wolnadusza
21.04.07, 00:21
Witam
Mam potwornego dola i nie mam do kad uciec i przed nim sie schowac. Mysle ze
zyje czyims zyciem bo tak sie ulozylo. Moge Tylko trwac. Nie jest tak zle,
nie wydaje sie nic wydac, i zazwyczej udaje mi sie to ukryc, ale czasami
pekam szczegolnie wtedy jak widze osoby ktore sa szczesliwe, ktore oddychaja
pelna piersia i smieja sie w pelni i sa soba to im strasznie zazdroszcze
wtedy jest mi strasznie przykro i uciekam by nie bylo tego widac.
Jestem z kims kogo lubie, ale nie jest dla mnie pociagajacy i mam wrazenie ze
porozumiewamy sie na dwoch roznych swiatach. Wchodzimy sobie w droge, i co
wydaje sie z mojej strony lagodne dla niego jest ostre i konca nie ma. Mamy
wspanaila coreczke i dlaego jestesmy razem. Jest radosna i bardzo nas kocha.
Zastanawiam sie jak dlugo wytrzymam. Chcialabym sie smiac i byc soba, kochac
i kochac. Tak tego pragne strasznie. Jak powietrza. Tak bardzo. Robie sie bez
milosci sucha i ostra. Nie mam nic do poweidzenia co sie u mnie dzieje, nie
interesuje mnie moje zycie. Chyba mam problem co?
Czy znienic swoje zycie, szukac w nim sensu, drugiej osoby ktora zechciala by
dzielic ze mna zycie, potrafie tylke dac. Boje sie zmarnowac najlepsze lata
mojego zycia.