18.09.09, 22:31
Po odstawieniu DEPAKINE i KETIPINORU w ryzach trzymaja mnie mocno
techniki pranayamy do ktorych doszedlem po kilkuletnim praktykowaniu
hatha jogi. Koniec problemow z nadwaga watroba czysta jak lza (w
kompleksie z olejem lnianym i wegetarianizmem). Wrocilem do zycia.
Polecam wszystkim kto chce wrocic do zycia. Droga dluga i ciernista
ale mozliwa do osiagniecia.

Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • drugikoniecswiata Re: PRANAYAMA 06.10.09, 11:08
      to prawda.
      w ogóle joga bardzo pomaga.
      ale nie zamiast psychoterapii wink
      • matrioszka42 Re: PRANAYAMA 06.10.09, 11:17
        No i raczej nie zamiast leków. Jakoś mi tak maskiem zaleciało z jego aktywnością fizyczną i marchewką. Wszelka aktywność TAK, ale nie zamiast.
        • beatrix-kiddo Re: PRANAYAMA 06.10.09, 15:11
          matrioszka42 napisała:

          > No i raczej nie zamiast leków. Jakoś mi tak maskiem zaleciało z jego aktywności
          > ą fizyczną i marchewką. Wszelka aktywność TAK, ale nie zamiast.

          Mask ostatnio gdzieś usłyszał sformułowania "inteligencja emocjonalna",
          "dezadaptywność", "adaptywność" i obecnie naucza, że trzeba "nauczyć się"
          inteligencji emocjonalnej, bo jak nie, to będziemy dezadaptywni tongue_out
          Nie ma to jak ewolucja nauczania guru, hi hi hi
          • matrioszka42 Re: PRANAYAMA 06.10.09, 15:17
            Super! Tyle trudnych sformułowań w jednym masku. A myślam, że on jest nieedukowalny. Jak to się można pomylićwink
            • beatrix-kiddo Re: PRANAYAMA 06.10.09, 16:18
              Ty niedowiarku! Mask nas jeszcze wszystkich zaskoczy smile
              Jesteś dezadaptywna, wstydź się (w ramach pokuty: kilo gotowanej marchewki)
              • matrioszka42 Re: PRANAYAMA 07.10.09, 09:46
                Bo ja taki człowiek małej wiarywink
                Kilograma nie dałam rady, ale staranie też się liczy?
                • beatrix-kiddo Re: PRANAYAMA 07.10.09, 16:54
                  matrioszka42 napisała:

                  > Bo ja taki człowiek małej wiarywink
                  > Kilograma nie dałam rady,

                  Z nauk guru: wybacz sobie błąd i spróbuj jeszcze raz, na pewno się uda wink))))
    • awanturka Re: PRANAYAMA 06.10.09, 17:38
      To ciekawe co piszesz, ale ja bym w zyciu nie zaryzykowała odstawienia leków. A swoją drogą hatha joga czy pranayama joga to praktyki w miarę bezpieczne, ale znam osobę która po praktykach kundalini joga wpadła w ostrą psychozę, z której nie potrafiła wyjść bardzo długo pomimo brania leków. Z jogą mimo wszystko trzeba uważać - jak wszystko - moze pomagać, ale może tez szkodzić.
      • 36.a Re: PRANAYAMA 10.10.09, 07:54
        Podobne zastrzeżenia...
        Hatha-joga jak najbardziej, daje piękne pobudzenie organizmu, mięśnie drżą, radość.
        Ale pranayama, czyli zaawansowane techniki oddechowe w jodze? Oj, bałabym się
        odlecieć w niewłaściwym kierunku.
        A wegetarianizm? Praktykowany 5 lat, ale czy na pewno dał mi zdrową głowę
        jednocześnie? Niby o dostarczenie wit. B12 i innych potrzebnych składników dbałam, ale.
        • grzechisme Re: PRANAYAMA 12.10.09, 02:26
          Witam was kochani.(Sorry jeśli ktoś dotknięty,że się spoufalam(ale
          brzydkie słowo)).Częściej Was czytam niż piszę.(Muszę to zmienić)
          Czuję jakbyście byli(-ły)moją drugą rodziną.(a może pierwszą)Za dużo
          tych nawiasów.Wystraszyłyście mnie trochę.Ciut...Ciut.--Czy
          rzeczywiście joga może nas tak "rozbujać".Właśnie od listopada będę
          uczęszczał na takie zajęcia.Czy warto wydać300zł?--------------------
          --------------------------------------------Jadę w
          dóóóóół.......!!??.
          Depakine 2*1000 nie pomaga.Wziąłem dziś 4*Beer,(pierwszy raz od roku)
          Ludzie ja mam dwoje kochanych dzieci i formalnie żonę(KOCHANĄ).Nie
          mam problemów z alkocholem.------------------------------------------
          ---------------------------------dr.zabba-----doradż coś--
          please!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • dr.zabba Re: PRANAYAMA 12.10.09, 09:46
            Czuję się wywołana do odpowiedzi.
            Wiesz, całkiem szczerze i bez podstępu: jak lecisz w dół, idź do lekarza i nie
            daj się wyrzucić. Trzeba zmienić leczenie, może sam stabilizator nie wystarczy
            (pewnie nie wystarcza, skoro bierzesz raczej dużo niż mało).
            Beer nie doradzam.
            O jodze nie mam pojęcia.
            Ja też mam rodzinę, trójkę dzieci - trzeba być stabilnym, koniecznie.

            Czemu żonę formalnie?
            Czemu my pierwszą? rodziną?
            • grzechisme Re: PRANAYAMA 12.10.09, 19:35
              dr.Zabba------------------------------------ujęłaś mnie tą
              poezją...TRAFIŁAŚ.Właśnie tak odbieram życie(i może dzięki temu
              JESTEM tu..?)
              To nie szkoła,to życie...(a może szkoła życia???)Cały czas uczymy
              się żyć z tym paskudstwem(ale brzydkie słowo).
              -----------------Miło ,że się odezwałaś.(Boże,jak chciałem z kimś
              pogadać)
              Spotkam się ze swoim świrologiem już 19-tego.Dotrwam.Już chyba dwa
              lata powtarzam mu że depakine średnio mnie stabilizuje a może i
              wcale.(Ojciec CHAD totalny,brat młodszy o pięć lat---moim zdaniem
              również Chadowiec-"gwiazdor"--funkcjonują bez leków.Niestety nic nie
              osiągneli--ale żyją dla siebie.Ja(w depie tego nie widzę-inni mi to
              mówią)"ustawiłem" moją rodzinę,ale gdzieś zapomniałem jak żyć.)
              Mam "39 i pół"(czyżby komplex wieku średniego???)Jeśli chodzi o
              beer -nie jestem laikiem w tej branży(mam swoje przemyślenia
              dotyczące CHAD+alko)-nie doradzam.Aczkolwiek wczoraj potrzebny mi
              był delikatny reset.(dziś wracam na depakine).
              ------Dlaczego Wy pierwszą???-----------------Bo odnajduję tu
              ciepło,morze empatji,chęć bezinteresownej pomocy,zrozumienia.Ale też
              i kubeł zimnej wody ,gdy trzeba.
              -----------....formalnie ? ----------------------------bo jeszcze
              jesteśmy małżeństwem(Papierowe małżeństwo).
              ----------------"Ją to ogranicza i mamy różne pryjorytety"-----------
              To prawda moim zawsze była rodzina,moja kochana M*** i dzieci."Nigdy
              w życiu,Ja wam pokaże"Jej..........................................


              Czy MIŁOŚĆ i Obsesja leżą na tym samym biegunie (braku
              rozsądku)????????????????????????????????????????????????????????????
              Od tamtej chwili minęło siedemnaście mgnień wiosny.A może...


              *
              Tam - gdzie rzeka tęsknoty
              wpada do morza znurzenia
              spotkałem CIEBIE
              Stałaś po drugiej stronie rozległej delty
              Dwa razy spadały liście obojętności
              z drzew rozsądku
              ...i stała się WIOSNA.
              Ziarno z wysokiej skały w pęd uderzyło
              Korona listowiem pokryła konary-
              co niczym skrzydła wiatr łapiąc mnie niosły
              ----żem spadł jak Ikar u Twych stóp-
              -lecz cały
              Majacząc zdumiony hymn pochwalny -
              -wiośnie

              1991-12-06
              • dr.zabba Re: PRANAYAMA 12.10.09, 22:20
                W dół to chyba nie...
                Tyle w Twoim poście nawiasów, myślników, znaków zapytania. Zerknęłam na Twoje
                poprzednie (dwa) posty na forum - nie było tak. Nie lecisz raczej w górę?

                Miłość jest kwintesencją rozsądku.
                • 36.a Re: PRANAYAMA 13.10.09, 00:02
                  barwny styl, mnie się podoba smile
                  • grzechisme Re: PRANAYAMA 14.10.09, 00:07
                    Dzięki.To było dawno.
                  • grzechisme Re: PRANAYAMA 14.10.09, 00:09
                    Dzięki. To było dawno.
                • grzechisme Re: PRANAYAMA 14.10.09, 00:52
                  >W dół to chyba nie...
                  Ja już sam nie wiem ,gdzie zaczyna się góra a gdzie dół.
                  Ostatnio "pochwaliłem" się mojemu świro- ,że chyba mam częstą zmianę
                  faz.Nic przyjemnego.Do południa i wieczorem w miarę stabilnie ,a 15-
                  17 dół.
                  ---O ile pamiętam,to podczas pisania dawniejszych dwóch postów
                  miałem niezłą górkę.(podobnie jak Ditta)
                  >
                  > Miłość jest kwintesencją rozsądku.

                  J tu się nie zgadzam absolutnie.
                  Napewno nie w moim przypadku.
                  Jak można kochać człowieka który chciał cię zniszczyć???

                  -----------------gdzie tu rozsądek ?
                  • dr.zabba Miłość niejedno ma imię... 14.10.09, 10:29
                    Na pewno masz różne doświadczenie miłości od mojego, na pewno.

                    Brak porozumienia w związku często wynika ze złej komunikacji, z mówienia
                    różnymi językami o tych samych rzeczach.

                    Chcesz coś więcej o swojej miłości napisać?
                    • grzechisme Re: Miłość niejedno ma imię... 15.10.09, 10:57
                      Tak.Chyba muszę to z siebie "wypluć".Pamiętam, kiedy jeszcze
                      pisałem pamiętniki bardzo mmnie to wyciszało.

                      Niewiem czy będziecie chciały to czytać? (może być długo.)Postaram
                      się streszczać.

                      ---------------------------------------------------------------------
                      Jestem zodiakalną wagą (jak widać niezbyt stabilną)Ale mniejsza o
                      gwiazdy.
                      Pobraliśmy się z miłości.(każda miłość jest wielka)
                      20 i 23lata.
                      Po trzech latach córka.
                      Po siedmiu syn.
                      Życie...
                      Bez większych spięć,nieporozumień...
                      >Pożar "starego"
                      domu.

                      >Zaniechana "dezercja" żony do teśiów
                      >Odsunięcie się od teściów z mojej strony(i vice versa)
                      >Pogarszająca się sytuacja w mojej branży.
                      >Kupno mieszkania w bloku(spełnienie marzeń kobiety ze wsi-
                      ciągle "leczę" Jej kompleksy.)
                      >Spłata zobowiązań (trzy lata mojej walki)
                      >Pogłębiające się moje depresje(brak dobrego słowa,wsparcia,gestu)
                      >Praca ponad nadwątlone depresją siły,stres,brak snu, "podkręcanie"
                      się piwem iii.. do przodu.
                      >Rezygnacja ze swojej działalności.A na to konto...
                      >Otwarcie sklepiku w szpitalu(Jej ulubiony serjal "Na dobre i na
                      złe")
                      >Jeszcze plazma (masz!)
                      >Moje protesty (zajeżdzisz mnie jak konia - żeby chociaż w łożu daj
                      boziu.ha. ha...)
                      >Jeszcze skórzana kanapa (masz!) PAS! PAS! PAS!
                      ------A okna wymienić?---PAS!
                      ------A kuchnia za 20 tys.Przecież możesz wziąć kredyt!
                      PAS! PAS! PAS! STOP!!!.

                      STOP ?

                      Temu panu już dziękujemy.


                      -tyle moich błędów.

                      Wynik (diagnoza)

                      CHAD + M***ODLISZKA = ROZPAD RODZINY

                      Dalej.- Najlepiej rozwód.
                      Jestem ustawiona!
                      Jnteres mam^ mieszkanie mam^
                      Jeszcze alimenty i spłata majątku.
                      Nie chciał się powiesić jak sąsiad z naszej klatki (37)
                      "On nie z tych" do mojej matki.
                      (A szczerze powiem ,niewiele brakowało)
                      J nadzieja ---że może to kiedyś zrobi.(iczyściutko
                      sprawa się rozwiąże sama)


                      Powiesz,wymysł chorej wyobrażni.?(Czyjej ? )
                      Słowa maniaka ?...

                      Obawiam się,że nie.

                      Toksyczna miłość? - być może.

                      Napewno to , że Ją kocham --
                      jest CHORE.
              • beatrix-kiddo Re: PRANAYAMA 14.10.09, 23:08
                O żesz w mordę, sieknęło mnie.
                • dr.zabba Re: PRANAYAMA 14.10.09, 23:49
                  Beatrix, co się dzieje?
                • grzechisme Re: Miłość niejedno ma imię... 15.10.09, 01:19
                  beatrix kiddo co tak Cię siekło?
                  • beatrix-kiddo Re: Miłość niejedno ma imię... 15.10.09, 08:17
                    to co napisałeś i jak napisałeś.
                    • grzechisme Re: Miłość niejedno ma imię... 15.10.09, 16:38
                      Co zrobić jak miłość zachoruje ???.
                      • dr.zabba Re: Miłość niejedno ma imię... 15.10.09, 19:02
                        Przeczytałam Twoją "spowiedź" (nie najlepsze słowo, nie przychodzi mi nic
                        lepszego do głowy) już rano, ale trwałam w milczeniu. Trudno coś mądrego
                        powiedzieć... Umarłabym, gdyby mąż nie był przy mnie. Umarłabym, nie przesadzam.
                        Jest dla mnie ogromnym wsparciem...
                        Naprawdę ją jeszcze kochasz? Co oznacza dla Ciebie kochanie? Jak ją kochasz?
                        Chcesz chronić, podziwiasz, pożądasz? Czemu nazywasz tą miłość chorą? Czy to
                        może raczej uzależnienie?

                        Przeczytawszy, bardzo jestem z Tobą, wspieram, przynajmniej wirtualnie.
                        • grzechisme Re: Miłość niejedno ma imię... 15.10.09, 20:07
                          Tak, właśnie "spowiedż" jest tym właściwym słowem.
                          (może ten post powinien się ukazać na forum o rozwodach?)
                          Albo uzależnieniach?

                          Niech pozbieram myśli....
                          • grzechisme Re: Miłość niejedno ma imię... 15.10.09, 20:13
                            Na pewno nie poetyckich raczej proza (życia).
                            • majagor Re: Miłość niejedno ma imię... 15.10.09, 20:58
                              Miłość głupia czasem bywa i tyle.
                              Tzn. moja miłość taka bywa.

                              Mam za sobą bardzo toksyczny układ. Kochałam. Mocno kochałam. Kochałam i waliłam
                              głową o ścianę ze złości na siebie, że tak pozwalam się traktować - w imię
                              miłości rzecz jasna..

                              Psycholog długo zabierała się do tego tematu. Jak zaczęłam do niej chodzić nadal
                              z nim byłam. Gdy ona delikatnie zwracała uwagę, że coś w tym związku jest nie
                              tak.. ja atakowałam ją, krzyczałam, że się nie zna itd..
                              Długo trwało uświadomienie mnie, dużo czasu, łez, rozpaczy minęło zanim
                              zrozumiałam, że ten człowiek ewidentnie wyżywa się na mnie. Długo trwało zanim
                              zrozumiałam, że to nie miłość, a uzależnienie - moja psycholog porównywała go do
                              heroiny..
                              Kiedyś zachęciła mnie do napisania pracy "Plusy i minusy bycia z D."
                              Przeczytałam ją na mojej terapii grupowej. Na głos czytałam. Płacząc.
                              Przerywając. Uciekając w między czasie do toalety. Ale przeczytałam...
                              A tę pracę zachowałam i zawsze gdy miałam ochotę na powrót do D. wyciągałam ją i
                              szybko czytałam.. by przypomnieć sobie, co owy pan mi fundował..
                              Minęło już kilka lat. Nie widziałam go. Nie słyszałam go. Ale naprawdę nie wiem
                              jakbym się zachowała spotykając do na ulicy..
                              • dr.zabba Re: Miłość niejedno ma imię... 15.10.09, 21:36
                                Czy ta toksyczna miłość to miłość?
                                • grzechisme Re: Miłość niejedno ma imię... 15.10.09, 22:46
                                  Kochana dr.zabba.

                                  Wiesz zapewne,że są (przynajmniej) trzy prawdy.

                                  Alkoholik kocha WÓDKĘ ,wódka jego ( raczej ) nie.

                                  Czy to miłość ?

                                  Miłość niejedno ma imię...
                              • grzechisme Re: Miłość niejedno ma imię... 15.10.09, 22:25
                                Dziewczyny! Obydwie macie rację. Chyba potrzebna mi solidna
                                psychoterapia. Może joga później.
                                Jakieś dwa lata temu byłem na 2 wizytach. Zraziłem się ,kiedy
                                świeża pani psycholog zadała mi pytanie "czy szklanka do połowy jest
                                pełna czy w połowie pusta.
                                Inna pani psyche , znacznie starsza (stara szkoła)- kazała mi dać
                                na mszę i czekać.(w Centrum pomocy rodzinie).

                                Mocno kochałem i waliłem głową o ścianę również ze złości na
                                siebie.Robiłem wbrew sobie z pełną świadomością że popełniam dla
                                Niej kolejny błąd ,który będzie mnie drogo kosztował.

                                Świadom tego od przynajmniej 7 lat.

                                Mam bardzo silny instynkt ojcowski, ale chyba słaby samozachowawczy.
                                Tak ,chciałbym ją chronić , bronić,podziwiać itd.itp...
                                ......ale chcę żyć.

                                Kładę na szali mej wagi 16 lat małżeństwa i rodzinę.

                                A usłyszałem tylko -"..i tak mi wszystko oddasz bo mnie kochasz.


                                (majagor , pozwól ,skorzystam z rady Twojej psyche--Plusy i minusy
                                bycia z M***)
                                • stardusts Re: Miłość niejedno ma imię... 15.10.09, 22:34
                                  Miłość toksyczna to też miłość tylko że jednostronna...sad Takie moje zdanie.

                                  Ja z miłości oddałam kiedyś całą siebie i masę kasy...Minęło prawie 4 lata i
                                  spotkałam go. Teraz jest inaczej, teraz chcę odebrać z powrotem swoje życie i
                                  żyć. Jak będzie? Czas pokaże.
                                  • grzechisme Re: Miłość niejedno ma imię... 15.10.09, 22:59
                                    Cieszę się , że ktoś to potwierdził.

                                    (Tako rzecze Zaratustra,przepraszam
                                • majagor Re: Miłość niejedno ma imię... 16.10.09, 09:22
                                  Skoro nie pasowała Tobie "świeża" pani psycholog, ani psycholog "starej szkoły"
                                  może warto jeszcze raz spróbować i wybrać taką pomiędzy? smile
                                  Nie wyobrażam sobie, aby psycholog mogła mi doradzić mszę. Chyba bym ją tam
                                  udusiła ze złości.

                                  Co do pracy - mam nadzieję, że pomoże Tobie tak samo jak mnie.
                            • ditta12 Re: Miłość niejedno ma imię... 15.10.09, 21:01
                              O kurdelebele fix smile
                              • ditta12 Re: Miłość niejedno ma imię... 16.10.09, 08:04
                                grzechisme napisał:
                                *
                                Tam - gdzie rzeka tęsknoty
                                wpada do morza znurzenia
                                spotkałem CIEBIE
                                Stałaś po drugiej stronie rozległej delty
                                Dwa razy spadały liście obojętności
                                z drzew rozsądku
                                ...i stała się WIOSNA.
                                Ziarno z wysokiej skały w pęd uderzyło
                                Korona listowiem pokryła konary-
                                co niczym skrzydła wiatr łapiąc mnie niosły
                                ----żem spadł jak Ikar u Twych stóp-
                                -lecz cały
                                Majacząc zdumiony hymn pochwalny -
                                -wiośnie

                                1991-12-06

                                Wreszcie jakaś deltafix.Bardzo mi się podoba ten wiersz.Pozwoliłam sobie nawet
                                umieścić go w kajecie myśli swoich wraz z datąsmile
                                • ditta12 Re: Miłość niejedno ma imię... 16.10.09, 08:21
                                  www.youtube.com/watch?v=FQmoraJNusc&feature=related
                                  A to dla Ciebie grzechismewink
                                  • grzechisme Re: Miłość niejedno ma imię... 16.10.09, 21:56
                                    Proszę bardzo ditto12.

                                    Na dworze brzydka pogoda,a piosenka o pięknej dolinie poprawiła mi
                                    nastrój. To bardzo poetycki tekst.

                                    -
                                    • ditta12 Re: Miłość niejedno ma imię... 17.10.09, 08:54
                                      smile
                                      • stardusts Re: Miłość niejedno ma imię... 17.10.09, 12:13
                                        Jej błagam I'm nie J'am, bo robi mi się smutno sad
                                        • grzechisme Re: Miłość niejedno ma imię... 17.10.09, 18:00
                                          ???.............?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka