Dodaj do ulubionych

bezsilność...

03.07.11, 23:00
Witam
jestem w tym temacie nowa, nie zupełnie radząca sobie z następstwami tej choroby... Ja nie choruję na Chad, ale moja starsza siostra. Piszę do Was, pokornie prosząc o poradę... Kompletnie nie wiem jak mam z siostrą rozmawiać, czego unikać, jak jej pomóc ? Stała się osobą, której kompletnie nie znam, złości mnie ta sytuacja i myśl, że może nie stanąć na nogi. Siostra dosłownie wegetuje w domu, pracy nie ma, partnera też nie i wiem, że ciężko jej wykrzesać z siebie motywację do walki o swoje życie, ale to jest niewyobrażalny ból jak widzę, że coraz bardziej się zamyka, straszy, że sobie coś zrobi.... Często jest opryskliwa, nie do zniesienia i już nie wiem co robić, gdzie szukać pomocy sad. Bardzo mnie ta sytuacja martwi i stresuje na dodatek moja mama również nie daje sobie z tym rady i staram się jak mogę by to raczej na mnie spadł ciężar zamartwiania. ... Proszę Was kochani forumowicze, czy jest jakiś chocby minimalny sposób by dotrzeć do osoby dotkniętej Chad? Czy jest szansa, że siostra się pozbiera i poradzi sobie w życiu? Błagam o pomoc bo z tej bezsilności już różne, przeważnie bardzo głupie, myśli przychodzą mi do głowy.... sad Bardzo dziękuję za jakąkolwiek formę pomocy, pocieszenia, porady. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • dr.zabba Re: bezsilność... 04.07.11, 06:26
      Czy siostra się leczy?

      Nie znając Waszych relacji przed chorobą trudno coś poradzić... Może wcześniej nie miałyście dobrego kontaktu - tak mi się nasuwa, przepraszam, jeśli ranię.

      Najważniejsze, żeby brała leki.
    • skwr2 Re: bezsilność... 04.07.11, 08:04
      esprit88 napisała:

      > straszy, że sobie coś zrobi....
      Podeszłabym do gróźb poważnie. Mogą to być zapowiedzi tego, co siostra rzeczywiście chce uczynić.
      Porozmawiajcie z lekarzem chorej, powinnien Wam udzielić wskazówek, jak z nią postępować, żeby jej pomóc, a samemu się chronić przed skutkami choroby. Baczcie, żeby różnicować osobę od jej dolegliwości. W przypadku chorób psychicznych bywa to trudne. Siostra we władaniu Chadu nie jest sobą. Jej osobowość zacierają oznaki choroby. Może warto sięgnąć po jakąś lekturę?
      Czy siostra przyjmuje regularnie leki?
      • esprit88 Re: bezsilność... 04.07.11, 08:40
        tak siostra bierze leki, często je zmienia bo nie wszystkie jej odpowaidają. Teraz jest na terapii w Katowicach, miało to trwać 2 miesiące, a już w tym tygodniu chce wrócić do domu bo jej się tam nie podoba.. Wcześniej miałyśmy bardzo fajny kontakt, teraz się czuję jakbym gadała z kimś obcym. Uważa, że tylko ona ma najgorsze problemy, nikt nie rozumie jakie, a jak staram się z nią porozmawiać o tym to momentalnie ucina temat uważając, że NIC jej nie jest. Później natomiast twierdzi, że nie będzie udawać, że jest dobrze i ma pretensje, że nie potrafimy z mamą wyczuć momentu do rozmowy... Jest to absurdalna sytuacja. Wspomnę pani doktor w czwartek na wizycie na temat jej gróźb i mam nadzieję, że coś zaradzi. Jejku, bardzo chciałabym, żeby to wszystko było jakimś sennym koszmarem, a nie rzeczywistością... Niestety jest jak jest, dlatego proszę o Wasze odczucia podczas manii oraz depresji, może pozwoli mi to zrozumieć jak rozmawiać i pomóc siostrze. Lekturę od dziś będę czytać... Trzymajcie kciuki, by wszystko się ułożyło. Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedzi.
        • skwr2 Re: bezsilność... 04.07.11, 12:42
          Chad na początku wydaje się niezrozumiały i tym bardziej groźny, z czasem normalnieje. Przechodzi do zwyczajnych chorób. Im więcej wiedzy, tym mniej strachu.
        • panna.m.igotka Re: bezsilność... 04.07.11, 15:45
          W manii frunę, a w depresji gryzę dywan. Dosłownie i w przenośni. Odczucia bywają różne i zależą od osoby i nasilenia epizodów. Ważne, żeby chorego nie zostawiać samego sobie. On może odpychać, uciekać i odrzucać każdego kto się do niego zbliży, jednak w rzeczywistości pragnie by ktoś przy nim był. Poza tym dużą rolę w chorobie odgrywa świadomość, że ma się taką chorobę. Z taką myślą trzeba się oswoić i przyzwyczaić. To samo dotyczy osób przebywających w otoczeniu chorego. Nie wystarczy stwierdzić, że "ty powinnaś/powinieneś udać się do psychiatry", trzeba tej osobie pomóc trafić do specjalisty i zainteresować się jego stanem psychicznym. No i czytać, czytać ... dużo na temat tej choroby. Takie oto moje pierwsze odczucia i pewnie inni forumowicze napiszą więcej. Życzę wytrwałości i cierpliwości.
          • esprit88 Re: bezsilność... 04.07.11, 17:46
            dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi smile na pewno pomogły mi w wyciszeniu paniki i naświetliły mi niejako sprawę. Cieszy mnie fakt, że ta choroba może i wymaga sporo czasu, ale można z nią samodzielnie żyć smile (mam tu na myśli zakładanie rodziny, pracę, przyjaciół), że człowiek nie jest skazany na wieczny ból, brak świadomości i nieustannie targających nim, sprzecznych emocji. Podziwiam Was, że mimo przeciwności, stajecie na nogach smile. Cóż zabieram się za czytanie bo tak jak wcześniej wspomniano : im więcej informacji, tym strach maleje. Dziękuję kochanismile.
            • jasminka28 Re: bezsilność... 07.07.11, 14:45
              Fajnie że siostra ma Ciebie. Ja też mam siostre i ona już rozumie moja chorobę ale kiedys było inaczej.Buziaki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka