesli facet jest lekarzem przed 30-stką
              i lekarzem, to jeszcze sie uczy- nie? i musi zarobic na siebie, rodzinę i
              specjalizacje
              we
              x mu nie wbijaj noża w piersi. a;bo w plecy tylko postaraj sie zrozumiec- albo
              odejdź i poszukaj sobie wyspanego. w tym kraju on nie wyspi sie nigdy.
    • lolab2 Re: a moze udawac niedostępną? 20.02.07, 15:57
      to ze mój mąż duzo pracuje wcale go nie usprawiedliwia. ja tak samo tyram. moze
      nie na nocnych dyzurach ale bywa ze w pracy spedzam 12 godzin. Poza tym ja nie
      chce codziennego seksu, ale zeby przynajmniej raz w tygodniu. Wiecie, że od
      urodzenia dziecka ( 10 miesiecy) on wyszedł z propozycja seksu dwa razy?
      Kochanke wykluczam, juz dawno bym to odkryła. muszew chyba znalezc sobie kaies
      hobby zeby tak obsesyjnie o tym nie myslec.
      • woman-in-love Re: a moze udawac niedostępną? 20.02.07, 16:00
        Ja bym nie wykluczała, oni sprytni są! masz może bliską przyjaciółkę?
    • lolab2 Re: a moze udawac niedostępną? 20.02.07, 16:30
      raz przyjaciółka powiedziała mi ze ostatnio z mezem nie maja ochoty na seks i w
      zeszłym miesiacu to moze trzy razy było... ha ha ha u mnie trzy w miesiacu to
      byłoby bardzo czesto.
    • lolab2 Re: a moze udawac niedostępną? 26.02.07, 21:58
      na razie wytrzymuje jakos, ale najgorsze ze on tez...no przeciez w koncu musi
      zaczac mu brakowac seksu
      • zygzak60 Re: a moze udawac niedostępną? 26.02.07, 22:09
        on do dyspozycji ma sex wirtualny, flirty w pracy i wreszcie onanizm poza twoja
        kontrolą
        nie tędy droga ale
        pokaz mu , że go akceptujesz, i jego prace i jego system wartości
        zostań oparciem dla niego w walce o byt , karierze itp
        dbaj o siebie
        okaż słabość, nic tak nie wzrusza faceta jak 'słaba kobietka',
        wielu tez facetów będzie wrazliwych na odpowiednio wyrazone seksualne potrzeby
        kobiety, takie tam stare sztuczki, negliż, demonstracja wrazliwości wielu stref
        ....itp. itd. (o ile on do tego typu facetów należy, szansa trafienia? 50% ;-)

      • gomory Re: a moze udawac niedostępną? 27.02.07, 14:03
        Moim zdaniem fundowanie "posuchy" nie doprowadzi Cie do niczego dobrego.
    • sagittka Re: a moze udawac niedostępną? 27.02.07, 09:45
      lolab2 napisała:
      "Dlaczego faceci po slubie sie zmieniaja? A własciwie po
      urodzeniu dziecka."

      A nie było tak, że w czasie ciąży i zaraz po urodzeniu dziecka częstotliwość
      seksu spadła, mąż przyzwyczaił się do tego i teraz wcale nie ma ochoty na powrót
      do dawnych zwyczajów? U ciebie hormony wróciły do normy, libido wzrosło, a u
      niego nic się nie zmieniło. Poza tym ciężka, absorbująca praca, zmiana sytuacji
      rodzinnej, być może jakieś negatywne emocje z tym związane (jeśli nawet nie
      negatywne, to nowe), to wszystko może, mieć wpływ na potrzeby mężczyzny.

      Mężczyzna także potrzebuje czasu po narodzinach dziecka, czasu na przyjęcie
      zmian, dostosowanie się do nowego stylu życia (bo zmienia się on zawsze),
      poukładanie sobie tych nowości w głowie. I co najważniejsze, od nowa musi
      spojrzeć na swoją kobietę. Zobaczył w niej matkę swojego dziecka, musi zauważyć
      w niej także kochankę, a to niektórym facetom przychodzi z trudem (zwłaszcza
      tym, którzy wcześniej dostrzegali w niej głównie kochankę).
    • lolab2 Re: a moze udawac niedostępną? 28.02.07, 09:24
      dzieki za wszystkie rady, bardzo chciałabym naprawic cos w naszym małżenstwie.
      Najgorsze jest to ze ja nie potrafie z nim o tym rozmawiac, bo niby jak mam
      zaczac: kochanie nie spełniasz sie jako mąż do konca? nie zaspokajasz mnie. "
      Boje sie ze takimi słowami moge cos zepsuc
    • korlewna Re: a moze udawac niedostępną? 28.02.07, 16:01
      ja udawalam niedostępną... po 3 m-cach ciagle moglam sobie udawac niedostępną

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka