Dodaj do ulubionych

zapedzona w kozi rog

09.07.15, 13:54
Witajcie,
Mam 38 lat, od wiosny 2013 roku, mam stuprocentowa diagnoze ChAD.
Zaczelo sie od epizodu maniakalnego. W ogole poczatkowo byly to jedynie stany hipomaniakalne, a w skrajnym przypadku maniakalne. W momencie, gdy postawiono mi diagnoze, czyli ponad dwa lata temu, po raz pierwszy przechodzilam gleboki epizod depresyjny. Trafilam wowczas do szpitala na trzy miesiace. W swojej historii bylam hospitalizowana trzynastokrotnie. Lecze sie od 19 roku zycia.

Poza rozpoznaniem ChADu, mam rowniez osobowosc chwiejna emocjonalnie (borderline) i bulimie. Tylko prosze nie zniechecajcie sie do mnie ze wzgledu na rozpoznanie BPD.
Przeszlam kilkuletnia terapie i od tego czasu naleze raczej do osob kontrolujacych swoje impulsy. Bardzo dlugo prowadzilam na FB grupe dla osob z tym zaburzeniem, prowadze tez dwa profile psychologiczne. W ten sposob staram sie byc potrzebna i tez miec kontakt z wlasna choroba, co do tej pory nie zawsze bylo mozliwe.

Od lipca 2014 roku przebywam na rencie z tytulu czesciowej niezdolnosci do pracy. Mam tez orzeczenie niepelnosprawnosci w stopniu umiarkowanym. Po szpitalu przez rok, przebywalam na swiadczeniu rehabilitacyjnym.
Mam ogromny klopot z aktywizacja zawodowa. Do grudnia 2012 roku przez okolo 10 lat pracowalam w dzialach sprzedazy i marketingu. Zapewne moje stany hipomaniaklane bardzo sprzyjaly mi w pracy na tego typu stanowiskach.
W momencie, gdy pojawila sie depresja moje wszelkie kompetencje przestaly spelniac swoje funkcje. Stracilam prace. Mimo to wierzylam, ze po depresji powroce do dawnego funkcjonowania, jednak okazalo sie to jak dotad nieosiagalne. Nie wiedzialam co moge jeszcze robic w zyciu. Jeszcze raz zawalczylam o prace w dziale handlowym. Wytrzymalam 3 miesiace i rozsypalam sie w drobny mak. Jednak probowalam walczyc dalej.

Ty razem zglosilam sie do fundacji wspierajacej osoby niepelnosprawne i pomagajacej w aktywizacji zawodowej. Zarejestrowalam sie rowniez w UP, jako osoba poszukujaca pracy.
W miedzyczasie podjelam prace w charakterze wolontariatu z fundajca wspierajaca mlodziez pochodzaca z patologicznych srodowisk. Fundacja wystapila o staz do urzedu pracy.

Mialo to miejsce dwa tygodnie temu. Niestety od dluzszego czasu mecze sie ze stanem depresyjnym. Przy stazu musze przebywac przez 7 godzin dziennie w biurze fundacji. Tymczasem przebywam w domu schowana za komputerem, ktory rowniez uruchamiam z ogromnym lekiem. Czuje, ze nie dam rady podjac obecnie tego stazu. Czuje, ze dalam ciala.
Choc nie wiem, czy nie powinnam byla sie z tego wczesniej wycofac, poniewaz okazalo sie, ze praca w tej fundacji wiaze sie z ogromna aktywnoscia w wielu obszarach. Po poltora miesiaca wolontariatu znow sie posypalam.

Jestem bardzo wymeczona. Moja lekarka udala sie na urlop, wiec dwa dni temu pojechalam na izbe przyjec do IPiN (mieszkam w Warszawie). Pojechalam skonsultowac dawke leku przeciwdepresyjnego. Od miesiaca przyjmowalam 10 mg. Przedwczoraj lekarka zwiekszyla mi do 15 mg. Czy wreszcie zadziala? Oby.

Poza antydepresantem przyjmuje kwetiapine o przedluzonym uwalnianiu oraz stabilizator nastroju. Przed pojawieniem sie stanu depresyjnego, przez te dwa lata lekarka okreslala moj ChAD typem mieszanym. Od wyjscia ze szpitala wiosna 2013 roku nie mialam remisji.

Bardzo sie martwie o swoja przyszlosc. Mieszkam i utrzymuje sie sama. Niestety kwota renty przy czesciowej niezdolonosci to niecale 740 zl. Wynajmuje mieszkanie. Obecnie wlascicielka nie pobiera ode mnie oplat. To takze mnie przytlacza, poniewaz chcialabym regulowac wszelkie naleznosci jak normalny czlowiek. Wiem, ze nie moze tak byc w nieskonczonosc, a tymczasem ciagle sie zadluzam.

Nie mam pojecia jak powinnam zadbac o siebie. Mieszkam z dala od rodziny i jestesmy w bardzo sporadycznym kontakcie. Boje sie, ze ktoregos dnia pojde na dno. Glownie z przyczyn finansowych, a raczej z tej calej bezsilnosci, ktora od maja tego roku zawladnela mna zupelnie. Jestem zmeczona. Okrutnie. Bardzo.

Renta konczy mi sie z w lipcu. Wiec juz teraz. Zlozylam dokumenty o przedluzenie renty.
Byc moze zostanie przedluzona. Ale kwota z czesciowej niezdolnosci uniemozliwia mi utrzymanie sie. Teraz, gdy ten depresyjny stan tak bardzo mnie przygniotl, wpadlam w panike, ze to juz koniec. Nie wiem, nie mam obecnie pomyslu jak sie ratowac. Jak zatroszczyc sie o siebie. Do rodziny nie moge wrocic. To osoby bardzo impulsywne i zyjace w ogromnym chaosie. Natomiast ja mam swoje impulsy i swoj chaos i potrzebuje zycia w spokoju i tonowania swoich impulsow. Po kazdym pobycie w rodzinnych stronach wracam rozsypana. Tak duzo tam sie dzieje. Nie mam mozliwosci wsparcia ze strony bliskich. Nie wiem co dalej. Jestem przerazona.

Co moge jeszcze zrobic? Jak sie ratowac? Jaka prace moge jeszcze wykonywac? Jak wyjsc z dlugow? To pytania, ktore zadaje sobie niemal kazdego dnia. Zyje w ciaglym leku. Trace nadzieje na poprawe, a jednoczesnie tocze walke z wlasna bezsilnoscia. Jednak to juz drugi tydzien, gdy zaprzestalam tej walki. Nie wychodze z domu, spie, reaguje napadami zarlocznosci. Nie rozumiem dlaczego choroba przybrala charakter epizodow depresyjnych. Nie rozumiem dlaczego ten biegun, a nie jak dotad stany podwyzszonego nastroju, ktore pomagaly mi w podejmowaniu czynnosci zarobkowych.

Jestem w tym wszystkim pogubiona. Brakuje mi tej energii, ktora choc w niewielkim stopniu, ale pomoglaby mi dzialac. Moze stad moja obecnosc tutaj.
Moze bede mogla "uslyszec" od Was cos, co pomoze mi ukierunkowac swoje dzialania.

Serdecznie pozdrawiam,
M.


Obserwuj wątek
    • melanie.k Re: zapedzona w kozi rog 09.07.15, 13:55
      P.S. Przepraszam, ze tak dlugo. Dopiero to teraz zauwazylam.
      • ditta12 Re: zapedzona w kozi rog 09.07.15, 14:52

        Bardzo sie martwie o swoja przyszlosc. >

        Nic się nie martw,jesteś niebieskim ptakiem.
        Rząd sam się wyżywia jak wiesz to i Ty dasz radę.Tak.Ja tak jakoś mam jak Ty.
        Nie doczytałam czy masz dzieci ale i tak dasz radę bo ja kiedyś dałam i moje dziecko ma32 lata,przeżyła przy wsparciu dobrych ludzi i ma się dobrze mam nadzieję tyle że chce mnie ubezwłasnowolnić we swoim okrucieństwie ale to nie ja ją wychowywałam od czasów szkoły średniej tylko moja matka bo do niej uciekła z naszego mieszkania a tamta ją przyjęła,tylko nie wiem czemu potem powiedziała że ja jestem wyrodną matką bo dziecko ode mnie uciekło,na co ja jej że trzeba było wskazać adres zamieszkania i zamknąć drzwi od środka.
        • melanie.k Re: zapedzona w kozi rog 09.07.15, 15:10
          Nie mam dzieci. Musze sie jakos ratowac. Jestem cholernie zmeczona. Nie wiem co mam napisac w zwiazku z Twoja historia. To wszystko takie trudne. Oby to sie kiedys skonczylo.
    • megan.k Re: zapedzona w kozi rog 09.07.15, 15:45
      Skoro posiadasz orzeczenie o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności, to masz szansę na najbliższej komisji lekarskiej w ZUS uzyskać orzeczenie o całkowitej niezdolności do pracy. To zwiększyłoby Twoje dochody z renty o 25% i poprawiło trochę sytuację finansową. Większą szansę na uzyskanie takiego orzeczenia będziesz miała, jeśli w czasie komisji lekarskiej nie będziesz nigdzie zatrudniona. A może można przesunąć rozpoczęcie stażu do momentu, kiedy będziesz się już lepiej czuła i uzyskasz przedłużenie renty?
      W chorobie afektywnej dwubiegunowej tak już niestety jest, że po manii/hipomanii następuje depresja, ale często uzyskuje się również remisje czego Ci życzę.
      • melanie.k Re: zapedzona w kozi rog 09.07.15, 15:55
        Megan, bardzo dziekuje Ci za odpowiedz. 25 % wiecej to niewiele, ale zawsze to cos, a z tego co mi wiadomo, moge przy calkowitej niezdolnosci tez cos dorobic, prawda? Komisje bede miala w tym miesiacu, a rzeczywiscie raczej nie dam rady podjac sie tego stazu obecnie. Za duzo pracy jak dla mnie i nie wyobrazam sobie, ze moglabym teraz wyjsc do ludzi i siedziec w biurze 7 godzin. Raczej powinnam szukac czegos na pol etatu.

        Dziekuje Ci za zyczenia remisji. Takze sobie tego zycze. Wiem, ze musze bardziej zawalczyc o siebie. Musze jakos ustabilizowac swoja sytuacje finansowa. To jest najgorsze i to prawdopodobnie najbardziej mnie pograza.
        • megan.k Re: zapedzona w kozi rog 09.07.15, 16:08
          Mając rentę z tytułu całkowitej niezdolności do pracy można dorobić.
          Podaję link do kwot granicznych powodujących zmniejszenie lub zawieszenie świadczenia.
          www.wskazniki.pl/?doc_id=188898
          • melanie.k Re: zapedzona w kozi rog 09.07.15, 16:33
            Dziekuje. Swoja droga to trudno mi zrozumiec jak przy calkowitej niezdolonosci do pracy mozna podejmowac dzialania zarobkowe. Nigdy sie nie dowiadywalam o tym.
            • megan.k Re: zapedzona w kozi rog 09.07.15, 16:48
              Po prostu każdy ma prawo do pracy, osoba niepełnosprawna również. Zazwyczaj jest tak, że osoba uznana za całkowicie niezdolną do pracy według orzeczenia ZUS nie wykonuje już w przyszłości pracy na stanowisku, jakie zajmowała w momencie poprzedzajacym komisję lekarską ZUS. Podejmuje pracę mniej obciążającą dla swojego stanu zdrowia, w niższym wymiarze czasu pracy.
              • melanie.k Re: zapedzona w kozi rog 09.07.15, 17:39
                Rozumiem. Wydaje mi sie, ze jesli chodzi o moj dotychczasowy zawod to aktywnosc na takim stanowisku odpada. Probowalam kilkukrotnie, ale poki co sie nie udalo. Przyznam, ze nawet nie mam do tego serca, ale i sily rowniez.
    • dzedlajga Re: zapedzona w kozi rog 10.07.15, 02:16
      Nie napisałaś jaki stabilizator bierzesz. Większość stabilizatorów stabilizuje ale trochę w dół. Ale są takie, które stabilizują nieco w górę. Od kiedy biorę lamotryginę minęły depresje, ciągła senność itp. Może spróbuj porozmawiać o tym z lekarzem. Zawsze można też próbować zmienić inne leki, chyba, że już wszystko przetestowałaś.

      Co do możliwości zatrudnienia nie pomogę Ci. Ale bez jako takiego samopoczucia to raczej praca odpada, zresztą sama dobrze wiesz o tym.
      • melanie.k Re: zapedzona w kozi rog 10.07.15, 11:26
        Ja tez biore lamotrygine, wczesniej dodatkowo takez carbamazepine. Po dluzszym czasie brania tego drugiego, bardzo polecialy mi wyniki krwi i carbamazepina zostala odstawiona.
        Co do ustwienia innych lekow, niestety wszystkie kombinacje juz przerobilam, od jakiegos czasu testuje jeszcze kwetiapine o przedluzonym uwalnianiu. Na poczatku lek wyciszal skoki emocji w ciagu dnia, jednak teraz jakby przestal dzialac.

        W tym miesiacu bede miala badanie orzecznika zusu, poniewaz konczy mi sie renta. Bede musiala mu powiedziec, ze wszelki proby stawania na nogi zakonyly sie fiaskiem.
    • 39.a Re: zapedzona w kozi rog 10.07.15, 13:54
      Witaj.
      Jeśli możesz, opowiedz co się działo, gdy pracowałaś. Bo myślę, że dobra byłaś w tym, co robiłaś. Czy wtedy pojawiły się hipomanie/manie?
      Jaka jest szansa powrotu do podobnej w charakterze pracy?
      Siły życzę.
      • melanie.k Re: zapedzona w kozi rog 10.07.15, 14:10
        Witaj. Dziekuje.

        Tak, bylam dobra w wykonuwaniu mojej pracy. Bywalam pracownikiem roku. Mialam duze wsparcie szefostwa i wieksza niezaleznosc w dzialaniu niz inni pracownicy. Hipomanie i manie mialy miejsce od dawna. Mysle, ze od czasu wczesnej mlodosci.
        Doszlam do wniosku, tak jak moi lekarze i terapeuci, ze kontynuacja tego typu pracy jest zbyt obciazajaca.
        To czego powinnam poszukac to jakis zlody srodek. Cos, w czym bede mogla regulowac intensywnosc mojej pracy. Przede wszystkim powinna to byc praca w glownej mierze zdalna z mala liczba interakcji.
        Byc moze dobrym pomyslem bylyby media spolecznosciowe. Mam w tym doswiadczenie chociazby z prowadzenia profili psychologicznych na FB. Wyszukuje informacje, artykulow, ktorych tematem przewodnim jest zdrowie psychiczne. Czytam je i zamieszczam wybrane fragmenty oraz link do stron, z ktorych pochodza. Nie ukrywam, ze to moj konik. Niestety nie zawsze mam sile by sie tym na biezaco zajmowac, ale robie to w miare regularnie.

        Dzisiaj czuje sie lepiej i latwiej mi ocenic swoje mozliwosci. Wciaz jednak odczuwam ogromne zmeczenie. Zrobilam z rana kilka rzeczy, ale teraz sily opadly.
        • za_mszowe Re: zapedzona w kozi rog 10.07.15, 18:12
          > To czego powinnam poszukac to jakis zlody srodek. Cos, w czym bede mogla regulo
          > wac intensywnosc mojej pracy. Przede wszystkim powinna to byc praca w glownej m
          > ierze zdalna z mala liczba interakcji.
          > Byc moze dobrym pomyslem bylyby media spolecznosciowe.

          przecież pojawia się trochę tego typu ofert, naprawdę wystarczy poszukać (po komisji ZUS). w Twoim przypadku, ew. pracodawcę odstraszałby co najwyżej Twój wiek (że niby możesz w związku z tym mieć nie wiadomo jakie oczekiwania finansowe).
          • melanie.k Re: zapedzona w kozi rog 10.07.15, 22:13
            Tak, oferty sa. Jestem z tej branzy nawet. Musze jednak chwile odczekac na uregulowanie kolejno tych spraw, ktore sa do uporzadkowania. Miec pewnosc, ze podolam obowiazkom, wiekszym i mniejszym. Wiem juz, ze musze byc ostrozna w ocenie swoich zasobow psychicznych, rowniez przy doborze pracy. To pewnie jeszcze potrwa jakis czas. Staram sie byc cierpliwa i bardziej uwazna na siebie. Jakas godzine temu wszystko w mojej glowie zaczelo pedzic i ten niepokoj, ktory jeszcze bardziej nasila zmeczenie. W takich momentach pisze na swoim blogu, starajac sie uspokoic siebie.

            To minie, wiem. Zawsze trwa jakis czas. Dluzej, krocej, ale mija i przechodzi w drugi biegun. Jestem tak bardzo zmeczona. Nawet nie mam sily poswiecic uwagi innym osobom, z ktorymi jestem blisko. Zazwyczaj to takze pomaga. To, ze jestem potrzebna, uwazna na potrzeby innych, ale teraz musze zaopiekowac sie soba. Krok po kroku ukladac sie z tym co na obecna chwile jest mozliwe.

            Nie umiem prosic o pomoc. Zreszta nie chcialabym bombardowac innych emocjami, stanem, ktory przybiera postac chorobowa. Mam problem z sydnromem zoski samoski. Nawet wstydze sie wrocic na terapie, choc moja terapeutka zaproponowala powrot. Wstydze sie siebie takiej. Moze to moj najwiekszy problem wlasnie.

            Ten brak akceptacji swoich ograniczen. Pracuje nad tym, ale wciaz mam klopot z obnizeniem poprzeczki, ktora wywindowalam potwornie wysoko.
            • 39.a Re: zapedzona w kozi rog 12.07.15, 01:07
              Kojarzysz mi się z dziewczyną, która już tu pisała... Ta wysoko postawiona poprzeczka, BPD i blog...
              Szczegół, nieważne smile

              Na terapię wróć albo: spróbuj wrócić, praca zdalna jest istotnie łatwiejsza (psychicznie łatwiejsza).
              Wierzę w Ciebie, walczymy smile
              • melanie.k Re: zapedzona w kozi rog 12.07.15, 13:02
                Dziekuje za wiare smile
                Tak, pisalam tu wiele lat temu.

                Bede sie w takim razie ogladac za czyms zdalnym. Dzisiaj drugi dzien, gdy czuje sie lepiej. Wczoraj odczulam poprawe, ale dzisiaj jest naprawde dobrze.
                Zdecydowanie lubie stan przyspieszenia, poniewaz przez wiekszosc zycia funkcjonowalam w takim stanie i w nim potrafie odnalezc sie lepiej. Lepiej utrzymac kontrole, motywacje i siegac po inne kompetencje. Depresja dla mnie to biernosc. Niemal calkowita.
                Coz, zobacze co dalej.

                A zatem walczymy! smile
                Dobrego dnia!

                • obecna_xyz Re: zapedzona w kozi rog 12.07.15, 16:09
                  Droga Melanie! Czytam Twój wątek i bardzo mi Cię żal. Moja sytuacja jest o niebo lepsza więc nie mam odwagi nic Ci radzić czy sugerować. Z mojego doświadczenia powiem Ci jednak, że na komisji ZUS dobrze jest trochę posymulować stan gorszy niż jest w istocie. Ja miałam kilka komisji i zawsze trochę grałam, co odnosiło skutek. Pozdrawiam smile
                  • melanie.k Re: zapedzona w kozi rog 15.07.15, 19:58
                    Witaj Obecna,
                    dziekuje za okazana empatie i rade.
                    Nie wiem czy umialabym symulowac, ale jak do tej pory dostawalam, wczesniej swiadczenie rehabilitacyjne dwa razy, a potem rente. Generalnie to nie mam czego symulowac. Zawsze odnosze sie do tego, ze przegralam swoje zycie...
                    • rainbow_73 Re: zapedzona w kozi rog 15.07.15, 20:08
                      melanie.k napisała:

                      > Zawsze odnosze sie do tego, ze przegralam swoje zycie...
                      Takich podsumowań będziesz mogła dokonywać gdy będziesz dużo, ale to dużo starsza. Życie nie stoi w miejscu; jeszcze nieraz Cię zaskoczy, tak pozytywnie jak i negatywnie. Zgodzę się, że Twoja obecna egzystencja odbiega dalece od marzeń i planów, ale jest ona także życiem. Warto ten fakt sobie uświadomić i zaakceptować, a później modelować rzeczywistość, na ile to będzie możliwe.
                      • 39.a Re: zapedzona w kozi rog 16.07.15, 01:44
                        Mądrze powiedziane.
                      • melanie.k Re: zapedzona w kozi rog 22.07.15, 08:40
                        Witaj Rainbow

                        Dziekuje Ci za te slowa wsparcia. Wciaz porownuje siebie do tej sprzed lat, gdy moja walka przekladala sie na konkretne rozwiazania. Masz racje, ze zycie nie stoi w miejscu, lecz dla mnie moje zycie kreci sie w kolko. Owszem robie krok na przod, a potem zataczam kolo. Choc moj terapeuta powiadal, ze te kola zataczam coraz wieksze, stad tez obejmuja one nowe doswiadczenia, a i punkt wyjscia przesuwa sie o kolejna odleglosc dalej. Chyba rzeczywiscie tak jest.

                  • za_mszowe Re: zapedzona w kozi rog 16.07.15, 16:54
                    czy o taki "cyrk" Ci chodziło? (Twój autentyk sprzed paru lat)

                    obecna_xyz napisała:

                    > Droga Melanie! Czytam Twój wątek i bardzo mi Cię żal. Moja sytuacja jest o nieb
                    > o lepsza więc nie mam odwagi nic Ci radzić czy sugerować. Z mojego doświadczeni
                    > a powiem Ci jednak, że na komisji ZUS dobrze jest trochę posymulować stan gorsz
                    > y niż jest w istocie. Ja miałam kilka komisji i zawsze trochę grałam, co odnosi
                    > ło skutek. Pozdrawiam smile

                    obecna_xyz napisała:


                    Do Awanturki: miałaś pecha, na komisji dobrze jest zagrać trochę-
                    wystudiowany nieco zaniedbany wygląd i jakaś scenka, nawet
                    niedorzeczna,że boisz się UFO -wszyscy strasznie boją się wariatów i
                    łykną to łatwo, zwłaszcza,że nie znają szczegółowo specyfiki CHAD(to
                    nie są psychiatrzy). Myślę,że warto się wygłupić walcząc o siebie.Ja
                    pograłam mimo kaca moralnego.
    • drugikoniecswiata Re: zapedzona w kozi rog 27.07.15, 17:47
      wysłałam @
    • melanie.k Re: zapedzona w kozi rog 02.08.15, 10:23
      Dostalam rente z czesciowa niezdolonoscia na trzy lata. Dostalam tez prace, ktora zaczynam z poczatkiem wrzesnia.
      Co do pracy boje sie, ze bedzie mi zbyt ciezko i nie pociagne za dlugo, ale na pewno chce sprobowac.
      Co do renty, pomyslalam, zeby sie odwolac do decyzji orzecznkika i zlozyc wniosek o przyznannie mi clakowitej niezdolnosci do pracy, dzieki czemu tych pieniedzy w sumie byloby wiecej, a ja moglabym wychodzic powoli z dlugow.
      • rainbow_73 Re: zapedzona w kozi rog 02.08.15, 10:32
        Jeśli nawet nie powiedzie Ci się z odwołaniem, to i tak gratuluję pomyślnego załatwienia spraw, a szczególnie - pozyskania pracy.
        • melanie.k Re: zapedzona w kozi rog 16.08.15, 12:02
          Bardzo Ci dziękuję smile
          Headhunterka, która "sprzedała" mnie do firmy, w której będę pracować, wynegocjowała mi jeden dzień wolny w tygodniu. Bardzo się cieszę. Bałam się, że po tak długiej przerwie od pracy (pomijając fundację, w której działam z doskoku) nie dam rady tak intensywnie pracować. Nie wiem tylko, który dzień wybrać sobie jako wolny. Czy zrobić sobie dłuższy weekend, czy raczej dwa dni pracy, wolne i kolejne dwa dni pracy. Tak, by zminimalizować aktywność w tygodniu.

          Tak czy owak dziękuję za gratulacje.
          • rainbow_73 Re: zapedzona w kozi rog 16.08.15, 20:07
            Wydaje mi się, że korzystniejszy byłby wolny dzień w środku tygodnia niż połączone 3 razem.
    • melanie.k Re: zapedzona w kozi rog 16.08.15, 12:28
      Te napady paniki są okropne. Muszę na spokojnie ocenić swoją sytuację i przede wszystkim podreperować budżet. Jeśli chodzi o ten aspekt mojego życia, jestem zupełnie nieodpowiedzialna, poza kontrolą. Mam zaburzenia odżywiania, a dokładnie bulimię, która sieje spustoszenie finansowe również. Staram się ten przykry nawyk zamienić na coś innego. Moi terapeuci zawsze mawiali, że bulimia to dla mnie najbezpieczniejszy sposób radzenia sobie z napięciem. Stanowi taki wentyl bezpieczeństwa. Niemniej jednak jest to również rodzaj dość poważnej autodestrukcji. Dopóki ja ponoszę tego konsekwencje, to ok. Nie chciałabym jednak doprowadzić do tego, by wciągać w to innych. Na przykład prosząc o pożyczkę. Kiedyś tak było. Teraz jestem póki co jedynie dłużniczką banku. Muszę się jakoś ratować.

      Zdałam sobie też sprawę z tego, że takie bardzo ryzykowne wyprztykiwanie się z kasy, jest jednym ze sposobów powtarzania pewnego schematu i przeżywania na okrągło tego pierwotnego lęku, od którego wszystko się zaczęło.
      Szkoda tylko, że ten wgląd następuje wówczas, gdy stoję pod ścianą. Zapewne to właśnie tak ma wyglądać. O ile wcześniej moim głównym problemem były relacje z innymi, to teraz jestem pewna, że niestabilność finansowa to temat przewodni mojego życia. Muszę się nad tym skupić. Znaleźć na siebie sposób. Resztę da się poukładać.

      Czy ktokolwiek z Was, przechodzi lub przechodził coś podobnego?
      • za_mszowe Re: zapedzona w kozi rog 17.08.15, 19:53
        czy jesteś w stanie wrócić na terapię? to byłoby najważniejsze na ten moment. poustawiaj sobie limity na wypłaty z bankomatu i transakcje kartą, to nie popłyniesz tak łatwo z wydatkami (zreszta, pewnie już dawno pomyślałaś o tym, jak znam życie)
        _______
        (przy okazji, gratuluję Ci znalezienia pracy oraz pozytywnego orzeczenia ZUS)
        • melanie.k Re: zapedzona w kozi rog 18.08.15, 23:38
          Dziękuję.
          Mam nawet dwa konta, gdzie do jednego nie mam karty, tak by nie wypłacać z niego kasy. Z tego konta przelewam po trochę na to drugie, do którego kartę mam. Niestety zgubiła mnie karta kredytowa.
          Prowadzę dość dokładne rozpiski odnośnie wydatków. Dzięki temu jakkolwiek kontroluję, a raczej mam świadomość swojej sytuacji. Czekam na decyzję z ZUS-u, bo dopiero się to orzeczenie uprawomocniło. Wtedy ZUS przeleje mi jakąś kaskę.

          Pieniądze to moja kula u nogi. Powinnam sobie postawić pytanie, jakby wyglądało moje życie, gdybym nie miała tego problemu. Być może musiałabym pomyśleć i zająć się czymś, co mnie przerasta obecnie w jakimś sensie. Muszę się nad tym zastanowić.

          Co do powrotu na terapię, wiem, że mogę, a mimo to z jakiegoś powodu unikam tego ruchu.

          Za dużo tego wszystkiego. Muszę jakoś to swoje życie najbliższe rozpisać na małe zadania, bo utknęłam w martwym punkcie i właściwie niczym się nie zajmuję. Całe dnie nic nie robię. Mam wrażenie, że ta depresja jeszcze jest na takim poziomie, który zniechęca mnie do jakiegokolwiek działania.

          Moja lekarka powiedziała, że jeśli mimo większej dawki będę dalej źle się czuła, to zmienimy antydepresant na silniejszy. Z tym, że wówczas większe ryzyko, że wybije mi nastrój do góry zbytnio.
          Mimo to wolę chyba tak. Jestem zmęczona swoim zmęczeniem.


          • 123solar_system Re: zapedzona w kozi rog 23.08.15, 10:37
            witajcie smile
            Nie będę ukrywał, że wszedłem na wasze forum z ciekawości. Przeczytałem kilka wątków i tak ogólnie uświadomiłem sobie jakie macie problemy... Trudno mi powiedzieć jak mógłbym pomóc, ale zakładając, że jestem "w miarę normalny", bo nikt nie jest w 100%, mogę tylko wyrazić swoje odczucia i przemyślenia.
            Melania zaimponowałaś mi swoją walką... tak trzymaj smile, koniecznie poproś lekarza, aby pomógł Tobie uzyskać pełną rentę, to uspokoiłoby Ciebie i zapewniło podstawową stabilizację finansową... i tkam mu to przedstaw w rozmowie.... i będę szczery, ale tak czuję, że najlepsza byłaby praca, która nie wymaga codziennej obecności, może chałupnicza i tylko na okres lepszego samopoczucia... ale czy można taką znaleźć, albo roznoszenie lub rozdawanie ulotek... tak troszkę kombinuję , ale nie wiem jak wam pomóc, więc chciałbym chociaż doradzić... życzę powrotu do zdrowia i nie traćcie wiary.
            Tak czuję, że może macie problem z oddychaniem, włąsnie brak poprawnego oddechu powoduje osłabienie organizmu...i stany depresyjne, też tak miałem i taż czasami czułem się zdechły... ps. Starajcie się oddychać głęboko i powoli, przeponą, to uspakaja i reguluje nasze umysły...dotlenia myśli , relaksuje i głębokie wdechy i lekkie przytrzymanie, prze 3 min , aż poczujesz tlen w głowie.... a jak będzie poprawa... nie dajcie się wciągnąć euforii.
            • 123solar_system Re: zapedzona w kozi rog 23.08.15, 10:46
              może jeszcze dodam jak oddychać... myśl o oddechu jak o czyś naturalnym i relaksującym... tak jak zaleca joga , ale z lekką dynamiką... to dotleni wasz umysł... i powtarzaj w myślach: WDECH.... WYDECH..., WDECH.... WYDECH..., WDECH.... WYDECH..., WDECH.... WYDECH..., spokojnie bez napięcia mięśni i nie kładź się przy tym , tylko siedź wygodnie... bo zaśniesz... smile przez niedotleniony mózg ma się doły.. wiem coś o tym, a takie systematyczne ćwiczenie znów nauczy mózg popranie funkcjonować... spróbujcie ok smile
              • melanie.k Re: zapedzona w kozi rog 25.08.15, 10:58
                Dziękuję Solar.
                Z tym oddychaniem to rzeczywiście masz rację. Postaram się wypróbować w chwilach napięcia. Kiedyś, jeszcze gdy byłam w szkole średniej i miałam ataki paniki, też lekarz zalecał mi wyjść z klasy, usiąść gdzieś i głęboko oddychać, skupiając się tylko i wyłącznie na oddechu.

                Co do pracy związanej z roznoszeniem ulotek itp, chyba nie byłabym w stanie podjąć się czegoś takiego. Myślę, że taka praca byłaby dla mnie bardzo dołująca i przypominająca o tym jak nisko spadłam.
    • melanie.k Re: zapedzona w kozi rog 25.08.15, 11:15
      Miałam dzisiaj drugą komisję orzeczniczą. Było troje lekarzy, ale rozmawiała ze mną tylko jedna lekarka. Powiedziała, że w dokumentach ma napisane, że aktywnie poszukuję pracy, na co ja, że chciałabym stanąć na nogi i próbowałam już na różne sposoby, ale póki co nie udało się. Na co ona z pytaniem, to po co staram się o całkowitą niezdolność, skoro szukam pracy. Znów powtórzyłam, że podejmowałam próby pracy, ale nie udało mi się jej utrzymać ze względu na emocje, z którymi sobie nie radziłam.
      Spytała czy miewam myśli samobójcze, na co ja, że tak. Więc spytała dlaczego nie jestem w szpitalu. Powiedziałam, że moja lekarka uważa, że nie jest to dobry pomysł, z tym, że nie podkreśliłam, że te myśli są na poziomie rezygnacji i bierności niż faktycznego zabijania się. W każdym razie czepiła się tego. Potem badając mnie spytała niby tak na marginesie, że mam fajne pasemka na włosach i czy sama sobie farbuję włosy czy fryzjer. Zorientowałam się o co jej chodzi, ale powiedziałam prawdę, że mój kolega jest fryzjerem i przychodzi do mnie zrobić mi porządek z włosami.

      W każdym razie nie zaszłam tam w jakimś fatalnym stanie. Jeśli wiedzą na czym polega Chad - depresja w ogóle, to będą wiedzieć, że depresja, depresji nierówna, co nie oznacza, że mam siłę na co dzień zdrowo funkcjonować. Lekarka pytała o leki jakie biorę, o rodzinę, czy mam jakąś. Spytała czy brałam lit, powiedziałam, że nie mogę brać litu ze względu na nieprawidłową morfologię krwi. Nigdy go nie brałam, ale miałam kłopot z czerwonymi krwinkami przy innych lekach i stąd nie proponowano mi litu.

      Rozmowa może trwała jakieś 10 minut. Na koniec powiedziano mi, że decyzja przyjdzie pocztą. Tak więc nic jeszcze nie wiem. Mimo to cieszy mnie to, że postanowiłam zawalczyć o te parę groszy więcej. Będzie jak będzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka