Dodaj do ulubionych

Nowo Rocznie

31.12.13, 16:30
Na Nowy 2014 Rok życzę sobie i wszystkim spokojnej remisji, realizacji naszych planów, schudnięcia (pewnie to postanowienie wielu z nas) i oparcia w rodzinie. Oby CHAD dał nam trochę odetchnąć i ,bodaj na lekach, pożyć normalnie. Ściskam wszystkich smile
Obserwuj wątek
    • avi_co Re: Nowo Rocznie 31.12.13, 16:55
      Dołączam się do życzeńsmile
    • poetkam Re: Nowo Rocznie 01.01.14, 12:32
      Dziękuję za życzenia. Też się dołączam. Dla Wszystkich forumowiczów wszystkiego najlepszego w tym Nowym Roku 2014 smile
    • niespokojna79 Re: Nowo Rocznie 20.02.14, 21:10
      Piękne życzenia! Dziękuję bardzo i także życzę Wszystkim szczęśliwego Nowego Roku!
      • obecna_xyz Nowy rok w praktyce 21.02.14, 14:59
        U mnie chwilowo lepiej jeśli pominąć ataki derealizacji (odrealnienia) i spadek poziomu leukocytów. Na moją derealizację występującą atakami i paraliżującą mnie mój lekarz nic nie potrafi poradzić a nawet powiedzieć ("że to w tylu jednostkach występuje..."). Co do leukocytów uspokaja mnie,że liczy się proporcja białych krwinek w rozmazie. Mam jeszcze skontrolować krew i zgłosić się znowu. Tym czasem ja wydedukowałam,że to antydepresanty mi szkodzą: na Parogenie pisze,że wywołuje niekiedy ataki paniki a Lerivon ma tłustym drukiem wypisaną leukopenię. Czy miewa ktoś z obecnych ataki odrealnienia (to jakby świat był obcy) lub/i obniżone leukocyty. Odpiszcie proszę. Ściskam smile
        • 39.a Re: Nowy rok w praktyce 21.02.14, 16:33
          Tu konieczny jest Dr. House.
          Zwołałby swoje konsylium. Jeden lek byłby pudłem, kolejna diagnoza na zasadzie
          eliminacji celna i wprowadzenie właściwego leczenia.

          Dlaczego nie leczą nas Housy?
        • dzedlajga Re: Nowy rok w praktyce 21.02.14, 17:58
          O obniżonych leukocytach a szczególnie współistniejących z derealizacją w moim przypadku nic nie wiem. Ale rok temu, po wyjściu z całej doby dokładnie to miałam, choć jeszcze nie wiedziałam, że to się tak nazywa. Mieszkanie było obce, gorzej, bo pies był obcy. Szłam z nim na spacer, przez rozum, starałam się coś do niego gadać i zachowywać się normalnie, ale był obcy, a całe moje zachowanie sztuczne - przynajmniej ja to tak odbierałam. Byłam przerażona. Pomogła wenla i to dość szybko, jak to wenla. Przynajmniej mnie zawsze szybko wyciąga.

          Ale dodatkowo pomogła też rozmowa (głównie to ona mówiła) z młodziutką dziewczyną na spacerze z psami, o psach głównie. Jakoś tak odetchnęłam po tamtym spotkaniu. Dostałam zastrzyk pozytywnej energii.

          Ja zdecydowanie łączę ten stan odrealnienia (u siebie) z depresją właśnie, choć deprę miałam nie raz, ale taki stan tylko wtedy. Może to prawda, że każdy kolejny epizod jest gorszy. Dotychczasowe były zupełnie inne, a ten ostatni był od początku dziwny i trudny, a to odrealnienie przerażające.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka