to tak a propos chorej teściowej. Wczoraj rozmawiałam o tym nawet z terapeutką. I tak na przykład w sytuacji nowej pracy, jakiegoś nagłego występu załóżmy przed jakimś zgromadzeniem panikuję. Natomiast w sytuacji nagłej typu wypadek, reanimacja, nowotwór taty, choroba teściowej reaguję szybko, trzeźwo i racjonalnie. Zero paniki, zamieszania. Dwa razy reanimowałam człowieka. W sprawie choroby taty konsultacje wszelkiego rodzaju, termin operacji oraz system opieki załatwiałam szybko, baardzo szybko liczył się czas. Zanim ktokolwiek z rodziny podjął dyskusję ja już zaczynałam działać. Reakcja na zadławienie młodej też piorunująca i prawidłowa. Znaczy się nadawałabym się do zawodu polegającego na szybkim, racjonalnym reagowaniu. Dobra przyznam się szczerze, że od zawsze chciałam być położną, albo ratownikiem medycznym.

Ponoć mając 5 lat już miałam takie plany w zanadrzu.
I teraz: są dwie grupy osób. Jedna zna mnie z w/w zachowania i nie może uwierzyć, że ja czegokolwiek mogę się bać, reagować lękiem i paniką. Druga znając mnie nie może uwierzyć, że radzę sobie z trudnymi sytuacjami szybko i racjonalnie nie panikując.
Dwie różne odsłony jednej osoby.