czasem_slonce_czasem_deszcz
05.11.11, 14:39
Jestem zmęczona moim permanentnym zmęczeniem. Czarnowidzeniem. Ciągłą potrzebą ukrywania się przed ludźmi. Nadużywam chusteczek. Leki mnie przymulają a jednocześnie mam podwyższony próg wrażliwości - wszystko może być stresogenne. I jest. Totalny brak sił. Nie chodzę, ale drepczę. Znosi mnie na boki na płaskim, twardym gruncie. Trzy tygodnie od wdrożenia nowego zestawu leków. Zważywszy, że długo przedtem byłam już w głębokim dołku... Nie radzę sobie zupełnie.