futile_and_duperele
28.08.08, 23:16
Witam
Uprzejmie, acz niewesoło donoszę, że półroczna kwarantanna okazała się
ostatecznie nieskuteczna. Wszystko wróciło do smutnej normy. W związku z tym
proszę o nienaśladowanie, nawet tych cierpliwych.
Dla jasności i tych, którym się nie zdarzyło przeczytać:
Jestem żonatym facetem, w małżeństwie ok. 12 lat, 2 dzieci. Od jakiegoś czasu
kochamy się z żoną coraz rzadziej, w porywach 1x w miesiącu, czasem częściej,
ale częściej - rzadziej. Dokładnie rzecz biorąc, wszelkie moje próby
rozpoczęcia gry wstępnej załatwiane są odmownie. Tzn. tak było do początku
tego roku, kiedy to zdecydowałem się na wprowadzenie kwarantanny, czyli:
- niepodejmowania inicjatywy w łóżku (od początku związku to wyłącznie ja ją
podejmowałem),
- kompletnego ignorowania wszelkich sygnałów mających sugerować ochotę na seks.
W zamyśle miała to być próba radykalnego postawienia żony w mojej sytuacji.
Jak radośnie pisałem na tym forum, po pół roku pomogło to (odbyła się rozmowa,
podczas której wyjaśniłem, dlaczego się tak zachowywałem), ale niestety tylko
na jakiś czas, dokładnie rzecz biorąc na 3 tygodnie z niewielkim hakiem,
podczas których było bardzo fajnie. Potem doszło do kolejnej scysji, podczas
której usłyszałem bardzo niemiły komentarz na temat moich potrzeb.
Uprzedzając ew. pytania: seks 2-3 razy w tygodniu byłby dla mnie całkiem OK. W
łóżku dbam o partnerkę, staram się, żeby skończyła pierwsza, nie domagam się
rzeczy, które jej nie pasują. Ją natomiast często boli głowa, jest zmęczona i
ogólnie nieochota jej.
Jeżeli ktoś miałby sugestie, będą mile widziane.
___________________
Wszystkie problemy młodych małżeństw biorą się stąd, że kobieta oczekuje, że
po ślubie wszystko się zmieni, a mężczyzna - że po ślubie nic się nie zmieni.