Dodaj do ulubionych

Naiwność

12.04.08, 12:47
Współtworzycie bardzo ciekawe forum o dość inteligentnych i przenikliwych wypowiedziach.
Przeczytałem paręnaście wątków i nasuwa mi się pewna wątpliwość czy większość rozważań nie jest poszukiwaniem mitycznego świętego gralla. Prawdziwy seks pełen namiętności zdarza się między ta sama kobietą i mężczyzną podczas zauroczenia i podtrzymanie tego stanu w małżeństwie więcej niż rok dwa jest niemożliwe. Żeby to przeżyć ponownie trzeba spotkać kolejną osobę do której poczuje się chemię i podjąć zaangażowanie uczuciowe. Seks z doskoku bez chemii i zaangażowania z byle kim czy prostytutką niewiele zaś rożni się od masturbacji. Ale z tą samą kobietą to przecież niemożliwe. W zasadzie pogodzenie tego z etyką jest niemożliwe, trzeba oszukiwać druga osobę wdając się w romanse, lub ranić jeszcze bardziej rozwodząc i tworząc coraz to nowe małżeństwa. Oczekiwanie namiętności i seksu od małżeństwa to naiwność.
Obserwuj wątek
    • balbinka1001 Re: Naiwność 12.04.08, 12:56
      ja sie nie zgadzam z tym co piszesz ja jestem z mezem 9 lat i nadal
      jest miedzy nami pozadanie i namietnosc , moze czasem za bardzo
      stresujemy sie tym ze nie mozemy sie doczekac na dzidziusia ale
      pozatym wszystko jest oki i jak dochodzi do zblizenia to jest
      cudownie , i nie uwazam aby trzeba bylo nowej osoby do osiagniecia
      pozadania
    • sagittka Re: Naiwność 12.04.08, 13:08
      > Oczekiwanie namiętności i seksu od małżeństwa to naiwność.

      Zgadzam się w części dot. namiętności, ale już seksu nie.
      Oczywiście, że namiętność jako składnik procesu miłości jest
      stosunkowo krótka i występuje na początku związku - to jest
      udowodnione i potwierdzone naukowo. Przyjmuję to do wiadomości i
      nawet się cieszę, że jest to ogólna tendencja, bo nie muszę się
      obwiniać, że w moim związku już tej namiętności nie ma.
      To jest jasne, że po 16 latach seksu nie rzucamy się na siebie tak
      jak na początku, ale czy to oznacza, ze nie mogę oczekiwac udanego
      seksu w tym związku?
      Jesli odrzucę marzenia o motylkach w brzuchu i dzikiej namiętności,
      bo to już wspomnienie w aktualnym związku i możliwe jedynie w
      potencjalnym nowym, to pozostanie jeszcze miejsce na
      satysfakcjonujące współzycie i erotykę może nie dziką i gwałtowną,
      ale za to z pełnym poczuciem bezpieczeństwa.
      Po prostu idę na kompromis z życiem, czyli stawiam na długi związek
      (z wiernością, uczciwością i udanym seksem) jednocześnie rezygnując
      z uniesień, które daje początek związku. Wybór jest konieczny, bo
      nie można mieć wszystkiego.
    • gomory Re: Naiwność 12.04.08, 13:48
      Ja nie moge sie z ta teza zgodzic.
      Wartosciowe dla mnie sa nie tylko te przyjemnosci ktore odczuwa sie na poczatku znajomosci. Np. odkad sie poznalismy, moja malzonka stala sie o wieeele bardziej biegla kochanka.
      Owszem kiedys bylo dla mnie ekscytujace 4 godzinne calowanie sie na lawce, a dzisiaj jednak potrzebuje wiecej. Ale oceniam, ze teraz znajac moje potrzeby moze dostarczyc duzo wiecej podniecajacych mnie doznan. Obecnie na erotycznej skali bez wahania przyznalbym jej wyzsza note, a do pocalunkow na lawce z innymi mi jakos nieteskno.
      Nie tylko smak nowosci, ale i kunszt codzienny oraz dopasowanie doceniam ;).
      • panistarsza Re: Naiwność 12.04.08, 14:22
        Ja też nie zgadzam się z tą tezą. To, co dawało motylki w brzuchu
        naście lat temu, teraz absolutnie mnie nie interesuje. To, co daje
        nowy związek to tylko odrobinę fascynacji nowością, która szybko
        zamieni się w to, co już znane. A ciągłe zmiany też bywają już nudne
        i przestają dawać efekt inności, przychodzi raczej zmęczenie.
        Co dla mnie jest najważniejsze, że w stałym związku doświadcza się
        ewaluacji seksu, jego różnych cieni i smaków. Seks się zmienia, z
        ilości na jakość, w różnorodność doznań, w intensywność przeżyć. Z
        partnerem nowo poznanym nie doświadczę tych doznań, w których
        potrzebuje lepszego poznania, dotarcia się wzajemnie. I aby być dla
        kogoś stale obiektem pożądania trzeba być w jego uczuciach a nie
        tylko obiektem seksualnym.
        Jako kobieta dojrzała raczej w Twojej teorii nie miałabym szanse na
        udane pożycie łóżkowe. Kto zainteresuje się panią po 40-tce jak
        wkoło chętnych 20-tek:)), która właśnie powinna już zmienić
        partnera, bo jest aż 4lata z jednym panem, za sobą ma przynajmniej 8
        ( licząc, że musi stale zmieniać, by być zadowoloną) ? A nie jestem
        jedyną kobietą, która jest zadowolona ze swojego łóżka i to bardzo:)
        mając od xx lat jednego faceta w łóżku
        • sagittka Re: Naiwność 12.04.08, 15:14
          > I aby być dla kogoś stale obiektem pożądania trzeba być w jego
          > uczuciach a nie tylko obiektem seksualnym.

          To prawda.
          Uczucia są bardzo dobrym powodem dla bliskości, dają szansę na
          zainteresowanie wspólnym seksem w dłuższym okresie, niż ma to
          miejsce w przypadku pożądania do kolejnych nowych obiektów
          seksualnych.
          • yadrall Re: Naiwność 12.04.08, 16:03
            Takich bzdur juz dawno nie czytalam-to do autora watku.
            6 lat razem,w tym 5 po slubie,a jak wyjechalam na tydzien (!) do
            rodzicow to wracajac mialam stado motyli w brzuchu i super namietny
            seks w korytarzu,wiec wszystko jest mozliwe :)
          • kawitator Re: Naiwność 12.04.08, 16:10
            Może jesteś młody, może naiwny a może jedno i drugie

            Przeczytałem paręnaście wątków i nasuwa mi się pewna wątpliwość czy większość rozważań nie jest poszukiwaniem mitycznego świętego gralla.

            Według filozofii wschodu to poszukiwanie jest ważne a nie cel ;-) Liczy sie droga ;_)
            Przeprowadziłeś niby poprawne logiczne rozumowanie

            Założenie : celem jest ciągłe posiadanie motylków w brzuchu, bycie w stanie zauroczenia i namiętny odlotowy seks spowodowany nadmiarem odpowiednich hormonów

            Taki seks z jedną osobą jest niemożliwy dłużej niż 2 do 4 lat ze względów fizjologicznych hormonalnych i psychologicznych

            Wniosek: Wobec tego aby dotrzeć do celu należy w momencie zaniku zauroczenia zmieniać partnera na nowego któy wzbudzi to zauroczenie na kolejny okres

            Dlaczego zamiast aprobaty i owacji na stojąco dostałeś odpowiedzi kwestionujące twoje poprawne ze względów formalno logicznych rozumowanie
            Założenia tu jest piesek pogrzebany
            Przy przyjętych przez ciebie założeniach masz racje. Nie wypowiadam się za innych ale dla mnie Twoje założenia są mocno upraszczające ograniczające i to z nimi się nie zgadzam
            To tak jakby przyjąć geometrię Euklidesową za jedyna absolutna prawdę kiedy jest ona tak naprawę tylko małym szczególnym ograniczonym działem w morzu możliwych geometrii
            każdy z poprzednich dyskutantów przedstawił Ci swoje indywidualne spojrzenie na problem Że nie tylko taki seks jest fajny Ze można oczekiwać od związku i od seksu czegoś innego Że na poczucie szczęścia i spełnienia wpływa o wiele więcej czynników
            Mam nadzieję, że dożyjesz wieku sędziwego kiedy to jako starutki mężulek ;-)) Będziesz bardziej od motylków cenił ciepłe kapcie i zrozumienie twej żonki ze z tobą jak z polonezem bez ssania nie pojedziesz. Ona z kolei będzie cię ceniła za dobroć lojalność i zrównoważony charakter a to ze będziesz potrafił raz na kilka tygodni stanąć hmm....lub nie na wysokości zadania będzie sprawa drugorzędną
            I zapraszam do pisania
    • lookbill Re: Naiwność 12.04.08, 23:51
      Nie gadaj, bo u mnie trwał seks pełen namiętności z tym samym
      partnerem (teraz mężem) 3 lata :D Czyli nie jest tak źle? ;)
      • yoric Re: Naiwność 13.04.08, 05:12
        > Nie gadaj, bo u mnie trwał seks pełen namiętności z tym samym
        > partnerem (teraz mężem) 3 lata :D Czyli nie jest tak źle? ;)

        powiedziałbym, że zupełnie nieźle, podobno zwykle trwa do 10-15 minut.
    • aandzia43 Re: Naiwność 13.04.08, 19:22
      No, to już ci ludzie mądrze odpisali. Ja się tylko podłączę do
      chóru: namiętność może w długoletnim związku przychodzić i
      odchodzić. To znaczy odchodzi sobie sama, a żeby ją wzbudzić, trzeba
      cokolwiek ruszyć głową i nie tylko.
      22 lat w związku.
      O cholera, to ludzie tyle żyją!(razem) To ja już tyle żyję! Ten
      świat mnie ciągle zaskakuje;-)
    • ewolwenta Re: Naiwność 13.04.08, 20:42
      > ozważań nie jest poszukiwaniem mitycznego świętego gralla.
      Prawdziwy seks pełen
      > namiętności zdarza się między ta sama kobietą i mężczyzną podczas
      zauroczenia

      Prawdziwy seks zdarza się zawsze, kiedy się pragnie by był
      prawdziwy. Trzeba mieć tylko świadomość, że z seksem jest jak z
      rzeką. Dwa razy się do tej samej nie wchodzi. Najpierw seks jest
      porywczy, namiętny, szalony, potem spokojniejszy ale silny i pełny,
      potem czuły, potem znów się obudzi namiętnie, potem przyśnie i
      złagodnieje, potem wpadnie w jeszcze inny klimat. Oczywiście jeśli
      przetrwa znudzenie, jeśli kochankowie włożą w to trochę siebie.
      Grall istnieje jest tylko nieco inny niż mistycy chwialiby widzieć.
      Jest zwykły, a sztuka polega na tym by cieszyć się jego zmiennością.
      Nowy partner nie ma takiej palety.
      • sylwiamich Re: Naiwność 13.04.08, 20:47
        Nie odbierajcie cgłopakowi złudzeń.Poukładał sobie świat, że tak
        musi być, że on zrozumiał.Bryndzę zaakceptował.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka