Dodaj do ulubionych

samopoczucie na wiosnę

30.03.11, 17:05
Kochani, jak się czujecie o tej porze roku?

Ja czuję dużą chwiejność od jakiegoś czasu. Od rozpaczy przez lęki i ogromne nakręcenie.
Nie wiem czy stabilizatora trzeba więcej. Niebawem wizyta u lekarza to podpytam, ale mimo to napiszcie jak się czujecie. Od szpitala i manii mineły 3 lata. Dokładnie 7 marca minęło.

Uściski.
Obserwuj wątek
    • beatrix-kiddo Re: samopoczucie na wiosnę 30.03.11, 17:12
      U mnie jeśli chodzi o chad - to bez zmian, czyli remisja, natomiast ogólnie jak to zazwyczaj na przedwiośniu czuję się słaba, śpiąca, "lecę przez ręce". Muszę sobie kupić Vita Buerlecithine - zawsze mnie stawia na nogi.
    • skwr2 Re: samopoczucie na wiosnę 30.03.11, 18:23
      Tak okey, że boję się następnego dnia, bo stabilny, dobry nastrój może wszak runąć z dnia na dzień. Muszę zmniejszyć poziom przyjmowanego depa. Coś zdaje mi się, że dobre samopoczucie legnie w gruzach. A może nie?wink Mus to mus. Od jutra wprowadzam ograniczenia.
    • 36.a Re: samopoczucie na wiosnę 31.03.11, 01:13
      Niestety, identycznie. Budzę się - i do luftu, nie mogę zasnąć z powodu ekscytowania, a sypiam i tak bylejak, a boska dotąd kwetiapina nie działa.
      Jest mi przedwyjazdowo, dusza się rwie, ciało też, w domu za chwilę remont i bałagan, ale radość, bo będzie potem mniam. Chaos - ogólnie, pomieszany z rozpaczą, jak mówisz.
      • 36.a a propos lekarz 31.03.11, 01:25
        a chyba się pofatyguję, chociaż jestem już stałą klientką poradni zdrowia 5 kroków od domu - "proszę o wypisanie leków". Pan dr specjalista nie chciał na P, w poradni bez szemrania dostaję przyzwoite recepty z refundowanymi jak trzeba lekami. No i plan mam wziąć recepty od specjalisty i poprosić o przepisanie z konieczną literką P przez internistę. Wellbutrin 75 mg nie działa chyba tak jak powinien, zdarza mi się lecieć w depresję.

        ciekawostka, w soboty budzę się zwykle chora bo w domu poruszenie, mama upiera się przy dużych spożywczych zakupach (kurde, wolę kupować stopniowo od pon. do piątku), ludzie się krzątają, modlę się, żeby było już późne popołudnie. i raptem w tę sobotę gdy było słonecznie, ale zimno było mi...błogo. chociaż dłuższy spacer po jakieś tam rzeczy potrzebne do domu. i smutne odkrycie, że mam nierówno pod sufitem, stąd zwykle tak złe samopoczucie w soboty rano. było dobrze, słonecznie, równo, świetliście, raźnie. ja chcę tak zawsze!

        jeszcze coś. wiosna w mieście jest taka sobie. a może trawa gdzie indziej jest bardziej zielona, nie wiem.
        • ergo_pl Re: a propos lekarz 31.03.11, 01:38
          > ludzie się krzątają

          u mnie w mieście, jak zimno, w soboty mniej hałasu na szczęście.
          i te soboty i niedziele lżej jakoś przechodzę.
          ale jak będzie cieplej - horror.
            • ergo_pl Re: a propos lekarz 31.03.11, 02:20
              tak samo.
              najchętniej mieszkałabym gdzieś na peryferiach, tak, żeby jakieś łąki, rzeka itp.
              empekiem mogę dojechać do drewnianego domku mego ojca.
              skraj wsi, las, strumyk. latem grzyby.
              studnia i brak wychodka wink
              ale to jeszcze nie ten czas. z różnych względów.
    • perfekcjonizm Re: samopoczucie na wiosnę 31.03.11, 10:08
      No to łącze się z wami i w szczęściu i bólu.

      Ja mam dziś od rana taką śrubę, że głowa mała. Zamęczam szefa, który siedzi obok jakimiś dykteryjkami, którymi sypię jak z rękawa. Mam mnóstwo pomysłów na różne przedsięwzięcia. Zaczepiam ludzi na gadu, fejsie, skajpie, mailu. Piszę sms za sms. Przedwczoraj wyłapałam jakąś dziwną psychozę religijna i dzowniłam do znajomych i uskarżałam się, że jestem złą chrześcijanką. Że bardzo kocham Boga a nie służę mu tak jak powinnam. Oj.. długo by mówić.

      Potem tego samego dnia zabrałam moją współlokatorkę na zakupy a potem do drogiego lokalu na nowym świecie, bo uznałam, że chcę jej zrobić przyjemność bo ona bidulka bardzo mało zarabia. Szukam jej intensywnie lepszej pracy. Dopinguję w rozmowach kwalifikacyjnych. Mojemu koledze zaplanowałam kariere i wymyśliłam studia podyplomowe.

      I zaplanowałam spotknie ludzi z mojej byłej firmy. Teraz czekam na dość sporą prowizję z pracy i już planuję co komu za nią kupię. I gdzie kogo zaproszę.

      Na szczęście wziełam dzisiaj dodatkowo rano przeciwpsychotyczny i zdaje się, że będę jeszcze bardziej musiała zmniejszyć antydepa, którego podkręciłam w porozumieniu z lekarką walcząc z bulimią.

      Ale jeszcze coś wam powiem. Mój terapeuta wyjechał na dwa tygodnie i w tym upatruję całe to zamieszanie smile Ha!
      • czubata Re: samopoczucie na wiosnę 31.03.11, 10:37
        A ja mam zrywy chorobowe.Najczęściej zaczyna się od psychotycznych treści,zrywa się w kierunku hipo/manii,a jak nie może lecieć w manię przez zwiększenie dawek,to leci w depe.I tak,jednego dnia jestem nad kreską,drugiego pod kreską,ale dzięki tym lekom które teraz mam,wszystko trzyma się jakiś granic,leki nie pozwalają mi odlecieć całkowicie,i tak bardzo się cieszę że chyba pierwszy raz od czterech lat,nie wyląduję w szpitalu,ale Mądra kazała nie mówić hop. Trzymam się w karbach. smile Leki faktycznie,nie leczą ale pozwalają kontrolować chorobę. Teraz widzę na czym to faktycznie polega.

        > za sms. Przedwczoraj wyłapałam jakąś dziwną psychozę religijna i dzowniłam do z
        > najomych i uskarżałam się, że jestem złą chrześcijanką. Że bardzo kocham Boga a
        > nie służę mu tak jak powinnam. Oj.. długo by mówić.

        Pefekcjonizm,miewałam identycznie,do tego stopnia że łapałam głębokie doły po wszystkim. Uważaj na siebie, bo z tego co piszesz jesteś bardzo nakręcona,leć do lekarza. 3maj się.
        • kebli Re: samopoczucie na wiosnę 31.03.11, 12:54
          Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuja uncertain W poniedziałek czułam się koszmarnie, wczoraj byłam tak podekscytowana że prawie tańczyłam bez muzyki.
          Makabra uncertain
          I właśnie tego doła co czubata boję się najbardziej uncertain
      • 36.a Re: samopoczucie na wiosnę 31.03.11, 12:53
        hmmmmmm.
        napisalam posta ze 2h temu i wcięło.

        Nic to. Raz jeszcze: IDŹ DO LEKARZA, TO POCZĄTEK MANII.
        Żadnego leczenia się na własną rękę.
        Niepokoi i to bardzo to, co piszesz.

        --
        Nie oczekuję już/Od życia samych burz
        • perfekcjonizm Re: samopoczucie na wiosnę 31.03.11, 16:14
          yyyyy....aaaaa, ale ja wzięłam dzisiaj rano 50 mg pernazyny i już lepiej. Duzo lepiej. Od jakichś dwóch godzin.

          Nie chę być jakaś niepokorna, ale moja lekarka od trzech lat operuje tymi samymi trzema lekami. Nauczyłam się słuchać swojego ciała i mózgu i umiem też sobie ustawiać dawki. Bo pamiętam jak ona nimi operuje w zależności od mojego samopoczucia.

          To znaczy jak ostatnio sobie zmieniłam bez wiedzy mojej psych to się jej z taką małą nieśmiałością przyznałam. Oczywiście powiedziałam jej dlaczego to zrobiłam i jak się czułam i że dlatego. Nic na to nie powiedziała, no i przepisała mi dalej leki już w takich dawkach jak jak zaczęłam brać.

          Ósmego mam wizytę. Poczekam troszkę. Później jej wszystko opowiem. No bo wiecie, mi tak strasznie zależy na tym, by móc jak najmniej korzystać ze wsparcia lekarki i mojego terapeuty.

          To już trwa tyle czasu. Powinnam sama rozpoznawać co się ze mną dzieje i umieć reagować.

          No dobrze myślę czy źle myślę? sad
          • czubata Re: samopoczucie na wiosnę 31.03.11, 16:17
            Moja psy nie ma nic przeciwko temu że ja sobie operuje lekami,sama mi powiedziała że ja już mam "doświadczenie" i nawet chwaliła ostatnio jak jej opowiedziałam że po manipulowałam kwetapiną,w słusznym celu.Bo trudno przecież latać za każdym razem do lekarza gdy sie coś dzieje,gdyby tak każdy jej pacjent robił to ona dniem i noca by z gabinetu nie wychodziła.
          • 36.a Re: samopoczucie na wiosnę 31.03.11, 21:42
            Mówię serio, chociaż nie miałam nigdy manii. Czuję niepokój, tym mocniejszy, że "zaliczyłaś" juz z tego powodu hospitalizację i też wiosną. To nawracanie błądzących dusz, nadmierne zaangażowanie w sprawy innych, zamęczanie ludzie w pracy - czerwone swiatełko...

            wsparcie u psychiatry jest czyms normalnym.

            Moja mama upiera się, że "ależ Ty jesteś świadoma swojej choroby", ale ja nie wierzę w 100% kontrolę w zaburzeniu nastroju. Gdyby tak było, zatrzymałabyś się przy pierwszych symptomach i nie wysyłałabyś tylu maili, smsów etc. (mój rekord to grubo ponad 1200 szt. w miesiąc, r-k 600 zł 10 lat temu, never again, ale to tak na marginesie)

            Obawy, ze mozesz nie dać rady sama. I jeszcze coś: zdarzają się tu posty osób, o których się myśli (ja myślę) "kurde, jest źle". Kolejny post jest juz ze szpitala. Biegusiem do lekarza, proszę!
            • perfekcjonizm Re: samopoczucie na wiosnę 01.04.11, 15:32
              No ale lepiej jest. Naprawdę. Po tej pernazynie to bym się zdrzemnęła, tak wolniej wszystko plynie i spokojnie. Wydałam prawie 1000 zł na ciuchy, ale to byl plan. No i zapisalam sie na angielski do archibalda indywidualnie, gdzie godzina kosztuje 80 zl. A ja chce dwie tygodniowo dwie. Ale też spłaciłam wszystkie długi wczoraj i jestem jeszcze trochę na plusie.

              Obiady dalej jem w mlecznym barze i biorę kanapki do pracy. Alkohol odstawiłam.

              Jest lepiej. Naprawdę...sad
                  • perfekcjonizm Re: samopoczucie na wiosnę 08.04.11, 11:03
                    No wróciłam właśnie. Co do eksperymentowania z lekami to mogę tylko z pernazyną, reszty nie mogę ruszać. Doktor zwróciła uwagę na moją małą stabilność. Opowiedziałam jej, że dość często sięgam po alkohol, powiedziała, to co wiedziałam, ale zaakcentowała to bardziej. Alkohol destabilizuje a w moim przypadku grozi rozchwianiem i w konsekwencji szpitalem. Wspomniała także o kłopotach z wątrobą.

                    Na moje pytanie jak bardzo jestem zaburzona powiedziała to co od dawna niezmiennie powtarza. Kilka zaburzeń osobowości w tym wyróżniający się borderline i bulimia.

                    Powiedziała, że jestem przewlekle chora i żebym się z tym pogodziła i dbała o siebie.
    • majagor Re: samopoczucie na wiosnę 02.04.11, 13:52
      Ja właściwie wiosnę mam już za sobą.
      Zaczyna się chyba lato - dziś 25 stopni, krótki rękaw, sandały itd.
      Rozpoczęłam już sezon szparagowy - niestety importowane, bo niemieckie jeszcze nie urosły. Rozpoczynam dziś sezon... motorowy. Tak, tak, pierwszy raz w życiu będę śmigać na motocyklu. Mam nadzieję, że to przeżyję smile

      Ale tę wiosnę, w przeciwieństwie do poprzedniej, zniosłam bardzo dobrze. Nie odczułam zupełnie żadnych dolegliwości związanych ze zmianą pogody. Żołądek nie bolał!!! Samopoczucie pozytywne było i jest zresztą nadal.

      Lubię wiosnę. Lubię słońce. Lubię ciepło. Więc dobrze mi teraz.
    • 36.a Re:depresja pełną mordą 09.04.11, 01:27
      się mi zrobiła. bliski człowiek chory na raka to powód wystarczający. pragnę być mocna, nie mogą łzy lecieć sobie z okazji wzruszenia i bez okazji. mialam kiedyś tak dobrane leki [nie brałam stabilizatorów], że wszelkie problemy to był pikuś... piękny cynizm. zrób mi panie doktorze tak raz jeszcze.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka