de.bill
09.07.08, 19:30
niedawno luba powiedziala mi, ze dla niej seks jest malo wazny i w zasadzie to moglby nie istniec.
Wtedy zapytalem czy w takim razie, ze skoro seks dla niej to drobiazg, to czy mialaby cos przeciwko zebym sobie chodzil na seks na inne panienki.
Ale sie spienila ....
Dlaczego ona tak sie spienila?
Czy ktos mi to moze wyjasnic?
I prosze nie czynic wycieczek co do moich lozkowych umiejetnosci, czy moze ich (domyslnego?) braku jako ze wcale o to nie prosze tudziez nie ma to nic wspolnego z topic'kiem.
Mi chodzi o czysta logike:
- skoro cos dla niej jest malo wazne, to dlaczego ona nie chce bym ja to COS mial z kims innym?
- dlaczego kobiety, bedac ponoc takie 'empatyczne', z takim uporem nie dostrzegaja TYCH potrzeb facetow?
Bo poki co to zachowanie lubej (chyba przyszlej eks-lubej) to kliniczny przyklad psa ogrodnika - sama nie wezmie, ale i komus nie da.
Dziekuje za uwage.