Dodaj do ulubionych

Dot. watku Avide

26.09.07, 08:26
Orgazm jest przereklawany!!!Stawiam taką tezę i będę jej bronić:)))
Obserwuj wątek
    • loppe Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 09:03
      przeypany?
      • sylwiamich Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 09:12
        Przereklamowany...uff
        • loppe Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 09:17
          a to i ja mogę jej bronić
          • loppe Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 09:31
            pieszczotliwa gra wstępna jest niedopromowana
            • sylwiamich Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 09:47
              Dobre, szalone pomiędzy jest zdeprecjonowane:))
    • avide Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 09:24
      ech ten Avide, przeszedł i znowu miesza

      Sylwia ja nie twierdzę, że orgazm to jest to do czego powinna dążyć każda
      kobieta po trupach i za wszelka cenę jako jedyne właściwe ukoronowanie aktu
      płciowego.
      Najważniejsze w zbliżeniu jest to by czuc satysfakcję z niego. Nawet jeśli nie
      było tego "cholernego" orgazmu a czujesz sie zaspokojona po stosunku zneczy że
      było ok. Zas możesz mieć orgazm a czuć niedosyt, (ja tak czasami mam) bo
      chiałabys spróbowac tego, tamtego a partner/ka czegoś nie zrobili i jakos tak za
      szybko przesli do meritum.
      Coś na zasadzie uwodzenia przed stosunkiem. Można to zrobić szybko, podniecić
      sie miec orgazm i jednak ciągle czuć niedosyt bo miało sie ochote na wieczór
      przepełniony zmysłowością, erotyzmem a wyszła rąbanka jak zwykle. Co prawda z
      orgazmem ale jednak rąbanka.

      Mi chodziło o fakt różnorodności orgazmów. Ja mam tak, że orgazm jako orgazm
      zawsze przezywam bardzo podobnie. Nawet jak napisałem że bywa za drugim, trzecim
      razem już inny jest jednak bardzo podobny, może jedynie mniej intensywny. Zaś
      dziewczyny jasno i wyraźnie dały mi do zrozumienia (o czym nie miałem pojęcia),
      że u kobiety sprawa jest dużo bardziej skomplikowana i dzięki mojemu zapytaniu
      wielu facetów również czytając to na tym skorzysta co pozwoli lepiej zrozumieć
      im swoje partnerki. A zatem zdradzając nam, facetom ta tajemna wiedzę
      zachowujecie sie niejako egoistycznie gdyż na koniec same na tym skorzystacie.
      Zatem więcej takiego zdrowego egoizmu proszę :))
      Zgdazasz sie ?????????
      Pozdrawiam
      Avide
      • sylwiamich Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 09:37
        Ja się nigdy nie zgadzam...tak już mam.Rozmawianie o orgazmie jest
        fajne gdy zacieśnia więż między kobietą a mężczyzną...w
        łózku...opowiadanie sobie.A w jaki sposób ja skorzystam na tym że
        mój facet będzie wiedział że kobiety miewają rózne orgazmy?
        Kochanie, jaki dzisiaj miałaś orgazm?Pochwowo-łechaczkowy?Bo
        wiesz..ja czytałem na forum że pochwowy to lepszy jest...jedna babka
        tak pisała.Pieprzyć to!!Sprawa bardziej
        skomplikowana..blabla.Kobiety nie są skomplikowane.I niech wam się
        pzrestaną wreszcie ręce trząść z tego powodu.Wielkie mi
        haloo...oragazm
        Mój facet ma MNIE poznawać a nie czytać.
        • wiktoriada111 Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 12:32
          A mnie wkurza co innego. Nie za każdym razem mam orgazm, nie
          pstryknę palcami i go sobie nie osiągnę na zawołanie i nic z tym nie
          zrobię... i wkurza mnie podejście facetow, ktorzy jakby o niczym
          innym nie mysleli tylko na siłę chcieli mnie doprowadzić, kiedy mi
          jest dobrze, świetnie się czuję odlatuję i nagle zaczynam czuć z
          jego strony takie narastające oczekiwanie na mój orgazm, które nota
          bene zabija we mnie wszelkie szanse na niego, bo zamiast odczuwać
          zaczynam się zastanawiać - przyjdzie nie przyjdzie, już czy nie,
          bardziej w lewo czy w prawo,szybciej,głębiej czy mocniej... o rany,
          jak mnie to wkurza...i naprawdę ciężko trafić na faceta, który nie
          stawia na siłe i po trupach orgazmu partnerki jako gwaranta jej
          udanego seksu... czy tak trudno zrozumiec, że czasami jest bosko i
          bez tego przereklamowanego orgazmu??? Ja to wolę nie dostać przy
          pierwszym numerku, bo "po" zawsze się robię taka błogo leniwa i już
          nie mam takiej energii do następnego razu, jak mam szaleć to orgazm
          zdecydowanie na samym końcu... o!! i tyle ;)
          Skrótowo, a i tak wyszlo wypracowanie:) i jak zawsze obok tematu,
          przepraszam :)
          • misssaigon Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 15:14
            wiktoria, bo te orgazmy nie sa tak naprawde dla nas tylko dla facetow, stalego
            podbudowywania samczego ego
            • lilyrush Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 15:21
              misssaigon napisała:

              > wiktoria, bo te orgazmy nie sa tak naprawde dla nas tylko dla
              facetow, stalego
              > podbudowywania samczego ego

              Jak zazwyczaj bosko celne Miss :-)
              • your_and Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 15:24
                Każdy ocenia świat poprzez pryzmat swojego spojrzenia.
                Dla faceta, seks bez orgazmu jest co najmniej podejrzany :)
            • avide Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 16:27
              Bosko celnie mis... jak to powiedziała Lily.
              Jasne. Tylko ja do jasnej cholery raz, drugi trzeci nie będziesz o miała,
              później 17, 35, ... 99,...150-ty raz to dalej będziesz miała ochotę na igraszki
              Mis ?????????? czy może jednak co jakiś czas tych chciała go dostać ?????????????
              A jak się facet pyta to psy wieszają.
              Tak naprawdę facet może mieć głęboko w d.... te wsze orgazmy jemu przecież i tak
              jest dobrze, i jemu będzie się chciało znowu i znowu pytanie tylko czy wy
              wytrzymacie to tempo. Może wam powiedzieć "kochanie naucz się sama dochodzić w
              trakcie jak Cie bzykam, tak przy okazji, bo ja robie swoje i mam to gdzieś" ale
              wtedy to będzie cham i egoista i dupa nie kochanek.

              Wiesz Mis co to jest orgazm ???? To moment rozładowania napięcia, tak
              przynajmniej podaje fachowa terminologia i ja np. osobiście tak to odczówam jak
              się kocham. Skoro go nie rozładowujesz a ciągle jeszcze tylko podrażniasz w
              końcu będziesz tak wściekła, że mnie udusisz poprzez tego neta choć nawet nie
              wiesz gdzie mieszkam. :))))

              Jedna znajoma mi fajnie napisała ostatnio w tej sprawie na mejla.
              Szło mniej więcej tak: "wyobraź sobie że ktoś cię podnieca i podnieca, nakręca,
              pieści całuje, i chwile przed finałem zostawia jak starą rzecz" Fajnie ???

              Sylwiamich, Wiktoriada111, Missaigon, Lilyrush i wszystkie inne dziewczyny,
              powiedzcie mi czy kolejne niezaspokojenie nie spowoduje u was z czasem
              narastania frustracji i zrezygnowania ????
              Ja już kiedyś widziałem wku..ną kobietę po tym jak skończyliśmy a ona nie miała
              tego PRZEREKLAMOWANEGO orgazmu.... i uwierzcie mi nie chciałbym tego widoku
              oglądać ponownie :)))))).

              Pzdr.
              Avide
              • sylwiamich Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 16:36
                Sylwiamich, Wiktoriada111, Missaigon, Lilyrush i wszystkie inne
                dziewczyny,
                > powiedzcie mi czy kolejne niezaspokojenie nie spowoduje u was z
                czasem
                > narastania frustracji i zrezygnowania ????
                > Ja już kiedyś widziałem wku..ną kobietę po tym jak skończyliśmy a
                ona nie miała
                > tego PRZEREKLAMOWANEGO orgazmu.... i uwierzcie mi nie chciałbym
                tego widoku
                > oglądać ponownie :)))))).


                ...nie wkurwiam się...jakos tak się składa że dobrze sobie
                radzę.Orgazmy miewam wtedy, gdy mam na nie chęć, nie wtedy gdy ma na
                nie chęć facet.I jakoś tak...stałam się orędowniczką dziewczyn...:))
                Dla mnie...kobiety orgazm kończy coś.Jeśli chcę kochać się
                długo...wolę się podkręcać...i na zakończenie zakończyć.Ale
                rzeczywiście jest presja na to żeby zaspokoić kobietę, żeby
                szczytowała jak kałasznikow.I to głupie jest...bo tak jak was, tak i
                nas kręci gdy tej drugiej stronie jest dobrze.Ale może ja nigdy nie
                trafiałam na gburów łózkowych...a jesli nawet to potrafiłam sobie do
                tego fajny film dorobić:))
                • avide Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 16:52
                  Coż Sylwio stwierdzam zatem żeś kochanka doskonała.
                  Nie wkurza się, a dobrze sobie zrobi facetem jak się jej spodoba. Zatem gościu
                  rób swoje nie patrz na mnie, nie myśl o mnie a ja i tak jak zechce w między
                  czasie zrobię dobrze sobie tobą jak wibratorem....

                  Pozdrawiam
                  Avide.

                  PS, Zawsze marzyłem o takiej kochance, chyba większość z facetów marzy, bo seks
                  z Tobą oznacza ZAWSZE satysfakcje :)). Taka wersja trochę dla leniwców.

                  PS2. Kurcze Sylwia przeciez ty musisz być kobietą szczeslliwą w takim ukłądzie.
                  Powiedz mi zatem co ty tutaj robisz ????? Przecież to miejszce ludzi
                  sfrustrowanych, inteligentnych ale sfrustrowanych. ??
                  (Nie to bym wyganiał bo akurat cenię sobie tą "konstruktywną kłótliwość" w Twoim
                  wykonaniu.)
                  • sylwiamich Re: Do Avide 26.09.07, 20:08
                    vide...jestem jedynie kobietą.Dlaczego mam się wkurzać gdy nie mam
                    orgazmu?Jak wspomniałam wcześniej, jest on przereklamowany.Facet nie
                    jest dla mnie maszynką do jego produkcji.Chociaz wielu panom tak się
                    właśnie wydaje.Nigdy nie traktuję męzczyzn jak wibratora...nie mam
                    zamiłownia do rzeczy w których są baterie.
                    PS .
                    To czy seks ze mną oznacza zawsze satysfakcję zależy również od
                    faceta.Lubię leniwych facetów.Lubię pracusiów.Lubię wiele
                    rzeczy.Tylko On musi ze mną robić to co lubi.A nie starać się,
                    starać się...nic mnie tak nie dekoncentruje jak oddech na plecach:
                    było Ci dobrze?
                    PS 2.
                    Co ja tu robię?
                    Weszłam tu po rozwodzie z męzem który nie lubił.Czułam że nie
                    lubi.Mógł, ale nie chciał.Potem znalazł sobie kochankę i z nią też
                    nie kochał się.I na tym u mnie poległ.
                    Czy jestem szczęsliwa?Nie jestem...bo lubię dawać...dawanie mnie
                    kręci.A współcześni faceci SĄ maszynkami do kręcenia orgazmów.
                    • justysialek Re: Do Avide 27.09.07, 00:50
                      Może cię zapoznać z moim?

                      Zanim napiszesz znowu, że masz juz dość tych okropnych orgazmów, o
                      które tak zabiegają wszyscy współcześni faceci - pomyśl o tych
                      babkach, które tego nie mają. Bo to trochę mi pachnie przechwałkami,
                      a mi np jest przykro, bo ja mam z orgazmami problemy i dałabym
                      wiele, żeby mój sie tak strasznie starał.

                      Pozdrawiam
                • alta_rica Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 17:08
                  sylwiamich napisała:

                  "Orgazmy miewam wtedy, gdy mam na nie chęć, nie wtedy gdy ma na
                  nie chęć facet. (...) Dla mnie...kobiety orgazm kończy coś.Jeśli
                  chcę kochać się długo...wolę się podkręcać...i na zakończenie
                  zakończyć"

                  Dokładnie tak. Podpisuję się obiema rękami ;-)
                  • avide Re: Dot. watku Avide 27.09.07, 08:10
                    alta_rica napisała:

                    > sylwiamich napisała:
                    >
                    > "Orgazmy miewam wtedy, gdy mam na nie chęć, nie wtedy gdy ma na
                    > nie chęć facet. (...) Dla mnie...kobiety orgazm kończy coś.Jeśli
                    > chcę kochać się długo...wolę się podkręcać...i na zakończenie
                    > zakończyć"
                    >
                    > Dokładnie tak. Podpisuję się obiema rękami ;-)


                    Ok To się podpisuj. Wiecie co ???? Mam wrażenie że nie wszyscy rozumieją do
                    czego ja piję.
                    W sprawie satysfakcji z seksu u kobiet przeczytałem tutaj na forum kiedyś coś co
                    bardzo dało mi do myślenia i się spodobało.
                    Mianowicie, że super jest gdy jest na 5 razy schemat "3+1+1"
                    3-razy super z orgazmem, 1 raz bez ale tez super, 1 raz bida z nędzą bez orgazmu
                    i bez większej przyjemności ze zbliżenia u kobiety.
                    Chyba napisała to Andzia43 ale jako, że nie jestem pewien więc o cytat się nie
                    pokuszę.

                    I jak to łykam. Ja rozumiem że w seksie, zwłaszcza u kobiety nie zawsze chodzi o
                    ten orgazm. Tego mi nie trzeba tłumaczyć.
                    Jednak mi chodzi o sytuację 5 = 0+0+5 (skrajność) ew. 5 = 0+4+1 i wszystkie inne
                    możliwe kombinacje z zerem na początku.
                    5 = 0+x+y
                    gdzie x=1÷5; y=5-x
                    Inżynier jestem to zaszalałem z równaniem. :))
                    JASNE ??????????????

                    I teraz powiedzcie mi czy w ogóle potraficie sobie wyobrazić taka sytuację.

                    Rozumiem frustrację kobiet, presją faceta na temat "Czy miałaś orgazm". Same
                    takie pytanie wydaje mi się
                    A) niestosowne
                    B) wywierające presję.
                    Osobiście nigdy nie zadałem takiego pytania kobiecie i nie przymierzam się do
                    tego, gdyż jest to wg mnie idiotyczne. No chyba że kobieta na której mi nie
                    zależy mogła by coś takiego usłyszeć na potrzeby tylko i wyłącznie mojego
                    męskiego ego.

                    Może kobiecego orgazmu można nie zauważyć (chyba że partnerkę zna się na wylot
                    lub przezywa go mocno ekspresyjnie) ale kobietę zadowoloną ze zbliżenia widać
                    zawsze. Dlatego w tej kwestii nie ma o czym dyskutować.

                    Alta_rica w świetle równania jakie powyżej wyprowadziłem powiedz mi czy
                    podpisała byś się obiema rękami pod czymś takim:

                    > "Orgazmy miewam wtedy, gdy mam na nie chęć, nie wtedy gdy ma na
                    > nie chęć facet. (...) Dla mnie...kobiety orgazm kończy coś.Jeśli
                    > chcę kochać się długo...wolę się podkręcać...i na zakończenie
                    > (NIE)zakończyć (NIGDY lub BAAAAAARDZO RZADKO)"

                    I co ty na taki happy(?) end ??????

                    Mam przedziwne wrażenie, że o nieistotności osiągania orgazmu mówią kobiety,
                    które raczej nie maja z tym większego problemu. Pisząc "raczej" mam na myśli co
                    jakiś czas jak się same mocnej skoncentrują to go jednak osiągną. Czyli sytuacja
                    w której jeśli czegoś bardzo chcemy to dostaniemy to. Bo znamy drogę do celu i
                    jak się uprzemy w końcu trafimy tam gdzie chcemy.

                    Rozpatrując jakkolwiek temat orgazmu u kobiety mnie zawsze zastanawiam troszkę
                    inna sytuacja. Może i on nie jest najważniejszy, ale od czasu do czasu fajnie
                    byłoby jednak go MIEĆ. Właśnie na taką sytuację uwagę zwróciła Justysialek. Wie
                    co to orgazm, kilka razy go przeżyła ale bywa on niezwykle rzadko i mimo iż
                    czasami bardzo go pragnie nie jest w stanie go osiągnąć. Pół biedy jeśli
                    sytuacja jest raz, drugi, trzeci ale jak co 50-100 raz można zacząć być lekko
                    zniecierpliwionym (mówiąc bardzo delikatnie).

                    Na wszelakie wkurzenia kobiet na temat damskich orgazmów zawsze mam taka odpowiedź.

                    Kochane Panie, jako kobiety, istoty znacznie bardziej wrażliwe niż my mężczyźni
                    zamknijcie proszę oczy i puścicie w ruch waszą nieograniczona fantazję.
                    Wyobraźcie sobie scenę. Para kochanków, kochają się, obojgu jest cudownie,
                    pieszczą się, dają sobie rozkosz poprzez pocałunki, poprzez dotyk, ocieranie sie
                    o siebie, uśmiechy, spojrzenia, kochaja się, kobieta w końcu szczytuje, jest
                    zadowolona, ale .. kończą bo mężczyzna nie osiąga orgazmu, nie ma wytrysku, nie
                    następuje w nim rozładowanie napicia. Bo kobieta nie tak wypięła pupę, za słabo
                    krzyczała, źle pieściła, generalnie robiła COŚ nie tak. Po czym facet wychodzi z
                    niej i ręką w 30 sekund doprowadza się do orgazmu. I tak przez 50 razy, po czym
                    raz skończą wspólnie i znowu takich 50 razy.

                    I co wy na to żeby wasz partner tak miał ?????????????? Nie zwątpiłybyście w
                    swoja atrakcyjność ??? "Czy ja Cię już nie pociągam ???" w swoje umiejętności
                    ??? nie zaczęły by się pytania "kochanie czy cos robię nie tak ??" Aż w końcu
                    "miałeś orgazm", czy mogę Ci jeszcze jakoś dogodzić, czy mogę Cię jakoś inaczej
                    doprowadzić ?????

                    Był tutaj niedawno wątek kobiety, której facet nie potrafił osiągnąć orgazmu
                    kochając się z nią. Jak pamiętam była przygnębiona, zdesperowana i maiła
                    serdecznie dość seksu. Wręcz wykrzyczała "Co ja robie nie tak, że nie potrafi
                    dojść" ??????? I zdaje się chciała zmienić faceta.

                    Człowiek to jest taka bestia, że czuje stratę czegoś dopiero jak to straci.
                    Wyobraźcie sobie, że ucięło wam rękę. Niby z jedną można żyć prawda ??? tylko o
                    ile trudniejsze jest takie życie. Porównanie dość drastyczne, przyznaję, ale
                    podobnie sprawa ma się do jakości seksu. Jeśli pewne rzeczy osiąga się jak się
                    chce to się do tego takiej uwagi nie przykłada, jeśli zaś pomimo starań nie
                    udaje się osiągnąć celu ... zaczyna sie problem.
                    Jak ważny jest seks w związku i jaka budująca rolę udane "łóżko" odgrywa tak
                    naprawdę przekonać się możemy dopiero jak nam go zabraknie.

                    Tyle

                    Pozdrawiam.
                    Avide
                    • sylwiamich Re: Dot. watku Avide 27.09.07, 09:07
                      Avide...możesz łykać co Ci się podoba.3+1+1 czy co tam chcesz.Bo dla
                      mnie ta osławiona piątka to suma zupełnie innych liczb.Podstawowy
                      błąd jaki robią faceci to założenie, że ich kobietom będzie dobrze
                      tak, jak oni myślą że im będzie dobrze.MOJE doświadczenie seksualne
                      pokazuje mi, że największą fatysfakcję sprawia mi uprawianie seksu,
                      nie orgazm.Ale moze ja dziwna, jestem hołdując zasadzie że lepiej
                      powoli, dobrze zjeść nie doprowadzając się do nasycenia...Być może
                      są kobiety które orgazmu nie przeżywają...no pewnie są.Tak jak są
                      takie co nigdy nie pozwolą, nie zrobią.I nie stawiam między nimi
                      znaku równam się...żeby nie było.
                      Ale wątek był o tym ze orgazm jest przereklamowany nie o
                      zaburzeniach w jego osiąganiu.Rozumiem że dla tych kobiet jest to
                      towar trudnodostępny...czyli pożadany.Znany mechanizm kupna-
                      sprzedaży.Podsycany przez pytania: Czy miałaś? Jaki miałaś? Ile razy?
                      Przez pornosy i kolorowe czasopisma.
                      Wyobrażam sobie scenę gdy facet nigdy nie osiągnie orgazmu.I
                      wyobrażam sobie co myśli kobieta z którą on jest.I w czym
                      przeszkadza ta teza? Chyba raczej pomaga. Facet...skoro jest Ci ze
                      mna dobrze to super.Taki Twój urok. Albo Cie pokocham takim albo
                      zostawię...Ja mam się czuć żle z powodu braku jego orgazmu?
                      1.Tak ma ze wszystkimi kobietami...więc to nie moja wina.
                      2.Tak ma tylko ze mną, więc tak na mnie reaguje.Można nad tym
                      pracować, można czuć się w tym oki pomimo, mozna odejść...wybór
                      należy do nas.Czy musze dobrze zaspokajać wszystkich facetów na
                      świecie do cholery?I wszystkim się podobać?
                      A takie krzyczenie o orgazmach powoduje że każdy tak chce, każdy
                      Wysoko mierzy.Po co? Seks...każdy ma inne potrzeby, inne możliwości,
                      inne wartości.Szanujmy się w tym i kochajmy a nie nakręcajmy
                      koniunktóry kupno-sprzedaż.
                      A nieszczytowanie bo facet wcześniej sekundę
                      skończył...złość...rozumiem.Mój partner tez rozumie gdy ze śmiechem
                      krzyczę: A ja?!!!Zabiję Cię draniu....:)))
                      I co? Jescze jeden element budowania intymności....niby nie temat
                      • avide Re: Dot. watku Avide - kocząc polemikę z mojej str 27.09.07, 10:18
                        Tak kończąc polemikę w tym temacie.
                        W zasadzie zgadzam się z Tobą Sylwio.
                        Najcudowniejsze w seksie jest umiejętność CIESZENIA się nim, bawienia sie
                        własnymi ciałami w przysłowiowej sypialni, ta zdolność do przeżywania, czerpania
                        z każdej sekundy zbliżenia.
                        Zas orgazm ... orgazm to tak naprawdę efekt uboczny całości.

                        Wiesz miałem szczęście w życiu spotkać kobietę, z która kochając sie upajałem
                        się właśnie każdą sekundą, patrząc jak ją podniecam, jak reaguje na moje
                        pieszczoty, jak jej się oczy rozjeżdżają jakby była w jakimś transie, jak
                        odlatuje, jak urywa się jej film budząc się po chwili z pytaniem na ustach "co
                        się stało ???" bo tak sie potrafiła odłączyć i tak przezywać. Po prostu brała to
                        co miałem do zaoferowania a ja z perwersyjna przyjemnością dawałem co miałem w
                        sobie najlepsze bo widziałem, że to same branie jest dla niej przyjemnością. I
                        wiesz co ... jako takiego, czysto zdefiniowanego orgazmu nigdy ze mną nie
                        przeżyła ale tak naprawdę miałem to gdzieś. Gdyż wiedziałem, że cały akt właśnie
                        dawał jej satysfakcje. Oczywiście chciałem jej niejako dla ukoronowania "dać"
                        ten orgazm, jednak nawet po tym jak się nie udało patrząc na wszystko całościowo
                        wiedziałem, że oboje podczas aktu daliśmy sobie tyle rozkoszy, że ten drobny
                        szczegół jakoś nie rzutował na całość.
                        I tak prawdę mówiąc miałem to w sumie gdzieś. Ważne że było dobrze a było 5 =
                        0+5+0. Mi to starczyło. I nigdy nie pytałem czy "miałaś" Bo jak widziałem jej
                        uśmiech, jej łzy radości, jej ogólny stan błogości to nie miałem więcej pytań
                        czy jest zadowolona. Fakt :)) raz złapała ten stan o włos "od" i to był jedyny
                        raz gdy była "wkur..." :))) że tak blisko a jednak nici, ale cóż ... Czasem bywa
                        i tak ;)).

                        Dlatego właśnie Sylwio doskonale łapie o co ci chodzi z tym przereklamowaniem i
                        do czego ciągle pijesz.

                        Nie mniej dlaczego faceci tak sie domagają tych orgazmów kobiet.???
                        Raz
                        Sylwio ... trzymałaś kiedyś w swych ramionach szczytującą kobietę ????
                        Mi się to zdarzyło w życiu kilka razy, jak wbiła mi paznokcie w plecy, jak
                        zacisnęła mocno zęby i na moment przywarła do mnie i zastygła w bezruchu... i
                        powiem Ci, że jest to widok z kategorii niezapomnianych. Może dlatego.

                        Dwa
                        Ego, takie czyste męskie ego.

                        Dziękuje.
                        Zmykam, coś popracować, bo mnie wyleją ;))))
                        A.
                        • misssaigon co było do udowodnienia... 27.09.07, 10:25
                          bardzo ładnie, avide:D
                      • misssaigon orgazm a syndrom bmw 28.09.07, 16:13
                        kobitka sobie mysli "jestem super laska bo moj facet ma BMW" a facet sobie mysli
                        "ja to jestem superfacet bo moja laska ma za kazdym razem orgazm"

                        czyz nie tak? to a propos komercyjnej strony seksu:D
                        • your_and Re: orgazm a syndrom bmw 28.09.07, 16:23
                          To bardzo szeroki i popularny syndrom
                          30 proc Polek symuluje orgazm, afrodyzjak na krótką metę, szybko
                          jednak staje sie problemem i obciążeniem.

                          30 proc Polek symuluje orgazm!
                          www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=35461
              • misssaigon nie robmy zagadnienia:)) 26.09.07, 17:52
                1. seks bez orgazmu tez moze byc satysfakcjonujacy - gdyby tak nie bylo
                mielibysmy bardzo duzy odestek rozwodow z tego powodu, a tymczasem kobiety
                trwaja, uprawiaja seks i maja sie dobrze rowniez bez orgazmow
                bo czymze by byla wisienka bez tortu?

                jaks ie facet pyuta za kazdym razem - to mnie szlag trafia, skor nie zna
                fizjologii kobiety, to zapewne nie wiejakie sa warunki sprzyjajce do osiagniecia
                orgazmu i koniec sie jeszcze pyta...a jka nie ma to niezadowolenie, moze
                pownnysmy jeszcze przeprosic?

                na kanwie : podczas jednego z pierwszych razow z moim mezem - zadaj on mi na
                zakonczenie pytanie: -" kochanie, czy mialas orgazm?" , a ja odpowiedzialam:
                "ale w zyciu?"

                do tej pory to wspomina..a ja wszelki wypadek informuje go za kazdym razem kiedy
                mialam, albo wymyslam jakis powód dla ktorego nie mialam :)

                zapewniam cie ze latwiej zniesc brak orgazmu niz brak gotowki przed pierwszym,
                a brak gotowki wpedza mnie w wieksze stresy i frustracje

                jest oczywiscie czesc kobiet nastawiona hm...hedonistycznie, egoistycznie, ktora
                traktuje brak orgazmu jako krzywde wyrzadzona przez mezczyzne ale sa to osoby
                ktore uprawiaja milosc ze soba przy pomocy faceta - ja sie z takimi nie koleguje:))

                a generalnie - nie robmy z tego az takiego zagadnienia
                • czerwone_francuskie Re: nie robmy zagadnienia:)) 26.09.07, 18:06
                  > zapewniam cie ze latwiej zniesc brak orgazmu niz brak gotowki przed pierwszym,
                  > a brak gotowki wpedza mnie w wieksze stresy i frustracje

                  sliczne! i jakie prawdziwe!
                • gardenersdog Re: nie robmy zagadnienia:)) Miss!!! 27.09.07, 00:15
                  >> na kanwie : podczas jednego z pierwszych razow z moim mezem - zadaj on mi na
                  zakonczenie pytanie: -" kochanie, czy mialas orgazm?" , a ja odpowiedzialam:
                  "ale w zyciu?"

                  GENIALNE!!!
                  niniejszym zdiagnozowałam u siebie MISSAIGONIZM - skanowanie wpisów w
                  poszukiwaniu wypowiedzi miss
                  • avide Re: nie robmy zagadnienia:)) Miss!!! 27.09.07, 08:14
                    Hhehehe
                    Taaa Misaigonizm... :))
                    Jakieś 9 miesięcy temu zaobserwowałem u siebie podobne objawy :))
                    Jak dla mnie mistrzyni ciętej i sarkastycznej, zwykle jednakże trafnej riposty :)).

                    Heheheh jej facet musi mieć niezłą jazdę jak jej podpadnie :)) pozazdrościć mu :)).

                    Pzadr.
                    A.
                    • dixia-reaktywacja Re: nie robmy zagadnienia:)) Miss!!! 27.09.07, 10:23
                      Tiaa....
                      Tak się składa, że znam jej faceta. To fajny herbatnik :o)))
                    • your_and Re: nie robmy zagadnienia:)) Miss!!! 27.09.07, 10:30
                      avide napisał:
                      > Heheheh jej facet musi mieć niezłą jazdę jak jej podpadnie :))
                      pozazdrościć mu
                      > :)).

                      Ale przy tym pozazdrościć jaką musi mieć za to niezłą jazdę wtedy
                      kiedy jej nie podpadnie!
                      • avide Re: nie robmy zagadnienia:)) Miss!!! 27.09.07, 10:39
                        taaa no przecież pisałem
                        pozazdrościć :)))))
                        Tak czy siak :)). I piszę to bez cienia złośliwości. :))
                • justysialek Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 00:57
                  Moim zdaniem piszesz o czymś, czego nie znasz z własnego
                  doświadczenia.
                  Piszesz tak, bo ty jednak miewasz orgazmy z facetem. Nie są ci
                  potrzebne zawsze, wystarczą czasami, więc wkurza cię ta presja.
                  Ale jakbyś się czuła, gdybyś miała z nim orgazm tylko kilka razy
                  przez 5 lat? Jesteś PEWNA, że podrzymywałabyś wtedy swoją opinię o
                  kobietach które pragną przeżywać to razem ze swoim ukochanym
                  częściej?
                  • misssaigon Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 10:02
                    justysiu - wspolczuje

                    jednak - bywalam w dluzszych zwiazkach "bezorgazmowych" i brak orgazmu nie byl
                    powodem rozstania

                    dla mnie to kwestia odpowiedniego ukierunkowania oczekiwan co do wspolnego
                    seksu...to troche tak jak z nieplodnoscia - ludzie maksymalnie skupieni na
                    splodzeniu dziecka gubia po drodze inny wymiar seksu

                    czy jesli przykladowo przedstawienie w operze jest marniutkie ale final glosny i
                    pompatyczny to jakie pozostawia wspomnienie?

                    mam przyjaciolke - dla swojego meza jest pierwsza kobieta - nigdy z nim nie
                    przezyla orgazmu, ale za kazdym razem go udaje, co mąz oczywiscie kupuje
                    czy jest z tego powodu nieszczesliwa? nie, nie jest, czasami tylko smutna...ale
                    bardzo kocha swojego meza, ktory jest naprawde idealnym mezem i wspanialym
                    czlowiekiem i ani mysli sie z nim z tego powodu rozstac...pogodzila sie z tym
                    stanem rzeczy i satysfakcje czerpie z innych zrodel.

                    nie wiem czy to jest przyklad do nasladowania - ale naprawde nie warto dac sie
                    zafiksowac li tylko na tle orgazmu

                    • justysialek Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 10:40
                      Rozumiem twoje zdanie ale nadal się z nim nie zgodzę.
                      Syty nie zrozumie głodnego.

                      Dopuszczam tez myśl, że może ja mam inne potrzeby niż ty i inne
                      dziewczyny wypowiadające sie w tym wątku. I nie chcę tu podbijac
                      swojego ego i "reklamowac się", bo akurat w moim przypadku to działa
                      jak przekleństwo.

                      Otóż ja poprzez seks zaspokajam 2 potrzeby:
                      1 potrzeba miłości, czułości, "dawania"
                      2. czysto fizyczny popę seksualny.

                      Pierwszą z nich można zaspokajać przez przytulanie, dotykanie albo
                      seks. Tylko dla mnie ten seks wtedy to taki masaż - może być
                      przyjemny, może być relaksujący, ale to "masaż", a nie seks. Równie
                      dobrze mogę wtedy zaspokoić partnera oralnie i jeszcze zaoszczędzę
                      na antykoncepcji.
                      Druga potrzeba pojawia sie mniej regularnie, ale z ogromną siłą. Ja
                      to brzydko nazywam "chcicą", bo jest to bardzo zwierzęce. Przez cały
                      dzień (czasem tydzień) myślę tylko o seksie, lustruję facetów na
                      ulicach i mam ogólnie wszystkie objawy silnego podniecenia
                      (powstrzymam sie od opisów, bo potem znowu zaczne maile od
                      nieznajomch dostawać). W takich momentach przytulanie, "masaże" itp
                      są najbardziej wkurwiające. Ogólnie wtedy jestem wkurzona strasznie,
                      wszystko mi z rąk leci, trzęsę sie, nie moge spać i tak dalej.
                      Zaspokojenie przez partnera daje mi wtedy ogromną ulgę i
                      satysfakcję, masturbacja natomiast pomaga tylko na chwilę.

                      A co do jakości zbliżeń. Zgadzam sie, że sam finał to tylko połowa
                      (choć dla mnie dobry orgazm po kiepskim seksie, to jak mieć gówniany
                      dzień zakończony przyjęciem niespodzianką - zapominasz o dniu),
                      jakość samego zbliżenia jest tez ogromnie ważna. Ale jak zbliżenia
                      nie kończa sie orgazmem przez dłuższy czas, to mi sie ten seks jakby
                      przestaje kojarzyć z orgazmem, a zaczyna z "masażami" i wtedy jest
                      źle. A wystarczy jeden orgazm z mężem, żebym miała uderzenia gorąca
                      na samą myśl o nim przez kolejne kilka dni.

                      I nie mam zamiaru rozstawać się z mężem z tego powodu, ale fiksację
                      mam chcąc, nie chcąc - bo nie jestem w stanie o tym nie myśleć!
                      • sylwiamich Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 12:20
                        A ja nie rozumiem Twojego problemu...nawet nie wiem o co Ci
                        chodzi.Bo jeśli o chcicę, to bardzo ją lubię.Myśleć o tym, czuć
                        podniecenie w ciągu zajęć.....budowac klimat z moim facetem,
                        spozytkowac to przy pierwszej okazji:)))Ale gdybym wtedy myślała o
                        innych facetach niż własny...pewnie mnie też by to denerwowało:)))))
                        Zresztą dla mnie seks w ogóle nie wiąże się z nerwowością...no chyba
                        że przy ściąganiu spodni;)))
                        • justysialek Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 12:36
                          sylwiamich napisała:

                          > A ja nie rozumiem Twojego problemu...nawet nie wiem o co Ci
                          > chodzi

                          No właśnie to widać z twojej zaczepnej i lekceważącej odpowiedzi.
                          Ale dla mnie to logiczne - syty głodnego nie zrozumie!
                          Można pisać, jak to się ma dosyć seksu, orgazmów, starających sie i
                          pytających facetów - jak się ma życie seksualne odpowiednie do
                          swoich potrzeb - czyli zaspokajające.

                          Nie czujesz nerwowości, bo jesteś ZASPOKOJONA. Cieszę sie twoim
                          szczęściem i życzę ci, żebyś nigdy nie musiała zaznać tego uczucia.
                          Ale nie wyśmiewaj mojej frustracji, bo to po prostu okrutne z
                          twojej strony i niestety dość bezmyślne.
                          Pozdrawiam.
                          • sylwiamich Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 12:50
                            Nie mam dośc seksu, nigdy dośc:) Nie wiem jaki masz problem..mąz nie
                            chce sie z Tobą kochać?Uważasz że seks z siusiakiem jest lepszy niż
                            bez?A moze pochwowy lepszy od łechtaczkowego?Bo kurna nie
                            rozumiem.Nie jestem sfrustrowana...to prawda.Ale kiedyś byłam.I też
                            się tak wkurzałam, motałam jak Ty teraz.Znam tą złość.I nie wkłądaj
                            mi do ust słów których nie powiedziam.Nie wyśmiewam Twojej
                            frustracji.A czy bezmyślne?Tu bym polemizowała.
                            Bo jestem miłośnikiem rozwiązywania problemów...jeśli takowe są.Nie
                            lubię być w takim stanie jak Ty teraz.I dlatego go unikam.Jest jakaś
                            dziedzina życia która uwiera? Zmień ją lub zaakceptuj...i nie
                            wyżywaj się na mnie.Cieszę się z seksu...zrobiłam wiele rzeczy by
                            osiągnąć taki stan...i nikt mi tego nie zabierze:))Nawet Ty swoimi
                            utyskiwaniami.No i teraz masz prawo się wkurwić...:))
                            • justysialek Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 15:13
                              Nie wkurwiam się na ciebie, to tylko forum.

                              Ja odnosze wrażenie, że to ty próbujesz sie wyżyć na mnie, a nie
                              odwrotnie, ale nie ważne, może jakoś kompletnie źle się nawzajem
                              odbieramy.

                              Ogólnie zgadzam się, że kobieta nie MUSI mieć orgazmu przy każdym
                              stosunku. Nie napisałam tego chyba wcześniej.
                              Ale nie zgadzam się co do podawanych przez was przyczyn tego
                              zjawiska. To nie dlatego (wg mnie), że orgazm jest przereklamowany a
                              sam seks jest lepszy i starczy. Po prostu kobiety mają mniejszy
                              popęd i zwykły "dawać" facetowi, to czego pragnie przy okazji
                              czerpiąc z tego na maksa - czyli robiąc to tak, żeby i im było miło.
                              Kiedy facet w takiej sytuacji próbuje doprowadzić kochankę do
                              orgazmu to na pewno mu nie wyjdzie, a dla niej może być męczące.
                              Dlatego (powtarzam- moim zdaniem), że ona po prostu kocha się z nim
                              z innych przyczyn niż czysto fizyczny popęd seksualny.

                              Ta teza tyczy się ogółu, nie ciebie konkretnie.
                          • lilyrush Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 14:00
                            justysialek napisała:
                            > Można pisać, jak to się ma dosyć seksu, orgazmów, starających sie
                            i pytających facetów - jak się ma życie seksualne odpowiednie do
                            > swoich potrzeb - czyli zaspokajające.

                            Justysia... chwilowo satysfacjonującego życia seksalnego nie
                            posiadam. nie maa dosc seksu, orgazmówni pytajacych facetów. Raczje
                            chciwlami chce mi sie wyć..
                            Ale w takich wątkac nie odnosisz sie przecież do tej konkretnej
                            chwili tlyko jaczej Ciebie i Twoich upodobań w ogólnosci. Weic ja na
                            podstawie mojego doswiadczenia i przeszłosci moge napisać, że nie
                            zawsze potrzebuej orgazmu, prawda?
                            I nijak sie to nie kłóci z tym, ze teraz akurat nie miałabym nic
                            przeciwko....
                            • avide Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 15:24
                              KJM ja cały mam czas wrażenie że cześć nie łapie meritum polemiki.
                              Zapytam zatem wprost jak to facet:

                              Powiedz mi czy gdybyś mając kochanego męża, połapała się, że seks jako taki
                              będzie funkcjonował w waszym małżeństwie, ale już NIGDY nie osiągniesz z nim
                              orgazmu, powiedz czy w takim układzie dalej przyklaśniesz Sylwi że ten orgazm to
                              jedna wielka ściema ??????
                              Wiesz jak już wspominałem ja raz już widziałem (w)kurwiki w oczach kobiety gdy
                              była o włos od tego błogiego stanu a jednak go nie osiągnęła a twierdziła
                              uparcie jak Ty i Sylwia, że ten orgazm to tylko po to by usatysfakcjonować
                              męskie ego !!!!!!!!!!!!

                              Justysialek jeśli dobrze zrozumiałem pije do sytuacji, w której nie jest on
                              najważniejszy w zbliżeniu codziennym, każdorazowym ok, ale niemożność dostania
                              go chociaż raz na kilka, kilkanaście razów jest zwyczajnie frustrująca i
                              zniechęcająca do zbliżeń, bo jak już wspomniałem a Justysialek zresztą
                              potwierdziła, to ten cholerny orgazm jest momentem takiego TOTALNEGO
                              ROZŁADOWANIA napięcia. Całkowitego. Przynajmniej ona go tak odczuwa i pewnie
                              wiele kobiet również.

                              Czyli nie ma orgazmu, nie ma rozładowania napięcia, ok ono opadanie, jego poziom
                              sie zniży ale nie zostanie rozładowane, a zwłaszcza gdy wiesz, że jesteś do
                              niego zdolna tylko stymulacja faceta jest nie taka jak trzeba, powiedz czy dalej
                              Ty (Sylwia zresztą tez) byście tak tego przereklamowania broniły ???????


                              Zaznaczam jeszcze raz, że nie chodzi o sytuacje w której co jakiś, niebyt daleki
                              czas jednak go OSIĄGACIE, bo to całkowicie zmienia postać rzeczy.
                              Wtedy faktycznie łapie się go przy okazji i nie ma dramatu jak pojawi sie co
                              jakiś czas a najważniejsze by samo zbliżenie dawało satysfakcje, bo jak pisałem
                              można zdjąć spodnie, wypiąć tyłek, kilka ruchów i oboje łapią orgazm i po
                              sprawie, albo wieczór uwodzenia, ocierania, dotykania, pieszczenia, zabawy
                              seksem, kochania się w najróżniejsze sposoby z najróżniejszymi gadżetami
                              dogadzania sobie na wszelkie sposoby a po wszystkim uczucie całkowitego
                              zaspokojenia jednak bez orgazmu.
                              Wszyscy chyba czują różnicę w jakości i założę się, że każda z was pójdzie na
                              opcję nr2 tak 3 na 4 razy, a może nawet 9 na 10 razy, raz jednak rezygnując
                              całej tej otoczki na rzecz tego szybkiego, obcesowego, przereklamowania, w
                              postaci wypiętego tyłka i stanu ogólnej błogości choć przez chwile i tym samym
                              rozładowania TOTALNEGO drzemiącej w was chcicy (że tak brzydko napiszę)

                              To jest meritum polemiki. Przynajmniej wg mnie :))))
                              Pozdrawiam
                              Avide ;-)
                              • lilyrush Re: nie robmy zagadnienia:)) 28.09.07, 10:24
                                avide napisał:

                                > KJM ja cały mam czas wrażenie że cześć nie łapie meritum polemiki.
                                > Zapytam zatem wprost jak to facet:
                                >
                                > Powiedz mi czy gdybyś mając kochanego męża, połapała się, że seks
                                jako taki będzie funkcjonował w waszym małżeństwie, ale już NIGDY
                                nie osiągniesz z nim orgazmu, powiedz czy w takim układzie dalej
                                przyklaśniesz Sylwi że ten orgazm to jedna wielka ściema ??????
                                > Wiesz jak już wspominałem ja raz już widziałem (w)kurwiki w oczach
                                kobiety gdy była o włos od tego błogiego stanu a jednak go nie
                                osiągnęła a twierdziła uparcie jak Ty i Sylwia, że ten orgazm to
                                tylko po to by usatysfakcjonować męskie ego !!!!!!!!!!!!

                                to odpoweidz sobie sam- jak wiemy ta kobieta to nie Twoja żona, wiec
                                z nią nie jestes. CZy zatem powoddem rozstanei był ten jej brak
                                orgazmu i to ona podjeła ta decyzje???
                                Czy moze gdybyś chciał sie z nią zwiazać toby ise zgodziła?

                                nie powiem Ci co ja bym zrobiła w małzeństwie z kochajacym męzem bez
                                orgazmów bo taki stan nie jest mi znany. tobie chyba bardziej i
                                jakos nie zuważyłam, zeby żona Tobie wspominala o odejsciu....
                                • sylwiamich Re: nie robmy zagadnienia:)) 28.09.07, 10:41
                                  Dawno, dawno temu znajoma zaprosiła mnie i koleżankę na
                                  sushi.Powiedziałam: Sushi jest mocno
                                  przereklamowane....zajadając...ale bez zachwytu.
                                  Na to ta druga zaproszona:
                                  -Jakbyś codziennie jadła chleb z margaryną z Biedronki jak ja...nie
                                  wybrzydzałabyś tak.
                                  Czuję się teraz podobnie.
                                  Przepraszam ze miewam orgazmy, przepraszam że poza moim mężem nie
                                  miewam większych problemów z seksem.Przepraszam że wolę schabowego
                                  od suschi...na codzień.Przepraszam....w życiu do teatru nie pójdę:))
                                  • sylwiamich Re: nie robmy zagadnienia:)) 28.09.07, 10:58
                                    A na poważnie...
                            • justysialek Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 15:30
                              lilyrush napisała:
                              > Ale w takich wątkac nie odnosisz sie przecież do tej konkretnej
                              > chwili tlyko jaczej Ciebie i Twoich upodobań w ogólnosci.

                              Konkretnie odniosłam sie tylko do stwierdzeń Sylwii, że
                              1. wszyscy współcześni faceci męczą kobiety wymagając od nich orgazmu
                              2. kobiety, domagające się orgazmu - używają faceta jak maszynki do
                              robienia orgazmów (potem nazwała to seksem z siusiakiem)

                              i Misssaigon, że
                              kobieta domagająca się orgazmu jest nastawiona egoistycznie i
                              hedonistycznie w stosunku do faceta.

                              A moje upodobania w ogólności (abstrahując od danej chwili) są
                              takie, że ja mogłabym ten orgazm mieć spokojnie, bez żadnej presji i
                              wymuszania co trzeci dzień - a co tyle średnio się kochamy. Ale
                              oczywiście jako rozumna istota nie WYMAGAŁABYM tego od męża ani od
                              siebie za każdym razem, bo nie o to tu chodzi.
                            • justysialek Re: nie robmy zagadnienia:)) 27.09.07, 15:40
                              I dajcie już spokój z tym twierdzeniem, że jestem chwilowo ciężko
                              sfrustrowana (więc i niepoczytalna) - bo akurat chwilowo nie
                              jestem. ;-)
              • czerwone_francuskie Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 18:10
                frustracja bedzie dotyczyla kobiet, ktore nie sa dopieszczone, maz je bierze w
                biegu i konczy po 3min z przerwa na wiadomosci sportowe w srodku. te, dla
                ktorych potrzeby czulosci i czasu nie sa zaspokojone.
                jesli razem jest cudnie i krecaco a orgazmu nie ma, to i tak jest
                fajnie...satysfakcja i bloga szczesliwosc zapewnione...
                • justysialek Re: Dot. watku Avide 28.09.07, 21:39
                  Wiem, że robię się nudna może, ale właśnie z tym się nie zgadzam.
                  Ja jestem "dopieszczona" w sensie czułości, przytulania,
                  komplementów, boskiego traktowania, a seks zajmuje nam więcej niż 3
                  minuty - tylko jak orgazmu nie ma - to ja nadal go pragnę. Mam
                  zaspokojoną potrzebę czułości i bliskości itd ale nie jestem
                  zaspokojona fizycznie.
                  Dla mnie to są dwie rzeczy - co innego czułości, co innego orgazm.

                  A tak dla zabawy odwróćmy sytuację: ciekawe czy facet uważałby tak
                  samo - czyli, że seks bez orgazmu (częściej niż raz kiedyś) też jest
                  równie satysfakcjonujący.
                  Nie rozumiem, czemu facet ma niezbywalne prawo do szczytowania
                  prawie za każdym razem, a kobiecie się wmawia, że czułość jest dla
                  niej ważniejsza. A jak się z tym nie zgadza, to albo nie kocha
                  partnera, albo nie umie "dawać".

                  Taka refleksja na koniec, bo oczywiście każdy ma na ten temat swoje
                  zdanie.
              • lilyrush Re: Dot. watku Avide 26.09.07, 19:58
                avide napisał:


                >
                > Sylwiamich, Wiktoriada111, Missaigon, Lilyrush i wszystkie inne dziewczyny,
                > powiedzcie mi czy kolejne niezaspokojenie nie spowoduje u was z czasem
                > narastania frustracji i zrezygnowania ????
                > Ja już kiedyś widziałem wku..ną kobietę po tym jak skończyliśmy a ona nie miała
                > tego PRZEREKLAMOWANEGO orgazmu.... i uwierzcie mi nie chciałbym tego widoku
                > oglądać ponownie :)))))).

                a wiesz co wkurwia bardziej? Jak facet za cholerę nie chce uwierzyć, ze bez
                orgazmu też jest fajnie i masz gdzieś to, ze go dzisiaj nie miałaś. I po czymś
                takim i kolejenym pytaniu "co ja jeszcze mogę zrobić" doskonale wiesz, że nie
                będziesz miała. Choćby wyzionął ducha starając się ....będzie tylko gorzej
                Ok, jak go nie będzie 10, 20 30 raz to już zaczyna być podejrzane. Ale to jest
                zawsze kwestia indywidualna...czy wole faceta, który daje mi 3 orgazmy dziennie,
                ale go nie kocham czy takiego który jest dla mnie wszystkim choć orgazm taki
                idealny jest raz na tydzień????

                Jak często orgazm ma Twoja żona? Kochałaby Cię bardziej, gdyby miała częściej?
                (oczywiście to są pytania tylko do przemyślenia dla Ciebie)
                • wiktoriada111 Re: Dot. watku Avide 27.09.07, 08:10
                  lilyrush napisała:

                  > a wiesz co wkurwia bardziej? Jak facet za cholerę nie chce
                  uwierzyć, ze bez
                  > orgazmu też jest fajnie i masz gdzieś to, ze go dzisiaj nie
                  miałaś. I po czymś
                  > takim i kolejenym pytaniu "co ja jeszcze mogę zrobić" doskonale
                  wiesz, że nie
                  > będziesz miała. Choćby wyzionął ducha starając się ....będzie
                  tylko gorzej

                  Dokładnie to miałam na myśli opisując presję jaką wywiera na mnie
                  facet, chcący za wszelką cenę mnie zaspokoić. Mialam partnera, który
                  tak robił. No cóż, orgazmów trzeba się nauczyć a przynajmniej ja
                  musiałam nauczyć się reakcji swojego ciała na bodźce i on był dla
                  mnie poligonem doświadczalnym, ale dopiero po kilku rozmowach...bo
                  na początku nie miałam orgazmów z nim, z czasem zaczęłam że w
                  trakcie numerków czuć właśnie to "staranie się", potem pytania co
                  zrobił nie tak", "dlaczego nie mialam", "wpatrywanie się w moje
                  reakcje jak w szklaną kulę" doprowadzało mnie to do szału, i nie
                  brak oragazmu powodowal, że nie czerpałam przyjemnosci z seksu,
                  tylko właśnie ta presja... bo sama nakręcałam się podświadomie, i
                  jak tylko zaczynaliśmy się kochać goniłam za orgazmem, który
                  oczywiście przy próbach zlapania go na siłę oddala się coraz
                  szybciej ;) Kilka rozmów,trochę zmrożona atmosfera po takich
                  rozmowach, ale z czasem się udało, wlaśnie jak przestał
                  pytać,naciskać,mogłam spokojnie wczuć się w sam fakt,że kocham się z
                  moim facetem a nie biegnę w wyścigu po orgazm.
                  Nie jestem maszynką do orgazmów,znam się na tyle, że wiem co mnie
                  stymuluje(nie mówię o orgaźmie łechtaczkowym, banalnym w osiągnięciu
                  poprzez rożne pieszczoty, ale o takim podczas stosunku)a jednak nie
                  mam avide parcia do osiągania go na siłę, za każdym razem, bo jak
                  nie to wybuchnę i zamorduję w upojnym splocie nogami kochanka:)
                  Czasami jest czasami nie ma, ale i tak seks sprawia mi przyjemnosć,
                  sam seks, finał z orgazmem to tylko wspomniana wyżej wisienka na
                  torcie;)
                  ...ale fakt!! Denerwuję się czasami, choć staram się tego bardzo nie
                  okazywać gdy...dochodzę a facet dochodzi ciutkę przede mną... i on
                  szczytuję a ja jestem taka prawie, prawie, prawie....wtedy mam
                  ochotę udusić, szczególnie, że po takim stanie "prawie" ciężko mnie
                  znowu w niego wprowadzić :)
    • murakami2 przereklamowany i przegadany 26.09.07, 19:12
      > Orgazm jest przereklawany!!!Stawiam taką tezę i będę jej bronić:)))

      Jak poprzednio w wątku Avide napiszę od razu - jestem raczej prymitywem i mam
      tego świadomość.
      Orgazm jest dla mnie przeżyciem jednolitym, nie rozumiem osób, które opowiadają
      o długości, intensywności, miejscach, gdzie odczuwają itp. Zawsze przy takich
      razach mam wrażenie, że to...przechwałki albo mitomania. Różne mam punkty na
      ciele, gdzie można mnie postymulować, ale przeżycie samo w sobie jest zawsze
      takie samo. Więc dla mnie orgazm "króciutki" "baaardzo długi" "łechtaczkowy"
      "przez ucho" czy inne odmiany to wyżej wspomniana mitomania, mitomania,
      nieznajomość siebie i już. Taką tezę ja wyznaję.
      czasem wolę po prostu jakieś pieszczoty miłe i róznej intensywności i zwykły
      seks, ale na pewno doprowadza mnie do szału pytanie "czy miałaś" - to prezent
      jakiś, czy co....
    • aandzia43 Re: Dot. watku Avide 28.09.07, 22:14
      Wszystkie moje orgazmy są dla mnie (bo niby dla kogo?), nigdy żadnego nie
      udawałam (a po kiego grzyba?), zawsze dość łatwo przychodziły (bozia dała) i
      BARDZO je sobie cenię. Seks bez szczytowania też jest fajny, ale gdyby stał się
      regułą, ostro bym się wk...wiła.
      Facet poświętniczo i katorżniczo piłujący mnie li tylko pod kątem mojego orgazmu
      bardzo by mnie zdenerwował, ale taki zawsze piłujący mnie jak dmuchaną lalę
      tylko pod kątem swojego - jeszcze bardziej. Nie ma to jak złoty środek.

      Dla mnie orgazmy nie są przereklamowane. Moje bywają tak zajebiste, że
      grzeszyłabym, gdybym je reklamowała.
    • kalina1970 Re: Dot. watku Avide 28.09.07, 22:43
      a ja uwielbiam orgazm,lubie jesc ciastko i owoc:)nie rozumiem
      gledzenia,ze orgazm jest przreklamowany:):)lubie jesc,zeby sie
      najesc...pic,zeby poczuc ten mily szmerek w glowie...bzykac sie,zeby
      miec orgazm:)jestem kobieta,ale czytajac powyzsze wypowiedzi
      powinnam czuc sie jak samiec:):)
      • sylwiamich Re: Dot. watku Avide 28.09.07, 22:53
        To ja jestem zboczona raczej.Uwielbiam powstrzymywać
        się...doprowadzać do szaleństwa.Poza jednym partnerem, zawsze po
        orgażmie mój poziom podniecenia spadał...nie było juz tak
        fajnie.Orgazm wszystko kończy...podkręcanie się i wariacje na temat.
        • kalina1970 Re: Dot. watku Avide 28.09.07, 23:50
          Orgazm konczy seks...i zaczyna nastepny:):)
          • sylwiamich Re: Dot. watku Avide 29.09.07, 08:39
            Dawno temu czytałam że testowano na małpach urządzenie do
            wytwarzania orgazmów.Jakieś elektrody, podłączone gdzieś tam.Małpy
            miały w łapce przycisk.Jego naciśnięcie wywoływało orgazm.Do masowej
            prodfukcji nie weszło ze względu na zbyt wysokie ryzyko.Małpy płci
            męzkiej naciskały ten przycisk ciągle...doprowadzając się do śmierci.
            • gomory Re: Dot. watku Avide 30.09.07, 15:15
              Amerykanski chirurg (nazwiska nie pomne) ma zastrzezony wynalazek, wszczepienie ktorego w rdzen kregowy pozwala wzbudzac orgazm na zyczenie. Na razie chetnych do operacji wszczepienia brakuje wiec urzadzenie nie stalo sie rynkowym przebojem.
              O doswiadczeniu w ktorym samce malp okazywaly sie tak lakome na doznania orgazmu nie slyszalem. Brzmi ono troche jak z Onetu ;)/
              Ale czytalem o podobnym przeprowadzonym ze szczurami. Wszczepiono im pobudzajace orgazm elektrody, w ktorych same mogly uruchamiac przeplyw pradu (tutaj zawsze lamie mi sie serce nad okrucienstwem niektorych doswiadczen). Zwierzaki uruchamialy go stale, porzucajac nawet podroze w drugi koniec klatki po pokarm. Koniec koncow oslabione chorowaly i zdychaly z wycienczenia. Jednakze ludzie maja o wieeeele bardziej skomplikowana psychike. Prozno w swiecie zwierzat szukac dylematow moralnych czy meandrow podswiadomosci. Kazdy z nas ma mozliwosc robienia sobie dobrze przez caly rok. I nie zakloca nam to mozliwosci pracowania, uczenia sie, robienia zakupow i pisania na forum ;).
              • misssaigon Re: Dot. watku Avide 01.10.07, 15:35
                jest jeszcze szansa umrzec z przemasturbowania przed ekranem kompa czytajac
                "Brak seksu w malzenstwie" - jedyne pocieszenie, ze ze zdrowa prostata;P
    • sagittka Re: Dot. watku Avide 29.09.07, 13:44
      justysialek napisała:
      > tylko jak orgazmu nie ma - to ja nadal go pragnę. Mam
      zaspokojoną potrzebę czułości i bliskości itd ale nie jestem
      zaspokojona fizycznie.

      > A tak dla zabawy odwróćmy sytuację: ciekawe czy facet uważałby tak
      samo - czyli, że seks bez orgazmu (częściej niż raz kiedyś) też
      jest równie satysfakcjonujący.
      Nie rozumiem, czemu facet ma niezbywalne prawo do szczytowania
      prawie za każdym razem, a kobiecie się wmawia, że czułość jest dla
      niej ważniejsza. A jak się z tym nie zgadza, to albo nie kocha
      partnera, albo nie umie "dawać".


      Mężczyźnie trudno byłoby zrezygnować z orgazmu, jeślli seks silnie
      podnieciłby go, wtedy pojawia się naturalne pragnienie zaspokojenia.
      Masz rację, że u kobiet jest podobnie. Jeśli kobieta w czasie
      zbliżenia wejdzie na wysoki poziom podniecenia, to brak orgazmu jest
      frustrujący (a gdy sytuacja jest częsta, to niezdrowy, ze względu na
      przekrwienie miednicy).

      Myśle, że kobiety, które tu pisały o tym, że wystarczają im
      pieszczoty i bycie blisko z ukochanym, miały na myśli inną sytuację.
      Kobieta potrafi się usatysfakcjonować tą bliskością, budowaniem
      więzi i poczuciem szczescia w ramionach kochanka, wtedy orgazm jest
      dopełnieniem rozkoszy. Jesli jednak kobieta czuje fizyczne
      pragnienie, podobnie jak mężczyzna, to wtedy tak samo potrzebuje
      orgazmu, jako rozładowania seksualnego napięcia i w takiej sytuacji
      przyznam ci rację - orgazm nie jest przereklamowany, jest naturalny.
      • sagittka Re: Dot. watku Avide 29.09.07, 13:46
        coś mi cytowanie nie wyszło - moje są tylko dwa ostatnie akapity,
        reszta to cytat z justysialek
      • avide Dziekuję sagittko 29.09.07, 18:14
        Chryste Panie nareszcie jakaś kobieta złapała sedno tej rozmowy.
        Cały czas piłem właśnie do tego co napisała Sagittka.

        Orgazm jest i nie jest przereklamowany. Wszystko zależy od sytuacji. Jeśli tak
        się nakręci kobietę, że będzie o włos i nie dostanie go to wtedy jak najbardziej
        nie jest przereklamowany, gdyż jest one wtedy jakby spełnieniem, celem drogi.
        Jeżeli zaś cała atmosfera seksu sprowadzi się do rozładowania napięcia poprzez
        bliskość pieszczoty itp. wtedy jest jak najbardziej przereklamowany, i dążenie
        do niego po trupach za wszelką cenę to zwyczajna gra niewarta świeczki.

        Prawda zatem jest taka, że nie za wszelką cenę, choć czasami dobrze było by
        dostać to co się chce.

        Ja przynajmniej tak to widzę jako facet. Bo jak pisałem wcześniej tak naprawdę
        mężczyźnie tezę o przereklamowaniu przyjmiemy z dużą ulgą i zadowoleniem. Bo
        nawet jak 1;7;15;50-ty raz go nie będzie zwyczajnie szepniemy naszym (wkur..nym
        :D) kobietą po wszystkim do uszka "Kochanie nie złość sie, przecież on i tak
        jest przereklamowany więc nic takiego wielkiego nie straciłaś" :)))).

        Dziękuję Sagittko za trafne podsumowanie dyskusji.
        Avide.
      • sylwiamich Re: Dot. watku Avide 30.09.07, 09:00
        > Mężczyźnie trudno byłoby zrezygnować z orgazmu, jeślli seks silnie
        > podnieciłby go, wtedy pojawia się naturalne pragnienie
        zaspokojenia.
        > Masz rację, że u kobiet jest podobnie. Jeśli kobieta w czasie
        > zbliżenia wejdzie na wysoki poziom podniecenia, to brak orgazmu
        jest
        > frustrujący (a gdy sytuacja jest częsta, to niezdrowy, ze względu
        na
        > przekrwienie miednicy).


        Ale nadal się pytam z jakiego powodu? Bo on zawsze kończy sekundę
        wcześniej?Normalnie...cuda ludzie, cuda.A jesli nawet to mozna to
        ząłatwić w inny sposób...duzi jesteście to wiecie.
        Albo ona ma kłopoty ze szczytowaniem...to chyba jakies zaburzenbie
        jest....cóż komuś z zepsutymi zębami zleciłabym pójuście do detysty
        żeby nie narzekał ze ja nie przepadam za jabłkmi.Tu zrobię podobnie.
        Ale wiem o co Wam chodzi.Jesli rzeczywiście tak jest...no cóż...tu
        orgazm jawi się jako rzeczywiście porządany wysoce.

        > Myśle, że kobiety, które tu pisały o tym, że wystarczają im
        > pieszczoty i bycie blisko z ukochanym, miały na myśli inną
        sytuację.
        > Kobieta potrafi się usatysfakcjonować tą bliskością, budowaniem
        > więzi i poczuciem szczescia w ramionach kochanka, wtedy orgazm
        jest
        > dopełnieniem rozkoszy. Jesli jednak kobieta czuje fizyczne
        > pragnienie, podobnie jak mężczyzna, to wtedy tak samo potrzebuje
        > orgazmu, jako rozładowania seksualnego napięcia i w takiej
        sytuacji
        > przyznam ci rację - orgazm nie jest przereklamowany, jest
        naturalny.


        Nigdy nie pisałam o tym że orgazm jest be.Ciągle mówię o
        przereklamowaniu.Czemu?
        Postaram się to jeszcze raz wyjaśnić...ostatni raz.Orgazm przez
        media i kolorowe czasopisma dla kobiet stał się celem samym w
        sobie.Rodzaje orgazmów, pozycje, gadżety...wielkie parcie na pełne
        zaspokojenie kobiety.Każdy stosunek zakończony sukcesem---czyli
        orgazmem.Opisy orgazmów sutkowych, łechtaczkowych, pochwowych,
        mieszanych....punktów, macanek i sranek.To epatuje
        mechanicyzacją.Fakt...męzczyżni starają się teraz uszczęsliwić
        kobietę, zaspokoić ją.
        1.Ale obserwuję objawy tzw. przetrenowania się.Gdzie facet jest tak
        skupiony na partnerce i zrobieniu jej dobrze że aż mdli.To pierwszy
        problem
        2.Kobiety żądają coraz więcej.Chcą szczytować i kropka.A sami wiecie
        jakie to dla wielu trudne.Wiele z nas nigdy nie będzie mieć orgazmu
        pochwowego.Wiele z nas nigdy nie będzie mieć wielokrotnego.A
        niektóre nigdy nie będą mieć.Poczytajcie wpisy na tym forum.Pisze
        facet że żona nie lubi seksu, że nie miewa orgazmów.I zaraz huzia na
        faceta: bo Ty jesteś niehalo, nie potrafisz, nie wspomagasz itd.
        Ale koniunktura się naktęca.A ja byłam z facetem z którym nie miałam
        orgazmów zbyt często...było dobrze.Ale byłam też z facetem który
        zaspokajał mnie zawsze.Po kilku takich dniach czułam się tak wypluta
        że strach.Dlatego twierdzę...orgazm to nie wszystko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka