Choroba atakuje ze zdwojoną siłą, ja boję się o dzieci i siebie - zabronił mi wchodzic do naszego pokoju, dzwoni na policje, że go bije, ata bez pojęcia o chorobach psychicznych mu wierzy - a widząc jakie kartony są poustawiane w ogródku, jak poobwieszany dom, to nie trzeba być psychiatrą, żeby dostrzec, że chora osoba to porobiła. Cały czas szuka zaczepki, żeby dzwonić na policję, wyzywa w wulgarny sposób mnie, moją 82 letnią matkę, chce żeby go dotknąć, bo to uznaje za powód do zamknięcia nas w więzeiniu, szczególnie mnie. Ma poważne urojenia. Leku nie bierze systematycznie (pół dawki raz na kilka dni) i cały czas pije alkohol. Boję się, co jeszcze może się wydarzyć

w Polsce byłby już w szpitalu...