Dodaj do ulubionych

Wróciło...

11.02.11, 12:48
Wróciło.A myślałam,że terapia, ciężka zresztą,że nowe leki,że to da mi remisję już na zawsze...

Wczoraj na wieczornym spacerze zmieniłam kierunek zostawiając Go.Nie mogłam znieść Jego ataków i słuchania jaka jestem do d...Poszedł sobie ku mojemu zdziwieniu,a może i nie zdziwieniu tylko potwierdzeniu,że ma mnie gdzieś.Więc włóczyłam się przez półtora godziny...Widziałam grupki ludzi,którzy namawiali się na mnie,jakieś cienie za drzewami...dziwne odgłosy.Bałam się,a jednocześnie było mi wszystko jedno.Serce waliło dławiąc bólem,w głowie huczały myśli zakończ tą farsę którą życiem nazywasz,lęki i natrętne myśli...napij się,zapal i tabletki-o tak już kiedyś tak było i ciągnie...
ZNOWU JESTEM KUPĄ GÓWNA!!!
Jeszcze trzymam się nadziei,że to nie chad,że to dlatego,że dzieci były w domu-ferie,że za długo sypiałam,że przestałam palić...
On dzwonił do lekarki wczoraj rano-mam zgłosić się na oddział w poniedziałek rano...i co? Znowu to samo? Mam zostawić to co udało mi się osiągnąć? Znowu ze 3 miechy będą mnie trzymać-nigdy! Nie mogę zostawić młodej-ojciec ją olał i nie odwiedza,mała jest rozwalona-a teraz mama też ma ją zostawić? Ona nie zrozumie...Za to te dorosłe patrzą na moje łzy ze znajomym strachem w oczach...
Znowu zawodzę wszystkich.Nie mam sił udawać,że jest ok.Pękłam po 2 tygodniach...Nie chcę ich w kółko przepraszać.A najbardziej nie mogę się pogodzić,że to wróciło,pomimo opisu niżej...myślała,że udało mi się przechytrzyć chorobęcrying
On jednak mnie znalazł.Przepraszał,nazywał idiotą.Będzie przy mnie.
Nie jestem taką silną jaką by chciał,żebym była-a byłam przez chwilę-widział,ze jestem chora od początku...



"Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

Terri Cheney
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: Wróciło... 11.02.11, 13:01
      38takatak, kolorów ci brakuje z tego co widzę. Widzisz czarno-biało.
      Biało: udało się przechytrzyć chorobę, jestem zdrowa
      Czarno: jestem chora, zawiodłam wszystkich, idę do szpitala, on mnie nie kocha etc.

      A jest szary: jestem chora, wracają mi różne stany, ale kocham moje dzieci, z nim się żrę i godzę (bo jesteśmy zlepkiem 2 kultur, sposobów wychowania, płci, osobowości etc.). Umiemy ze sobą rozmawiać na szczęście, dostrzegam problemy moich dzieci na szczęście (w domyśle: będą miały lepiej niż ja miałam), leczę się na szczęście (więc jest to pod jako-taką kontrolą) etc.

      Poszukaj szarości, bo biało-czarność potrafi zjeść człowieka. Najzdrowszego, a co dopiero chorego.

      I może bez radykalnych działań: szpital etc. Przeciwdepresyjnie, przeciwlękowo można leczyć na miejscu. Odgłosy w tym miejscu są efektem stresu - wróciła trauma przeszłości, poczekaj, poobserwuj się.

      Każde zaburzenie rutyny może rozbujać afekt.
      Ty będziesz do końca życia miała ciągoty - do palenia, do picia i do wszystkiego innego "holizmy" lubią łazić w parach i wymieniać miejscami w życiu człowieka...
      Ba - do końca życia będzie ci bujało nastrojem - trochę przez holizmy, trochę przez chad.
      Ale do końca życia będziesz matką tych stworzeń, co to je najbardziej kochasz.

      Trzymaj się, myślami jestem z tobą.
    • beatrix-kiddo Re: Wróciło... 11.02.11, 13:05
      Kochana, nie odpowiadasz za chorobę. I nie jesteś "kupą g.." jak napisałaś. Jesteś mądrą kobietą, która wiele osiągnęła, pokonała wiele przeciwności.
      To tylko choroba, gdybyś miała sparaliżowane nogi, to też byś z tym żyła, prawda?
      To nie Twoja wina!!!!
      A co do faceta - przepraszam, że to piszę - ale zastanów się, czy warto z kimś takim być... jest co najmniej niedojrzały i nieodpowiedzialny.
      • 36.a Re: Wróciło... 11.02.11, 13:25
        Hm, o ile dobrze rozumiem, rozstali się na półtorej godziny?
        Nie bardzo jest o co kopie kruszyć.
        To nieprawda: akceptuję Ciebie i Twoją chorobę, dam Ci oparcie zawsze itp.
        Prawda: czasem mam dosyć, serdecznie dosyć, ale wracam, bo Ciebie kocham/przywiązałem się do Ciebie

        Jeśli Ciebie to pocieszy: do mnie z całą siłą wrócił hazard. Dziś "to już ostatni raz". Powinnam mieć odebraną kartę płatniczą, żeby nie popłynąć. (Mam tylko satysfakcję, że rozbawiłam panią z mojego banku w rozm. tel. "NIE, dziękuję, żadnych kart kredytowych, BO POPŁYNĘ. Nie, może nastęonym razem. Nie chcę sobie i państwu narobić kłopotów". Następnym razem powiem o ChAD)
        • beatrix-kiddo Re: Wróciło... 11.02.11, 13:36
          36.a napisała:

          >Mam tylko
          > satysfakcję, że rozbawiłam panią z mojego banku w rozm. tel. "NIE, dziękuję, ża
          > dnych kart kredytowych, BO POPŁYNĘ.

          Ja regularnie oznajmiam konsultantom z mojego banku, że nie reflektuję na kartę kredytową , ponieważ nie jestem w stanie zrozumieć zasad jej działania (terminy spłaty itp.). I to jest prawda, ja tego rozumiem, trudno. A oni biedaki wciąż dzwonią, może liczą na to, że się wyedukuję i zrozumiem wink
          • beatrix-kiddo Re: Wróciło... 11.02.11, 13:37
            beatrix-kiddo napisała:

            > ja tego rozumiem, trudno.

            Miało oczywiście być: ja tego NIE rozumiem.
    • kebli Re: Wróciło... 11.02.11, 13:33
      Też miałam takie wrażenie bycia pokonaną przez chorobę. I to nie jeden raz. Bo to w końcu jest przecież takie niesprawiedliwe, prawda? Człowiek się stara, walczy i robi wszystko jak trzeba a to wraca uncertain Tylko, że na świecie nie ma sprawiedliwości i taki już nasz urok, ze raz się czujemy lepiej a raz gorzej. I to naprawdę nie nasza wina, w końcu nie robimy tego specjalnie.
      Wiem, że jest ci teraz ciężko, że wszystko mówi ci, ze jesteś do niczego. Ale nie poddawaj się temu. Zawalcz jeszcze raz, nie daj się zgnoić chorobie. Wiesz przecież, że to ona. Oddziel ja więc od siebie, od swojego ja.
      To nie łatwe, ale spróbuj sobie powiedzieć, że skoro tyle osiągnęłaś, to i tym razem się uda. Przetrwasz i będziesz jeszcze silniejsza. Nie daj się złamać. Tule mocno.
    • ergo_pl Re: Wróciło... 11.02.11, 15:03
      38 jesteś bardzo silną kobietą. Bardzo. On czasami nie wytrzymuje, źle wyraża emocje - raniąc Ciebie, ale jest przy Tobie. Z tego, co pamiętam, oboje macie/mieliście pokomplikowane życie. Dużo przeszliście. Temat jego emocji zostaw na później, jak będzie lepiej. Wtedy porozmawiajcie. Teraz wiesz, że on będzie przy Tobie i przy dzieciach. Gdyby mu nie zależało na Tobie - odszedłby już dawno w cholerę.
      Tak bardzo Cię podziwiam, że zapanowałaś nad uzależnieniem - to jest heroizm!!!
      Nie jesteś kupą gówna - kobieto, jesteś nieprzeciętna!!!
      I nikogo nie zawodzisz - dzieci patrzą ze strachem w oczach - bo Cię kochają i troszczą się o Ciebie. Gdyby w ich oczach nie było strachu - wiesz, co by to oznaczało? Obojętność.
      Masz kochającą Cię rodzinę. Oni chcą, by Ci było lżej - jeśli pójdziesz do szpitala - będą wiedzieli, że to jest potrzebne po to, by Mama/Partnerka była zdrowa! A to jest dla nich najważniejsze!!
      Bardzo mocno Cię przytulam.
    • dr.zabba Re: Wróciło... 11.02.11, 17:26
      Mądrze dziewczyny piszą. Nie myśl czarno - biało. W moich oczach jesteś silną, madrą kobietą. Osiągnęłaś wiele, bardzo wiele.

      Od siebie dodam malutkim druczkiem: jeśli dobrze zrozumiałam odstawiłaś niedawno nikotynę. To bardzo silny uzależniacz. Przy naszych skłonnościach na pewno może dawać takie objawy.
      • skwr2 Re: Wróciło... 11.02.11, 18:01
        dr.zabba napisała:

        > Od siebie dodam malutkim druczkiem: jeśli dobrze zrozumiałam odstawiłaś niedawn
        > o nikotynę. To bardzo silny uzależniacz. Przy naszych skłonnościach na pewno mo
        > że dawać takie objawy.
        Odstawienie nikotyny może generować wszystko. Nie będę relacjonować, co przeszłam w ciągu ostatnich 2 miesięcy, żeby nie zniechęcać. Wiem, że to jeszcze nie koniec odwyku, choć konsekwetnie nie palę. Postanowiłam wytrwać, a skoro postanowiłam, to jakby było zrobionesmile
        • 38takatam Re: Wróciło... 11.02.11, 19:08
          Dziękuję Kochane moje "wspieraczki"

          Stawiam na odstawienie nikotyny-choć jestem na nikotynowej terapii zastępczej.
          Porozmawiam z lekarzem o takich lekach jak-wareniklina-champix,czy klonidynie,czy bupropinie.Czytałam w necie,że może mi to pomóc.
          Nie chcę się poddać tej cholernej truciźnie,ale nie chcę też cierpieć jak po odstawieniu alko-depresja przez duże D,przez dobry rok...
          Poczytałam też trochę:
          Nałogowy nikotynizm wśród chorych na schizofrenię
          Chorzy na schizofrenię palą więcej i umierają częściej z powodu następstw palenia niż reszta społeczeństwa, a nawet osoby z innymi schorzeniami psychicznymi Wśród osób chorych na schizofrenię oraz inne zaburzenia psychotyczne bardzo często występuje ciężkie uzależnienie od nikotyny. Palenie tytoniu w grupie osób z zaburzeniami psychotycznymi wynosi 70-80% i jest wyższe w porównaniu z osobami z innymi zaburzeniami psychicznymi np. depresją (50%) i populacją ogólną (21%).


          "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
          nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

          Terri Cheney
          • 38takatam Re: Wróciło... 12.02.11, 09:37
            Nie mogę tych leków-w chadzie są zabronione.Zle mi i jestem z tym sama-ale dam sobie radę bez łaski...

            "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
            nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

            Terri Cheney
            • dr.zabba Re: Wróciło... 12.02.11, 09:56
              kto powiedział, ze nie mozesz?
            • 38takatam Re: Wróciło... 12.02.11, 09:57
              Kurde...dziś idę chyba w górę...jaka ulga...


              "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
              nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

              Terri Cheney
              • 38takatam Re: Wróciło... 12.02.11, 15:22
                przeciwwskazaniem jest chad...

                "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
                nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

                Terri Cheney
                • dr.zabba Re: Wróciło... 12.02.11, 18:50
                  Ja biorę bupropion alias Wellbutrin alias Zyban.
                  • 38takatam Re: Wróciło... 12.02.11, 20:21
                    Zabba nic nie rozumiem-możesz jaśniej?


                    "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
                    nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

                    Terri Cheney
                  • ergo_pl Re: Wróciło... 12.02.11, 20:33
                    nie jestem, co prawda, Żabbą, ale to znaczy, że tę substancję można brać w chadzie i że występuje ona w tych wymienionych przez Żabbę lekach.
                    • 38takatam Re: Wróciło... 13.02.11, 10:39
                      Ergosmiletak,masz rację,to zrozumiałam,ale dlaczego lekarz(pulmonolog)mówił mi,że np: zyban odpada-chyba też dlatego,że jestem alko...

                      Kochana Zabbeńko-napisz jaśniej jak możesz,to dla mnie b.ważne,jutro mam być na oddziale i choć czuję się dobrze już,to o tym z medykami zafrasować zamierzamsmile

                      Ale mi odbijatongue_out



                      "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
                      nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

                      Terri Cheney

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka