10.11.09, 08:37
Chwile załamania...Terapia... rezultaty daje... czasem nie daje...
Mała bunt poranny- logopeda-be... o matko...po swojemu...pomogło...a
później..irytacja...cholera...dogaduję koleżankom.. że szary
brzydki, etc...
W pracy nie mam dostępu do czata... a tak bym pogadała... matko...
przepraszam Was
Obserwuj wątek
    • dr.zabba Re: marudzę 10.11.09, 08:51
      Szary, brzydki, okropny! Jeśli my tylko o tym samym... Ja wszystko zwalam na
      porę roku, na listopad. Przetrwać listopad, to przeżyć. Terapia... Wiesz, że
      dasz radę! Nie było dobrze po swojemu? Ale pommgło. Może to wystarczy? Terapia
      nie Biblia, nie musisz wszystkiego jak leci. Wiesz, wierzymy w Ciebie. Wiesz,
      prawda?
      Jestem jeszcze chwilę w necie.
      A, i nie przepraszaj.
      • poetkam Re: marudzę 10.11.09, 09:08
        O raju... dzięki... wejdziesz na pocztę gazetową? tam też można na
        czacie....jeśli chcesz....
      • poetkam Re: marudzę 10.11.09, 09:10
        A szary?... kolor swetra.. wink
        a listopad? swoją drogą..
        • dr.zabba Re: marudzę 10.11.09, 09:16
          weszłam
          • poetkam Re: marudzę 10.11.09, 09:20
            ok, piszę
    • poetkam Re: marudzę 10.11.09, 10:14
      Dziękuję Ci kochany Żabonku za te chwile miłej rozmowy... Miłego
      dnia, słoneczko smile
      • danime Re: marudzę 10.11.09, 18:58
        Dla mnie listopad to najgorszy miesiac roku, zawsze zresztą tak było.
        A odkąd choroba, to już w ogóle porazka. Chociaz jak jest żle, to
        nie ma znaczenia czy szaruga czy majowe słońce.


        Szkoda mi coraz bardziej mojego męża - ile można wyjasniac chorobą:
        warczenie, wredotę, brak s.... Boję się, że on nie wytrzyma tak
        długo, muszę się bardziej starać. Jest bardzo wyrozumiały, bardzo
        mnie wspiera, ale na pewno ma jakąś granicę wytrzymałości... kazdy
        ma...

        Wykańczanie mieszkania się przedłuża, przed świętami się nie
        wprowadzimy. Pieniądze topnieją, nie będzie tylu rzeczy. Ale nie
        ważne. Bez drzwi wewnetrznych, żarówki z sufitów, bez łózka, bez
        szaf - ale u siebie wreszcie będziemy.

        Tak się dołączyłam do marudzenia....
        • dr.zabba Seks 10.11.09, 19:07
          No właśnie, jak to jest z tym seksem? Udaje się Wam? Lubicie? W chorobie i bez
          choroby? Jak to jest?
          • danime Re: Seks 10.11.09, 19:15
            ja teraz, od roku totalna porazka. Zero chęci, męczy mnie to i męża.
            Unikam po prostu jak się da. Nie że nie kocham. Kocham i to bardzo,
            ale przez te leki to masakra jakaś jeśli chodzi o chęci i przyjenośc.
          • dr.zabba Re: Seks 10.11.09, 19:22
            No, powinnam chyba sama też napisać. Jest taka książka "Wolałabym zjeść
            czekoladę. Co robić gdy nie bawi cię seks." No to ja się bym podpisała. Jedzenie
            czekolady daje mi większą satysfakcję. Przeżywam wszystko w łóżku jak należy,
            dochodząc tam gdzie trzeba, ale nie jest to dla mnie tak duża przyjemność, żeby
            motywowała mnie do dążenia do powtórek. Tak jakby było mi to obojętne. Ja raczej
            seks toleruję, niż lubię. Rzadko inicjuję z własnej potrzeby. To może lepiej już
            skończę, bo się tu za bardzo obnażam i pewnie będzie wtopa, bo nikt inny nic nie
            napisze.
            • danime Re: Seks 10.11.09, 19:25
              Faktycznie jakoś głupio mi o tym pisac tutaj. Ale jest tak, jak
              piszesz.
              • dr.zabba Re: Seks 10.11.09, 19:32
                Wiesz, jak sobie dojrzewam w życiu i w małżeństwie, to coraz bardziej mi temat
                seksu powszednieje i coraz bardziej wydaje mi się, ze powinno się o nim
                rozmawiać. Bardzo żałuję, że w domu, w którym dorastałam, był to temat tabu.
                Nasza choroba zmienia tą sferę życia, bardzo. Może moglibyśmy o tym porozmawiać.
            • drugikoniecswiata Re: Seks 11.11.09, 16:22
              ja myślę, że na różnych etapach życia seks wygląda różnie i różną rolę spełnia.
              to nie tylko kwestia zdrowia / choroby, ale też etapu na jakim jest związek i
              jego jakości. inny jest seks przed ślubem, inny rok-dwa po ślubie, inny po
              urodzeniu dziecka i jeszcze inny na emeryturze.

              zgadzam się, że rozmowa jest ważna, choć i trudna, bo seks obdarty z intymności
              (a element tajemnicy, niewypowiedzianego jest częścią tej intymności) staje się
              wulgarny. u mnie tez w domu się nie gadało. myślę, że warto to przełamywać,
              choćby po to, by rozmawiać z "naszymi" dziećmi - jeśli nie będziemy tego robić
              my, zrobią to koledzy z podwórka i porno w necie. chyba szkoda by było sad
          • drugikoniecswiata Re: Seks 10.11.09, 23:10
            W zeszłe wakacje miałam prezent od losu w postaci 3 miesięcy prawie remisji z
            minimalnymi wyskokami do góry. Oj, wtedy to chciałam się kochać codziennie i
            jeszcze miałam ochotę na prawo i lewo z kim popadnie niezależnie od płci (w
            zasadzie to po tym skojarzyłam wtedy, ze to nie była tak całkiem remisja, tylko
            lekka hipo, przynajmniej momentami).

            Poza tym (jak jeszcze byłam w związku) to było lekkośrednio. Czasem fajnie,
            czasem nie, głównie ja nie miałam ochoty, partner był genialny. Myślałam że to
            leki, ale lekarka konsekwentnie powtarzała mi, że leki nie pomagają, ale
            podstawowa przyczyna zwykle leży w depresji jako takiej i/lub w związku. Byłam
            też kiedyś u seksuologa, który powiedział dokładnie to samo. I jeszcze że nie
            viagrą, tylko psychoterapią. Porządną, długoterminową. Jak były te 3 miechy
            dobre, okazało się, że oboje mają rację, bo na takich samych lekach (a nawet
            większej dawce) nosiło mnie jak cholera. No i było super. A z tym związkiem to
            też racja, dużo racji.

            No a teraz chłopa niet.
            Ani nawet baby.
            I co tu robić?
            Możecie mnie z kimś wyswatać wink
          • lolinka2 Re: Seks 11.11.09, 10:47
            przełamię konwencję tego wątku:
            udaje się, jest super, uwielbiam seks smile i zapotrzebowanie mam
            nieustające i niegasnące.

            I jeszcze: a co to znaczy "bez choroby"?
            • drugikoniecswiata Re: Seks 11.11.09, 16:18
              no, jeśli jesteś bardziej maniakalna niż depresyjna, to generalnie mnie to nie
              dziwi wink i zazdroszczę wink
          • xsenia Re: Seks 11.11.09, 11:06
            mnie się totalnie odechciało
            żyje jak pustelnica i w niczym mi to nie przeszkadza, mogę całą swoją
            energię poświęcić pracy
          • skwr2 Re: Seks 11.11.09, 11:18
            Wszystko zależy z kim.smile
          • poetkam Re: Seks 11.11.09, 12:19
            Lubicie, lubicie wink
        • drugikoniecswiata Re: marudzę 10.11.09, 23:13
          Jedną z największych głupot, jakie zdarzyło mi się w życiu zrobić, było
          zmuszanie się do seksu z poczucia winy, że chłop chce a nie dostaje. Nie róbcie
          tego..... Łatwo się wpędzić w dużo gorszy kanał, z którego potem wygrzebywać się
          trzeba długo i mozolnie.
    • drugikoniecswiata Re: marudzę 10.11.09, 23:14
      marudź, marudź, marudź
      każdy czasem marudzi
      wyobrażasz sobie wioskę smerfów bez marudy i stumilowy las bez kłapouchego?
      nie przepraszaj
      i nie dawaj się
      ja też w ciebie wierzę, Magda!
      • danime Re: marudzę 10.11.09, 23:33
        zabba - może któregos dnia pogadamy o tym na czacie naszym? Byśmy
        się umówiły na konkretną godzinę i dzień, co Ty na to?
      • poetkam Re: marudzę 11.11.09, 12:21
        Ja jako Kłapouchy? Ciekawa wizja wink Ogólnie jestem raczej wesoła. Choć chwilami
        melancholijna...

        > nie przepraszaj
        > i nie dawaj się
        > ja też w ciebie wierzę, Magda!
        >

        nie umiem nie przepraszać...zawsze czuję się winna, ale.. uczę się - jest coraz
        lepiej!
        Wierzysz we mnie..? Dzięki...
        • drugikoniecswiata Re: marudzę 11.11.09, 16:15
          nie, nie ty jako kłapouchy

          moim zdaniem każdy jest czasem kłapouchym, czasem prosiaczkiem, czasem
          puchatkiem, czasem tygrysem, czasem kangurzycą czasem maleństwem czasem
          królikiem czasem sową a czasem krzysiem. nikogo nie pominęłam, mam nadzieję? A
          tak naprawdę - każdy jest każdym z nich w jakimś stopniu, proporcje się
          zmieniają w zależności od dnia i nastroju.
          • poetkam Re: marudzę 11.11.09, 17:48
            Fajnie to wykombinowałaś smile W każdym z nas jest każdego bohatera po trochusmile
            • drugikoniecswiata Re: marudzę 12.11.09, 02:58
              to jest książka mojego życia
              no może oprócz biblii, choć nie jestem pewna hierarchii wink

              myślę, że obie to książki o świecie, zawierające w sobie całe universum postaw i
              pokazujące, że wszyscy są potrzebni - i tygrysy, i kłapouche, i Marie, i Marty,
              a nawet niewierni Tomasze i uparci Jonasze. tako myślę ja.

              PS mam prywatną manię zbierania tłumaczeń puchatka na różne języki i wydań
              różnych, im bardziej odjechane, tym lepsze. Nie interesują mnie wersje
              disneyowe. Rysunki Sheparda lub lokalne. Ktoś coś ma może i chce mnie
              uszczęśliwić? Ktoś ma krewnych i znajomych w dziwnych krajach?
              • majagor Re: marudzę 12.11.09, 12:44
                PS mam prywatną manię zbierania tłumaczeń puchatka na różne języki i wydań
                > różnych, im bardziej odjechane, tym lepsze. Nie interesują mnie wersje
                > disneyowe. Rysunki Sheparda lub lokalne. Ktoś coś ma może i chce mnie
                > uszczęśliwić? Ktoś ma krewnych i znajomych w dziwnych krajach?

                Ja zbieram takie tłumaczenia tyle, że "Małego Księcia" - na allegro kilka
                "dziwnych" odnalazłam swego czasu.

                Co do seksu.. U mnie czy to mania, czy depresja, czy remisja, czy z lekami, czy
                bez.. ochoty zawsze nadmiar mam.. Aktualnemu facetowi to akurat pasuje, ale
                poprzedniemu to już niekoniecznie.. Więc bywały problemy z tego powodu..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka