Dodaj do ulubionych

musze się wygadać

08.08.07, 23:57
Witajcie!Pisze po raz pierwszy na Waszym forum, w ogóle na jakimkolwiek
forum.Czasami zaglądalam tutaj i doszlam do przekonania, ze jest tu wiele
madrych dojrzalych osób, które naprawde chcą pomóc. Problem mam pewnie banalny
(chociaż nie związany bezpośrednio z seksem)- brak komunikacji w związku.
Wlasnie jestem po kolejnej awanturze i decyzji o rozstaniu, rozwodzie lub
separacji.i boję się, ze kolejny raz nie dam rady tego przedsiewziąć, ze tak
naprawdę tego nie chcę.Chce i nie chcę - pewnie tez to znacie. jestesmy ze
sobą już kilka ladnych lat.nie jestem do konca przekonana co do normalności
pewnych zachowań czy moich czy też M. Przestałam wiedzieć co jest normalne.
Tak mi jest ciezko,ryczę jak bóbr nienawidze i kocham jednocześnie. tylko ta
milosc jest pełna żalu i płaczu. jest sens tak żyć?
Obserwuj wątek
    • przybysz9 Re: musze się wygadać 09.08.07, 00:55
      Spokojnie. Pomału. Rano to będzie wyglądało trochę inaczej :)Opadna
      emocje.A normalność? Co to jest?Pewnie jak by to dokadnie
      przeanalizowac, to dla kazdego co innego to znaczy.A jesli przyjdzie
      zaczynac wszystko od poczatku, to tez sobie poradzisz.Nowe wyzwania
      maja swoj urok, daja sile, o ktora sie nawet czesto nie
      podejrzewamy.wiem cos o tym, o tym co odczuwasz tez.Nie martw sie.
      wszystko sie ulozy, zycze Ci tego. Glowa do gory :)
      • brass_monkey Re: musze się wygadać 09.08.07, 03:13
        przybysz9 napisała:

        > Spokojnie. Pomału. Rano to będzie wyglądało trochę inaczej

        Rano to bedzie kolejny szary dzien, trzeba wstac o 5 rano, isc do
        pracy i jeszcze jedna kartka z kalendrza wyląduje w koszu.
        • agunia9991 Re: musze się wygadać 09.08.07, 03:51
          jesteś to pisz ja czekam może coś zadziałamy na tych chłopów
    • agunia9991 Re: musze się wygadać 09.08.07, 03:48
      głowa do góry nie poddawaj się czasami przemilcz i ustąp mu a zobaczysz ze sam
      przyjdzie do ciebie i przeprosi ja mam problem ze swoim ze nie ma ochoty na seks
      a ja mogła bym stale kilk arazy dziennie i w nocy też pare razy jak jasteś tam
      to odpisz
    • lilyrush Re: musze się wygadać 09.08.07, 10:08
      nikt z nas Ci nie odpowie czy jest sens tak żyć. Obiektywnie po kiku
      Twoich słowach to nie, ale Ty przeciez nic nie napisałas. O co sie
      kłócicie? Na czym polega brak komunikacji- nie rozmawiacie czy nie
      umiecie sie dogadać?
      Dlaczego masz rozstanie, separacje czy rozwód robić po raz kolejny?
      To ise chyba robi raz a porzadnie? Chodiz oto,z ejuz nieraz
      decydowaliście wczasie kłótni, ze sie rozstajecie a potem nic z eo
      nie wynikało?
      Niestety nikt w nas nie czyta w Twoich myślach i jeśli nie napiszesz
      wiecej to chyba Ci nie pomozemy
      • ktotoska Re: musze się wygadać 09.08.07, 11:53
        kurcze przepraszam napisałam kolejny watek przez pomyłkę, zamiast kontynuować ten.
        • ktotoska Re: musze się wygadać 09.08.07, 11:54
          Wklejam zatem to, co napisałam:
          strasznie was przepraszam ale zasnelam ze zmeczenia. Dziekuję za odpowiedzi.
          Nie sądziłam że ktoś może mi odpisać :-).w nocy sie pogodzilismy po czym znowu
          sie poklóciliśmy.Nie umiemy ze sobą rozmawiać, probujemy i nic z tego nie
          wychodzi. M. jest (ostatnio szczególnie )nerwowoy, zapracowany, nie chce tego
          zmienić. Czuję się poniżona, gdy nie tylko przy mnie ale i przy kolegach,
          znajomych, rodzinie nie kontroluje swoich słów.Czuję żal za niektóre jego
          słowa.Jak się wyzbyć tego żalu. Zresztą M. ma podobnie. Jakieś żale, które
          długo w nim tkwią.
          Najwiekszym problemem i podłożem jest dysfunkcyjna rodzina M., a szczególnie
          jego ojciec. Rzuciło to się cieniem na nas. M.w chwilach kryzysowych (różnicy
          zdań etc.) utożsamia mnie z ojcem, może siostrą, matką. Bywało, że mówił do
          mnie "Bo wy ....". Zdaje sobie z tego sprawę, niby chce siebie zmieniać. Na
          terapię chodził ale krótko, nie potrafił sie otworzyć, wyszło na to, że niby
          ma problem z nerwami, pracą, a o naszych problemach nie powiedział NIC. Może
          czytaliście ostatnie "Zwierciadło" - artykuł "Między nami" - jest tam fragment
          właśnie o przyczynach takiego zachowania. A ja już nie mam siły.
          Kocham go strasznie, on mnie też (chyba, tak myślę). Chociaż czasami myślę, że
          gdyby kochał, to by tak nie było, by sie postarał. W każdym razie
          wychodziliśmy za mąż z wielkiej miłości, a nasz związek poprzedzała przyjaźń.
          I jeszcze do tego staramy się o dziecko.To znaczy zaczęliśmy kochać się bez
          zabezpieczenia bez liczenia dni płodnych. I nic z tego. Być może przyczyną są
          nasze problemy. A ja tylko ryczę. I mam iść zaraz do pracy, a wyglądam jak
          straszydło.On też ledwo żyje. Rano wyszedł do pracy. Wyglądał jak siedem
          nieszczęść. I znam go. Ma takie stany depresyjne (? mówiąc niefachowo) po
          każdej kłótni. A i nieporozumienia wypływają wtedy, gdy on ma "gorsze dni"
          czyli właśnie jakieś stany "dołowania się". Nie wiem jak to określić
          precyzyjnie. Poza tym, tymi dniami jest super facetem. Upartym, ale
          przyjacielskim, ciepłym, pomagającym, błyskotliwym, z poczuciem humoru, oddanym.
          To znaczy wydawało mi sie tak do niedawna, do kiedy nie odkryłam, że oglądał w
          necie laski wystosowujące propozycję jakiś figli.Oczywiście standardowo
          myślałam, że on nie ogląda takich rzeczy, że tylko ja dla niego etc.Pewnie
          mniejszy problem byłby gdyby to były jakieś pornole, a to ubrane w bieliznę
          śliczne dziewczyny. Moja samoocena spadła, okłamywał mnie długo, bo kiedyś coś
          tam znalazłam przypadkowo w kompie, to przekonywał mnie, ze to z jakimś filmem
          się ściągnęło.
          zanudziłam Was pewnie.
          • cyklista6 Re: musze się wygadać 09.08.07, 14:20
            Ja bardzo przepraszam, ale to że on ogląda jakieś rozebrane panienki w
            Internecie to naprawdę nie jest żaden powód do dołowania się. Tzn. jeżeli
            kobieta chce znaleźć powód do umartwiania się to znajdzie (sąsiadka jest młodsza
            i szczuplejsza - on tak patrzył na nią w windzie, na pewno to przez tę moją
            zmarszczkę na czole, muszę zaraz kupić ten krem na zmarszczki z tej reklamy w
            telewizji). To, że Wasi panowie co jakiś czas sobie zerkną na jakieś panienki
            nie oznacza, że Was nie kochają, nie oznacza że jesteście stare, nie jest
            sygnałem że Wasz seks jemu nie odpowiada, nie jest to dowód na to, że mężczyzna
            okłamuje, oraz nie jest kolejnym argumentem, że wszyscy mężczyźni to świnie. Ten
            typ tak ma - i już.
            I ja świetnie rozumiem różnicę - co innego, jak panowie zerkną na stronkę z
            wygimnastykowanymi młodymi paniami a co innego, jak któremuś z panów zaczyna to
            być potrzebne i staje się namiastką.

            Droga ktotośko, Wasze problemy nie mają związku z oglądaniem przez niego
            pornostronek.

            Pozdrawiam serdecznie,

            • ktotoska Re: musze się wygadać 09.08.07, 14:30
              wiem, rozumiem. To tak na marginesie. Plus okłamywanie sprawiło ze rzeczywiście
              bylo mi przykro.gdyby jednak wszystko poza tym było ok., zapewnie nie byłoby
              tematu.A obiektywnie rzecz ujmując - chociaż nie należę może do brzydkich kobiet
              - to niejedna z tamtych była atrakcyjniejsza wizualnie (intelektualnie - trudno
              powiedzieć :-)). No i miała jędrniejsze ciało - mój kompleks największy.
              • bond.jamesbond1 Re: musze się wygadać 09.08.07, 17:03
                Ech... kobiety...
                Wierzę, że oboje macie problem. Bo jak jesteście razem - to nic się
                nie układa, a jak nieco dalej - to też kiepsko. Wszystko zgodnie z
                zasadą:
                - Dobrze Ci ze mną?
                - Nie. Ale bez Ciebie mi źle.

                Niestety nie istnieje gotowe panaceum na brak porozumienia w
                związku. Ale to niebezpieczny objaw i nie wolno go zlekceważyć. Na
                razie widać, że zależy Wam obojgu na sobie - a to jest przecież
                najważniejsze. Może zacznijcie robić COŚ razem. Wszystko jedno -
                oglądajcie tv, róbcie na drutach, uprawiajcie jogging... Wiele
                związków rozpada się poprzez powolne, jednostajne oddalanie się...
                (mądry jestem oczywiście po szkodzie - z moim małżeństwem dokładnie
                tak było).
                • marthab1 Re: musze się wygadać 09.08.07, 17:52

                  Witam Cie!!!!
                  czytalam Twoje posty...
                  Jedno Ci powiem...ja jestem w podobnej sytuacji tyle ze o wiele
                  trudniejszej bo...jest upragnione dziecko ...0pisze upragnione bo
                  tak rzeczywiscie bylo...pierw wspaniala milosc, wspanialy slub po 2
                  latach dziecko..o co????Totalny rozpad malzenstwa....przypominam
                  sobie ze byly miedzy nami jakies nieporozumienia ale jak to kobieta
                  tlumaczylam sobie je , tlumaczylam sama przez soba zachowanie
                  meza...i to byl błąd!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  Jak pojawilo sie dziecko na mnie spadlo totalnie wszytsko....a maz
                  przestal mnie szanowac...hmmm dlaczego??? teraz wiem dlaczego...bo
                  wszystko dostal jak na tacy!!!!!!!!!!!!!!!!!! Totalnie na tacy!!!!
                  Jemu poswiecilam wszytsko, wszystko podporzadkowalam i teaz zarowno
                  on jak i jego rodzina maja mnie za nic!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  Prosze zasnanow sie czy dziecko w Waszym przypadku to dobry
                  pomysl....a sowje kochacm ponad wszystko...ale czasami serrce mnie
                  boli jak widze ,ze jest mimo naszych staran swiadkiem naszych kótni(
                  staramy sie przy synku nie klocic...ale emocje biora czasami gore!!)
                  pozdrawiam Cie serdecznie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  Aha ja powaznie mysle o separacji!!!!!!!!!!
                  Marta
            • xleilax Re: musze się wygadać 09.08.07, 20:48
              cyklista6 napisał:

              > Ja bardzo przepraszam, ale to że on ogląda jakieś rozebrane
              panienki w
              > Internecie to naprawdę nie jest żaden powód do dołowania się.

              Ja się z tym nie zgadzam,bo byłam w takiej samej sytuacji.Również
              czułam upokorzenie,moja kobiecość spadła do minimum.Rozumiem,ze
              faceci oglądają się na ulicy za fajną,młoda ,jędrną
              dziewczyną...oglądają sobie je w internecie,ok,ale nie mów mi,ze
              utrzymywanie jakiegokolwiek kontaktu czy to sms,czy maile nie jest
              upokarzajace?to,po co mu partnerka?Ja tez się zdołowałam,też
              przebaczyłam,ale żal był i jest we mnie wielki?Tylko upokorzona
              kobieta jest wstanie to zrozumieć,chyba,że meżczyzna był w takiej
              samej sytuacji.
              Tzn. jeżeli
              > kobieta chce znaleźć powód do umartwiania się to znajdzie
              (sąsiadka jest młodsz
              > a
              > i szczuplejsza - on tak patrzył na nią w windzie, na pewno to
              przez tę moją
              > zmarszczkę na czole, muszę zaraz kupić ten krem na zmarszczki z
              tej reklamy w
              > telewizji). To, że Wasi panowie co jakiś czas sobie zerkną na
              jakieś panienki
              > nie oznacza, że Was nie kochają, nie oznacza że jesteście stare,
              nie jest
              > sygnałem że Wasz seks jemu nie odpowiada, nie jest to dowód na to,
              że mężczyzna
              > okłamuje, oraz nie jest kolejnym argumentem, że wszyscy mężczyźni
              to świnie.

              Jeśli to,co robicie,bo rozumiem,ze jesteś facetem jest takie
              dobre,ok,wspaniałe,to dlaczego jawnie tego nie robicie jak np
              palenie papierosów itp?Nie każdy facet to świnia i nie każdy facet
              tak robi.A kobieta ma prawo czuc sie źle z tym,czuć się oszukaną i
              niedocenioną.

              Te
              > n
              > typ tak ma - i już.
              Dlaczego facetowi można tak łatwo to usprawiedliwić?A typ kobiety
              jak ma?,ze widziwia i leci po krem przeciwzmarszczkowy?mało znasz
              kobiety w takim razie...

              • ktotoska Re: musze się wygadać 09.08.07, 22:01
                Wydaje mi się, że mam w miarę zdrowe podejście do lasek w necie. Szkoda, na
                marginesie, że nie ma tylu portali nagich facetów. Uważam, że jeśli facet
                rzeczywiście sporadycznie zajrzy na takie strony (nie pornograficznych z
                odbywajacymi się stosunkami, ale właśnie dziewcząt w bieliźnie lub bez w
                seksownych pozach) to powienien to robić tak, aby nie wyszło to na jaw. Ja
                rozumiem, że to nic nie oznacza, ale przykro się może zrobić i głupie myśli
                przychodzą do głowy. Ja od razu mam wyrzuty sumienia z powodu mojego celulitu.
                A jeśli chodzi o jakieś meile, smsy - to uważam że besprzecznie jest to zdrada,
                którą oczywiście, w zalezności od przypadku mozna przedyskutować, wybaczyć, ale
                nie powinno przechodzić się do porządku dziennego.
                • ktotoska Re: musze się wygadać 09.08.07, 22:03
                  i dalego rozumiem Cię doskonale Xelia
                  • xleilax Re: musze się wygadać 09.08.07, 23:54
                    Dlatego lubie na tym forum wypowiedzi mężczyzn,bo nie trudno
                    zauważyć,ze zupełnie inaczej postrzegamy to,co dla nich
                    jest"normalne",a dla nas"krzywdzace".Więc teksty typu przesadzasz,to
                    naturalne itd...nie biorąc pod uwagę tego,co My Kobiety przeżywamy i
                    jak się w takich sytuacjach czujemy,jest nierozumieniem naszych
                    potrzeb i oczekiwań albo "sprzecznoscia interesów".pozdrawiam Was
                    Kobitki
    • ktotoska Re: musze się wygadać 10.08.07, 10:10
      Witam Was. jeszcze raz dzieki za odpowiedzi.
      Martabach trzymaj się ciepło.Moze nie wszystko stracone.Może pora podzielić
      obowiązki, postawić na swoim.A może terapia.Ja wierze w terapię u dobrego
      psychologa.Jesli myślisz o rozstaniu to warto wykorzystać tą ostatnią deskę ratunku.
      Co do mnie: Wczoraj sie pogodziliśmy na dobre (to znaczy pewnie do następnego
      razu). M.dzwonił i dzwonił, więc już zmiękłam.Chociaż wina jak zawsze leży po
      środku.
      Znowu M. jest ciepłym, normalnym, bliskim mi facetem. Rozmawialiśmy tylko o
      jednej z przyczyn nieporozumienia związanego ze zmianą mojej pracy.Z M. trudno
      się rozmawia poważnie o nas, o tym, co jest źle.zawsze w takich sytuacjach albo
      się kłócimy, albo M. przyznaje mi racje, przeprasza, bo w gruncie rzeczy moje
      argumenty go przekonują, a on nie potrafi lub nie chce się wysilić na
      wyartkułowanie swoich odczuć i przyczyny właśnie takich uczuć.Ech... nie
      myślałam, ze związki i faceci są tacy skomplikowani.Kobitki to wiadomo....
      Miał rację przedmówca - ani razem ani osobno.
      Niedługo wybieramy się na urlop, będziemy mieli więcej czasu dla siebie.
      A jeszcze o samoocenie.M. na początku związku szalał za mną niesamowicie,
      czasami myślałam że aż za bardzo. Gdy razem juz mieszkaliśmy, nawet gdy się
      kłóciliśmy, to zawsze widoczna była jego fascynacja moją osobą. Nie miałam
      wątpliwości co do mojej atrakcyjności dla niego. A po około czterech i pół roku
      mieszkania ze sobą M. osiadł na laurach.To znaczy juz tak często nie mówi mi,
      jaka jestem piękna, jak świetnie wygladam.Zresztą to nie chodzi o słowa, a o
      spojrzenie.Nie jest już takie zafascynowane. Podczas seksu też - często szepcze
      o miłości, uczuciach, ale nie o tym, jakie mam swietne piersi, tyłeczek etc. Ja
      może też nie jestem wylewna, nie opowiadam komplementów.Tylko przypominam, ze
      lepiej by było zrzucić brzuszek. Ech...
      Wiecie co? wiele razy juz myślałam, ze naszym ratunkiem na przetrwanie (na
      razie) są nasze randki.Raz na trzy, cztery czy pięć
      miesiący.Wtedy umawiamy się rano, wysyłamy cały czas smsy z opisem tego co
      będziemy robili,ja kupuję nową bieliznę (albo M. mi kupuje),kolacja,
      świece,alkohol,taniec i kochanie się przez całą noc do rana.Opowiadamy swoje
      fantazje i je realizujemy (jesli są do realizacji).W takie noce widoczna jest
      fascynacja M.,gdy w dzień się zobaczymy albo już wieczorem wzrok ma pełen
      pożądania, ruchy pełne czułości.Uwielbiam to.Jesteśmy po tym wykończeni przez
      kilka dni, ale warto!jesteśmy też zauroczeni taką nocą i sobą wzajemnie przez
      kilka dni, żyjemy nie w tym swiecie. Potem wszystko niestety wraca do normy :-).
      Bywało, że w seksownej bieliźnie i ponczoszkach przychodziałm do niego do biura
      i tak zaczynaliśmy naszą randkę.
      No ale pomiędzy randkami jest normalne życie.Musimy położyć nacisk na
      wypowiadanie swoich myśli, pretensji na spokojnie, nie kłócąc się.
      • wilk67 Re: musze się wygadać 10.08.07, 10:20
        w zasadzie to nie wiem w czym problem (był)
        • murakami2 Re: musze się wygadać 10.08.07, 11:04
          Chyba go nie było. Dziewczyna po prostu chciała się wygadać. No i się wygadała...:)
        • ktotoska Re: musze się wygadać 10.08.07, 11:08
          A bo teraz jak wszystko ok. to nie wyglada to tak, ale gdy M. ma te gorsze
          cholerne dni, których konsekwencją sa kłótnie.I wykrzykiwania o rozwodzie i
          rozstaniu i wiele przykrych słów (z mojej strony też) to żyć się odechciewa.
          Teraz sobie myślę, że jacyś nienormalni jesteśmy.Niby się kochamy a zatruwamy
          sobie tyle czasu.A jak się już pokłócimy to tak jakby był już koniec świata.Stąd
          mój pierwszy post.Byłam załamana.A teraz boje się, że za jakiś czas się to
          powtórzy.Taka huśtawka nastrojów i naszych relacji.Oboje mamy nerwicę przez
          zaszłości z domów rodzinnych i przez nasze kłótnie. Takze problem jest.Tylko w
          tej chwili uśpiony.Pewnie nie na długo.
          • murakami2 Re: musze się wygadać 10.08.07, 11:23
            A może pójdziecie razem na terapię, bo razem ponosicie porażkę w porozumiewaniu,
            nie tylko on sam? My ci tu nie pomożemy, bo to bez sensu - ani z nas psycholodzy
            (chociaż, kto wie), a ty piszesz o was dość chaotycznie, z czego wynika, że masz
            całe mnóstwo do powiedzenia. I chyba nie do nas, tylko właśnie do męża, ale z
            pośrednictwem jakiegoś mądrego terapeuty, który wam pokaże, gdzie tkwi błąd w
            komunikacji.
            • ktotoska Re: musze się wygadać 10.08.07, 11:33
              wlasnie się nad tym zastanawiam. To chyba jedyne wyjście.Bo nas oboje szlag w
              końcu trafi.Przepraszam za chaotyczność.Dzięki za uwagę!Gdy jest źle to naprawdę
              taka rozmowa z kimś obcym na forum, a nawet samo wypisanie się bardzo pomaga.
              Chyba nie tylko będę zaglądać ale też czasem coś skrobnę :-).Pozdrawiam Was
              ciepło i życzę powodzenia!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka