sylwiamich 26.09.07, 08:26 Orgazm jest przereklawany!!!Stawiam taką tezę i będę jej bronić:))) Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
loppe Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 09:31 pieszczotliwa gra wstępna jest niedopromowana Odpowiedz Link
sylwiamich Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 09:47 Dobre, szalone pomiędzy jest zdeprecjonowane:)) Odpowiedz Link
avide Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 09:24 ech ten Avide, przeszedł i znowu miesza Sylwia ja nie twierdzę, że orgazm to jest to do czego powinna dążyć każda kobieta po trupach i za wszelka cenę jako jedyne właściwe ukoronowanie aktu płciowego. Najważniejsze w zbliżeniu jest to by czuc satysfakcję z niego. Nawet jeśli nie było tego "cholernego" orgazmu a czujesz sie zaspokojona po stosunku zneczy że było ok. Zas możesz mieć orgazm a czuć niedosyt, (ja tak czasami mam) bo chiałabys spróbowac tego, tamtego a partner/ka czegoś nie zrobili i jakos tak za szybko przesli do meritum. Coś na zasadzie uwodzenia przed stosunkiem. Można to zrobić szybko, podniecić sie miec orgazm i jednak ciągle czuć niedosyt bo miało sie ochote na wieczór przepełniony zmysłowością, erotyzmem a wyszła rąbanka jak zwykle. Co prawda z orgazmem ale jednak rąbanka. Mi chodziło o fakt różnorodności orgazmów. Ja mam tak, że orgazm jako orgazm zawsze przezywam bardzo podobnie. Nawet jak napisałem że bywa za drugim, trzecim razem już inny jest jednak bardzo podobny, może jedynie mniej intensywny. Zaś dziewczyny jasno i wyraźnie dały mi do zrozumienia (o czym nie miałem pojęcia), że u kobiety sprawa jest dużo bardziej skomplikowana i dzięki mojemu zapytaniu wielu facetów również czytając to na tym skorzysta co pozwoli lepiej zrozumieć im swoje partnerki. A zatem zdradzając nam, facetom ta tajemna wiedzę zachowujecie sie niejako egoistycznie gdyż na koniec same na tym skorzystacie. Zatem więcej takiego zdrowego egoizmu proszę :)) Zgdazasz sie ????????? Pozdrawiam Avide Odpowiedz Link
sylwiamich Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 09:37 Ja się nigdy nie zgadzam...tak już mam.Rozmawianie o orgazmie jest fajne gdy zacieśnia więż między kobietą a mężczyzną...w łózku...opowiadanie sobie.A w jaki sposób ja skorzystam na tym że mój facet będzie wiedział że kobiety miewają rózne orgazmy? Kochanie, jaki dzisiaj miałaś orgazm?Pochwowo-łechaczkowy?Bo wiesz..ja czytałem na forum że pochwowy to lepszy jest...jedna babka tak pisała.Pieprzyć to!!Sprawa bardziej skomplikowana..blabla.Kobiety nie są skomplikowane.I niech wam się pzrestaną wreszcie ręce trząść z tego powodu.Wielkie mi haloo...oragazm Mój facet ma MNIE poznawać a nie czytać. Odpowiedz Link
wiktoriada111 Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 12:32 A mnie wkurza co innego. Nie za każdym razem mam orgazm, nie pstryknę palcami i go sobie nie osiągnę na zawołanie i nic z tym nie zrobię... i wkurza mnie podejście facetow, ktorzy jakby o niczym innym nie mysleli tylko na siłę chcieli mnie doprowadzić, kiedy mi jest dobrze, świetnie się czuję odlatuję i nagle zaczynam czuć z jego strony takie narastające oczekiwanie na mój orgazm, które nota bene zabija we mnie wszelkie szanse na niego, bo zamiast odczuwać zaczynam się zastanawiać - przyjdzie nie przyjdzie, już czy nie, bardziej w lewo czy w prawo,szybciej,głębiej czy mocniej... o rany, jak mnie to wkurza...i naprawdę ciężko trafić na faceta, który nie stawia na siłe i po trupach orgazmu partnerki jako gwaranta jej udanego seksu... czy tak trudno zrozumiec, że czasami jest bosko i bez tego przereklamowanego orgazmu??? Ja to wolę nie dostać przy pierwszym numerku, bo "po" zawsze się robię taka błogo leniwa i już nie mam takiej energii do następnego razu, jak mam szaleć to orgazm zdecydowanie na samym końcu... o!! i tyle ;) Skrótowo, a i tak wyszlo wypracowanie:) i jak zawsze obok tematu, przepraszam :) Odpowiedz Link
misssaigon Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 15:14 wiktoria, bo te orgazmy nie sa tak naprawde dla nas tylko dla facetow, stalego podbudowywania samczego ego Odpowiedz Link
lilyrush Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 15:21 misssaigon napisała: > wiktoria, bo te orgazmy nie sa tak naprawde dla nas tylko dla facetow, stalego > podbudowywania samczego ego Jak zazwyczaj bosko celne Miss :-) Odpowiedz Link
your_and Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 15:24 Każdy ocenia świat poprzez pryzmat swojego spojrzenia. Dla faceta, seks bez orgazmu jest co najmniej podejrzany :) Odpowiedz Link
avide Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 16:27 Bosko celnie mis... jak to powiedziała Lily. Jasne. Tylko ja do jasnej cholery raz, drugi trzeci nie będziesz o miała, później 17, 35, ... 99,...150-ty raz to dalej będziesz miała ochotę na igraszki Mis ?????????? czy może jednak co jakiś czas tych chciała go dostać ????????????? A jak się facet pyta to psy wieszają. Tak naprawdę facet może mieć głęboko w d.... te wsze orgazmy jemu przecież i tak jest dobrze, i jemu będzie się chciało znowu i znowu pytanie tylko czy wy wytrzymacie to tempo. Może wam powiedzieć "kochanie naucz się sama dochodzić w trakcie jak Cie bzykam, tak przy okazji, bo ja robie swoje i mam to gdzieś" ale wtedy to będzie cham i egoista i dupa nie kochanek. Wiesz Mis co to jest orgazm ???? To moment rozładowania napięcia, tak przynajmniej podaje fachowa terminologia i ja np. osobiście tak to odczówam jak się kocham. Skoro go nie rozładowujesz a ciągle jeszcze tylko podrażniasz w końcu będziesz tak wściekła, że mnie udusisz poprzez tego neta choć nawet nie wiesz gdzie mieszkam. :)))) Jedna znajoma mi fajnie napisała ostatnio w tej sprawie na mejla. Szło mniej więcej tak: "wyobraź sobie że ktoś cię podnieca i podnieca, nakręca, pieści całuje, i chwile przed finałem zostawia jak starą rzecz" Fajnie ??? Sylwiamich, Wiktoriada111, Missaigon, Lilyrush i wszystkie inne dziewczyny, powiedzcie mi czy kolejne niezaspokojenie nie spowoduje u was z czasem narastania frustracji i zrezygnowania ???? Ja już kiedyś widziałem wku..ną kobietę po tym jak skończyliśmy a ona nie miała tego PRZEREKLAMOWANEGO orgazmu.... i uwierzcie mi nie chciałbym tego widoku oglądać ponownie :)))))). Pzdr. Avide Odpowiedz Link
sylwiamich Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 16:36 Sylwiamich, Wiktoriada111, Missaigon, Lilyrush i wszystkie inne dziewczyny, > powiedzcie mi czy kolejne niezaspokojenie nie spowoduje u was z czasem > narastania frustracji i zrezygnowania ???? > Ja już kiedyś widziałem wku..ną kobietę po tym jak skończyliśmy a ona nie miała > tego PRZEREKLAMOWANEGO orgazmu.... i uwierzcie mi nie chciałbym tego widoku > oglądać ponownie :)))))). ...nie wkurwiam się...jakos tak się składa że dobrze sobie radzę.Orgazmy miewam wtedy, gdy mam na nie chęć, nie wtedy gdy ma na nie chęć facet.I jakoś tak...stałam się orędowniczką dziewczyn...:)) Dla mnie...kobiety orgazm kończy coś.Jeśli chcę kochać się długo...wolę się podkręcać...i na zakończenie zakończyć.Ale rzeczywiście jest presja na to żeby zaspokoić kobietę, żeby szczytowała jak kałasznikow.I to głupie jest...bo tak jak was, tak i nas kręci gdy tej drugiej stronie jest dobrze.Ale może ja nigdy nie trafiałam na gburów łózkowych...a jesli nawet to potrafiłam sobie do tego fajny film dorobić:)) Odpowiedz Link
avide Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 16:52 Coż Sylwio stwierdzam zatem żeś kochanka doskonała. Nie wkurza się, a dobrze sobie zrobi facetem jak się jej spodoba. Zatem gościu rób swoje nie patrz na mnie, nie myśl o mnie a ja i tak jak zechce w między czasie zrobię dobrze sobie tobą jak wibratorem.... Pozdrawiam Avide. PS, Zawsze marzyłem o takiej kochance, chyba większość z facetów marzy, bo seks z Tobą oznacza ZAWSZE satysfakcje :)). Taka wersja trochę dla leniwców. PS2. Kurcze Sylwia przeciez ty musisz być kobietą szczeslliwą w takim ukłądzie. Powiedz mi zatem co ty tutaj robisz ????? Przecież to miejszce ludzi sfrustrowanych, inteligentnych ale sfrustrowanych. ?? (Nie to bym wyganiał bo akurat cenię sobie tą "konstruktywną kłótliwość" w Twoim wykonaniu.) Odpowiedz Link
sylwiamich Re: Do Avide 26.09.07, 20:08 vide...jestem jedynie kobietą.Dlaczego mam się wkurzać gdy nie mam orgazmu?Jak wspomniałam wcześniej, jest on przereklamowany.Facet nie jest dla mnie maszynką do jego produkcji.Chociaz wielu panom tak się właśnie wydaje.Nigdy nie traktuję męzczyzn jak wibratora...nie mam zamiłownia do rzeczy w których są baterie. PS . To czy seks ze mną oznacza zawsze satysfakcję zależy również od faceta.Lubię leniwych facetów.Lubię pracusiów.Lubię wiele rzeczy.Tylko On musi ze mną robić to co lubi.A nie starać się, starać się...nic mnie tak nie dekoncentruje jak oddech na plecach: było Ci dobrze? PS 2. Co ja tu robię? Weszłam tu po rozwodzie z męzem który nie lubił.Czułam że nie lubi.Mógł, ale nie chciał.Potem znalazł sobie kochankę i z nią też nie kochał się.I na tym u mnie poległ. Czy jestem szczęsliwa?Nie jestem...bo lubię dawać...dawanie mnie kręci.A współcześni faceci SĄ maszynkami do kręcenia orgazmów. Odpowiedz Link
justysialek Re: Do Avide 27.09.07, 00:50 Może cię zapoznać z moim? Zanim napiszesz znowu, że masz juz dość tych okropnych orgazmów, o które tak zabiegają wszyscy współcześni faceci - pomyśl o tych babkach, które tego nie mają. Bo to trochę mi pachnie przechwałkami, a mi np jest przykro, bo ja mam z orgazmami problemy i dałabym wiele, żeby mój sie tak strasznie starał. Pozdrawiam Odpowiedz Link
alta_rica Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 17:08 sylwiamich napisała: "Orgazmy miewam wtedy, gdy mam na nie chęć, nie wtedy gdy ma na nie chęć facet. (...) Dla mnie...kobiety orgazm kończy coś.Jeśli chcę kochać się długo...wolę się podkręcać...i na zakończenie zakończyć" Dokładnie tak. Podpisuję się obiema rękami ;-) Odpowiedz Link
avide Re: Dot. watku Avide 27.09.07, 08:10 alta_rica napisała: > sylwiamich napisała: > > "Orgazmy miewam wtedy, gdy mam na nie chęć, nie wtedy gdy ma na > nie chęć facet. (...) Dla mnie...kobiety orgazm kończy coś.Jeśli > chcę kochać się długo...wolę się podkręcać...i na zakończenie > zakończyć" > > Dokładnie tak. Podpisuję się obiema rękami ;-) Ok To się podpisuj. Wiecie co ???? Mam wrażenie że nie wszyscy rozumieją do czego ja piję. W sprawie satysfakcji z seksu u kobiet przeczytałem tutaj na forum kiedyś coś co bardzo dało mi do myślenia i się spodobało. Mianowicie, że super jest gdy jest na 5 razy schemat "3+1+1" 3-razy super z orgazmem, 1 raz bez ale tez super, 1 raz bida z nędzą bez orgazmu i bez większej przyjemności ze zbliżenia u kobiety. Chyba napisała to Andzia43 ale jako, że nie jestem pewien więc o cytat się nie pokuszę. I jak to łykam. Ja rozumiem że w seksie, zwłaszcza u kobiety nie zawsze chodzi o ten orgazm. Tego mi nie trzeba tłumaczyć. Jednak mi chodzi o sytuację 5 = 0+0+5 (skrajność) ew. 5 = 0+4+1 i wszystkie inne możliwe kombinacje z zerem na początku. 5 = 0+x+y gdzie x=1÷5; y=5-x Inżynier jestem to zaszalałem z równaniem. :)) JASNE ?????????????? I teraz powiedzcie mi czy w ogóle potraficie sobie wyobrazić taka sytuację. Rozumiem frustrację kobiet, presją faceta na temat "Czy miałaś orgazm". Same takie pytanie wydaje mi się A) niestosowne B) wywierające presję. Osobiście nigdy nie zadałem takiego pytania kobiecie i nie przymierzam się do tego, gdyż jest to wg mnie idiotyczne. No chyba że kobieta na której mi nie zależy mogła by coś takiego usłyszeć na potrzeby tylko i wyłącznie mojego męskiego ego. Może kobiecego orgazmu można nie zauważyć (chyba że partnerkę zna się na wylot lub przezywa go mocno ekspresyjnie) ale kobietę zadowoloną ze zbliżenia widać zawsze. Dlatego w tej kwestii nie ma o czym dyskutować. Alta_rica w świetle równania jakie powyżej wyprowadziłem powiedz mi czy podpisała byś się obiema rękami pod czymś takim: > "Orgazmy miewam wtedy, gdy mam na nie chęć, nie wtedy gdy ma na > nie chęć facet. (...) Dla mnie...kobiety orgazm kończy coś.Jeśli > chcę kochać się długo...wolę się podkręcać...i na zakończenie > (NIE)zakończyć (NIGDY lub BAAAAAARDZO RZADKO)" I co ty na taki happy(?) end ?????? Mam przedziwne wrażenie, że o nieistotności osiągania orgazmu mówią kobiety, które raczej nie maja z tym większego problemu. Pisząc "raczej" mam na myśli co jakiś czas jak się same mocnej skoncentrują to go jednak osiągną. Czyli sytuacja w której jeśli czegoś bardzo chcemy to dostaniemy to. Bo znamy drogę do celu i jak się uprzemy w końcu trafimy tam gdzie chcemy. Rozpatrując jakkolwiek temat orgazmu u kobiety mnie zawsze zastanawiam troszkę inna sytuacja. Może i on nie jest najważniejszy, ale od czasu do czasu fajnie byłoby jednak go MIEĆ. Właśnie na taką sytuację uwagę zwróciła Justysialek. Wie co to orgazm, kilka razy go przeżyła ale bywa on niezwykle rzadko i mimo iż czasami bardzo go pragnie nie jest w stanie go osiągnąć. Pół biedy jeśli sytuacja jest raz, drugi, trzeci ale jak co 50-100 raz można zacząć być lekko zniecierpliwionym (mówiąc bardzo delikatnie). Na wszelakie wkurzenia kobiet na temat damskich orgazmów zawsze mam taka odpowiedź. Kochane Panie, jako kobiety, istoty znacznie bardziej wrażliwe niż my mężczyźni zamknijcie proszę oczy i puścicie w ruch waszą nieograniczona fantazję. Wyobraźcie sobie scenę. Para kochanków, kochają się, obojgu jest cudownie, pieszczą się, dają sobie rozkosz poprzez pocałunki, poprzez dotyk, ocieranie sie o siebie, uśmiechy, spojrzenia, kochaja się, kobieta w końcu szczytuje, jest zadowolona, ale .. kończą bo mężczyzna nie osiąga orgazmu, nie ma wytrysku, nie następuje w nim rozładowanie napicia. Bo kobieta nie tak wypięła pupę, za słabo krzyczała, źle pieściła, generalnie robiła COŚ nie tak. Po czym facet wychodzi z niej i ręką w 30 sekund doprowadza się do orgazmu. I tak przez 50 razy, po czym raz skończą wspólnie i znowu takich 50 razy. I co wy na to żeby wasz partner tak miał ?????????????? Nie zwątpiłybyście w swoja atrakcyjność ??? "Czy ja Cię już nie pociągam ???" w swoje umiejętności ??? nie zaczęły by się pytania "kochanie czy cos robię nie tak ??" Aż w końcu "miałeś orgazm", czy mogę Ci jeszcze jakoś dogodzić, czy mogę Cię jakoś inaczej doprowadzić ????? Był tutaj niedawno wątek kobiety, której facet nie potrafił osiągnąć orgazmu kochając się z nią. Jak pamiętam była przygnębiona, zdesperowana i maiła serdecznie dość seksu. Wręcz wykrzyczała "Co ja robie nie tak, że nie potrafi dojść" ??????? I zdaje się chciała zmienić faceta. Człowiek to jest taka bestia, że czuje stratę czegoś dopiero jak to straci. Wyobraźcie sobie, że ucięło wam rękę. Niby z jedną można żyć prawda ??? tylko o ile trudniejsze jest takie życie. Porównanie dość drastyczne, przyznaję, ale podobnie sprawa ma się do jakości seksu. Jeśli pewne rzeczy osiąga się jak się chce to się do tego takiej uwagi nie przykłada, jeśli zaś pomimo starań nie udaje się osiągnąć celu ... zaczyna sie problem. Jak ważny jest seks w związku i jaka budująca rolę udane "łóżko" odgrywa tak naprawdę przekonać się możemy dopiero jak nam go zabraknie. Tyle Pozdrawiam. Avide Odpowiedz Link
sylwiamich Re: Dot. watku Avide 27.09.07, 09:07 Avide...możesz łykać co Ci się podoba.3+1+1 czy co tam chcesz.Bo dla mnie ta osławiona piątka to suma zupełnie innych liczb.Podstawowy błąd jaki robią faceci to założenie, że ich kobietom będzie dobrze tak, jak oni myślą że im będzie dobrze.MOJE doświadczenie seksualne pokazuje mi, że największą fatysfakcję sprawia mi uprawianie seksu, nie orgazm.Ale moze ja dziwna, jestem hołdując zasadzie że lepiej powoli, dobrze zjeść nie doprowadzając się do nasycenia...Być może są kobiety które orgazmu nie przeżywają...no pewnie są.Tak jak są takie co nigdy nie pozwolą, nie zrobią.I nie stawiam między nimi znaku równam się...żeby nie było. Ale wątek był o tym ze orgazm jest przereklamowany nie o zaburzeniach w jego osiąganiu.Rozumiem że dla tych kobiet jest to towar trudnodostępny...czyli pożadany.Znany mechanizm kupna- sprzedaży.Podsycany przez pytania: Czy miałaś? Jaki miałaś? Ile razy? Przez pornosy i kolorowe czasopisma. Wyobrażam sobie scenę gdy facet nigdy nie osiągnie orgazmu.I wyobrażam sobie co myśli kobieta z którą on jest.I w czym przeszkadza ta teza? Chyba raczej pomaga. Facet...skoro jest Ci ze mna dobrze to super.Taki Twój urok. Albo Cie pokocham takim albo zostawię...Ja mam się czuć żle z powodu braku jego orgazmu? 1.Tak ma ze wszystkimi kobietami...więc to nie moja wina. 2.Tak ma tylko ze mną, więc tak na mnie reaguje.Można nad tym pracować, można czuć się w tym oki pomimo, mozna odejść...wybór należy do nas.Czy musze dobrze zaspokajać wszystkich facetów na świecie do cholery?I wszystkim się podobać? A takie krzyczenie o orgazmach powoduje że każdy tak chce, każdy Wysoko mierzy.Po co? Seks...każdy ma inne potrzeby, inne możliwości, inne wartości.Szanujmy się w tym i kochajmy a nie nakręcajmy koniunktóry kupno-sprzedaż. A nieszczytowanie bo facet wcześniej sekundę skończył...złość...rozumiem.Mój partner tez rozumie gdy ze śmiechem krzyczę: A ja?!!!Zabiję Cię draniu....:))) I co? Jescze jeden element budowania intymności....niby nie temat Odpowiedz Link
avide Re: Dot. watku Avide - kocząc polemikę z mojej str 27.09.07, 10:18 Tak kończąc polemikę w tym temacie. W zasadzie zgadzam się z Tobą Sylwio. Najcudowniejsze w seksie jest umiejętność CIESZENIA się nim, bawienia sie własnymi ciałami w przysłowiowej sypialni, ta zdolność do przeżywania, czerpania z każdej sekundy zbliżenia. Zas orgazm ... orgazm to tak naprawdę efekt uboczny całości. Wiesz miałem szczęście w życiu spotkać kobietę, z która kochając sie upajałem się właśnie każdą sekundą, patrząc jak ją podniecam, jak reaguje na moje pieszczoty, jak jej się oczy rozjeżdżają jakby była w jakimś transie, jak odlatuje, jak urywa się jej film budząc się po chwili z pytaniem na ustach "co się stało ???" bo tak sie potrafiła odłączyć i tak przezywać. Po prostu brała to co miałem do zaoferowania a ja z perwersyjna przyjemnością dawałem co miałem w sobie najlepsze bo widziałem, że to same branie jest dla niej przyjemnością. I wiesz co ... jako takiego, czysto zdefiniowanego orgazmu nigdy ze mną nie przeżyła ale tak naprawdę miałem to gdzieś. Gdyż wiedziałem, że cały akt właśnie dawał jej satysfakcje. Oczywiście chciałem jej niejako dla ukoronowania "dać" ten orgazm, jednak nawet po tym jak się nie udało patrząc na wszystko całościowo wiedziałem, że oboje podczas aktu daliśmy sobie tyle rozkoszy, że ten drobny szczegół jakoś nie rzutował na całość. I tak prawdę mówiąc miałem to w sumie gdzieś. Ważne że było dobrze a było 5 = 0+5+0. Mi to starczyło. I nigdy nie pytałem czy "miałaś" Bo jak widziałem jej uśmiech, jej łzy radości, jej ogólny stan błogości to nie miałem więcej pytań czy jest zadowolona. Fakt :)) raz złapała ten stan o włos "od" i to był jedyny raz gdy była "wkur..." :))) że tak blisko a jednak nici, ale cóż ... Czasem bywa i tak ;)). Dlatego właśnie Sylwio doskonale łapie o co ci chodzi z tym przereklamowaniem i do czego ciągle pijesz. Nie mniej dlaczego faceci tak sie domagają tych orgazmów kobiet.??? Raz Sylwio ... trzymałaś kiedyś w swych ramionach szczytującą kobietę ???? Mi się to zdarzyło w życiu kilka razy, jak wbiła mi paznokcie w plecy, jak zacisnęła mocno zęby i na moment przywarła do mnie i zastygła w bezruchu... i powiem Ci, że jest to widok z kategorii niezapomnianych. Może dlatego. Dwa Ego, takie czyste męskie ego. Dziękuje. Zmykam, coś popracować, bo mnie wyleją ;)))) A. Odpowiedz Link
misssaigon orgazm a syndrom bmw 28.09.07, 16:13 kobitka sobie mysli "jestem super laska bo moj facet ma BMW" a facet sobie mysli "ja to jestem superfacet bo moja laska ma za kazdym razem orgazm" czyz nie tak? to a propos komercyjnej strony seksu:D Odpowiedz Link
your_and Re: orgazm a syndrom bmw 28.09.07, 16:23 To bardzo szeroki i popularny syndrom 30 proc Polek symuluje orgazm, afrodyzjak na krótką metę, szybko jednak staje sie problemem i obciążeniem. 30 proc Polek symuluje orgazm! www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=35461 Odpowiedz Link
misssaigon nie robmy zagadnienia:)) 26.09.07, 17:52 1. seks bez orgazmu tez moze byc satysfakcjonujacy - gdyby tak nie bylo mielibysmy bardzo duzy odestek rozwodow z tego powodu, a tymczasem kobiety trwaja, uprawiaja seks i maja sie dobrze rowniez bez orgazmow bo czymze by byla wisienka bez tortu? jaks ie facet pyuta za kazdym razem - to mnie szlag trafia, skor nie zna fizjologii kobiety, to zapewne nie wiejakie sa warunki sprzyjajce do osiagniecia orgazmu i koniec sie jeszcze pyta...a jka nie ma to niezadowolenie, moze pownnysmy jeszcze przeprosic? na kanwie : podczas jednego z pierwszych razow z moim mezem - zadaj on mi na zakonczenie pytanie: -" kochanie, czy mialas orgazm?" , a ja odpowiedzialam: "ale w zyciu?" do tej pory to wspomina..a ja wszelki wypadek informuje go za kazdym razem kiedy mialam, albo wymyslam jakis powód dla ktorego nie mialam :) zapewniam cie ze latwiej zniesc brak orgazmu niz brak gotowki przed pierwszym, a brak gotowki wpedza mnie w wieksze stresy i frustracje jest oczywiscie czesc kobiet nastawiona hm...hedonistycznie, egoistycznie, ktora traktuje brak orgazmu jako krzywde wyrzadzona przez mezczyzne ale sa to osoby ktore uprawiaja milosc ze soba przy pomocy faceta - ja sie z takimi nie koleguje:)) a generalnie - nie robmy z tego az takiego zagadnienia Odpowiedz Link
czerwone_francuskie Re: nie robmy zagadnienia:)) 26.09.07, 18:06 > zapewniam cie ze latwiej zniesc brak orgazmu niz brak gotowki przed pierwszym, > a brak gotowki wpedza mnie w wieksze stresy i frustracje sliczne! i jakie prawdziwe! Odpowiedz Link
gardenersdog Re: nie robmy zagadnienia:)) Miss!!! 27.09.07, 00:15 >> na kanwie : podczas jednego z pierwszych razow z moim mezem - zadaj on mi na zakonczenie pytanie: -" kochanie, czy mialas orgazm?" , a ja odpowiedzialam: "ale w zyciu?" GENIALNE!!! niniejszym zdiagnozowałam u siebie MISSAIGONIZM - skanowanie wpisów w poszukiwaniu wypowiedzi miss Odpowiedz Link
avide Re: nie robmy zagadnienia:)) Miss!!! 27.09.07, 08:14 Hhehehe Taaa Misaigonizm... :)) Jakieś 9 miesięcy temu zaobserwowałem u siebie podobne objawy :)) Jak dla mnie mistrzyni ciętej i sarkastycznej, zwykle jednakże trafnej riposty :)). Heheheh jej facet musi mieć niezłą jazdę jak jej podpadnie :)) pozazdrościć mu :)). Pzadr. A. Odpowiedz Link
dixia-reaktywacja Re: nie robmy zagadnienia:)) Miss!!! 27.09.07, 10:23 Tiaa.... Tak się składa, że znam jej faceta. To fajny herbatnik :o))) Odpowiedz Link
your_and Re: nie robmy zagadnienia:)) Miss!!! 27.09.07, 10:30 avide napisał: > Heheheh jej facet musi mieć niezłą jazdę jak jej podpadnie :)) pozazdrościć mu > :)). Ale przy tym pozazdrościć jaką musi mieć za to niezłą jazdę wtedy kiedy jej nie podpadnie! Odpowiedz Link
avide Re: nie robmy zagadnienia:)) Miss!!! 27.09.07, 10:39 taaa no przecież pisałem pozazdrościć :))))) Tak czy siak :)). I piszę to bez cienia złośliwości. :)) Odpowiedz Link
justysialek Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 00:57 Moim zdaniem piszesz o czymś, czego nie znasz z własnego doświadczenia. Piszesz tak, bo ty jednak miewasz orgazmy z facetem. Nie są ci potrzebne zawsze, wystarczą czasami, więc wkurza cię ta presja. Ale jakbyś się czuła, gdybyś miała z nim orgazm tylko kilka razy przez 5 lat? Jesteś PEWNA, że podrzymywałabyś wtedy swoją opinię o kobietach które pragną przeżywać to razem ze swoim ukochanym częściej? Odpowiedz Link
misssaigon Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 10:02 justysiu - wspolczuje jednak - bywalam w dluzszych zwiazkach "bezorgazmowych" i brak orgazmu nie byl powodem rozstania dla mnie to kwestia odpowiedniego ukierunkowania oczekiwan co do wspolnego seksu...to troche tak jak z nieplodnoscia - ludzie maksymalnie skupieni na splodzeniu dziecka gubia po drodze inny wymiar seksu czy jesli przykladowo przedstawienie w operze jest marniutkie ale final glosny i pompatyczny to jakie pozostawia wspomnienie? mam przyjaciolke - dla swojego meza jest pierwsza kobieta - nigdy z nim nie przezyla orgazmu, ale za kazdym razem go udaje, co mąz oczywiscie kupuje czy jest z tego powodu nieszczesliwa? nie, nie jest, czasami tylko smutna...ale bardzo kocha swojego meza, ktory jest naprawde idealnym mezem i wspanialym czlowiekiem i ani mysli sie z nim z tego powodu rozstac...pogodzila sie z tym stanem rzeczy i satysfakcje czerpie z innych zrodel. nie wiem czy to jest przyklad do nasladowania - ale naprawde nie warto dac sie zafiksowac li tylko na tle orgazmu Odpowiedz Link
justysialek Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 10:40 Rozumiem twoje zdanie ale nadal się z nim nie zgodzę. Syty nie zrozumie głodnego. Dopuszczam tez myśl, że może ja mam inne potrzeby niż ty i inne dziewczyny wypowiadające sie w tym wątku. I nie chcę tu podbijac swojego ego i "reklamowac się", bo akurat w moim przypadku to działa jak przekleństwo. Otóż ja poprzez seks zaspokajam 2 potrzeby: 1 potrzeba miłości, czułości, "dawania" 2. czysto fizyczny popę seksualny. Pierwszą z nich można zaspokajać przez przytulanie, dotykanie albo seks. Tylko dla mnie ten seks wtedy to taki masaż - może być przyjemny, może być relaksujący, ale to "masaż", a nie seks. Równie dobrze mogę wtedy zaspokoić partnera oralnie i jeszcze zaoszczędzę na antykoncepcji. Druga potrzeba pojawia sie mniej regularnie, ale z ogromną siłą. Ja to brzydko nazywam "chcicą", bo jest to bardzo zwierzęce. Przez cały dzień (czasem tydzień) myślę tylko o seksie, lustruję facetów na ulicach i mam ogólnie wszystkie objawy silnego podniecenia (powstrzymam sie od opisów, bo potem znowu zaczne maile od nieznajomch dostawać). W takich momentach przytulanie, "masaże" itp są najbardziej wkurwiające. Ogólnie wtedy jestem wkurzona strasznie, wszystko mi z rąk leci, trzęsę sie, nie moge spać i tak dalej. Zaspokojenie przez partnera daje mi wtedy ogromną ulgę i satysfakcję, masturbacja natomiast pomaga tylko na chwilę. A co do jakości zbliżeń. Zgadzam sie, że sam finał to tylko połowa (choć dla mnie dobry orgazm po kiepskim seksie, to jak mieć gówniany dzień zakończony przyjęciem niespodzianką - zapominasz o dniu), jakość samego zbliżenia jest tez ogromnie ważna. Ale jak zbliżenia nie kończa sie orgazmem przez dłuższy czas, to mi sie ten seks jakby przestaje kojarzyć z orgazmem, a zaczyna z "masażami" i wtedy jest źle. A wystarczy jeden orgazm z mężem, żebym miała uderzenia gorąca na samą myśl o nim przez kolejne kilka dni. I nie mam zamiaru rozstawać się z mężem z tego powodu, ale fiksację mam chcąc, nie chcąc - bo nie jestem w stanie o tym nie myśleć! Odpowiedz Link
sylwiamich Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 12:20 A ja nie rozumiem Twojego problemu...nawet nie wiem o co Ci chodzi.Bo jeśli o chcicę, to bardzo ją lubię.Myśleć o tym, czuć podniecenie w ciągu zajęć.....budowac klimat z moim facetem, spozytkowac to przy pierwszej okazji:)))Ale gdybym wtedy myślała o innych facetach niż własny...pewnie mnie też by to denerwowało:))))) Zresztą dla mnie seks w ogóle nie wiąże się z nerwowością...no chyba że przy ściąganiu spodni;))) Odpowiedz Link
justysialek Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 12:36 sylwiamich napisała: > A ja nie rozumiem Twojego problemu...nawet nie wiem o co Ci > chodzi No właśnie to widać z twojej zaczepnej i lekceważącej odpowiedzi. Ale dla mnie to logiczne - syty głodnego nie zrozumie! Można pisać, jak to się ma dosyć seksu, orgazmów, starających sie i pytających facetów - jak się ma życie seksualne odpowiednie do swoich potrzeb - czyli zaspokajające. Nie czujesz nerwowości, bo jesteś ZASPOKOJONA. Cieszę sie twoim szczęściem i życzę ci, żebyś nigdy nie musiała zaznać tego uczucia. Ale nie wyśmiewaj mojej frustracji, bo to po prostu okrutne z twojej strony i niestety dość bezmyślne. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
sylwiamich Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 12:50 Nie mam dośc seksu, nigdy dośc:) Nie wiem jaki masz problem..mąz nie chce sie z Tobą kochać?Uważasz że seks z siusiakiem jest lepszy niż bez?A moze pochwowy lepszy od łechtaczkowego?Bo kurna nie rozumiem.Nie jestem sfrustrowana...to prawda.Ale kiedyś byłam.I też się tak wkurzałam, motałam jak Ty teraz.Znam tą złość.I nie wkłądaj mi do ust słów których nie powiedziam.Nie wyśmiewam Twojej frustracji.A czy bezmyślne?Tu bym polemizowała. Bo jestem miłośnikiem rozwiązywania problemów...jeśli takowe są.Nie lubię być w takim stanie jak Ty teraz.I dlatego go unikam.Jest jakaś dziedzina życia która uwiera? Zmień ją lub zaakceptuj...i nie wyżywaj się na mnie.Cieszę się z seksu...zrobiłam wiele rzeczy by osiągnąć taki stan...i nikt mi tego nie zabierze:))Nawet Ty swoimi utyskiwaniami.No i teraz masz prawo się wkurwić...:)) Odpowiedz Link
justysialek Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 15:13 Nie wkurwiam się na ciebie, to tylko forum. Ja odnosze wrażenie, że to ty próbujesz sie wyżyć na mnie, a nie odwrotnie, ale nie ważne, może jakoś kompletnie źle się nawzajem odbieramy. Ogólnie zgadzam się, że kobieta nie MUSI mieć orgazmu przy każdym stosunku. Nie napisałam tego chyba wcześniej. Ale nie zgadzam się co do podawanych przez was przyczyn tego zjawiska. To nie dlatego (wg mnie), że orgazm jest przereklamowany a sam seks jest lepszy i starczy. Po prostu kobiety mają mniejszy popęd i zwykły "dawać" facetowi, to czego pragnie przy okazji czerpiąc z tego na maksa - czyli robiąc to tak, żeby i im było miło. Kiedy facet w takiej sytuacji próbuje doprowadzić kochankę do orgazmu to na pewno mu nie wyjdzie, a dla niej może być męczące. Dlatego (powtarzam- moim zdaniem), że ona po prostu kocha się z nim z innych przyczyn niż czysto fizyczny popęd seksualny. Ta teza tyczy się ogółu, nie ciebie konkretnie. Odpowiedz Link
lilyrush Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 14:00 justysialek napisała: > Można pisać, jak to się ma dosyć seksu, orgazmów, starających sie i pytających facetów - jak się ma życie seksualne odpowiednie do > swoich potrzeb - czyli zaspokajające. Justysia... chwilowo satysfacjonującego życia seksalnego nie posiadam. nie maa dosc seksu, orgazmówni pytajacych facetów. Raczje chciwlami chce mi sie wyć.. Ale w takich wątkac nie odnosisz sie przecież do tej konkretnej chwili tlyko jaczej Ciebie i Twoich upodobań w ogólnosci. Weic ja na podstawie mojego doswiadczenia i przeszłosci moge napisać, że nie zawsze potrzebuej orgazmu, prawda? I nijak sie to nie kłóci z tym, ze teraz akurat nie miałabym nic przeciwko.... Odpowiedz Link
avide Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 15:24 KJM ja cały mam czas wrażenie że cześć nie łapie meritum polemiki. Zapytam zatem wprost jak to facet: Powiedz mi czy gdybyś mając kochanego męża, połapała się, że seks jako taki będzie funkcjonował w waszym małżeństwie, ale już NIGDY nie osiągniesz z nim orgazmu, powiedz czy w takim układzie dalej przyklaśniesz Sylwi że ten orgazm to jedna wielka ściema ?????? Wiesz jak już wspominałem ja raz już widziałem (w)kurwiki w oczach kobiety gdy była o włos od tego błogiego stanu a jednak go nie osiągnęła a twierdziła uparcie jak Ty i Sylwia, że ten orgazm to tylko po to by usatysfakcjonować męskie ego !!!!!!!!!!!! Justysialek jeśli dobrze zrozumiałem pije do sytuacji, w której nie jest on najważniejszy w zbliżeniu codziennym, każdorazowym ok, ale niemożność dostania go chociaż raz na kilka, kilkanaście razów jest zwyczajnie frustrująca i zniechęcająca do zbliżeń, bo jak już wspomniałem a Justysialek zresztą potwierdziła, to ten cholerny orgazm jest momentem takiego TOTALNEGO ROZŁADOWANIA napięcia. Całkowitego. Przynajmniej ona go tak odczuwa i pewnie wiele kobiet również. Czyli nie ma orgazmu, nie ma rozładowania napięcia, ok ono opadanie, jego poziom sie zniży ale nie zostanie rozładowane, a zwłaszcza gdy wiesz, że jesteś do niego zdolna tylko stymulacja faceta jest nie taka jak trzeba, powiedz czy dalej Ty (Sylwia zresztą tez) byście tak tego przereklamowania broniły ??????? Zaznaczam jeszcze raz, że nie chodzi o sytuacje w której co jakiś, niebyt daleki czas jednak go OSIĄGACIE, bo to całkowicie zmienia postać rzeczy. Wtedy faktycznie łapie się go przy okazji i nie ma dramatu jak pojawi sie co jakiś czas a najważniejsze by samo zbliżenie dawało satysfakcje, bo jak pisałem można zdjąć spodnie, wypiąć tyłek, kilka ruchów i oboje łapią orgazm i po sprawie, albo wieczór uwodzenia, ocierania, dotykania, pieszczenia, zabawy seksem, kochania się w najróżniejsze sposoby z najróżniejszymi gadżetami dogadzania sobie na wszelkie sposoby a po wszystkim uczucie całkowitego zaspokojenia jednak bez orgazmu. Wszyscy chyba czują różnicę w jakości i założę się, że każda z was pójdzie na opcję nr2 tak 3 na 4 razy, a może nawet 9 na 10 razy, raz jednak rezygnując całej tej otoczki na rzecz tego szybkiego, obcesowego, przereklamowania, w postaci wypiętego tyłka i stanu ogólnej błogości choć przez chwile i tym samym rozładowania TOTALNEGO drzemiącej w was chcicy (że tak brzydko napiszę) To jest meritum polemiki. Przynajmniej wg mnie :)))) Pozdrawiam Avide ;-) Odpowiedz Link
lilyrush Re: nie robmy zagadnienia:)) 28.09.07, 10:24 avide napisał: > KJM ja cały mam czas wrażenie że cześć nie łapie meritum polemiki. > Zapytam zatem wprost jak to facet: > > Powiedz mi czy gdybyś mając kochanego męża, połapała się, że seks jako taki będzie funkcjonował w waszym małżeństwie, ale już NIGDY nie osiągniesz z nim orgazmu, powiedz czy w takim układzie dalej przyklaśniesz Sylwi że ten orgazm to jedna wielka ściema ?????? > Wiesz jak już wspominałem ja raz już widziałem (w)kurwiki w oczach kobiety gdy była o włos od tego błogiego stanu a jednak go nie osiągnęła a twierdziła uparcie jak Ty i Sylwia, że ten orgazm to tylko po to by usatysfakcjonować męskie ego !!!!!!!!!!!! to odpoweidz sobie sam- jak wiemy ta kobieta to nie Twoja żona, wiec z nią nie jestes. CZy zatem powoddem rozstanei był ten jej brak orgazmu i to ona podjeła ta decyzje??? Czy moze gdybyś chciał sie z nią zwiazać toby ise zgodziła? nie powiem Ci co ja bym zrobiła w małzeństwie z kochajacym męzem bez orgazmów bo taki stan nie jest mi znany. tobie chyba bardziej i jakos nie zuważyłam, zeby żona Tobie wspominala o odejsciu.... Odpowiedz Link
sylwiamich Re: nie robmy zagadnienia:)) 28.09.07, 10:41 Dawno, dawno temu znajoma zaprosiła mnie i koleżankę na sushi.Powiedziałam: Sushi jest mocno przereklamowane....zajadając...ale bez zachwytu. Na to ta druga zaproszona: -Jakbyś codziennie jadła chleb z margaryną z Biedronki jak ja...nie wybrzydzałabyś tak. Czuję się teraz podobnie. Przepraszam ze miewam orgazmy, przepraszam że poza moim mężem nie miewam większych problemów z seksem.Przepraszam że wolę schabowego od suschi...na codzień.Przepraszam....w życiu do teatru nie pójdę:)) Odpowiedz Link
justysialek Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 15:30 lilyrush napisała: > Ale w takich wątkac nie odnosisz sie przecież do tej konkretnej > chwili tlyko jaczej Ciebie i Twoich upodobań w ogólnosci. Konkretnie odniosłam sie tylko do stwierdzeń Sylwii, że 1. wszyscy współcześni faceci męczą kobiety wymagając od nich orgazmu 2. kobiety, domagające się orgazmu - używają faceta jak maszynki do robienia orgazmów (potem nazwała to seksem z siusiakiem) i Misssaigon, że kobieta domagająca się orgazmu jest nastawiona egoistycznie i hedonistycznie w stosunku do faceta. A moje upodobania w ogólności (abstrahując od danej chwili) są takie, że ja mogłabym ten orgazm mieć spokojnie, bez żadnej presji i wymuszania co trzeci dzień - a co tyle średnio się kochamy. Ale oczywiście jako rozumna istota nie WYMAGAŁABYM tego od męża ani od siebie za każdym razem, bo nie o to tu chodzi. Odpowiedz Link
justysialek Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 15:40 I dajcie już spokój z tym twierdzeniem, że jestem chwilowo ciężko sfrustrowana (więc i niepoczytalna) - bo akurat chwilowo nie jestem. ;-) Odpowiedz Link
czerwone_francuskie Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 18:10 frustracja bedzie dotyczyla kobiet, ktore nie sa dopieszczone, maz je bierze w biegu i konczy po 3min z przerwa na wiadomosci sportowe w srodku. te, dla ktorych potrzeby czulosci i czasu nie sa zaspokojone. jesli razem jest cudnie i krecaco a orgazmu nie ma, to i tak jest fajnie...satysfakcja i bloga szczesliwosc zapewnione... Odpowiedz Link
justysialek Re: Dot. watku Avide 28.09.07, 21:39 Wiem, że robię się nudna może, ale właśnie z tym się nie zgadzam. Ja jestem "dopieszczona" w sensie czułości, przytulania, komplementów, boskiego traktowania, a seks zajmuje nam więcej niż 3 minuty - tylko jak orgazmu nie ma - to ja nadal go pragnę. Mam zaspokojoną potrzebę czułości i bliskości itd ale nie jestem zaspokojona fizycznie. Dla mnie to są dwie rzeczy - co innego czułości, co innego orgazm. A tak dla zabawy odwróćmy sytuację: ciekawe czy facet uważałby tak samo - czyli, że seks bez orgazmu (częściej niż raz kiedyś) też jest równie satysfakcjonujący. Nie rozumiem, czemu facet ma niezbywalne prawo do szczytowania prawie za każdym razem, a kobiecie się wmawia, że czułość jest dla niej ważniejsza. A jak się z tym nie zgadza, to albo nie kocha partnera, albo nie umie "dawać". Taka refleksja na koniec, bo oczywiście każdy ma na ten temat swoje zdanie. Odpowiedz Link
lilyrush Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 19:58 avide napisał: > > Sylwiamich, Wiktoriada111, Missaigon, Lilyrush i wszystkie inne dziewczyny, > powiedzcie mi czy kolejne niezaspokojenie nie spowoduje u was z czasem > narastania frustracji i zrezygnowania ???? > Ja już kiedyś widziałem wku..ną kobietę po tym jak skończyliśmy a ona nie miała > tego PRZEREKLAMOWANEGO orgazmu.... i uwierzcie mi nie chciałbym tego widoku > oglądać ponownie :)))))). a wiesz co wkurwia bardziej? Jak facet za cholerę nie chce uwierzyć, ze bez orgazmu też jest fajnie i masz gdzieś to, ze go dzisiaj nie miałaś. I po czymś takim i kolejenym pytaniu "co ja jeszcze mogę zrobić" doskonale wiesz, że nie będziesz miała. Choćby wyzionął ducha starając się ....będzie tylko gorzej Ok, jak go nie będzie 10, 20 30 raz to już zaczyna być podejrzane. Ale to jest zawsze kwestia indywidualna...czy wole faceta, który daje mi 3 orgazmy dziennie, ale go nie kocham czy takiego który jest dla mnie wszystkim choć orgazm taki idealny jest raz na tydzień???? Jak często orgazm ma Twoja żona? Kochałaby Cię bardziej, gdyby miała częściej? (oczywiście to są pytania tylko do przemyślenia dla Ciebie) Odpowiedz Link
wiktoriada111 Re: Dot. watku Avide 27.09.07, 08:10 lilyrush napisała: > a wiesz co wkurwia bardziej? Jak facet za cholerę nie chce uwierzyć, ze bez > orgazmu też jest fajnie i masz gdzieś to, ze go dzisiaj nie miałaś. I po czymś > takim i kolejenym pytaniu "co ja jeszcze mogę zrobić" doskonale wiesz, że nie > będziesz miała. Choćby wyzionął ducha starając się ....będzie tylko gorzej Dokładnie to miałam na myśli opisując presję jaką wywiera na mnie facet, chcący za wszelką cenę mnie zaspokoić. Mialam partnera, który tak robił. No cóż, orgazmów trzeba się nauczyć a przynajmniej ja musiałam nauczyć się reakcji swojego ciała na bodźce i on był dla mnie poligonem doświadczalnym, ale dopiero po kilku rozmowach...bo na początku nie miałam orgazmów z nim, z czasem zaczęłam że w trakcie numerków czuć właśnie to "staranie się", potem pytania co zrobił nie tak", "dlaczego nie mialam", "wpatrywanie się w moje reakcje jak w szklaną kulę" doprowadzało mnie to do szału, i nie brak oragazmu powodowal, że nie czerpałam przyjemnosci z seksu, tylko właśnie ta presja... bo sama nakręcałam się podświadomie, i jak tylko zaczynaliśmy się kochać goniłam za orgazmem, który oczywiście przy próbach zlapania go na siłę oddala się coraz szybciej ;) Kilka rozmów,trochę zmrożona atmosfera po takich rozmowach, ale z czasem się udało, wlaśnie jak przestał pytać,naciskać,mogłam spokojnie wczuć się w sam fakt,że kocham się z moim facetem a nie biegnę w wyścigu po orgazm. Nie jestem maszynką do orgazmów,znam się na tyle, że wiem co mnie stymuluje(nie mówię o orgaźmie łechtaczkowym, banalnym w osiągnięciu poprzez rożne pieszczoty, ale o takim podczas stosunku)a jednak nie mam avide parcia do osiągania go na siłę, za każdym razem, bo jak nie to wybuchnę i zamorduję w upojnym splocie nogami kochanka:) Czasami jest czasami nie ma, ale i tak seks sprawia mi przyjemnosć, sam seks, finał z orgazmem to tylko wspomniana wyżej wisienka na torcie;) ...ale fakt!! Denerwuję się czasami, choć staram się tego bardzo nie okazywać gdy...dochodzę a facet dochodzi ciutkę przede mną... i on szczytuję a ja jestem taka prawie, prawie, prawie....wtedy mam ochotę udusić, szczególnie, że po takim stanie "prawie" ciężko mnie znowu w niego wprowadzić :) Odpowiedz Link
murakami2 przereklamowany i przegadany 26.09.07, 19:12 > Orgazm jest przereklawany!!!Stawiam taką tezę i będę jej bronić:))) Jak poprzednio w wątku Avide napiszę od razu - jestem raczej prymitywem i mam tego świadomość. Orgazm jest dla mnie przeżyciem jednolitym, nie rozumiem osób, które opowiadają o długości, intensywności, miejscach, gdzie odczuwają itp. Zawsze przy takich razach mam wrażenie, że to...przechwałki albo mitomania. Różne mam punkty na ciele, gdzie można mnie postymulować, ale przeżycie samo w sobie jest zawsze takie samo. Więc dla mnie orgazm "króciutki" "baaardzo długi" "łechtaczkowy" "przez ucho" czy inne odmiany to wyżej wspomniana mitomania, mitomania, nieznajomość siebie i już. Taką tezę ja wyznaję. czasem wolę po prostu jakieś pieszczoty miłe i róznej intensywności i zwykły seks, ale na pewno doprowadza mnie do szału pytanie "czy miałaś" - to prezent jakiś, czy co.... Odpowiedz Link
aandzia43 Re: Dot. watku Avide 28.09.07, 22:14 Wszystkie moje orgazmy są dla mnie (bo niby dla kogo?), nigdy żadnego nie udawałam (a po kiego grzyba?), zawsze dość łatwo przychodziły (bozia dała) i BARDZO je sobie cenię. Seks bez szczytowania też jest fajny, ale gdyby stał się regułą, ostro bym się wk...wiła. Facet poświętniczo i katorżniczo piłujący mnie li tylko pod kątem mojego orgazmu bardzo by mnie zdenerwował, ale taki zawsze piłujący mnie jak dmuchaną lalę tylko pod kątem swojego - jeszcze bardziej. Nie ma to jak złoty środek. Dla mnie orgazmy nie są przereklamowane. Moje bywają tak zajebiste, że grzeszyłabym, gdybym je reklamowała. Odpowiedz Link
kalina1970 Re: Dot. watku Avide 28.09.07, 22:43 a ja uwielbiam orgazm,lubie jesc ciastko i owoc:)nie rozumiem gledzenia,ze orgazm jest przreklamowany:):)lubie jesc,zeby sie najesc...pic,zeby poczuc ten mily szmerek w glowie...bzykac sie,zeby miec orgazm:)jestem kobieta,ale czytajac powyzsze wypowiedzi powinnam czuc sie jak samiec:):) Odpowiedz Link
sylwiamich Re: Dot. watku Avide 28.09.07, 22:53 To ja jestem zboczona raczej.Uwielbiam powstrzymywać się...doprowadzać do szaleństwa.Poza jednym partnerem, zawsze po orgażmie mój poziom podniecenia spadał...nie było juz tak fajnie.Orgazm wszystko kończy...podkręcanie się i wariacje na temat. Odpowiedz Link
kalina1970 Re: Dot. watku Avide 28.09.07, 23:50 Orgazm konczy seks...i zaczyna nastepny:):) Odpowiedz Link
sylwiamich Re: Dot. watku Avide 29.09.07, 08:39 Dawno temu czytałam że testowano na małpach urządzenie do wytwarzania orgazmów.Jakieś elektrody, podłączone gdzieś tam.Małpy miały w łapce przycisk.Jego naciśnięcie wywoływało orgazm.Do masowej prodfukcji nie weszło ze względu na zbyt wysokie ryzyko.Małpy płci męzkiej naciskały ten przycisk ciągle...doprowadzając się do śmierci. Odpowiedz Link
gomory Re: Dot. watku Avide 30.09.07, 15:15 Amerykanski chirurg (nazwiska nie pomne) ma zastrzezony wynalazek, wszczepienie ktorego w rdzen kregowy pozwala wzbudzac orgazm na zyczenie. Na razie chetnych do operacji wszczepienia brakuje wiec urzadzenie nie stalo sie rynkowym przebojem. O doswiadczeniu w ktorym samce malp okazywaly sie tak lakome na doznania orgazmu nie slyszalem. Brzmi ono troche jak z Onetu ;)/ Ale czytalem o podobnym przeprowadzonym ze szczurami. Wszczepiono im pobudzajace orgazm elektrody, w ktorych same mogly uruchamiac przeplyw pradu (tutaj zawsze lamie mi sie serce nad okrucienstwem niektorych doswiadczen). Zwierzaki uruchamialy go stale, porzucajac nawet podroze w drugi koniec klatki po pokarm. Koniec koncow oslabione chorowaly i zdychaly z wycienczenia. Jednakze ludzie maja o wieeeele bardziej skomplikowana psychike. Prozno w swiecie zwierzat szukac dylematow moralnych czy meandrow podswiadomosci. Kazdy z nas ma mozliwosc robienia sobie dobrze przez caly rok. I nie zakloca nam to mozliwosci pracowania, uczenia sie, robienia zakupow i pisania na forum ;). Odpowiedz Link
misssaigon Re: Dot. watku Avide 01.10.07, 15:35 jest jeszcze szansa umrzec z przemasturbowania przed ekranem kompa czytajac "Brak seksu w malzenstwie" - jedyne pocieszenie, ze ze zdrowa prostata;P Odpowiedz Link
sagittka Re: Dot. watku Avide 29.09.07, 13:44 justysialek napisała: > tylko jak orgazmu nie ma - to ja nadal go pragnę. Mam zaspokojoną potrzebę czułości i bliskości itd ale nie jestem zaspokojona fizycznie. > A tak dla zabawy odwróćmy sytuację: ciekawe czy facet uważałby tak samo - czyli, że seks bez orgazmu (częściej niż raz kiedyś) też jest równie satysfakcjonujący. Nie rozumiem, czemu facet ma niezbywalne prawo do szczytowania prawie za każdym razem, a kobiecie się wmawia, że czułość jest dla niej ważniejsza. A jak się z tym nie zgadza, to albo nie kocha partnera, albo nie umie "dawać". Mężczyźnie trudno byłoby zrezygnować z orgazmu, jeślli seks silnie podnieciłby go, wtedy pojawia się naturalne pragnienie zaspokojenia. Masz rację, że u kobiet jest podobnie. Jeśli kobieta w czasie zbliżenia wejdzie na wysoki poziom podniecenia, to brak orgazmu jest frustrujący (a gdy sytuacja jest częsta, to niezdrowy, ze względu na przekrwienie miednicy). Myśle, że kobiety, które tu pisały o tym, że wystarczają im pieszczoty i bycie blisko z ukochanym, miały na myśli inną sytuację. Kobieta potrafi się usatysfakcjonować tą bliskością, budowaniem więzi i poczuciem szczescia w ramionach kochanka, wtedy orgazm jest dopełnieniem rozkoszy. Jesli jednak kobieta czuje fizyczne pragnienie, podobnie jak mężczyzna, to wtedy tak samo potrzebuje orgazmu, jako rozładowania seksualnego napięcia i w takiej sytuacji przyznam ci rację - orgazm nie jest przereklamowany, jest naturalny. Odpowiedz Link
sagittka Re: Dot. watku Avide 29.09.07, 13:46 coś mi cytowanie nie wyszło - moje są tylko dwa ostatnie akapity, reszta to cytat z justysialek Odpowiedz Link
avide Dziekuję sagittko 29.09.07, 18:14 Chryste Panie nareszcie jakaś kobieta złapała sedno tej rozmowy. Cały czas piłem właśnie do tego co napisała Sagittka. Orgazm jest i nie jest przereklamowany. Wszystko zależy od sytuacji. Jeśli tak się nakręci kobietę, że będzie o włos i nie dostanie go to wtedy jak najbardziej nie jest przereklamowany, gdyż jest one wtedy jakby spełnieniem, celem drogi. Jeżeli zaś cała atmosfera seksu sprowadzi się do rozładowania napięcia poprzez bliskość pieszczoty itp. wtedy jest jak najbardziej przereklamowany, i dążenie do niego po trupach za wszelką cenę to zwyczajna gra niewarta świeczki. Prawda zatem jest taka, że nie za wszelką cenę, choć czasami dobrze było by dostać to co się chce. Ja przynajmniej tak to widzę jako facet. Bo jak pisałem wcześniej tak naprawdę mężczyźnie tezę o przereklamowaniu przyjmiemy z dużą ulgą i zadowoleniem. Bo nawet jak 1;7;15;50-ty raz go nie będzie zwyczajnie szepniemy naszym (wkur..nym :D) kobietą po wszystkim do uszka "Kochanie nie złość sie, przecież on i tak jest przereklamowany więc nic takiego wielkiego nie straciłaś" :)))). Dziękuję Sagittko za trafne podsumowanie dyskusji. Avide. Odpowiedz Link
sylwiamich Re: Dot. watku Avide 30.09.07, 09:00 > Mężczyźnie trudno byłoby zrezygnować z orgazmu, jeślli seks silnie > podnieciłby go, wtedy pojawia się naturalne pragnienie zaspokojenia. > Masz rację, że u kobiet jest podobnie. Jeśli kobieta w czasie > zbliżenia wejdzie na wysoki poziom podniecenia, to brak orgazmu jest > frustrujący (a gdy sytuacja jest częsta, to niezdrowy, ze względu na > przekrwienie miednicy). Ale nadal się pytam z jakiego powodu? Bo on zawsze kończy sekundę wcześniej?Normalnie...cuda ludzie, cuda.A jesli nawet to mozna to ząłatwić w inny sposób...duzi jesteście to wiecie. Albo ona ma kłopoty ze szczytowaniem...to chyba jakies zaburzenbie jest....cóż komuś z zepsutymi zębami zleciłabym pójuście do detysty żeby nie narzekał ze ja nie przepadam za jabłkmi.Tu zrobię podobnie. Ale wiem o co Wam chodzi.Jesli rzeczywiście tak jest...no cóż...tu orgazm jawi się jako rzeczywiście porządany wysoce. > Myśle, że kobiety, które tu pisały o tym, że wystarczają im > pieszczoty i bycie blisko z ukochanym, miały na myśli inną sytuację. > Kobieta potrafi się usatysfakcjonować tą bliskością, budowaniem > więzi i poczuciem szczescia w ramionach kochanka, wtedy orgazm jest > dopełnieniem rozkoszy. Jesli jednak kobieta czuje fizyczne > pragnienie, podobnie jak mężczyzna, to wtedy tak samo potrzebuje > orgazmu, jako rozładowania seksualnego napięcia i w takiej sytuacji > przyznam ci rację - orgazm nie jest przereklamowany, jest naturalny. Nigdy nie pisałam o tym że orgazm jest be.Ciągle mówię o przereklamowaniu.Czemu? Postaram się to jeszcze raz wyjaśnić...ostatni raz.Orgazm przez media i kolorowe czasopisma dla kobiet stał się celem samym w sobie.Rodzaje orgazmów, pozycje, gadżety...wielkie parcie na pełne zaspokojenie kobiety.Każdy stosunek zakończony sukcesem---czyli orgazmem.Opisy orgazmów sutkowych, łechtaczkowych, pochwowych, mieszanych....punktów, macanek i sranek.To epatuje mechanicyzacją.Fakt...męzczyżni starają się teraz uszczęsliwić kobietę, zaspokoić ją. 1.Ale obserwuję objawy tzw. przetrenowania się.Gdzie facet jest tak skupiony na partnerce i zrobieniu jej dobrze że aż mdli.To pierwszy problem 2.Kobiety żądają coraz więcej.Chcą szczytować i kropka.A sami wiecie jakie to dla wielu trudne.Wiele z nas nigdy nie będzie mieć orgazmu pochwowego.Wiele z nas nigdy nie będzie mieć wielokrotnego.A niektóre nigdy nie będą mieć.Poczytajcie wpisy na tym forum.Pisze facet że żona nie lubi seksu, że nie miewa orgazmów.I zaraz huzia na faceta: bo Ty jesteś niehalo, nie potrafisz, nie wspomagasz itd. Ale koniunktura się naktęca.A ja byłam z facetem z którym nie miałam orgazmów zbyt często...było dobrze.Ale byłam też z facetem który zaspokajał mnie zawsze.Po kilku takich dniach czułam się tak wypluta że strach.Dlatego twierdzę...orgazm to nie wszystko. Odpowiedz Link