z kwetiapiny na coś działającego identycznie. Od zawsze zatykało mi nos 20 min. po zażyciu na noc, nie było to uciążliwe jakoś szczególnie. Najprawdopodobniej mam przewlekłe zapalnie zatok, od kilku dni masakra bo non stop mam zatkaną jedną dziurkę i inne zaostrzone objawy. Niestety po kwetiapinie to już jest jakaś masakra, a szczególnie w pozycji leżącej. Nie potrafię oddychać przez usta i męczę się okropnie, śpię prawie na siedząco podparta poduszkami, jestem niewyspania. Biorę stosunkowo niską dawkę bo tylko 100mg. Mam pomału odstawiać, ale co w zamian? Za dwa tygodnie wizyta u psychiatry, obawiam się nie nie wytrzymam. Biorę jakieś połączenia pseudoefyryny i zyrtecu oraz przepisane przez laryngologa sterydy w spraju na te zatoki. Chu... mnie strzela bo odtyka mi nos na pół godziny, a potem znowu zatyka na pół dnia i tak w kółko żeby w nocy zatkać mnie na dobre. Jedynym plusem jest to, że nareszcie jestem w stanie coś wydmuchać -coś leci. Poradźcie coś bo zwariuję.