ginger25
18.03.05, 10:50
Ja jej nie cierpię chyba tak samo jak depresji. Puszczają mi wszystkie
hamulce - alkohol, seks, "niewłaściwe" towarzystwo, wydawanie pieniędzy,
pochopne przedsięwzięcia, dysforia, złośliwośc wobec bliskich. Robię rzeczy,
których normalnie nigdy bym nie zrobiła. Dostaję głupawki, zachowuję sie w
stylu "co to nie ja", gadam idiotyczne rzeczy, robię z siebie kretynkę.
Wstydzę się potem przed innymi i samą sobą. Tracę kontakt z najlepszymi
przyjaciółmi - są przerażeni, choć rozumieją. Jedyne pozytywne rzeczy są
takie, że żarcie mi na chwilę odpuszcza i nadrabiam wszystkie zaległości
(chociaż i to nie zawsze , bo jestem wówczas bardzo rozkojarzona i
chaotyczna). To za mało, by się cieszyć. Oczywiście podczas epizodów manii
krytycyzm mi tak spada, że czuję sie wniebowzięta, a jednak gdzieś na dnie
mojej duszy chce mi się wyć. Poza tym te objawy psychotyczne -
depersonalizacja, derealizacja, "odurzenie" bodźcami ze wszystkich zmysłów.
Nie mogę znależć sobie miejsca, w głowie mi huczy. To jest nie do zniesienia,
mam tendencje autodestrukcyjne. okaleczam się. Nienawidzę tego. Nawet
hipomania mi przeszkadza, choć nie tak bardzo jak depresja.