kebli
21.03.11, 15:35
Nawet nie problem. Kłopot z NAMI i między NAMI. Ja teraz muszę się odzwyczaić, nie pisać, nie dzwonić. Takie mam postanowienia. Odwyk. Odwyk od niego. Pewnie skończy się toną wypalonych fajek. Pewnie nie odmówię sobie wina dla relaksu. Pewnie będę w nocy leżeć i ryczeć. Drobny kłopot, a ja czuję się całkiem bezbronna, za bardzo się odsłoniłam, za mocno pokochałam.
Nie będę więcej mówić, że kocham, nie będę proponować spotkań, nie będę pierwsza pisać Przesyt, za dużo mnie w nas. Znowu bym chciała wyjechać, być daleko, tym razem nie mam gdzie uciec.
Dobra, już siedzę i czuję, jak mi gula w gardle rośnie, jak łzy same napływają do oczu. A dzień jeszcze trzeba jakoś przeżyć.