22.05.04, 21:11
Wyczytalam, ze u Ciebie spadek.
Chce Ci tylko napisac, ze MYSLE o Tobie cieplo.

Mam w pamieci jak troszczylas sie o mnie, kiedy bylo ze mna ttttttragicznie.
Wiem, ze niewiele moge Ci ofiarowac ze swej strony, procz moze
wspolodczuwania.

Jesli mozesz, przeczekaj jakos ten podly czas.
Brakuje mi Ciebie, odzywaj sie czasem, jesli bedziesz miala sily,

Serdecznie cie pozdrawiam

planasa
Obserwuj wątek
    • marcepanna Re: Awanturko 23.05.04, 07:00
      Awanturka ma sie swietnie tylko sie odchudza bo wlasnie zalozyla nowe forum ,
      tak ze nie martw sie Droga
      normalnie babka nie moze sie od lodowki odessac a jak sie nazre to w depresje
      wpada
      najpierw powinna isc na odwyk wg mnie
      • awanturka Re: Awanturko 23.05.04, 09:11
        Plasano!

        Troszeczkę jest lepiej i zaczynam miec nadzieję, ze to poczatek konca tego epizidu depresyjnego (niezbyt zreszta głebokiego biorac pod uwagę inne).

        Jak widac pojawiła nam się na forum "tropicielka sensacji", no coż, trudno, dopóki Miron się tu nie pojawi i nie zrobi z nia porzadku trzeba bedzie jakoś to przeżyc.

        Piszę do Ciebie na tym forum bo na "depresji" jakoś teraz nie potrafię się odnaleśc. Ale Twój post na forum depresja czytałam. Wiem, że przed toba już tylko dwa tygodnie terapii. Wyglada na to, że trafiłas na ludzi, którzy poważnie traktuja swoja pracę i myslę, że Cię dalej poprowadza (tzn. skieruja gdzie trzeba)... Jakieś nowe wieści odnośnie diagnozy? Bieżesz jakieś leki?

        Z Twojego postu (na depresji) wynika, że dalej jesteś bardzo rozchwiana emocjonalnie. Nie wiem jaka masz pracę (nigdy o tym nie pisałas a może mnie umknęło?). Czy problem z praca to "tylko" to, że masz jej dośyc czy istnieje realna grożba, że sobie nie poradzisz?

        Radzice, którzy nie wiele, z tego co się z Toba dzieje, rozumieja moga rzeczywiscie działac na nerwy... Pomyśl, że gdybyś była na ich miejscu też trudno by ci było zrozumiec...

        Co do myśli samobójczych to nie wiem jak to z Taba jest, u mnie to nie było nigdy wołanie o pomoc tylko zamiar zakonczenia cierpienia, które wydaje się byc nie do zniesienia...

        Ja realizację takich planów powstrzymywałam myśleniem, że jest to rzecz na która zawsze jest czas, ta możliwośc mi nie ucieknie i nie muszę tego robic już, natychmiast i w tej chwili... No i jak widzisz żyję i mimo tego co mi sie ostatnio znowu przytrafiło myslę, że życ warto.

        Przepraszam za taki dośc mentorski ton, jakoś mi tak wyszło. Myslę o Tobie ciepło. Trzymaj się! Kiedys w koncu musi byc lepiej! (a że tego konca nie weidac to juz zupełnie inna sprawa).

        Do "napisania" za tydzien. - awanturka
        • planasana Re: Awanturko 23.05.04, 09:52
          Ciesze sie, ze U Ciebie ma sie ku lepszemu.

          Co do tej panny to lepiej ją zignorowac. Biedactwo zawiedziona jest, bo
          myslala, ze depresja maniakalna jest bardziej atrakcyjnym i medialnym
          schorzeniem w rodzaju sex drugs & rock'roll. Bez komentarza.

          Tez jakos wole tu pisac, choc odzew bywa maly.

          Co do diagnozy - nihil novi. Lekarka bardzo spokojnie mnie prowadzi.
          Zwiekszyla dawke Seroxatu z 10 na 20 mg i byc moze dolozy Tegretol.
          Powiedziala. ze Efectinu 75 mi nie da, bo po nim mialam manie. Mowi, ze widzi
          moje rozchwianie emocjonalne, ale czy to CHAD - nic nie powiedziala. Twierdzi,
          ze nie bede skazana na leki do konca zycia.

          Co do pracy - robie tlumaczenia technicznego angielskiego. Brzmi dumnie, ale
          nie jestem w tym Mistrzynia. Po prostu znam angielski, ale specjalnie nad tym
          nie pracuje, wiec jestem raczej przecietna.

          >> Czy problem z praca to "tylko" to, że masz jej dośyc czy istnieje realna
          grożb a, że sobie nie poradzisz? >>

          Jedno i drugie.
          Dodam, ze pracuje w tej samej firmie co moja matka, wiec no commence.
          Do tego dochodza sprawy osobiste mesko - damskie, o ktorych wolalabym zapomniec.
          NIE CHCE tam wracac.

          Ja tez nie wolam o pomoc samobojstwem, choc wiekszosc tak twierdzi. Jestem po
          prostu zmeczona sama soba i tym chujowym zyciem, ktore prowadze. Nie mam sily
          na nowe wyzwania, zmiany i inicjatywy. Obzeram sie jakby na zapas, bo juz wiem,
          ze nie warto o siebie sie troszczyc, przynajmniej porzadnie sie najem zanim
          zdechne jak pies.
          Nie mowilabym na grupie o tych planach samobojczych, gdybym nie zostala
          wywolana do tablicy. Na psychoterapii wywolali temat planow na po terapii i jak
          sluchalam tych radosnych planow grupy o pracy, rodzinie, dzieciach i wakacjach,
          to rzygac mi sie chcialo. No i musialam sie przyzmnac, ze moim planem jest
          samoboj, ewentualnie kalectwo lub oddzial zamnkiniety jak sie nie uda. No i
          wyszlo, ze wolam o pomoc, a mi juz specjalnie nie zalezy, nerwy mi puszczaja i
          nie mam sily klamac. Bo innych planow nie mam.

          Ciesze sie, ze napisalas.
          pozdrawiam i trzymam kciuki,

          planasa
          • awanturka Re: Awanturko 23.05.04, 12:18
            Cos mi sie wydaje, ze ta terapia grupowa w twoim wypadku to nie był dobry pomysł (chociaz nigdy nic nie wiadomo jak na to kiedys będziesz patrzec z perspektywy czasu). Teraz trzeba miec nadzieję, że byc może terapia indywidualna to jet to czygo Ci trzeba.

            To co piszesz o obrzerani znam z własnego doswiadczenia.
            Myslę nawet, że może byc to zakamuflowana forma samozniszczenia, jakaś forma autoagresji..

            No i zaczęłam bawic się w psychologa, niedobrze... (nie mam kwalifikacji).

            Pójscie do pracy jakoś przezyjesz. Pewnie pierwsze dni będa koszmarne, ale potem możse okazac się, ze jest nieźle.

            Ja jak wracałam do pracy po wielomiesięcznym pobycie w szpitalu (a byłam jeszcze "niedoleczona", lekarze powrót do pracy odradzali ale ja się uparłam bo grozila mi juz renta) to myslałam ,że tego nie przeżyję...A potem okazało się, że powrót do pracy to było to, co sprawilo, że po tej depresji stanęłam na nogi. Nie martw się na zapas. Nigdy nie wiadomo tak do konca co, jak człowiekowi zrobi (tak przynajmniej jest w moim wypadku).

            Pozdrawiam! - awanturka

            P.S. Nie wiem czy wiesz na jakie forum wyniosła się częśc ludzi jakich znałas z "depresji". Jeżeli nie, gdzieś wyszperam namiary na to forum.

            • planasana duplikat - smutne forum 23.05.04, 12:25
              Forum nazywa się

              duplikat - smutne forum

              dzieki za zrozumienie

              pozdrawiam

              planasa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka