27.04.05, 07:37
Od stycznia mam depresję. Nie mogę zniej wyjść. Najpierw była depakina 300,
anafranil, potem depakina 500 i efektin. Cały czas rispolept i sukcesywnie
zwiększana dawka. W tej chwili biorę lit /dopiero zaczęłam/ nadal efektin.
Jak długo to jeszcze może trwać? Nie mam już siły. Mam 7-letnie dziecko,
męża. Choroba powoduje że jestem zablokowana, oziebła nie potrafie okazać
uczucia. Mały chodzi za mna krok w krok. Nie moge juz dalej tak życ i
nieszczyć mojej rodziny. Napiszczie mi proszę czy oprócz leków pomagacie
sobie w inny sposób. Cały czas mam wrażenie że powinnam coś z soba zrobić że
leki to za mało. Proszę pomóżcie
Obserwuj wątek
    • tristezza Re: depresja 27.04.05, 12:37
      Witaj Alu,
      Twoja depresja moze jeszcze niestety troche potrwac, musisz byc
      cierpliwa.Niewiele mozesz ze soba zrobic, taka to juz parszywa przypadlosc. Nie
      niszczysz swojej rodziny, to depresja niszczy Ciebie. Sprobuj uwolnic sie choc
      troche od jakze uciazliwego w tym stanie poczucia winy, wiem o tym
      niemalo.Jesli chodzi o malego, to moze moglabys sie troche przemoc: staraj sie
      jak najwiecej go przytulac, powtarzaj mu ze go kochasz, ze jest dla Ciebie
      b.wazny tylko ze w tej chwili jestes chora. Siadaj blisko niego na kanapie i
      czytaj mu cos, jesli dasz rade. Jesli mozesz wyjsc z domu, to wez go za reke i
      zaprowadz na lody, kup mu po drodze jakis drobiazg. Wiem ze takie proste sprawy
      bywaja w depresji ekstremalnie trudne, ale cos jestesmy winne tym naszym
      nieszczesnym dzieciom.Jezeli to wszystko Cie przerasta, to moze wiecej uwagi
      moglby mu poswiecic ojciec?
      A maz chociaz troche Cie rozumie? Masz w nim jakies oparcie?
      Cieplo pozdrawiam zyczac poprawy
      t.
    • ala1972 Re: depresja 27.04.05, 13:34
      dzięki za słowa otuchy. Bardzo tego potrzebuję. Jest jeszcze cos czego się
      strasznie boję. Otępienie. Brak zdolności zapamiętania. Nie rozmawiam z nikim,
      bo tak naprawde nie mam nic do powiedzenia. Cokolwiek usiłuje przeczytać
      zapmoinam. Książki też nie przeczytam bo nie umiem się skupić. W pracy jako
      tako sobie radzę ale jestem powolna. Nie potrafie tego zaakaceptować. Nie
      potrafię siebie zaakceptować takiej. Nie lubię siebie. Odgrodziłam się od
      całego świata.
      • tristezza Re: depresja 27.04.05, 14:10
        Alu,
        niewielkie to pewnie dla Ciebie pocieszenie, ale wszystko o czym piszesz:
        trudnosci z koncentracja uwagi, problemy z pamiecia, niechec do rozmow jest dla
        depresji bardzo typowe. Niemoznosc zaakceptowania siebie w tym stanie rowniez.
        Swietnie, ze mimo wszystko radzisz sobie w pracy, znaczy to ze jeszcze nie jest
        wcale tak zle. Moze postawilabys sobie ambitny cel pojscia z synkiem do kina?
        Kino ma ten urok, ze nie trzeba rozmawiac, a film dla dzieci jest calkiem
        niezobowiazujacy. Nic nie piszesz czy udaje Ci sie cos z malym wspolnie robic
        mimo choroby.
        Czy to Twoja pierwsza depresja?
        Na pewno bedzie lepiej, a nawet calkiem dobrze tylko chyba nie tak od razu.Tez
        mam depresje i nie moge doczekac sie poprawy,takich jak my jest calkiem sporo.
        Badz dzielna i zrob jakas przyjemnosc dziecku, w ten sposob zrobisz tez cos dla
        siebie.
        t.
        • ala1972 Re: depresja 27.04.05, 15:16
          Powiedz mi czy to minie, czy ja kiedyś będą zdrowa? Jestem egoistką w tej
          chwili skupioną tylko na swojej chorobie. Nic innego do mnie nie dociera
          Czy uważasz że powinnam pójść do psychologa?
          • tristezza Re: depresja 27.04.05, 15:42
            Alu, przysiegam Ci: nawet najdluzsza zmija przemijasmile Oczywiscie, ze bedziesz
            zdrowa! Wg mnie w glebokiej depresji psycholog niewiele pomaga, chyba ze
            czujesz po prostu potrzebe pojcia juz w tej chwili. Nie od rzeczy by bylo moim
            zdaniem gdybys poszla do psychologa jak poczujesz sie lepiej czy calkiem
            dobrze.Mysle ze dobry terapeuta pomoglby Ci nauczyc sie troche lepiej z tymi
            stanami radzic.
            pozdrawiam
            t.
    • awanturka Re: depresja 27.04.05, 16:14
      Witaj Alu!

      Przypuszczam, że to nie przypadek, że Twój post znalazł się na tym forum. Twoja depresja wystapiła pewnie jako epizod w przebiegu CHAD. Przeczytałam Twój post dzisiaj rano i miałam zamiar napisać coś po południu, ale widzę, że Tristezza juz mnie wyręczyła. (Tristezzo, pozdrowienia!) Podobnie jak Tristezza nie mam dla Ciebie takich wiadomości jakbyś oczekiwała - to może jeszcze potrwać. Leki w tym wypadku to podstawa, można spróbować psychoterapii, ale nie licz na zbyt wiele - psychoterapia może jedynie pomóc Ci jakoś przetrwać ten czas zanim leki zrobią swoje.

      Nie katuj się myślą, że coś mogłabyś robić ze sobą a nie możesz, spróbuj być dla siebie dobra i współczująca. Pewnie Twoi najbliżsi są pokrzywdzeni przez to, że chorujesz, trzeba to wyrażnie powiedzieć, że osobą która cierpi w tym wszystkim najbardziej jesteś Ty sama - więc bądź dla siebie dobra i wyrozumiała.

      Jesteśmy z Tobą, sama nie wiem jak dodać Ci otuchy, żebys przetrwała ten parszywy czas.

      Może to doda Ci otuchy, że u mnie po ponad półrocznym zapadaniem się w depresję, która osiagnęła swoje maksymalne nasilenie gdzieś na przełomie grudnia i stycznia i nie chciała zelżeć, coś w końcu zaczyna się przejaśniać.

      awanturka



      Tak przez ciekawość zapytam, czemu lekarz odstawił Ci depakine nie dochodząc do dawki terapeutycznej? Źle znosiłaś ten lek? Pytam, bo sama jestem po "przygodzie" z tym lekiem i interesuje mnie jak znosza ten lek inni.
      • tristezza Re: depresja 27.04.05, 16:49
        dzien dobry Awanturko,
        wcale Cie nie wyreczylam! Mysle ze Ali bedzie milo, jesli wiecej osob sie do
        niej odezwie, a Twoje wsparcie jest zawsze nie do przecenienia.
        Chcialam Ci pare dni temu napisac,ze stosujac depakine przeszlam bez problemu
        zabieg chirurgiczny, ale wolalam sie wstrzymac:jak ktos slusznie napisal, kazdy
        w koncu ma indywidualny czas krzepniecia krwi wiec nie chcialam Cie miec na
        sumieniu. Masz to juz za soba?
        pozdrawiam cieplutko
        t.
        • awanturka Re: depresja 27.04.05, 20:15
          Nie, nie jestem po zzabiegu. Schodze z depakine, w moim wypadku ten lek dawał trudnościz ranym wybudzaniem się tak due, że i tak lekarz planował przejście na amizepin.Zabieg mam 9 maja jak juz nie bedę pod wpływem leku.

          A swoja droga, nie bardzo rozumiem czemu nie zrobiono mi poprostu badań na czs krwawienia, byłoby wszystko jasne.

          awanturka
    • nothend Re: depresja 27.04.05, 17:59
      Witaj Alu,
      jeśli chodzi o rispolept,to pare lat temu brałam go, i minęlo pare miesiecy
      zanim zaczął działac. także cierpliwosc moze tu jest wskazana,poza tym bralam
      tez seronil (antydepresant).wyleczylam się,ale półtora roku temu pojawila się
      ChAD,czyli lekarz zmienil diagnoze (bo wczesniej podejrzewal u mnie
      shizofrenie).stan manii trwal krótko,zaczelam brac tegretol i effectin.
      effectin w ogole mi nie pomagal. obecnie biore depakine i seronil, depresja
      wciaz trwa. już półtora roku, a ja mam stan depresyjny, tzn.moze nie jakas
      ciezka depresja,ale subdepresja,z której nie moge wyjsc. po rispolepcie czulam
      sie lepiej,ale lekarz powiedzial,ze nie widzi u mnie objawów psychotycznych i
      nie moge go stosowac. juz sama nie wiem,moze mam poprostu osobowosc depresyjna
      i zawsze bede w lekkiej depresji z brakiem mobilizacji i aktywnosci oraz z
      czasowymi(krótkimi)stanami podwyzszonego nastroju (wrecz wesoloscia i dobrym
      humorem)
      Oprocz leków ja polecalabym psychologa, który by cie zrozumial i dodal otuchy.
      życze zdrowia, trzymaj sie cieplutko.
      • ala1972 Re: depresja 27.04.05, 19:05
        Przez cały czas bylam na licie. Z wąłsnej winy i głupoty brałam go
        nieregularnie> Poza tym uciążliwościa dla mnie było badanie litu. Stąd
        depakina. Od tygodnia biorę lit i wiele sobie po nim obiecuję.
        Dziękuję za słowa wsparcia wszystkim, wiele to dla mnie znaczy.
        Mój mąż się bardzo stara, robi zakupy gotuje ale między nami jest cisza nie
        rozmawiamy ze sobą
    • anna.mat Re: depresja 27.04.05, 21:22
      Alu czy Twoj maz interesowal sie ta choroba?Jak ja zaczynalam chorowac w 1990r
      malo mowilo sie na ten temat,teraz jest lepiej ale moj maz i tak nie wykazuje
      zbytniego zainteresowania a szkoda.Zaakceptowal jednak moja chorobe ale
      potrzebowal niestety na to kilku lat.Wie juz jednak ze zawsze bedzie
      poprawa,predzej czy pozniej i tylko okresy mojej hipomanii znosi gorzej ale nie
      dziwie sie mu.Jak mam depresje wie ze raczej niczym go nie zaskocze/oprocz
      trzech prob s/ a jak mam druga faze nigdy nie wie czego sie spodziewac.I tak
      biedak nie wie ze jeszcze jest cos takiego jak mania.Zachorowalam jak corka
      miala niecale 3 lata ale dla jej dobra, z ogromnym poczuciem winy poszlam na
      prawie pol roku do szpitala.Z perspektywy czasu oceniam ze byla to dobra
      decyzja ale wtedy myslam ze umre z tesknoty i ogromnego poczucia winy.Wrocilam
      jednak odmieniona na lepsze,nauczona jak zyc z ta choroba i to pozniej
      zaprocentowala.Byla to jednak jak do tej pory najtrudniejsza decyzja.Ale bylam
      w takim stanie ze juz o zadnej pracy nie moglo byc mowy a zajmowanie sie corka
      i tak bylo ponad moje sily.Jak musialam isc na oddzial nastepnym razem miala
      juz 7 lat i potrafilam jej to wytlumaczyc, w miare mozliwosci jak na jej
      wiek.Obydwoje wiedza po 15-tu latach ze to minie i zaczne sie usmiechac.Tylko
      mi czas sie strasznie dluzy bo chyba cierpienie psychiczne jej niejednokrotnie
      gorsze od fizycznego.Jednak zawsze, uwierz mi mija.Lekarze maja sporo klopotow
      z dobraniem mi odpowiedniego leku i dawki(czego ja juz nie bralam) ale predzej
      czy pozniej trafia.I pocieszajace jest to ze ciagle wprowadzane sa nowe, lepsze
      leki.Uiwerz nam - i dla Ciebie w koncu wzejdzie slonce.
      • ala1972 Re: depresja 28.04.05, 07:20
        Mnie lekarz też proponował pójście do szpitala, ale mąż nie chciał o tym słyszeć
        Ja bardzo chciałam iść. Myślałam że jak będę wśród ludzi takich jak ja będzie
        mi lepiej. Ktoś mi powiedział że jeśli myslę że same leki mnie z tego wyciągną
        to życzy sukcesu. Czy ja oprócz leków powinnam w jakis sposób sama sobie pomóc.
        A jesli tak to w jaki sposób? Brakuje mi cierpliwości do samej siebie. Ludzie
        są bardziej dla mnie wyrozumiali niz ja dla siebie.
        • tristezza Re: depresja 28.04.05, 13:08
          Alu,
          Twoja depresja wydaje mi sie dosc ciezka, a propopozycja lekarza abys udala sie
          do szpitala jest w takim wypadku calkiem standartowa. W szpitalu lecza na ogol
          skuteczniej i szybciej, bo stosuja ostrzejsze kuracje niz ambulatoryjne, ale
          nie wszyscy tak dobrze wspominaja hospitalizacje jak Anna. Ja np.bylam raz w
          szpitalu i nie pozbede sie traumy z tym pobytem zwiazanej do konca zycia. Dla
          mnie to bylo pieklo.
          Jesli mozesz pracowac, chocby z trudem, to szpital nie jest chyba
          konieczny.Napisalas, ze maz pomaga w domu technicznie, to tez jest plus,
          chociaz wielka szkoda, ze nie wspiera Cie rowniez psychicznie.Moze wiec jednak
          dobrze by Ci zrobil kontakt z psychologiem? Rozwaz to.
          pozdrawiam
          t.
    • anna.mat Re: depresja 28.04.05, 17:55
      To nie jest tak ze wszystkie pobyty w szpitalu wspominam mile,Po jednej z prob
      s znalazlam sie w okropnym (wtedy)szpitalu gdzie depresanci przebywali razem ze
      schizofrenikami.Wiem jednak od lekarza ze jest tam teraz zupelnie oddzielny
      oddzial dla takich jak my.Niestety to tez bylo dla mnie duza trauma, na
      szczescie mozna sobie wybierac szpitale i jak byla potrzeba nastepnej
      hospitalizacji wybralam inny.Poza tym zawsze mozna sie wypisac.Moze lepiej
      byloby jednak zebys na jakis czas skupila sie tylko na walce z choroba a
      dziecku na pewno mozecie na ten czas zapewnic dobra opieke.A dopoki masz taki
      dol to i tak psychoterapia by nic nie dala ale moze pozniej pare sesji by sie
      przydalo zebys przez chorobe nie czula sie gorsza i zebys sie umiala
      przygotowac na ewentualne nawroty.Ale trafic na dobrego psychoterapeute to jest
      dopiero sztuka!!!!!
    • stary_chad Re: depresja 28.04.05, 21:42
      Postaram Ci coś podpowiedzieć. Mnie efectin w połączeniu z litem i zredukowaną,
      nie podwyższaną dawką rispoleptu postawił na nogi. Miałem już 3 rzuty mani -
      byłem po 3 miesiące Bogiem i muszę powiedzieć, że dla mnie lit jest
      pierwiastkiem życia. Bez niego idę momentalnie w górę.Ale od początku lutego
      miałem deprechę, bardzo poważną, ja nie funkcjonowałem wogóle! W moim przypadku
      należało zmniejszyć dawke rispoleptu, bo on trzyma od góry, zastąpić depakine
      litem, włączyć efectin i czekać. Po kilku tygodniach puściło, wtedy zdjęli mi
      efektin, bo strasznie trzęsły mi się ręce no i szedłem w górkę.Wszystko przed
      Tobą, będzie dobrze!
      • ala1972 Re: depresja 05.05.05, 07:58
        Podjęłam decyzję, że idę na l4 nie daję rady
        • nena72 Re: depresja 06.05.05, 19:09
          3maj się cieplutko Alusia, minie, musi minąć.
          Twoja rówieśnica smile
    • cora55 Re: depresja 11.05.05, 23:36
      Alu jeszcze chwile i bedzie dobrze, moja mama też od stycznia w depresji, parę
      dni temu znowu trafiła do szpitala (myśli samobójcze) ale ona choruje już od
      prawie 30 lat i niestety w okresie menopauzalnym stany depresji sa częstsze i
      dłuższe, jednak mijają.
      Lit i dopakine to stabilizatory a jakie antydepresanty bierzesz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka