matrioszka42
15.05.15, 11:14
Chciałam radykalnie rozwiązać swoje problemy. 3 tygodnie zapadnięcia w siebie. Od pewnego momentu przychodził codziennie do ośrodka, choć tak naprawdę byliśmy dla siebie nikim w czasie przed. Siadał obok i przytulał, a potem coś szeptał do ucha. Dzień po dniu, przez parę godzin. W końcu zaczełam go czuć i słyszeć. Wyszłam na świat.
On ma żonę, ja męża. Nic nas nie łączy: ani urodzenie, ani wychowanie, ani wykształcenie, ani zainteresowania. Ale był.
Nie wiem co z tym zrobić...