11.07.10, 12:40
Ja jakoś dziwnie boję się przy najbliższej rodzinie, z którą
mieszkam, powiedzieć, że strasznie cierpię psychicznie, szczególnie,
że cierpię przewlekle, na okrągło, by nie odebrali tego, że narzekam
i zmyślam, a poza tym nienawidzę przypominania im, że cierpię
psychicznie, choć bardzo dobrze mnie traktują - jakoś nie przechodzi
mi to przez gardło, nie umiem tego i udaję przy nich ostatkiem sił,
że jest super. Czy macie taki sam problem? Jak się tego nauczyć, by
bez oporów mówić najbiższym i nie udawać, bo zdecydowanie łatwiej
byłoby mi żyć? Łatwiej byłoby czasem dostać dobre słowo niż udawać,
bo sami wiecie, jak to koszmarnie boli...
Obserwuj wątek
    • sapiencja Re: Pytanie. 11.07.10, 13:25
      bellis26 napisała:
      "...jakoś nie przechodzi
      mi to przez gardło, nie umiem tego i udaję przy nich ostatkiem sił,
      że jest super. Czy macie taki sam problem?"

      Dawno temu dotarło do mnie, że nikt zdrowy, albo z nie zdiagnozowanym jeszcze
      chadem, (pisałam o tym w innym wątku ) nie zrozumie, co to znaczy cierpieć
      psychicznie.
      Dlatego przestałam się przejmować, co o mnie pomyślą, jeśli oznajmię, że:
      "pogoda mnie dobija i nie mam siły albo ochoty na spacer, kino czy towarzystwo
      inne, niż własne."
      Robię to wtedy gdy nie mam siły ani ochoty już udawać, że wszystko jest super.
      Nie jestem robotem zaprogramowanym na umilanie czasu innym.
      Pogoda to idealne usprawiedliwienie. Od razu dopatrzą się, że jesteś meteopatką
      i dobre słowo usłyszysz.
      Szkoda energii na grę.




      Bogaci są ci, którzy potrafią sprostać wymaganiom swej wyobraźni.
    • beatrix-kiddo Re: Pytanie. 11.07.10, 13:31
      Ja to mam chyba wielkie szczęście do najbliższych, bo kiedy mówię po prostu, że
      źle się czuję psychicznie, to dostaję przytulanie i ciepłe słowa. Nie muszę
      udawać. Ale ja już w ogóle dawno doszłam do wniosku, że bliskich powinnam po
      piętach całować, tacy mi się trafili, wyjątkowi.
    • ergo_pl Re: Pytanie. 11.07.10, 15:08
      > Jak się tego nauczyć, by bez oporów mówić najbiższym

      nauczyłam się i zaczęłam mówić tym najbliższym (nie chodzi tu tylko o rodziców oczywiście).
      ale przestałam, choć jeszcze czasem zdarza mi się "sprawdzić człowieka". przestałam, bo zalega... cisza
      i następnie leci gadka o czymś tam.

      i nie chodzi mi o jakieś tam wielkie pocieszanie ect.
      chodzi o to, co następuje potem. czy ktoś później
      zwyczajnie zapyta np. "jak tam dzisiaj?", co oznaczałoby,
      że jestem dla tej osoby na ileś tam ważna, bo pamiętała.
      • ergo_pl Re: Pytanie. 11.07.10, 15:10
        Errata dla oddania sprawiedliwości.
        Jest w moim życiu jedna taka osoba (oprócz terapeutki,
        która zawsze tym pytaniem rozpoczyna wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka