very_famous
12.12.04, 19:55
Zacznę od przykladu, ktory najbardziej utkwił mi w pamięci.
W podstawówce wychowawczyni zapewne na odgórne polecenie namawiała nas do
pójścia na pochód pierwszomajowy pod szyldem szkoły.
Kto przyszedł mial dostać najlepszą ocene ze sprawowania na koniec roku.
Na niektórych ta metoda kija i marchewki zadzialała i poszli na pochód.
Po czym jak sie okazało później przy wystawianiu ocen zrobiono ich w trąbę
(delikatnie mówiąc). Czyli o obietnicy juz nikt z dyrekcji ani nauczycieli
nie pamietał.
Niezly przykład wychowawczy ;-)
Pzdr