21.02.13, 08:54
pokazałam na co mnie stać, po zmianie leków było ok, czasem śpiąco, czasem nadmiernie wesoło i energicznie, ale tak dobrze dawno się nie czułam, a wczoraj wstałam rano w ogromnym smutku, każda czynność, wyjście do pracy było mega wysiłkiem. W samochodzie płakałam, ale najgorzej było po pracy, dobrze, że nie byłam sama. Miałam ogromne myśli samobójcze, trzeba było mnie trzymać, widziałam gwiazdki, które spadały z sufitu, te akurat były cudowne!, uciekłam z domu, chodziłam boso po śniegu, ślizgałam się, ale piekło trochę w stopy, potem z tej bezradności nie umiałam wejść po schodach, płacz, szloch i beznadzieja, teraz jestem przed pracą, nie pytajcie, jak wyglądają moje powieki. Jestem zmęczona. Nienawidzę tej choroby. Wszystko niszczy. Naprawdę nie wiem, co robić. Dzisiaj może uda mi się dostać do lekarza. Mój ukochany nie może iść ze mną, a chciałabym, żeby to on za mnie mówił. Napiszcie, bom podłamana i tyle.
Obserwuj wątek
    • czubata Re: wczoraj 21.02.13, 09:06
      Dziewiąty Lutku, ustabilizowanie chad lekami, czasem może potrwać, i to co przeżywasz teraz, po tej zmianie leków, czasami tak bywa, ale potem będzie lepiej!

      smile
    • 09lutego Re: wczoraj 21.02.13, 19:18
      trudno wytrzymać, byłam dzisiaj u lekarza, odebrano mi jeden antydepresant, dodano cynaryzynę i mam 100 mg promazinu
      jeśli chodzi o rozpoznanie, psychicznie, jak na razie- chad, dodatkowo mam alergię na pokarmy, w tym gluten i pyłk, sierść, piórai, astmę oskrzelową i łuszczycę na łokciu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka