Dodaj do ulubionych

czy mąż mnie zdradził?

21.05.08, 15:30
Fakt: szczęśliwe małżeństwo z długim stażem, we wszystkich sferach
naszego życia układa się dobrze, a w seksie nawet rewelacyjnie
Fakt: mąż nie daje mi żadnych powodów do zazdrości, więc zazdrosna
nie jestem :-). Nie mam żadnych powodów do obaw (no, może jego
częste wyjazdy w delegacje, ale taka praca)
Fakt: nie sprawdzam, nie szperam, nie nasłuchuję :-) Mam zaufanie.
Swobodę w związku ma każde z nas - on wychodzi na spotkania ze
znajomymi ze studiów, ja wyjeżdżam z koleżankami. Mamy swoje pasje
oddzielnie, ale mnóstwo rzeczy robimy też razem.
Tak było....
Ale jakiś czas temu mąż dostał sms-a od koleżanki z pracy "Mój cudny
choreńki, nie chcę Ci przeszkadzać, ale bardzo Cię pragnę i będę
bardzo samotna bez Ciebie". Przeczytałam to przez przypadek (mąż
prosił o znalezienie wiadomości w swojej komórce) kilka dni temu.
Łzy, niedowierzanie, wyjaśnienia....
Rozmawiałam też z tą kobietą. Spokojnie i rzeczowo zapytałam, co ma
znaczyć ten sms. Ona powiedziała, że mój mąż jest fantastycznym
mężczyzną, powinnam wiedzieć, jaki skarb mam w domu. Nie chce
rozbijać naszego małżeństwa, ale chętnie przeżyłaby z nim jakąś
przygodę. Jakiś czas temu byli na szkoleniu, gdzie złożyła mu
propozycję wspólnego spędzenia nocy, ale on delikatnie dał jej
kosza.
Rozmawiałam również z nim i on mówi to samo, czyli że do nic
między nimi nie ma. Koleżanka go adoruje, składa propozycje, na
szkoleniu rzeczywiście usiłowała go zaciągnąć do łóżka.

Uwierzylibyście w te wyjaśnienia? Bo ja mam mętlik w głowie... Mam
żal do niego, że nic mi nie powiedział - ani o tym, co się wydarzyło
na szkoleniu kilka miesięcy temu, ani o ty smsie. On twierdzi, że
nie chciał mnie martwić. Opowiedział mi również o
bardzo "przyjacielskich" układach u niego w pracy - na porządku
dziennym są pocałunki i przytulania na powitanie. Babiniec z kilkoma
rodzynkami, więc kobietom bardzo to pasuje, jak sądzę.
Dodam jeszcze, że ta kobieta jest 10 lat starsza ode mnie...

Obserwuj wątek
    • al9 Re: czy mąż mnie zdradził? 21.05.08, 15:41
      nie zdradził Cię
      nie zaprzątaj tym sobie głowy
      tez jestem podrywany w pracy i nie mówię o detalach mojej Żonie...
      bez przesady - nawet nie o to chodzi, że to tajemnica
      raczej, ze mogłoby wyglądać na przechwałki..

      My - prawdziwi faceci juz tacy jesteśmy - skromni...
      Pozdrawiam
      al
      • gardenersdog Re: czy mąż mnie zdradził? 21.05.08, 15:56
        Al, genialne!!!

        Uwielbiam Twoje posty.

        P.S. Przez skromność, nie mów żonie:)))
    • glamourous Re: czy mąż mnie zdradził? 21.05.08, 15:48
      Hmmm, a jak ta kolezanka wyglada? Z gatunku takich co to nawet
      mnicha z latwoscia uwiodlyby jednym spojrzeniem, czy raczej kobitka
      niewarta grzechu, tudziez zyciowych komplikacji?

      Niby wiem, ze mezczyzni niekoniecznie zdradzaja w poszukiwaniu
      lepszego modelu, raczej chodzi im o "innosc", ale... osobiscie
      jestem zdania, ze okazji przez male "o" kochajacy zone facet moze
      sie spokojnie oprzec, zas w obliczu Okazji przez duze "O" (kobieta
      wyjatkowo atrakcyjna czy zmyslowa) trzeba wykazac sie nie lada
      samodyscyplina - a nie kazdy facet takowa posiada...
      • al9 Re: czy mąż mnie zdradził? 21.05.08, 15:51
        eeee glam
        niekoniecznie
        albo jest się otwartym na przygody - i wtedy uroda ma znaczenie ale
        nie jest najważniejsza...
        albo kocha sie żone i się jej nie zdradza - nawet z najpiekniejszą..
        pozdr
        al
        • 4-metamorphosis Re: czy mąż mnie zdradził? 21.05.08, 16:52
          al9 napisał:

          > eeee glam
          > niekoniecznie
          > albo jest się otwartym na przygody - i wtedy uroda ma znaczenie
          ale
          > nie jest najważniejsza...

          ze co??????
          facet jest tylko facetem...i tak co bedzie mialo byc to bedzie,wiec
          nie mysle,ze jestes w stanie cos zrobic...
          ona ma jego telefon i jest odwazna wyslac mu takiego smsa???
          to chyba cos znaczy...
          hehheee...masakra...swiat jest jednak porabany...
        • glamourous Re: czy mąż mnie zdradził? 21.05.08, 16:58
          al9 napisał:

          > eeee glam
          > niekoniecznie
          > albo jest się otwartym na przygody - i wtedy uroda ma znaczenie
          ale
          > nie jest najważniejsza...
          > albo kocha sie żone i się jej nie zdradza - nawet z
          najpiekniejszą..
          > pozdr
          > al

          Ja z kolei unikalabym takiego podzialu na "czarne" i "biale"

          Jak wiadomo faceci (kobiety zreszta tez) potrafia zdradzic nawet
          kochajac. Wszystko zalezy od konstrukcji psychicznej danego
          osobnika. Oraz od Okazji przez duze O. Ja sie tam nie ludze, ze
          skoro facet "kocha" to na pewno nie zdradzi, chocby mu Eva Mendes w
          koronkach od Chantelle do lozka wlazla.

          I nie gadajcie mi teraz, ze skoro zdradzil to znaczy ze "to nie byla
          prawdziwa milosc", hehe, bo ja za stary cynik jestem ;-)
    • minsi Re: czy mąż mnie zdradził? 21.05.08, 15:55
      a jakie to ma znaczenie tak naprawdę
      gdyby nie ten sms, nigdy byś go nie podejrzewała
      to uznaj że go nie było i wróć do poprzedniej rzeczywistości
      • montechristo4 Re: czy mąż mnie zdradził? 21.05.08, 20:39
        po prostu chciałabym wiedzieć. Ma to znaczenie - przynajmniej dla
        mnie.
        Gdyby nie bylo sms-a i "towarzystwa wzajemnej adoracji" w pracy albo
        gdybym nic nie wiedziała o tym, to nie ma sprawy. Ale skoro
        dowiedziałam sie juz tyle, to chciałabym wiedziec o reszcie, jeżeli
        taka jest.
        Dla nie oprócz miłosci, namietności i przyjaxni w zwiazku jedną z
        głównych zasad jest także wiernośc i zaufanie. A to zostało
        nadszarpniete.
        • lookbill Re: czy mąż mnie zdradził? 21.05.08, 20:46
          Może ją bzyknął raz czy parę razy, ale widać po koleżeńsku, bo nie
          przywiązują do tego uwagi i trzymają się swojej wersji :)
          Nie przejmuj się, zagrożona nie jesteś, to tylko sportowy seks....
          No, chyba, że nie akceptujesz tego...

          Dla mnie treść tego sms-a jest jednoznaczna niestety
          • lookbill Re: czy mąż mnie zdradził? 21.05.08, 20:48
            I jeszcze jedno- od męża prawdy się nie dowiesz choćbyć na głowie
            stawała- w myśl zasady: "Jak cię złapią za rękę, to mów, że to nie
            twoja ręka"...
        • minsi Re: czy mąż mnie zdradził? 21.05.08, 22:36
          ma znaczenie, bo tak ci wmówiono
          bo tak uwaza twoja mama, sąsiadki, kolezanki etc
          bo tak zostałaś wychowana
          zostaliśmy przez tzw. wychowanie nauczeni (vide- pies pawłowa) jak się mamy
          zachowywać na bodźce.
          A może świat wygląda inaczej. Może twój maż jest zajebistym facetem, może jest
          darem od losu jaki dostałaś , jest twoim jedynym prawdziwym trwałym powodem do
          szczęścia. Może i faktycznie kiedyś tam bzyknął jakąś pannę z pracy po pięciu
          drinach (co nawiasem mówiąc w mexyku byłoby powodem dumy dla żony takiego
          gościa, że ma faceta za męża a nie pizdeusza- kwestia wychowania się kłania).
          Ale tobie nie wystarczy tzw. szczęście rodzinne na zadowalającym poziomie.
          Będziesz szperać, węszyć, szukać, aż w zeznaniach pewnych osób znajdziesz dowody
          na zdradę. Za rok lub dwa będziecie po rozwodzie, Ty stracisz jedyną osobę na
          której naprawdę ci zależało. Po kolejnych dwóch latach będziesz zgorzkniałą
          rozwódką, może alkoholiczką, może z wątrobą zniszczoną przez prozac, bez którego
          życie nie będzie dla ciebie istnieć. Będziesz pluła sobie w brodę, że
          przeczytałaś tego smsa. On już będzie z inną, młodszą od Ciebie i znacznie
          atrakcyjniejszą, chociaż na pewno głupszą.
          A wszystko za sprawą jednego smsa.
          Czy jeden sms powinien być przyczyną zmiany twojego życia, i to zmiany na
          gorsze? a może zapomnij o nim, wykasuj z telefonu i pamięci?
    • nomya Nie ulega absolutnie żadnych wątpliwości... 21.05.08, 21:59
      ...że wali cię w roga.
      Niemniej rozumiem tym samym Twoją "naiwność" (i zagłuszanie
      intuicji), że starasz się z całych sił wierzyć mężowi, bo co innego
      miałabyś zrobić? W końcu jesteś złapanym już ptaszkiem, a mąż
      myśliwym...
    • lunatic_ann Re: czy mąż mnie zdradził? 21.05.08, 22:56
      moim zdaniem nie zdradzil Cie, faktycznie moze byc tak, ze nie
      chcial Cie martwic. Twoja reakcja jest normalna, bo czujesz sie
      troche zagrozona i juz wymyslasz scenariusze. Nie nakrecaj sie. Nie
      pozwol jednak sobie na patrzenie na niego przez pryzmat tych
      scenariuszy, bo - moim zdaniem - mozesz napsuc. Obserwuj, ale nie
      badz zandarmem. Zburzysz i swoj i jego spokoj - i cala reszte, ktora
      razem zbudowaliscie. Glupio Ci bedzie, jak kiedys sie dowiesz, ze
      nie maialas racji. Prawda zawsze wychodzi na wierzch. Badz taka, jak
      zawsze jestes. Jesli cos jest nie tak - sama to zobaczysz. Ale nic
      sobie nie wmawiaj. Faceci sa tacy tez, ze dla szpanu jakiegos
      glupiego nie odpowiedza takiej kolezance "nie wysylaj mi takich
      smsow-nie jestem zaineteresowany" bo jest to w pracy i bedzie
      uwazany za sztywniaka przez kobiety i przez dziwologa przez facetow.
      To, ze sie bedziesz martwic nic Ci nie da. Naprawde nic. Druga
      strona medalu jest bardzo bardzo pesymistyczna. Czy nie wyczuwasz w
      lozku, ze cos jest inaczej? ja po tym poznalam... kiedys
      • montechristo4 Re: czy mąż mnie zdradził? 23.05.08, 10:31
        no właśnie pod tym względem absolutnie nic się nie zmieniło.
        Zdarzały nam sie okresy bez seksu kiedyś (raz nawet było to trzy
        miesiące!), kiedy dociekałam o co chodzi i dlaczego się nie kochamy.
        Ale przeważnie mam to co lubię: dużo, często i rewelacyjnie :-)))
        • prosty_facet Re: czy mąż mnie zdradził? 23.05.08, 15:35
          montechristo4 napisała:

          > Ale przeważnie mam to co lubię: dużo, często i rewelacyjnie :-)))

          To ciesz się tym i nie przejmuj się głupotami. Ja, jakbym znalazł
          coś takiego u żony to bym to po prostu olał albo obrócił w żart
          pytaniem "Dobry jest? - Podobało Ci się ?"
          Jest takie powiedzonko "Cipka (kutas) nie mydło i się nie zmydli"
          Ważniejsze sa uczucia, a z tego co zrozumiałem to nawet jeśli zrobil
          skok w bok to nie jest to żaden romans ....
          • luka76 Re: czy mąż mnie zdradził? 23.05.08, 15:47
            Montechristo 4 wogole sie nie przejmuj - jezeli by mial cos na sumieniu to sam
            by siegnal po telefon. Mysle ze jestescie dobrym malzenstwem - bo z tego co
            opisalas dajesz gostkowi "swobode" i nie "wiezisz" go. Jezeli facet " nie dusi"
            sie w zwiazku to nie ma i potrzeby prowadzenia podwojnego zycia. Nie martw sie -
            dobrze tu napisala jedna laska , ze mozesz wpasc w jakis obled i niepotrzebnie
            sie bedziesz nakrecac. Zyj sobie tak jak dotad i badz szczesliwa. Pozdrawiam.
        • lunatic_ann Re: czy mąż mnie zdradził? 30.05.08, 00:52
          i tak trzymaj kochana - tak trzymaj!! spojrz na tematy z forum.
          Wiem, ze ciezko czasem, bo jak tu moze byc dobrze ciagle u Ciebie,
          jesli tak wielu osobom sie psuje... :):)
          pewnie tez bym zaczela byc podejrzliwa.
          Nie napsuj prosze Cie, wierze (mimo swojego rozwodu i paru ostrych
          sponiewieran) w szczesliwe, wierne, radosne, spelnione zwiazki.
          Zycze Ci wszystkiego najlepszego!
    • krissdevalnor100 Re: czy mąż mnie zdradził? 24.05.08, 13:02
      Ja bym obstawiała, ze nie, ale to taka zgadywanka. Skąd właściwie
      mniałabym wiedzieć, jak Ty sama nie wiesz? :)
      Ja myślę, że bardziej moze wyprowadzać z równowagi nie podejrzenie,
      że ewentualnie zdradził, tylko ta cała sytuacja, z jakąś kobitą
      rzucającą się na niego okrakiem, pouczającą Cię jakie to masz w domu
      złoto i deklarującą, że w każdej chwili jeśli on sie dgodzi to ona
      go bzyknie:/
      BTW: bezczelna albo durna.
      Sytuaca jest taka, ze chyba trzeba przełknąć żabę, przyjąć wszystko
      za dobrą monetę i nie robić cyrku, do którego podstaw w końcu nie
      ma. Możesz ewentualnie wyjaśnić mężowi, ze pani przegięła i ze
      zrozumiałych względów to on ma wpływ na to, czy przegięcia będą sie
      powtarzać. I na użycie tych wpływów liczyć. Cała sytuacja moze go
      dowartościowywać (niewinnie) i poprostu nei będzie chciał jej
      obcesowo spławiać, co chyba byłoby jedyną skuteczną drogą. Dołączę
      sie więc do tych, co Ci pisali: ciesz sie że jest dobrze, żyj, miej
      w nosie całą aferę.
    • montechristo4 Re: czy mąż mnie zdradził? 25.05.08, 10:02
      Bardzo dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Mam nadzieje, że jest tak,
      jak piszecie. Sama się w tym upewniam.

      Pozdrawiam
      • woman-in-love Re: czy mąż mnie zdradził? 25.05.08, 15:03
        wg mnie bzyknął i idzie w zaparte. I niech tak zostanie. Eksperymentalnie
        zniknęłabym na jakis czas, prosząc go o wyrozumiałość.
        W NIEZNANYM (!) kierunku. Tak się zaniepokoi, że mu sie odechce amorów.
        • aniorek Re: czy mąż mnie zdradził? 26.05.08, 20:19
          Tez tak przypuszczam. Gdyby ten sms nic nie znaczyl, skasowalby go.
          • justyna.ada Re: czy mąż mnie zdradził? 26.05.08, 20:24
            A gdyby zdradzał, kasowałby wszystkie smsy natychmiast. Możemy sobie tak gdybać
            do uśmiechniętej śmierci, co było najpierw, jajko czy kura :-)
            • misssaigon Re: czy mąż mnie zdradził? 26.05.08, 21:26
              justyna.ada napisała:

              > A gdyby zdradzał, kasowałby wszystkie smsy natychmiast. Możemy sobie tak gdybać
              > do uśmiechniętej śmierci, co było najpierw, jajko czy kura :-)

              nie istnieja tacy, ktorzy nie popelniaja bledów...
              znamienne, ze zaraz na podoredziu byla zgodna wspolna wersja zeznan meza i
              kolezanki :))

              a tka na marginesie, nigdy w zyciu nie napisalaby,m tak intymnego smsa do
              faceta, z ktorym sie chociaz raz nie bzyknelam...

              moim zdaniem szanowna autorka watku nie powina sie radzic forumowej
              braci...tylko zawezwac meza na dywanik i powiedziec...

              moj drogi, szanujemy bardzo nasza wolnosc ale rowniez i wzajemne
              zaufanie...szanujmy zatem grance, ktore sobie wyznaczylismy..
              uwazam, ze przekroczyles te granice...ale postanowilam dac do szanse...ale
              uwazaj, teraz bee bacznie ci sie przygladac...kolejna wpadka i zostajesz w
              samych skarpetka, a wtedy juz zadna lalunia cie nie zechce...


              efekt...maz sie wystraszy i pzrestanie romansowac co gwarantuje sen spokojny

              maz sie nie wystraszy ale bedzie bardziej uwazac, co daje efekt pierwszy rowniez
              bo nieswiadomi sa szczesliwsi

              po tzrecie - maz sie moze uniesc honorem i trzasnac drzwiami - co tez zle nie
              jest - bo sie falszywego gada latwo pozbylo z domu..:))
              • prosty_facet Re: czy mąż mnie zdradził? 27.05.08, 07:21
                misssaigon napisała:

                > po tzrecie - maz sie moze uniesc honorem i trzasnac drzwiami - co tez zle nie
                > jest - bo sie falszywego gada latwo pozbylo z domu..:))

                Gorzej , jak sie okaże że to żona zostanie w samych skarpetkach :-)
              • ilragazzo Re: czy mąż mnie zdradził? 28.05.08, 13:21
                > znamienne, ze zaraz na podoredziu byla zgodna wspolna wersja
                zeznan meza i
                > kolezanki :))

                to akurat moze swiadczyc raczej o tym, ze sie wlasnie NIE bzykneli.

                > a tka na marginesie, nigdy w zyciu nie napisalaby,m tak intymnego
                smsa do
                > faceta, z ktorym sie chociaz raz nie bzyknelam...

                Uwaga prawdziwa... w stosunku np. do Ciebie. I zupelnie
                nieprawdziwa, jako regula ogolna. Poniewaz ja akurat otrzymuje
                czasem tego typu sms-y od kobiet, z ktorymi nigdy nie spalem i z
                pewnoscia sie nie przespie. I akurat jestem pewien, ze nie dlatego,
                ze "mam zasady" tylko najnormalniej w swiecie jestesmy dla siebie
                niepociagajacy ale za to w warstwie werbalnej doskonale sie
                porozumiewamy.

                Sam jestem dobrym przykladem, ze taki sms NIE ZADNYM DOWODEM, ze sie
                przespali, ani nawet, ze maja taki zamiar.

                > uwazaj, teraz bee bacznie ci sie przygladac...kolejna wpadka i
                zostajesz w
                > samych skarpetka, a wtedy juz zadna lalunia cie nie zechce...

                :)))) Kobiety jednak lubia skrajnosci: z jednej strony bywaja
                zakompleksione, z drugiej jednak zdarzaja sie o tak silnym poczuciu
                wlasnej wartosci, ze az ocieraja sie o groteske:)
                • al9 montechristo nie tędy droga... Nie tędy... 28.05.08, 13:55
                  Poprosiłam go teraz o biling z komórki. Od trzech tygodni usiłuje
                  zdobyć biling ze służbowej komórki.

                  ---------
                  brawo montechristo brawo
                  nie zapomnij robic niezapowiedzianych rewizji, zażądać dostępu do
                  maila (w tym słuzbowego), notuj również stan licznika auta...
                  W którą stronę zmierzasz?
                  Wiesz jak to się skończy?
                  Twoje działania BEZ względu na jego wine czy brak - skończą sie
                  rozpadem małżeństwa...
                  Sama sobie robisz krzywdę...
                  Ale to Twoje życie..
                  al
                  • woman-in-love Re: montechristo nie tędy droga... Nie tędy... 28.05.08, 18:30
                    to ciekawe, że mężczyzna sugeruje, że to żona swoją dociekliwością
                    rozwali małżeństwo. bzyknęli się, czy nie - nieważne, prawda, Al???
                    Najlepiej zamieśc pod dywan.
                    Pomyślcie logicznie: jesli (jak zeznawali) Ona robiła mu propozycję,
                    a on ją (delikatnie, hehe) odsunął, to czy byłby taki dla niej
                    CUDNY??? kon by sie uśmiał. Odtrącona kobieta jest wściekła jak
                    nieszczęście. A tu - same słodycze !
                    • al9 woman wyjasniam 29.05.08, 11:54
                      to ciekawe, że mężczyzna sugeruje, że to żona swoją dociekliwością
                      rozwali małżeństwo. bzyknęli się, czy nie - nieważne, prawda, Al???
                      Najlepiej zamieśc pod dywan.
                      -----------
                      Nie twierdzę że należy zamiatac pod dywan
                      Ale autorka wątku ma wątpliwości, nie pewność
                      A stosowanie metod policyjnych jest - moim zdaniem - niemądre i
                      upokarzające... Zresztą obie strony...
                      al
                      • montechristo4 Re: Al 29.05.08, 12:09
                        a cała sytuacja nie jest upokarzająca? Nienawidze go za to, że
                        odebrał mi spokój. Kocham, ale jestm zła.
                        • woman-in-love Re: Al 29.05.08, 21:35
                          Al, pare postów wcześniej napisałam, jak ja bym postapiła. Żadne policyjne
                          metody. Zniknęłabym bez wieści, prosząc o zrozumienie. Skoro zona MUSI zrozumiec
                          te pokrętne tłumaczenia, to mąż POWINIEN wytrzymac te kilka dni niewiedzy, co
                          porabia żona. Jesli ma cos na sumieniu, to własne sumienei tak da mu popalic, że
                          amory wywieja mu z głowy.
                          • prosty_facet Re: Al 30.05.08, 08:27
                            woman-in-love napisała:

                            > Al, pare postów wcześniej napisałam, jak ja bym postapiła. Żadne policyjne
                            > metody. Zniknęłabym bez wieści, prosząc o zrozumienie. Skoro zona MUSI zrozumie
                            > c
                            > te pokrętne tłumaczenia, to mąż POWINIEN wytrzymac te kilka dni niewiedzy, co
                            > porabia żona. Jesli ma cos na sumieniu, to własne sumienei tak da mu popalic, ż
                            > e
                            > amory wywieja mu z głowy.


                            Albo wykorzysta kilka dni na to, żeby się dobrze zabawić :-)
                            • woman-in-love Re: Al 01.06.08, 17:38
                              Ty bys tak zrobił, prawdopodobnie :-)
    • montechristo4 Re: misssajgon 27.05.08, 10:10
      A czy wspólna wersja nie może być jednak dowodem na to, że oboje
      mówią prawdę?

      Nie wiem, jak było - mogę tylko gdybać. Staram się mu uwierzyć, ale
      wątpliwości mam mnóstwo. Bo jest jeszcze bardziej czuły niż zawsze.
      Bo jest skruszony. I nie wiem, czy robi tak dlatego, że czuje się
      winny, czy dlatego, że mnie kocha i chce żebym mu uwierzyła.

      Po tym doświadczeniu jednego jestem pewna - w przypadku zdrady
      wystawię go za drzwi. Nie wiem, jak kobiety dają radę żyć z takim
      bólem i roczarowaniem....
      • prosty_facet Re: misssajgon 27.05.08, 12:11
        A czy brałaś pod uwagę fakt, że ta "inna" kobieta mogłe specjalnie napisać
        takiego sms-a żebyś Ty męża wywaliła, a jej było łatwiej go zdobyć ????
        Albo inna wersja - mąż razem z nią to ukartowali, zebyś poczuła zazdrość, i żeby
        "przewietrzyć" Wasz związek, wprowadzić troszkę emocji, właśnie zazdrości, która
        czasami dziła cuda :-)
        Jest tyle możliwosci wyjaśnienia a Ty czepiłaś się jednej i robisz sama sobie
        kuku ....
        • jagna_na_polowaniu Re: misssajgon 27.05.08, 13:17
          Ja tez uwazam, ze zdradzil. To chyba Ty pisalas na e-mamie, ze byl
          jeszcze jeden sms od niego do niej, informujacy ja o 4ej rano, ze
          dojechal gdzies szczesliwie na miejsce. Jak dla mnie - BARDZO
          podejrzane.
      • lookbill Re: misssajgon 27.05.08, 18:28
        Wspólna wersja może być dowodem na to, że ani on ani ona nie chcą
        mieć kłopotów i ową wersję ustalili.
        Piszesz, że "Bo jest jeszcze bardziej czuły niż zawsze.
        > Bo jest skruszony. I nie wiem, czy robi tak dlatego, że czuje się
        > winny, czy dlatego, że mnie kocha i chce żebym mu uwierzyła."
        Pamiętaj, że każda zmiana w zachowaniu partnera może świadczyć o
        tym, że zdradza. Nawet te oznaki większej czułości- sądzę, że ma
        wyrzuty sumienia po prostu.

        Dalej piszesz, że "pewna - w przypadku zdrady
        > wystawię go za drzwi." Mąż dobrze o tym wie i działa w mysl
        zasady: "Jak cię złapią za ręke, to mów, że to nie twoja ręka".
        Moje zdanie jest takie, że ma romans
        • woman-in-love Re: misssajgon 27.05.08, 20:11
          Przeczytałam jeszcze raz początkowy post. Bzyknął jak 2x2=4
          • niezapominajka333 Re: misssajgon 27.05.08, 20:16
            Montechristo
            Zajrzyj na pocztę.
            Pozdrawiam.
            • montechristo4 Re:jagno 27.05.08, 21:12
              tak, to ja pisałam na emamie. Nie wiem dlaczego, może staram się
              poprzez wyparcie i opinie obcych osób jakoś uwierzyć.

              Nie pisałam tutaj o tym, że w srodku nocy wysłał jej uspokojającego
              sms, kiedy wyjechał w delegację. Takiej samej treści jak do mnie.
              Lakonieczne "dojechałem, idę spać". Z tego tłumaczył sie baaaaardzo
              mętnie i 10 razy zmieniał wersję.

              Zawsze mówiłam, że jesteśmy małżeństwem tak idealnym, jak tylko
              można i byłabym bardzo zdziwiona, gdyby któreś z nas zrobiło coś
              głupiego. No to jestem zdziwiona, zawiedziona i rozczarowana. I zła.
              Że przez głupote można było zniszczyć taki fajny związek. Chciałabym
              znać PRAWDĘ, jakakolwiek ona by nie była. Z prawdą można sobie
              poradzić, a z wątpliwościami nie.

              Bardzo dziekuję za wszystkie wypowiedzi.
              • lookbill Re:jagno 27.05.08, 21:24
                Prawdę zna tylko mąż, a Twoje tzw. wątpliwości to nic innego jak
                dobra, babska intuicja, która nigdy nie zawodzi, tym bardziej, że
                nie wydajesz sie byc osobą chorobliwie zazdrosną.
                • montechristo4 Re: lookbill 27.05.08, 21:29
                  zazdrosna byłam w normie - czyli bardzo mało :-) A teraz? Czułam
                  przez skórę, że coś jest nie tk. Nie umiałam tylko tego nazwać ani
                  zrozumiec.
                  A teraz "puzzle" wskakują na miejsce... Półtora roku temu mieliśmy
                  trudny czas - mąż był zniecierpliwony, zmienił się, nie chciał się
                  kochac. No i często wyjeżdżał. Dziwiłam się pod koniec roku, że tak
                  mało urlopu mu zostało. Ale nie drążyłam, bo przeciez nie pamiętam
                  wszystkich jego wyjazdów w delegacje itd.

                  Poprosiłam go teraz o biling z komórki. Od trzech tygodni usiłuje
                  zdobyć biling ze służbowej komórki.

                  Swoją drogą - myślałm, że jest mądrzejszy. Tak głupio dać się złapać.
                  • glamourous Re: lookbill 27.05.08, 22:33
                    Ja tez nie wierze w takie platoniczne damsko-męskie "przyjaźnie" w których
                    ludzie piszą do siebie czule, nocne smsy, odwiedzają się w tajemnicy przed
                    współmałżonkami, spędzają razem romantyczne weekendziki udokumentowane zdjęciami
                    - czegoż jeszcze potrzeba naiwnej zonie ?? Udokumentowania na piśmie ze się bzykali?

                    Moj eks tez miał kiedyś taka "platoniczna" przyjaciółkę. Chodzili sobie za moimi
                    plecami na kolacyjki do restauracji, pisali smsy, dzwonili wieczorami niby tak
                    "po przyjacielsku". Wierzyłam, ze miedzy nimi nie ma seksualnych podtekstów, bo
                    młoda i głupia byłam. Ufałam. Az w końcu sprawa się rypła i okazało się czarno
                    na białym ze się jednak bzykają. Od tego czasu jestem wyczulona na takie
                    podejrzane konszachty. Nie żebym była jakaś szczególnie zaborcza, tylko po
                    prostu nie pozwolę już drugi raz robić komuś z siebie idiotki.
                  • lookbill montechristo4 28.05.08, 09:42
                    Zajrzyj na pocztę gazetową
    • marek_gazeta Re: czy mąż mnie zdradził? 28.05.08, 18:54
      Nie śmiem się w takiej sprawie wypowiadać.

      Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że facet, przynajmniej w "tych" sprawach, powinien być facetem. Skoro koleżanka zaproponowała mu bzykanko, to powinien albo ją bzyknąć, albo zdecydowanie zareagować na nie, uznająć, że ma żonę, którą kocha, nie szuka przygód i nie życzy sobie dalszych oznak adoracji.
      • montechristo4 Re: lookbill 29.05.08, 09:05
        odebrałam i dziękuję

        Al
        Ja po prostu chciałabym WIEDZIEĆ. Mieć pewność, że albo jest gnojem
        i nie moge go szanować, bo nie dość że zdradza, to jeszcze kłamie.
        Albo to wszystko jest tylko durnym zbiegiem okoliczności.
        Zastanawiam się cały czas nad ty, ale nie ma żadnego logicznego
        wytłumaczenia - dlaczego miałby mnie zdradzać. Przecież cały czas
        mnie zapewnia, że w naszym związku absolutnie niczego mu nie brakuje.
        • glamourous Re: lookbill 29.05.08, 11:25
          montechristo4 napisała:

          > Zastanawiam się cały czas nad ty, ale nie ma żadnego logicznego
          > wytłumaczenia - dlaczego miałby mnie zdradzać. Przecież cały czas
          > mnie zapewnia, że w naszym związku absolutnie niczego mu nie
          brakuje.


          Matko swieta, dziewczyny!!
          Zrozumcie wreszcie, ze zdrada nie bierze sie koniecznie z tego ze
          czegos facetowi brakuje w zwiazku. Co to w ogole za pytanie -
          "dlaczego mialby mnie zdradzac?" No jak to, dlaczego? Czas wreszcie
          zrozumiec, ze faceci zdradzaja, bo zachciewa im sie seksualnej
          ODMIANY, nowosci, swiezosci bodzcow - a nie dlatego ze w stalym
          zwiazku maja jakies konkretne BRAKI...To typowo kobiece,
          schematyczne myslenie.

          Co nie znaczy oczywiscie, montechristo, ze TWOJ Cie na pewno
          zdradzil - kto wie, byc moze rzeczywiscie w jego przypadku byl to
          tylko nieskonsumowany flirt... Nie nam tu wyrokowac, to Ty musisz
          wysondowac sprawe. Ja kiedys mialam podobna do Twojej sytuacje z
          moim eksem, jak juz pisalam wyzej, tez mial bardzo dwuznaczne
          konszachty z pewna "przyjaciolka". I wiesz, jak sie dowiedzialam
          prawdy? Zadzwonilam do niej i zagralam va bank - powiedzialam ze
          wiem o "wszystkim", ze moj facet mi "o wszystkim" powiedzial ;-)
          Okazalo sie ze trafilam w sedno, bo w sluchawce najpierw zapadla
          cisza, a potem panienka wybakala speszona "aaaa, powiedzial ci? w
          kazdym razie nie martw sie o swoj zwiazek, bo miedzy nami byl TYLKO
          seks ;-)))
          • luka76 Re: lookbill 30.05.08, 01:09
            Montechristo4 - uwazam ze wiekszosc wypowiedzi ze "facet cie zdradzil" pochodza
            od zenujacych kochanek, ktore tylko patrza aby "dojebac zonom" przepraszam za
            ostrosc slow ale naprawde jak czytam te posty to kazda wie najlepiej : zdradzil,
            na pewno bzyknal itd. Jezeli twoje malzenstwo naprawde jest udane to zaufaj i
            przeczekaj - dobrze napisala moja przedmowczyni - to bardzo madra i dojrzala
            wypowiedz. Mysle ze gostek cie kocha i dobrze jest mu z Toba - wiec nie
            "nakrecaj sie " forumowymi" wypowiedziami i nie sugeruj sie tym . Musisz
            kierowac sie przede wszystkim "sercem" i tym co czujesz. Jestescie dobrym i
            kochajacym sie malzenstwem i nie niszcz tego. Pozdrawiam i napisz co slychac. W
            przypadku "tendencji spadkowej" w w aszym zwiazku tez napisz a poradze ci cos/ .
            Luka76.Pozdrawiam.
          • prosty_facet Re: lookbill 30.05.08, 08:31
            glamourous napisała:
            > Ja kiedys mialam podobna do Twojej sytuacje z
            > moim eksem, jak juz pisalam wyzej, tez mial bardzo dwuznaczne
            > konszachty z pewna "przyjaciolka". I wiesz, jak sie dowiedzialam
            > prawdy? Zadzwonilam do niej i zagralam va bank - powiedzialam ze
            > wiem o "wszystkim", ze moj facet mi "o wszystkim" powiedzial ;-)
            > Okazalo sie ze trafilam w sedno, bo w sluchawce najpierw zapadla
            > cisza, a potem panienka wybakala speszona "aaaa, powiedzial ci? w
            > kazdym razie nie martw sie o swoj zwiazek, bo miedzy nami byl TYLKO
            > seks ;-)))

            I przestałaś się martwić ?? Czy właśnie dlatego stał sie Ex :-)
        • audwork Dear montechristo4 ! 30.05.08, 18:54
          montechristo4 napisała:

          > Ja po prostu chciałabym WIEDZIEĆ. Mieć pewność, że albo jest gnojem
          > i nie moge go szanować, bo nie dość że zdradza, to jeszcze kłamie.
          > Albo to wszystko jest tylko durnym zbiegiem okoliczności.
          > Zastanawiam się cały czas nad ty, ale nie ma żadnego logicznego
          > wytłumaczenia - dlaczego miałby mnie zdradzać. Przecież cały czas
          > mnie zapewnia, że w naszym związku absolutnie niczego mu nie brakuje.

          Na pewno nie tylko warto wiedziec, ale nawet trzeba wiedziec - ale nie dlatego
          aby zbyt pochopnie sie poddac, na co zreszta tylko czeka Twoja konkurentka:).
          Ten podstawowy blad popelnia wiekszosc kobiet, tzn. w momencie kiedy najczesciej
          przez przypadek kobieta dowiaduje sie o zdradzie meza, wystawia mezowi walizki
          za drzwi, bo dziala pod wplywem emocji, a nie rozumu.

          Dopoki nie masz 100 % dowodow zdrady ze strony Twojego meza, niczego mu nie
          zarzucaj i sprobuj przeczekac pierwszy szok.

          Kiedy oswoisz sie nieco z sytuacja w ktorej sie aktualnie znalazlas, zacznij
          bardzo delikatnie, ale uwaznie obserwowac poczynania swego meza, ale rob to tak,
          aby on tego nie zauwazyl i myslal, ze mu nadal wierzysz. Jesli Cie oszukuje,
          bedzie popelnial bledy, ktorych Ty do tej pory nie zauwazalas, bo mu wierzylas.

          Jesli zdobedziesz konkretne dowody zdrady, to dopiero wowczas mu je przedstaw i
          porozmawiaj powaznie o przyszlosci waszego zwiazku.

          Jesli okaze sie, ze maz Cie zdradzil tylko fizycznie - to nie rob z tego
          tragedii, bowiem w/g statystycznych danych bedziesz jedna z wielu kobiet, ktore
          nawet nie wiedza ze sa zdradzane.

          Natomiast jesli okaze sie, ze Twojego meza laczy z tamta kobieta cos wiecej
          anizeli seks, to wowczas taktyka dzialania musi byc nieco inna - bardziej
          kategoryczna w celu odizolowania meza od nachalnej konkurentki, do ktorj moze
          moze sie po prostu przyzwyczail.

          Tak na marginesie, mezczyzni zdradzaja kobiety czesto z jakiegos powodu, chociaz
          zdarza sie, ze robia to i bez wyraznego powodu.
          Mezczyzni sa niestety genetycznie zaprogramowanymi poligamistami:)

          Pomysl o tym. A moze maz lubi byc adorowany i doceniany, bo ma niska samoocene?
          Ta kobieta moze mu daje mu cos, czego Ty mu nie dajesz?
          (vide tresc sms)
          Jesli wasz zwiazek byl do tej pory w zasadzie dosc udany, to mysle, ze nie warto
          doprowadzic go do ruiny z powodu konkurentki, ktora nie ma jak widac takich jak
          Ty sztywnych zasad moralnych:).

          Walcz, ale madrze o swoje malzenstwo. Malzenstwo to nie idealistyczny zwiazek,
          tylko pewien *uklad* i nie warto zbyt pochopnie go rujnowac, bo drugi *uklad*
          moze byc jeszcze gorszy.

          Ach, jeszcze jedno - nie trac czasu na rozmowy z *przebojowa* konkurentka, bo
          dajesz jej tylko w ten sposob satysfakcje.
          Nie pokazuj takze mezowi, ze przesadnie zalezy Ci na zatrzymaniu go przy sobie.
          Zadbaj o siebie na roznych plaszczyznach.

          Zajmij sie tylko soba i mezem, ale jeszcze raz podkreslam, nie zameczaj go
          podejrzeniami, tylko dyskretnie obserwuj, a nawet notuj pewne informacje, aby
          miec dowody (to trudne, ale z czasem zacznie byc latwiejsze). Niektore kobiety
          zakladaja specjalne, sekretne dzienniczki i skrupulatnie notuja pewne fakty,
          ktore powoli ukladaja sie w jakas calosc.
          A decyzje o dalszych krokach, podejmij w momencie, jak bedziesz miala 100 %
          pewnosc co naprawde laczy Twojego meza z ta pania.

          A to ze cos laczy to osobiscie nie mam zadnej watpliwosci, wiec tego nie
          bagatelizuj, bo i tak niepewnosc bedzie Cie meczyc i pozerac.

          Ta niepewnosc bardzo wyczerpie. Jak zaczniesz cos robic,( bron Boze obsesyjnie)
          aby sie dowiedziec *prawdy*, to po pewnym czasie uspokoisz sie i zaczniesz
          panowac nad sytuacja, jednoczesnie uzyskasz czas na spokojne przemyslenie co
          zrobic ze swoim dalszym zyciem, jesli np. okazesie ze romans Twojego meza bedzie
          trudny do rozbicia lub dla *prawda* bedzie dla Ciebie zbyt trudna do przezycia.

          Daj sobie jednak CZAS na spokojna ocene sytuacji.

          Ps. Jest taka piosenka w ktorej mezczyzna spiewa iz nie nalezy nigdy wierzyc
          kobiecie, mysle... ze i vice versa:))





          • gardenersdog Re: Dear montechristo4 ! 30.05.08, 21:20
            >>Niektore kobiety zakladaja specjalne, sekretne dzienniczki i skrupulatnie
            notuja pewne fakty, ktore powoli ukladaja sie w jakas calosc.

            Taak, w ogóle cały ten post to chyba instrukcja jak, krok po kroku, popaść w obłęd.
            • audwork Re: Dear montechristo4 ! 30.05.08, 22:12
              gardenersdog napisała:

              > >>Niektore kobiety zakladaja specjalne, sekretne dzienniczki i skrupula
              > tnie
              > notuja pewne fakty, ktore powoli ukladaja sie w jakas calosc.
              >
              > Taak, w ogóle cały ten post to chyba instrukcja jak, krok po kroku, popaść w ob
              > łęd.

              :))...a co proponujesz zrobic kobiecie ktora znalazla sie w podobnej sytuacji i
              bedzie sie zadreczac pytaniami typu: zdradza czy nie zdradza?
              Jak myslisz, czy taka niejasna sytuacja nie doprowadzi taka
              kobiete do granic zalamania nerwowego?

              Rozmowa z mezem nie ma sensu, bo on sie najprawdopodobniej
              do niczego nie przyzna.

              W podobnej sytuacji znalazlo sie wiele zwiazkow na swiecie i osoby ktore
              przezyly taka sytuacje, wypracowaly pewne schematy postepowania w celu
              jednoznacznego wyjasnienia podejrzen. Podejrzenie o niewiernosc bez uzyskania
              100 % dowodow, rozalilo juz niejedno malzenstwo.

              Proponuje poczytac jak sobie radza z tym problemem zdradzane kobiety i mezczyzni:

              How to Catch a Cheating Spouse.

              tinyurl.com/yvd4l2
              • montechristo4 Re: Dear montechristo4 ! 31.05.08, 12:08
                Dziekuję za rady.
                No cóż - myślę, że do niczego fizycznie jeszcze nie doszło, ale
                wszystko było na dobrej drodze. Wiem, że bardziej to ta kobieta o
                niego zabiegała i pewnie w końcu dopięłaby swego.
                Nie wiem, czy mąż czuje sie niedowartosciowany (bardzo możliwe). W
                naszym związku ja jestem raczej silniejszą stroną.
                A może potrzeba mu słodkiej idiotki, dla której bedzie taaaaaaki
                duży silny i w ogóle najmądrzejszy na swiecie. Nie zmienie się w
                bezmózgą barbi tylko dlatego, że moze tego mu w związku brakuje.
                Jego wybór.

                Na razie jestem po prostu bardzo zmęczona. Nie będe szpiegować,
                sprawdzać itd. Nigdy tego nie robiłam i nie zamierzam zacząć. Nie
                wiem tylko jak poskładac to małżenstwo, skoro nie mam juz do męża
                zaufania. Okazało się, że jest notorycznym kłamcą (znalazłam parę
                rzeczy, które o tym świadczą - nie ma to nic wspólnego ze zdradą ani
                z tamta kobietą).
                I najgorsze jest to, że kłamie patrząc mi w oczy.
                • al9 montechristo 31.05.08, 12:37
                  a może mniej żółci?
                  mniej oceniania?
                  mniej krytycyzmu?
                  mniej myslenia ja, mnie, moje....
                  Twoje wypowiedzi układają sie w pewną całość...
                  I widać nie tyle kobitę silną, ile toksyczną...
                  Może Twój mąż ma dość oceniania...
                  al
                  • montechristo4 Re: Al 31.05.08, 21:12
                    widzisz tylko wycinek mojego życia - to co chiałam napisac w
                    internecie. I to, co dotyczyło tej konkretnej sytuacji.
                    Nie znasz mnie, więc na jakiej podstawie piszesz, że jestem
                    toksyczna? Może jestem, ale żeby to stwierdzić, musiałbyś mnie
                    poznać.
                    A co do myślenia i pisania o sobie. Nie potrafię opisać tej sytuacji
                    z czyjegos punktu widzenia.
                    Ale chetnie poznam Twoje przemyślenia i moją charakterystykę na
                    podstawie tych kilku postów.

                    Pozdrawiam z usmiechem, M.
                  • grazyna510 Re: montechristo 31.05.08, 23:36
                    Oj....Al czyzbys nie lubił jak kobieta krytykuje, ocenia i ...nie
                    daj Boze...mysli
                    ....no tak....
                    ona pewnie jest...toksyczna
                    :)
                    • al9 Re: montechristo 01.06.08, 15:08
                      zakłądam, że ktoś zakłada wątek i dzieli się wątpliwościami, aby
                      poznac opinie niezależne od swoich emocji
                      Nie po to, aby utwierdzić się we własnych przemysleniach
                      jasne - wyrabiam sobie opinię na podstawie kilku wypowiedzi, zapewne
                      niepełną
                      ale montechristo - Ty zadajesz tu pytania, Ty mnożysz wątpliwości,
                      Ty piszesz o swoich porblemach...
                      Nie wiem czy Twój związek ma kryzys, nie wiem czy to Twoja wina
                      Ale każdy uczestnik forum ma dokładnie identyczne jak ja
                      informacje...
                      Piszę o tonie Twojej wypowiedzi, o moich wrażeniach...
                      Zrobisz sobie z nimi co zechcesz
                      Chcesz je ironicznie potraktować - Twoje prawo, Towje zycie...
                      Nie musze się pochylać nad Twoimi problemami i nie muszę Ci nic
                      radzić. Oczekujesz głaskania po główce - raczej zmień forum...
                      dla mnie eot
                      al
                • fioretti Re: Dear montechristo4 ! 31.05.08, 23:32
                  Dziekuje za meila.Milo mi:)Nie moge odpisac,bo poczta mi nie dziala.Przeczytalam
                  rowniez ten watek.I podtrzymuje zdanie,ze Twoje wypowiedzi sa bardzo,ale to
                  naprawde bardzo madre i rzeczowe.Twoj maz niestety nie jawi mi sie juz tak
                  rozowo:( Jak sama zauwazylas,ze potrafi swietnie klamac.Niestaty sa tacy ludzie
                  i ja ich znam,ktorzy wlasnie potrafia bez mrugniecia okiem udawac kogos
                  innego.Obawiam sie,ze Twoj maz niestety do takich nalezy.Wianuszek adoratorek
                  tez nie wzial sie z powietrza.Pomysl o tym.Sciskam Cie mocno:)I wspolczuje....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka