Boję się

04.11.10, 20:34
że nie uda mi się nigdy zapomnieć.Udawać można,ale wiedziałam że to we mnie tkwi.Jest mi niedobrze.Znowu to przeżywam,i rozmyślam nad tym czymś.Czy powinnam się wstydzić?Czy to była moja wina? Co zrobiłam nie tak?
    • lolinka2 Re: Boję się 04.11.10, 21:11
      to NIE była twoja wina i ty świetnie o tym wiesz.
      na niektóre sytuacje nie mamy wpływu. Się zdarzają, bo świat jest podły, bo ci którym ufamy (z braku innego wyjścia często) okazują się podli...
      Znam ten wstyd.... znam obrzydzenie... znam poczucie winy... znam karanie się podświadome....
      czubata, mnie pomogło nazwanie tego, co czuję, co czułam wtedy, opowiedzenie - nie tylko A. ale terapeucie... i ogromne zrozumienie z jego strony, podniósł ten mój "garb", a ja zupełnie widocznie, zupełnie fizycznie wyprostowałam się. Urosłam. Widać to.
    • sensi41 Re: Boję się 04.11.10, 21:13
      Nie wiem o czym piszesz,ale zapewne to było jakieś traumatyczne przeżycie. Wraca się do nich w ciężkich chwilach, rozpamiętuje, szuka własnej winy. Ze swoja traumą staram się żyć tłumacząc,że nic nie mogłam zrobić.
      Te, które przeszły terapie pewnie mądrzejsze rady dadzą.
      Ja tulę i całuję mocno. kiss
      • czubata Re: Boję się 04.11.10, 21:43
        Dzięki dziewczyny.Poczułam się gorzej i chciałam o tym powiedzieć.Dzięki.Czasami człowiek potrzebuje takiego utwierdzenia że jest coś wart pomimo wszystko.
        • sensi41 Re: Boję się 04.11.10, 21:57
          Ale chociaż troszkę się lepiej czujesz?
    • poetkam Re: Boję się 04.11.10, 21:42
      Nie wiem, co się stało, ale mam wrażenie, że zrobiłaś wszystko, aby było dobrze. Czasem decyzje, które mamy podjąć są bardzo trudne. Podejmujemy jednak je tak, a nie inaczej.
      Nie możesz przeżyć życia za kogoś innego, możesz dawać mu rady, ale decyzje co robić, on sam musi podjąć. Nie wiem, czy namieszałam, czy pomogłam. Mam jednak nadzieję, że nie zadręczasz się nadal. Ciepłe myśli Ci ślę
      ---
      "Bytka abo ne bytka to je zapytka"
      ---
      poetkowewiersze.blox.pl/html
      • czubata Re: Boję się 04.11.10, 22:08
        To jest tak że człowiek na co dzień żyje sobie i nie myśli,ale jak zaczyna myśleć to nagle okazuje się że jest tego nadmiar.Zrobiłam sobie krzywdę tym że zaczęłam myśleć.Sama zakłócam swój spokój.Mam wrażenie że sama wbijam sobie szpile.Nie bez powodu boję się psychoterapii,bo boję się myślenia,a w dodatku mam złe doświadczenia z terapią,ktoś na mnie wywarł bardzo zły wpływ.
        Strasznie się zamknęłam w swoim świecie,do tego stopnia że prawię się do nikogo nie odzywam,i nie chcę sie odzywać.W głowie mam natrętne myśli odnośnie tego co było,nie było,dlaczego tak a nie inaczej sprawy się potoczyły.Na ogół mamy wybór,ale bywają w życiu takie sytuacje kiedy go nie mamy.I to jest trudno zrozumieć,że niewiele mogłam poradzić.
        Tak,to temat na terapię,tylko powinnam najpierw przestać się bać.
        • czubata Re: Boję się 04.11.10, 22:11
          I dodam jeszcze że tak,jestem cyborgiem,bo jeżeli udaje mi się prowadzić zwykłe codzienne życie z takim bagażem na plecach,to chyba tylko dzięki temu że jestem cyborgiem i potrafię nie czuć.
          • lolinka2 Re: Boję się 04.11.10, 22:16
            gówno prawda

            podpisano: niegdyś cyborg, obecnie... człowiek. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.
            • czubata Re: Boję się 04.11.10, 22:20
              Wiem Lolinko.Dlatego myślę.
              • 36.a Re: Boję się 05.11.10, 00:55
                Marta...
                źle mi z tym, że tak promuję tę książkę, bezinteresownie, ale spróbuj sięgnąć po "Biegnącą z wilkami", jest tam rozdział o uporaniu się z winą, wstydem.
                Też mam swoją "ciemną" stronę.
                Dzisiaj możesz czynić dobro, prawda?
                A św. Paweł byl najpierw Szawłem.
                Ważne jest DZIŚ.
                • czubata Re: Boję się 05.11.10, 01:04
                  Też do niedawna myślałam że ważne jest dziś.Teraz się nagle obróciło w drugą mańkę,i dziś się stało mniej ważne.Ale może to tylko dziś.Czuję jednak że już nie mogę tak dłużej,bo coraz bardziej się zapadam w jakąś czarną dziurę,i to całkiem mimo woli,samo z siebie się tak dzieje.Kłębią się w mojej głowie natrętne obrazy,z przeszłości dalekiej i tej całkiem niedawnej.Pozytywne myślenie się niejako wypaliło,i niestety widzę że to się odbija na mojej rodzinie,znowu coś sie odbija na mojej rodzinie.Nie widzę,nie słyszę,nie wiem co się w zasadzie wokół mnie dzieje i co najgorsze-wcale mnie to nie obchodzi.I to mnie boli.
                  "Biegnąca z wilkami" to twoja książka?Przeczytam jeżeli znajdę.
                  • 36.a Re: Boję się 05.11.10, 01:25
                    Clarisa Pinakola Estes "B. z w." - pomieszanie poezji z psychoanalizą jungowską, z analizą baśni, przekazów. Perełka.
                    Pisz, co? Pisanie jest jak wentyl.
                    • ergo_pl Re: Boję się 05.11.10, 03:19
                      Może i perełka. Tylko że nie dałam rady przez nią przebrnąć.
        • halus47 Re: Boję się 09.11.10, 11:53
          Tak ,wciaz sie boje .Choruje i to bardzo.Moje przezycia doprowadzily do tego.Nie jedno ,nie dwa ,ale po wizycie u psychologa i to nie jednej ,dowiedzialam sie ,ze chocby tylko jednym moim przypadkiem obdzielic po jednej osobie ,kazdy tutaj dostal by fizia.Ja nabawilam sie Bipoli -to tak pieknie po angielsku nazywa sie ta choroba.Wlasnie konczy sie kolejny atak.Trzymalo mnie diabelstwo ok 6 tygodni -najdluzej jak dotad.Pomogli polscy przyjaciele,chociaz i komp byl zamkniety przez dluzszy czas.Obledne mysli o tym ,zeby wsiasc w samochod i nie brac wiecej zakretu -jechac prosto,prosto i zakonczyc to wszystko na tym padole.Za duzo spadlo mi tej dobroci zycia na glowe .Teraz bedzie znowu okres podwyzszonej energii,smiechu,radosci ,ale juz wolno mi jezdzic ,a to jest jednak wspanile-czuc ped wiatru i powietrza .Racja ,wciaz galopujace mysli ,przescigajace sie biegu.Wszystko robie w biegu ,tanczac ,podspiewujac i nagle-stop ,placz i rozpacz.Przeciez tak juz dlugo sie nie daje zyc!Tabletki pomagaja ,ale czasem trzeba juz brac podwojne dawki .I rozmowy z psychologiem ,ktory da sie wygadac ,wyplakac ,wyzalic na okrutny swiat i ludzi ,nieraz bardzo podlych.Dosyc juz-ide spac bo u was dzien ,a u nas noc.Dzisiaj juz chyba zasne spokojniej .Trzymajcie sie dziewczyny ,bo ta choroba -to koszmar -wiem.Ale ja juz zyje z przyzwyczajenia chyba ,az nie dadza mi znowu wsiasc za kierownice.Pa wszystkim-a z tej strony -Australia
    • sensi41 Re: Boję się 05.11.10, 09:32
      Wysłałam Ci coś na pocztę gazetowąsmile
      • czubata Re: Boję się 05.11.10, 12:16
        Sensi,miło mi.Nie wiedziałamsmile
    • majagor Re: Boję się 05.11.10, 12:44
      czubata napisała:

      > że nie uda mi się nigdy zapomnieć.Udawać można,ale wiedziałam że to we mnie tkw
      > i.Jest mi niedobrze.Znowu to przeżywam,i rozmyślam nad tym czymś.Czy powinnam s
      > ię wstydzić?Czy to była moja wina? Co zrobiłam nie tak?

      Czubato Droga.. jak ja Cię rozumiem.
      Mam w sobie też taką czarną, mroczną historię, której także się długo bałam, wstydziłam... Ale w końcu pewna mądra psycholog uświadomiła mi, że to nie była ABSOLUTNIE moja wina. Pogadała troszkę ze mną o tym. W końcu - pierwszy raz - mogłam komuś o tym opowiedzieć, wypłakać się, wyżalić, wykrzyczeć... I z tymi łzami, krzykiem spłynęło ze mnie tamto zło. Straszne zło. Powiedzenie komuś na głos tego, co się czuje, tego co się przeżywa ma czasami funkcję oczyszczającą. Tak samo jak nazwanie uczuć, które z tym zdarzeniem były powiązane. Mi to pomogło. Cholernie pomogło.
      Ja o tym pamiętam. I nigdy nie zapomnę. Ale patrzę na to zupełnie inaczej. To nie ja się tego wstydzę. Niech wstydzi się ta/te osoba/y, która/e to zrobiła/y. To nie moja wina. To jej/ich wina. Ja po prostu znalazłam się w złym miejscu, o złej godzinie, ze złymi osobami.
      Traktuję to teraz jako kolejne doświadczenie życiowe. Strasznie przykre, ale moje.
      • czubata Re: Boję się 05.11.10, 13:24
        Też czuję że gdybym tak do głębi przeszperała te wszystkie sprawy jakie mi ciążą podświadomie,co ważne,za pomocą odpowiedniej osoby która umiała by mnie nakierować na właściwe myślenie,to poczułabym ulgę i nie tylko.Zrobiłabym z tym wszystkim porządek.Coraz poważniej podchodzę do tej sprawy.Wiem że są tu osoby które dobrze mnie rozumieją,dlatego piszę.Dziękuje ci MajusmileI cokolwiek tobie ciążyło,chociaż nie wiem co,to jednak wiem jak potrafi ciążyć.
        • majagor Re: Boję się 06.11.10, 11:17
          Grzebanie w "tych rzeczach" jest trudne. Piekielnie trudne.
          Ja po jednej rozmowie miałam prawie cały miesiąc wyjęty z życiorysu. Nie myślałam o niczym innym, nic inne mnie nie obchodziło. W głowie miałam straszny natłok myśli, gdy zamykałam oczy widziałam tamtą straszną sytuację.
          Ale kolejne rozmowy z psychologiem pozwoliły mi nauczyć się z tym żyć. Jak pisałam wyżej, ja o tym nie zapomniałam, ale zrozumiałam to i nauczyłam się z tym funkcjonować. Zrozumiałam, że to nie ja winna byłam, zrozumiałam, że to nie ja krzywdę komuś wyrządziłam, zrozumiałam, że to nie ja mam się tego wstydzić.
          I to jest najważniejsze.

          Życzę Tobie także osiągnięcia kiedyś takiego spokoju, uporania się z Twoim problemem!
          Pozdrawiam.
          • czubata Re: Boję się 06.11.10, 11:31
            majagor napisała:

            > Grzebanie w "tych rzeczach" jest trudne. Piekielnie trudne.

            Mnie się nie wydawało trudne kiedy zaczęłam przy tym grzebać w pojedynkę.Trudno jest teraz kiedy widzę że nie wiem co z tym wszystkim zrobić.I podobnie właściwie o niczym innym nie myślę.Chciałam wczoraj pomówić z Miśkiem o psychoterapii(odpłatnej,tak aby miała większy wybór w terapeutach) ale niestety nie udało się,boje jemu na ogół brakuje powagi,muszę wyczuć dobry moment.
          • lolinka2 Re: Boję się 06.11.10, 11:48
            ja w kilka miesięcy po rozmowie z terapeutą nt mojej mrocznej historii, powiedziałam o tym osobie z rodziny, bo tylko chłop wiedział i terapeuta. Właśnie dzisiaj była ta rozmowa. Ogromne zrozumienie, współczucie - czuję się lżej. Czuję wewnętrznie, że oczyściłam swoje imię z zarzutów.
            • czubata Re: Boję się 07.11.10, 01:02
              No i udało się uff,pogadać z chopem na poważnie i nie było protestów co do odpłatnej psychoterapii,jednak ustaliliśmy że będę musiała iść do pracy,chociażby na pół etatu,żeby na nią zarobić bo,jednak licząc że minimalnie będę musiała na nią wyłożyć minimum 500zł miesięcznie,to możemy nie podołać w związku z tym że mamy w kupić auto,które to w planach jest od dawna,i generalnie jest także bardzo potrzebne (misiek odzyskuje prawko w grudniu,hurra).
              Przyszło mi objaśniać czym jest psychoterapia, co ona daje i dlaczego chcę odpłatnie;wyszło mi to zgrabnie.
              Daje sobie jeszcze chwilę na rehabilitację po przebytym epizodzie,i kiedy tylko poczuje że faktycznie jest ze mną ok,to wyruszam na poszukiwania pracy i terapeuty z prawdziwego zdarzenia. Pominąwszy psychologiczne zapaści,powiem że czuję się dziwnie bo,nie mam depresji,nie mam manii,hipomanii i żadnych około dobowych zaburzeń nastroju.Piszę "dziwnie" bo to jest dziwne uczucie jakie mało znam.Myślałam że czuć się normalnie,oznacza czuć się super.Ale to chyba wynika z tego że w manii wydawało mi się że jestem zdrowa.Nie zrezygnowałam z lamitrinu,wysypka jak była tak ustąpiła po raz drugi.Widocznie tak reaguję na zwiększanie dawki,i mam nadzieję,a nawet tak mi się wydaje że przeświadczenie o słuszności tego leku nie było chybione.
              Generalnie jestem zadowolona bo udało mi się na serio i szczerze pomówić z Miśkiem,o terapii,ale także o tym dlaczego jestem ostatnio taka nieobecna.Czuję w związku z tym błogi spokój,i każdemu życzę takich zdrowych chwil jakie mnie samej są dane by je przeżyć.Oby jak najdłużejsmile
              • ergo_pl Re: Boję się 07.11.10, 09:08
                Cieszę się, Czubatko. Takie chwile - trwajcie wiecznie! - czego Wam obojgu życzę smile
                • majagor Re: Boję się 07.11.10, 09:46
                  Ja także się cieszę razem z Tobą/Wami smile
                  I oby więcej takich chwil!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja