Patrząc na "jasnowidza" ma się nieodparte wrażenie ,że człowiek ten przeżywa
górki, w których obwieszcza że jest jasnowidzem. Jego "medialność
[hehehe

))], energia [hehehe

))] charyzmatyczna osobowość [hehehe

))] ,
przebojowość [hehehe

)]" jest skądinąd znana

). Relacje osób które miały
z nim styczność mówią o jego energii i nasilonej pracy [hehehe

))], tudzież
o nagłych zniknięciach na dłuższy okres czasu [hehehe

))], gdzie nie daje o
sobie znać, nie odbiera telefonów, nie przybywania na umówione wizyty.
Sam na takie "zniknięcia" z planu zdjęciowego, z prac nad zaginięciami, nie
odzywania się do nikogo, nie odbierania telefonów tłumaczy: "a może że ja
własnie taki jestem to mam taki dar?".
Skuteczność jasnowidza: czytając artykuły prasowe o jego osiągnięciach,
widać, że jego przepowiednie są tak rozmyte i ogólne , że znaczą tyle co
nic,albo z goła nie sprawdzają się. Pozostaje kwestia "dowodów skuteczności
działania potwierdzonych przez policję". Ehem, no cóż zdobycie lakoniczej w
treści karteczki "serdecznie dziękujemy za nieocenioną pomoc w takiej to a
takiej sprawie" dla rozkręconego ChAD'owca nie jest rzeczą trudną

).
Z punktu psychiatrii wizje Jackowskiego to schorzenie schozoafektywne -
pobudzenie psychoaktywne z mniemaniem o nadprzyrodzonych zdolnościach.
Szkoda, że w dwudziestym pierwszym wieku, nadal istnieją ludzie, którzy
wierzą w jasnowidzenie, bioenergoterapie, filipińskie operacje, homeopatie,
różdżkarstwo, radiestezję i inne "cuda", wydając na to pieniądze i tracąc
czas. Chociaż patząc na człowieka, widać że świetnie sie w tym czuje
[hehehehe

))]