hej wszystkim
Czy ktorys ( ktoras) z was przeszla przez ostra prawie 3 miesieczna cyklofrenie? I ogolnie cyklofrenie?
Chodzi mi o nagle, niczym nie spowodowane zmiany nastroju. U mnie pocztakowo to bylo co drugi dzien - pobudzenia a na zajutrz depa i tak w kolo macieju...
ostatni miesiac byl nie do wytrzymania, telepalo mna co pol dnia az doszlo do tego ze doslownie co kilkanascie minut zmienialam sie diametralne - szlam do sklepu w skowronkach - a w sklepie niemalze plakalam, nie wiedzialam co kupic, czesto wychodzilam po prostu i lzy mi sie grochami laly po twarzy.
Niby bylam w remisji bo od niemal roku nie slysze glosow, nie mam omamow ale bujalo mna straszliwie. Dopiero ten lek, Trileptal, pomogl. Wczesniej wdrazali mi lit ale wymiotowalam zolcia i krwia, nie moglam ani nic zjesc ani sie nawet napic wody. Wiec lekarz lit odstawil bo jest lato a ja moglabym sie calkiem odwodnic.
Dzis czuje sie dobrze, cyklofrenia jakby ustala ale boje sie powrotu. sama nie wiem co straszniejsze: czy glosy i halluny czy to bujanie co kilkadziesiat minut
Mieliscie cos takiego?