dzedlajga
05.03.13, 21:46
Dawno mnie nie było. Tzn podcztuję choć też nieregularnie ostatnio
Miałam bardzo przykre doświadczenie z mamą po ostatniej hospitalizacji. Wprost oświadczyła, że jeśli wezmę psa to ona nie chce mnie znać. Dodam, że Benuś na czas mojej nieobecności był u Pani, od której go wzięłam. I wrócił nawet w dobrym nastroju.
I jakoś tak mi się przykro zrobiło, bo z całego zamieszania z mamą wychodzi mi, że dopóki dobrze mi się wiodło i im całkiem dużo finansowo pomagałam to byłam kochaną córeczką. Od roku już nie pomagam (usamodzielnili się). Teraz trochę mi się pogorszyło finansowo i rodzicielka zaczęła od tego, że mi nie będzie pomagać. Nie to, żebym się tej pomocy domagała, ale tak na wszelki wypadek. Zakończyła tym, że nie chce mnie znać. Drugi tydzień nie mam z nimi kontaktu. Zresztą nasze telefony zawsze działały tylko w jedną stronę - tylko ja się interesowałam i dzwoniłam.
Jakoś tak i zmęczona po szpitalu byłam i to wszystko o czym piszę i o czym nie piszę spowodowało kompletną załamkę, która już ponad 3 tygodnie trwa. I dziś chyba się dokonał we mnie przełom. Jakoś się otrząsnęłam. Bo przecież nie straciłam matki tylko złudzenia, że ją mam. To przecież zawsze rodzina liczyła i mogła polegać na mnie, a ja wyłącznie na sobie.
Zaczynam szukać pracy. Mam dwa prawie pewne kontakty i ogromną nadzieję, że coś z tego wyjdzie. Szczególnie zależy mi na jednym, choć bardziej prawdopodobny jest ten drugi, ale co by nie wyszło będę zadowolona. Trzymajcie kciuki, żeby się udało.
Oczywiście zawsze zostaje opcja sprzedaży mieszkania i wyprowadzki do rodziców - oczywiście z psem. Mieszkanie w dużej części jest moje więc jakby co, to i tak do siebie się wprowadzam i tak. Ale jakoś mi się to nie uśmiecha. Choćby dlatego, że mieszkają w samym centrum miasta, a my do codziennych spacerów po lesie jesteśmy przyzwyczajeni. Że inne kwestie pominę milczeniem.
W końcu kiedyś bywało gorzej, bo zostałam raz zupełnie bez środków do życia przez 2 tygodnie i jakoś przeżyłam. Nie poddałam się. Teraz też się nie poddam. Ale o kciuki i tak proszę