Dodaj do ulubionych

nie mogę zaakceptować

06.02.12, 13:15
Od wielu lat choruję. Początkowo byłam leczona na depresję. Pół roku temu lekarze orzekli CHAD. Od tego czasu męczę się. Nie mogę zaakceptować "wyroku". Przecież z tego nie da się wyleczyć. Jak sobie poradziliście? Czy udało Wam się pogodzić z chorobą? Ja czuję się jak upośledzona...
Obserwuj wątek
    • kamyczek_02 Re: nie mogę zaakceptować 06.02.12, 13:58
      Ja się pogodziłam, ale nie potrafię się obecnie odnaleźć. Moja terapeutka twierdzi, że szufladkuję sama siebie. Widzę taki obrazek przed oczami rodem z Goka Wan, czyli stojące w rzędzie panie w samej bieliźnie. Bohaterka każdego odcinka musiała ocenić obiektywnie swoją sylwetkę i stanąć w rzędzie pośród podobnych pań. Każda stawała nie tam gdzie powinna była stanąć. Ja jestem taką bohaterką odcinka. Widzę swój chad zupełnie inaczej niż reszta ludzi patrząc na mnie, moje zachowanie.
      • kasborawska Re: nie mogę zaakceptować 07.02.12, 15:01
        Ja też się zaszufladkowałam. Niestety po mnie widać kiedy jaka faza występuje. Przynajmniej moi bliscy to widzą. Niestety czuję z ich strony presję, żeby znowu było tak jak wcześniej, żebym była wesoła, zaradna, samodzielna i szczęśliwa. A ja czuję, że nie dam rady. Przepraszam mam teraz bardzo niski nastrój i niską samoocenę. Mam nadzieję, że będzie lepiej, czego i Tonie życzę.
    • art_empire Re: MIŁOŚĆ i CHAD 06.02.12, 14:02
      Leczę się, niestety dla medycyny jestem ewenementem, mój organizm odrzuca wszystkie leki poza antydepresyjnymi, które i tak nic nie dają.
      Kiedy zaczynam przyjmować nowe tabletki, zawsze kończy się kompletnym wyłączeniem z życia. Mam większość działań niepożądanych, nie czytając uprzednio ulotki dołączonej do leków. I taki koszmar trwa, aż do odstawienia. Pewnie gdzieś są leki które mogę przyjmować ale po wszystkich nie udanych próbach po prostu się boję, że następnym razem nie wytrzymam i odbiorę sobie życie uncertain Z lekarzem stwierdziliśmy, że kolejne eksperymenty na moim organizmie przesuniemy na korzystniejszą porę roku wink
      Szpital też nie wchodzi w grę, mam obowiązki, którymi nawet gdybym chciała nie mam kogo obarczyć. Mam też świetną pracę, której długo szukałam i nie mogę sobie pozwolić na jej utratę. Wiem, że to byłby mój koniec.
      A jeżeli chodzi o związek.. Zaczekam do momentu kiedy mój stan psychiczny będzie stabilny, a jeśli nie będzie to wolę być sama..
      • maciuno1010 Re: MIŁOŚĆ i CHAD 06.02.12, 15:49
        masz wsparcie w swoim partnerze , wspiera cię twój chłopak ?? nie poddawaj się , musi być dobrze , trzymam kciuki za ciebie , pozdrawiam smile
        • kasborawska Re: MIŁOŚĆ i CHAD 07.02.12, 15:11
          wspiera i duuużo wytrzymał
          masz rację to bardzo ważne
          maciuno1010 napisał:

          > masz wsparcie w swoim partnerze , wspiera cię twój chłopak ?? nie poddawaj się
          > , musi być dobrze , trzymam kciuki za ciebie , pozdrawiam smile
    • art_empire Re: nie mogę zaakceptować 06.02.12, 14:04
      Witaj Kasiu, czuję się tak samo jak Ty. Potrzebuję kontaktu z osobą która rozumie.. Nie chcę jednocześnie uzewnętrzniać się na forum. Jeżeli masz ochotę napisz na adres: dwabieguny@hotmail.com


      kasborawska napisała:

      > Od wielu lat choruję. Początkowo byłam leczona na depresję. Pół roku temu lekar
      > ze orzekli CHAD. Od tego czasu męczę się. Nie mogę zaakceptować "wyroku". Przec
      > ież z tego nie da się wyleczyć. Jak sobie poradziliście? Czy udało Wam się pogo
      > dzić z chorobą? Ja czuję się jak upośledzona...
    • ka_an2 Re: nie mogę zaakceptować 06.02.12, 20:25
      Nie, nie pogodziłam się z tym. Pracuję nad tym, bo mam nadzieję, że wtedy będzie łatwiej. Ale jak na razie czuję się ukarana.
    • tlenoterapia Re: nie mogę zaakceptować 06.02.12, 23:34
      Bardziej się człowiek przyzwyczaja niż godzi.
      Myślę, ze zamiast diagnozy = stygmatyzacji, lekarze powinni bardziej opisowo,narracyjnie ujmować problemy które ma pacjent.Inaczej diagnoza brzmi jak "wariat".

      Bardzo często pacjenci psychiatryczni dorabiają się kilku diagnoz zwłaszcza gdy zmieniają psychiatrów.
      Mnie raz stwierdzono nawet, ze jestem zdrowa.
      • kasborawska Re: nie mogę zaakceptować 07.02.12, 15:07
        Boję się, że nie wytrzymam. Łatwiej pogodzić sie / przyzwyczaić do depresji. Teraz rzeczywiście czuję się naznaczona. Pobyt w szpitalu, diagnoza, kontakt z innymi CHADowcami, rozmowy o próbach samobójczych. Mam nadzieję, że przywyknę i będę żyć w miarę normalnie
        tlenoterapia napisała:

        > Bardziej się człowiek przyzwyczaja niż godzi.
        > Myślę, ze zamiast diagnozy = stygmatyzacji, lekarze powinni bardziej opisowo,na
        > rracyjnie ujmować problemy które ma pacjent.Inaczej diagnoza brzmi jak "wariat"
        > .
        >
        > Bardzo często pacjenci psychiatryczni dorabiają się kilku diagnoz zwłaszcza gdy
        > zmieniają psychiatrów.
        > Mnie raz stwierdzono nawet, ze jestem zdrowa.
        • panna.m.igotka Re: nie mogę zaakceptować 07.02.12, 16:02
          Wszystko dobrze się poukłada, tylko na to potrzeba czasu. Na początku myśli się wiele. Są obawy. Strach. Momentami nawet panika. Z czasem człowiek się dystansuje. Ja bynajmniej tak miałam i mam. Jak masz obawy, pytania i wątpliwości to poczytaj forum lub się po prostu zapytaj. Tutaj też są ludzie, którzy jakoś funkcjonują w życiu. Mają rodziny i pracują. A więc da się. Pozdrawiam i głowa do góry smile
          • kasborawska Re: nie mogę zaakceptować 07.02.12, 20:36
            Obawiam się tego, że choroba kompletnie rozwali mi życie. Już teraz straciłam bardzo dużo (praca, firma, "przyjaciele", styl życia, mieszkanie). Po prostu boję sie, że będzie jeszcze gorzej.

            panna.m.igotka napisała:

            > Wszystko dobrze się poukłada, tylko na to potrzeba czasu. Na początku myśli się
            > wiele. Są obawy. Strach. Momentami nawet panika. Z czasem człowiek się dystans
            > uje. Ja bynajmniej tak miałam i mam. Jak masz obawy, pytania i wątpliwości to p
            > oczytaj forum lub się po prostu zapytaj. Tutaj też są ludzie, którzy jakoś funk
            > cjonują w życiu. Mają rodziny i pracują. A więc da się. Pozdrawiam i głowa do g
            > óry smile
    • 39.a Re: nie mogę zaakceptować 07.02.12, 23:23
      wiem tylko tyle:

      * zdecydowanie wolę mieć ChAD niż ChAJ (hipomania nigdy nie zniszczyla mi nic... miewasz manie?)
      * depresja również ma tendencję do nawracania
      * wolę w depresji leżeć, w hipo fruwać niż... wyłącznie leżeć

      • kasborawska Re: nie mogę zaakceptować 08.02.12, 09:43
        Miewałam cudowne manie. Widziałam piękne kolory, nie spałam prawie wcale. Wyglądałam jak pijana i straciłam bardzo dużo. Boję się nawet hipomanii a z drugiej strony tęsknię za fruwaniem. Rozumiem, że nie lubisz leżeć. U mnie leżenie, strach, brak chęci do życia trwa o wiele dłużej niż okresy wzlotów.
        39.a napisała:

        > wiem tylko tyle:
        >
        > * zdecydowanie wolę mieć ChAD niż ChAJ (hipomania nigdy nie zniszczyla mi nic..
        > . miewasz manie?)
        > * depresja również ma tendencję do nawracania
        > * wolę w depresji leżeć, w hipo fruwać niż... wyłącznie leżeć
        >
    • avi_co Re: nie mogę zaakceptować 11.02.12, 15:32
      Każda przewlekła choroba upośledza, narzuca n.p. taki a nie inny tryb życia, wnosi ograniczenia. Na pogodzenie się Chadem potrzebowałam kilku lat. Dziś uważam, że niepełnosprawność ruchowa jest czymś znacznie gorszym.
    • nonduality Re: nie mogę zaakceptować 12.02.12, 22:47
      Nigdy się nie pogodziłem, mimo, że chad zweryfikowano u mnie ponad 10 lat temu i był on w dość radykalnej formie rapid cyckling. cały czas myslę, że może to bzdura i po prostu mam bardziej artystyczna duszę, a sam się wpakowuję w depry poprzez branie leków, czytanie forów chadowskich i w ogóle myslenie o tym, że jestem chory. Niestety (to znaczy na szczęście) CHAD to nie rak, ani złamanie nogi, gdzie czarno na białym na zdjęciu rentgenowskim widzisz TY i INNI chorobę. Wtedy wszyscy ci współczują. Z CHADem jest inaczej. często nawet bardzo wrazliwi i niby wiedzacy ludzie potrafią ci dowalić.
      Nie raz i nie dwa jak trzęsłem sie pod kocem moja dziewczyna stawała i puszczała tyradę, że "kiedys byłem taki do przodu, a teraz jestem leniem i nic mi się nie chcę i zasłaniam sie chorobą. lepiej wywaliłbym te leki i zaczał biegać". I to nie jest tak, że ona ma znieczulicę. Po prostu kto ma wytrzymać z CHADowcem, jak jemu samemu jest cięzko ze sobą.

      Ja żeby jakoś żyć wrzuciłem sobie czysto logiczno-techniczny sposób działania. Rysuję wykresy swego samopoczucia i informuje samego siebie niczym stacja meterologiczna: "dziś mamy depresję -8. Wszystko co wydaje ci się, że usłyszysz, nie jest prawdą. dzis nie wychodzisz z domu, odwołaj wszelkie spotkania, nie wolno wsiadać do samochodu. Cokolwiek ci sie wydaje nie jest prawdą itd". Trzy dni potem: "Uwaga hipo na pokładzie: +7. dzis nie wchodzisz na giełdę. Tak, wiem, że są super okazje, które sie nie powtórzą, ale nie masz zezwolenia. Chcesz zadzwonić do tej mężatki z która kiedyś miałeś sex. Tylko na kawę, tak? Nie masz pozwolenia na telefon. Zadzwonisz kiedy indziej itede". W ten sposób staram sie regulować swe życie, ale niestety straszliwe podejrzenie, że tak naprawdę nie jestem chory tylko słąby i leniwy jest we mnie obecne. I nacierpiałem się przez nie nie mniej niż przez CHAD.
    • avi_co Re: nie mogę zaakceptować 13.02.12, 13:08
      Nie wszystko da się wyleczyć, bo przecież ludzie nagminnie umierają. Nie przecz faktom. Ucz się, jak współżyć z chorobą. Na forum padło parę cennych, sprawdzonych rad, jak się to robi: karteczki, terminarze, mobilizacja sił wtedy, gdy zupełnie ich brak. Życzę Ci niewiele: spokoju ducha tylkowink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka