Po dłuższym podejściu zrezygnowałam z antydepa. Okazało się, że jestem niezmiernie płaczliwą osobą, choć nie zdarzało mi się beczeć od paru lat. Sił brak - wstyd się przyznać - nawet na pozmywanie garów po obiedzie. Noc - koszmary, pobudka - lęki i niemożność zwleczenia się z posłania. Powiedzcie, że to przejdzie i choć parę miesięcy przeżyję bez venla. Powiedzcie cokolwiek

((