Dodaj do ulubionych

CZy Wy naprawdę lubicie manię?

18.03.05, 10:50
Ja jej nie cierpię chyba tak samo jak depresji. Puszczają mi wszystkie
hamulce - alkohol, seks, "niewłaściwe" towarzystwo, wydawanie pieniędzy,
pochopne przedsięwzięcia, dysforia, złośliwośc wobec bliskich. Robię rzeczy,
których normalnie nigdy bym nie zrobiła. Dostaję głupawki, zachowuję sie w
stylu "co to nie ja", gadam idiotyczne rzeczy, robię z siebie kretynkę.
Wstydzę się potem przed innymi i samą sobą. Tracę kontakt z najlepszymi
przyjaciółmi - są przerażeni, choć rozumieją. Jedyne pozytywne rzeczy są
takie, że żarcie mi na chwilę odpuszcza i nadrabiam wszystkie zaległości
(chociaż i to nie zawsze , bo jestem wówczas bardzo rozkojarzona i
chaotyczna). To za mało, by się cieszyć. Oczywiście podczas epizodów manii
krytycyzm mi tak spada, że czuję sie wniebowzięta, a jednak gdzieś na dnie
mojej duszy chce mi się wyć. Poza tym te objawy psychotyczne -
depersonalizacja, derealizacja, "odurzenie" bodźcami ze wszystkich zmysłów.
Nie mogę znależć sobie miejsca, w głowie mi huczy. To jest nie do zniesienia,
mam tendencje autodestrukcyjne. okaleczam się. Nienawidzę tego. Nawet
hipomania mi przeszkadza, choć nie tak bardzo jak depresja.
Obserwuj wątek
    • planasana Re: CZy Wy naprawdę lubicie manię? 18.03.05, 11:01
      ginger,
      Nic dodac. Musialabym zacytowac caly Twoj list.

      Wiesz, kiedy jestem w depresji - marze o hipomanii.
      Kiedy jestem w hipo - marze o rownowadze.

      Wiesz, teraz jestem w hipo i czuje sie juz tym stanem BARDZO zmeczona sad

      pozdrowki Ziomko smile

      p.
    • nena72 Re: CZy Wy naprawdę lubicie manię? 18.03.05, 11:05
      też nie cierpię! nie mogę się wtedy zatrzymać, spać... dużo można by tu pisać,
      nie wszystkich rzeczy żałuję, które zrobiłam w ostatniej, w niektórych
      decyzjach mi pomogła ale to chyba bardziej przypadek a może resztki zdrowego
      rozsądku? raczej to była hipo więc ale dość mocna sądząc z napędu jakim wtedy
      dysponowałam, nie dowiem się tego nigdy bo do fachowca wtedy nie trafiłam. Ale
      ja zdecydowanie chcę być sobą, bez żadnych wachnięć w żadną stronę, strasznie
      się męczę, trudno mi bardzo i ciężko - mam koszmarnie
      niesprzyjające "okoliczności życiowe". I czasami aż się boję, że ucieknie mój
      umysł przed czymś tak potwornie nie do zniesienia gdzieś daleko... i na
      zawsze... Oglądaliście "K-pax"?
      • planasana Re: CZy Wy naprawdę lubicie manię? 18.03.05, 11:29
        'Chcemy byc soba wreszcie' wink
      • ginger25 Re: CZy Wy naprawdę lubicie manię? 18.03.05, 11:35
        Nie a oczym to jest?
        • nena72 Re: CZy Wy naprawdę lubicie manię? 18.03.05, 21:35
          www.filmweb.pl/FilmDescriptions?id=31831#31831
    • planasana Re: CZy Wy naprawdę lubicie manię? 18.03.05, 13:17
      ginger, wybacz elementarne moze pytanie, ale co to jest dysforia ?

      pzdr. smile

      hipomaniakana
      • awanturka Re: CZy Wy naprawdę lubicie manię? 18.03.05, 15:11
        Stan nieustannej drażliwoosci, poirytowania.
      • tristezza Re: CZy Wy naprawdę lubicie manię? 18.03.05, 15:16
        dysforia Planasano to taki przykry nastroj, w ktorym dominuje niezadowolenie i
        drazliwosc,a przejawia sie ona wybuchami gniewu i agresji.

        Nienawidze manii, hipomanii rowniez. Nie rozumiem jak mozna nie miec wowczas
        poczucia choroby. Dla mnie jest ewidentne, ze ma to niewiele wspolnego z moim
        stanem normalnym i absolutnie nie akceptuje siebie tak odmienionej. Dlatego juz
        przy pierwszych symptomach biegne do lekarza co wszystkim polecam.
    • jagoda712 Re: CZy Wy naprawdę lubicie manię? 18.03.05, 17:46
      Nieadekwatnej dysforii i agresjii nie lubię- męczące i niebezpieczne dla mnie i
      otoczenia ale sten euforii kontrolowanej jak najbardziej,zresztą jak już
      wcześniej pisałam w jednym poście zaakceptowałam już,że rozpiętość nastrojów u
      mnie jest tak skrajna i sobie żyję jakoś...inaczej rzecz ujmując będąc z
      natury osobą hipertymiczną przywykłam do funkcjonowania up...znacznie gorzej
      było z zaakceptowaniem doła-ale na tym etapie staram się nie kombinować z
      lekami tzn nie odstawiać-i nawet jak mam wahania to jakoś daje radę,choć
      przyznaję styczniowo-lutowa mania dała popalic mi i moim bliskim,cóż płacę
      teraz za pewne ekscesy i cierpliwie prostuję co się da pozdrawiam
    • awanturka Re: CZy Wy naprawdę lubicie manię? 18.03.05, 17:53
      Nienawidzę moich hipomanii, które nigdy nie wystepujaw stanie "czystym", ale towarzyszy im wiele negatywnych emocji. Odczuwam moja psychike jak maszynę, ktora się rozpędziła, pedzi ku katastrofie i nie da się jej zatrzymać. Narasta chaos w tym co robię, co raz wiecej rzeczy za jakie się zabieram kończy się katastrofa co wprowadza mnie w stan zagubienia i lęku lub narastajacej irytacji. Popadam w konflikty z mężem, ktory mnie usiłuje zatrzymac w tym szalonym pędzie...

      Generalnie nawet jezeli, powierzchownie rzecz biorąc, nastroj mam delikatnie podwyzszony (u mnie nastroj nigdy nie bywa podwyzszony wyraźnie) to tak naprawde głęboko jestem przerazona tym, że nie potrafie wyhamować i zagubiona w tym tym co się dzieje. I jak najbardziej mam poczucie choroby!

      Zazdroszcze troche tym, którzy mają "piekne hipomanie", które potem wspomina się z nostalgią, moje hipomanie wspominam raczej z przerażeniem.

      awanturka
      • tristezza Re: CZy Wy naprawdę lubicie manię? 18.03.05, 18:14
        A ja mysle Awanturko, ze nie ma pieknych hipomanii. To raczej kwestia podejscia
        do tego co sie wtedy z nami dzieje. Niektorzy te burze pomyslow uwazaja za
        kreatywnosc, slowotok za elokwencje, a hipomaniakalne podwyzszenie samooceny
        zdecydowanie im sluzy. Nadrabiaja depresyjne zaleglosci w zyciu towarzyskim i
        dobrze im z ta niebywala lekkoscia bytu.
        Mysle ze to przywilej mlodosci, kiedy na wlasne zycie patrzy sie troche jak na
        film. No i nie ma sie jeszcze takiego stazu i doswiadczenia w chorobie, ktore
        pozwalaja bezblednie odroznic nastroj patologicznie i naturalnie dobry.
        Co nie znaczy, ze pewnych dobrodziejstw hipomanii nie odczuwamy wszyscy. Na
        przyklad zdecydowanie szybciej sie wtedy pisze, plynniej mowi w jezyku
        obcym...Tyle ze jak dla mnie to cena stanowczo za wysoka za rozne takie bajery.

        pozdrawiam
        t.

        nie konkurowalam z Toba na okreslenie dysforii, jak zaczynalam pisac Twojego
        postu jeszcze nie bylo
        • colubra Re: CZy Wy naprawdę lubicie manię? 18.03.05, 18:26
          Ilu jest ludzi chorych na chad, tyle roznych hipomanii, uwierzcie. Kazdy z nas
          doswiadcza jej na swoj sposob. Jest to zwiazane z wieloma czynnikami, m.in. z
          typem osobowosci, z doswiadczeniami zewnetrznymi, z calkiem biologicznymi
          sprawami rowniez.
          Ja na ten przyklad miewalam stany maniakalne, za ktorymi tesknie, jak i takie,
          na wspomnienie ktorych dostaje gesiej skorki.
          Te pierwsze-czuje sie niezwykle atrakcyjna, blyszcza mi oczy i pieknieje cera,
          mam wiele wspanialych idei, niektore nawet udaje mi sie wcielic w zycie..
          Ludzie do mnie lgna, jestem dusza towarzystwa, swietnie tancze, przyciagam jak
          magnes. Mowie bardzo madre rzeczy, zdobywam poklask i szacunek. Jak dotad,
          dzieki tym wlasnie stanom robilam milowe kroki do przodu: awanse, zdobycie
          nowej wiedzy, pisanie artykulow, romanse... Jak nie lubic takiego stanu?
          Te drugie zas, zdominowane przez dysforie, bunt, slucham wtedy duzo punka,
          revolty, pije duzo alkoholu, na ktory wydaje wiele kasy, niszcze czasami cos co
          udalo mi sie zbudowac, najchetniej zlapalabym bron i robila porzadek na
          swiecieuncertain
          Po jednych i po drugich milowycmi krokami nadchodzi jednak przekleta,
          wyteskniona sprawiedliwosc natury: depresja....
          • planasana boje sie... 19.03.05, 08:51
            >> Te pierwsze-czuje sie niezwykle atrakcyjna, blyszcza mi oczy i pieknieje
            cera, mam wiele wspanialych idei, niektore nawet udaje mi sie wcielic w zycie..
            >Ludzie do mnie lgna, jestem dusza towarzystwa, swietnie tancze, przyciagam jak
            > magnes. Mowie bardzo madre rzeczy, zdobywam poklask i szacunek. Jak dotad,
            > dzieki tym wlasnie stanom robilam milowe kroki do przodu: awanse, zdobycie
            > nowej wiedzy, pisanie artykulow, romanse... Jak nie lubic takiego stanu?
            > Te drugie zas, zdominowane przez dysforie, bunt, slucham wtedy duzo punka,
            > revolty, pije duzo alkoholu, na ktory wydaje wiele kasy, niszcze czasami cos
            co udalo mi sie zbudowac,>>


            Colubro, u mnie jest DOKLADNIE TAK SAMO!!!

            I najgorsze jest to, ze ludzie nie rozumieja, ze hipomania / mania to nie jest
            nic FAJNEGO. sad
            MAM WRAZENIE, ZE TYLKO WY ROZUMIECIE....
            U mnie obecnie uplywa trzeci miesiac i jestem juz tak bardzo zmeczona.... sad
            I ZACZYNAM SIE BAC, ZE WKROTCE PRZYJDZIE KOLEJNA DEPRESJA....
            BARDZO SIE BOJE, MOI KOCHANI, CHOLERNIE SIE BOJE....
    • awanturka Do Nevady 18.03.05, 18:36
      Nevadko!

      Szybciutko skrobnij (a raczej wystukaj na klawiaturze) jakiś poetycki opis Twoich hipomanii, w których czujesz się jakbys była w niebie (tak sie czujesz, prawda?). Dla niezorientowanych - w czasie wakacji Nevada, upojona przepelniającym ją uczuciem szczęscia podjęła podróz po Polsce. Widzialam ją taką promieniejącą, szczęsliwą. I jak tu nie wierzyć w "piekne hipomanie" w które wątpi tristezza? awanturka
      • tristezza Re: Do Nevady 18.03.05, 21:14
        Wyobrazam sobie bez trudu Nevade przepelniona poczuciem szczescia, tez mi sie
        tak w hipomanii zdarza. Wiem jednak, ze to rodzaj banki mydlanej i im
        silniejsza euforia tym brutalniejszy zjazd.
        • nevada_blue Re: Do Nevady 19.03.05, 02:09
          masz rację, że im silniejsza euforia tym brutalniejszy zjazd..
          zdarzyło mi się już poczuć ten ból..
          ale bańki mydlane..
          od zawsze pociągały mnie swoim pięknem
      • nevada_blue Re: Do Nevady 19.03.05, 00:52
        nie zapisuję swoich tekstów nigdzie, krązą sobie w sieci, w archiwum gazety i
        jeszcze w paru miejscach bezpańskie w sumie to można je jakoś odnaleźć.. trochę
        przejrzałam, jeśli chcesz, mogę wkleić, tylko nie wiem czy poetyckie - bo to
        zawsze po prostu strumień myśli, nic więcej..

        ***
        13.12.2004
        wolność (...) jest tu - w zasięgu ręki
        wystarczy rozwinąc skrzydła i poszybować w chmury!
        ikarowym lotem ku jasnym promieniom słońca

        tak
        czuć to wszystko każdą komórką swojego ciała!

        życie, śmierć, miłość i nienawiść
        myśli, uczucia, piękno zamknięte w drobiazgach..
        piękno chwili, która wynosi ponad chmury
        i kolejnej, która powala na kolana swą niszczącą siłą..
        niekończącą się grę światła i cienia..
        gładką, spokojną powierzchnię morza i szaleństwo sztormu..

        czasem, jak teraz, czuję w sobie ogromną siłę
        i czasem w środku szaleje istny huragan
        tłumię go, choć w gruncie rzeczy chcę, żeby kiedyś eksplodował
        żeby wybuchł nagle z całą swoją mocą!
        chcę zapłonąć nagle jak supernova
        najjaśniejszym światłem na niebie
        poddać się temu szaleństwu
        wypalić do reszty
        i zgasnąć na zawsze..

        a życie..
        wcale nie: "ale jest"
        ja nie potrafię żyć w klatce

        ***
        dość długo próbowałam coś znaleźć, ale to zbyt rozproszone, żeby poskładać
        teraz.. mogę tylko powiedzieć, że dla mnie hipomania jest jak nauka latania..
        najpierw jeden krok
        dość niepewny
        potem drugi, trzeci, kolejne
        rozbieg
        i nagle odrywam się od ziemi
        nawet nie zauważam kiedy
        jest mi tak lekko, tak cudownie
        rozkładam skrzydła
        i szybuję ku słońcu
        coraz wyżej
        i wyżej
        i wyżej
        z wiatrem szalonym chmurom warkocze zaplatać
        a w dole ziemia
        i cień mój pośród innych cieni

        na nowo odkrywam piękno każdego drobiazgu
        wokół mnie wirują kolory jakby intensywniejsze
        zapachy, wyraźniej czuję smak jedzenia
        każdy dźwięk składa się na przepiękną melodię świata
        która gra także i we mnie
        w każdej komórce mojego ciała
        wszystko wokół śpiewa, chce mi się tańczyć
        nie chodzę, biegnę niemal
        uśmiecham się do wszystkiego
        nie ma żadnych ograniczeń
        jestem całkowicie wolna
        i cały świat leży u moich stóp
        robię wtedy dziesiątki planów dalekich podróży
        pociągiem przez Skandynawię
        przez Andy z północy na południe ku Ziemi Ognistej
        stąd wątki podróżnicze na Duplikacie -
        wirtualne podróże, w których tak wiele osób mi towarzyszyło
        kiedyś pojadę naprawdę!
        ktoś mi pisał o Szkocji ostatnio..
        widzę Grampiany z lotu ptaka
        i jeziora, i zamki
        i wszystko jest proste, piękne, logiczne
        myśli, dziesiątki myśli lecą przez moją głowę
        jasne, zwiewne jak mgiełka...

        nie wiem czy to wystarczająco poetyckie wink gdybym była w hipo słowa same by
        płynęły przez palce.. choć mogłabym tak długo pisać... naprawdę we wrześniu
        było mi z tym cudownie. niestety do czasu, jak niektórzy wiedzą. potem również
        zdarzały mi się podobne stany, ale dużo krótsze, raczej jako element
        zmieniającej się co kilka dni huśtawki. różne stany zdarzyło mi się w ciągu
        ostatniego półtora roku "przerobić" - od chwilowego, 3tygodniowego wyrównania,
        przez lekką subdepresję, średnią depresję, ciężką z objawami psychotycznymi po
        lekką, wspaniałą hipo i być może nawet w którymś momencie pełną manię. wszystko
        przeplatane stanami mieszanymi lub innymi dziwactwami, które dają mi na zmianę
        popalić obecnie. poznałam więc różne warianty i różne też ich odmiany (depresja
        z ogromną bezsennością i hipersomnią). a mimo to nierzadko zdarza mi się
        tęsknić do hipomanii właśnie. choć aktualnie nie obraziłabym się za jakiś
        dłuższy równiejszy czas, bo szczerze już jestem zmęczona.

        pozdrawiam serdecznie
        przytulam Awanturko kiss

        [nev.]
        • colubra Re: Do Nevady 21.03.05, 12:29
          nevada_blue napisała:

          niezle, niezle co napisalawink Bardzo mi sie podoba nevado.Calujewink
          M.

    • nevada_blue Re: CZy Wy naprawdę lubicie manię? 18.03.05, 22:50
      zależy:
      cudowność swobodnych lotów hipomanii uwielbiam - puszczają hamulce, które na
      codzień sama sobie często zakładam, dochodzi do głosu moja głębsza
      ekstrawertyczna część osobowości i jest mi w tym niesamowicie lekko i
      wspaniale, jestem w stanie dokonać rzeczy, na które normalnie pewnie nie
      miałabym odwagi, mam miliony pomysłów, kreślę plany, które porywają niemal
      wszystkich wokół

      ale jeśli loty stają się coraz wyższe i szybsze, przestaje mi się to podobać.
      przestaję nadążać za samą sobą, za własnymi myślami, skrawkami myśli, staję się
      nieznośnie chaotyczna albo jak ostatnio rozdrażniona, zdezorientowana, pełna
      lęku, wewnętrznego krzyku, ze startymi klockami hamulcowymi i z dzikim strachem
      w oczach, bo czuję, że mogę być wtedy przede wszystkim dla siebie
      niebezpieczna, a nie potrafię poprosić nikogo o pomoc. wtedy staje się to
      koszmarem, którego się boję...

      podobnie jak depresji, choć i tu bywa różnie. bywa łagodnie subdepresyjnie,
      ospale itd., ale znośnie. ale często bywa dużo głębiej, kiedy ledwo starcza
      siły na kolejne dni, niebezpiecznie nasilają się myśli samobójcze.. zdarzyła mi
      się głęboka depresja z objawami psychotycznymi, zakończona próbą. tych również
      strasznie się boję i kiedy nagle gwałtownie obniża mi się nastrój nierzadko
      zaczynam wpadać w cichą panikę na samą myśl...

      więc wszystko zależy od natężenia. powoli uczę się odnajdywać w każdym z tych
      stanów. a czasem mam wrażenie, że to wcale nie żadna choroba, a jedynie moja
      dwojaka osobowość, którą czułam w sobie od zawsze. ale to osobny temat.

      pozdrawiam
      [nev.]
      • jagoda16 Re: CZy Wy naprawdę lubicie manię? 18.03.05, 23:18
        a ja tam miewalam calkiem przyjemne hipomanie, naprawde chwilami blogie -
        zwlaszcza te ostatnie 1,5 roku temu. Tak spokojne, ze bylam przekonana, ze to
        jakas remisja. Ale tez w miedzyczasie nieco namacilam w zyciu. Zazwyczaj
        koniec hipomanii jest dla mnie przykry, zbyt nakrecony, pelen napiecia. Ale
        czasem po prostu pogodne niebo powolutku zacmiewa fala zmeczenia, znuzenia i
        smutku, Roznie to bywa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka