Dodaj do ulubionych

Rozpacz matki...

04.01.11, 09:13
Moja córka ukradła pieniądze,podczas praktyk z kasy sklepowej...
Zwolnią ją...
Co dalej? Wstyd,wiadomość rozejdzie się w moment,to mała mieścina...
Co zrobić? Dać karę 17-letniej pannie? Na co jej były te pieniądze?
Z praktyki dostała na półrocze 6! Szefowa chwaliła...
Boże...i co teraz? Jak wyjść na ulicę?
Jak z nią rozmawiać...
Jest teraz w szkole...To stało się wczoraj,a ona nic mi nie powiedziała...

Jestem złą matką....


"Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

Terri Cheney
Obserwuj wątek
    • kamyczek_0 Re: Rozpacz matki... 04.01.11, 10:25
      Po pierwsze porozmawiać z nią. Dowiedzieć się dlaczego to zrobiła. Zobaczysz czy wykaże skruchę. Jeżeli tak to umówiłabym spotkanie: wy + szefowa. Młoda musi ją przeprosić, wyznaczyć sobie karę np. odpracowanie tej kwoty plus jakieś nadgodziny za free oczywiście.
      Od kogo dowiedziałaś się o kradzieży? Od szefowej pewnie tak? Jak ona do tego podeszła, jaka była jej reakcja (chodzi o intensywność)?
      To nie jest koniec świata. Oczywiście nie można tego bagatelizować, ale nie ćpa, nie pije. to byłoby o wiele gorsze. Nie chcę umniejszać powagi sytuacji, ale jakoś cię pocieszyć. Ludzi musisz olać. Nie masz wyjścia.
      • ergo_pl Re: Rozpacz matki... 04.01.11, 10:36
        Kamyczek ujęła wszystko, jak trzeba. Samo sedno.
        Jak najszybciej porozmawiaj z tą szefową.
        Nawet jeśli córka nie będzie jeszcze gotowa/uprze się/etc.

        I - nie jesteś złą matką!!!
    • kamyczek_0 Re: Rozpacz matki... 04.01.11, 10:28
      Jeżeli cię to pocieszy to znam jedną osobę, która raz w życiu coś ukradła jako nastolatek. Baardzo tego żałował. To się już nigdy nie powtórzyło. Wyrósł na porządnego człowieka. Wpadka, głupi błąd nastolatka.
    • agao_72 Re: Rozpacz matki... 04.01.11, 10:29
      współczuję
      to jej pierwszy raz? moim zdaniem, przede wszystkim powinna zwrócić od ręki pieniądze. i powinna zostać ukarana.

      Ty nie masz się czego wstydzić, 17-latka jest osobą prawie dorosłą, potrafi odróżnić dobro od zła. a poza tym powinna wiedzieć, że tego typo akcje się wydadzą prędzej, czy później.

      pogadaj z nią poważnie. ustal może, po co jej była ta kasa i jak ją zamierz zwrócić.

      trzymaj się, ściskam
    • dr.zabba Re: Rozpacz matki... 04.01.11, 10:31
      Takatam.
      1. > Zwolnią ją... - to nie powód do zmartwienia. Zrobiła źle, poniesie konsekwencje. To najlepszy środek wychowawczy. W miarę możliwości - nie pomagaj jej w poradzeniu sobie z tą sytuacją. Za kradzież jest się zwolnionym z pracy - to i tak mała kara jeśli się na tym (czego ogromnie życzę) skończy. Córka ma ponieść wszystkie konsekwencje zwolnienia, Ty - nie. Moje najstarsze dziecię jest w pierwszej klasie. Nie sprawdzam jej lekcji. Pytam, czy zrobiła, mówi że zrobiła, znaczy, że zrobiła. A jeśli nie zrobiła i przynosi uwagę? Nie dostaje od nas kary, czy nagany. Mówimy, że musi uzupełnić, a dla niej samej wystarczającą karą jest uwaga, przejmuje się uwagami. To kara adekwatna do winy. Brak pracy domowej - uwaga. Kradzież - utrata pracy. Nie potrzeba dodatkowej kary z Twojej strony, tylko daj dziecku zmierzyć się z tym problemem. Nie bądź opiekuńcza. Będzie miała kłopoty ze znalezieniem pracy - więcej nie ukradnie.

      2. > Boże...i co teraz? Jak wyjść na ulicę? Wstyd,wiadomość rozejdzie się w moment,to mała mieścina... - Wyjść na ulicę normalnie, wiadomość się "rozejdzie" i co z tego?! Zdaję sobie sprawę, że ludzie potrafią być okrutni, wiem, że to dla Ciebie będzie trudne. Ale nie masz powodów do WSTYDU. To, że dorosłe dziecko się źle zachowuje, nie jest Twoją winą, nie masz się tego wstydzić. Poza tym, to Twoje Dziecko - nie mamy się wstydzić z powodu dzieci, one potrzebują naszego wsparcia, nie naszego wstydu. Jak moje dziecię wyrywa drugiemu łoptkę w piaskownicy waląc je po głowie, nie biorę dzieciaka pod pachę i nie uciekam z placu zabaw, tylko mam obowiązek doprowadzić do zaprzestania, wyjaśnić, że nieładnie, przeprosić grzecznie lecz bez poczucia winy matkę poszkodowanego. Mam obowiązek zareagować, ale nie przestaję być solidarna z moim dzieckiem. Nie wsytdzę się go, staram sie pomóc wyjść z trudnej sytuacji. 17letnie dziecię oczywiście wszystkie przeprosiny i konsekwencje MUSI wziąć na siebie, ale nadal jest twoim dzieckiem i nadal potrzebuje, żebyś przy nim była i nie masz się wstydzić. Także w sensie Twojego samopoczucia: nie obwinij się, to nie jest Twoja wina.

      3. > Jestem złą matką... - nie jesteś złą matką, tylko Twoje dziecko zrobiło coś złego. Delikatnie powiem: ma do tego prawo. Każdy czasem robi coś złego. Będziesz faktycznie niezbyt pomocną matką, jeśli teraz dasz sobie przyzwolenie na wstyd i użalanie się: "jestem złą matką", "nie umiałam wychować" i t.d. Nie Ty jesteś teraz ważna i Twoje oskarżenia wobec siebie -tylko dziecko jest ważne. Coś złego się z nim dzieje i ono teraz potrzebuje silnej, pewnej siebie matki, która je wesprze.

      Takatam ja chyba troszku idę w hipo, więc jeśli popisałam jakieś głupoty - przepraszam.
    • 36.a Re: Rozpacz matki... 04.01.11, 11:17
      Był taki serial komediowy ang. "Co ludzie powiedzą".
      To chyba najmniej ważny aspekt zdarzenia.
      Zwolnią? OK, konsekwencje są zawsze.
      Przestałam uczęszczać do spożywczego, gdzie za cebulkę, taką zwykłą zamiast 0.30 zł naliczono 30.00 zł (fantazja ułańska).
      Spójrz na sprawę chłodno.
      W dzieciństwie miałam kary za przewinienia, chociaż akurat kradzieży żadnej nie było.
      Porozmawiaj z nią, posłuchaj jej argumentów.
    • sensi41 Re: Rozpacz matki... 04.01.11, 11:19
      Młodzi ludzie działaja czasem bez świadomości konsekwencji. i nie pytaj mnie skąd to wiem wink
      Jako dzieciowi zdarzało mi się podbierać matce drobniaki z portfela(w dorosłości zgadałyśmy się z sis,że ona tez uprawiała ten proceder),małe sumki na pączka,lody,gumę.
      Sprawa przycichnie,wszyscy o niej zapomną-to w kwestii wstydu.A obwinianie się o bycie złą matką jest w Twoim przypadku w ogóle nie na miejscu(instruowałaś ją jak ma to zrobić?)
      PS. Twoja młoda została przyłapana,czy jest podejrzana? W drugim przypadku można domniemać niewinność. Słyszałam o przypadku,że z kasy wybrała stała pracownica,winę zrzucono na praktykantkę.
      • dr.zabba Re: Rozpacz matki... 04.01.11, 11:29
        No i mnie przyszło do głowy: a skąd to właściwie wiadomo, że ona ukradła? Może to w ogóle nie prawda? Bo zrozumiałam, że nie rozmawiałaś z córką jeszcze i nie masz od niej informacji: Tak, mamo, zrobiłam to.
        • kara.mija Re: Rozpacz matki... 04.01.11, 18:25
          Tak, zdecydowanie musisz poznać wersję córki. Na spokojnie, bez pretensji (wiem, że to trudne) zapytaj i poproś o wyjaśnienie. Znasz tylko jedną stronę medalu a prawda może być zupełnie inna. Moze została przez kogoś namówiona, "wzięta podambicję". Moja córka w wieku 7 lat "ukradła" pieniazki koleżance z pokoju na obozie. Potem okazało się, że została tylko w to wciągnięta tzn. inna dzieczynka ukradła te pieniazki a ponieważ moja o tym wiedziała to tamta wcisneła jej dosłownie kilka groszy żeby siedziała cicho. Moja córka nic nikomu nie powiedziała bo bała się, że to ona zostanie posadzona o kradzież i rzeczywiscie tak było. Niby jest róznica między 7 a 17 latką ale presja otoczenia i jego "uznanie" może mieć duży wpływ na dziewczynę w tym wieku. Sama sprawiałam rózne problemy rodzicom w tym wieku. Dodam, że też było mi wstyd i bardzo przykro - nawet popłakałam się jak dostałam telefon z tą informacją. Po powrocie z obozu powiedziałam o tym córce i to chyba była dla niej największa kara, mimo, że zostały wczesniej publicznym wystąpieniem i zakazem noszenia mundurków zuchowych.
          • kamyczek_0 Re: Rozpacz matki... 04.01.11, 19:43
            Kara.mija ma rację. Może się też okazać, że największą karą dla niej jest twoja reakcja, złość i to, że się o tym dowiedziałaś.
    • poetkam Re: Rozpacz matki... 04.01.11, 22:32
      38takatam, powiedz, jak sprawa wygląda? Wyjaśniło się coś?

      Dziewczyny mądrze Ci radzą. Też myślę:
      -pogadać z córką, poznać jej wersję
      -"co ludzie powiedzą"-uśmiechać się do nich i tyle.
      -"jestem złą matką"- nie jesteś.

      Przyszła mi do głowy jeszcze jedna rzecz : a może ona chciała poczuć adrenalinę dzięki tej kradzieży? "Jeśli dam radę teraz, zawsze już mi się uda".
      Wstyd się przyznać, ale sama mam coś podobnego za sobą. Na szczęście w porę zostałam złapana przez ochronę w markecie i od tamtej pory myślą nawet niczego nie ukradłam. Obudziłam się wtedy porządnie. Całe szczęście, że sklep nie powiadomił policji (to było ok. 7 lat temu). A w tym przypadku - jakie są konsekwencje poza zwolnieniem córki z pracy?

      Życzę Twojej córce, aby ta wpadka podziałała na nią jak zimny prysznic.
      Trzymaj się cieplutko...
      • 38takatam Re: Rozpacz matki... 05.01.11, 10:05
        Bałam się zajrzeć na forum,chyba braku odpowiedzi bałam się najbardziej.Dlaczego takie filmy sobie kręciłam? Chyba bałam się odrzucenia...A tu tyle ciepłych,tolerancyjnych i dobrych wypowiedzismile DZIĘKUJĘsmile
        A sprawa wygląda tak:Zaraz po napisaniu tu na forum do Was,napisałam do córki (była w szkole) żeby poszła z tą sprawą do kierownika praktyk i pedagoga,którzy pracują w szkole.Poszła.Po chwili zostałam wezwana przez szkołę.Polazłam więc z duszą na ramieniu. Ada siedziała na fotelu skulona we łzach ze wzrokiem wystraszonego,zbitego psa.Podejście pani pedagog i pani kierownik praktyk powaliło mnie na kolana.Profesjonalne podejście,wręcz psychologiczne.Przyszła też pani dyrektor.W wielkim skrócie nawrzucały Adzie,że to co zrobiła jest naganne,nie ma na to wytłumaczenia i kare poniesie.Po czym zaczęły wyjaśniać jak sprawa wygląda.Były już po kilku rozmowach telefonicznych z pracodawcą i kier.sklepu.Ada jest zwolniona,nie ma możliwości dalszej współpracy.Ale najgorsze,że grozi jej artykuł 52,kradzież i zwolnienie dyscyplinarne. Ukradła pieniądze z kasy-bo jak się okazało miała dług ze swoim chłopakiem i ten który im pożyczył zaczął ich ostro nękać(nie dziwię się).Ukradła te pieniądze będąc sama na sklepie, obsługując klientów (co chyba prawnie miejsca nie powinno mieć,powinien przy niej stać sprzedawca,zwłaszcza,że dopiero jest w pierwszej klasie).Szefowa robiąc kasę wieczorem zauważyła brak 100zł.Wzięła córkę na rozmowę w cztery oczy i obiecała,że jeśli się przyzna zostanie to między nimi.Przyznała się i pieniądze oddała.Ale szefowa widocznie sprawę przemyślała i nadała temu inny bieg (nie dziwię się).Ada miała pełne zaufanie u pracowników sklepu.Była najlepszą uczennicą.Dostała szóstkę na półrocze i zachowanie wzorowe.I to ją ratuje.Dyrektor szkoły telefonicznie prosiła pracodawcę o zwolnienie córki za porozumieniem stron.Pracodawca z kolei chce tygodnia,żeby podjąć decyzję.Napisały z Adą prośbę o porozumiewawcze zwolnienie.
        .Dyrektor na własną rękę szuka Adzie praktyki-w innym miasteczku.Powiedziały,że mają nadzieję,że wyciągnie z tego wnioski i być może uchroni ją to kiedyś w przyszłości od takiego czynu.Wsparły ją tak,że ryczałam razem z córką.Powiedziały,że nie jest ona pierwsza ani ostatnia,że każdy ma coś za uszami (nawet one),że sama ma powiedzieć klasie co zrobiła,aby uniknąć plotek.Powiedziały,że jest ich ulubienicą i dlatego chcą jej pomóc,żeby dostała drugą szansę-ale tylko jedną.Ada okazała wielką skruchę.W kółko przepraszała i dziękowała.
        Wróciłam do domu i zadzwoniłam zaraz do jej chłopaka.Powiedziałam,że winię ich po połowie-jak można pożyczyć pieniądze z góry wiedząc,że nie ma się z czego oddać?Na co one im były?Na pierdoły jakieś i jeszcze mnie okłamali,kiedy pytałam skąd mają pieniądze,ze to on zarobił.Chwilowo zawiesiłam im kontakty-dopóki Ada się nie pozbiera i nie pozałatwia swoich spraw.Zabrałam jej telefon i to ją dobiło.Chodziła jak we mgle,płakała.Mówiła,że chyba się powiesi...Zdecydowaliśmy z partnerem,że oddamy jej ten cholerny telefon,bo jednak kontakt ze swoim chłopakiem był jej niejako niezbędny.Po chwili zaczęła z nami rozmawiać.Było ciężko.Przytuliłam ją (niejednokrotnie).Zalewała się łzami:co mi odbiło?Jak mogłam być tak głupia...?
        Ada jest teraz na urlopie,ale ze względy na to,że istnieje niebezpieczeństwo,że się załamie dyrektor zaproponowała jej żeby do szkoły chodziła.Teraz czekamy na to czy dyrektor znajdzie praktykę,jeśli jej się nie uda Ada będzie musiała szukać na własną rękę.Jeśli dostanie dyscyplinarkę...nie ma szans.Rok już ma do tyłu,bo została w gimnazjum...(ja wtedy jeszcze piłam sad )...Teraz drugi rok... Ale trzeba być dobrej myśli.
        Tak sobie myślę,że ona dostała tak solidną nauczkę,że moje zrzędzenie czy kazania nie są już potrzebne.Nie oceniłam jej.Tuliłam,dałam tabletkę na uspokojenie i byłam (jestem) przy niej.Mam nadzieję,że nie postąpiłam źle,że za łagodnie...Powiedziałam jej,że na tym ucierpi cała rodzina. Oby odrobiła lekcje z tego zdarzenia...
        Jeszcze raz dziękuje za wsparcie.To dla mnie bardzo ważnekiss



        "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
        nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

        Terri Cheney
        • agao_72 Re: Rozpacz matki... 05.01.11, 10:11

          jak widzę, wszystko jest na dobrej drodze do poukładania się. więc trzymam kciuki mocno.
          • ergo_pl Re: Rozpacz matki... 05.01.11, 10:42
            ja też. te kciuki smile
        • poetkam Re: Rozpacz matki... 05.01.11, 11:43
          Mam nadzieję, że wszystko się dobrze skończy.
          Trzymam kciuki, też.
        • dr.zabba Re: Rozpacz matki... 05.01.11, 12:01
          38, chciałabym, żeby moja mama potrafiła się zachować się w takiej sytuacji tak jak Ty.
          Serio.
          • 38takatam Re: Rozpacz matki... 05.01.11, 12:07
            Dziękujęsmile

            Zabbo-wiem jakby się moja matka zachowała...sad

            Ocena,krytyka,powiadomienie otoczenia o popełnieniu przestępstwa,kary i wypominanie przez co najmniej rok...


            "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
            nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

            Terri Cheney
        • beatrix-kiddo Re: Rozpacz matki... 05.01.11, 12:07
          38, nie mam dzieci, więc i żadnego doświadczenia w tej materii, ale powiem Ci, że moim zdaniem zachowałaś się jak dojrzała, odpowiedzialna matka. Masz rację, córka już wystarczająco odczuła nieodpowiedniość swego postępku, dobrze, że Ty nie dobiłaś jej, tylko wsparłaś. Myślę, że to zaprocentuje w przyszłości - zaufaniem córki do Ciebie.
          Jesteś wielka.
          I trzymam kciuki, żeby udało się jak najlepiej sprawę załatwić - czyli zwolnienie za porozumieniem stron i nowe praktyki w innym mieście.
          • kara.mija Re: Rozpacz matki... 05.01.11, 22:43
            Jesteś bardzo Dobrą Matką !!! Chciałabym być taka jak Ty jak moje dzieci będą w wieku Twojej córki.
            • 38takatam Re: Rozpacz matki... 05.01.11, 23:39
              Dziękuję WAMsmile
              Nadchodzą do Ady złe wieści...że cały czas kradła,że ukradła 200zł...i takie tam.Płacze.Mówię jej,że i mnie wytykano palcami i przeżyłam,wiec i ty dasz radę.Jeszcze tyle trawy nie urosło,żeby ludziom gęby pozamykać...
              Tylko,żeby jej nie zaszczuli.Bedzie na tapecie,dopóki zdarzy się coś bardziej sensacyjnegosad
              "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
              nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

              Terri Cheney
              • sensi41 Re: Rozpacz matki... 05.01.11, 23:49
                Niestety kłamstwo obiegnie cały świat zanim prawda ruszy z miejsca.
                Rozumiem Cię doskonale. Bądź przy niej i ją wspieraj. A ludzi olejcie- każdy widzi co u sąsiada pod lasem,a swego pod płotem nie dostrzega. Dobrze,że szkoła jest po jej stronie.
                Trzymam kciuki za Was.
              • lolinka2 Re: Rozpacz matki... 07.01.11, 11:45
                Od popłakania dziewczyna nie umrze.
                O konsekwencjach takiego zachowania nauczy się pewnie na całe życie. I to dobrze. Ten pręgierz społeczny to w sumie też dobrze. Znaczy - dobrze, że teraz, a nie że za 20 lat... bo teraz jest pod najlepszą opieką. I dodatkowo uczy się na starcie fantastycznej rzeczy: moja mama mnie kocha. Moja mama jest ze mną. Moja mama ma sposób na wszystko.

                Jesteś rewelacyjną matką, 38.takatam!!! Takie sytuacje to prawdziwy egzamin z macierzyństwa. Możesz sobie spokojnie wystawić ocenę celującą. Jestem pewna, że tak właśnie widzi cię córka.
                • 38takatam Re: Rozpacz matki... 08.01.11, 16:13
                  Dziękujęsmile

                  "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
                  nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

                  Terri Cheney

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka