dzedlajga
02.07.14, 13:40
Odkryłam 7 lat temu w górach. Przez czas jakiś byłam na inhalatorach, mimo, że spirometria już w domu była ok, to jednak duszność jeszcze dokuczała. Teraz przed wyjazdem się zaopatrzyłam w stosowne leki i było całkiem dobrze. Po powrocie postanowiłam poczytać o tym zjawisku. No i okazuje, że to może być polekowe (nie pasuję do żadnego z podanych profili niewydolności). No i znalazłam winowajcę - moja ulubiona wenlafaksyna. Bez niej nie żyję a z nią tyję na potęgę i jeszcze jestem oddechowo niewydolna.Dobrze, że tylko przy dużym wysiłku. Ale i tak z niej nie zrezygnuję, bo na niczym innym - paradoksalnie - nie czułam się tak dobrze.