prosze o porade

18.09.07, 18:40
witam jestem tu nowa, i mam nadzieje ze cos pomozecie. jestesmy
mloda para okolo 3.5 lat, mieszkamy razem od 3, niedawno zawarlismy
zwiazek malzenski, i jakos czuje sie jak w starym malzenstwie, maz
awansowal duzo wyjezdza, ma bardzo odpowiedzialna prace, duzo
stresu, ja siedze w domu z dzieckiem - nie mam blisko rodziny ani
przyjaciol- jestesmy w nowym miejscu, czuje sie samotna w
malzenstwie i nie mam z kim o tym porozmawiac, zadna z moich
bliskich przyjaciolek nie jest zona ani matka.
jak zakochac sie na nowo w mezu? jak sprawic zeby seks dawal
przyjemnosc a nie byl tylko ot tak dla zaspokojenia popedu.. teraz
dla meza gra wstepna to jakis zart, nie mowiac juz o zwyczajnym
calowaniu.. jest tylko: -to co zdejmujemy majtki? wczesniej bylo
troche inaczej fajny czesty seks bez zahamowan, wiem ze od czasu
dziecka troche sie zmienilo jestesmy bardziej zmeczeni- nieprzespane
noce i nie mamy czasu na wychodzenie na randki, na dlugie rozmowy..
woli ogladac tv.. nie wiem co robic zeby wrocilo to co byo
wczesniej, dodam ze dbam o siebie, nie jestem jakas domowa fleja..
co robic? pomozcie
    • glosatorr Re: prosze o porade 18.09.07, 18:48
      confused_wife napisała:

      > witam jestem tu nowa, i mam nadzieje ze cos pomozecie. jestesmy
      > mloda para okolo 3.5 lat, mieszkamy razem od 3, niedawno zawarlismy
      > zwiazek malzenski, i jakos czuje sie jak w starym malzenstwie, maz
      > awansowal duzo wyjezdza, ma bardzo odpowiedzialna prace, duzo
      > stresu, ja siedze w domu z dzieckiem - nie mam blisko rodziny ani
      > przyjaciol- jestesmy w nowym miejscu, czuje sie samotna w
      > malzenstwie i nie mam z kim o tym porozmawiac, zadna z moich
      > bliskich przyjaciolek nie jest zona ani matka.

      No cóż - macie pierwszy kryzys - kiedy mija fascynacja a zaczyna się wspólna
      orka na ugorze. Myślę, że najpierw musisz o tym porozmawiać z mężem, potem
      znaleźć sobie jakąś pasję, hobby i zacząć wychodzić do ludzi.

      > jak zakochac sie na nowo w mezu?

      A czemu się odkochałaś?
      I czemu tak szybko?
      Bo poza tym, że napisałaś skrótkowo co się stało, to ja nie widzę poza
      zamknięciem Cię w domu - żadnych rzeczy, które miałyby sprzyjać odkochaniu się.
      Co się więc takiego wydarzyło, że się odkochałaś?

      >jak sprawic zeby seks dawal
      > przyjemnosc a nie byl tylko ot tak dla zaspokojenia popedu..

      Po prostu zacznij tego wymagać od męża.
      Nie zgadzaj się na to, aby on się tylko wyżywał i traktował Cię jak dmuchaną lalkę.
      Stawiaj wymagania i każ mu się do nich dostosowywać.

      > teraz
      > dla meza gra wstepna to jakis zart, nie mowiac juz o zwyczajnym
      > calowaniu.. jest tylko: -to co zdejmujemy majtki?

      I Ty na to się zgadzasz? Czemu?

      >wczesniej bylo
      > troche inaczej fajny czesty seks bez zahamowan, wiem ze od czasu
      > dziecka troche sie zmienilo jestesmy bardziej zmeczeni- nieprzespane
      > noce i nie mamy czasu na wychodzenie na randki, na dlugie rozmowy..

      No to musicie sobie ten czas znaleźć, musicie się nauczyć odpoczywać i musicie
      znaleźć czas wyłacznie dla siebie.
      Musicie.

      > woli ogladac tv.. nie wiem co robic zeby wrocilo to co byo
      > wczesniej,

      Po prostu zacznij dla niego znowu być wyzwaniem i po prostu mó mu o tym co
      Ciebie boli. Jak on ma czas oglądać TV - to mu zostawiaj dziecko i wychodź. Może
      zreflektuje?

      >dodam ze dbam o siebie, nie jestem jakas domowa fleja..
      > co robic? pomozcie

      Zacznij wymagać i stawiać sprawy jasno. Myślę, że po prostu pozwoliliście sobie
      na to, by emocje opadły i wasze życie stało się codzienną rutyną. A to można
      zmienić po prostu stawiając i nazywają rzeczy po imieniu.
      • confused_wife Re:glosatorr 18.09.07, 19:13
        odpowiadam po kolei
        owszem wychodze do ludzi, spotykam mamy z dziecmi nie brakuje mi
        kontaktu ze znajomymi, nie czuje sie zamknieta w domu, podoba mi sie
        bycie mama i pania domu bylam na taki krok gotowa,
        nie wiem czemu sie odkochalam, moze zle to nazwalam, nie czuje juz
        takiego pociagu nie fizycznego- ale mentalnego- ciagle rozmowy o
        pracy i niczym innym.. kiedy przypominam sobie pierwsze chwile
        zauroczenia probuje je wplesc w momenty niesienia i jakos mysle o
        innych facetach ktorzy byli dla mnie nieosiagalni!!?? skad sie to
        bierze??
        na szybki seks sie zgazam bo tez trzeba sie jakos zaspokoic. owszem
        pare razy mowilam ze oczekuje czegos innego wiecej calowania tu i
        tam i pieszczoty ale jemu to jakos nie wychodzi.. a pamietam ze
        wczesniej miewalam zdarta brode od calowania :) eh ten szybko
        rosnacy zarost:)
        z tym wychodzeniem to nie bardzo sobie wyobrazam gdzies sie sama
        wypuscic wieczorem, bo zadna z tych nowych znajomosci mamowych nie
        jest jeszcze na etapie wychodzenia razem do knajp..
        zgadzam sie z ta rutyna, jak maz wroci z delegacji moze w piatek...
        to moze go przekonam do jakiegos wyczynu seksualnego - bo tylko tak
        moge nazwac jakies urozmaicenie naszego ubogiego i rozczarowujacego
        seksu..
        dzieki bardzo! dobrze tak sie dac komus analizowac bo tylko wtedy
        mozna zobaczyc oczywiste rzeczy ktore sie przeoczylo.
        • glosatorr Re:glosatorr 18.09.07, 19:53
          confused_wife napisała:

          Twoje wyjaśnienia wiele wznoszą.
          Jest taki okres w każdym związku, że to co jest do tej pory nowością staje się
          codziennością. Jeśli Wasze rozmowy dotyczą wyłącznie jednej tematyki stają się
          nużące i powinnaś o tym informować swojego męża, bo on po prostu może tego nie
          widzieć..

          Zauroczenie - kończy się, jeśli ludzie nie pracują nad tym, by ono trwało. A to
          wymaga wyobraźni, polotu, pewnego rodzaju rodzaju błyskotliwości. I tu możesz
          sobie sama odpowiedzieć - czemu wybrałaś mężczyznę, który teraz Cię najzwyklej w
          świecie nudzi.
          Może dlatego Twój mąż stracił na atrakcyjności bo jest właśnie osiągalny? Taki
          codzienny? No dobra, mogę tutaj sobie pitolić bez końca, a Ty pewnie chcesz
          jakiegoś rozwiązania.
          No cóż - nie dostaniesz go. Po prostu jeśli chcesz budować związek dalej,
          niestety zaczyna się żmudna, codzienna mordęga z tępym mężulkiem, któremu
          niestety musisz klarować jak kobyle po górkę - że musi coś zmienić, bo
          najzwyklej w świecie Cię zanudza.
          Czyli innymi słowy wbić mu do łba: Facet - albo zacznij się starać, albo wybacz,
          zbieram majdan i się wynoszę - bo nie mam siły patrzeć na nudziarza i faceta bez
          inicjatywy. Może wtedy, kiedy zobaczy, że nie ma Cię na zawsze i nagle się może
          obudzić w rzeczywistości bez Ciebie przemówi mu do rozsądku? A z drugiej strony
          musisz sama przemyśleć, ile w tej sytuacji jest też Twojego zaangażowania.
          Bo z tego co piszesz - mogę się domyśleć, że Ty też czekasz na cud, zamiast
          przejąć inicjatywę.
          Oczywiście możesz czuć się zawiedziona - ale jak ktoś Ci mówił, że szaleństwo z
          okresu narzeczeństwa trwa wiecznie i zawsze będzie cool - to Ci wciskano kit.
          Małżeństwo jest udane - jeśli obie strony pracują nad tym by się udało.
          A skąd się bierze, że wspominasz nieosiągalnych facetów?
          Bo potrzebujesz dostrzec w facecie to, co Cię zdopinguje do starania się.
          Straciłaś motywację. To fakt...

          Myślę, że oboje wpadliście w marazm - wyczuwam i w Tobie i w tym co piszesz
          wiele lenistwa. Ty nie chcesz się starać, jemu też się nie chce. I to tłumaczy i
          to co piszesz o Waszym seksie i o Waszym związku.
          Jesteście znudzeni sobą. Myślę, że albo się weźcie do roboty i sobie powiedzcie
          szczerze, że jak tak dalej będzie to się rozstajecie, albo dostrzeżcie coś, na
          czym Wam zależy i zacznijcie o ten Wasz związek najzwyklej walczyć. Dbać!

          Ja myślę, że seks i braki w tej materii to tylko skutek tego właśnie, żeście się
          wypalili i nie podsycacie Waszego związku. On gaśnie. To i seks jest byle jaki
          jak związek jest byle jaki. Czytając jak wspomniałem widzę marazm, lenistwo i
          taką rozlazłość. I ja to widzę i myślę, że zobaczą to też inni oraz oczywiście Ty.

          Tak więc namawianie na jakieś ekscesy w seksie - to jak jedzenie rosołu na zimno
          - w sumie się najecie, ale od tego będzie potem brzuch bolał. A ten rosół trzeba
          podgrzać.

          Ubogacanie seksu nie wypali na dłuższą metę - bo wy się sami ze sobą nudzicie.

          Tak - najpierw musicie na nowo odkryć to, że Wam na sobie zależy i musicie się
          znowu o siebie starać. Tylko wtedy Wasz seks znowu będzie odlotowy. Bez tego, to
          będzie wyłącznie technika... bez uczuć.

          A technika Wam wcale nie pomoże...



          • confused_wife Re:glosatorr 18.09.07, 22:40
            wiesz probowalam dzis z nim porozmawiac, ale on ucieka- nie ma
            czasu,
            owszem widze wine tez ze swojej strony, ale bycie sama z malym
            dzieckiem ostatnio nawet caly tydzien nie jest latwe, naprawde
            wykancza nie wiem jak robia to samotni rodzice.. od kilku dni
            zbieram sie do rozmowy o naszym zwiazku bo nie lubie tego stanu
            nijakosci i na pewno chce zawalczyc z rutyna odswiezyc romans..
            odnalezc zagubiona milosc.. mam nadzieje ze cos dobrego z tego
            wyniknie.
            • kanapony Re:glosatorr 18.09.07, 23:06
              skoro ucieka od rozmowy to może wydrukuj mu Waszą rozmowę z
              Glosatorrem i podrzuc do aktówki? może przeczyta?
              • glosatorr Re:glosatorr 19.09.07, 00:17
                Tak, to bardzo dobry pomysł....
                Tak, niech to przeczyta.
            • justysialek Re:glosatorr 19.09.07, 10:31
              "Umów się" z nim na tą rozmowę.
              Powiedz mu: dziś po kolacji muszę z tobą porozmawiać, zarezerwuj dla
              mnie czas.
              A jak po kolacji nadal będzie uciekał , wymigiwał się, to musisz na
              niego wylać kubeł zimnej wody.

              Całkowicie zgadzam się z Glossatorem.
              Tylko nie czekaj, aż twój mąż się zmieni - sama się zmień, pokaż mu
              że się starasz, wymyśl coś, zainicjuj, a potem wymagaj wzajemności.
              • sagittka Re:glosatorr 19.09.07, 13:44
                > Tylko nie czekaj, aż twój mąż się zmieni

                ... i wpadnie na pomysł szukania rozrywek na delegacji.
Pełna wersja