wiecie co, źle się czuję.
w ciągu ostatnich dwóch miesięcy zafalowałam w górę (szybka
pacyfikacja farmakologią), potem w dół (powrót do wcześniejszego
leczenia), następnie ostro w górę (silne pacyfikatory) a teraz
zapadam się.
prześladuje mnie myśl, że wszystko jest bez sensu
dziś mam w sobie rozpacz i myśli "s"

(nie martwcie, się mąż jest
blisko, pilnuje mnie)
zawsze robię dobrą minę do złej gry, zawsze jestem dzielna, zawsze
radzę sobie sama
ale, cholera, coś chyba mnie jednak buja
uratuj mnie