learning-to-fly
28.04.13, 22:25
A konkretnie raczej jej brak. Sprawa wygląda tak: mniej więcej drugi miesiąc jestem w remisji, nie licząc małych wahań jest stabilnie. Jest tylko jeden problem, duży problem, biorąc pod uwagę, że studiuję. Nie jestem w stanie niczego zapamiętać, nic, jednego dnia się uczę, drugiego czarna dziura. Nie wynika to z nastawienia do nauki, tak samo mam z książkami. Przeczytam, wciągnie mnie, ale jak po skończeniu miałabym opowiedzieć fabułę, choćby w zarysie, ale trzymając się porządku chronologicznego, to koniec. Pomieszanie z poplątaniem i pustka w mózgu. Czy ktoś tak miał (pewnie miał, nie sądzę, żebym była unikatem) i zna jakiś skuteczny i w miarę szybki (naprawdę nie mam czasu na miesiące ćwiczeń) sposób na poprawę pamięci? Dodam, że przed chorobą pamięć miałam naprawdę dobrą.