Dodaj do ulubionych

Gdy gesty mówią więcej... niż słowa

09.08.07, 11:41
Witam

Mam prośbę. Każdy człowiek czasami gestami, wyraża to czego nie potrafi albo
nie chce wyrazić słowami. Kobiety milkną, wzruszają ramionami, Panowie
znikają, czasami strącają rękę kobiety, która kładzie ją by zacząć spokojną
rozmowę i okazać życzliwość.
Czytają wypowiedzi widzę, że często nie rozumiemy tych znaków, gestów, jakimi
kobiety i mężczyźni się czasami komunikują, kiedy szczególnie słowami trudno
wyrazić co się czuje.

Z jakimi zachowaniami się zetknęliście? Jakich środków sami używacie?
Ja zacznę może pierwszy. Kiedy kobieta mnie wnerwi milknę.
Staram się zająć czymś, co pozwoli mi ochłonąć - czasami wychodzę na spacer,
bo milczenie i samotność dają mi możliwość przemyślenia tego "co robić dalej".

Zauważyłem np. u kobiet, że kiedy ja im zaszedłem za skórę, one rozpoczynały
porządki domowe. Taka forma odreagowania.

Forumowicze - podzielcie się tym co sami odczytaliście z mowy ciała Waszych
partnerów - może uda się stworzyć słownik gestów i zachowań, który pomoże
wszystkim lepiej rozumieć swoje drugie połowy? A w ten sposób rozwiąże wiele
problemów w zarodku? Przecież nie raz pisze się tutaj: "Nie rozumiem jego/jej
zachowań" - no to może tak zrozumiemy?
Obserwuj wątek
    • zlosnica100 Re: Gdy gesty mówią więcej... niż słowa 09.08.07, 12:14
      Ja gdy jestem zła nie patrze w oczy, tez milkne, robie tzw; odcięcie
      od bodźca, chowam sie jakby za murem, na chwile generalnie zlosc mi
      szybko przechodzi.
      Moj partner hmmm...u niego kontakt, gesty sa jak dla mnie troche
      nietypowe, choc moze przesadzam; on np; ma problem z przytuleniem;
      natomiast nie ma problemu z poklepywaniem /nie klepeniem tylko
      wlasnie poklepywaniem/ co mnie troche irytuje; poklepuje mnie,
      pstryka w nos, w czoło...ekh :)
      • al9 glosator tego sie nie da zrobić 09.08.07, 13:43
        każdy człwoiek jest inny, kazdy ma inny poziom wrazliwości, jedni są
        czuli na komunikacje niewerbalną, inni nie.. Zakochani często tworza
        własny kod gestów czy spojrzeń, niemozlwiy do odczytanie przez
        postronnych a co dopiero do implikacji dla siebie...

        W dodatku ludzie się zmieniają. dzis inaczej się kontaktuję z
        ludzmi, nie tylko z Ukochaną - niz 10 czy 20 lat temu... Inne
        doświadczenia, wiedza, emocje....
        Dlatego nie podzielę się swoimi doświadczeniami w tej materi.
        Dlaczego? Innym ta wiedza sie nie przyda...
        Pozdrawiam
        al
        • glosatorr Wszystko co możliwe da się zrobić jak się chce 09.08.07, 14:12
          al9 napisał:

          Witaj

          > każdy człwoiek jest inny, kazdy ma inny poziom wrazliwości, jedni są
          > czuli na komunikacje niewerbalną, inni nie..


          Zawsze - człowiek jeśli się komunikuje (poza osobami np. niewidomymi) zwraca
          świadomie lub podświadomie na komunikaty pozawerbalne.
          No tacy jesteśmy od chwili, kiedy człowiek jeszcze nie mówił, tylko chrząkał,
          chrumkał, pokrzykiwał i ciałem dawał znać, czy jest zadowolony, czy smutny, czy
          zdenerwowany, czy zagrożony, etc.
          Pomimo różnic - kulturowych, intelektualnych - pewne zachowania wyrażają wiele,
          są czasami wieloznaczne. Np. niemowlę, które nie mówi, czasami nawet nie rozumie
          słów, już komunikuje się z rodzicami, np. rodzajem płaczu, ułożeniem ciała.
          Można się tego nauczyć, tej mowy ciała, gestów - tego przekazu pozawerbalnego. I
          jak zaznaczyłem, czasami tego nie rozumiemy - co rusz czytam: nie chce mnie
          przytulać, odsuwa się, patrzy i nic nie mówi, albo wychodzi i nic nie mówi, i
          zaraz potem pada nieśmiertelne pytanie: Niech mi ktoś wytłumaczy co to znaczy?

          > Zakochani często tworza
          > własny kod gestów czy spojrzeń, niemozlwiy do odczytanie przez
          > postronnych a co dopiero do implikacji dla siebie...

          Owszem - ale są rodziny gestów, które ludzie wyłacznie różnicują, ale tak
          naprawdę wszędzie oznaczają to samo. Np. pocieranie nosem o nos, uśmiech.
          Są gesty, które niektórzy mogą odbierać na dwa fronty - wspomniane wyżej
          poklepywanie, pstrykanie w nos - które może oznaczać i lekceważenie, takie
          traktowanie z góry jak również wyraz zażyłości i zaufania, to takie spoufalanie
          się, jeśli połączone jest z uśmiechem, tą iskierką niesforności w oku.

          >
          > W dodatku ludzie się zmieniają. dzis inaczej się kontaktuję z
          > ludzmi, nie tylko z Ukochaną - niz 10 czy 20 lat temu... Inne
          > doświadczenia, wiedza, emocje....

          Ale jak zauważysz, niektóre Twoje zachowania, nawet te niekontrolowane pozostają
          niezmienne. Lubisz czasami to samo co 10,20 lat temu i to co wtedy Cię
          odstręczało, dzisiaj też może Cię odpychać.
          Dlatego właśnie zadałem to pytanie, by na podstawie Waszych obserwacji pewne
          typy zachowań można było jakoś pogrupować i zrozumieć.
          Słowa też są wieloznaczne - jak i gesty. Słowo "Ty dupku" - powiedziane z
          nienawiścią w oczach - jest obraźliwe, jest agresją słowa. To samo zdanie
          wypowiedziane przez kobietę, która przyjmuje przeprosiny i przytula Partnera
          całując go - Jest formą okazywania Miłości wybaczającej. Zgodzisz się ze mną?

          > Dlatego nie podzielę się swoimi doświadczeniami w tej materi.
          > Dlaczego? Innym ta wiedza sie nie przyda...

          Szanuję to, chociaż uwierz, że nie masz racji.
          Ale rozumiem.

          > Pozdrawiam
          > al

          Ja również...
        • kawitator Re: glosator tego sie nie da zrobić 09.08.07, 14:21
          Reakcja na stres i sposob jego odreagowywania jest oczywiście w jakims stopniu sprawą indywidualną ale mowa ciała jest bardzo uniwersalna Bardziej niż język którym sie posługujemy na codzień
          Uśmiech i pokazenie otwartej ręki jest zrozumiałe przez wszystkich niezleżnie od długości i szerokości geograficznej.
          O ile łatwo mozemy skłamać mową to skłamanie ciałem jest już o wiele trudniejsze jeżeli nie niemożliwe

          > Zakochani często tworza
          > własny kod gestów czy spojrzeń, niemozlwiy do odczytanie przez
          > postronnych a co dopiero do implikacji dla siebie...

          Przecież każdy kto spotka na spacerze wparku zakochanych to widzi jak na dłoni po ich zachowaniu to uczucie ;-))))) Chyba, że w ramach własnego języka niewerbalnego za wyraz najwyższego uczucia uchodzi proste uderzenie w nasadę nosa co pozwala prosto sprowadzić do parteru partnera( partnerkę) i przejść do dalszych miłosnych czynów
          • al9 zakochani w parku 09.08.07, 14:38
            zachowuja sie różnie w różnych kulturach.. Inaczej w Azji, inaczej w
            Ameryce Południowej, nawet w Niemczech. To kwestie społeczne i nie
            miejsce tu na wiekszy wykład... Przyznaję, że każdy z nas odbiera -
            często poza swiadomością - gesty, usmiechy czy aurę..
            Mój najbliższy przyjaciel - z aracji wykształcenia i zainteresowań
            prowadzi szkolenia w tej materi, ma bibliotekę wydawnictw a o nlp
            napisał nawe książkę...
            Cóż z tego, skoro w komunikacji z żoną ma takie same problemy jak
            hydraulik spod ósemki....
            Ale to na marginesie oczywiście....
            Pozdrawiam
            al
        • barracuda7 Re: glosator tego sie nie da zrobić 09.08.07, 14:45
          Tego się nie da zrobić - też tak uważam. Uczy się języka ciała np.
          akwizytorów. I jest to mozolna i długa praca. W wielu przypadkach
          przynosi mierne rezultaty. Temat znam z autopsji.
          Wśród forumowiczów widać tak wiele przypadków koszmarnego zadufania,
          że byłaby to syzyfowa praca. To ludzie ukształtowani. Na forum -
          zwłaszcza będąc w sytuacji stresowej - szukają wyłącznie potwierdzenia własnych racji. Przykład pierwszy z brzegu: forumowiczka poskarżyła się, że mąż znalazł "zastępstwo". Przedtem
          wiele razy były wzburzone fale. Zapytałem jaką oliwę na nie wylewała
          bo stwierddziła, że zawsze się uspokajało. Dziecko nieprzygotowane
          do odpowiedzi ma gotowe usprawiedliwienie: "uczyłam się". Autorka
          spóżnionych żalów odpowiedziała IDENTYCZNIE: "pytałam, rozmawiałam,
          zabiegałam" itd. No i kto jej wytłumaczy, że fałszywie odbierała
          jego reakcje, jego JĘZYK CIAŁA? Że rozmawiała jak gęś z prosięciem
          i doczekała rezultatu będącego do przewidzenia. Ty - mądry GLOSATORZE
          - CHCIAŁBYŚ NAUCZYĆ ZDOLNOŚCI PRZEWIDYWANIA. No może... Wszak powiadają, że i konia można nauczyć tańczyc. Próbuj. Powodzenia.
          • wiktoriada111 Re: glosator tego sie nie da zrobić 09.08.07, 15:21
            A ja chyba trochę inaczej zrozumiałam Glosatora. Wydaje mi się, choć
            może jestem w błędzie, że chciał stworzyć tu zbiór drobnych gestów,
            sygnałów które sami wysyłami i chcemy aby były zrozumiane ( choć
            często pozostają nawet niezauważone) i gestów, kótre zauważyliśmy u
            partnera i je rozszyfrowaliśmy.... to może być pomocne! Czasami
            drobny gest u parntera ma ogromne znaczenie, i byćmoże dzięki
            stworzeniu takiej listy zaczniemy baczniej przygladac się naszemu
            rozmówcy... Nie mówię, że zaraz każdy jak jest zły to milknie, czy
            pstryka palcem... każdy w inny sposób reaguje, ale taka próba
            usystematyzowania różnych gestów powinna pomóc w dostrzeganiu ich w
            przyszłości...
            Jeden z moich partnerów, który był ostoją spokoju i nigdy prawie nie
            wybuchał( prawie!!) jak był na granicy wytrzymałości w bardzo
            specyficzny sposób zaciskał zęby, tak że uwydatniał mu się miesięń
            przy żuchwie, i drgał, jak przegapiłam i nie odpuszczałam w dobrym
            momencie... oaza spokoju wybuchała jak wulkan :))))
            • glosatorr O to właśnie chodzi Wiktorio 09.08.07, 15:38
              O rozszyfrowane w nas i przez nas gesty.
              Zaczynam się zastanawiać czemu się ludzie tak bronicie - przeróżne teorie o
              neurolingwistycznym programowaniu czy mowie ciała się tu zaczyna rozważać
              zamiast powiedzieć - kurna, nie wiem - albo Kurna, zauważyłem, że moja stara jak
              jej przygadam to się w łózku odwraca plecami i pluje na ścianę!

              A tu chodzi o prozaiczne gesty, znane lub nieznane jednym a znane innym -
              właśnie pozwalające nie na Seszelach czy w Ugandzie czy na Wyspach Pernambuko -
              ale we własnym domu rozpoznać, co ktoś ma na myśli np. drapiąc się nerwowo w
              piętę. Albo co znaczy tekst: "Ty stara poleć do sklepu po sześciopak" w
              połączeniu ze smerganiem po pleckach :)
              Dziękuję Wiktorio za zrozumienie, chylę czoła.
              • zlosnica100 Glosatorr a...? 10.08.07, 09:34
                czy na nasze gesty nie ma tez wpływu np;fizycznosc 2 osoby? Nie
                chodzi mi tu tylko o urodę czy atrakcyjnosc sensu stricto ale np;
                wzrost...Mężczyźnie łatwiej przyjdzie objecie, przytulenie
                filigranowej kobietki bo to sie az samo prosi...taka mała, bezbronna
                itp;...
                Ja np; mam tego typu dylematy...jestem wysoka, wysportowana - nie
                sprawiam wrazenia kruchej, delikatnej.Jak moj eks chcial mi zarzucic
                rękę na ramie to właśnie "zarzucał"....nie mogl mnie poprostu
                objac...bylo to fizycznie niemozliwe.Z tego tez powodu bylo nam
                ciezko zbudowac jakas bliskosc, choc pewnie nie byl to jedyny powod.
                Jak sie "wtulic" w faceta ktory ci siega do brody...;) ech...mozna
                go co najwyzej poglaskac po glowie...wlasnie poglaskac...jak
                synka...:(((( Czemu ja tak urosłam.:))))))))))))))
                • glosatorr Być wysokim.... to nie problem 10.08.07, 13:23
                  zlosnica100 napisała:

                  > czy na nasze gesty nie ma tez wpływu np;fizycznosc 2 osoby? Nie
                  > chodzi mi tu tylko o urodę czy atrakcyjnosc sensu stricto ale np;
                  > wzrost...

                  Wzrost - no może Ci Twój facet usiąść na kolanach i też przytulić? Może. A
                  możesz ty mu usiąść? Możesz. Jeśli ktoś musi się przytulać na stojąco, to Pan
                  bierze stołeczek, wchodzi na niego i się przytula. Może być to tak ciepłe i
                  miłe, że poprawia humor w 15 sek :-)
                  Ludzie - macie Wy trochę wyobraźni?
                  Ja miałem kiedyś dziewczynę, miała 156 cm wzrostu - filigranowa słodka brunetka.
                  To brałem ją na barana i nosiłem wieczorem na ramionach ;)Śmiała się na całe
                  gardło, nie było ludzi, którzy nie zwracaliby na to uwagę - i widząc dwoje
                  uśmiechniętych ludzi - małego skrzata na moich ramionach, nie mieli wątpliwości,
                  że Ci ludzie mają się ku sobie.

                  > Mężczyźnie łatwiej przyjdzie objecie, przytulenie
                  > filigranowej kobietki bo to sie az samo prosi...taka mała, bezbronna
                  > itp;...

                  No ja mogę tez ponarzekać? A kiedy ja będę mógł spojrzeć kobiecie w oczy bez
                  schylania się i zginania wpół co powoduje u niej uczucie, jakbym zamiast chciał
                  ją przytulić, to strzelić z blata?
                  :-)
                  Wszystko można złośnico - jak się chce ;)
                  A tak na marginesie - nie trzeba było sobie karypla brać na męża ;)_)
                  Oczywiście to żart ;)

                  > Ja np; mam tego typu dylematy...jestem wysoka, wysportowana - nie
                  > sprawiam wrazenia kruchej, delikatnej.Jak moj eks chcial mi zarzucic
                  > rękę na ramie to właśnie "zarzucał"....

                  Dobrze, że sobie ścięgien przy tym nie nadrywał.
                  Ale... zauważyłem, że panowie niektórzy mają przedziwną fetyszyzującą tendencję
                  - do wybierania sobie partnerek wyższych. No Panie powyżej 170 cm wzrostu są dla
                  wielu Panów bardziej atrakcyjne.
                  No i dlatego może Wysokie Panie mają takie problemy.
                  Wysocy Panowie też się rzucają w oczy i dlatego, sąbardziej zauważalni - co
                  zresztą jest przyczyną ich kłopotów, bo karyple poniżej 170 cm mając serce
                  bliżej d..... warczą wtedy i szczekają głośniej, by je zauważono.
                  No też sobie ponarzekałem.

                  >nie mogl mnie poprostu
                  > objac...

                  No miał chłop problem - ale mógł np. objąć Cię za nogę ';)
                  czyż nie?

                  >bylo to fizycznie niemozliwe.Z tego tez powodu bylo nam
                  > ciezko zbudowac jakas bliskosc, choc pewnie nie byl to jedyny powod.

                  Myślę, że zawsze mogłaś go wziąźć na barana, na kolana, mogliście się położyć
                  razem np. oglądając film czy rozmawiając i przytulić się.
                  Dla chcącego nic trudnego. Ale rozumiem, że Ex wyobraźnią nie grzeszył?

                  > Jak sie "wtulic" w faceta ktory ci siega do brody...;)

                  No jak napisałem - mógł Cię całować po dłoniach, przytulić Twoje dłonie do
                  twarzy, skorzystać ze stołeczka, wejść na łózko, kanapę, stół, skorzystać np.
                  mini szczudeł, nosic buty na grubszej podeszwie, stawać na palce, mógł...
                  mógł... mógł i tu bym mnożył możliwości. Mógł - gdyby chciał, czyż nie? Więc
                  myślę, że po odkryciu, że bycie razem z wystrzałową, bardzo wysoką kobietą to
                  tylko fetysz, pewnie pokazał rogi a Ty nie byłaś mu dłużna więc się rozstaliście.

                  > ech...mozna
                  > go co najwyzej poglaskac po glowie...wlasnie poglaskac...jak
                  > synka...:(((( Czemu ja tak urosłam.:))))))))))))))

                  Bo Cię rodzice pod szafą nie trzymali i wódki nie dawali jak byłaś mała, to
                  urosłaś. :-)
                  Ale to nie kalectwo, ale wyróżnienie - więc ja na Twoim miejscu zakładałbym
                  szpilki, łaził w seksownych ciuchach i patrzył, jak wszystkie kobiety Ci
                  zazdroszczą, że wszyscy panowie na Ciebie patrzą i się ślinią a nie na nie ;))))

                  Jako ciekawostkę powiem Ci, że ewolucja premiuje wysokie osobniki ;))) Bycie
                  niskim to spadek po dalekich przodkach ;))

                  Wszystkich niskiego wzrostu proszę o wyrozumiałość - czasami trzeba pocieszyć
                  osoby wysokie - proszę o wybaczenie.
                  • zlosnica100 Re: Być wysokim.... to nie problem 10.08.07, 13:35
                    Chodze na szpilkach...wysokich, mam w nich 180 minimum :) lubie.
                    Patrza, zazdroszcza, gwizdza, cmokają....ale wlasnie nie mięknie im
                    serce na moj widok, raczej twardnieje cos innego...ech.Wiem ze sie
                    troche nabijasz, ale niech Ci...;)
                    Nie wezme faceta na kolana, wybacz, podnieca i rozczula mnie
                    niedźwiedz a nie pudelek...;)
                    Czy jest fetyszyzujace dla nizszych ode mnie panow....tak, niestety
                    dla mnie.
                    • glosatorr Re: Być wysokim.... to nie problem 10.08.07, 13:42
                      zlosnica100 napisała:

                      > Chodze na szpilkach...wysokich, mam w nich 180 minimum :)

                      No to łądnie :-))) Gratuluję :)))

                      > lubie.
                      > Patrza, zazdroszcza, gwizdza, cmokają....

                      No to normalka, bo z kulturą to u nas wciąż fatalnie.

                      >ale wlasnie nie mięknie im
                      > serce na moj widok, raczej twardnieje cos innego...ech.

                      Dziewczyno, co się łamiesz - znajdzie się i taki, który nagle spojrzy w Twoje
                      oczy a Ty zobaczysz jego wzrok i poczujesz coś innego niż to co wywołują Ci co
                      ckonają, jęczą, rozbijają sobie nosy na latarniach, potykają się i wpadają na
                      panie, których nie dostrzegają...
                      Cierpliwości dziewczyno :-)

                      >Wiem ze sie
                      > troche nabijasz, ale niech Ci...;)

                      Nie nabijam się z Ciebie - jestem ostatnim, który by się nabijał z powodu
                      wysokiego wzrostu kobiety.

                      > Nie wezme faceta na kolana, wybacz, podnieca i rozczula mnie
                      > niedźwiedz a nie pudelek...;)

                      No cóż - może się kiedyś spotkamy na ulicy ;)))

                      > Czy jest fetyszyzujace dla nizszych ode mnie panow....tak, niestety
                      > dla mnie.

                      A tu nie zrozumiałem - pociągają Cię niscy Panowie?
                      • zlosnica100 Re: Być wysokim.... to nie problem 10.08.07, 14:03
                        A propos ostatniego pytania.Wyrazilam sie niejasno.Prawdą jest to co
                        napisałeś że właśnie szczegolnie niscy panowie maja do
                        mnie "słabość"...:((( Na brak ich zainteresowania nie narzekam.
                        • glosatorr Re: Być wysokim.... to nie problem 10.08.07, 15:02
                          A to mnie wogóle nie dziwi :-)
                          Inną rzeczą jest ich przekonanie, że takiej kobiecie dorównają...
                          Ukłony
                • lilyrush Re: Glosatorr a...? 10.08.07, 14:11
                  zlosnica100 napisała:

                  > Jak sie "wtulic" w faceta ktory ci siega do brody...;) ech...mozna
                  > go co najwyzej poglaskac po glowie...wlasnie poglaskac...jak
                  > synka...:(((( Czemu ja tak urosłam.:))))))))))))))


                  Weisz..wzrost faceta siedzie w jego głowie. Glosatorr Ci napisał, co
                  facet moze zrobić, jak jest niższy. Ja pamietam znajomego, który
                  miał 8 cm mniej niz ja i tym bardize był zadowolony im wyższe
                  szpilki zakładałam. A miaąłm też takigo kolegę, który był o 10 c
                  wyzszy i stweirdził kiedys, ze mołby ise ze mna umówić tlyko pod
                  warunkiem, ze będę w pąlskich butach, to on by nie zniósł wyzszej
                  kobiety. A ja obcasów powyzej 10 cm w iejsach publiczncyh nie
                  ryzykuje bo nóg szkoda...
              • barracuda7 Re: O to właśnie chodzi Wiktorio 10.08.07, 13:01
                Trochę mnie zniesmaczyłeś GLOSATORZE. Oczywiście tylko dlatego, że mam o
                Tobie wysokie mniemanie. Ale ten temat... Chyba chcesz odkrywać Amerykę.
                Głupców niczego nie nauczysz. Mądrzy znajdą tysiąc materiałów żródłowych
                z pominięciem Forum
                • glosatorr Re: O to właśnie chodzi Wiktorio 10.08.07, 13:38
                  barracuda7 napisał:

                  > Trochę mnie zniesmaczyłeś GLOSATORZE.

                  Nie jesteś Pierwszym i pewnie nie będziesz ostatnim, którego zniesmaczyłem. Nie
                  mam zamiaru pisać pod publiczkę - piszę to o czym myślę. Nawet jak jest paru, co
                  uważają, że nie myślę. Ave dla tych ludzi.

                  >Oczywiście tylko dlatego, że mam o
                  > Tobie wysokie mniemanie.

                  Nie wiem czy mam Cię wirtualnie wyściskać, podziękować czy się przymilasz - ale
                  dziękuję, że masz. Należysz do nielicznej grupy i ja to doceniam.

                  >Ale ten temat... Chyba chcesz odkrywać Amerykę.

                  Nieeee, gdzie tam! - po prostu wypowiedziałem się w tym temacie. Mam chwilkę,
                  widzę, że jest jakieś nieporozumienie i postanowiłem napisać.

                  > Głupców niczego nie nauczysz.

                  A to wiem - dlatego na głupca popatrze i co najwyżej uronię łze nad jego
                  nieuświadomioną niedolą.

                  > Mądrzy znajdą tysiąc materiałów żródłowych
                  > z pominięciem Forum

                  Niech szukają. Ja przynajmniej nie dzielę ludzi tutaj na głupców i mędrców.
                  Można mnie obwiniać o wszystko - o deszcze, gradobicie,pomór krów, ptasią grypę
                  i plagę rzeżączki w żeńskich internatach, bycie tym, lub tamtym, wielki brzuch,
                  że śmierdzę i chodzę na kolanach po torowisku na Jerozolimskich jako wyraz
                  pokuty za grzechy roznoszących mleko w latach 1969-81 (mówię o dziwnym wyżu
                  demograficznym w tym okresie).
                  Ale nie uważam tu nikogo za głupca ani za mądrego. Są ludzie bardziej lub mniej
                  świadomi, bardziej lub mniej dojrzali. Ja sam byłem kiedyś frajerem jakich mało
                  na tym świecie a dzisiaj jestem trochę mądrzejszym mężczyzną. Wciąż się uczę i
                  mnie uczą. Dlatego wybacz Barracuda - możesz być zawiedziony, możesz uważać co
                  chcesz - ja mam swoje poglądy i wyłącznie czytając, czasami wyrażam swoje opinie
                  bazując na moich poglądach. Jak się ktoś z nimi nie zgadza, to oznacza tylko
                  jedno - to jest Forum ;))) i ludzie wiedzą co to spory na Forum - tu ukłony dla
                  Arystotelesa, Platona, Plotyna i wielu innych klawych ludzi, którzy spierali się
                  na Forum ;))greckim
                  Ukłony
                  • barracuda7 Re: O to właśnie chodzi Wiktorio 10.08.07, 21:56
                    "spierali się na forum greckim"? Było Forum Romanum. Greckie to
                    (chyba) była Agora? Pozdro.
                    • waran69 Re: O to właśnie chodzi Wiktorio 10.08.07, 22:07
                      barracuda7 napisał:
                      > "spierali się na forum greckim"? Było Forum Romanum. Greckie to
                      > (chyba) była Agora? Pozdro.

                      Z antykiem nasz dzielny glosatorr alias misiul jest na bakier, ale
                      za to nowego nicka wybrał sobie w pytę, jeśli przyjąć, że glosator
                      wygłasza glosolalie, a: "glosolalia to ekstatyczna przemowa, zazw.
                      niezrozumiała dla słuchaczy, wygłaszana w czasie obrządków kultowych
                      różnych współczesnych grup relig., wysuwających na pierwszy plan
                      podniecenie i entuzjazm religijny"
                      źródło: Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych W.
                      Kopalińskiego



                      • glosatorr Re: O to właśnie chodzi Wiktorio 10.08.07, 23:11
                        waran69 napisał:

                        > barracuda7 napisał:
                        > > "spierali się na forum greckim"? Było Forum Romanum. Greckie to
                        > > (chyba) była Agora? Pozdro.

                        Tak - do Barracudy - chodziło mi o Agorę. Bądź co bądź, Agora SA chyba jest
                        właścicielem Gazety i tego Forum ;) takie Panie skojarzenie ;)))


                        A teraz do Warana czy jak mu tam.

                        >
                        > Z antykiem nasz dzielny glosatorr alias misiul jest na bakier,

                        Misiul, pewnie tak. Ale zastanawia mnie jedno, co Ci ten facet takiego zrobił,
                        że bez niego żyć nie możesz - kochasz go a on cię nie kocha czy może czegoś mu
                        zazdrościsz? zrobił ci jakąś krzywdę - jest seryjnym zabójca czy jakimś groźnym
                        bandytą?


                        > ale
                        > za to nowego nicka wybrał sobie w pytę, jeśli przyjąć, że glosator
                        > wygłasza glosolalie,

                        Nie - Ty możesz oczywiście przyjąć, że ja jestem kimś innym niz ja sam, zaś dla
                        Ciebie glosator, to facet wygłaszający glosalie - dla Ciebie będę nawet nowym
                        wcieleniem Elvisa :)

                        Ale jak już mi coś imputujesz, to przynajmniej skorzystaj z googla ;))) bo
                        wychodzisz na takiego co sam jest na bakier, hę?

                        Za wikipedią:
                        Glosatorzy przeprowadzali bardzo skrupulatne i wnikliwe analizy tekstów
                        prawnych, które prowadziły do opracowania zbiorów wyjaśnień. Początkowo swoje
                        wyjaśnienia i uwagi zapisywali na marginesach analizowanych tekstów (tzw. glosa
                        marginalis) lub między wierszami tekstu (glosa interlinearis). Później glosy
                        były gromadzone w obszerne zbiory, kopiowane w osobnych księgach, a wkrótce
                        pisane także na marginesach tekstów prawnych.

                        Całość waran (rozumiem, anonim z obsesją na punkcie misiula, wiec ma dziwne
                        skojarzenia ale jkak już odsapniesz zerknij) jest pod tym linkiem:
                        pl.wikipedia.org/wiki/Glosator
                        Poczytaj sobie.

                        >a: "glosolalia to ekstatyczna przemowa, zazw.
                        > niezrozumiała dla słuchaczy, wygłaszana w czasie obrządków kultowych
                        > różnych współczesnych grup relig., wysuwających na pierwszy plan
                        > podniecenie i entuzjazm religijny"

                        Rozumiem, że to co pisze misiul - dla Ciebie to może nawet tak brzmieć. Nie
                        widzę w tym co piszesz dobrej woli, ale cóż - nikt nie jest doskonały.

                        Rozumiem, że podjąłeś już jakieś kroki w stosunku do pozbycia się tej przykrej
                        przypadłości, jaką jest mania prześladowcza na czyimś punkcie i widzenie go
                        wszędzie, nawet tam gdzie go nie ma?

                        Ale wyjaśnię tak mając chwilkę, że:
                        Glosa – (z jęz. greckiego γλώσσα, glóssa, dosł. "język"), to naukowy komentarz
                        do orzeczenia sądowego zawierający jego krytyczną analizę.

                        Słowo "glosalia" ma też inne głębsze znaczenie, jakie ominąłeś, ale ja jako
                        Glosator Ci Waran przypomnę:
                        Glosalia czyli dar jezyków - w chrześcijaństwie jeden z darów Ducha św. a także ->
                        glosalia: to proces uwalniający od awersji - więc jeśli w ten sposób mogę Ci
                        pomóc - to powiem Ci, byś nie przejmował się tak bardzo gościem, który Cię
                        prześladuje - możesz spokojnie zasnąć, nie przyśni Ci się już, nie będzie Cię
                        straszył a i Twojej żony napewno już Ci nie zabierze (jeśli Ci zabrał) ani nie
                        poderwie Ci narzeczonej (jeśli Ci ją poderwał) ani zapewne nie będzie cię
                        straszył jeśli wygląda tak, jak go opisujesz. Misiul czy jak cię tam zwą -
                        gdziekolwiek jesteś zostaw warana w spokoju, bo chłop ma już obsesję na twoim
                        punkcie i w końcu źle skończy!

                        Śpij dobrze waran i dbaj o siebie. Bo zaczynam się o Ciebie martwić

                        PS: Czy jest tu lekarz?
                        >
                        >
                        • waran69 Re: O to właśnie chodzi Wiktorio 10.08.07, 23:28
                          glosatorr napisał:

                          > waran69 napisał:
                          >
                          > > barracuda7 napisał:
                          > > > "spierali się na forum greckim"? Było Forum Romanum. Greckie
                          to
                          > > > (chyba) była Agora? Pozdro.
                          >
                          > Tak - do Barracudy - chodziło mi o Agorę. Bądź co bądź, Agora SA
                          chyba jest
                          > właścicielem Gazety i tego Forum ;) takie Panie skojarzenie ;)))
                          >
                          >
                          > A teraz do Warana czy jak mu tam.
                          >
                          > >
                          > > Z antykiem nasz dzielny glosatorr alias misiul jest na bakier,
                          >
                          > Misiul, pewnie tak. Ale zastanawia mnie jedno, co Ci ten facet
                          takiego zrobił,
                          > że bez niego żyć nie możesz - kochasz go a on cię nie kocha czy
                          może czegoś mu
                          > zazdrościsz? zrobił ci jakąś krzywdę - jest seryjnym zabójca czy
                          jakimś groźnym
                          > bandytą?
                          >
                          >
                          > > ale
                          > > za to nowego nicka wybrał sobie w pytę, jeśli przyjąć, że
                          glosator
                          > > wygłasza glosolalie,
                          >
                          > Nie - Ty możesz oczywiście przyjąć, że ja jestem kimś innym niz ja
                          sam, zaś dla
                          > Ciebie glosator, to facet wygłaszający glosalie - dla Ciebie będę
                          nawet nowym
                          > wcieleniem Elvisa :)
                          >
                          > Ale jak już mi coś imputujesz, to przynajmniej skorzystaj z
                          googla ;))) bo
                          > wychodzisz na takiego co sam jest na bakier, hę?
                          >
                          > Za wikipedią:
                          > Glosatorzy przeprowadzali bardzo skrupulatne i wnikliwe analizy
                          tekstów
                          > prawnych, które prowadziły do opracowania zbiorów wyjaśnień.
                          Początkowo swoje
                          > wyjaśnienia i uwagi zapisywali na marginesach analizowanych
                          tekstów (tzw. glosa
                          > marginalis) lub między wierszami tekstu (glosa interlinearis).
                          Później glosy
                          > były gromadzone w obszerne zbiory, kopiowane w osobnych księgach,
                          a wkrótce
                          > pisane także na marginesach tekstów prawnych.
                          >
                          > Całość waran (rozumiem, anonim z obsesją na punkcie misiula, wiec
                          ma dziwne
                          > skojarzenia ale jkak już odsapniesz zerknij) jest pod tym linkiem:
                          > pl.wikipedia.org/wiki/Glosator
                          > Poczytaj sobie.
                          >
                          > >a: "glosolalia to ekstatyczna przemowa, zazw.
                          > > niezrozumiała dla słuchaczy, wygłaszana w czasie obrządków
                          kultowych
                          > > różnych współczesnych grup relig., wysuwających na pierwszy plan
                          > > podniecenie i entuzjazm religijny"
                          >
                          > Rozumiem, że to co pisze misiul - dla Ciebie to może nawet tak
                          brzmieć. Nie
                          > widzę w tym co piszesz dobrej woli, ale cóż - nikt nie jest
                          doskonały.
                          >
                          > Rozumiem, że podjąłeś już jakieś kroki w stosunku do pozbycia się
                          tej przykrej
                          > przypadłości, jaką jest mania prześladowcza na czyimś punkcie i
                          widzenie go
                          > wszędzie, nawet tam gdzie go nie ma?
                          >
                          > Ale wyjaśnię tak mając chwilkę, że:
                          > Glosa – (z jęz. greckiego γλώσσα, glóssa, d
                          > osł. "język"), to naukowy komentarz
                          > do orzeczenia sądowego zawierający jego krytyczną analizę.
                          >
                          > Słowo "glosalia" ma też inne głębsze znaczenie, jakie ominąłeś,
                          ale ja jako
                          > Glosator Ci Waran przypomnę:
                          > Glosalia czyli dar jezyków - w chrześcijaństwie jeden z darów
                          Ducha św. a takż
                          > e ->
                          > glosalia: to proces uwalniający od awersji - więc jeśli w ten
                          sposób mogę Ci
                          > pomóc - to powiem Ci, byś nie przejmował się tak bardzo gościem,
                          który Cię
                          > prześladuje - możesz spokojnie zasnąć, nie przyśni Ci się już, nie
                          będzie Cię
                          > straszył a i Twojej żony napewno już Ci nie zabierze (jeśli Ci
                          zabrał) ani nie
                          > poderwie Ci narzeczonej (jeśli Ci ją poderwał) ani zapewne nie
                          będzie cię
                          > straszył jeśli wygląda tak, jak go opisujesz. Misiul czy jak cię
                          tam zwą -
                          > gdziekolwiek jesteś zostaw warana w spokoju, bo chłop ma już
                          obsesję na twoim
                          > punkcie i w końcu źle skończy!
                          >
                          > Śpij dobrze waran i dbaj o siebie. Bo zaczynam się o Ciebie martwić
                          >
                          > PS: Czy jest tu lekarz?
                          > >
                          > >
                          >
                          >

                          Jak misiul, daję słowo. Kilometry tekstu bez sensu. Jeszcze trochę a
                          ci żyłka pęknie jak bigmisiulowi. Zero konsekwencji jak u misiula.
                          Pisałeś kiedyś "Wikipedia - to nie encyklopedia" to się teraz na nią
                          nie powołuj.
                • zgnilapannamloda Re: O to właśnie chodzi Wiktorio 10.08.07, 14:42
                  barracuda7 napisał:

                  > Głupców niczego nie nauczysz. Mądrzy znajdą tysiąc materiałów żródłowych
                  > z pominięciem Forum
                  Hmm, no a skoro Ty nie pomijasz Forum...

                  Ja sama, a sądzę, że wielu myśli podobnie, wolę poczytać sobie na Forum, jak to
                  jest u zwykłych ludzi, niż czytać profesjonalne i nadęte wypociny prezentujące
                  najnowsze teorie z dziedziny mowy ciała, NLP, PZU, PKO i innych rzeczy. Wolę
                  prawdziwe życie z podartymi koszulami i tupaniem piętami. Tak jest cieplej i
                  zabawniej.
                  Pozdrawiam,
                  Młoda

      • ewolwenta Re: Gdy gesty mówią więcej... niż słowa 09.08.07, 15:41
        Oczywiście są ogólne zasady opisane ale raczej nie do wykorzystania. Wspomniane
        umilknięcie, przymrużenie oczy, odwrócenie wzroku, podciągnięcie ramion w górę,
        założenie rąk i nóg, przyśpieszone ruchy przy wykonywaniu czynności domowych,
        gesty jakby urwane zawieszone lub zakończone szybkim ruchem, zmiana barwy głosu.
        Wszystko to sygnały jakiegoś napięcia, dyskomfortu. I co z tego że je widzimy.
        Trzeba jeszcze przypisać je przyczynie, związać z uczuciem. Trzeba by stworzyć
        słownik mowa ciała - uczucia, emocje. Opis słowny nie wiele da. A to do czego
        dążymy to uprzedzić te negatywne emocje.

    • oczydiabla Re: Gdy gesty mówią więcej... niż słowa 09.08.07, 15:52
      Jak zwykle uproszczę.
      mowaciala.jaroslaw.net.pl/index.php
    • grazyna510 Re: Gdy gesty mówią więcej... niż słowa 09.08.07, 21:30
      Jak w milczeniu myję kuchenke a potem zlew....chociaz sa
      czyste...tzn.wkurzylam sie maksymalnie, ale usiluje nie wybuchnac.
      :)
    • zgnilapannamloda Re: Gdy gesty mówią więcej... niż słowa 09.08.07, 21:41
      Witam Wszystkich,
      ja kiedy jestem wściekła zaciskam usta, unikam wzroku i robię coś rytmicznego
      (np. majtam nogą). Natomiast kiedy jestem podekscytowana to mówię nienaturalnie
      głośno :) Dużo przez to miałam dziwnych sytuacji :)

      Pozdrawiam i buziaki :)
      • wiktoriada111 Re: Gdy gesty mówią więcej... niż słowa 10.08.07, 09:23
        To mi na to zwrócił uwagę już dawno temu mój były partner,
        powiedział, że jak jestem bardzo zła, to oprócz tego, że on po
        prostu widział kiedy mam ochotę komuś przywalić, to zauważył że hmmm
        napinam w specyficzny sposób palce u dłoni, tak jakbym chciała kogoś
        w nie złapać i poszarpać jak kartkę papieru :) Ot zawsze mówił "
        oho! Już Ci się palce wyginają!" Czym mnie rozbrajał, bo
        rzeczywiście tak było:) A że szybko się złoszczę i równie szybko mi
        przechodzi, to po tym zdaniu zawsze emocje opadały do bezpiecznego
        poziomu nie grożącego wybuchem:))
        Moja mama np. zaczynała tupać! Tzn nie stała w miejscu i tupała jak
        dziecko rozzłoszczone, tylko chodziła po mieszkaniu niby coś robiła,
        ale po prostu przy tym tupała piętami:) To był znak, żeby mamie
        schodzić z drogi :)))))
        • glosatorr Re: Gdy gesty mówią więcej... niż słowa 10.08.07, 13:44
          No jak moja była była wściekła, to zdzierała ze mnie koszule ;)
          Dlatego w trosce o moją garderobę nie denerwowałem jej. Ale dwa razy zniszczyłą
          mi moje ulubione trykoty. Na jednym miałem napis: Krzycz a nie bij :)))
          Ale ja mam słabość do kobiet z wysokim temperamentem ;) To miałem za swoje.
          • xleilax Re: Gdy gesty mówią więcej... niż słowa 11.08.07, 00:57
            Po kłótni cisza...każdy wpatrzony we własny ekran uczuć,jeden
            telewizor,ale dwa filmy,jedna kołdra,ale każdy trzyma swoje cztery
            rogi,udajemy,że spimy,powoli zbliża sie do mojej "raciczki" "wielka
            stopa"(nie czuje...),a pod moje ciałko wciska się niby przez
            przypadek senny dłoń,mojego ukochanego:)
            • sunflower30 Re: Gdy gesty mówią więcej... niż słowa 11.08.07, 08:22
              Glosator zaczął wątek, kiedy to gesty mówią więcej niż słowa. A ja
              troche przewrotnie...., kiedy nie ma słów, a sa gesty. Otóż chodzi
              mi o kłótnie. Mój mąż ma problem ze słowem "przepraszam", jeszcze
              nigdy tego nie usłyszałam. Ale ma swój sposób na przpraszanie, jest
              to seks, taki dobry, namiętny, seks z pasją. Jakby wtedy, poprzez
              dotyk, gesty, chciał mi coś powiedzieć. Na początku znajomości, po
              kłótni byłam rozżalona i o seksie nie było mowy. Ale dzisiaj, kiedy
              wiem, że to ma być jakiś przekaz, nie sprzeciwiam się i daję
              przeprosić.
              P.S. czasami świadomie prowokuję kłótnie, żeby mnie później tak
              wspaniale przsprosił.
              • asiak30 Re: Gdy gesty mówią więcej... niż słowa 11.08.07, 16:19
                Widzę,że nie jedna połówka ma problem z wymówieniem tego słowa a ja za każdym razem sobie mówię,że tym razem nie ja pierwsza wyciągnę rękę na zgodę a i tak to robię.
                A pierwszym sygnałem,że coś jest nie tak jest "czepianie" się drobnostek...szklanka nieumyta,książka nie tu położona i wszystko zaczyna urastać do mega problemu a potem cisza,aż brzęczy w uszach...jeden dzień,drugi... tylko oficjalne odpowiedzi,w nocy może wejść prawie w ścianę byle tylko nie dotknąć...nie wiem jak długo tak można byłoby bo po trzecim dniu ja nie daję rady i mówię,że jak mu już przeszło to może podejść i mnie przytulić...na razie nigdy nie odmówił.
                Jak ma ochotę na przytulanie błyszczą mu się oczy prawie śmieją, widać jakby mu tańcowały chochliki i chciały coś spsocić ;-).
                Kiedy ja jestem zła też milknę albo chwilami robię się złośliwa i wychodzi to mimowolnie,wcale nie jest planowane.
                Natomiast kiedy zawstydzona albo skrępowana czerwienie się...i nie chce mijać z wiekiem :-(
                O takich gestach jak zabawa włosami czy rękoma nie będę wspomonać bo diabełek podał linka.
            • aandzia43 Re: Gdy gesty mówią więcej... niż słowa 11.08.07, 12:49
              Ojej, słodziutkie!!!
              :-))))
    • peitsche Re: Gdy gesty mówią więcej... niż słowa 10.08.07, 23:36
      Totalny brak zrozumienia: zakupy ciuchowe
      Totalny brak zrozumienia i wkurzenie: sprzątanie w kuchni
      Usłyszenie bardzo przykrch słów (np. nie wiem czy cie kocham, gdyby
      nie dziecko to bym odszedł): płacze w łóżku do poduchy, że taki
      kretyn mi sie trafił
      Wykazanie ochoty na seks przez męża: idę na komputer i siedze na tym
      forum, zazwyczaj wracam jak juz śpi:))))))))))))
    • aandzia43 Re: Gdy gesty mówią więcej... niż słowa 11.08.07, 13:18
      Kiedy mnie ktoś maksymalnie wkurzy, zrani, dotknie o żywego - kamienieję.
      Szpicbergen. Do samej jądra planety. Jak w filmie "Nazajutrz" zamrażam wszystko
      wokół w tempie błyskawicznym.
      Najgorsze jest to, że ja sama tracę wtedy kontakt ze swoimi emocjami. Pracuję
      nad tym, by reagowanie wieczną zmarzliną zmieniać na zdrową furię, właściwą
      mojemu temperamentowi. Przynajmniej w kontaktach z bliskimi. Z obcymi to nawet
      wygodne. Lodowiec jest nie do ruszenia ;-)))
      Ot, taka pożyteczna w niektórych sytuacjach reakcja obronna. W innych zabójcza
      dla relacji z ludźmi.
      • glosatorr A co robicie gdy.... 11.08.07, 13:33
        ... gdy np. chcecie na coś zwrócić męską uwagę, a perswazja i słowa nie docierają.

        Zacinacie się?

        Czy wysyłacie jakieś sygnały?
        • zlosnica100 Re: A co robicie gdy.... 13.08.07, 15:12
          Nie odzywam sie, bo to zazwyczaj jest po kilku akcjach - gdy juz
          probowalam tlumaczyc, pytac, sygnalizowac.
          • pilotka12 Re: A co robicie gdy.... 13.08.07, 16:02
            Raczej się nie zacinam. Czasem się zamyślam a tego się mój M boi ;).
            Argumentem ostatecznym jest seks. Siadam mu na kolanach i mruczę, że
            mam na niego ochotę,ale (tu perswazja). Albo tuż po, a bywało, że i
            w trakcie coś udało mi się wtłoczyc do móżdżku. Jestem straszną
            introwertyczką, więc jak już wydusze coś z siebie, to zwykle jest
            przyjmowane. Natomiast nauczyłam się juz, że kiedy mój facet zaczyna
            gotować, to jest w doskonałym humorze i będzie się starał także po
            kolacji. Nie chodzi o jakieś obśmiane już wielokrotnie kolacje przy
            świecach, tylko o spedzanie czasu w kuchni,smakowanie, wąchanie,
            leniwe rozmowy bez znaczenia. To sprzyja nakręceniu zmysłów.
        • sylwiamich Re: 13.08.07, 15:37
          > ... gdy np. chcecie na coś zwrócić męską uwagę, a perswazja i
          słowa nie dociera
          > ją.
          >
          > Zacinacie się?
          >
          > Czy wysyłacie jakieś sygnały?
          >


          Tak...zaczynam wrzeszczeć...głośno, coraz głośniej.Musi mnie
          wtedy "sprawca" rozśmieszyć...jedynie to działa.
    • milywarszawiak Rymowanka - Gesty i ich znaczenie 13.08.07, 15:34
      Drobne gesty – ich znaczenie

      Nie wiem ile znaczy????....
      a czy ktoś
      kto wie wszystko
      kto wszystko już widział
      "biednemu" wytłumaczy...
      Ile ciepła i czułości
      jest w każdym jednym
      słowie...
      co cicho leniwie
      jak mały płomień się rozchodzi
      po Twojej osobie...
      Co jak wiązkę siana
      każde podnieci uczucia
      tak byś płoną
      długo, bez końca...
      aż byś upadł bez
      czucia...

      Ps. tak jakoś mi się przypomniało, że kiedyś kiedyś na innym forum
      pisaliśmy sobie drobne rymowanki - wierszyki i pomyślałem, że ten do
      tego tematu pasuje. Przy okazji pozdrawiam osoby, które kiedyś były
      na tamtym forum i znały "Cypiska", kto wiem może teraz spotkaliśmy
      się tutaj :-)
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka