Dodaj do ulubionych

dobry seks, dobra miłość

17.07.08, 15:12
Nie mam w swoim związku powodów do narzekania.

Seks jest świetny, życie codzienne zgodne i spokojne, kochamy się, mamy dla
siebie dużo wyrozumiałości, nie pokłóciliśmy się nigdy w życiu, nieliczne
konflikty rozwiązując na spokojnie.

Wszystko dobrze i fajnie.

Tyle że ja chcę mieć kiedyś dzieci, a on nie.

Od samego początku było tak, że ja dawałam mu do zrozumienia, najpierw
delikatnie, potem całkiem otwarcie, że pragnę mieć z nim dzieci i że nie
wyobrażam sobie bez posiadania dzieci życia. On od samego początku mówił 'nie
wiem' - zarówno dla pytań o teraźniejszość, jak i przyszłość.

Po dwóch latach skurzyłam się i postanowiłam przeprowadzić rozmowę radykalną.
W obliczu tejże rozmowy, niedawno przeprowadzonej z facetem wynika, że on jako
ojciec się nie widzi i nie widzi perspektyw na widzenie się. Rzuciłam go za to
na całą godzinę, ale nie umiałam być konsekwentna. Uzgodniliśmy więc, że damy
sobie więcej czasu na chociaż pobycie razem, bo perspektywa rozstania wydawała
się nam obojgu zbyt ciężka - może jak emocje pierwszych lat opadną, to nie
będzie tak trudno? Uzgodniliśmy, że pozwalamy sobie nawzajem wyobrażać naszą
wspólną przyszłość na różne sposoby, i poczekać, może te wuobrażenia kiedyś
jednak jakoś się zbiegną.

Nie wiem, czy robię dobrze. Jak tłumaczyłam mu, że muszę odejść, wierzyłam
głęboko, że to jest słuszna decyzja i odpowiedzialne postępowanie. Ale kiedy
po pół dnia rozmowy zamknęliśmy się w oddzielnych sypialniach, nie mogłam
sobie przypomnieć, po jaką cholerę ja to wszystko właściwie robię. Nie czułam
się już wtedy mądra i odpowiedzialna. Czułam, że głupio zaprzepaszczam jedną z
najlepszych rzeczy, jakie mi się w życiu trafiły.

Nie pytam o rady - wiecie, że nigdy o nie nie pytam, bo mam tę świadomość, że
swoje decyzje muszę podejmować sama. Ale gdybyście mi coś tam popisali, co wam
ślina na język przyniesie, byłabym wdzięczna. Może traficie w coś, czego sama
nie umiem zrozumieć albo zauważyć, i pomoże mi to pojąć, która ja ma rację -
ta zdroworozsądkowo odchodząca, czy ta emocjonalnie uzależniona.

Bo ja wcale nie wiem, czym tu się lepiej kierować. Z tym że przynajmniej na
razie wiem, czym w tym momencie nie potrafię się kierowac, i tym jest zdrowy
rozsądek właśnie. Cała ta afera unaoczniła mi jasno i wyraźnie, że nie umiem
jeszcze odejść.
Obserwuj wątek
    • a.b1 Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 15:18
      a może przestańćie gadać i zróbcie
      wiele osób potrafi sobie wmówić, ze czegoś nie potrafi, nie umie
      strach przed prawdziwą odpowiedzialnością, przestać gadać i do boju
      powodzenia
      ;-)
      • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 15:35
        Jak mamy robić, jeśli on się na to nie godzi?
        Chyba nic nie zrozumiałaś z tego, co napisałam.
        • a.b1 Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 15:59
          oczywiscie, że zrozumiałam
          ja też mojego pierwszego męża pytała i prosiłam, a on zawsze się
          zastanawiał i bronił jak cholera
          mój 2 partner mówi, ze o tym się nie dyskutuje to jest normalne
          kiedy są 2 osoby
          • avide Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 22:55
            eela to ty kompletnie nie zrozumiałaś a.b1

            Popieram w całej rozciągłości. Czasami warto postawić faceta przed faktem
            dokonanym, bo inaczej całe życie będzie się zastanawiał i dalej nie będzie
            wiedział. A tak... cóż... jeśli to był TEN facet o którym tyle ciepłych słów
            tutaj napisałaś, podoła wyzwaniu.
            Jeśli nie... cóż... pomyliłaś się... zdarza się.

            Pozdrawiam
            avide.

            PS. Eeela pamiętaj, facetom czasami nie wolno dać za dużo myśleć ;-))))) od tego
            oni mają kobiety. Faceci działają a nie myślą .. zazwyczaj.
            Jak się będziesz z nim cackała to całe życie będzie dużym chłopcem. Bo sama
            pomyśl po co mu o zmieniać.
            Ma fajną laskę z którą bzyka się jak tylko mu się zamarzy. Ma luz, wolność, i
            inne takie tam, po co to zmieniać ??????????????
            Taki męski egoistyczny punkt widzenia.
            • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 19.07.08, 02:03
              > eela to ty kompletnie nie zrozumiałaś a.b1
              >
              > Popieram w całej rozciągłości. Czasami warto postawić faceta przed faktem
              > dokonanym, bo inaczej całe życie będzie się zastanawiał i dalej nie będzie
              > wiedział.

              Zrozumiałam sugestię. A.b1 nie zrozumiała z mojego początkowego wpisu, że takie
              rozwiązanie nie wchodzi w grę, o to mi chodziło. Już niżej w wątku pisałam, że
              spotkałam (dalej się spotykam) z takimi sugestiami ze strony bliskiej mi osoby.
              Ale doszłam do wniosku, że nie potrafię tego zrobić. Nie potrafię okłamać
              człowieka, który ma do mnie bezgraniczne zaufanie.
        • notting_hill Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 16:03
          Trudna sprawa, o tyle, że wiadomo: Ty masz ograniczoną ilość czasu,
          a facet może dojrzeć (hipotetycznie) do bycia ojcem nawet po 50-
          tce...

          Odpowiedziałabym sobie na pytanie co będzie jak dzieci mieć nie będę
          miała wcale, czy nie będę obwiniała go o to, że "dla niego"
          zrezygnowałam z czegoś, o czym mawiają ludzie, że zmienia sens
          życia :). Bo skoro mawiają, to coś w tym musi być, chociaż w małej
          cześci.
          Bo doświadczenie uczy, że nie warto rezygnować z rzeczy, które są
          dla nas ważne z powodu kogoś, jak bardzo nie byłby nam bliski. Pewne
          rzeczy są nieodwołalne i nienaprawialne w czasie, więc....
          IMO Ty sama wiesz już co będzie, tylko nie chcesz jeszcze temu
          stawić czoła.

          A co facet na to, że jak tak to fora ze dwora? Przyjmuje to z
          pokorą, bez żalu? Godzi się z tym? Bo może "przemyśli"... Tylko, że
          ryzykujesz, że gdyby się okazało, że jednak początkowo (pod wpływem
          Twojego ultimatum) się zgodził, a po czasie uznał, że jednak miał
          rację że dzieci nie chce, zostaniesz samodzielną mamą :(.

          Z innej strony, to co napisała ab1 wcale nie jest takie od czapy, bo
          za dużo rozmyslania niestety często sprawy nie ułatwia, a tylko
          komplikuje.
          Tyle, że za podejście na żywioł też można dostać po d...
          • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 16:22
            > A co facet na to, że jak tak to fora ze dwora? Przyjmuje to z
            > pokorą, bez żalu? Godzi się z tym? Bo może "przemyśli"... Tylko, że
            > ryzykujesz, że gdyby się okazało, że jednak początkowo (pod wpływem
            > Twojego ultimatum) się zgodził, a po czasie uznał, że jednak miał
            > rację że dzieci nie chce, zostaniesz samodzielną mamą :(.


            Przyjmuje z żalem i ze zrozumieniem. Niespecjalnie widzę szanse na to, aby
            zwodził mnie kłamstwem. Właśnie taka twarda z niego sztuka, że woli się wbrew
            sobie i kwicząc z bólu rozstać niż obiecać coś, do czego nie jest przekonany.

            Ja bym nawet mogła zostać samodzielną mamą, ale on by się na to z kolei nigdy
            nie zgodził.


            > IMO Ty sama wiesz już co będzie, tylko nie chcesz jeszcze temu
            > stawić czoła.


            Tak, dokładnie tak.
    • postka Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 15:50
      ile macie lat? Jesteście małżeństwem?

      Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie wspólnego szczęśliwego życia w
      sytuacji tak radykalnie różnego podejścia do kwestii dzieci.
      Posiadanie dzieci czy nie, to jest decyzja co do sposobu spędzenia
      najbliższych trzydziestu lat życia. Będziesz w stanie żyć tylko
      pracą, nie wiem, podróżami, książkami, przyjaciółmi (a ci się kurczą
      błyskawicznie jak już własne dzieci mają) i miłością do partnera?
      Wyobrażasz sobie siebie za piętnaście lat bez dzieci? Co będziesz
      robiła? Jak sobie życie zorganizujesz?
      • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 16:03
        Ja nie napisałam, że mam zamiar zrezygnować z posiadania dzieci.
        Napisałam, że w tym momencie nie potrafię z powodu tej różnicy odejść i że
        odsuwam to w czasie, dając sobie - nam - nadzieję, że może coś się naprawi, że
        może on się przekona jakoś później.

        Jeśli tak się nie stanie, rozstaniemy się. Za jakiś czas.
        • postka Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 16:15
          nie wiem ile masz lat, ale wiesz jak to jest, im później, tym
          trudniej i odejść (bo przyzwyczajenie, no i świadomość, że już się
          tyle czasu i pracy zainwestowało) i znaleźć kogoś nowego. Wybór
          sensownych, wolnych facetów jest odwrotnie proporcjonalny do wieku
          (ich i naszego), co niestety widzę po swoich znajomych - żadnego
          samotnego faceta i na pęczki wolnych, atrakcyjnych, sensownych
          kobitek. Statystyka w tym względzie jest nieubłagana...
          • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 16:39
            Ja mam 28, on 29.
            Jesteśmy razem od dwóch i pół roku. Mieszkamy razem od półtora.
            Wiem o przyzwyczajeniu, o statystykach, o inwestycjach. Żyłam już wcześniej z
            jednym panem przez cztery lata. Pamiętam tragedię rozstania i pamiętam, jak
            trudno było mi znaleźć kogoś, kto wzbudziłby we mnie prawdziwe zainteresowanie.
            Wiem, że z wiekiem to może być coraz trudniejsze.

            Nie umiem zmusić się w tym momencie, żeby od niego odejść i rozpocząć
            poszukiwania jakiegoś następnego faceta. Nie czuję się emocjonalnie gotowa ani
            na odchodzenie, ani tym bardziej na szukanie.
            • megg2003 Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 10:01
              Jeśli nie jesteś gotowa, to nie odchodź. Sama się z czasem przekonasz, jak wygląda życie w takim zawieszeniu. Kiedy wiesz, że za Chiny ludowe on nie zmieni swojego myślenia i zachowania. Ja już wiem - to jest nie do zniesienia. Coraz bardziej mnie oddalało od tej drugiej osoby. Tez musiałam czekać, bo nie byłam gotowa. Tez mieliśmy skrajnie odmienne zdanie na jeden temat. Aż wreszcie w pełni dojrzałam do tej decyzji i nie żałuję, bynajmniej.
              To jeden aspekt. Drugi dotyczy priorytetów (?). Też podam przykład z mojego życia. Mając 3,5-letnie dziecko (po 2 latach od odejścia od ojca mojej córki) związałam się z facetem, który nie ma dzieci. Jednak dziecko (przynajmniej jedno) chce mieć. W naszym przypadku to ja byłam osobą, która nie godziła się na potomka. On to bardzo przeżywał, wahał się, czy zostać, czy odejść. Ja też byłam twarda. I został. Za 2 tygodnie bierzemy ślub. Ważniejsza okazała się miłość do mnie niż chęć posiadania dzieci. Wybrał związek ze mną i życie bez swojego potomstwa (co było jego marzeniem). Wiem, że u facetów jest inaczej z tym instynktem. Ale już nie jestem taka twarda. Myślę, że jednak zdecyduję się na kolejne dziecko. Bardzo, ale to bardzo się kochamy i dlatego dojdziemy do porozumienia nawet w tej kwestii.
              Nie namawiam Cię, byś została i tym samą swoją obecnością przekonywała swojego partnera do zmiany decyzji. Ale rzeczywiście czasami czas robi swoje. Mnie to przekonało. Jego miłość do mnie mnie przekonała. Oby to oczekiwanie na zmianę nie zatruło Ci życia i oby później nie było jeszcze trudniej odejść.
        • driadea Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 16:18
          eeela napisała:

          > Ja nie napisałam, że mam zamiar zrezygnować z posiadania dzieci.
          > Napisałam, że w tym momencie nie potrafię z powodu tej różnicy odejść i że
          > odsuwam to w czasie, dając sobie - nam - nadzieję, że może coś się naprawi, że
          > może on się przekona jakoś później.
          >
          > Jeśli tak się nie stanie, rozstaniemy się. Za jakiś czas.

          Myślę, że niczego więcej nie trzeba dodawać.

          Oprócz tego, że piszesz mądrze, ładnie, ale nie cukierkowo. Odnoszę wrażenie, że
          czytam wypowiedzi kobiety świadomej siebie, swojego życia, mądrej, emocjonalnej,
          choć nie zaślepionej. Lubię Cię czytać, eeela.
          • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 18:12
            Dziekuję bardzo. Staram się być jak najbardziej świadoma tego, co się dzieje w
            moim życiu. Jednak, jak widać, i to nie uchrania przed paskudnymi problemami.
        • zyg_zyg_zyg Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 16:20
          A będziesz w stanie wkładać w ten związek tyle siebie, ile wkładałaś
          do tej pory? Po przestawieniu się z "potencjalnie może i do końca
          życia" na "jeśli tak się nie stanie, rozstaniemy się"?

          Będziesz czekać, aż Twoje niezaspokojone pragnienie dziecka będzie
          silniejsze niż miłość do tego mężczyzny?

          Pytam bez podtekstów, bo ja chyba podobnie do Ciebie dałabym sobie
          (Wam) trochę czasu. Ale ze świadomością, że to może być inwestycja,
          która się nie zwróci.



          • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 16:24

            > Będziesz czekać, aż Twoje niezaspokojone pragnienie dziecka będzie
            > silniejsze niż miłość do tego mężczyzny?

            Tak.
            Najwyraźniej na razie jeszcze nie jest. Spodziewam się, że kiedyś się stanie. W
            zasadzie to myślałam, że już jest ten czas, ale się myliłam.
    • julka1800 Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 16:21
      Moze poczytanie mysli Tomasza z tego artykułu cos Ci wyjasni
      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,5443616,Niemowletami_sie_brzydze.html
      • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 16:32
        Ja nie potrzebuje wyjaśniania mi, z jakich powodów mój facet nie chce mieć
        dzieci. On mi sam to wyjaśnił dość szczegółowo. On też mi wyjaśnił, że bardzo
        chciałby chcieć tego samego, co ja, ale nie potrafi. Że nawet gdyby czuł
        potrzebę posiadania dzieci, to styl życia i praca, jaką wykonuje, nie
        pozwoliłyby mu być takim ojcem, jakim chciałby być, a sprawiłyby, że byłby ojcem
        wiecznie nieobecnym. I że on nie chce żyć z poczuciem winy wobec swoich dzieci.
    • glamourous Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 17:03
      Doskonale wiem, ze ciezko jest tak zdroworozsadkowo odejsc, kiedy
      uczucie jest zywe a hormony zakochania jeszcze calkiem slusznie
      buzuja. A juz zupelnie trudno, kiedy po wielu probach i bledach
      poprzednich zwiazkow aktualny partner jawi nam sie jako autentyczny
      biologiczno-charakterologiczny Graal :-/ Wiem, bo sama mam czasem
      identyczne dylematy.

      Wydaje mi sie ze na tym etapie nawet nie ma co probowac heroicznie
      odchodzic w ramach wyzszych idei - toz to katowanie sie "na zas", i
      przyniesie pewnie wiecej cierpienia oraz roznego rodzaju regrets niz
      • glamourous dokonczenie powyzszego (ucielo mi sie;-) 17.07.08, 17:08
        ...niz pozytku.

        Ciezko jest tu cokolwiek radzic w Twojej sprawie, bo sytuacja w
        ktorej wszystko gra oprocz roznicy w podejsciu do prokreacji to
        rzeczywiscie niezly pat. Tylko, czy aby na pewno jest to pat?
        Przeciez oboje nie macie chyba jeszcze nawet trzydziestki. Skad wiec
        ta pewnosc, ze Twojemu facetowi sie kiedys nie odmieni? Z moich
        obserwacji wynika, ze rzadko ktory facet przed trzydziestka ma
        jakikolwiek speed do prokreacji. Inna sprawa, ze pomiedzy
        postawa "teraz nie, ale w przyszlosci na pewno", a "ani teraz ani
        nigdy" jest spora przepasc...

        Coz, wydaje mi sie ze na dzien dzisiejszy zdecydowanie nie powinnas
        myslec o profilaktycznym radykalnym cieciu w postaci rozstania. Z
        tego, co piszesz Wasz zwiazek jest rzeczywscie na tyle rzadkim
        polaczeniem charakterologicznej harmonii oraz udanej biologii, ze
        barbarzynstwem byloby to rozwalac. Ja na Twoim miejscu bym zostala,
        poczekala jeszcze troche na jakas moze pozytywna ewolucje w tej
        materii. Poza tym zastosowalabym metode DELIKATNEJ "pracy u
        podstaw". Moze sprawdzilaby sie taka baaardzo subtelna i wywazona
        indoktrynacja? Akurat Ty, wydaje mi sie, masz na tyle pod dostatkiem
        wyczucia, delikatnosci oraz inteligencji, ze taka manipulacyjna
        robote moglabys przeprowadzic po mistrzowsku :-)

        W koncu czasu jest jeszcze sporo - kilka lat przed trzydziestka to
        nie jest jeszcze moment kiedy zegar biologiczny bije na alarm, kiedy
        trzeba sie spieszyc zeby szybko podjac decyzje "bo zaraz bedzie za
        pozno"...

        Pozdrawiam i trzymam kciuki :-)
        • glamourous i jeszcze male uscislenie 17.07.08, 17:15
          Piszac o moich "identycznych dylematach" nie mialam na mysli kwestii
          prokreacji, bo ta akurat nie jest w moim zwiazku kwestia sporna. Moj
          zwiazek - jak wiadomo - ma inna, rowniez dosc powazna achillesowa
          piete i to wlasnie ona generuje te moje dylematy "zdroworozdadkowo
          odejsc" (co odczulabym pewnie jak wyrwanie sobie zywego organu ;-)
          czy zostac z nadzieja na poprawe...
        • eeela Re: dokonczenie powyzszego (ucielo mi sie;-) 17.07.08, 18:10
          > Coz, wydaje mi sie ze na dzien dzisiejszy zdecydowanie nie powinnas
          > myslec o profilaktycznym radykalnym cieciu w postaci rozstania. Z
          > tego, co piszesz Wasz zwiazek jest rzeczywscie na tyle rzadkim
          > polaczeniem charakterologicznej harmonii oraz udanej biologii, ze
          > barbarzynstwem byloby to rozwalac. Ja na Twoim miejscu bym zostala,
          > poczekala jeszcze troche na jakas moze pozytywna ewolucje w tej
          > materii. Poza tym zastosowalabym metode DELIKATNEJ "pracy u
          > podstaw".

          > W koncu czasu jest jeszcze sporo - kilka lat przed trzydziestka to
          > nie jest jeszcze moment kiedy zegar biologiczny bije na alarm, kiedy
          > trzeba sie spieszyc zeby szybko podjac decyzje "bo zaraz bedzie za
          > pozno"...
          >

          Wszystko, co mówisz, to w obecnej chwili miód na moje serce :-)
    • yoric Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 17:33
      Najpierw co IMO jest, a co nie jest w porządku:

      1. na pewno nie jest w porządku wrobienie faceta dziecko. Jeśli czegoś nie
      przeoczyłem, to taka możliwość nie była nawet brana tu pod uwagę (co dobrze o
      rozmówcach świadczy), ale w innych wątkach i takie rady się zdarzały...

      2. Wartość domyślna dla rubryczki 'dziecko' w stałych związkach jest zaznaczona
      ptaszkiem. Tj. jeśli dwoje ludzi zdecyduje się na bycie razem, to zakłada się,
      że kiedyś tam będą chcieli się mnożyć. Owszem, każda ze stron może sobie
      zastrzec, że ową opcję odhacza, ale musi to zrobić bardzo wcześnie, na samym
      początku krystalizowania się związku (przy podpisywaniu umowy :P). Jeśli zrobił
      odpowiednio wcześnie, ciężar odpowiedzialności jest na drugiej osobie (bo mimo
      to weszła w związek). Jeśli nie zrobił, tj. zrobił za późno, ciężar jest na
      odmawiającym, bo przy wejściu w związek obowiązywała wartość domyślna.

      Tyle w kwestii co (IMO) być powinno. Niestety żadnych pomysłów odnośnie tego, co
      robić.

      Pozdrawiam

      PS: po chwili namysłu - taka rada. Nie stawiaj ultimatów, których nie jesteś w
      stanie wypełnić. Jeśli stawiasz sprawę na ostrzu noża i potem się wycofujesz,
      osłabia to Twoją pozycję w związku - zwłaszcza w kontekście ew. następnych
      takich 'konfliktów interesów'.
      • yoric Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 17:51
        To jeszcze słowo bardziej do Glam.

        Trzeba pamiętać, że żaden związek nie będzie idealny. "Trawa jest bardziej
        zielona...", itd.

        Tkwienie w złych związkach nie jest oczywiście niczym dobrym, ale zwykle chodzi
        tu o 'mentalność braku' - obawę, że nikogo innego się nie znajdzie. Wtedy
        faktycznie należy zerwać oraz przede wszystkim odbudować swoje ego.
        Czym innym jest sytuacja, w której mamy świadomość własnej wartości, podobania
        się płci przeciwnej, oraz faktu, że gdybym chciał(a), mogę sobie znaleźć parę w
        ciągu kilku dni. W takiej sytuacji jeżeli faktycznie znajdziemy kogoś, z kim się
        naprawdę układa i ogólnie jest naszym wymarzonym tortem - tylko brak mu wisienki
        na górze - IMO warto być realistą i nie nadmuchiwać wymagań.

        Przy czym posiadanie dzieci nie jest oczywiście "wisienką", tylko poważną sprawą...

        Pozdrawiam
        • glamourous Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 11:25
          Dzieki, Yoric :-)

          Tylko widzisz, to jest tak, ze im na czyms bardziej nam zalezy tym
          trudniej nam w tej kwestii zdobyc sie na kompromis. Gdyby moj
          zwiazek nie byl idealny z powodu porozrzucanych skarpetek meza, nie
          zamykania klapy od sedesu czy np. jego skapstwa to nie sprawiloby mi
          to najmniejszego problemu. Do szczegolow nie przywiazuje bowiem
          wagi, mam tez wlasne pieniadze, wiec takie rzeczy mi zwyczajnie
          WISZA.

          Co innego seks, ktory jest akurat dla mnie wazny. Tu juz ciezej mi
          sie dostosowac, chociaz sie staram i dopoki moje starania nie sa
          sabotowane, siedze cicho ;-)

          Przyznaje jednak ze zdanie malzonkow na temat posiadania dzieci to
          nie jest kwestia wisienki na torcie, ktora albo jest albo jej nie
          ma. Na az taka niezgodnosc zyciowych wizji nie mozna machnac reka,
          bo za duzy mozna potem zaplacic "abonament" :-)

          Pozdrawiam
      • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 18:02

        > 1. na pewno nie jest w porządku wrobienie faceta dziecko. Jeśli czegoś nie
        > przeoczyłem, to taka możliwość nie była nawet brana tu pod uwagę (co dobrze o
        > rozmówcach świadczy), ale w innych wątkach i takie rady się zdarzały...

        Niektóre bliskie mi osoby sugerowały mi to rozwiązanie, nawet poswięciłam trochę
        czasu na rozmyślanie o nim, ale doszłam do wniosku, że nie potrafię tego zrobić.
        Chyba wyszłabym z tego bardziej pokiereszowana emocjonalnie niż przy
        jakimkolwiek innym wyjściu.

        > 2. Wartość domyślna dla rubryczki 'dziecko' w stałych związkach jest zaznaczona
        > ptaszkiem. Tj. jeśli dwoje ludzi zdecyduje się na bycie razem, to zakłada się,
        > że kiedyś tam będą chcieli się mnożyć. Owszem, każda ze stron może sobie
        > zastrzec, że ową opcję odhacza, ale musi to zrobić bardzo wcześnie, na samym
        > początku krystalizowania się związku (przy podpisywaniu umowy :P).

        Sęk w tym, że on tego nie odhaczył, ale też od samego początku dawał mi do
        zrozumienia, że dla niego związek niekoniecznie równa się rozmnażanie. Nigdy nie
        było nic jasno powiedziane. A ja nie chciałam naciskać, bo rozumiem, że on ma
        swoje własne tempo myślenia o różnych sprawach i podejmowania decyzji. Bardzo
        długo mu zajęło oswajanie się z sytuacją samego bycia w stałym związku. Ale
        wszystko to się pojawiło: i zamieszkanie razem, i jego chęć spędzenia ze mną
        życia. Tylko chęć na rozmnażanie już nie. Może się mylę, ale mam coraz
        silniejsze obawy, że to jest akurat kwestia, w której przemiana nie nastąpi.

        > PS: po chwili namysłu - taka rada. Nie stawiaj ultimatów, których nie jesteś w
        > stanie wypełnić. Jeśli stawiasz sprawę na ostrzu noża i potem się wycofujesz,
        > osłabia to Twoją pozycję w związku - zwłaszcza w kontekście ew. następnych
        > takich 'konfliktów interesów'.


        Nie stawiałam ultimatów. Unikam tej formy, próbowałam, ale jest głupia i źle się
        z tym czuję. Wcale się tamtego dnia nie spodziewałam, że będę go rzucać (na całą
        godzinę, hyhy). To po prostu był wniosek, który wypłynął podczas naszej rozmowy.
        • glamourous Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 18:33
          eeela napisała:


          > Może się mylę, ale mam coraz
          > silniejsze obawy, że to jest akurat kwestia, w której przemiana
          nie nastąpi.
          >

          Eeela, spokojnie. Zamiast czarnowidziec - poczekaj, poobserwuj,
          pourabiaj. Inteligencji oraz empatii masz ku temu az nadto. Moze
          sprawa nie jest az tak beznadziejna jak sie z pozoru wydaje (wszak
          to dopiero dwuletni zwiazek, a facet nie przekroczyl nawet magicznej
          trzydziestki ktora prowokuje zazwyczaj refleksje na temat
          przemijania i zyciowego dorobku ;-).

          Jezeli jednak - pomimo uplywu czasu i ewolucji wlasnej oraz zwiazku
          okaze sie nieugiety - wtedy odejsc zawsze zdazysz. Bedziesz wtedy
          jednak miala to, czego nie mialabys dzis (gdyby rozstanie doszlo do
          skutku) - poczucia ze dalas mu czas, ze zrobilas WSZYSTKO w tym
          kierunku i ze naprawde nie bylo zadnej szansy na zmiane jego decyzji.

          --
          "Dopóki człowiek będzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje"
          (Woody Allen)
          • kici10 Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 20:16
            Bedziesz wtedy
            > jednak miala to, czego nie mialabys dzis (gdyby rozstanie doszlo
            do
            > skutku) - poczucia ze dalas mu czas, ze zrobilas WSZYSTKO w tym
            > kierunku i ze naprawde nie bylo zadnej szansy na zmiane jego
            decyzji

            Albo poczucia zmarnowanego czasu.
            Ja napiszę trochę przewrotnie, że nie jest Twoja miłość do partnera
            aż tak wielka, że zdecydowałabyś się dla tej miłości poświęcić swoje
            macierzyństwo. Albo, z drugiej strony, jego miłość nie jest aż tak
            wielka, żeby Ci podarować to macierzyństwo.
            • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 20:46
              > Ja napiszę trochę przewrotnie, że nie jest Twoja miłość do partnera
              > aż tak wielka, że zdecydowałabyś się dla tej miłości poświęcić swoje
              > macierzyństwo. Albo, z drugiej strony, jego miłość nie jest aż tak
              > wielka, żeby Ci podarować to macierzyństwo.


              Kochamy się i szanujemy bardzo. Jednak mrzonki o Wielkiej Miłości
              przezwyciężającej wszystko są dla nastolatków. Moja miłość do niego nie jest
              zapewne na dłuższą metę większa niż moja najważniejsza życiowa potrzeba, a jego
              miłość do mnie nie jest w stanie przezwyciężyć jego poczucia, że nie jest w
              stanie wypełnić dobrze ojcowskich obowiązków.

              A może kiedyś mu się zmieni. W końcu to on mówi 'nie wiem', nie ja. Chociaż to
              'nie wiem' jest bardziej w stronę 'nie sądzę' niż 'rozpatruję taką możliwość'.
              • kici10 Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 21:49
                Nie chciałam Cię urazić. Nie mówię też o nastoletnich mrzonkach, za
                dużo mam lat. Jednak instynkt macierzyński to nie mrzonki, ale
                potężna siła, która może zniszczyć życie. Kiedyś, dawno temu też
                bardzo chciałam mieć dziecko. Potrzeba opieki wręcz mnie rozsadzała.
                Mój mąż za to, z chęcią by to odwlekał w nieskończoność. Ale skoro
                chciałam, to mi to załatwił. Oczywiście potem cały ciężar wychowania
                spoczął na mnie, ale skoro chciałam, to miałam. Dzisiaj niechętnie
                patrzy na ewentualność wyprowadzki dzieci z domu.

                Miałam też koleżankę, której mąż nie mógł mieć dzieci, a nie chciał
                zgodzić się na adopcję (in vitro nie wchodziło w rachubę).
                Dziewczyna świrowała, ale go nie zostawiła. Zaczęła pić. W końcu się
                rozwiedli, ale dla niej było za późno. Straciła wszystko. Żyje teraz
                gdzieś pod mostem, albo i nie.
                Wygląda na to, że Twój partner bardziej sobie ceni swój święty
                spokój, niż Twoje potrzeby.
                • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 22:09
                  Ależ ja się nie czuję urażona! Tym bardziej, że napisałaś prawdę. Nie boję się
                  jednak, że zacznę pić i skończę pod mostem. Mam dużo zaufania do siebie i
                  wierzę, że cokolwiek się nie stanie, dam sobie radę.
                  • yoric Re: dobry seks, dobra miłość 22.07.08, 01:31
                    > Mam dużo zaufania do siebie i wierzę, że cokolwiek się nie stanie, dam sobie radę.

                    O, i to jest właśnie właściwa postawa.

                    Pozdr
            • nomistake Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 21:10
              Może znów nie spodoba ci sie to co napiszę, ale byłam w trochę
              podobnej sytuacji co ty. Bardzo chciałam mieć dziecko, a mój partner
              uważał,że dla niego to za wcześnie. Nie zarzekał się że nigdy, tylko
              że za kilka lat. A ja miałam wtedy 28 lat i czułam że coć mi umyka.
              Byliśmy wtedy 3 lata razem. Rozmawialiśmy o tym wielokrotnie, w
              końcu ustaliliśmy, że nie będziemy rygorystycznie przestrzegac
              antykoncepcji, odstawiłam tabletki, kochaliśmy się tuż po miesiączce
              bez zabezpieczenia, a prezerwatywy używaliśmy tylko kilka dni tuż
              przed i po owulacji. Miesiączkuję regularnie z zegarkiem w ręku,
              więc nie było problemu z wyliczeniem. Jednak jak wiadomo w
              sprzyjających okolicznościach plemnik może żyć dłużej i z takiego
              pomiesiączkowego seksu mamy dziecko.

              Zaszłam w ciążę po roku takiej beztroskiej antykoncepcji. Ja się
              cieszyłam, on rozpaczał. Oddaliliśmy sie od siebie bardzo. Dla
              faceta, który nie jest gotowy na ojcostwo to jest wielki cios.
              Musiał szybko wydorośleć, chociaż oboje byliśmy po 30-stce. Takie
              małe dziecko jest jak zwierzak, nie wiadomo czego chce, ciągle
              beczy. Wszystkie obowiązki spadły na mnie. Ale nie ma tego złego...

              Teraz mały ma prawie 5 lat, ukochany synuś tatusia, tatuś chwali się
              wszystkim jakiego ma przystojnego i mądrego potomka, tacy dwaj
              kolesie podobni to siebie, wspólne tajemnice, wspólne
              sprawy, "sztama". Koledzy bezdzietni mu zazdoszczą, a szczególnie ci
              którzy w tym czasie gdy my chowaliśmy syna oni sie rozwodzili.
              Wszystko się ułożyło, między nami też. To raczej we mnie diabeł
              wstąpił, bo wciąż wyglądam młodo w porównaniu do moich rówieśników,
              flirtują ze mną młodsi mężczyźni,dziecko odchowane, żyć nie umierać.

              Zastanów się czy ta niechęć w ogóle do dzieci twojego partnera nie
              jest tylko tanią wymówką, bo po prostu on nie widzi ciebie w roli
              matki. Może z inną kobieta nie byłby aż taki zasadniczy. Skoro on
              wie jak bardzo jest to dla ciebie ważne, a sam nie może ci tego dać,
              to dlaczego nie odejdzie żebyś mogła być szczęśliwa z kimś innym i
              zaspokoić swoje pragnienie macierzyństwa?
              • kachna501gazeta.pl Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 21:34
                Bardzo mądra wypowiedź nomistake...
                Zdrowy facet ma naturalną potrzebę ojcostwa już od dawien dawna, a to, co
                opisujesz jest niestety odchyleniem od normy, zaburzeniem. Zazwyczaj świadczy o
                niedojrzałości partnera. Mężczyźni boją się:1. utraty miłości kobiety (to bierze
                się z egoizmu, facet jest po prostu zazdrosny o twoją miłość i bliskość), 2.
                Ostatecznego zakończenia fazy beztroskiego życia, utraty młodości 3. po prostu
                obowiązków. Tak jak zdrowa kobieta ma potrzebę macierzyństwa, tak zdrowy
                mężczyzna powinien pragnąć potomka, w przeciwnym razie, oznacza to, że nie chce
                dojrzeć. To trudna sprawa i jeśli twój partner nie zmieni postawy, być może
                będziesz zmuszona odejść, chyba, że byłabyś w stanie poświęcić swoją kobiecość
                dla związku.
                • kawitator Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 22:35
                  Bardzo mądra wypowiedź nomistake...
                  Zdrowy facet ma naturalną potrzebę ojcostwa już od dawien dawna, a to, co
                  opisujesz jest niestety odchyleniem od normy, zaburzeniem. Zazwyczaj świadczy o
                  niedojrzałości partnera. Mężczyźni boją się:1. utraty miłości kobiety (to bierze
                  się z egoizmu, facet jest po prostu zazdrosny o twoją miłość i bliskość), 2.
                  Ostatecznego zakończenia fazy beztroskiego życia, utraty młodości 3. po prostu
                  obowiązków. Tak jak zdrowa kobieta ma potrzebę macierzyństwa, tak zdrowy
                  mężczyzna powinien pragnąć potomka, w przeciwnym razie, oznacza to, że nie chce
                  dojrzeć.
                  a kto ci takich głupot naopowiadał ????
                  Kolejny sabacik kobitek co to odkrywają tajniki męskiej duszy. Wiedzą oczywiście lepiej od facetów co który myśli i dlaczego jest taki buc Kiedy dojrzewa i dlaczego jak myśli inaczej jak kobitka to jest niedojrzały. Miałem sie nie odzywać w tym zgodnym gdakaniu ale ponieważ cenie Autorkę która prawdopodobnie jest w wieku mojej córki to cuś skrobnę
                  Nie będę teoretyzował ani uogólniał Powiem co czułem
                  Córka urodziła się jak miałem 30 lat Chciała oczywiście żona. Mnie było dobrze jak było ale zostałem przekonany zdroworozsądkowo i empatyczne Ona che mieć dzieci Ok niech będzie jak to dla niej takie ważne. Pracowała nade mną sporo czasu bo byłem w sztosie pracy zawodowej, nart żeglarstwa i kilku innych zajęć gdzie dla dziecka nie było miejsca. Do tego żona była moją partnerką w tych szaleństwach wiec nie było to takie ty sobie bądź w ciąży, uródź dziecko a ja będę sobie dalej brykał. To była decyzja poważna choć po prawdzie zupełnie jak to widzę teraz nie zdawałem sobie sprawy w jak znaczący sposób zmieni całe nasze życie. Po porodzie ( wtedy nie było porodów rodzinnych ) i pojawieniu się dziecka w domu zostałem poddany dosyć ciekawej obróbce psychicznej Misiu ty masz takie łapska wiec kąp maleństwo bo tylko ty potrafisz i tak dalej Zostałem sprytnie wmanewrowany w opiekę nad niemowlakiem co po pewnym czasie spowodowało ze nawet brak hormonu opieki nie przeszkadzał Tak naprawdę facet nadaje sie do kontaktu z dzieckiem jak osiągnie ono w wiek kiedy możliwy jest z nim kontakt Tak gdzieś 4-5 lat wtedy rzeczywiście jest przyjemność i satysfakcja z ojcostwa Wcześniej opieka nad maluchem niemowlakiem jest taka bardziej obojętna emocjonalnie. Nawet teraz jak widze takie ciakające zachwycone mausie nad niemowlakami to bleeeee.....
                  Wnioski dla Eli
                  1 Twój facet jest za młody aby mógł sam z siebie chcieć potomka a nawet trudno przyjmuje chęc takiej potrzeby u innych
                  2 jest sprytna bestyja bowiem argumentuje uzasadnia swoje stanowisko w sposób perfekcyjny Sam bym nie potrafił lepiej choć przewagę doświadczenia mam niejaka Prawda jest prostsza jemu jest świetnie tak jak jest i nie widzi powodu aby to zmieniać a dziecka się boi. To o tym zapewnieniu super ojcostwa ... majstersztyk Musze zapamietać
                  3 kiedy może zmienić decyzje Jak będzie sam gotowy lub kiedy dojdzie do niego jakie to dla Ciebie ważne
                  4 Możesz zrobić taki mały test Zaproś koleżankę z synkiem takim juz 5-6 lat Po dłuższym wspólnym przebywaniu poproście go o opiekę na godzinę nad chłopakiem Wtedy zobaczysz jak do tego podejdzie Zobaczysz czy nawiąże kontakt Jak tak to wtedy możesz zacząć poważnie rozmawiać ale cieszył się z tego nie będzie Jak zgodzi się ze względu na ciebie to będzie super tata
                  • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 22:59
                    > Wnioski dla Eli
                    > 1 Twój facet jest za młody aby mógł sam z siebie chcieć potomka a nawet trudno
                    > przyjmuje chęc takiej potrzeby u innych

                    Oj, wiem.
                    Po ostatnich wydarzeniach wiem, że jestem gotowa dac mu o wiele więcej czasu,
                    niż początkowo mi sie wydawało, bo jest dla mnie bardzo ważny.


                    > 2 jest sprytna bestyja bowiem argumentuje uzasadnia swoje stanowisko w sposób p
                    > erfekcyjny Sam bym nie potrafił lepiej choć przewagę doświadczenia mam niejaka
                    > Prawda jest prostsza jemu jest świetnie tak jak jest i nie widzi powodu ab
                    > y to zmieniać a dziecka się boi. To o tym zapewnieniu super ojcostwa ... majst
                    > ersztyk Musze zapamietać

                    Myślę, że on jednak wierzy, że to co mówi, jest prawdą :-) Jasne, że szuka
                    usprawiedliwienia i wyjaśnienia dla swojej postawy, ale myślę, że w nie wierzy,
                    a nie zmyśla.


                    > 3 kiedy może zmienić decyzje Jak będzie sam gotowy lub kiedy dojdzie do niego
                    > jakie to dla Ciebie ważne

                    Bardzo bym tego chciała.


                    > 4 Możesz zrobić taki mały test Zaproś koleżankę z synkiem takim juz 5-6 lat P
                    > o dłuższym wspólnym przebywaniu poproście go o opiekę na godzinę nad chłopakiem
                    > Wtedy zobaczysz jak do tego podejdzie Zobaczysz czy nawiąże kontakt Jak tak
                    > to wtedy możesz zacząć poważnie rozmawiać ale cieszył się z tego nie będzie
                    > Jak zgodzi się ze względu na ciebie to będzie super tata


                    Kiedyś zrobię, jak się nadarzy okazja :-)
                  • kachna79 kawitator 18.07.08, 09:23
                    Szanuje Twoją wypowiedź tylko chcę podkreślić, że nie wszyscy faceci
                    tak to odbierają. Mój Mąż ma 27 lat i mamy już dwie córeczki
                    (dwuletnią i roczną). Po pierwszym ciężkim porodzie długo nie mogłam
                    dojść do siebie i dlatego to właśnie Mąż kąpał Córkę, a poza tym od
                    początku była jego oczkiem w głowie. Ma z nią świetny kontakt, a
                    dziecko go uwielbia. Kiedy urodziła się druga córka doszło do
                    niepisanego podziału obowiązków: Mąż zajmował się częściej starszą,
                    a ja poświęcałam więcej czasu młodszej. I tu dochodzimy do sedna
                    sprawy: po dwóch miesiącach mój M uznał, że teraz On chce kąpać i
                    pielęgnować młodszą córkę, bo chce z nią złapać lepszy kontakt!
                    Wniosek: ojciec może złapać kontakt z dzieckiem dużo szybciej niż
                    gdy potomek skończy 5 lat.
                  • kachna501gazeta.pl do kawitator 18.07.08, 22:35
                    Tych wszystkich "głupot" naopowiadali mi faceci, zajmuję się zawodowo leczeniem
                    i badaniem różnego typu odchyleń od normy, kiedy prowadziłam jeszcze zajęcia z
                    małżeństwami, postanowiłam zbadać mężczyzn (oczywiście bez obecności żon),
                    odpowiedzi, które wymieniłam w poprzednim poście- wg ciebie bzdury, padały
                    najczęściej. A co ciekawe przy żonach wszyscy mówili o tym, że praca.. że za
                    wcześnie.. Podczas badania pyt. nie były postawione bezpośrednio, faceci
                    odpowiadając na szereg innych pytań zdradzali rzeczywiste źródła swoich postaw.
                    Nie podważam oczywiście twojego zdania, bo jak każdy człowiek stanowisz
                    indywidualność, ale nie możesz dopasowywać swojego przypadku do całej reszty. I
                    jak możesz mówić, że facet jest za młody..przecież on ma już 30 lat, wciąż
                    mieszka z mamusią, on nie jest za młody, on po prostu nie dorósł.. trudno, żeby
                    dziecko chciało wychowywać dziecko.
                    • eeela Re: do kawitator 18.07.08, 22:56
                      Kto ma trzydzieści lat i mieszka z mamusią? :-)
              • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 22:04
                > Zastanów się czy ta niechęć w ogóle do dzieci twojego partnera nie
                > jest tylko tanią wymówką, bo po prostu on nie widzi ciebie w roli
                > matki. Może z inną kobieta nie byłby aż taki zasadniczy.

                Nie wiem, nie mam porównania, ani on też go nie ma. Przede mną nie miał żadnego
                poważnego związku, z nikim nie mieszkał, z nikim nie planował przyszłości.
                Jestem pierwszą kobietą, która złamała jego dziwaczność, dzikość, niezależność i
                skłonność do alienacji. Nie mogę oczywiście wykluczyć, że gdzieś na świecie
                istnieje kobieta, która złamałaby je szybciej i skuteczniej, ale osobiście wcale
                mi się tak nie wydaje.

                Skoro on
                > wie jak bardzo jest to dla ciebie ważne, a sam nie może ci tego dać,
                > to dlaczego nie odejdzie żebyś mogła być szczęśliwa z kimś innym i
                > zaspokoić swoje pragnienie macierzyństwa?

                Rozmawialiśmy o tym. Obiecał mi, że w momencie, w którym będzie w stanie uznać,
                że całkowicie wyklucza możliwość posiadania potomstwa, da mi o tym znać.
                • kici10 Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 22:37
                  Rozmawialiśmy o tym. Obiecał mi, że w momencie, w którym będzie w
                  stanie uznać,
                  że całkowicie wyklucza możliwość posiadania potomstwa, da mi o tym
                  znać.

                  Byle nie w okolicach 40-stki.
                  • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 22:53

                    >
                    > Byle nie w okolicach 40-stki.

                    Mnie też nikt nie zmusza do bezwolnego czekania. Mogę odejść sama wcześniej,
                    jeśli będę czuła, że to już najwyższy czas.
                    • kici10 Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 23:03
                      Mogę odejść sama wcześniej,
                      > jeśli będę czuła, że to już najwyższy czas.

                      Jeśli czujesz, że to z tym facetem chcesz mieć dzieci, to może warto
                      wzmóc wysiłki, żeby go przekonać. Nie zawadzi trochę sprytu, żeby
                      przekonać faceta, że tak naprawdę to tego bardzo chce, tylko jeszcze
                      o tym nie wie.))))
    • lonely_one Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 22:54
      Eeeela nie zrozum mnie źle, ale to co napisałaś wywołało u mnie szok.Ja mam
      dopiero 25 ( jestem swiezo po urodzinach:)) ,ale mam za sobą 4 letni związek i
      coś wiem o tych sprawach.Fakt faktem związek ten rozpadł się, przyczyn było
      wiele,ale był w tym moim związku czas kiedy on się oświadczył (po dwóch latach).
      Chciał mieć ze mną dzieci bardzo, a miał wtedy 26 lat.A skad to wiem - kiedyś
      bałam się że jestem w ciąży było to rok po zaręczynach i nie wiedziałam jak mu
      to powiedzieć, okres się spóźniał i te rzeczy ,a zawsze miałam jak w
      zegarku.Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona jego reakcją, bo on się bardzo
      ucieszył, skakał z radości i co 5 minut gładził po płaskim moim brzuchu ,że się
      robaczek rozwija.Zaraz na internecie wózki ogładal ,foteliki do samochodu:) I
      jak się okazało,ze nie jsetem to troche to przeżył:)Z drugiej strony są faceci
      ,którzy mogli nie dojrzeć do tej roli,skoro czujesz się kochana to myślę że tak
      jest,tylko czy facet który kocha swą kobietę jest jej w stanie coś takiego
      powiedzieć.Ja jako osoba stojąca z boku bardzo negatywnie to odebrałam.On ma 29
      lat i na dodatek nie podaje żadnej sensownej przyczyny, ja bardzo bym cierpiała
      gdyby mój facet powiedział coś takiego tłumacząc się tylko tym że nie widzi się
      w tej roli.Przecież każdy mężczyzna zdaje sobie sprawę czym jest macierzyństwo
      dla kobiety. Bardzo jest to dla mnie podejrzane. Ja pomyślałabym sobie tak że
      ten facet nie jest pewny czy chce ze mną spędzić całe życie, a brak dzieci to
      dla niego otwarta furtka ku wolności, no chyba że mówi o ślubie.
      • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 23:08
        Ja pomyślałabym sobie tak że
        > ten facet nie jest pewny czy chce ze mną spędzić całe życie, a brak dzieci to
        > dla niego otwarta furtka ku wolności, no chyba że mówi o ślubie.

        Trudno, żeby mówił o ślubie, kiedy nie potrafimy wciąż przewidzieć, czy nasze
        stanowiska względem kluczowej sprawy w byciu razem zostaną pogodzone. Ale mówi o
        tym, że chciałby spędzić ze mną życie - tylko że on to sobie wyobraża inaczej
        niż ja.
        • merlotka30 Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 23:54
          Poprosiłaś u luzne skojarzenia.
          Wzięłaś sobie trudny przypadek, ten dziki, dziwaczny, inny, jak sama piszesz.
          Oswoiłaś piszesz. Więc może ta postawa wobec posiadania dzieci, to jedyne co mu
          pozostało z życia przed Tobą? To raz.
          Młody jest, nienajdłużej jesteście razem, to wszystko in plus, dla robienia
          malucha. Ale wątpię, bo
          Mam też wrażenie, że nie jesteście tak świetnie dobrani, a on kocha najbardziej
          siebie. To dwa.
          Jesteś inteligentną i wyrozumiała osóbka i dlatego chłopak się w ogóle na Ciebie
          załapał. Może sobie coś nadinterpretujesz w jego osobie? dodajesz z siebie? zeby
          tylko nadązał za Tobą? nie wiem, nie wiem.
          Mysl o sobie więcej :)))
          • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 00:48
            Mnie się wydaje, że każdy tak naprawdę najbardziej kocha siebie - no może
            właśnie do momentu, w którym pojawią się dzieci ;-)

            Jasne, że nie mogę być względem niego całkowicie obiektywna. Ale ludzie do niego
            lgną, bo jest dla nich dobry, przyjazny, stały w uczuciach. Jego przyjaźnie to
            przyjaźnie na całe życie. Nie da się z nim nudzić, ma bardzo lotny umysł i
            naturę gawędziarza. Jest ciepły, zabawny, uważny, zawsze gotowy do niesienia
            pomocy, zawsze skory do wysłuchania.
            Ale też trudno się otwiera, ciężko mu przychodzi mówienie o własnych uczuciach,
            jest słabo zorganizowany, przy pracy zapomina o całym świecie i nie można
            wówczas specjalnie na niego w niczym liczyć, a poza tym potworny z niego
            bałaganiarz ;-)

            O sobie myślę dużo - może za dużo? Może za bardzo chcę kontrolować i analizować
            każdy najdrobniejszy aspekt mojego życia. Nie uważam, żebym miała problem z
            proporcją myślenia o sobie i myślenia o nim. Mam wrażenie, że jest OK.
          • mruff Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 11:17
            mam 27 lat, spotykam się z facetem 26 letnim, który pragnie mieć
            dzieci. Na drugim spotkaniu sprytnie wybadał,czy chcę mieć dzieci:)
            Powiedział,że dziecko chciałby mieć już TERAZ i że odkładanie dzieci
            na później (po 30 t-ce, jak to, tamto, siamto) nie jest w jego
            filozofii.
            Moja koleżanka wyszła za mąż mając 24 lata, on 22 i od razu męczył
            ją o synka:) On w wieku 24 lat został ojcem. Wygląda na szczęśliwego
            ojca, pomaga przy kąpielach itd:)
            Jak na moje oko głaszczecie Eeeelę. Znam przypadek, że facet nie
            chciał ani ślubu, ani dziecka a jak trafił na "swoją" babkę
            oświadczył się po 3 miesiącach i namawiał na dziecko.
            • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 11:52
              > Jak na moje oko głaszczecie Eeeelę. Znam przypadek, że facet nie
              > chciał ani ślubu, ani dziecka a jak trafił na "swoją" babkę
              > oświadczył się po 3 miesiącach i namawiał na dziecko.

              Och, uwierz mi, ze wiele razy przechodzil mi ten znany scenariusz
              przez glowe :-) Wykluczyc go nie moge. Jesli sie zdarzy, to chyba
              szlag mnie trafi. Ale mam wrazenie, ze on naprawde ma ogromny
              problem z wpuszczaniem ludzi zbyt daleko do swojego zycia.
        • mamaali75 Re: dobry seks, dobra miłość 17.07.08, 23:54
          Nie rezygnuj z macierzyństwa. Mam 9-miesięczną córkę, którą
          urodziłam w wieku 32 lat i dopiero teraz wiem, co w życiu kobiety
          jest najważniejsze. Być może Twój mężczyzna potrzebuje jeszcze
          trochę czasu,by dojrzeć do ojcostwa (o czym nie wie i stąd jego
          opór). Obydwoje jesteście jeszcze młodzi i macie trochę czasu na
          podjęcie ostatecznej decyzji dotyczącej potomstwa. Na pewno nie
          powinnaś być namolna, pozwól mu dojrzeć. Niektórzy faceci tak maja:)
          Życzę powodzenia!
    • lonely_one Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 01:19
      Eeela jesteś zakochana ja tez bylam i nie widzialam wad mojego faceta.Ale ten
      facet uczynil zbrodnie na waszym zwiazku mowiac ze nie chce miec dzieci.Wybacz
      mi ale na takie slowa no excuses.Takich slow nie da sie tak latwo wybaczyc ani
      zapomniec.Jezeli kogos kochamy naprawde to chcemy dac szczescie tej osobie a nie
      ranic ja.I niech mi nikt nie pisze ze on rani cie nieswiadomie. On ma juz 29
      lat.Wybacz ale ja nie bede ci tu slodzic bo sprawa jest powazna i tylko ten kto
      stoi z boku widzi jak bardzo.Ten facet sprawil ze wasz zwiazek stal sie
      toksyczny.Bo ty pragniesz czegos czego on nie chce ci dac.Nie że nie może tylko
      nie chce.Nie ma rownież planow o slubie,no bo on nie chce dzieci - czy nie jest
      to blędne kolo.Chcesz to wierz mi lub nie ale ten zwiazek juz sie nie rozwinie
      dalej.Ten zwiazek zacznie powoli umierac.Bo bedziesz miala za niedlugo jakies
      opory przed nim ,pojawia sie watpliwosci czy aby on na pewno mnie kocha,czy moze
      jeszcze nie chce sie na stale wiazac i liczy ze moze w zyciu cos jeszcze go
      spotka.Bedziesz sie zastanawiala a moze sie lepiej oddalic bo nie wiadomo czy
      kiedys nie bede musiala odejsc.Ten zwiazek nie ma szans jezeli on do tego
      dopusci bys ty zyla z takim balastem ze kiedys bedziesz musiaa go zostawic.Nie
      namawiam cie bys go rzucala bo nagle ciecie tez nie jest dobre ale zdystansuj
      sie spojrz nieco z boku. Jezeli ten facet ma jakies problemy z soba ,a zalezy mu
      na tobie to powinien sam to rozwiazac.Wiem i pewno nie jedna kobieta mi tu
      przytaknie ze jezeli facetowi zalezy to potrafi "gory " przenosic i nie sa to
      mzonki nastolatkow.Faceci mowia takie rzeczy : jak - nie jestem gotowy na dzieci
      lub slub z toba - czytaj nie wiem czy ty jestes ta jedyna. A kobiety bardzo
      czesto maniakalnie usiluja tlumaczyc sobie wszystko byle nie cierpiec .Wiem bo
      taka bylam.
      • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 01:25
        Może masz rację. Kto to może na pewno wiedzieć :-) Ale nawet jeśli tak się ma
        stać, to czuję, że powinnam na to poczekać. Poczekać na moment, w którym będę
        CHCIAŁA to skończyć, a nie tylko myślała, że chyba powinnam.
        • aleksandrau1976 Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 08:28
          Witaj!
          Moja sytuacja jest nieco inna od Twojej. Jestem starsza i mam już dziecko z pierwszego związku. Ale jak Cię czytam - szczególnie gdy piszesz o potrzebie planowania to widzę że jesteś taka poukładana i kontrolująca jak ja:)
          Córkę mam już dużą - nastoletnia ciążą, nastoletni partner - macierzyństwo na wariackich papierach - ciąża była ostatnią rzeczą jaka zdarzyła mi się niezaplanowana - od tamtej pory wszystko "pod kontrolą" .
          Z obecnym partnerem połączyła mnie przyjaźń, która z czasem stała się uczuciem. Tak jak u Ciebie - harmonia w życiu, choć czasem się kłócimy. Odkąd się poznaliśmy X nigdy nie chciał dzieci. A ja? Zawsze marzyłam o trójce dzieci. Kiedy stanęło na tym , że próbujemy być ze sobą musiałam sobie odpowiedzieć czy fakt, iż nie będziemy mieli dzieci nie zatruje naszych relacji w przyszłości (mój żal, pretensje - nie mogę założyć że się nie pojawią). Wybrałam X ale powiedziałam mu otwarcie że to dla mnie trudna decyzja a podejmuje ją bo wiem że taki związek jak nasz zdarza sie niezmiernie rzadko. W zeszłym miesiącu X poprosił mnie o odstawienie środków anty, bop jak sam powiedział choć ma różne obawy związane z ojcostwem to kocha mnie i chce żebym była szczęśliwa. Też jestem w kropce i też nie wiem co robić. Ehh...życie jednak nie jest takie proste, ale grunt to rozmawiać. Trzymaj się cieplutko:)
        • dosiadpl Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 09:51
          Wydaje mi sie ze im silniejszy bedzie twoj instynkt macierzynski tym
          blizsza decyzja o rozstaniu, ja urodizlam majac 29 i nie bylam
          jeszcze gotowa, teraz mam 33 i czuje ze chcialabym malenstwo..nawet
          bedac w ciazy 1 raz nie czulam tej checi tak jak teraz. Moze zabrzmi
          to egoistycznie, ale nie zrezygnowalabym z dziecka dla faceta, bo
          dziecko zawsze bedzie Twoje, ukochane, a facetow tak naprawde nie
          wiesz ilu bedziesz miala, jesli ten nie chce to nie namawiaj go, bo
          nawet jak sie zlamie to nie wrozy zadowolenia w 100% potem.....
          brzmi brutalnie, ale taka jest prawda.
    • lonely_one Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 01:59
      Bardzo ci wspólczuje ,sobie zreszta tez,ale takie jest zycie.Wiesz ja zdalam
      sobie rok temu ze cos jest nie w porzadku w moim zwiazku,ranil mnie a to
      oziebloscia seksualna a to jakims tam zachowaniem a ja ciągle go tlumaczylam.Ale
      tak naprawde addalalam sie od niego stawal mi sie coraz bardziej obcy.Zajelo mi
      to rok choc nie do konca.Rzucilam go definitywnie na nim nie zrobilo to zadnego
      wrazenia,bylo mu to na reke.
      Ja mysle ze ty rownież jak zdasz sobie sprawe ze on sie nie zmieni wobec ciebie
      ,wtedy podejmiesz jakies kroki.Choc i tu nie wiadomo czy on cie nie uprzedzi w
      zerwaniu. On juz nie jset pewien bo pokazal ze nie chce cie uszczesliwic. Oby
      tylko nie poszlo na to pare dobrych lat.Potem zal do siebie samej jest
      straszny.Ja mam nieuleczalnie chora siostre.Matka mojego faceta byla lekarzem i
      robila wszystko by nie doszlo do naszego slubu.Do dzis nie moge mu wybaczyc ze
      przeszedl na jej strone.Ja niestety wierzylam ze nic nie jest w stanie nas
      rozdzielic niestety widac jego uczucie bylo za slabe.
      • glamourous do Lonely_one 18.07.08, 11:14
        lonely_one napisała:


        > On juz nie jset pewien bo pokazal ze nie chce cie uszczesliwic


        Lonely, odnosze wraznie ze projektujesz swoje malzenskie
        niepowodzenia na przypadek Eeeli. W dzisiejszych czasach wcale nie
        jest tak, ze jesli facet nie dazy do slubu to znaczy ze tak naprawde
        kobiety nie kocha. Zwlaszcza w tym konkretnym przypadku - Eeela
        przeciez nigdy nie kryla, iz jej mezczyzna jest z innego kregu
        mentalnosciowo-kulturowego niz polski trend pt. "slub jako
        obowiazkowy zyciowy etap".

        Niekoniecznie musi byc tak, ze jezeli ktos nie dazy do obowiazkowego
        slubu i dzieci to znaczy ze na mur beton NIE KOCHA. Do wspolnego,
        szczesliwego zycia slub naprawde nie jest konieczny, a co do dzieci -
        coz, ludzie maja rozne do nich podejscie, rozne zyciowe fobie,
        urazy, doswiadczenia - i nie zawsze brak instynktu macierzynskiego
        czy ojcowskiego (zwlaszcza!!) oznacza brak milosci czy niechec do
        uszczesliwienia partnera.

        Tak naprawde decyzja nalezy do Eeeli, wiec nie starajmy sie jej
        gorzko przekonywac "mi sie nie udalo, wiec uwazaj, bo moim zdaniem
        tobie tez sie nie uda". Twoja sytuacja byla zupelnie inna, inny byl
        tez jej kontekst, wiec nie wrzucajmy wszystkiego do jednego worka.

        Pozdrawiam :-)
        • lonely_one Re: do Lonely_one 18.07.08, 12:07
          Glamorous zle mnie zrozumiałaś .O moim przypadku nadmienilam dodatkowo ot tak
          mnie naszla melancholia.Zgadza się to co piszesz, ale nie wtedy jak jedno robi
          na przekór drugiemu. Bo miłość to nie tylko buziaczki ,przytulanki ,seks
          prezenty itd ale także dawanie szczescia drugiej osobie. A jeżeli facet nie chce
          dać swojej kobicie dziecka i wie że ona tego pragnie to jest duże
          prawdopodobieństwo że coś jest nie tak albo z nim albo z jego uczuciami.A pisze
          tak bo znam tez troche zycia i jak facet nie chce dziecka albo slubu a kobieta
          tak to najczesciej wychodziło na jaw ze on nie jest az tak zaangazowany.Spotkało
          to moje dwie przyjaciółki, ktore chciały slubu, nie naciskały i to byl ich
          blad.Bo moze gdyby przyparly drani do muru wiedziałyby na czym stoja.A tak
          poszly nastepne lata a panowie stwierdzili ,że przecież noczego nie
          obiecywali.Dlatego sam fakt że partner Eeeli doprowadza ja do jakichs
          watpliwości nie jest w porzadku.Z kolei nie branie takiej opcji pod uwagę jest
          delikatnie mówiąc naiwnością. Przestańcie w końcu usprawiedliwiać oprawców,ale
          oceniajcie ich realnie a nie tylko usprawiedliwiajcie.To fajnie jak sie okaże
          wszystko w porzadku ale trzeba sie chyba też liczyć z tym że facet oszukuje.
          • eeela Re: do Lonely_one 18.07.08, 12:16
            To fajnie jak sie okaże
            > wszystko w porzadku ale trzeba sie chyba też liczyć z tym że facet
            oszukuje.


            Musze przyznac, ze nie do konca sie z tym licze. To znaczy jestem
            przekonana, ze jezeli oszukuje, to wowczas bardziej siebie niz mnie.
            Nie wierze, zeby mial mnie swiadomie oszukiwac i zwodzic.

            Jasne, rozumiem, ze teoretycznie taka mozliwosc istnieje, ale ja w
            nia nie wierze.
    • speedymika Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 09:14
      nie da się chyba zbudować prawdziwego szczęscia jesli jedno z partnerów czuje
      się niespełnione. Owszem, on ze strachu że odejdziesz moze się zgodzic, ale czy
      bedzie dobrym ojcem? czy będzie szczęsliwy resztę życia? czy to, że masz
      świadomość ze z czegos musisz zrezygnować, juz z automatu nie przekresla
      zwiazku? bo zawsze cos bedzie kosztem czegos...i zawsze będziesz tęsknić do tego
      z czego zrezygnowałaś.
      z drugiej strony ludzie czasem powoli dojrzewają do ojcostwa i macierzynstwa.
      ruletka...
    • kachna79 Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 09:47
      Przeczytałam dokładnie wszystkie Twoje wypowiedzi i widzę, że
      decyzję już podjęłaś: zostaniesz z nim.
      Czy to dobrze? Twoje życie - Twoja sprawa. Miej jednak świadomość,
      że rezygnując z macierzyństwa decydujesz się na wielkie wyrzenie
      (dla mnie byłoby to nie do uniesienia). Oczywiście Twój mężczyzna
      może zmienić zdanie, ale tego nie wiesz - podejmujesz decyzję tu i
      teraz. Jeśli jesteś na to gotowa to wręcz zapisz sobie na kartce TO
      MOJA DECYZJA, by za kilka lat nie mieć do Partnera żalu.
      • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 10:08
        Ja nie rezygnuje z macierzynstwa. I tak nie zamierzalam rozmnazac
        sie teraz, tylko za jakies dwa lata najwczesniej. Daje mu po prostu
        wiecej czasu.
        • kachna79 Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 10:43
          Postaram się napisać jasno: nie miej do niego żalu jeśli za dwa lata
          nie będzie chciał się "rozmnażać". Z tego co piszesz wynika, że jest
          duże prawdopodobieństwo, że On zdania nie zmieni. Dlatego zostając z
          nim - na dzień dzisiejszy - musisz zrezygnować z macierzyństwa.
          • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 11:07
            Nie bede miala do niego zalu, bede miala zal za nim.
    • megg2003 Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 10:18
      Jeśli nie jesteś gotowa, to nie odchodź. Sama się z czasem przekonasz, jak
      wygląda życie w takim zawieszeniu. Kiedy wiesz, że za Chiny ludowe on nie zmieni
      swojego myślenia i zachowania. Ja już wiem - to jest nie do zniesienia. Coraz
      bardziej mnie oddalało od tej drugiej osoby. Tez musiałam czekać, bo nie byłam
      gotowa. Tez mieliśmy skrajnie odmienne zdanie na jeden temat. Aż wreszcie w
      pełni dojrzałam do tej decyzji i nie żałuję, bynajmniej.
      To jeden aspekt. Drugi dotyczy priorytetów (?). Też podam przykład z mojego
      życia. Mając 3,5-letnie dziecko (po 2 latach od odejścia od ojca mojej córki)
      związałam się z facetem, który nie ma dzieci. Jednak dziecko (przynajmniej
      jedno) chce mieć. W naszym przypadku to ja byłam osobą, która nie godziła się na
      potomka. On to bardzo przeżywał, wahał się, czy zostać, czy odejść. Ja też byłam
      twarda. I został. Za 2 tygodnie bierzemy ślub. Ważniejsza okazała się miłość do
      mnie niż chęć posiadania dzieci. Wybrał związek ze mną i życie bez swojego
      potomstwa (co było jego marzeniem). Wiem, że u facetów jest inaczej z tym
      instynktem. Ale już nie jestem taka twarda. Myślę, że jednak zdecyduję się na
      kolejne dziecko. Bardzo, ale to bardzo się kochamy i dlatego dojdziemy do
      porozumienia nawet w tej kwestii.
      Nie namawiam Cię, byś została i tym samą swoją obecnością przekonywała swojego
      partnera do zmiany decyzji. Ale rzeczywiście czasami czas robi swoje. Mnie to
      przekonało. Jego miłość do mnie mnie przekonała. Oby to oczekiwanie na zmianę
      nie zatruło Ci życia i oby później nie było jeszcze trudniej odejść.
      • chaka83 Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 12:17
        Zacytuję:

        "> 1. na pewno nie jest w porządku wrobienie faceta dziecko. Jeśli czegoś nie
        > przeoczyłem, to taka możliwość nie była nawet brana tu pod uwagę (co dobrze o
        > rozmówcach świadczy), ale w innych wątkach i takie rady się zdarzały..."

        "Niektóre bliskie mi osoby sugerowały mi to rozwiązanie, nawet poswięciłam trochę
        czasu na rozmyślanie o nim, ale doszłam do wniosku, że nie potrafię tego zrobić."

        Za głowę się złapałam. Na prawdę brałaś to pod uwagę?

        Czy ktokolwiek o zdrowych zmysłach może myśleć że coś takiego spowoduje że będzie lepiej? Czy coś może wywołać u mężczyzny większą niechęć, nienawiść i gorycz? Na coś takiego powinien w ogóle być paragraf.

        Wiem o tym bardzo dużo. Mój chłopak do końca życia będzie się z tym problemem borykał. 8 lat temu właśnie w ten sposób chciała go zatrzymać "kobieta" (bo inne słowa cisną mi się na usta). To co przechodzi on, jego syn, i ona (ona chyba ma z tego wszystkiego najgorzej - bo mimo że nigdy nie przyznała się że zrobiła to specjalnie, każdy jej ruch zdaje się świadczyć o tym jak bardzo w głębi tego żałuje) ciężko jest opisać.

        Ciężka sprawa, na prawdę ciężka.



        • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 12:33
          Mam to do siebie, ze niewiele rzaczy traktuje jako tabu. Uznaje
          relatywnosc rzeczywistosci. Sugerowano mi to przez dluzszy czas,
          wiec sila rzeczy zastanawialam sie nad ta kwestia. Nie widze powodu,
          zeby wstydzic sie zastanawiania. Jasne, pewnie sa swiete osoby,
          ktore nigdy w zyciu nawet nie wyobrazaly sobie oklamania kogos albo
          przysrania nielubianej osobie, albo znalezienia portfela z milionem
          funtow i nieodniesienia go na policje, ale ja nie lubie ograniczac
          swojej wyobrazni i swojego myslenia. Wystarczy mi, ze ograniczam
          swoje czyny.
        • bun.seki Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 13:01
          Chcialam Cie napisac, ze wbrew opiniom niektorych mozna kogos bardzo
          kochac i nie chciec miec dzieci. Kocham meza ale nie dam mu dziecka,
          bo od zawsze nie chcialam miec dzieci. On sie pogodzil z ty, ze
          dzieci miec nie bedziemy (moze mezczyzni latwiej jest zrezygnowac?)
          ale czasem nadal probuje zmienic moje nastawienie. Niechcec do
          posiadania dziecka nie musi miec nic wspolnego z niekochaniem
          partnera. Tak jak wiele osob nigdy nie zrezygnuje z rodzicielstwa
          nawet dla najwiekszej milosci, tak niektorzy niegdy sie na
          rodzicielstwo nie zdecyduja, nawet dka najwiekszej milosci.
    • claudel6 Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 13:09
      eeela: oczywiscie nie wierz w teorie 'oprawcy'. nie daj sobie wmowic, ze jak
      facet nie chce slubu i/lub dzieci, to nie kocha. zreszta mysle, ze to dobrze
      wiesz. tego typu opinie to tylko projekcje.
      ja sama kocham bardzo, moze nawet za bardzo - chce spedzic z tym facetem cale
      swoje zycie, i wiem, ze skonczylam poszukiwania na tym 'rynku' - ale nie chce
      ani slubu, ani dzieci. znam stan swoich uczuc i jestem chodzacym dowodem na to,
      ze zdanie w stylu 'jesli nie chce..., to nie kocha', jest falszywe.

      nie patrz na ten zwiazek jak na inwestycje. w ogole co to za podejscie - zycie
      na przyszlosc.
      daj wam jeszcze - kilka lat. moze 3 albo 4. sobie i jemu. na moje oko to jestes
      jeszcze mloda, masz spokojnie jeszcze kilka dobrych lat, by sie nie stresowac
      zegarem biologicznym. a on - faceci teraz zaczynaja myslec o dzieciach po 30,
      nie wczesniej. nie oczekiwalabym od 29-latka, by byl na to gotowy, mysle, ze do
      ostatecznej krystalizacji tej potrzeby facet musi skonczyc (i to dobrze)
      trzydziestke.
      ciesz sie tym wspolnym czasem i nie mysl o dzieciach. to nie jest zadna
      inwestycja, to jest prezent od losu, ten zwiazek, ten czas.
      za te iles lat, gdy przyjdzie dla Ciebie czas, stan przed lustrem, spojrz sobie
      w oczy i podejmij decyzje - on czy dzieci.
      moze jemu sie cos zmieni, ale byc moze nadal bedzie sie upieral przy swoim..
      wtedy pewnie trzeba sie bedzie rozstac.
      ja bym powiedziala, ze to byloby rozstanie na probe. jesli ktores z was proby
      nie przejdzie i stwierdzi, ze partner jest dla niego wazniejszy niz
      potrzeba/brak potrzeby posiadania dzieci, to wrocicie do siebie. jesli nie, to
      znaczy, ze decyzja byla dobra.

      ja jestem od Ciebie starsza, mam 33 lata i to pewnie jest prawie ostatni dzwonek
      na prokreacje.
      jak zaczynalismy byc ze soba, usiadlam z nim i sie spytalam:' czy ty chcesz miec
      dzieci?'. on na szczescie odpowiedzial: 'na ten moment nie przeraza mnie zadna z
      perspektyw'. pytalam dlatego, bo ja nie chce miec. nie chce miec teraz, a
      pozniej...nawet jesli mi sie zmieni, moze byc za pozno.
      ale wiem, ze bylabym w stanie z milosci dla mojego partnera rozwazyc te
      mozliwosc, gdyby on tego bardzo pragnal.

      prawde mowiac, jak czytam te wypowiedzi kobiet, ze to przeciez 'wiadomo', czym
      jest macierzynstwo dla kobiety (w domysle: najwyszym spelnieniem), to sie
      zastanawiam, czy ja jestem w ogole kobieta. pewnie w swietle tego - nie. a w
      swietle tego, jak ja sie sama czuje, ale rowniez jak widzi mnie on i moi
      przyjaciele - jak najbardziej jestem. i tylko to mnie obchodzi.
      • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 13:36
        Dzieki, Claude. Nie, ja nie naleze do osbo, ktore rozmnazanie sie
        uwazaja za obowiazkowe. Widze, ze zdecydowana wiekszosc ludzi tego
        potrzebuje, czasami nie do konca sobie to uswiadamiajac, ale widze
        tez ludzi, ktorzy wcale nie odczuwaja takiej potrzeby, i nijak nie
        czyni to ich mniej wartosciowymi ludzmi. Mam przyjaciolke, ktora
        zupelnie nie czuje zadnej potrzeby posiadania dzieci, natomiast jej
        facet zaczyna cos przebakiwac - jak to sie dalej potoczy, nie mam
        pojecia, ale mam nadzieje, ze dobrze sie to skonczy, bo obydwoje sa
        wspanialymi ludzmi. Tyle ze oni dopiero co wprowadzili sie razem,
        wszelkie rozmowy i decyzje dopiero przed nimi.

        Pojmuje, ze sa kobiety, ktore moga nie chciec miec dzieci, tak samo
        jak i mezczyzni. Nie mam z tym problemu ogolnie. Problem pojawia sie
        dopiero wtedy, kiedy styka sie dwoje ludzi z odmiennymi na te sprawe
        zapatrywaniami :-(
        • yadrall Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 13:49
          Elu!
          Napisalam na priva-na adres gazetowy :)
          • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 14:12
            Dzieki :-)
        • claudel6 Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 13:58
          eeela: podsumowujac (przynajmniej siebie ;) daj mu jeszcze czas, bo to jest
          jedyne dobre rozwiazanie w tej sytuacji. i racjonalnie, i emocjonalnie :)
      • cityangel Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 13:50
        No dobra eeela ma tylko 28 lat i może dać sobie jeszcze trochę luzu
        i nie stresować się zegarem biologicznym( co w dużej mierze zależy
        od ginekologa)i beztrosko dalej budować zaangażowanie w związku.
        Ale jak ma to wygladać jeśli już powiedzmy około 32 roku życia
        będzie "najwyższy" czas na dziecko, ma wyjść z tego związku i dać
        się zapłodnić pierwszemu lepszemu samcowi o dobrych genach i
        pragnieniu przekazania ich? Przecież w to wszystko trzeba jeszcze
        włożyć czas na poznanie kogoś nowego i czas na zbudowanie nowych
        relacji, poznanie się itd. Więc to nie jest takie hop siup.
        • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 13:59
          Wlasnie takie mysli i tak formulujace sie argumenty naklonily mnie
          do przeprowadzania ostatnich rozmow. Ale, jak juz tlumaczylam,
          okazuje sie, ze na razie wciaz jestem neizdolna do podejmowania
          drastycznych krokow.
    • yoric Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 14:02
      Lonely:

      Twoje wypowiedzi czyta się z niejakim przerażeniem :), ale mam wrażenie, że
      dałoby się je streścić w "faceci to świnie" :).
      • lonely_one Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 18:55
        Jednak dalej wierze ,że nie wszyscy:)
    • avide Re: dobry seks, dobra miłość 18.07.08, 23:50
      Ech.. generalnie ciężki temat.

      Ja jestem akurat facetem dla którego ojcostwo jest czymś tak oczywistym jak to
      ,że jutro wstanie słońce.
      Nie mniej znam męską naturę i napiszę zatem jak myślę.

      Wielu facetów boi się ojcostwa.
      Dlaczego ??? Bo zywczajnie nie mamy w sobie tego zaprogramowanego przez naturę.
      jest to zatem dla nas obce. A skoro coś jest nam obce, niejako z urzędu, boimy
      się tego. Dlatego (moim zdaniem) tak wielu facetów nie chce mieć dzieci ..... do
      momentu, dopóki nie zostaną postwienie przed faktem ;_))).

      Nie, spokojnie, nie namawiam Cię do wrobienia faceta w dziecko.
      Nie mniej matka natura po to dała Ci spryt by z niego korzystać.

      eeela, nie mam jeszcze dzieci ale powiem ci, że chęć posiadania ich jest we mnie
      ogromna. Nie zawsze tak było. Bardzo długo się ich bałem. Wiem jednak jak się to
      stało, że zmieniłem zdanie. Sprawiła to moja siostrzenica której jestem ojcem
      chrzestnym.
      Jeszcze zanim się mała urodziła siostra oznajmiła mi, że będę chrzestnym. W
      szpitalu zjawiłem się 2 dni po porodzie.
      Pamiętam jak dziś. Wszedłem się przywitać z siostrą która ledwo żyła a tu ...
      jak tylko usłyszeli, że przyszły ojciec chrzestny przyszedł nawet nie wiem jak
      to się stało a wręczyli mi zawinięte maleństwo na ręce.
      Stałem z nią tak i nawet nie drgnąłem. Byłem przerażony. Żona ze mnie płakała ze
      śmiechu. Mała miała niecałe 3 kg a ja miałem wrażenie że na rękach trzymam
      jakies 25 ;-))). Po ok 10minutach jak mi ją zabrali wziąłem głęboki oddech a
      spocony byłem jakbym przerzucił tonę stali na siłowni.

      Później były chrzciny, później spotkania u siostry w domu, spacery i inne takie
      tam. Ostatnio nawet zbudowałęm z małą (prawie 3 latka obecnie) z poduszek,
      foteli i innych dostępnych rzeczy w domu taki jej mały prywatny domek. Tak
      szczęśliwej małej jeszcze nie widziałem. Budowaliśmy to prawie 2h i mała była
      wniebowzięta. Wujek zbudował dla niej jej pierwszy własny domek. ;-))))

      To słodkie maleństwo tak mnie sobie urobiło, że jak miała roczek, po
      kawalerskim kumpla spałem u siostry w domu a małą przyszła do mnie i chodziła mi
      po głowie, zaczepiał, męczyła i wiesz co... byłem szczęśliwy, że tak lubi wujka.
      Teraz jak tylko przyjeżdżam do siostry i widzę jej uśmiechniętą buzię na mój
      widok to jest to dla mnie coś tak niesamowitego, coś tak pięknego że jak wiem,
      że małej nie ma w domu to nawet nie chce mi się do siostry jechać.
      Jadę tam w sumie by zobaczyć chrześnicę ;-)))

      Zostałem przez nią urobiony w najmniejszym kawałeczku. Dzięki niej zobaczyłem,
      że dzieci potrafią być cudowne. Ale trwało to. kawałek po kawałeczku. Dziś już
      wiem, że dzieci są dla mnie absolutną podstawą. ale musiałem się tego nauczyć.
      Musiałem się z tym oswoić. Poznać. Rozumiesz ???

      Dlatego myślę, że to co proponowali Kawi i Glam, czyli praca u podstaw to
      niegłupi pomysł. Spróbuj urobić faceta w taki sposób. Niech zobaczy, że dziecko
      to nie diabeł rogaty. Niech poczuje w sobie ojcowską moc. Mężczyźni się dzieci
      się zwyczajnie boją. Dlatego ich nie chą. Ale jak zobaczą jakie to może być
      piękne. Jak zobaczą, że dzieci to nie tylko płacz, pieluchy i ograniczenie
      wolności, to nie tylko obowiązki, ale też albo i przede wszystkim ogromna
      radość, jak zobaczą uśmiech na twarzy dziecka na ich widok, jak się do nich
      przytuli... wtedy najtwardsze męskie serce potrafi zmięknąć.

      Dlatego nie rzucaj go, ale zacznij go urabiać. Nie pozwól mu wiele myśleć;-))),
      tylko sprytnie wmanewruj go raz, drugi, trzeci w opiekę nad jakimś cudzym
      dzieckiem. Zobaczysz go bezpośrednio w akcji i będziesz zmogła ocenić, czy jest
      z niego "natural born father" tylko o tym nie jeszcze nie wie, czy może lepiej
      poszukać sobie innego materiału na ojca swoich dzieci.

      Pozdrawiam.
      Avide.
      • eeela Re: dobry seks, dobra miłość 19.07.08, 01:58
        Szczerze mówiąc, to ja nie mam niemal żadnych wątpliwości, że z niego byłby
        bardzo dobry ojciec :-) Widzę to po jego stosunku do ludzi, do młodszej siostry,
        do zwierząt. Tyle że zupełnie nie mam okazji podstępnie zagonić go do kontaktu z
        dziećmi, bo nie posiadamy bliskich dzieciatych znajomych w okolicy - wszyscy, co
        się dziatwy dorobili, porozwalani są w zupełnie innych zakątkach świata :-(
    • sagittka Re: dobry seks, dobra miłość 21.07.08, 21:10
      Polecam ci wątek ze stycznia:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=60496301&a=60496301
      Swoją drogą, ciekawa jestem, co słychać u Kwiata Polnego.
      • niezapominajka333 Re: dobry seks, dobra miłość 21.07.08, 23:31
        Ja też jestem ciekawa.

        A tak przy okazji, gdzie się podział Your_and ?
        Od jakiegoś czasu nie pisuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka