Dodaj do ulubionych

Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie

02.08.08, 15:56
Tak czytam to forum i wyjść nie mogę ze zdumienia, jak wiele osób
rujnuje swoje małżeństwa przez zwykłą ludzką głupotę lub egoizm.
Jeśli ludzie naprawdę się kochają, nie ma problemu w tym, że jedno
chce się kochać raz dziennie, a drugie raz w tygodniu, bo mogą
spotkać się w pół drogi i robić to 3 razy w tygodniu. Nikt nie
powiedział, że musi to zawsze być stosunek, na który ktoś naprawdę
może nie mieć ochoty. Ale jeśli kochamy drugą osobę naprawdę, możemy
przecież zatroszczyć się o nią inaczej i obdarować drugą stronę
manualnie lub oralnie...
Miłość oznacza nie podziw, a dawanie, dzielenie się miłością,
czułością, bliskością. Jeśli ktoś zmusza partnera do seksu wbrew
woli ale też zaniedbuje go zanadto w tej sferze życia, to znaczy, że
nie kocha drugiej osoby, a kocha siebie i jest mu/jej wygodnie z
daną osobą w związku. Egoista nie dba o męża/żonę, tylko o siebie.
Twierdząc, że kocha, wyznaje tak naprawdę miłość do tego, jak
wygodnie i samolubnie ustawił w tym związku swoje relacje z
partnerem/partnerką.

Egoiści zapominają, że ich zachowanie prowadzi do zdrady. I nie
chodzi o to, że mąż/żona, któremu brakuje seksu robi skok w bok,
żeby sobie poużywać. Zdrada zwykle wynika z okoliczności, w których
taki zaniebany małżonek został przez osobę trzecią doceniony,
obdarzony uwagą, czułością, bliskością. Zdradzający przez chwilę
poczuł się dla kogoś ważny...

Ja właśnie tak ustawiłam moje relacje z mężem. My spotykamy się w
pół drogi i często jedno daje drugiemu rozkosz wtedy, gdy samo nie
miało ochoty na seks. Obdarowanie daje nam radość. Czy jest coś
piękniejszego niż obdarowanie kochanej osoby? Tak postępując
zapewniamy związkowi długą, zażyłą miłość i poczucie prawdziwej
jedności. Taki jest właśnie sens życia razem, a nie obok siebie.

Problemy, o których tu piszecie, wynikają z tego, co wyżej
napisałam: z egoizmu i/lub z głupoty. Amen...
Obserwuj wątek
    • renebenay Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 02.08.08, 18:00
      Twoja recepta jest tak prosta jak drut kolczasty,prawdziwa milosc miedzy
      partnerami trwa +- 2-3 lata a pozniej nastaje tylko i wylacznie rutyna.Wlasnie
      wtedy(nareszcie) zauwaza sie niedoskonalosci partnerow i zaczyna sie
      rozwazanie(myslenie),nie ma zadnej recepty na klopoty czy problemy zwiazkow bo
      one sa rezultatem nielatwych codziennych obowiazkow.Barometrem kazdego zwiazku
      jest zycie seksualne i im czesciejsze sa zblizenia tym wiecej jest
      rozwagi,tolerancji i kompromisow w zyciu codziennym partnerow.
    • driadea Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 02.08.08, 18:42
      fajna_babeczka napisała:
      > Jeśli ludzie naprawdę się kochają, nie ma problemu w tym, że jedno
      > chce się kochać raz dziennie, a drugie raz w tygodniu, bo mogą
      > spotkać się w pół drogi i robić to 3 razy w tygodniu. Nikt nie
      > powiedział, że musi to zawsze być stosunek, na który ktoś naprawdę
      > może nie mieć ochoty. Ale jeśli kochamy drugą osobę naprawdę, możemy
      > przecież zatroszczyć się o nią inaczej i obdarować drugą stronę
      > manualnie lub oralnie...

      Jak ktoś nie ma ochoty na seks, to nie ma ochoty na seks w ogóle, a nie na, jak
      mówisz, stosunek.
      Zaspokajanie partnera manualnie lub oralnie wbrew samemu sobie na pewno nie
      prowadzi do rozwiązania jakiegokolwiek problemu, wręcz przeciwnie...

      > Miłość oznacza nie podziw, a dawanie, dzielenie się miłością,
      > czułością, bliskością. Jeśli ktoś zmusza partnera do seksu wbrew
      > woli ale też zaniedbuje go zanadto w tej sferze życia, to znaczy, że
      > nie kocha drugiej osoby, a kocha siebie i jest mu/jej wygodnie z
      > daną osobą w związku.

      Uproszczenie na miarę piętnastolatki, wybacz...


      Egoista nie dba o męża/żonę, tylko o siebie.
      > Twierdząc, że kocha, wyznaje tak naprawdę miłość do tego, jak
      > wygodnie i samolubnie ustawił w tym związku swoje relacje z
      > partnerem/partnerką.

      A wiesz, że wiele osób z tego forum nie ma seksu właśnie dlatego, że NIE są
      egoistami i przedkładają (brak)potrzeby współmałżonka nad swoje?
      A wiesz, że każdy powinien być chociaż troszkę egoistyczny, choćby po to, by
      wiedzieć, co dla niego dobre i jakiego siebie - najlepszego - dać partnerowi? Na
      co komu w łóżku Matka Teresa, z całym szacunkiem?
      Jak zbudować namiętność, pasję, skoro nie myśli się o sobie. Inna sprawa, żeby
      nie myśleć TYLKO o sobie, ale to już nie egoizm, a egotyzm.

      Ładny ten twój post, ale naiwny analogicznie do wagi problemu.
      Pozdrawiam.
    • annamariamuff Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 02.08.08, 19:37
      Troche splycilas problem


      fajna_babeczka napisała:

      > Tak czytam to forum i wyjść nie mogę ze zdumienia, jak wiele osób
      > rujnuje swoje małżeństwa przez zwykłą ludzką głupotę lub egoizm.
      > Jeśli ludzie naprawdę się kochają, nie ma problemu w tym, że jedno
      > chce się kochać raz dziennie, a drugie raz w tygodniu, bo mogą
      > spotkać się w pół drogi i robić to 3 razy w tygodniu.

      A jakas srednia wyliczysz dla kogos kiedy partner chce kochac sie 2
      razy w roku a partnerka 2 razy w tygodniu?
      Jak tu sie spotkac w polowie drogi??

      Nikt nie
      > powiedział, że musi to zawsze być stosunek, na który ktoś naprawdę
      > może nie mieć ochoty. Ale jeśli kochamy drugą osobę naprawdę,
      możemy
      > przecież zatroszczyć się o nią inaczej i obdarować drugą stronę
      > manualnie lub oralnie...

      Jesli nie ma sie ochoty na seks to nie znaczy ,ze chodzi tylko o
      penetracje.Nie ma sie ochoty na seks we wszystkich jego odmianach.
      Wybacz jesli partner ma mnie zaspakajac bez zadnego entuzjazmu z
      jego strony i zaangazowania no bo przeciez " spotykamy sie w pol
      drogi" to wole sobie pomoc sama;))
      >
    • loppe Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 02.08.08, 19:56
      W istocie trafnie (choć "w pół drogi" między codziennie i powiedzmy
      raz na miesiąc wykraczałoby już poza Twoją wizję kompromisu
      rozwiązującego problem). Kochać - to pomagać drugiej osobie dobrze
      się czuć.
    • puszysta_gimnazjalistka Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 03.08.08, 01:35
      Fajna z Ciebie babeczka, a teraz, proszę, opowiedz nam jak zrobić perpetum mobile.
      • raffi73 Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 03.08.08, 11:03
        a ja uwazam ze fajna babeczka ma sporo racji i jej partner ma na pewno
        niezle,gdyby wiecej osob tak podchodzilo,byloby mniej problemow.Fajna babeczka
        ma tesz sporo common sense.
        • eeela Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 03.08.08, 13:06
          Fajna babeczka
          > ma tesz sporo common sense.

          Muahahaha.
          (Więcej nie napiszę, bo aż szkoda się wysilać na tak durny wątek).
    • kaachna1 Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 03.08.08, 14:15
      fajna babeczko myślę,że albo jesteś młodą mężatką albo wyjątkowo dobraliście się
      w seksie,to wcale nie jest takie proste spotkać się w pół drogi przy dużej
      różnicy temperamentów gdyby tak było to forum byłoby niepotrzebne,tu nie chodzi
      tylko o odbycie stosunku,ale o to, żeby czuć się pożądanym i atrakcyjnym w
      oczach partnera,a przy długoletnim stażu tak bywa,że nie działamy już na
      partnera i tu tkwi cały problem,gdybyś uważniej czytała posty doszłabyś do
      wniosku,że nie ma złotego środka i obie strony się męczą,gdybyś nie kręciła
      swojego partnera to uwierz mi,że coraz trudniej byłoby ci znaleźć to pół drogi
      na której spotykalibyście się oboje zadowoleni i usatysfakcjonowani.Życzę ci aby
      wasze spotkania w pół drogi nigdy nie zaczęły się wydłużać w żadną ze stron:)
    • miedzianakonefka Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 03.08.08, 15:51
      Ja też nie mogę wyjść ze zdumienia że to takie proste jest. Ale bez ironii.
      Wszystko jest fajne jak jest nowe. Fajny nowy mąż, świetna nowa żona po prostu
      cud i miód. Z biegiem lat ta "fajność" blednie a nawarstwianie się dzień po dniu
      wzajemnych drobnych uwag czy uraz doprowadza do momentu w którym żona zaczyna
      mieć w dupie męża i vice versa. Żyją razem na zasadzie przyzwyczajenia a na
      jakieś uwagi wyciągają całą litanię przewinień z lat ubiegłych typu "bo ty mi
      kiedyś to a teraz masz pretensje". Nie sądzę żeby to ktoś potrafił zmienić.
      Można się jedynie pożalić albo odciąć dotychczasowe życia i zacząć inne zdając
      sobie sprawę że po kilku-kilkunastu latach zacznie się to samo.

      Alleluja i do przodu...
      • raffi73 Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 03.08.08, 16:37
        z miedziana konewka tez sie wypada zgodzic,czuc tu juz zyciowe doswiadczenie,
        zwlaszcza z ta lista przewinien to jakbym skas to znal.Autorka mowi jedynie lub
        glownie o sexie a tu latwiej spotkac sie wpol drogi niz w calym ogromie innych
        spraw.
        • fajna_babeczka Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 03.08.08, 20:25
          Mój wpis był w dużej mierze prowokacją i dziw bierze, że nikt z tak
          elokwentnych forumowiczów tego nie dostrzegł. Może dlatego, że wielu
          z was, zamiast arguemtnować ad mertium, woli ad personam.
          Prowokacją o tyle, że ciekawa byłam reakcji, a nie dlatego, że
          napisałm coś nieszczerze.
          Wasze reakcje (nie wszystkie, ale większość) utwierdziło mnie tylko
          w przekonaniu, że jeśli ktoś powie coś, co innym się nie podoba,
          mniej będzie tych, którzy argumentują, więcej zaś tych, którzy leją
          pomyje.
          Nie wycofuję się z niczego, co napisałam. Moja opinia dotyczy
          oczywiście także innych (wszystkich?) sfer życia małżeńskiego. Ale,
          jesteśmy w końcu na forum "(Brak) Seks(u) w małżeństwie", więc na
          tym się skupiłam. Ktoś napisał, że seks to barometr. Podejście do
          seksu w związku także może słuzyć jako miernik podejścia do
          partnera, jego osoby, potrzeb i aspiracji. Egoizm/altruzim,
          wychodzenie komuś naprzeciw/chowanie się w skorupie urazów - tak
          samo wygląda w każdej dziedzinie, która łączy/dzieli małżonków.
          Dziwi mnie tylko, dlaczego niektórzy z Was są tak napastliwi? To
          jakaś projekcja? Mój wpis nie był w najmniejszym stopniu agresywny,
          a dowiaduję się, że:
          - jestem infantylna; reprezentuję poziom 15-latki
          - moja recepta jest prosta jak drut kolczasty
          Driadea w ogóle opatrznie zrozumiała moją wypowiedź. Bo tam, gdzie
          ja mówię "białe", ona czyta "czarne". Cóż, widać można i tak. Lepiej
          jednak przeczytać tekst uważnie.
          Spotkanie w pół drogi jest możliwe, jeśli parnerzy szczerze się
          kochają i są w stanie obdarowywać się nie czekając na rewanż.
          Ten nastąpi - oczywiście w niewielu związkach, ale ja przecież
          specjalnie wskazywałam na stan idealny. Nie taki, który istnieć
          musi, ale taki, do którego powinno się zmierzać. Nigdzie na
          napisałam, że ktoś w fatalnym stanie psychicznym (czy fizycznym) ma
          lecieć, by natychmist zaspokoić partnera. Rozumiem jednak, że czasem
          może wykazać się gestem i obdarować...
          W moim związku przerobiliśmy to już w obie strony (nie tylko w
          tematach łózkowych), bo naprawdę szczerze się kochamy i staramy się
          na każdym kroku wspierać.
          Mój mąż nie siada przed TV po pracy, tylko zajmuje się rodziną,
          rozgląda się po mieszkaniu i patrzy, co należałoby sprzątnąć, zajrzy
          do kuchni, czy przypadkiem w zlewie nic się piętrzy. A ja staram się
          przed jego powrotem zrobić jak najwięcej, bo wiem, że po pracy on
          pada na pysk.
          Jesteśmy ze sobą 8 lat, więc chyba nie możecie posądzać mnie o to,
          że brak mi (zupełnie) doświadczenia?!
          Co do common sense... Jestem idealistką, a każdy idealista spotyka
          się zarzutem infantylizmu. Gdybym była cyniczna, idealizm zdechłby z
          głodu...
          Ja opisałam jedynie stan, który wg mnie powinien być celem. Każdy go
          nie osiągnie, ale można próbować. Na pewno nie zaszkodzi.
          Nie odnosi się to do wszyskich, ale do części z Was - jeśli tak
          rozmawiacie ze swoimi partnerami, jak ze mną, to nie dziwi mnie, że
          macie problemy. Mniej agresji, please!
          • woman-in-love Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 03.08.08, 20:34
            Babeczka, czytałam ten watek. powstrzymałam się przed komentowaniem, bo
            wyczułam, że cos tu nie jest autentycznie, ale sama się prosilas o baty! Nie
            pisze się takich rzeczy na forum wygłodnialych seksualnie mężczyzn i kobiet :-)
            • fajna_babeczka Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 03.08.08, 21:48
              woman-in-love napisała:
              > Babeczka, czytałam ten watek. powstrzymałam się przed
              komentowaniem, bo
              > wyczułam, że cos tu nie jest autentycznie, ale sama się prosilas o
              baty! Nie
              > pisze się takich rzeczy na forum wygłodnialych seksualnie mężczyzn
              i kobiet :-)
              Ja sama często jestem wygłodniała, bo często mam akcję "mąż w
              podróży służbowej". Tak, prosiłam się o baty, ale byłam ciekawa, co
              mądrego ludzie napiszą. Sporo było mądrego, ale i kilka złośliwych
              głupot.
              • miedzianakonefka Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 03.08.08, 22:33
                Te służbowe podróże wiele tłumaczą...

                Alleluja i do przodu...
                • prosty_facet Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 03.08.08, 22:52
                  To samo sobie pomyślałem ;-)
          • eeela Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 01:09
            > Mój wpis był w dużej mierze prowokacją i dziw bierze, że nikt z tak
            > elokwentnych forumowiczów tego nie dostrzegł. Może dlatego, że wielu
            > z was, zamiast arguemtnować ad mertium, woli ad personam.


            Następnym razem wysil się na inteligentniejszą i bardziej sensowną prowokację,
            bo na tą, którą spreparowałaś, aż szkoda czasu na pisanie.
            • fajna_babeczka Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 01:38
              eeela napisała:
              > Następnym razem wysil się na inteligentniejszą i bardziej sensowną
              prowokację,Uderz w stół... a złośliwi się odezwą. Czy zarzucanie
              komuś braku inteligencji dowartościowuje cię?
              • eeela Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 10:43
                Nie potrzebuję się dowartościowywać, wierz mi. Mam jedynie permanentnego pms-a
                ostatnimi czasy i prowokacje obnażające kompletny brak pomyślunku bardzo mnie
                drażnią.
    • anais_nin666 Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 03.08.08, 21:08
      Babeczko, ale w zasadzie po co stworzyłaś ów wątek? By powiedzieć oczywistą
      oczywistość? Czy powiedzieć jak Tobie dobrze sie udaje? Jeśli to pierwsze to cóż
      - szkoda słów. Jeśli to drugie - Gratulujemy. Życzymy szczęścia.
      • fajna_babeczka Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 03.08.08, 21:50
        Po pierwsze i po drugie, i po trzecie, co też już wyjawiłam.
        Nam nie zawsze się układało i byliśmy już na krawędzi kiedyś, ale
        usiedliśmy, przegadaliśmy kilkanaście pewnie nocy i udało nam się
        uporać z problemami.
    • krissdevalnor100 Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 03.08.08, 21:22
      No to ja nie wiem po co toto napisane. Prowokacja? Do czego?
      Jest to naiwne, jakkolwek byś w te madrosci (to bez ironii) nie
      wierzyła. Jeśli się za chwilę dowiem, ze to jest ad personum a nie
      ad wątkum, to będzie już tylko śmiesznie. To taki post w
      stylu "gdyby ludzie ze sobą duzo rozmawiali, uczyli się esperanto i
      mieli dobre chęci, to na świecie nie byłoby wojen".

      Forumowicze tu odpowiedzieli bardzo dużo mądrych rzeczy. Nie bądź
      taka wrażliwa, jeśli chodzi o ton wypowiedzi. Twój post główny był w
      tonie "głupi jesteście, ze tego nie rozumiecie i sami jesteście
      sobie winni, a ja jestem mądrzejsza i mam lepiej". Czytając miałam
      takie wnioski, jak większość, więc merytorycznych uwag nie będę
      powtarzać.

      A z ciekawości: tak szczerze- ile lat jesteś po ślubie i ile masz
      dzieci? :)
      • raffi73 Re: do woman in love 03.08.08, 21:49
        pierdzielisz troche.Ze ty taka madra i wyczuwajaca i ten pouczajacy ton. A co ty
        nazywasz byciem wyglodnialym seksualnie, bo ja to stan okolo kilkunastu godzin
        po stosunku z moja partnerka.I daj spokoj fajnej babeczce bo ona jest ok i pisze
        sensowniej niz ty.
      • fajna_babeczka Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 03.08.08, 21:52
        krissdevalnor100 napisała:
        > ad personum
        "ad personam" się piszę, przepraszam, że poprawiam, ale to
        silniejsze ode mnie ;-)

        > ad wątkum,
        racja, niepotrzebnie użyłam latnizmów ;-)))

        > A z ciekawości: tak szczerze- ile lat jesteś po ślubie i ile masz
        > dzieci? :)
        8 - 2
        • glamourous Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 03.08.08, 22:23
          > krissdevalnor100 napisała:

          > > ad personum


          fajna_babeczka napisała:

          > "ad personam" się piszę, przepraszam, że poprawiam, ale to
          > silniejsze ode mnie ;-)



          ;-)))
          To zdanie świadczy o tym, ze babeczka to bardzo świeża forumowiczka ;-)
          Co jest bardzo typowe zresztą, bowiem regularnie co jakiś czas na forum pojawia
          się taki bardzo mądry ewangelizator (najczęściej płci żeńskiej), przeczyta kilka
          postów i autorytarnie stwierdza "ale Wy wszyscy jesteście głupi, przecież to
          takie PROSTE, wystarczy się na codzien uśmiechać do męża, szczerze porozmawiać,
          zrobić mu kolacje przy świecach, a jak mimo to nie ma ochoty, to zrobić mu na
          sile loda - na pewno się rozkręci. JA tak robię i MI się układa, a skoro Wy na
          te wszystkie genialne sposoby nie wpadliście i wam się nie układa, to znaczy ze
          jesteście głupi/egoisci "

          Reasumując : watek tak samo naiwny jak i nick autorki.
          Tylko proszę, babeczka, nie bierz tego ad personum, OK? ;-))

          PS. Sorry za kąśliwość, ale to silniejsze ode mnie ;-)
          • agatar-m Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 03.08.08, 22:30
            babeczka, dla mnie super sprawa! zgadzam sie z toba oczywiscie jak
            najbardziej!!!!
            • glamourous Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 03.08.08, 22:38
              agatar-m napisała:

              > babeczka, dla mnie super sprawa! zgadzam sie z toba oczywiscie jak
              > najbardziej!!!!


              No tak. Całkiem typowe - im świeżej upieczony forumowicz i im mniej dotyczą go
              problemy poruszane na forum, tym gorliwiej się zgadza z tą niewątpliwą Prawdą
              Objawioną ;-)
              • fajna_babeczka Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 01:46
                Przyznałam, że to swego rodzaju prowokacja i dodałam, że nie
                wycofuję tego, co napisałam, bo było to szczere.
                Na forum jstem nowa, ale nie zbieram materiałow do pracy mgr. To nie
                moja dziedzina no i studia były dawno temu ;-).
                Szkoda, że niektórzy spłycają to do "robienia loda". Przecież
                wiadomo, że chodzi o całość kontaktu między partnerami.
                • audwork Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 04:24
                  fajna_babeczka napisała:


                  > Szkoda, że niektórzy spłycają to do "robienia loda". Przecież
                  > wiadomo, że chodzi o całość kontaktu między partnerami.

                  nie przejmuj sie zlosliwymi wypowiedziami. Mnie sie Twoj tekst bardzo podoba.
                  Zauwaz, ze istnieje taka zasada, ze im wiecej osob Cie atakuje, tym bardziej
                  zblizasz sie do sedna problemu.

                  De facto b.fajnie napisalas:)
                  • avide Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 09:27
                    Aduwork zgadzam się, że fajnie napisane.

                    Jedynie mała errata. To co napisała autorka działa w związkach, w których tak
                    naprawdę nie ma problemów a różnica w temperamentach, potrzebach jest niewielka.

                    Ludzie łączą się w pary z najróżniejszych powodów. Często sfera seksualna w
                    momencie podejmowania decyzji o powstaniu związku jest tą marginalną. Ludzie nie
                    zdają sobie sprawy jak ważną jest ta sfera. Robimy to na zasadzie ślepego
                    strzału. Później z czasem wychodzi jakiego kota w worku wzięliśmy.
                    Dopóki wszystko funkcjonuje jak należy ludzie sa mili, życzliwi, chcę dawać.
                    Jednak w momencie, gdy partnera poraz kolejny zostawił przysłowiowe skaretki na
                    środku pokoju, gdy partnerka poraz kolejny przysłowiowo zrzędziła od samego
                    wejścia do domu słowem, gdy w związek wkrada się nuda, rutyna, nawarstwiają się
                    problemy, wtedy... wtedy owe "dawanie" siebie jest cholernie trudne. Powiedział
                    bym że w takich sytuacjach stać na to ludzi naprawdę wielkich, posiadających
                    olbrzymia empatię. Ilu akich jest ??? myślę, że są jednak w mniejszości.
                    Większość posiada swoje mniejsze lub większe wady z którymi walczą (lub nie) na
                    co dzień.

                    Zatem owe proste i banalne panaceum z postu tytułowego moim osobistym zdaniem
                    jest jednym z najtrudniejszych rozwiązań na jakie człowiek musi się zdobyć.
                    Trzeba w tym rozwiązaniu chować w kieszeń własną dumę, własne słabości, własne
                    ambicje, poświęcić sie dla tego drugiego człowieka. Tak, Aduwork "POŚWIĘCIĆ". I
                    w tym momencie dochodzimy do miejsca, w którym należy zadać sobie pytanie "Czy
                    lubimy seks z poświęcenia czy jednak pragniemy być pożądani", "Czy chcemy by
                    partner się nam oddawał, czy chcemy by się z nami kochał bo nas pragnie" Czujesz
                    różnicę Aduwork???
                    Aduwork, lubisz jak facet Cię pragnie ??? Czy może jednak wolała byś by
                    traktował Cię jak zbiornik na spermę, pisząc odrobinę brutalnie ?? Bo jeśli
                    facet CIĘ pragnie po kilku razach takiemu "oddaniu" powie NIE. Będzie wolał
                    poczekać i dostać Twoją ochotę a nie tylko Twoje ciało.
                    Model zaprezentowany przez Fajną Babeczkę, jest z założenia piękny. Piękny do
                    momenty gdy zbliżone temperamentem osoby w imię miłości "oddają się" komuś kogo
                    kochają ale akurat w tym momencie nie mają ochoty. Taka postawa jest jak
                    najbardziej godna pochwały.
                    Jednak powiem Ci, że to da się wyczuć, bo nie każdy jest na tyle wyrachowany by
                    przy okazji odgrywać scenę wulkanu namiętności. Z czasem partner Łapie się na
                    tym, że jest to oddanie, coraz częstsze i częstsze a nie pożądanie. I wtedy tak
                    czy siak zaczynają się schody.

                    Pragniemy i chcemy by nas też ktoś pragnął. Jesteśmy osobami namiętnymi i
                    świadomość, że ktoś nam się oddaje wzbudza, w ludziach choć odrobinę
                    empatycznych a nie czystych egoistach, wiesz jaki odruch ?????? Odrazę.
                    Raz mogę wziąć, drugi i trzeci też, ale jeśli ma to być tak 9 na 10 razy bo
                    nasze temperamenty są takie a nie inne to ja już wole zrobić to sam ze sobą, tak
                    w ramach empatii dla ukochanej, niż kolejny raz męczyć biedactwo w imię miłości
                    kodując w niej przy okazji model seksu jako obowiązku małżeńskiego.

                    I w tym momencie wracamy Aduwork do punktu wyjścia. Dlatego właśnie rozwiązanie
                    Fajnej babeczki choć z swej ideologi piękne to jednak jakby się mu przyjrzeć
                    głębiej, na problemy prezentowane zazwyczaj na tym forum, nie jest żadnym
                    rozwiązaniem. Dlatego właśnie wywołało taką irytację w wypowiedziach powyżej.

                    Pozdrawiam.
                    Avide
                    • kawitator Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 09:52
                      Audowork to dla mnie facet nie kobitka ! I tu chyba sie nie mylę

                      Pisze empatycznie ale taki już jego urok ;-)))
                      Sądzac po innych postach a ma już ich troszkę też nie nastolatek ;-))
                      • audwork Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 13:58
                        kawitator napisał:

                        > Audowork to dla mnie facet nie kobitka ! I tu chyba sie nie mylę
                        >
                        > Pisze empatycznie ale taki już jego urok ;-)))
                        > Sądzac po innych postach a ma już ich troszkę też nie nastolatek ;-))


                        a ja to nawet sie juz nie dziwie, ze niektorzy panowie moga sobie tylko popisac
                        na forum, bo ich umyslowe ograniczenie nie pozwala im na utrzymanie prawidlowych
                        relacji z kobieta w realu:))
                    • fajna_babeczka Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 13:04
                      avide napisał:
                      > To co napisała autorka działa w związkach, w których tak
                      > naprawdę nie ma problemów a różnica w temperamentach, potrzebach jest niewielka
                      U nas te różnice są bardzo duże. Ja mogę się obyć bez seksu i miesiąc, ale nigdy
                      nie brzydziłam się moim mężem! Pamiętam jednak, jak on ze mną "postępował", gdy
                      w ciąży miałam częście chęć, a on odpadał fizycznie i psychicznie w bardzo
                      stresującej pracy. Wtedy zaczęło się to obdarowywanie i teraz ja mu odpłacam.
                      Ale nie czuję, że to raty do banku za udzielony kredyt. Robię to z milością i
                      czułością. A czasem, jak się nim zajmuje, udziela mi się nastrój i mówię "chcę
                      ciebie".

                      > Ludzie łączą się w pary z najróżniejszych powodów. Często sfera seksualna w
                      > momencie podejmowania decyzji o powstaniu związku jest tą marginalną.
                      Jak ludzie dobierają się z innych (niż miłość i "podobanie") powodów, to powinni
                      się jak najszybciej rozstać.
                      Ja mam teraz drugiego męża. Pierwszy był egoistą, więc zostawiłam go, by był sam
                      ze sobą.

                      Tytuł mojego wpisu był ironiczny. Wydawało mi się, że to jasne.
                      • eeela Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 13:17
                        > Jak ludzie dobierają się z innych (niż miłość i "podobanie")
                        powodów, to powinn
                        > i
                        > się jak najszybciej rozstać.


                        Masz, jak widac, bardzo wiele bardzo prostych recept na zycie.

                        A ja znam kilka bardzo dobrych malzenstw, ktore polaczyly lub lacza
                        zupelnie inne rzeczy niz 'milosc i podobanie'. Znam tez sporo par,
                        ktore polaczyla 'milosc i podobanie', ktore nie przetrwaly proby
                        czasu, chociaz byly bardzo obiecujace. Z twoich prostych recept na
                        zycie wynika, ze postrzegasz swiat dwuwymiarowo, noszac klapki
                        przeslaniajace ci wszelka glebie i nie dostrzegajac zadnych
                        niuansow. Przychodzisz na forum, na ktorym przedyskutowano tysiace
                        wariantow i wszelkie ich niuanse na setki sposobow w ciagu kilku
                        lat, wiec nie dziw sie, ze twoje genialne proste recepty wzbudzaja
                        jedynie smiech i politowanie.
                        • fajna_babeczka Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 13:21
                          > A ja znam kilka bardzo dobrych malzenstw, ktore polaczyly lub lacza
                          > zupelnie inne rzeczy niz 'milosc i podobanie'.
                          I w porządku - byle obie strony grały w tę samą grę i rozumiały, na czym zależy
                          drugiej stronie i jaka jest jej/jego motywacja.

                          >Znam tez sporo par,
                          > ktore polaczyla 'milosc i podobanie', ktore nie przetrwaly proby
                          > czasu, chociaz byly bardzo obiecujace.
                          Sama była w takiej parze, więc wiem.

                          Co do reszty - chyba nie będę ustosunkowywała się do wypowiedzi zbudowanej ze
                          złośliwości opartej na twoim poczuciu wyższości.
                        • audwork Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 14:07
                          eeela napisała:

                          Przychodzisz na forum, na ktorym przedyskutowano tysiace
                          > wariantow i wszelkie ich niuanse na setki sposobow w ciagu kilku
                          > lat, wiec nie dziw sie, ze twoje genialne proste recepty wzbudzaja
                          > jedynie smiech i politowanie.

                          droga eeelu, zauwaz taki drobiazg, a mianowicie na forum zagladaja glowie ludzie
                          ktorzy maja problemy w zwiazkach, a nie ci co ich nie maja.
                          Do lekarza przychodza tez tylko chorzy ludzie, a nie zdrowi.
                          Wielu lekarzy po paru latach praktyki tez ma czesto znieksztalcone widzenie
                          rzeczywistosci....powinni czesciej brac urlop i wyjezdzac na Karaiby...tam jest
                          wiecej slonca:)


                          • eeela Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 14:17
                            > droga eeelu, zauwaz taki drobiazg, a mianowicie na forum zagladaja
                            glowie ludzi
                            > e
                            > ktorzy maja problemy w zwiazkach, a nie ci co ich nie maja.


                            Nie mam wielu powaznych problemow w swoim zwiazku. Wrecz przeciwnie,
                            ogolnie rzecz biorac jest to zwiazek bardzo udany, w ktorym - tak
                            jak Fajna Babeczka pisala - spotykamy sie w pol drogi w wiekszosci
                            kwestii, szanujac nawzajem swoje potrzeby, nie tylko w kwestii
                            seksu. Mam jednak szereg roznych doswiadczen, a takze patrze na
                            swiat i ludzi z otwartymi oczami, i wiem, ze jakkolwiek proste
                            recepty na pierwszy rzut oka wydaja sie genialne, dosc rzadko
                            mozliwe jest wprowadzac je w zycie.

                            Zazywanie slonca na Karaibach nie usprawiedliwia myslenia, ze jak ja
                            tu mam slonce, to na calym swiecie musi byc slonecznie.
                            • audwork Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 14:54
                              eeela napisała:

                              > > droga eeelu, zauwaz taki drobiazg, a mianowicie na forum zagladaja
                              > glowie ludzi
                              > > e
                              > > ktorzy maja problemy w zwiazkach, a nie ci co ich nie maja.

                              > Nie mam wielu powaznych problemow w swoim zwiazku. Wrecz przeciwnie,
                              > ogolnie rzecz biorac jest to zwiazek bardzo udany, w ktorym - tak
                              > jak Fajna Babeczka pisala - spotykamy sie w pol drogi w wiekszosci
                              > kwestii, szanujac nawzajem swoje potrzeby, nie tylko w kwestii
                              > seksu.

                              ...eeelu, Tobie sie jakos ulozylo bo spotykasz sie wlasnie *w pol drogi* z
                              drugim czlowiekiem.
                              Rozumiem rowniez Twoj dystans do swiata i ludzi. Prostych recept na pewno nie
                              ma, bo swiata i ludzi nagle sie nie zmieni, jednak
                              trafna diagnoze postawic zawsze mozna.

                              > Zazywanie slonca na Karaibach nie usprawiedliwia myslenia, ze jak ja
                              > tu mam slonce, to na calym swiecie musi byc slonecznie.

                              ...na calym swiecie nie musi byc slonecznie, ale tez i nie caly czas
                              musi padac deszcz i byc przerazajaco zimno.



                              Mam jednak szereg roznych doswiadczen, a takze patrze na
                              > swiat i ludzi z otwartymi oczami, i wiem, ze jakkolwiek proste
                              > recepty na pierwszy rzut oka wydaja sie genialne, dosc rzadko
                              > mozliwe jest wprowadzac je w zycie.
                              >
                              > Zazywanie slonca na Karaibach nie usprawiedliwia myslenia, ze jak ja
                              > tu mam slonce, to na calym swiecie musi byc slonecznie.
                              • eeela Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 15:11
                                > Rozumiem rowniez Twoj dystans do swiata i ludzi. Prostych recept
                                na pewno nie
                                > ma, bo swiata i ludzi nagle sie nie zmieni, jednak
                                > trafna diagnoze postawic zawsze mozna.


                                Oczywiscie, ze mozna. Ale czy nalezy przy tym wszystkich, ktorzy sie
                                do wskazowek wynikajacych z tej diagnozy nie stosuja/nie
                                potrafia/nie moga zastosowac, nazywac glupcami i egoistami?
                                • audwork Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 15:35
                                  eeela napisała:


                                  > Oczywiscie, ze mozna. Ale czy nalezy przy tym wszystkich, ktorzy sie
                                  > do wskazowek wynikajacych z tej diagnozy nie stosuja/nie
                                  > potrafia/nie moga zastosowac, nazywac glupcami i egoistami?

                                  nie zamierzam byc adwokatem fajnej_babki, ale czesto niestety to jest prawda.
                                  Mnie sie rowniez to zdarzalo w zyciu, wiec nie ma o co sie obrazac:))
                                  • eeela Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 17:38
                                    Czasami jest to prawda. Czasami czesciowo jest to prawda. A czasami
                                    nie.

                                    Fajna Babeczka natomiast wyglosila swoje zdanie w formie prawdy
                                    objawionej dla calej ludzkosci. Jako jedynie sluszne rozwiazanie
                                    zaprezentowala sytuacje idealna, ktora niezwykle rzadko ma miejsce w
                                    naturze. Dlatego wlasnie oskarzylam ja o krotkowzrocznosc,
                                    zaslepienie i naiwnosc. Mam ochote rozszerzyc te liste o brak
                                    pokory, a wrecz bezczelnosc i pyche.

                                    Co rzeklszy, oraz wyzywszy nieco swoj permanentny pms, udaje sie
                                    podokuczac komus w realu :-P
                    • audwork avide 04.08.08, 14:22
                      Lubie czytac Twoje posty, bo sa zyczliwe, wnikliwe i madre.
                      Masz wiele racji.
                      Osobiscie jednak uwazam, ze problemy w zwiazkach powstaja glownie dlatego, ze
                      ludzie wchodza w te zwiazki czesto przez przypadek: byle kogos miec, byle nie
                      byc stara panna lub starym kawalerem, bo sie pojawilo dziecko itp, itd - czyli
                      czesto z pobudek bardzo egoistycznych.

                      A tak naprawde wiekszosc ludzi nie umie po prostu kochac drugiego czlowieka.

                      ...hmmm...a reszte juz napisala fajna_babeczka, wiec sie nie bede sie juz
                      powtarzac:))
                      • eeela Re: avide 04.08.08, 16:09
                        >
                        > A tak naprawde wiekszosc ludzi nie umie po prostu kochac drugiego
                        czlowieka.
                        >

                        Bo sa jakies jedynie sluszne wytyczne, jak kochac?

                        Kazdy kocha jak umie. Niektorzy lepiej, inni gorzej.
                        • audwork Re: avide 04.08.08, 17:09
                          eeela napisała:

                          > > A tak naprawde wiekszosc ludzi nie umie po prostu kochac drugiego
                          > czlowieka.

                          > Bo sa jakies jedynie sluszne wytyczne, jak kochac?

                          > Kazdy kocha jak umie. Niektorzy lepiej, inni gorzej.

                          juz raz na tej grupie podawalam wyjatkowo latwo dostepny w sieci internetowej
                          material edukacyjny na temat *wytycznych*:))
                          Pewnie tego linku nie zauwazylas, wiec go wklejam kolejny raz specjalnie dla Ciebie:

                          pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C5%82o%C5%9B%C4%87

                          Osobiscie mysle, ze warto ten tekst przeczytac i moze sie nad nim chociaz troche
                          zastanowic?

                          Mnie w kazdym razie pomogl sporo zrozumiec i zweryfikowac w moim zyciu.
                          • eeela Re: avide 04.08.08, 17:18
                            Ja nie podwazam tego, ze warto sie nad soba zastanawiac. Doskonalic.
                            Niemniej nie mozna mowic, ze ktos, kto dopiero zaczyna proces
                            samodoskonalenia, nie potrafi kochac. Nie mozna nawet powiedziec, ze
                            ktos, kto nie widzi potrzeby samodoskonalenia sie, nie potrafi
                            kochac. Milosc ma wiele aspektow i nie ma jednej obowiazujacej listy
                            aspektow do spelnienia, cokolwiek wikipedysci by nie wymodzili.
                            • glamourous Re: avide 04.08.08, 17:37
                              eeela napisała:


                              > Milosc ma wiele aspektow i nie ma jednej obowiazujacej listy
                              > aspektow do spelnienia, cokolwiek wikipedysci by nie wymodzili.


                              Tym bardziej, ze to przeciez tylko teorie i akademickie
                              klasyfikacje. Biolodzy ewolucyjni na przyklad podaliby zgola inna
                              definicje milosci niz pp. Fromm czy Sternberg ;-) To, oraz fakt, iz
                              hierarchizacja potrzeb jest u kazdego czlowieka nieco inna, sprawia
                              ze nie ma czegos takiego jak uniwersalny standard uczucia zwanego
                              miloscia. Takie zaszufladkowanie to utopia. No chyba, ze ktos ma
                              ochote sobie na pusto poteoretryzowac.

                            • al9 glam i eela 04.08.08, 17:46
                              nie przesadzacie?
                              w 99% dyskusji potraficie zachować wysoki poziom, ale Wasz atak na
                              fajną babeczke jest przesadny...
                              Może mądrości babeczki sa nieco infantylne..
                              ale czy to usprawiedliwia wytaczanie artylerii?
                              Dziewczyny dajcie spokój, są wakacje..
                              konefka - witaj po dłuższej przerwie (choć tez jesteś w tym wątku
                              chyba za nadto złośliwy...)
                              Pozdrawiam
                              al
                              • eeela Re: glam i eela 04.08.08, 17:54
                                Jak zmienie pigulki, ktore obecnie biore, moze bede w stanie zdobyc
                                sie na wiecej wyrozumialosci na tyle, aby uzywac delikatniejszych
                                sformulowan ;-P Ale nie sadze, zebym od zmiany pigulek zmienila
                                zdanie na temat postow Fajnej Babeczki. W moich oczach zblaznila sie
                                dziewczyna, i tyle.
                              • glamourous Re: glam i eela 04.08.08, 17:54
                                Wakacje - wrrr...
                                Ja mam urlop dopiero za tydzien, poki co kisze sie w pracy i
                                przyznaje, ze troche mnie juz nosi.
                                OK, na specjalne zyczenie Ala wycofuje sie z dyskusji - czas na
                                popoludniowa plaze ;-)
                    • anija77 Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 15.08.08, 01:22
                      Swietnie się Ciebie czyta Avide, zgadzam się z Tobą w 100%
                      pozdrawiam
                  • eeela Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 10:46
                    > Zauwaz, ze istnieje taka zasada, ze im wiecej osob Cie atakuje, tym bardziej
                    > zblizasz sie do sedna problemu.

                    Jasne, a im więcej osób nazwie mnie kretynką, tym bardziej powinnam być pewna
                    tego, że jestem geniuszem?
                    • urquhart Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 10:57
                      To bardzo charakterystyczna cecha osób izolowanych w zakładach zamkniętych.
                      Wszyscy wokoło zwariowali i spiskują przeciw mnie :)
                      Im więcej osób nie podziela moich poglądów tym spisek bardziej oczywisty!!!
                • glamourous Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 12:43
                  fajna_babeczka napisała:

                  > Szkoda, że niektórzy spłycają to do "robienia loda". Przecież
                  > wiadomo, że chodzi o całość kontaktu między partnerami.


                  A slyszalas moze, slodziutka babeczko, o czyms takim jak IRONIA?
                  ;-)
                  Szkoda, ze zanim obwiescilas nam swoja odkrywcza i genialna recepte
                  na szczescie malzenskie, nie poczytalas troche tego forum i nie
                  wczulas sie w jego klimat. No, ale po co sie trudzic - lepiej od
                  razu z marszu spreparowac swoja "szczera prowokacje", prawda?
                  Takie naiwne teksty w stylu "odkrylam Ameryke!" nieodmiennie kojarza
                  mi sie ze scenka z serialu "Daleko od szosy" kiedy stawiajacy swoje
                  pierwsze kroki w edukacji Leszek odkrywczym tonem obwieszcza
                  oblatanym w swiecie studentom "Wiecie co? a ja czytalem w prasie, ze
                  Francuzi to PODOBNO jedza zaby". Coz, konsternacja i zazenowanie. I
                  dokladnie taki efekt Ty wywolalas na forum swoim watkiem.

                  Widzisz, bywalcy tego forum na ogol doskonale wiedza JAK TO POWINNO
                  WYGLADAC. Niestety, nie zyjemy w najlepszym ze swiatow i nie zawsze
                  w zwiazku OBIE strony sa gotowe do spotkania sie w polowie drogi.
                  Czasami roznice temperamentow, charakterow, czy zwyczajnie wizji
                  zwiazku sa nie do pogodzenia. I zazwyczaj tak sie sklada, ze JEDNA
                  osoba znalaby ewentualnie recepte na poprawe relacji - i stara sie,
                  tlumaczy, poswieca - slowem odwala cala prace u podstaw, podczas gdy
                  druga strona NIE WIDZI PROBLEMU, zamyka sie w sobie i nie ma ochoty
                  wspolpracowac - bo po co sie wysilac. Takie przypadki najczesciej
                  omawiamy tu na forum.
                  Powiedz, CO w takim razie tej starajacej sie stronie po wiedzy,
                  ze "w dobrym zwiazku to POWINNO byc tak i tak"? No sama powiedz, co
                  z tego, ze rodzina alkoholika (przyklad dla celow dydaktycznych
                  specjalnie udrastyczniony) WIE, ze powinien sie leczyc, skoro on ma
                  to gdzies? Rozumiesz teraz o co tu chodzi? Widzisz teraz sens swojej
                  ckliwej pisaniny o idealnym zwiazku, kwiatkach i motylkach na TYM
                  konkretnym forum? Powinnas sie raczej poudzielac na "Mlodych
                  mezatkach", tam Twoje recepty spotkalyby sie moze z wiekszym
                  entuzjazmem.

                  Pozdrawiam i bez urazy. Coz, takie forum.
                  • fajna_babeczka Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 13:17
                    glamourous napisała:
                    > A slyszalas moze, slodziutka babeczko, o czyms takim jak IRONIA?
                    > ;-)
                    Tytuł tego wątku jest ironiczny - w pierwszej części, jadowita (skoro mnie
                    nazywasz "słodziutką") glamourous...

                    > Szkoda, ze zanim obwiescilas nam swoja odkrywcza i genialna recepte
                    > na szczescie malzenskie, nie poczytalas troche tego forum i nie
                    > wczulas sie w jego klimat.
                    Czytam to forum od miesiąca.

                    > Takie naiwne teksty w stylu "odkrylam Ameryke!" nieodmiennie kojarza
                    > mi sie ze scenka z serialu "Daleko od szosy" kiedy stawiajacy swoje
                    > pierwsze kroki w edukacji Leszek odkrywczym tonem obwieszcza
                    > oblatanym w swiecie studentom "Wiecie co? a ja czytalem w prasie, ze
                    > Francuzi to PODOBNO jedza zaby". Coz, konsternacja i zazenowanie. I
                    > dokladnie taki efekt Ty wywolalas na forum swoim watkiem.
                    Wywołałam to, co chciałam. Bardzo dokładnie.

                    > Widzisz, bywalcy tego forum na ogol doskonale wiedza JAK TO POWINNO
                    > WYGLADAC. Niestety, nie zyjemy w najlepszym ze swiatow i nie zawsze
                    > w zwiazku OBIE strony sa gotowe do spotkania sie w polowie drogi.
                    > Czasami roznice temperamentow, charakterow, czy zwyczajnie wizji
                    > zwiazku sa nie do pogodzenia. I zazwyczaj tak sie sklada, ze JEDNA
                    > osoba znalaby ewentualnie recepte na poprawe relacji - i stara sie,
                    > tlumaczy, poswieca - slowem odwala cala prace u podstaw, podczas gdy
                    > druga strona NIE WIDZI PROBLEMU, zamyka sie w sobie i nie ma ochoty
                    > wspolpracowac - bo po co sie wysilac. Takie przypadki najczesciej
                    > omawiamy tu na forum.
                    Miałam taki przypadek i wyprowadziłam się. Na szczęście to był związek na kocią
                    łapę. Ale rozwód też bym wzięła...

                    > Powiedz, CO w takim razie tej starajacej sie stronie po wiedzy,
                    > ze "w dobrym zwiazku to POWINNO byc tak i tak"? No sama powiedz, co
                    > z tego, ze rodzina alkoholika (przyklad dla celow dydaktycznych
                    > specjalnie udrastyczniony) WIE, ze powinien sie leczyc, skoro on ma
                    > to gdzies?
                    Jedyne lekarstwo na alkoholika, to zostawić go. Niech zapija się bez widzów w
                    postaci męża/żony i dzieci.

                    > Widzisz teraz sens swojej
                    > ckliwej pisaniny o idealnym zwiazku, kwiatkach i motylkach na TYM
                    > konkretnym forum?
                    Sens widzę, choć pewnie inny niż ty.

                    > Powinnas sie raczej poudzielac na "Mlodych
                    > mezatkach", tam Twoje recepty spotkalyby sie moze z wiekszym
                    > entuzjazmem.
                    Młodą mężatką nie jestem już od dawna.

                    > Pozdrawiam i bez urazy. Coz, takie forum.
                    Skoro tak - wybacz i moje drobne złośliwości napisane w reakcji...
                    • aandzia43 Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 20:40
                      > Wywołałam to, co chciałam. Bardzo dokładnie.

                      A więc jednak chodziło ci o wywołanie konsternacji i zażenowania? No cóż, różne
                      perwersyjne potrzeby mają ludzie. I trolle. W kazdym razie, we mnie udało ci się
                      wzbudzić wyżej wymienione odczucia.
                • krissdevalnor100 Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 15:07
                  fajna_babeczka napisała:

                  > Przyznałam, że to swego rodzaju prowokacja

                  Ale JAKIEGO rodzaju???
                  Bo strasznie mnie to nurtuje.
                  Jakie ispirujace obserwacje można poczynić puszczając na maksa
                  naiwny tekt i czytając potem, że ogół uważa go za na maksa naiwny???
                  Cały czas liczę na jakąś ciekawostkę.
    • urquhart Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 11:47
      fajna_babeczka napisała:

      > Ja właśnie tak ustawiłam moje relacje z mężem. My spotykamy się w
      > pół drogi i często jedno daje drugiemu rozkosz wtedy, gdy samo nie
      > miało ochoty na seks. Obdarowanie daje nam radość. Czy jest coś
      > piękniejszego niż obdarowanie kochanej osoby?

      To piękna idealistyczna teoria. Ale co innego chcieć a co innego móc. Wystarczy poczytać jak na seks z partnerem wpływają niezaleczone z dzieciństwa rany, szczególnie dla kobiet. Typowo krótkich przelotnych związkach seks dla tych osób potrafi być owszem cudowny, co innego seks w dłuższym związku z partnerem z którym łączy bliskość i zaangażowanie wtedy rani i powstaje blokada.
      Poczytajcie jak to czasem wygląda z tej drugiej strony odmawiającej:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48485&w=82542754&a=82557467
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48485&w=82542754&a=82662965
      • raffi73 Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 12:13
        przewrotne tezy stosujesz eeela,ale i one sa niebezzasadne.
        • eeela Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 12:30
          Moje tezy sa proste jak drut i nie ma w nich nic przewrotnego. Moim
          zdaniem dosc przewrotna (i wrecz smieszna) teza jest to, ze im
          wiecej osob krytykuje jakas opinie, tym bardziej jest ona sluszna.
          • raffi73 Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 12:45
            a nie pamietasz jak to bylo z Kopernikiem droga eeelu? Dla mnie rzadko ktora
            teza jest calkowicie smieszna,kazdy mowi jak mu sie wydaje i moze jakas tam
            racje miec,to chyba glamourous przestrzegala przed jedynymi slusznymi tezami i
            chyba slusznie.
            • eeela Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 13:01
              Teza Fajnej Babeczki istotnie przypomina teze kopernikanska, z
              zastrzezeniem, ze teza owa bylaby wygloszona w czasach dzisiejszych,
              na przyklad w Instytucie Astronautyki i Fizyki na UW, jako
              rewelacyjna nowosc.

              Jak wiadomo, zalozenia tezy kopernikanskiej sa dzis po czesci
              oczywiste, a po czesci bledne. Wszelkie oczywistosci i bledy zostaly
              juz przedyskutowane tysiace razy - zwlaszcza w Instytucie
              Astronautyki i Fizyki. Ktos, kto przychodzi do rzeczonego Instytutu
              i 'odkrywa' kopernikanska teze, spotka sie z reakcja jak na tym
              forum: smiech, zazenowanie, wreszcie ostra krytyka.
              • fajna_babeczka Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 13:25
                Czyżby absolwentka fizyki na UW?
                Ile ja tam znałam ludzików ;-)
                (chociaż pewnie pokrewny kierunek lub inne miasto - ale kto wie, wiat jest
                przecież mniejszy niż...)
                • eeela Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 13:56
                  Absolwentka UW, kierunek calkowicie niepokrewny.
      • fajna_babeczka Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 04.08.08, 13:10
        urquhart napisał:
        > To piękna idealistyczna teoria. Ale co innego chcieć a co innego móc. Wystarczy
        > poczytać jak na seks z partnerem wpływają niezaleczone z dzieciństwa rany, szc
        > zególnie dla kobiet.
        Małżeńska prostytucja, nawet jeśli stosunkowo (nomen omen) często się zdarza,
        należy do marginesu.
        Przeczytałam te podlinkowane wątki i jestem zniesmaczona. Ta kobieta sama sobie
        była winna (do pewnego stopnia). Skoro weszła w taki układ, do siebie tylko może
        mieć pretensje.
        Jeśli ktoś cierpi na depresje/zaburzenia itp. powinien maszerować do
        specjalisty, a nie zadręczać siebie i innych. Jeśli nie chce się leczyć, sam
        jest sobie winien. Tak samo, jak ktoś, kto zaniedbuje zdrowie fizyczne a potem
        dziwią go skutki i ma żal do wszustkich, ale nie do siebie.
        Sama korzystałam kiedyś z pomocy psychoterapety, więc coś na ten temat wiem.
    • kachna79 do glamorous i eeela 04.08.08, 13:14
      Same uprawiacie na forum porady w stylu - ja wiem najlepiej i mam
      monopol na wiedze, a kiedz ktoś inny udeża w podobne tony to
      okazujecie świete oburzenie. Wizja autorki wątku jest utopijna, ale
      to nie powod żeby ją tak atakowac.
      • eeela Re: do glamorous i eeela 04.08.08, 13:20
        > Same uprawiacie na forum porady w stylu - ja wiem najlepiej i mam
        > monopol na wiedze,

        Nie mam w zwyczaju dawac ostatecznych rozwiazan i rozdawac na prawo
        i lewo prawd objawionych. Wypowiadam sie czesto z duza doza
        pewnosci, ale unikam dawania do zrozumienia, ze moje madrosci sa
        ostateczne. Nie sadze, zebym miala na sumieniu az tak wstydliwe
        dokonania jak autorka watku.
        • raffi73 Re: do glamorous i eeela 04.08.08, 13:31
          z czasow uczelnianych pamietam jak jeden profesor powiedzal ze im czlowiek
          bardziej madry tym mniej czegokolwiek pewien.Kopernik musial zmagac sie z
          owczesnie panujacymi przekonaniami na temat astronomii(do tego stopnia ze swe
          dzielo nakazal opubklikowac posmiertnie).Ale ja nie wiem jakie sa obecnie
          panujace i obowiazujace przekonania w sprawie jak wspolzyc dobrze w zwiazku,czy
          oby nie te twoje? Dla mnie takich nie ma i kazdy szuka po swojemu , tak jak
          fajna babeczka.
          • eeela Re: do glamorous i eeela 04.08.08, 13:58
            Dla mnie takich nie ma i kazdy szuka po swojemu , tak jak
            > fajna babeczka.


            Wlasnie. Kazdy szuka po swojemu. NIE TAK jak Fajna Babeczka, ktora
            wlasnie usiluje nam wcisnac swa jedynie sluszna koncepcje.
        • kachna79 Re: do glamorous i eeela 04.08.08, 13:33
          Może nie masz takich intencji, ale ja czytając Twoje wypowiedzi mam
          wrażenie, że na prawdy objawione autorki odpowiedziałaś swoimi - dla
          mnie wrażenie porownywalne (wstydliwości dokonan nie oceniam).
          • glamourous Re: do glamorous i eeela 04.08.08, 13:54
            kachna79 napisała:

            > Może nie masz takich intencji, ale ja czytając Twoje wypowiedzi
            mam
            > wrażenie, że na prawdy objawione autorki odpowiedziałaś swoimi -
            dla
            > mnie wrażenie porownywalne (wstydliwości dokonan nie oceniam).


            Czytam posty Eeeli na tym forum juz od co najmniej dwoch lat i do
            tej pory jakos nie zauwazylam, zeby usilowala tu lansowac jakies
            prawdy objawione swojego autorstwa.
            Nie widzialam, zeby kiedykolwiek popelnila jakis post w
            stylu "sluchajcie ludzie, wymyslilam genialna i prosta recepte na
            brak seksu w malzenstwie, lumbago i mrowki faraona" Ja tez staram
            sie nie pisac w TAKIM stylu i nigdy bym sobie nie pozwolila na takie
            naiwne twierdzenie ze skoro MI sie udalo, to musi sie udac kazdemu.

            Bo nie ma uniwersalnej recepty na kazdy zwiazek. Kazdy przypadek ma
            inne zmienne - i nie mozna przykladac jednej, SWOJEJ, i w dodatku
            bardzo czarno-bialej miarki do wszystkich miedzyludzkich relacji
            tego swiata. I to wlasnie jest kolejna roznica pomiedzy tonem
            pisania Eeeli oraz "fajnej babeczki" ;-)) Eeela wie (tak wnioskuje z
            jej postow - i jestem na to wyczulona, poniewaz sama mam podobne
            podejscie), ze swiat jest pelen niuansow, barw, odcieni szarosci i
            ze nie wszystko w zyciu jest tak cudownie PROSTE.
            • kachna79 Re: do glamorous i eeela 04.08.08, 14:05
              Prezentujesz pewien określony sposób na życie (masz prawo), ale
              właściwie zawsze atakujesz wypowiedzi i postawy osób, które myślą
              inaczej (patrz porady dla kobiet unikających seksu i ich małżonków).
              Ja jestem na to wyczulona, bo w tej kwestii się z Tobą nie zgadzam.
              • glamourous Re: do glamorous i eeela 04.08.08, 14:10
                kachna79 napisała:

                > ale
                > właściwie zawsze atakujesz wypowiedzi i postawy osób, które myślą
                > inaczej (patrz porady dla kobiet unikających seksu i ich
                małżonków).
                > Ja jestem na to wyczulona, bo w tej kwestii się z Tobą nie zgadzam.


                O jakich atakach mowisz? Zawsze atakuje?? Poprosze o jakis konkret.
                • kachna79 Re: do glamorous i eeela 04.08.08, 14:38
                  np. wątki "by the way" czy "czego mu brakuje?? Jak zrozumiec:("
                  Jeśli chcesz więcej to zrób użytek z wyszukiwarki.

                  P.S. Jeśli chodzi o stwierdzenie "zawsze" to przyznaje -
                  przesadziłam.
                  • glamourous Kachna... 04.08.08, 15:33
                    Z ciekawosci przetrzepalam wymienione przez Ciebie watki w ktorych
                    to niby tak strasznie ludzi atakuje. Sorry, ale w "czego mu brakuje??
                    Jak zrozumiec" nie znalazlam ZADNEGO postu mojego autorstwa w ktorym
                    atakowalabym kogokolwiek - przeciwnie, wyrazilam nawet zrozumienie
                    dla autorki, ze doznala "szoku" wlasciwego mlodym mezatkom
                    pt."zderzenie idealistycznych wyobrazen o zwiazku z malzenska
                    rzeczywistoscia". Zrozumienie to wyrazilam, jako ze sama taki "szok"
                    zaliczylam wkrotce po slubie ;-) wiec tym bardziej zadnego ataku w
                    tym nie widze.

                    W watku "by the way" wszystkie moje wypowiedzi naszpikowane sa
                    wstawkami z cyklu "IMO" itp. W zadnym z moich postow nie jestem
                    chamska ani nikogo nie atakuje, jedynie wyrazam MOJE zdanie z punktu
                    widzenia osoby ktorej odmawia sie seksu. To, ze akurat w tym punkcie
                    nie solidaryzuje sie z jajnikami - to jeszcze nie jest zaden ATAK,
                    ani narzucanie innym na sile mojej opini. (Aha, no tak, ponadto
                    napisalam, ze ROZUMIEM bol autorki po zdradzie, ale NIE WYOBRAZAM
                    SOBIE - ja, osobiscie w stosunku do moich wewnetrzynych norm - zebym
                    mogla pozwolic mezowi spac w samochodzie. Wybacz, kachna, ale
                    napisanie "nie wyobrazam sobie zebym ja..." to nie jeszcze nie atak
                    ani nie narzucanie swoich jedynie slusznych racji.

                    Tak, ze - sorry, ale grubo przesadzasz ;-)
                    • avide okiem trzeciej osoby..... 04.08.08, 17:54
                      Pozwolę się wtrącić...

                      Choć zazwyczaj moje poglądy są zbieżna z poglądami Eeeli i Twoimi Glam, przyznam że Kachna w moim subiektywnym, of course, odczuciu ma rację.

                      Zwłaszcza w przypadku Eeeli.
                      Co do merytoryki z mojego punktu widzenia macie racje. Jednak jeśli dobrze zrozumiałem intencję Kachny z 3 ostatnich postów powyżej to ja mam dokładnie takie samo wrażenie.

                      Chodzi o ton retoryki. Ja rozumiem, że tutaj się często nie głaskamy , a forma wypowiedzi często bardziej przypomina terapię poprzez walnięcie obuchem między oczy. I dobrze, bo często to najskuteczniejsza metoda by ktoś przejrzał na oczy.

                      Jadnak jeśli taka metoda zaczyna się pojawiać zbyt często w co drugim poście itp zaczyna to przypominać jadowity, egzorcystyczny bym powiedział, atak w obronie "mojej" własnej prawdy objawionej. Bo tak to właśnie zaczyna wyglądać.
                      I z mojego punktu siedzenia i czytania tak to właśnie wygląda.

                      Jeżeli chodzi o Eeele to zresztą nie pierwszy raz. ;-))) Też ją czytam od samego początku i to dość wnikliwe i z regularnością zegarka zaważam, że po ok kwartale udzielania się na forum przychodzi u niej taki okres nazwał bym to zmęczenia materiału.;-))) Najpier spokojnie odpowiada na kolejne irytujące posty pod tytułem, "masturbował się - koniec rzucam go bo mnie tym zdradził", ;-)) następnie wkleja linki do starych swoich i nie tylko wypowiedzi ;-))) a później (apogeum cyklu ;DD )odpowiada ktrótkimi postami o dość zdecydowanym tonie zakrawającym styl "kto nie jest z nami jest przeciwko nam". I nie ważne że zazwyczaj ma rację ;-))). Proponuję przerwę na tydzień lub dwa od forum i człowiek wraca jak nowo narodzony ;-)))) Pisząc tak pół żartem, pół serio.

                      U Ciebie Glam pierwszy raz coś takiego spostrzegłem i aż oczy ze zdumienia chwilami przecieram ;-))) zachodząc w głowę czy to efekt jakiejś rewolucji domowej czy może np. efekt zmęczenia materiału ;-)). Choć, przyznaję, że mimo wszystko i tak jesteś "delikatniejsza" od eeeli. ;-))).

                      Teza "prostej rady" zaproponowana przez fajną babeczkę idealistyczna i utopijna jak dla mnie. Ale żeby zaraz krucjatę przeciw marzeniom prowadzić ??????????????????????? Po co ;-))).

                      Podsumowując... merytoryka z mojego punktu widzenia jak najbardziej słuszna, forma retoryki zaś... dziwnie, zaskakująco jakaś taka agresywna ???? ;-)))

                      Pozdrawiam.
                      Avide ;-))
                      • eeela Re: okiem trzeciej osoby..... 04.08.08, 17:58
                        > Jeżeli chodzi o Eeele to zresztą nie pierwszy raz. ;-))) Też ją
                        czytam od sameg
                        > o początku i to dość wnikliwe i z regularnością zegarka zaważam,
                        że po ok kwart
                        > ale udzielania się na forum przychodzi u niej taki okres nazwał
                        bym to zmęczeni
                        > a materiału.;-))) Najpier spokojnie odpowiada na kolejne irytujące
                        posty pod ty
                        > tułem, "masturbował się - koniec rzucam go bo mnie tym
                        zdradził", ;-)) następni
                        > e wkleja linki do starych swoich i nie tylko wypowiedzi ;-))) a
                        później (apogeu
                        > m cyklu ;DD )odpowiada ktrótkimi postami o dość zdecydowanym tonie
                        zakrawającym
                        > styl "kto nie jest z nami jest przeciwko nam". I nie ważne że
                        zazwyczaj ma rac
                        > ję ;-))). Proponuję przerwę na tydzień lub dwa od forum i człowiek
                        wraca jak
                        > nowo narodzony ;-))))

                        Masz oczywiscie racje.
                        To nie jest zmeczenie forumowe. Jestem kobieta, rzadza mna hormony,
                        czasami naturalne, a czasami zle dobrane sztuczne. Ostatnimi czasy
                        sama siebie ledwo znosze, wiec nie dziwie sie, ze inni tez maja z
                        tym problemy ;-P
                        • avide Re: okiem trzeciej osoby..... 04.08.08, 23:26
                          Ale fajnie, że przynajmniej masz tego świadomość i nie idziesz w zaparte pod
                          tytułem "czego oni cholera chcą " ;-)))

                          Chciałem nawet jakiś czas temu spytać o PMS, ABS, LMR, LPR, PIS czy jak to się
                          tam nazywa ale zaraz by mnie szowinistyczną męską świnią okrzyknęli ;-))))))).

                          Pozdrawiam i życzę powodzenia w "odhormonizowaniu" i złapaniu stanu ogólnej
                          harmonii ;-))).

                          Avide.
                      • kachna79 Re: okiem trzeciej osoby..... 05.08.08, 08:19
                        Dzięki za uporządkowanie sytuacji. Doskonale zrozumiałeś mają
                        wypowiedź (w sensie co autor miał na myśli) i chyba lepiej wyraziłeś
                        pewne tezy.
            • raffi73 Re: do glamorous i eeela 04.08.08, 14:21
              kazdy szuka po swojemu,nie ma uniwersalnej recepty na kazdy zwiazek,swiat jest
              pelen odieni,barw i nic nie jest takie proste.Kiedy to czytam to przyznaje ze
              sie z wami wypada zgodzic.A jaka solidarnosc wykazujecie.Jezeli to co pisze
              fajna b. odczytujecie jako probe przeforsowania jedynego slusznego i wszystko
              rozwiazujacego problemu to musze sie z wami dziewczyny jednak zgodzic.
      • aandzia43 Re: do glamorous i eeela 04.08.08, 21:01
        kachna79 napisała:

        > Same uprawiacie na forum porady w stylu - ja wiem najlepiej i mam
        > monopol na wiedze, a kiedz ktoś inny udeża w podobne tony to
        > okazujecie świete oburzenie. Wizja autorki wątku jest utopijna, ale
        > to nie powod żeby ją tak atakowac.

        Kachna, chociaz czasem nie zgadzam się z w/w dziewczynami, to nigdy cztyając ich
        posty nei czułam zażenowania. Czytając Fajną nie wiedziałam gdzie wsadzić oczy.
        To nie jest wizja utopijna, to jest głoszenie prawd oczywistych, ubranych w
        tandetne pazłotko prawd objawionych, z lekkoscią i wdziękiem Hiacynty Bukiet. Żenua.
        • misssaigon "My z Radziem" 04.08.08, 22:40
          Hiacynty Bouqet??;PP a bo to naszej polskiej, rodzimej Dody nie mamy?
    • miedzianakonefka Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 04.08.08, 14:02
      j/w

      Alleluja i do przodu...
      • audwork Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 04.08.08, 14:11
        miedzianakonefka

        ..eh....a gdzie sie podzial Twoj inteligentny i celny dowcip?
        wierz mi miedzianakonefka, to ludzie sobie komplikuja czesto zycie sami,bo nie
        wierza wlasnie w milosc i nie potrafia kochac drugiego czlowieka.
        • miedzianakonefka Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 04.08.08, 14:21
          Szkoda czasu na dowcipy i inne tam. Jak autorowi/autorce zabrakło popularności
          tematu to zeszła na dogryzanie konkretnym użytkownikom. Troll i tyle.

          Alleluja i do przodu...
          • fajna_babeczka Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 05.08.08, 23:50
            Wreszcie ktos mnie nazwał po imieniu. Chciałam zbadać, jak duży
            odzew wywoła infantylny post. Nadal podtrzymuję, że w mim związku
            działa to tak, jak opisałam, ale świadomowie przesłodziłam
            wypowiedź. Powiedzmy, że założyłam się z kimś i właśnie ten zakład
            wygrałam. Dziękuję Wam!
            I przepraszam, jeśli kogoś ukąsiłam. Zupełnie szczerze powiem, że po
            przeczytaniu Waszych wpisów - tylko w tym wątku,więc może spłycę
            temat, niektóre z Pań są chyba zbyt wojownicze, by dogadać się z
            facetami... No,ok - zaraz mi się pewnie (słuszni i zasłużenie)
            oberwie.
            pozdrawiam wszystkich
            • jef_f Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 06.08.08, 02:29
              fajna_babeczka napisała:

              > Wreszcie ktos mnie nazwał po imieniu. Chciałam zbadać, jak duży
              > odzew wywoła infantylny post.

              Skoro lubisz aby ci dokopywano, to ja cie rowniez moge nazwac szczerze po
              imieniu, sorry, ale jestes po prostu wyjatkowo glupia:)
              • fajna_babeczka Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 07.08.08, 13:39
                jef_f napisał:
                > Skoro lubisz aby ci dokopywano, to ja cie rowniez moge nazwac szczerze po
                > imieniu, sorry, ale jestes po prostu wyjatkowo glupia:)
                Nie ma za co :-) Ludziom jest lżej, gdy komuś dowalą. Dopóki nie odbywa się to w
                realu, folgujcie sobie do woli.
            • eeela Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 06.08.08, 14:44
              więc może spłycę
              > temat,

              Jezu, jeszcze bardziej?

              niektóre z Pań są chyba zbyt wojownicze, by dogadać się z
              > facetami...

              Akurat te panie, które okazały się wojowniczo nastawione w twoim wątku (czyli ja
              i zapewne też Glam), nie mają większych problemów z dogadywaniem się z facetami.

              Może dlatego, że nie zajmują się w życiu produkowaniem infantylnych prowokacji.
        • anais_nin666 Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 04.08.08, 22:45
          Teraz jeszcze do tego przydałoby się słowo Glosa i wątek trzeba byłoby
          przyszpilić jako wzorcowy - dawno żaden nic nie wnoszący post nie wzbudził tak
          zywej dyskusji;)
          • nico_priv Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 04.08.08, 23:25
            Słusznie, dawno żadnego (dużego) wątku nie przeczytałem tak
            sumiennie od początku do końca.
            Dorzucając swoje chciałbym wszystkim życzyć długich wakacji, bo
            walka odbyła się na ostre o kapelusz śliwek, jakby powiedział Zigi
            Rozalski ;-)
            Kochani, trochę luzu. Uśmiech dla wszystkich:
            :-)))))))))))))))))))))))
          • fajna_babeczka Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 05.08.08, 23:52
            Chodziło właśnie o to,
            jak bardzo uda mi się zakręcić ten wątek nie wpisując się za często.
            • krissdevalnor100 Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 06.08.08, 15:02
              O-ja-cie, no-kto-by-się-spodziewał?!

              Babeczko, nie jesteś pierwszą osobą, która na szerokich niwach
              internetowych "forów" wyprodukowała szczery i sponatniczny tekst, w
              którym wyłożyła jak na dłoni wszystko, co jej w duszy zagrało na
              widok jakiegoś forum/temetu/problemu/wątku/łotewer. Jak już
              produkcja zawisła w otchłaniach sieci, to jej ogólny poziom i głębia
              obnażył się sam. I wtedy szanowny autor robi to, co każda w miarę
              kombinująca osoba zrobi: obwieszcza, że oto
              to była Prowokajca
              Jak się nie da naprawdę w żaden sposób wykazać "do czego" miałaby
              być, to się pisze (i to niniejszym nastapiło, czekałam cierpliwie),
              ze to był "zakład".
              Na osobach, które na początku tego miesiąca założyły swoje pierwsze
              konto- robi to wrażenie, napewno:)))
              Pozdrawiam!
              • glamourous Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 06.08.08, 16:37
                To tak jak z ta panna, ktora napisala tu kiedys porazajacy wyjatkowa
                naiwnoscia watek, a potem drwiacym z niej forumowiczom tryumfalnie
                obwiescila "ale was nabralam - ja tu robie... ankiete! ;-))

                Tia...jasne ;-) Ankieta. Prowokacja. Zaklad. Materialy do pracy
                magisterskiej ;-)) Jednym slowem kazde wytlumaczenie dobre, zeby
                jakos z tego blamażu wyjsc "z twarza" ;-))
                • zyg_zyg_zyg Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 06.08.08, 18:12
                  się nie kopie leżącego...
                  • aandzia43 Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 06.08.08, 22:37
                    Mus kopac. Bo jeszcze sie podniesie i w łydke ugryzie;-)
                    • fajna_babeczka Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 07.08.08, 13:23
                      Kopcie mnie, kopcie, ja to lubię ;-)
                      • raffi73 Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 07.08.08, 13:29
                        masochistka?
                        • fajna_babeczka Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 07.08.08, 13:42
                          raffi73 napisał:
                          > masochistka?
                          Dobrze się bawię, choć masochistką nie jestem. Przecież nie kopią mnie, a mój
                          "profil", który ma ze mną wspólnego tylko trochę - tyle, jak ja zbudowałam
                          relacje ze swoją obecną drugą połową...
                          A przy okazji dziękuję Ci za dobre słowo kilka wpisów wyżej :-)
                          • aandzia43 Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 07.08.08, 14:04
                            > A przy okazji dziękuję Ci za dobre słowo kilka wpisów wyżej :-)

                            To kto w końcu dziękuje Raffiemu? Ty, czy twój profil, od którego się teraz tak
                            dystansujesz?
                            Mój kot, jak się zwali z szafy (bo jest pierdoła), to otrzepuje futro i udaje,
                            że tak właśnie miało być. I że lot z szafy na pysk był zamierzonym manewrem;-)
                • fajna_babeczka Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 07.08.08, 13:26
                  O jakiej twarzy mówisz? Przecież internauta nie ma twarzy jako takiej. Jego
                  profil nie jest tożsamością, ani nawet alter ego. To jedynie autokreacja. Mniej
                  lub bardziej nazwiązująca do "oryginału" projekcja poglądów/przesądów i
                  pobożnych życzeń.
                  Napisałam, że nie materiały do pracy, nie ankieta... Nieważne. I tak jestem tu
                  obecny/a pod kilkoma nickami i bywa, że głoszę obce mi poglądy tylko po to, by z
                  kimś podyskutować lub trochę pojątrzyć. W jednym z wątków bardzo dobrze
                  rozmawiało mi się i z Glam, i z Eeelą :-).
                  • raffi73 Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 07.08.08, 13:59
                    nie wiem czy nie sciemniesz,bo te wsomniane ladies ktorych kilka postow
                    przeczytalem wydaja sie zbyt bystre zeby sie nie zorientowac z kim duskutuja.
                  • raffi73 Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 07.08.08, 14:04
                    nie wiem czy nie sciemniasz bo wymienione przez ciebie ladies ktorych kilka
                    postow przeczytalem wydaja sie zbyt bystre by nie zorientowac sie z kim rozmawiaja
                  • miedzianakonefka Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 07.08.08, 14:07
                    Internauta ma IP i to wystarczy za twarz :P A nawet za całokształt postaci
                    łącznie z mieszkaniem i innymi. No chyba że zza proxego się udziela, a i to nie
                    jest 100% bezpieczne.

                    Alleluja i do przodu...
                    • fajna_babeczka Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 08.08.08, 21:30
                      W domu trzy kompy, z których korzysta 2-4 osoby. W pracy kompy...
                      Nigdy nie użyam więcej niż jednej tożsamości z jednego kompa, chyba
                      że któraś tożsamość jest mocno jednorazowa. Wówczas "gila" mi to.
                      Poza tym z tych samych kompów korzysta też mój mąż, a nie
                      konsultujemy ze sobą, co kto w necie dłubie, więc pradopowodbnie,
                      gdyby ktoś zestawił nasze IP z nickami, wyszłyby niezłe akcje.
                  • glamourous Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 07.08.08, 14:35
                    fajna_babeczka napisała:


                    > O jakiej twarzy mówisz? Przecież internauta nie ma twarzy jako >
                    takiej.


                    O rany, babeczka ;-) No to jak tu (mimo najlepszych checi ;-))
                    doceniac finezje Twoich smakowitych forumowych prowokacji, skoro nie
                    czaisz ironii (Krissdevalnorowe "ad personum") ani nawet przenosnego
                    znaczenia popularnego powiedzonka "wyjsc z twarza"...
                    Lo matko... Czy gdybym napisala doslownie "zeby Twoj nick wyszedl z
                    twarza" to byloby lepiej? Czy tez przyczepilabys sie, ze nick nie
                    moze miec przeciez oczu, nosa i ust, a w zwiazku z tym piszę
                    bzdury ? ;-)))))))

                    > I tak jestem tu
                    > obecny/a pod kilkoma nickami i bywa, że głoszę obce mi poglądy
                    tylko po to, by
                    > z
                    > kimś podyskutować lub trochę pojątrzyć.


                    Aha, jestes na forum jak sama napisalas dopiero od miesiaca i juz
                    masz kilka nickow tylko po to, zeby "pojatrzyc"? No niezle... ;-)

                    I zeby nie bylo, ze atakuje niewinnych, sympatycznych forumowiczow
                    (nikogo nie atakuje, tylko odpowiadam na post bedacych risposta na
                    moj powyzszy) koncze definitywnie moje udzielanie sie w tym watku.
                    • misssaigon Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 07.08.08, 15:32
                      babeczka - dobre chociaz i to, ze udalo ci sie przyznac do swiadomego
                      trollowania...nie szkoda ci jednak czasu? - naszego oczywiscie...
                      • fajna_babeczka Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 08.08.08, 21:42
                        Hm... Przepraszam. Tego nie wzięłam pod uwagę. Byłam przekonana, że
                        do dyskusji włączają się ochotnicy, którzy czują potrzebę zabrania
                        głosu.
                        A zatem - nie uciekam w inne tożsamości, pozostaję przy tej - scalam
                        moją drugą nawet i zostaję tu jako FAJNA_BABECZKA, która będzie już
                        teraz działała mądrzej i poważniej, aż z czasem się zrehabilituję ;-
                        ) Acha, moja druga tożsamość to "ta_judyta". Z której usług
                        niniejszym rezygnuję.
                        • bigmisiull Misiul is back? nt 08.08.08, 22:01
                    • fajna_babeczka Re: Nie karmić trolla. / Do not feed the animals 08.08.08, 21:38
                      glamourous napisała:
                      > O rany, babeczka ;-) No to jak tu (mimo najlepszych checi ;-))
                      > doceniac finezje Twoich smakowitych forumowych prowokacji, skoro
                      nie
                      > czaisz ironii (Krissdevalnorowe "ad personum") ani nawet
                      przenosnego
                      > znaczenia popularnego powiedzonka "wyjsc z twarza"...
                      Jak to nie czaję ironii? Po prostu uważam, że w necie można się
                      nawet ośmieszyć, co czasem bywa pouczające. "Wyjść z twarzą" to nie
                      jest popularne powiedzonko. Ta potoczna metafora brzmi "zachować
                      twarz", a wyjść można z honorem... Nie mieszajmy utartych związków
                      frazeologicznych! Ale z "ad personum" nie zjarzyłam, uznałam to za
                      błąd.

                      > Aha, jestes na forum jak sama napisalas dopiero od miesiaca i juz
                      > masz kilka nickow tylko po to, zeby "pojatrzyc"? No niezle... ;-)
                      Nie wiadomo, gdzie fałsz, a gdzie prawda, skoro poruszamy się w
                      alternatywnym świecie. Tedy i przesłanek mniej, by coś jednoznacznie
                      stwierdzić. Brak choćby mowy ciała ;-).

                      > I zeby nie bylo, ze atakuje niewinnych, sympatycznych forumowiczow
                      > (nikogo nie atakuje, tylko odpowiadam na post bedacych risposta na
                      > moj powyzszy) koncze definitywnie moje udzielanie sie w tym watku.
                      Do zobaczenia gdzie indziej. Tylko nie łączcie mnie z "cucuszkami",
                      please... "One" są nie moje ;-)
    • lunatic_ann Re: Prosta recepta na brak seksu w małżeństwie 15.08.08, 02:07
      "Fajna_babeczko"! sledze ten watek, czekajac, co sie dalej wydazy. Dziwi mnie cierpliwosc innych forumowiczow do Ciebie. Byc moze sa inne fora, bardziej odpowiednie dla tego, co robisz/probowalas robic.
      Jesli bowiem chcialas napisac cos madrego, ale Ci nie wyszlo - przyznaj sie jak kazdy po 18, a jak chcesz zartowac, to troche nie ten adres - mysle... Ludzie tu sobie pomagaja czasem, jak umieja, lecz ciagle.
      W obu przypadkach wypadasz marnie i ciagle sie pograzasz..
      Z wyrazami wspolczucia...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka