Wróciło.A myślałam,że terapia, ciężka zresztą,że nowe leki,że to da mi remisję już na zawsze...
Wczoraj na wieczornym spacerze zmieniłam kierunek zostawiając Go.Nie mogłam znieść Jego ataków i słuchania jaka jestem do d...Poszedł sobie ku mojemu zdziwieniu,a może i nie zdziwieniu tylko potwierdzeniu,że ma mnie gdzieś.Więc włóczyłam się przez półtora godziny...Widziałam grupki ludzi,którzy namawiali się na mnie,jakieś cienie za drzewami...dziwne odgłosy.Bałam się,a jednocześnie było mi wszystko jedno.Serce waliło dławiąc bólem,w głowie huczały myśli zakończ tą farsę którą życiem nazywasz,lęki i natrętne myśli...napij się,zapal i tabletki-o tak już kiedyś tak było i ciągnie...
ZNOWU JESTEM KUPĄ GÓWNA!!!
Jeszcze trzymam się nadziei,że to nie chad,że to dlatego,że dzieci były w domu-ferie,że za długo sypiałam,że przestałam palić...
On dzwonił do lekarki wczoraj rano-mam zgłosić się na oddział w poniedziałek rano...i co? Znowu to samo? Mam zostawić to co udało mi się osiągnąć? Znowu ze 3 miechy będą mnie trzymać-nigdy! Nie mogę zostawić młodej-ojciec ją olał i nie odwiedza,mała jest rozwalona-a teraz mama też ma ją zostawić? Ona nie zrozumie...Za to te dorosłe patrzą na moje łzy ze znajomym strachem w oczach...
Znowu zawodzę wszystkich.Nie mam sił udawać,że jest ok.Pękłam po 2 tygodniach...Nie chcę ich w kółko przepraszać.A najbardziej nie mogę się pogodzić,że to wróciło,pomimo opisu niżej...myślała,że udało mi się przechytrzyć chorobę

On jednak mnie znalazł.Przepraszał,nazywał idiotą.Będzie przy mnie.
Nie jestem taką silną jaką by chciał,żebym była-a byłam przez chwilę-widział,ze jestem chora od początku...
"Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."
Terri Cheney