Dodaj do ulubionych

sposób na chad?

04.11.14, 16:59
Witam
Kiedyś tu pisałem swoje teorie ,które miały dobry kierunek ,ale nie do końca były dobre.
kilka miesięcy po tym jak tu pisałem czyli ok 2 lata temu wszystko się załamało ,aż zmusiłem się do pójścia do lekarza po leki, od tej pory moja choroba złagodniała i przestałem pić (chociaż nie był to mój wielki problem ,ale stwarzał duże zagrożenie ,że się zabiję) teraz po 2 latach spokojnie raz na kilka miesięcy wypije 1 piwo albo kieliszek ,bo na więcej nie mam ochoty.
To tak w ramach wstępu smile

Pisałem tu kiedyś o tym ,że chorzy na chad są jak narkoman tyle ,że bez sprecyzowanej substancji uzależniającej.Po tym jak obejrzałem film dokumentalny Stevana Fry'a o chadzie , zostało mi w głowie jedno i nie dawało mi spokoju:
Steven Fry powiedział tak :
"pytałem wielu ludzi z chad czy jeżeli ktoś postawił by przed nimi guzik , którego naciśnięcie "zabierało by" wszystko co związane z chad i czyniło by ich "normalnymi ludźmi " to nacisnęli by ten guzik .......i tylko 2 osoby (na te wiele ,nie było określone ile) nacisnęły by ten guzik"

zdałem sobie sprawę ,że ja też nie nacisnął bym tego guzika smile bo jak tu być normalnym po tych stanach manii , w których mogłem wszystko .........?
bo jak tu w ogóle być normalnym ?takim zwykłym pracującym ,myślącym o zwykłych przyziemnych sprawach człowiekiem, przecież ja jestem wyjątkowy smile

Kiedyś zanim nie zacząłem brać leków , moja przeszłość i zbyt ostre stany nie pozwalały mi nawet myśleć ,o tym że nadejdzie moment w którym wyjście z tej choroby będzie tylko kwestią wyboru,naciśnięcia tego guzika.
Niestety pisząc to jestem w tym momencie i dalej nie wiem czy chcę nacisnąć ten guzik , mimo tego ,że wiem ,że uczyni mnie to wolnym od choroby człowiekiem . Oczywiście będzie to wymagać wielkiej siły ,wsparcia lekami i prawie niemożliwego do osiągnięcia samozaparcia.

Jaki jest ten sposób o którym jest w temacie?
Idźcie do lekarza ,bo bez leków nie dacie rady, rozliczcie swoją przeszłość(psychoterapia itp.)
Polecam iść tam gdzie są psychiatrzy i psychoterapeuci specjalizujący się w wyciąganiu ludzi z ciężkich nałogów np.narkotyki ...
Uznajcie to ,że jesteście jak narkoman ,który woli się zabić jak dopuścić do siebie myśl o zaprzestaniu ćpania
Jak już się oczyścicie ze wszystkiego co wam do tej pory narobiła choroba, leki będą działać ale dalej będzie coś wam nie grało,to wtedy nachodzi ten moment na ten "sposób" o którym piszę, od tej pory już nic ani nikt wam nie pomoże , przychodzi moment w którym wszystko będzie zależeć od was.
sposób zkwitować można tak:
"czy chcę żyć jak każdy "normalny" człowiek ,czy wolę umrzeć za te piękne chwile które czasem daje ta choroba"

a co jak ktoś już wszystko to przeszedł i nacisnął guzik ?jeszcze tego nie wiem , bo sam nie wiem czy go nacisnąć , przeraża mnie to bardziej , niż sama choroba , której objawy jak się okazało można znacznie osłabić i całkiem nieźle żyć.
do naciśnięcia tego guzika skłania mnie wrażenie , że mimo statecznego życia jakie teraz prowadzę, żyję w jakimś fałszu i iluzji , i że kiedyś to wszystko co straszne w tej chorobie wróci.
wydaję mi się ,że jak już nacisnę ten guzik , to czeka mnie ciężka praca nad wszystkim ,że będę musiał nauczyć się czerpać przyjemność tylko ze zdrowych spraw (jak sport, praca, czy po prostu inni ludzie) ,że nie będzie już alternatywy ani pocieszenia w używkach(wszelakiego rodzaju) ,że będę musiał pracować wtedy kiedy nie chcę , że nie będzie opcji samobójstwa ,że zawsze trzeba będzie walczyć o życie, że nie będę miał czasu na swoje maniakalne przemyślenia i maniakalne fazy, że nie będę mógł się poddawać tak łatwo...to zdrowe i normalne życie ,a raczej jego wizja przeraża mnie tak bardzo ,że pewnie nie nacisnę tego guzika ,ale może komuś z was się uda....

Jesteśmy narkomanami ,którzy czasem dotykali nieba i nie mogą o tym zapomnieć, dlatego wszystko co przyziemne wydaję się takie nijakie i nie warte żywota.Nie ma w tym żadnej naszej winy ,bo nie mieliśmy na to wpływu , nie sięgnęliśmy po ten narkotyk sami ,dostaliśmy go w przewrotnym prezencie,razem z całym syfem który tylko można sobie wyobrazić

p.s. może to komuś pomoże ,chociaż coś rozjaśni , wiem że większość będzie po tym "jechać" ,mi też jest to ciężko zaakceptować ,ale to właśnie świadczy na korzyść tej teorii , że jest paskudna w smaku jak każde dobre lekarstwo.
kieruje to raczej do ludzi dojrzałych ,którzy naprawdę chcą żyć normalnie .....

pozdrawiam ,chwały nie szukam , więc bronić tego co napisałem nie będę ,chciałem się tym podzielić ,bo może akurat tego komuś brakowało do wyzdrowienia .
Nacisnąć guzik to najtrudniejsza i najważniejsza decyzja w tej chorobie.....
Obserwuj wątek
    • arsen92 Re: sposób na chad? 04.11.14, 19:29
      Piękne słowa ale wolałbym nacisnąć guzik wink
    • jaskolka82 Re: sposób na chad? 05.11.14, 14:57
      Chad u każdego wygląda inaczej. Mój chad zaczął się od manii ktora przeszła w ostrą psychozę. I może dobrze? Oprócz wszystkiego co niesie mania, przeżyłam wtedy 2 tygodnie podczas których pisałam obiektywnie najlepsze wiersze od bardzo dawna (ale kiedyś jako zdrowa nastolatka pisałam też równie dobre), i dowiedziałam się od kompetentnych ludzi o swoim talencie do śpiewania... To były rzeczywiste, a nie tylko urojone zdolności. Ale co z tego, skoro to nie był stan normalny a jego kolejnym etapem był stan maksymalnie chorobliwy - ostra psychoza z urojeniami. Taki ostry początek choroby, psychoza, głęboka depresja popsychotyczna, która ustępowała miesiącami, myśli samobójcze, okropny lęk, wszystko co przeżyłam w czasie pierwszego roku choroby - były dla mnie wystarczające by bez wahania powiedzieć sobie, że naciskam ten guzik.
      Co mi po tych wszystkich zwyżkach nastroju i możliwości twórczych,skoro takie piekło mnie przez to czeka? Dzis 3,5 roku po zachorowaniu odkrywam, że przy dobrze ustawionych lekach (a ich ustawianie trwało u mnie ponad 2 lata, a więc dwa lata braku stabilności i postępująca coraz szybsza zmiana faz aż do ultra ultra) można być tak samo twórczym, ale będąc jednocześnie spokojnym, ustabilizowanym. Dobrze ustawione leki dają mi stabilizację i poczucie, że nie muszę czekać na "wspaniałą manię", ktora da mi tę ogromną kreatywność i intelekt działający na maksa. To iluzja. Nigdy nie przyszło mi do głowy by rezygnować z leków. Ale myslałam nie raz,że tylko w hipomanii/manii jestem w stanie stworzyć jakieś dobre rzeczy, i że leki mi to odbierają. Dobrze ustawione leki - jak już teraz wiem - kombinacja dwóch, trzech czy czterech leków i wystarczająco częsty kontakt z dobrym psychiatrą który to monitoruje (raz na 3 tygodnie, gdy się modyfikuje, gdy jest niedobrze, a potem coraz rzadziej) dają mozliwość realizowania w pełni swojego potencjału. Może tego nie lubimy my chadowcy... tego, że normalni ludzie osiągają swoje cele systematyczną, zrównoważoną pracą..., wysiłkiem, a nie na łapu capu, tym co da mania, jak na haju... Według mnie to co ma chadowiec w czasie manii, tzn. talenty, pomysły, możliwości, ma też je i w "normalnym" stanie. Chadowiec nie ma ich z pewnością, wręcz ma je na minusie w stanie depresji, i to też nie jesteśmy my-prawdziwi, lecz my-chorzy-na-depresję, ale w stanie stabilnym ma je. Ja teraz mam poczucie, że posiadam te wszystkie przymioty, że ich nie straciłam wraz z hipomaniami/maniami. Mam takie poczucie, że one wszystkie siedza sobie, każde w innej kieszonce w moim mózgu gotowe do wykorzystania. I jakoś tak mam poczucie, że mam nad nimi kontrolę. Siedzą tam sobie spokojnie i czekają na mój sygnał, a nie wystrzeliwują świetnymi pomysłami jak petardy 31 grudnia każdego roku. Wszystko chodzi w mózgu mniej wiecej jak w zegarku, dzięki chemii - przynajmniej tak mówi najnowsza nauka. Muszę mieć tylko świadomość, że być moze ten stan równowagi nie jest mi dany raz na zawsze... Ale po co się bać na zapas?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka