ktos z przeszłości

30.07.08, 09:00
Witajcie,
ponieważ od prawie dwóch miesięcy potykam się z dużym dla mnie i
chyba głupim problemem przynajmniej to z siebie wyrzucę, a może ktoś
coś doradzi.

Jesteśmy z żoną ponad 10 lat po ślubie i właściwie wszystko jest
w "porzo" lecz jedno głupie wydarzenie wprowadziło chaos w moje
myśli.

Mamy znajome małżeństwo Iksińskich. Mieszkają niedaleko. Często się
spotykamy od lat. To znajomi żony ze studiów. Niedawno się
posprzeczali i Iksiński wpadł do nas popić i pogadać. Ponieważ
trochę mnie zmogło poszedłem położyć się na trochę do góry do
sypialni. Po pewnym czasie postanowiłem wrócić do stołu ale trochę
mnie zakręciło na schodach i musiałem usiąść. I nagle słyszę, że
moja ukochana żona i Iksiński wspominają jakiś wspólny ich wypad na
mazury i jej pierwzy raz z Iksińskim. I jedno zdanie, które mnie
otrzeźwiło natychmiast: do Iksińskiego > "Czy ty wiesz, że jak wtedy
wzięłem twojego do ust to tak mnie potem to brzydziło, że się
rozeszliśmy, kto wie jak by się życie ułożyło gdybyśmy wtedy byli
grzeczniejsi" i śmiech.
Po chwili zszedłem na dół. Spojrzeli na mnie badawczo, ale nikt nic
nie powiedział. Nie wiedzą czy coś słyszałem czy nie. Jednak od tego
czasu Iksiński jakoś się nie pokazuje, żona jest jakby czulsza albo
mi się wydaje (poczucie winy?).
Ale we mnie coś się przewróciło. Do zestawu uczuć doszła jakaś
szczypta podejrzliwości, obrzydzenia. Wiem, że to głupie, że każdy
ma prawo do swojej przeszłości, że pewnie z powodu alkoholu ich
poniosło, że Iksiński się żalił...
I jakoś próbuję zapomnieć to zdarzenie to głupie zdanie jednak nie
udaje się. Próbuję myśleć pozytywnie, gdy przychodzą jakieś
nieprzyjemne myśli dotyczące tej sytuacji próbuję powtarzać mantrę w
stylu 'Kocham moją żonę' (jak z poradnika domowego psychologa :) )
ale to nie pomaga.

No cóż chociaż to z siebie wyrzuciłem.

Pozdrawiam
jt


    • el_kommendante4 Re: ktos z przeszłości 30.07.08, 09:25
      no fakt - to nic przyjemnego mieć świadomość że zona trzymała w
      ustach obcego buzdygana. Niektórych to kręci innych denerwuje. w
      każdym bądź razie szczere wyrazy współczucia.
    • kachna79 Re: ktos z przeszłości 30.07.08, 09:50
      Gdyby dla Twojej żony to miało jakieś znaczenie to nie mówiłaby o
      tym tak lekko i z uśmiechem.
      Myślę, że niepotrzebnie się zamartwiasz.
    • dadaczka pomyśl, że to tylko zazdrość i że jesteś ponad 30.07.08, 10:19
      takie uczucia. Że jesteś dla żony ważniejszy niż jakikolwiek inny
      facet z przeszłości bo wybrała właśnie Ciebie! nikogo innego, tylko
      Ciebie. Że nawet jeśli coś miała z Iksińskim, to uznała, że to Ty
      jesteś ten jedyny, najlepszy (również w łóżku) i że wobec faktu, że
      z Tobą nie ma (bo nie ma?) takich odczuć i zachowań, jak z Iksińskim
      (że się go brzydziła), to Iksiński może się wobec Ciebie w mysią
      dziurę schować :-) Przynajmniej w oczach Twojej żony.
      • ja.szamot Re: pomyśl, że to tylko zazdrość i że jesteś pona 30.07.08, 10:34
        Dzięki.
    • dosiadpl Re: ktos z przeszłości 30.07.08, 10:55
      Moj mąż miał wiele kobiet przede mną, dla mnie jest on 2 mężem..
      więc oboje mamy doświadczenie. O sprawach "byłych" rozmawiamy
      otwarcie, nawet mówiąc sobie kto w czym był dobry...ale wiem co to
      zazdrość, a nawet nie zazdrość tylko takie uczucie, że ona go miała,
      może była lepsza... w sumie bezpodstawne, a jednak potrafi męczyć.
      Mimo całej naszej otwartości i tolerancji tez miewam chwile gdy
      trudno mi sie pogodzić.. ale nie warto sobie tym zaprzątać głowy, bo
      skoro to my jestesmy razem to znaczy, że właśnie ze mną mu
      najlepiej. Myśl podobnie, to bardzo pomaga i pozwala oddalić się od
      takich mysli... inaczej się zadręczysz..
      • ja.szamot Re: ktos z przeszłości 30.07.08, 11:19
        > Mimo całej naszej otwartości i tolerancji tez miewam chwile gdy
        > trudno mi sie pogodzić.. ale nie warto sobie tym zaprzątać głowy,
        bo
        > skoro to my jestesmy razem to znaczy, że właśnie ze mną mu
        > najlepiej. Myśl podobnie, to bardzo pomaga i pozwala oddalić się
        od
        > takich mysli... inaczej się zadręczysz..
        Staram się nie zadręczać ale podświadomość to złośliwa bestia.
        Też jestem tolerancyjny, a przynajmniej tak mi sie wydawało.
        Jednak to coś innego domyślać się, że ktoś, coś, kiedyś
        a coś innego usłyszeć takie wspominki na własne uszy
        bo oprócz opisanego zniesmaczenia
        dochodzą jakieś tam wątpliwości typu:
        - a może stara miłośc nie rdzewieje?
        - czy zawsze byli grzeczni gdy Iksiński wpadał na kawę?
        Wiem, wiem jestem głupi.
        Ale opisuję tylko moje odczucia.
        • el_kommendante4 Re: ktos z przeszłości 30.07.08, 11:26
          na drugi raz nie podsłuchuj :)
          • ja.szamot Re: ktos z przeszłości 30.07.08, 11:29
            el_kommendante4 napisał:

            > na drugi raz nie podsłuchuj :)
            Całe szczęście, że tylko podsłuchiwałem,
            gorzej by było gdybym miał co podglądać.
            (ale siedzieli grzecznie)
            :)
        • dosiadpl Re: ktos z przeszłości 30.07.08, 11:29
          Ja sama mowilam mezowi kto jak to robil i o mi tez , wiem ze to
          boli. Może pomoże Ci rozmowa szczera z żoną, o tym, że słyszałeś tą
          rozmowę i, że boli Cię,że o tym nie wiedziałes /bo mi sie wydaje, że
          to wlasnie fakt, że nie wiedziałeś i nagle się dowiedziałeś
          przypadkowo/
          • ja.szamot Re: ktos z przeszłości 30.07.08, 11:39
            > Ja sama mowilam mezowi kto jak to robil i o mi tez , wiem ze to
            > boli. Może pomoże Ci rozmowa szczera z żoną, o tym, że słyszałeś

            > rozmowę i, że boli Cię,że o tym nie wiedziałes /bo mi sie wydaje,
            że
            > to wlasnie fakt, że nie wiedziałeś i nagle się dowiedziałeś
            > przypadkowo/

            Uznałem, że rozmowa mogłaby niepotrzebnie skomplikować sprawę
            (a jeśli usłyszę więcej? - a ja nie chcę dowiadywać się więcej)

            Raczej kombinuję jak zapomnieć, odciąć się.
            Moim zdaniem zbytnia otwartość, szczerość dotycząca przeszłości
            erotycznej to zły pomysł. Można zacząć się porównywać lub czuć, że
            się jest porównywanym z kimś innym.
            Można poczuć się gorszym od innego partnera.
            Najlepiej nie znać za dużo szczegółów.

            • dosiadpl Re: ktos z przeszłości 30.07.08, 12:07
              Mom zdaniem, jesli juz slyszales to tylko snujesz teraz domysly co
              bylo i jak bylo... Oczywiscie lepiej byloby wcale nie wiedziec, ale
              moze lepiej to wyjasnic, bo teraz tylko sie zadręczasz. Są jakies
              powody dla ktorych zona zakonczyla tamta znajomosc, z pewnoscia
              jesli spytasz to Ci powie, a Ty bedziesz mógł na tym zyskać, bo z
              pewnością Cię w jakiś sposób dowartościuje.. a tak, będziesz żył z
              poczuciem niesmaku, ciekawości i domysłami.
              • ja.szamot Re: ktos z przeszłości 30.07.08, 12:30
                > moze lepiej to wyjasnic, bo teraz tylko sie zadręczasz
                nie zadręczam sie, tylko czasem mnie nachodzi

                > jesli spytasz to Ci powie, a Ty bedziesz mógł na tym zyskać
                pomyślę o tym. Dzięki
            • szar-man-cki7 Re: ktos z przeszłości 30.07.08, 12:29

              > Uznałem, że rozmowa mogłaby niepotrzebnie skomplikować sprawę
              > (a jeśli usłyszę więcej? - a ja nie chcę dowiadywać się więcej)
              >
              > Raczej kombinuję jak zapomnieć, odciąć się.
              > Moim zdaniem zbytnia otwartość, szczerość dotycząca przeszłości
              > erotycznej to zły pomysł. Można zacząć się porównywać lub czuć, że
              > się jest porównywanym z kimś innym.
              > Można poczuć się gorszym od innego partnera.
              > Najlepiej nie znać za dużo szczegółów.
              >
              Jeśli człowiek jest zakochany to takie "wizje" potrafią być
              natrętne...uważam, że nie powinno się opowiadać o tym jak to nam
              było z kimś innym wspaniale a jeszcze opowiadanie szczegółów o tym
              wydaje mi się lekko samobójcze...oczywiście, jeśli jest uczucie
              między partnerami, bo jeśli tylko seks to mniejszy problem.
              Wg mnie powinieneś powiedzieć, że to usłyszałeś i żeby Ci jasno
              powiedziała kim jesteś dla Niej. Taka jasna deklaracja rozjaśni
              sytuację dla Ciebie i zatrze dla w Tobie te natrętne wizje.
              Trzymanie dla siebie tych obrazów, które teraz masz zapewne przed
              oczyma może źle się odbić na Waszych przyszłych relacjach.
              • ja.szamot Re: ktos z przeszłości 30.07.08, 12:34
                > Wg mnie powinieneś powiedzieć, że to usłyszałeś i żeby Ci jasno
                > powiedziała kim jesteś dla Niej. Taka jasna deklaracja rozjaśni
                > sytuację dla Ciebie i zatrze dla w Tobie te natrętne wizje.

                To już drugi głos za szczerą rozmową.
                To ma sens. Dzięki
              • errare_humanum_est Re: ktos z przeszłości 30.07.08, 13:46
                A ja właśnie nie rozumiem czemu on powinien żony się dopytywać "kim ja dla
                Ciebie jestem", czy też prosić lub żądać wyjaśnienia całej sytuacji. Co tu
                trzeba udowadniać? O czym zapewniać? 10 lat małżeństwa nie wystarczy? Dlaczego
                jego żona ma się tłumaczyć z czegoś, co robiła zanim go poznała - bo ja
                zrozumiałem że oni rozmawiali o wydarzeniach z przeszłości, czyli zanim ona
                poznała obecnego partnera. Zabronić im rozmowy o ich przeszłości przecież nie można.
                Jednakże zgadzam się, że coś zrobić trzeba i nic lepszego od rozmowy do głowy mi
                nie przychodzi. Tyle że niech to nie będzie przesłuchanie, a raczej rozmowa o
                jego uczuciach, o tym że nie może sobie dać rady z tym zdaniem, że to ciągle za
                nim łazi itd itp. Nie, że "to zdanie nie daje mi spokoju" tylko "moja reakcja na
                to zdanie nie daje mi spokoju". Autor wątku ma problem ze swoją reakcją bądź na
                na odkrycie, że żona miała kogoś przed nim, bądź że tym kimś był właśnie
                Iksiński. Nakręca się coraz bardziej, zaczyna myśleć że pewno Iksiński pukał
                jego żonę i tak od rzemyczka do koniczka nieszczęście gotowe. Zamiatać tego pod
                dywan nie warto, to prędzej czy później wylezie i będzie bruździć.
                A może, przed lub zamiast rozmowy, jakaś mała rundka z psychologiem/terapeutą?
                Żeby lepiej zrozumieć powody takich myśli?
                • szar-man-cki7 Re: ktos z przeszłości 30.07.08, 14:21
                  errare_humanum_est napisał:

                  > A ja właśnie nie rozumiem czemu on powinien żony się
                  dopytywać "kim ja dla
                  > Ciebie jestem", czy też prosić lub żądać wyjaśnienia całej
                  sytuacji. Co tu
                  > trzeba udowadniać? O czym zapewniać? 10 lat małżeństwa nie
                  wystarczy? Dlaczego
                  > jego żona ma się tłumaczyć z czegoś, co robiła zanim go poznała -
                  bo ja
                  > zrozumiałem że oni rozmawiali o wydarzeniach z przeszłości, czyli
                  zanim ona
                  > poznała obecnego partnera. Zabronić im rozmowy o ich przeszłości
                  przecież nie m
                  > ożna.
                  > Jednakże zgadzam się, że coś zrobić trzeba i nic lepszego od
                  rozmowy do głowy m
                  > i
                  > nie przychodzi. Tyle że niech to nie będzie przesłuchanie, a
                  raczej rozmowa o
                  > jego uczuciach, o tym że nie może sobie dać rady z tym zdaniem, że
                  to ciągle za
                  > nim łazi itd itp. Nie, że "to zdanie nie daje mi spokoju"
                  tylko "moja reakcja n
                  > a
                  > to zdanie nie daje mi spokoju". Autor wątku ma problem ze swoją
                  reakcją bądź na
                  > na odkrycie, że żona miała kogoś przed nim, bądź że tym kimś był
                  właśnie
                  > Iksiński. Nakręca się coraz bardziej, zaczyna myśleć że pewno
                  Iksiński pukał
                  > jego żonę i tak od rzemyczka do koniczka nieszczęście gotowe.
                  Zamiatać tego pod
                  > dywan nie warto, to prędzej czy później wylezie i będzie bruździć.
                  > A może, przed lub zamiast rozmowy, jakaś mała rundka z
                  psychologiem/terapeutą?
                  > Żeby lepiej zrozumieć powody takich myśli?

                  Hmmm...masz racje, że ta rozmowa musi być umiejętna,dobrze
                  przeprowadzona. Musi zacząć od deklaracji o uczuciu i że to co
                  usłyszał jest dla niego trudne do zniesienia w kontekście uczucia do
                  Niej. W związku z tym chciałby usłyszeć od Niej potwierdzenie, że Go
                  kocha i jest Jej z Nim dobrze. Upieram się przy jasnej deklaracji.
                  Piszesz, że 10 lat małżeństwa wystarczy...Otóż może nie wystarczy?!
                  Nie wiemy jak było z nimi przez te 10 lat...może było wspaniale a
                  może były takie problemy, które teraz przy tej okazji mogą nabrać
                  innego wymiaru...
                  Wizyta u psychologa/terapeuty zapewne nie zaszkodzi, ale czy aż tak
                  bardzo jest konieczna? Nie wiemy tego tak do końca...
                  Ta rozmowa ma być o ich uczuciach wzajemnych, o wzajemnych relacjach
                  a nie ma być -jak napisałeś- żadnym wyciąganiem innych faktów - broń
                  Boże! W takiej rozmowie On ma się przekonać, że jest dla Niej od
                  tych co najmniej 10 lat jedyny i kochany...i tyle. Brnięcie w
                  relacje z przeszłości to droga na manowce...
                  A tak apropos: jesteś "errare_humanum_est" kobietą czy mężczyną, bo
                  z postu nie wynika a nie mam czasu szukać w innych postach. Stawiam
                  jednak, że jesteś kobietą...mam rację?:)

                  • errare_humanum_est Re: ktos z przeszłości 30.07.08, 15:01
                    > A tak apropos: jesteś "errare_humanum_est" kobietą czy mężczyną, bo
                    > z postu nie wynika a nie mam czasu szukać w innych postach. Stawiam
                    > jednak, że jesteś kobietą...mam rację?:)

                    Z postu wynika, z profilu wynika. Nie masz racji :-D
                    • szar-man-cki7 Re: ktos z przeszłości 30.07.08, 15:07
                      errare_humanum_est napisał:

                      > > A tak apropos: jesteś "errare_humanum_est" kobietą czy mężczyną,
                      bo
                      > > z postu nie wynika a nie mam czasu szukać w innych postach.
                      Stawiam
                      > > jednak, że jesteś kobietą...mam rację?:)
                      >
                      > Z postu wynika, z profilu wynika. Nie masz racji :-D

                      Rzeczywiście wynika...sorry, że zrobiłem z Ciebie kobietę:-)
              • maja_sara Re: ktos z przeszłości 30.07.08, 21:32
                Cytuję :Wg mnie powinieneś powiedzieć, że to usłyszałeś i żeby Ci
                jasno
                powiedziała kim jesteś dla Niej. Taka jasna deklaracja rozjaśni
                sytuację dla Ciebie i zatrze dla w Tobie te natrętne wizje.

                Że co??Że jak??
                Ona nie zdradzała męża, ani nawet nie flirtowała z byłym
                chłopakiem, a ma się teraz tłumaczyć przed mężem ze swojej
                przeszłości i OKRESLAĆ kim jest dla niej mąż??!! Deklarowac coś...
                Brzmi to, co najmniej, żałośnie.
                Co innego powiedzieć jasno "słuchaj, usłyszałem strzępek waszej
                rozmowy i teraz dziwnie się czuję z tą wiedzą", a co innego domagać
                się deklaracji i zapewnień od żony. Bo mąż nie potrafi sobie
                poradzić z netrętnymi myślami, to w zamian ma dręczyć żonę i
                rozgrzebywać przeszłość...??
                • ta_judyta Re: ktos z przeszłości 01.08.08, 16:07
                  Ale to nie fajnie, że ona rozmawiała z ich kumplem a jej byłym o braniu jego
                  członka... Kiedy ma teraz męża i jeszcze siedzieli w ich domu. O samo to mąż
                  mógł sięę wkurzyć najmocniej.
                  • maja_sara Re: ktos z przeszłości 01.08.08, 21:38
                    Przeszłość wolno mieć, ale nie wolno o niej rozmawiać, tak?
                    Hipokryzja.
                    Dorośnijmy, czas najwyższy.
        • taddik Re: ktos z przeszłości 30.07.08, 21:42
          Skoro to wspominali być może żona żaluje że tak się skończyło z
          iksinskim.Jak będziesz teraz patrzył na iksińskiego gdy będzicie
          popijać gorzałe i obok będzie twoja żona?
          • maja_sara Re: taddik 30.07.08, 21:57
            Autor wątku przytoczył nam zasłyszane słowa żony, wypowiedziane do
            ex kolesia :
            "Czy ty wiesz, że jak wtedy
            wzięłem twojego do ust to tak mnie potem to brzydziło, że się
            rozeszliśmy, kto wie jak by się życie ułożyło gdybyśmy wtedy byli
            grzeczniejsi" i śmiech.
            To są wg Ciebie słowa tęsknoty i żalu za minionym??? Bo dla mnie,
            gdybym to ja była Iksińskim, takie słowa byłyby gorsze od
            policzka. Myślałabym sobie tak: "Dziewczyna kiedyś tam ze mną była,
            coś nas łączyło, kochaliśmy się na różne sposoby. A teraz, po
            latach ona mi mówi, że dla niej to było obrzydliwe?!To znaczy, że
            JA i mój kutas byliśmy obrzydliwi?" Ciężko byłoby mi po takich
            słowach, naprawdę. I myślę, że taka "chwila szczerości" dla wielu
            panów byłaby nie do udźwignięcia.
            Może dlatego kolega Iksiński teraz rzadziej odwiedza sąsiadów? Bo
            wstyd mu nie pozwala...nie pomyślałeś o tym - to do autora wątku
            pytanie. Jeśli Twój sex z żoną jest co najmniej OK, a sex oralny
            jest dla Was czymś naturalnym i częstym, to ogromny plus dla Ciebie
            właśnie. ( no chyba, że jest inaczej...)I już samo to powinno Cię
            podbudować na duchu, a Iksiński od razu staje się obrzydliwy i
            ośmieszony;-) Nie widzisz tego? Po co Ci absurdalne zapewnienia
            żony, jej słowa prawdy skierowane do Iksińskiego, powiedziały
            WSZYSTKO ;-))
    • gomory Re: ktos z przeszłości 30.07.08, 17:15
      Co chcialbys szczerze zonie opowiadac, ze siedziales na schodach i strzygac uszami bawiles sie w szpiega? Wypadlbys na lekko zenujacego faceta.
      Przeciez zona nie snula do Ciebie opowiesci ktore rozrywaly Ci serce. Po co wiec ja wciagac do Twojej dzialalnosci agenturalnej ;). To Twoja a nie jej wina, ze podsluchiwales. Ona nie moze miec sobie nic do zarzucenia nieprawdaz?
      Z czasem Ci minie - zajmij sie tylko czyms co pochlania maksymalnie duzo uwagi. Zacznij remont lazienki, popraw obluzowane zawiasy w szafkach, pograj w cos, poogladaj odmozdzajace filmy.
      Jesli nie mozesz przyjac do wiadomosci, ze nie zawlaszczysz seksualnosci drugiego czlowieka to sie o nia nie dopytuj. Rozmowa z zona to tak jakbys grzebal sobie patykiem w ranie. Lubisz - grzeb, ale nie dziw sie pozniej, ze to boli. Sa ludzie ktorych zazdrosc pomieszana z pozadaniem potrafi nakrecic. Ale Ty chyba tylko czerpiesz przykre doswiadczenia, wiec odpusc sobie. Nie masz jakiegos hobby?
    • avide Re: ktos z przeszłości 31.07.08, 09:13
      Uważam, że powinieneś powiedzieć jej, że słyszałeś ich rozmowę, że rozumiesz, że
      to było nim się poznaliście i że NIE CHCESZ wiedzieć nic więcej na ten temat !!!
      KONIEC KROPKA !!!!!!!!

      Powiedz jej też, że jeżeli zależy jej na waszym małżeństwie niech swoją
      przeszłośc zachowa TYLKO dla siebie. Bo widać, że twoja psyche słabo sobie radzi
      z takimi historiami. ;-)) Bywa.

      Uważam że jak wyrzucisz to z siebie w ten sposób przed żoną oczyścisz sytuację w
      domu. Jej też pewnie jakiś ciężar spadnie z głowy. Dodatko możesz wzbudzić w
      niej podziw zrozumienia,co z kolei zaowocuje jeszcze większym zaufaniem
      miłością, namiętnością etc. Kobieta poraz kolejny upewni się że wybrała
      najlepiej jak mogła.
      Ważne jednak byś powiedział jak do tego doszło (że przez przypadek) i że
      absolutnie nie interesują Cię żadne szczegóły o ile to się nie powtórzyło
      później ;-))))))

      A co do ich rozmowy. Pomyśl, tak jak dziewczyny pisały powyżej, jeżeli w łóżku
      jej jest dobrze, Ciebie tak pieści i LUBI to robić, znaczy się że masz cholernie
      mądrą żonę. Wiesz czemu ??? ;-)) Bo kobieta umie słuchać własnego ciała i
      wybrała sobie faceta za męża, który ją kręci i pociąga a nie takiego który był
      przypadkową przygodą i tak zostało. Bo tego od "przygody" szybko porzuciła jak
      tylko "poczuła" że to jednak nie to. Co się dzieje ze związkami z "rozsądku"
      poczytać możesz choćby w wątku obok w który kobieta jest z mężem którego tak
      naprawdę nigdy nie pragnęła.

      Jest z Tobą a nie z nim, ciebie pieści i robi to z uśmiechem i pożądaniem a nie
      obrzydzeniem i odrazą w poczuciu przymuszania do robienia czegoś czego nie lubi.
      A to oznacza, że tamten facet może być dla Twojej żony co najwyżej świetnym
      kolegą, bo jako kochanka go zdyskwalifikowała. Przynajmniej kiedyś ;-)).
      Dlatego głowa do góry, pierś do przodu i jak dla mnie to powód do dumy w sumie.
      Popatrz, fiut kolegi ją obrzydzał, Twój ją podnieca ja bym był z tego faktu
      cholernie dumny ;-)))))))))))))))))))))).

      Pozdrawiam
      A.
      • les.vacances Re: ktos z przeszłości 31.07.08, 09:38
        > Jej też pewnie jakiś ciężar spadnie z głowy

        Jaki ona ma na głowie ciężar?

        I z czego ma się tłumaczyć?
        • avide Re: ktos z przeszłości 31.07.08, 10:41
          les.vacances napisała:

          > > Jej też pewnie jakiś ciężar spadnie z głowy
          >
          > Jaki ona ma na głowie ciężar?
          >
          > I z czego ma się tłumaczyć?


          Przede wszystkim nie ma "się tłumaczyć" tylko ma "wytłumaczyć". Niby podobne
          zwroty ale jednak zmieniają postać rzeczy. Wytłumaczyć jak wszedł w posiadanie
          owej wiedzy. Spokojnie rzeczowo, zwięźle i na temat. Ja przynajmniej tak bym
          zrobił.

          Niedawno żona odkryła, że piszę na tym forum. Przeżyła szok. Nie dlatego że
          piszę, dlatego że mam jakąś tajemnicę przed nią. Podszedłem do niej i spokojnie
          wytłumaczyłem jak do tego doszło i dlaczego. Porozmawialiśmy jeden wieczór,
          zrozumiała wszystko i przeszliśmy nad tym do porządku dziennego. Sytuacja się
          oczyściła, ona jest spokojna, a ja na luzie sobie dalej klikam. O tym właśnie
          mówię. Nie kajałem się, za nic nie przepraszałem itp, po prostu powiedziałem. I
          to właśnie proponuję autorowi wątku.

          Co do ciężaru.
          Ciężar tego, że on wie coś czego ona domyśla się że on wie.
          Tu nie chodzi o "ciężar" ale wiem z autopsji, że powiedzenie sobie pewnych
          rzeczy często powoduje mocne oczyszczenie atmosfery. Takie rozliczenie się z
          problemem jaki ma się w głowie. A problem ma.
          Podsłuchał fakt, ale cóż.. myślę że 9 na 10 ludzi zrobiłoby to samo !!!!!!!!!
          To jest chwila, moment. Przychodzisz, coś Ci wpada w uszy i zostajesz.

          Nie znam człowieka któy by w jego sytuacji powiedział sobie:

          "Chłopie, to niemoralne, w tej chwili przestań podsłuchiwać bo jeszcze się okaże
          że zona Ci się puszcza, że masz rogi największe w okolicy i po co ci to
          wiedzieć. Dobra zatem wstawaj i marsz do łóżka a żonka niech sobie wspomina z
          byłym kochasiem stare dobre chwile."

          Ludzie, proszę was, nie bądźcie hipokrytami. Każdy by słuchał w takiej sytuacji.
          Myślę, że co innego chorobliwe przeglądanie komórki, skrzynek, listów i inna
          inwigilacja a co innego przypadkowe podsłuchanie czyjejś rozmowy !!!!!!!!!!!
          • les.vacances Re: ktos z przeszłości 31.07.08, 10:57
            Nie przeczę, że większość ludzi nie wycofałaby się z podsłuchiwania.
            Ale co to ma do rzeczy?

            Mąż dopiero z tej rozmowy dowiedział się, że nie był pierwszym
            mężczyzną swej żony?

            To ON ma problem, nie ONA.

            ON może, oczywiście, poskarżyć się JEJ, że nie radzi sobie z
            emocją, ale czego można oczekiwać ze strony żony po przyznaniu się
            jej do tego? Że go pocieszy? Że wzbudzi w sobie poczucie winy?
            • avide Re: ktos z przeszłości 31.07.08, 12:04
              Nie, nie zgadaam się.
              To nie on ma problem.
              Problem jest w jego głowie ale ponieważ problem dotyczy bezpośrednio jej problem
              mają OBOJE. Zatem jest to ICH problem.
              Racja taka rozmowa to w zasadzie takie pitu pitu o niczym, ale z autopsji wiem
              że wyjaśnienie sobie tego że sie wie może wiele uzdrowić. Powiedzenie raz i
              więcej nie wspominanie tego.
              Jak kobieta bystra to skwituje jeszcze że mąż jest najcudowniejszym facetem
              jakiego maiła i tylko to się dla niej liczy itp.

              Powiedzenie sobie pewnych rzeczy w związku nawet oczywistości powoduje pewne
              uspokojenie.
              Przykład: "kocham Cię". Po co sobie to powtarzamy co jakis czas ? Przecież niby
              to wiemy ? A jednak, każdy chce to co jakiś czas usłyszeć.

              Ale każdy ma swoje sposoby na szczęście. Ja jak mam problem biorę się z nim za
              bary. A nie przyklepuję i zamiatam pod dywan mając nadzieję że zapomnę. Wiele
              razy się przekonałem że omówienie pewnych spraw często jest dużo skuteczniejsze.
              Ostrzegam jednak zawsze przed dopytywaniem sie o szczegóły. To nigdy nie jest
              korzystne. Dla nikogo.
              • les.vacances Re: ktos z przeszłości 31.07.08, 12:10
                ale z autopsji wiem
                > że wyjaśnienie sobie tego

                Wyjaśnienie sobie czego?

                Co żona ma mężowi wyjaśnić? Tak konkretnie?
                • szar-man-cki7 Re: ktos z przeszłości 31.07.08, 12:34
                  les.vacances napisała:

                  > ale z autopsji wiem
                  > > że wyjaśnienie sobie tego
                  >
                  > Wyjaśnienie sobie czego?
                  >
                  > Co żona ma mężowi wyjaśnić? Tak konkretnie?

                  Kolego...to forum jest po to aby wczuwać się w problemy innych,
                  pomagać im, korzystając ze swojego doświadczenia.
                  Avide napisał kilka sensownych zdań mogących pomóc autorowi wątku a
                  Ty nie zajmujesz się tym aby autorowi wątku pomóc, ale tym aby
                  dowalić temu kto chce pomóc...nie szukaj dziury w całym a szukaj
                  tego CAŁEGO;)
                  • les.vacances Re: ktos z przeszłości 31.07.08, 12:52
                    Co Ty powiesz?

                    Autorowi wątku można pomóc tylko w jeden sposób: pokazując mu,
                    gdzie lezy JEGO problem.

                    A JEGO problem jest w tym, że nie potrafi poradzić sobie z własną
                    emocją, którą sam określa jako głupią. SAM musi odpowiedzieć sobie
                    na pytanie, czy ma powody, aby podejrzewac swoją żonę o
                    nielojalność w trakcie trwania małżeństwa. I SAM musi zapanować nad
                    własną wyobraźnią.

                    A moje pytanie: "co żona ma mężowi wyjaśnić?" uważam za zasadne,
                    szkoda, że unikasz na nie odpowiedzi.
                    • avide Re: ktos z przeszłości 31.07.08, 16:17
                      Każdy ma prawo do swojego zdania w temacie.
                      Twoje jest takie.

                      Nie mniej, może się źle wyraziłem nie wiem, jednak nie chodziło mi by ŻONA
                      cokolwiek komukolwiek tłumaczyła. Powiem więcej wskazane jest by zamknęła buzie
                      na kłódkę.
                      On ma jej powiedzieć co go gryzie i koniec kropka. Pogadać mają o jego problemie
                      a nie o tym co ona z kim kiedyś gdzieś tam.
                      Takie rozmowy naprawdę potrafią pomuc. Bo dla mnie sprawa jest banalna. A
                      pozostają w głowie autora wątku urośnie z czasem do roli dramatu.
                      Raz jeszcze odwołam się do postu Sunflower. Dokładnie takie rozwiązanie sugeruję
                      od początku.

                      Pozdrawiam
                      Avide.
    • les.vacances Re: ktos z przeszłości 31.07.08, 09:49
      Podsłuchiwanie jeszcze nigdy nie przyniosło podsłuchującemu
      korzyści.

      Podsłuchałeś rozmowę, która nie była przeznaczopna dla Twoich uszu
      i teraz musisz poradzić sobie z tym, co usłyszałeś :-)

      Aż trudno uwierzyć, że po 10 latach małżeństwa, które było
      "w porzo" taki drobiazg może wprowadzić chaos. Strasznie zaborczy
      jesteś :-)
      • sunflower30 Re: ktos z przeszłości 31.07.08, 12:59
        Wiesz co, Szamot ?? Wiem, że sie szamoczesz ze swoimi myslami, wiec
        pocieszę cię, że ja miałam baaaardzo podobne wydarzenie w swoim
        życiu. Też wpadł do nas z wizytą mój kolega, tyle tylko, że z
        liceum, też cos piliśmy. Do owego kolegi, w tamtych czasach i
        obecnych zresztą też, żywie ogromną sympatię, byliśmy kiedys parą.
        Mój małżonek również podsłyszał, kiedy wspominalismy nasze przygody
        łóżkowe, ale w moim przypadku było gorzej, bo nic mnie nie
        brzydziło !!!!

        W każdym razie, nie wiedziałam, ze mąż mógł cokolwiek usłyszeć. Po
        wyjściu kolegi, od razu, stanowczo określił swoje stanowisko, ze
        średnio podobało mu się wysłuchiwać opowieści o moich młodzieńczych
        uniesieniach. Stwierdził ponad to, żebym na przyszłość upewniła sie,
        że on na pewno nie słyszy.

        Popatrz szamot, zadnych wymówek, nie chciał żadnych tłumaczeń,
        wyjaśnień. Po prostu "nie rób tego więcej, kiedy mógłbym usłyszeć".
        Wszystko. Wiesz jaki był rezultat? To mnie było w pierwszym momencie
        głupio, że nie robi mi awantury. Przecież wspominałam udany,
        młodzieńczy seks z tym własnie facetem. Pomyślałam, że mąż nie jest
        o mnie nic a nic zazdrosny. Dopiero potem, po czasie wyjaśnił mi, że
        rozumie że mam jąkąś przeszłość i nie ma zamiaru byc o nia
        zazdrosny. Poza tym kolega ma żonę, a ja jestem mężatką.

        Pewnie reakcja mojego męża też w pewnym sensie jest skrajna, ale
        odpowiada w całej mierze jego charakterowi. To bardzo pewny siebie
        osobnik :-)))))

        P.S. jesteśmy dopiero 4 lata po ślubie.
        • ja.szamot Re: ktos z przeszłości 31.07.08, 15:28
          > Popatrz szamot, zadnych wymówek, nie chciał żadnych tłumaczeń,
          > wyjaśnień. Po prostu "nie rób tego więcej, kiedy mógłbym
          usłyszeć".
          > Wszystko. Wiesz jaki był rezultat? To mnie było w pierwszym
          momencie
          > głupio, że nie robi mi awantury. Przecież wspominałam udany,
          > młodzieńczy seks z tym własnie facetem.

          Masz bardzo rozsądnego męża.
          Bardzo mi się podoba to co powiedział.
          Jeśli jeszcze do tego tak myśli i całe to wydarzenie po nim spłynęło
          to podziwiam go.

          Jeszcze jedno prywatne pytanie.
          Nie jest Ci teraz głupio o te wspominki z przeszłości.
          Bo widzisz może ja jestem staroświecki ale nie wyobrażem sobie żebym
          mógł z byłą dziewczyną wspominać po latach jak to nam dobrze było w
          łóżku (jakieś to takie nieetyczne).
          A po przeprowadzeniu takiej rozmowy w moim rodzinnym "gnieździe", w
          sąsiedztwie żony czułbym się prawie jak bym zdradził żonę.

          • avide Re: ktos z przeszłości 31.07.08, 16:12
            Chłopie nie przesadzaj z tymi staroświeckimi poglądami.

            A tak swoją drogą ... ile miałeś kobiet ??? Odpowiedz sobie sam. Mnie to w sumie
            nie obchodzi. Nie mniej tak zachowują się mężczyźni niepewni swojej męskości.
            Pamiętaj, że kobiety lubią jednak, gdy facet ma "jaja". Jest samcem a nie
            zagubioną owieczką.

            Dokładnie takie rozwiązanie sugerowałem powyżej jak napisała Sunflower.
            Przeczytaj, pomyśl, pogadaj albo raczej powiedz bo tutaj w sumie nie ma z czego
            się tłumaczyć. Ani ty przed żoną ani żona przed Tobą. Po prostu powiedz jej co
            Ci leży na duszy. Spokojnie, bez wyrzutów coś na kształt męża Sunflower.
            Taka moja rada. Jest szansa że się wtedy wyleczysz ze swojej obsesji.
            Bo to jest obsesja., nic więcej.

            Życzę powodzenia
            Pozdrawiam.
            Avide
            • ja.szamot Re: ktos z przeszłości 31.07.08, 16:19
              > Dokładnie takie rozwiązanie sugerowałem powyżej
              > jak napisała Sunflower.

              Chyba tak zrobię.
              Żałuję jednak, że nie zachowałem się tak od razu.
              Dziękuję wszystkim za (p)odpowiedzi.

              Pozd.
              j

              • avide Re: ktos z przeszłości 31.07.08, 16:23
                Życzę powodzenia.
                Pzdr.
                Avi.

                PS. Napisz jak poszło (reakcja żony, finał sprawy), czy nasze rady były coś
                warte czy o d..e je można było rozbić. Będzie lektura dla potomnych.
                Ja będę wdzięczny za taki post.
          • sunflower30 Re: ktos z przeszłości 01.08.08, 00:09
            ja.szamot napisał:
            >
            > Masz bardzo rozsądnego męża.
            > Bardzo mi się podoba to co powiedział.
            > Jeśli jeszcze do tego tak myśli i całe to wydarzenie po nim
            spłynęło
            > to podziwiam go.

            Mówisz, że mam rozsadnego męża...... chyba tak, ale przede wszystkim
            stabilnego emocjonalnie i dojrzałego wiekiem. Zachowuje sie tak , a
            nie inaczej wobec mojej przeszłosci dlatego, że prawie wszystko o
            mnie wie. Był naocznym swiadkiem najgorszych chwil w moim zyciu
            (rozwód), dlatego dobrze mnie zna i wie, jak daleko moge sie posunąc.

            > Jeszcze jedno prywatne pytanie.
            > Nie jest Ci teraz głupio o te wspominki z przeszłości.
            > Bo widzisz może ja jestem staroświecki ale nie wyobrażem sobie
            żebym
            > mógł z byłą dziewczyną wspominać po latach jak to nam dobrze było
            w
            > łóżku (jakieś to takie nieetyczne).

            Nie, to nie jest nieetyczne, to jest dziecinne i głupie. Teraz to i
            ja wiem. I nie ma znaczenia, gdzie odbywają sie wspominki: w
            kawiarni przy kawie, czy w domu pod obecność (prawie) meża. Muszę
            dodać, że mój kolega dość często kiedyś u nas bywał, z zoną, sam ,
            na kolacji, a to pogadać, czasami przejazdem wpadał na kawę. I
            zawsze, podkreślam ZAWSZE wracaliśmy do starych czasów, może nie do
            seksu, ale do okresu liceum, jak razem uciekaliśmy z lekcji, jak
            piliśmy tanie wino w bramie i jaraliśmy trawę. Słuchaliśmy wtedy tej
            samej muzyki, czytaliśmy te same książki, do kina na te same filmy.
            Rozumiesz szamot??? Taka młodzieńcza miłość z klasy, którą będę
            wspominać nawet na łożu śmierci. I tego nikt mi nie odbierze i nie
            zabroni. Mąż może obrażac się i kategorycznie domagać się, abym nie
            poruszała wiecej kwestii seksu z tym mężczyzną w naszym domu. Ma do
            tego prawo i ja je respektuję. Ale to, co mam w głowie jest tylko
            moje.

            Musze cie uspokoic, że o tym mężczyźnie nigdy nie fantazjowałam w
            sensie seksualnym w życiu dorosłym, ani nie snułam domysłów, jak by
            to z nim było. Nigdy tez przez myśl nam nie przeszło, zeby do tego
            wrócic.

            > A po przeprowadzeniu takiej rozmowy w moim rodzinnym "gnieździe",
            w
            > sąsiedztwie żony czułbym się prawie jak bym zdradził żonę.

            Co ty pleciesz, na Boga !!!!!!
            • ja.szamot Re: ktos z przeszłości 01.08.08, 10:50
              Dziękuję bardzo za tak obszerą i szczerą odpowiedź.
              Naprawdę wiele mi poogło takie spojrzenie na tę sytuację
              z drugiej strony.

              > > A po przeprowadzeniu takiej rozmowy w moim
              rodzinnym "gnieździe",
              > w
              > > sąsiedztwie żony czułbym się prawie jak bym zdradził żonę.
              >
              > Co ty pleciesz, na Boga !!!!!!

              No może trochę przesadziłem, ale widzisz z mojego punktu widzenia
              jako faceta, takie wspominanie wspólnych chwil łóżkowych z kobietą
              siedzącą obok, na pewno skończyłoby się realistycznymi obrazami
              tamtych scen i w efekcie podnieceniem z mojej strony.
Pełna wersja